facebook

Kobietnik - inna bajka

Perypetie z ząbkiem - "Królewna Lenka czeka na wróżkę" Aneta Krella-Moch

11:00

Perspektywa wizyty u dentysty czasem może wywoływać niepokój - nie tylko u najmłodszych;) Choć oczywiście gdy dba się o zęby, to z całą pewnością jest to przyjemniejsze doświadczenie. Ale nawet i dla osób będących z higieną za pan brat przychodzi moment, gdy zęby mogą sprawić "problem". Taka sytuacja przytrafia się królewnie Lence. Otóż zęby mają to do siebie, że wypadają... Naturalnie nie wszystkie na raz, ale prędzej czy później tak się stanie, a mleczaki zastąpione zostaną stałymi zębami. Ta informacja jakoś umknęła dziewczynce, zatem była bardzo zaskoczona i zaniepokojona, gdy jeden z jej zębów zaczął się ruszać.

Choć to zwykła kolej rzeczy, jednak nie jest to bardzo miłe, zatem by "osłodzić" tę stratę mama królewny zapewnia ją, że za ząbek otrzyma od wróżki Zębuszki prezent-niespodziankę. Taka obietnica jest nader kusząca, zatem nie sposób czekać, aż ząb sam wypadnie! Zresztą - jak ostrzega przyjaciel Lenki - mogłaby go połknąć, a wtedy z upominku nici... Więc razem z córką kucharki i synem strażnika dziewczynka próbuje usunąć ruszający się ząb. W książeczce znajdziemy opis tych zabawnych zmagań, najmłodsi będą też towarzyszyć oczekiwaniu na wróżkę, no i dowiedzą się, czy rzeczywiście za ząbek otrzymuje się podarunek.

Autorką i ilustratorką tej sympatycznej pozycji jest Aneta Krella-Moch, znana z ilustracji do wielu książek dla młodych czytelników. Przeglądając tytuły z jej pracami można dojść do wniosku, że jest specjalistką od smoków, duchów oraz przeróżnych zwierząt, głównie piesków;) Ale ta książeczka - i inne z tej serii, bo to już piąta pozycja o przygodach Lenki - dowodzą tego, że i słodkie królewny tworzy autorka w mistrzowski sposób. Rysunki są zabawne, radosne, miłe dla oka. Razem z tekstem stanowią przesympatyczną całość, zatem polecamy całą serię!

Katarzyna i dziewczynki





"Królewna Lenka czeka na wróżkę"
Autor i ilustrator: Aneta Krella-Moch
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: miękka
Liczba stron: 36
Format: 20x19 cm
ISBN: 978-83-7437-930-4




Read On 1 komentarze

Misia Marysia podbija serca najmłodszych:)

11:00

Serie wydawnicze o małych bohaterach przeżywających podobne przygody jak mali czytelnicy niezmiennie cieszą się ogromną popularnością. Mogłoby się wydawać to dziwne, bo przecież opisywane historie nie są bardzo "sensacyjne", to zwykłe, codzienne zdarzenia. Ale chyba właśnie w tym tkwi klucz do sukcesu takich publikacji. Najmłodsi słuchając historyjek o takich perypetiach, jakie sami przeżywają, uczą się bardzo wiele! Bo właśnie celem tych opowieści jest przekazanie pewnych wartości, zasad postępowania, oswojenie z trudnymi sytuacjami. Maluchy często obawiają się tego, co nowe, zatem książeczki o misi Marysi pozwalają pokazać, co dzieci czeka w danym miejscu, jak się zachować, jak poradzić z problemami.

Oczywiście rodzice czy dziadkowie tłumaczą najmłodszym przeróżne sprawy, jednak dobry wypływ sympatycznych bohaterów jest nie do przecenienia. Nieraz tak się zdarza, że po wielokroć powtarzane przez bliskich wiadomości jakoś nie znajdują zrozumienia, a przykład zachowania postaci zapada głęboko w pamięć, jest przez dziecko przywoływany, także i dla rodziców stanowi dobry punkt odniesienia do rozmów z najmłodszymi.

Pierwszy dzień w przedszkolu czy nocowanie bez najbliższych, u koleżanki to bardzo trudne chwile. Z jednej strony na pewno przyjemne, ale i niepokojące. W końcu wszystko jest nowe, inne, nie zawsze wiadomo, jak się zachować. By rozwiać obawy, by te oczekiwane wydarzenia potoczyły się jak najmilej, warto przeczytać taką książeczkę. Dzieci poznają przebieg dnia w przedszkolu, dowiedzą się, czym będą się zajmować. Dobre nastawienie to niezwykle ważna sprawa, zatem takie "oswojenie" z tą placówką będzie świetnym pomysłem. Także nocowanie u koleżanki będzie miłą atrakcją bez smutnych chwil, gdy poczytamy o bohaterach przeżywających taką przygodę.

Tu mamy na dodatek kolorowe ilustracje bardzo zaciekawiające maluchy. Ze skupieniem studiują je, a potem nawet na ich podstawie opowiadają wszystkie wydarzenia z książeczki. Oprócz dużych ilustracji na stronie z tekstem umieszczono pod spodem kilka małych rysunków - są one swego rodzaju słownikiem wzbogacającym zasób wyrazów najmłodszych.

Choć w miękkiej okładce, to są to trwałe wydania, a niewygórowana cena to kolejny atut.
Warto je kupić i poznawać świat z misią Marysią!

Polecam
Katarzyna






"Marysia i wesoły dzień w przedszkolu", "Marysia i nocowanko"
Autor: Nadia Berkane
Ilustrator: Alexis Nesme
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: miękka
Liczba stron: 20
Format: 22x22 cm
ISBN: 978-83-7167-881-3, 978-83-7167-910-0




Read On 0 komentarze

"Lipcowe przypadki Agatki" - zabawne przygody młodych detektywów;)

13:00

Lipiec to chyba najradośniejszy miesiąc dla wszystkich uczniów. W sierpniu czuje się już presję zbliżającego się nieubłaganie końca wakacji, rodzice zarządzają akcję kompletowania rzeczy niezbędnych do szkoły, a lipiec... Tyle jeszcze przed nami, tyle pomysłów, energii na realizację najbardziej karkołomnych przedsięwzięć!

Właśnie ten pierwszy miesiąc wakacji jest tematem swoistego pamiętnika dziewięcioletniej Agaty. Jeśli wszystkie nieco starsze czytające osoby powoli tracą zainteresowanie, to szybko zachęcam: warto! To świetna książka! Po pierwsze: Agata to bardzo rezolutna panienka;) Jest jedną z najlepszych uczennic, wraz z niejakim Marcinem Kowalikiem są w ścisłej klasowej czołówce w kwestii osiągnięć edukacyjnych. Choć jeśli chodzi o owego Marcina, to nie należy on do jej ulubionych kolegów... Otóż ma on w zwyczaju zwracanie się do dziewczynki używając zawsze imienia i nazwiska, a te brzmią dość intrygująco: Agata Halata!;)

Poza tym w książce niezwykle bawi pierwszoosobowa narracja. Agata ma masę ciekawych spostrzeżeń, jej dociekania sprawiają, że co chwilę czytając śmiejemy się od ucha do ucha:) No i na dodatek wyjeżdża nad morze, gdzie spotyka... Kogóż by innego, jak nie swego "prześladowcę" - Marcina Kowalika! Jak się okazuje, to okrutne na pozór zrządzenie losu będzie najszczęśliwszym trafem. Agata pozna sympatyczną siostrę kolegi; wyjaśni mu także, że nie lubi zwracania się do siebie poprzez podawanie imienia i nazwiska łącznie, wyjdzie też na jaw, że kolega nie robił tego złośliwie, bo - wprost przeciwnie - żywi do dziewczynki bardzo ciepłe uczucia...

Ktoś, kto jest tak spostrzegawczy i żądny przygód jak Agata, na pewno nie przegapi okazji, by wziąć udział w jakichś niesamowitych perypetiach. Zatem gdy podczas wizyty w pobliskich ruinach zamku dzieci znajdą butelkę z intrygującym listem sugerującym miejsce ukrycia skarbu, możemy być pewni, iż ze wszelkich sił będą starali się osiągnąć cel - odnaleźć ów tajemniczy skarb. Przy okazji poznają nieco osamotnionego po śmierci żony starszego pana, zaprzyjaźnią się z nim, spróbują swych sił w odgadywaniu kolejnych zagadek wiodących do rozwiązania kwestii tego, co zostało ukryte.

Co ciekawe, detektywistycznych historii dla młodych czytelników znajdziemy w księgarniach czy bibliotekach naprawdę sporo, jednak ich prawdopodobieństwo, sensowność bywają bardzo kontrowersyjne. Ta książka na tle niektórych tego typu pozycji wyróżnia się niezwykle pozytywnie. Nie chcę zdradzać rozwiązania, które jest naprawdę zaskakujące, zatem dodam tylko, że wszelkie wydarzenia są bardzo prawdopodobne, wciągające, ciekawie wyjaśnione. Zatem nie jest to nielogiczny wymysł, ale pomysłowa historia przygód dzieci, które mają sporo odwagi, mnóstwo pomysłów i wielki upór w dążeniu do celu.

A do tego w lekturze tej młodzi czytelnicy znajdą wiele ciekawych informacji na przeróżne tematy, choćby o żeglowaniu, a wszystkie podane w tak nienachalny sposób, że nie sprawiają wrażenia sztucznego dydaktyzmu. Poza tym - wartościowe przesłanie. To naprawdę sympatyczna pozycja na letni czas, zatem choć lipiec ma się ku końcowi, warto i w sierpniu sięgnąć po "Lipcowe przypadki Agatki", czas przy tej książce minie niezauważenie!

Polecam
Katarzyna






"Lipcowe przypadki Agatki"
Autor: Sławomir Hanak
Ilustrator: Agnieszka Semaniszyn-Konat
Wydawnictwo: Skrzat 
Oprawa: miękka
Liczba stron: 216
Format: 13,8x19,5 cm
ISBN: 978-83-7437-940-3






Read On 0 komentarze

"Agata z placu Słonecznego" - co za niania! Co za przygody!:)

11:00

Książka ta doskonale wpisuje w obecną porę roku;) Po pierwsze - wydarzenia rozgrywają się latem, tuż przed końcem roku szkolnego oraz w czasie wakacji. No i sprawa kolejna - to bardzo emocjonująca lektura dla młodych czytelników, zatem nic dziwnego, że trudno ją odłożyć, że czyta się ją z wypiekami na twarzy, często wprost "połyka" w jeden dzień... Zatem można powiedzieć, że to taka mała wada książki - nie wystarczy na długo. Jeśli ktoś nastawia się na powolną lekturę, czytanie "po kawałku", to nic z tego! A na pociechę dobra wiadomość - "Agata z Placu Słonecznego" to pierwsza cześć z cyklu o polskiej niani wzorowany na brytyjskim oryginale (sama autorka zdradza, że zainspirowała ją opowieść o Mary Poppins), a w wydawnictwie Marginesy ukazał się już kolejny tom - "Agata i jeszcze ktoś".

Oprócz tej "letniości" lektury można by powiedzieć, że jest to historia niezwykła. Bo nic nie jest tu codzienne, powszednie, typowe. Sama rodzina, u której zatrudnia się tytułowa Agata, jest nader oryginalna. Otóż wprawdzie dzieci jest pięcioro, ale urodziny obchodzą jednie dwa razy w roku! Bo starsi - Piotruś i Matylda to dziewięcioletnie bliźnięta, zaś Adelajda, Antoni i Albert to trzyletnie trojaczki. Ich rodzice zaś są podróżnikami-badaczami i właśnie wybierają się na trzy miesiące do Papui-Nowej Gwinei. Z przeróżnych względów pociechy nie pojadą z nimi, zatem trzeba znaleźć osobę, która się tą szczególną gromadką zaopiekuje. I wtedy pojawia się Agata. Choć, jak informuje, ma dwadzieścia cztery lata, to jej doświadczenia życiowe wystarczyłyby na obdzielenie paru osób! Jest właściwie pod każdym względem niezwykła, zatem doskonale pasuje do roli, której się podejmuje. Zatem jest nietypowa rodzina, intrygujący dom (autorka opisuje go tymi słowami: "(...) wyglądał jak niewielki zamek. Na dwóch piętrach, z których każde miało dwa skrzydła, mieściło się osiem pokoi. Był jeszcze strych, ulubione miejsce zabaw dzieci (...)"), no i najoryginalniejsza niania pod słońcem! To mistrzyni sztuk walk, specjalistka od najpyszniejszych dań, omnibus, a na dodatek potrafi regulować upływ czasu i bez problemu czyta w myślach! Nic dziwnego, że choć do tej pory wszelkie nianie były przez dzieci traktowane jak dopust Boży, to Agata zdobywa serca swych podopiecznych, staje się wręcz niezbędna i zyskuje zaszczytne miano "Agaty z placu Słonecznego".

Ale zanim do tego dojdzie, dzieci przeżyją zadziwiające i emocjonujące przygody związane z pewną zagadkową istotą, która pojawia się prawie równocześnie z Agatą, odkryją, że pod ich domem znajduje się niesamowity, inny świat, że Matylda jest zaskakująco podobna do swojej prababci, obdarzonej niezwykłym zmysłem do wymyślania przedziwnych historii i że odziedziczyła po prababci nie tylko cechy fizjonomii oraz imię...

Lektura "Agaty z placu Słonecznego" zapewni młodym czytelnikom mnóstwo emocji, pokaże moc słów i siłę dobra, będzie świetną rozrywką.

Polecam
Katarzyna



EWA KARWAN-JASTRZĘBSKA







"Agata z placu Słonecznego"
Autor: Ewa Karwan-Jastrzębska
Ilustrator: Anna Pol
Wydawnictwo: Marginesy
Oprawa: twarda
Liczba stron: 222
Format: 13,5x19 cm
ISBN: 978-83-636561-6-4 



Read On 0 komentarze

"Zabawny ptaszek" - o "szukaniu siebie" dla najmłodszych

10:00



"Zabawny ptaszek" może być także uznany za "dziwnego ptaszka", bo tłumaczenie francuskiego tytułu pozwala i na taką interpretację. Zresztą potwierdza to choćby na przykład włoski tytuł, który brzmi: "Che strano uccellino!".

A jaki jest ten ptaszek? Jedyny w swoim rodzaju - bo niewidzialny. Choć to też niezbyt precyzyjne, bo jest niezbyt widoczny, niezauważany przez innych, wyśmiewany. Czy jest to prawda, czy może tylko takie wrażenie bardzo niepewnego, nieśmiałego ptaszka - tego nie wiemy. Na pewno jednak bohater jest nieszczęśliwy z tego powodu. Cóż można poradzić w takiej sytuacji? Zmiana jest konieczna - dochodzi do wniosku ptaszek i zaczyna wędrówkę po świecie. Może być ona rozumiana jako swoiste dorastanie, dojrzewanie. W przypadku tego bohatera polega ono na kolekcjonowaniu tego, co piękne, na co się ptaszek natyka wędrując po świecie. I tu mamy swoiste nawiązanie do znanego powiedzenia: "stroić się w cudze piórka". Ptaszek jest piękny, zachwycający dzięki znalezionym skarbom, ale... nie jest sobą. To rzeczy dodane, zatem nie pasujące i choć zwracają uwagę, to nie przynosi to pozytywów. Ptaszek staje się dumy - z powodu cudzych de facto ozdób, zatraca to, co w nim najistotniejsze, ledwo uchodzi z życiem z niebezpiecznej sytuacji. I znów coś postanawia - tym razem wsłuchać się w siebie samego...

Można zatem rozumieć tę lekturę jako zwrócenie uwagi na naszą różnorodność, na szukanie własnej tożsamości, docenienia różnych, nie zawsze rzucających się w oczy cech, które w ogólnym rozrachunku znaczą przecież nie mniej. Ptaszek zrozumiał, kim jest, jak ważne jest to, co posiada, zamiast zamartwiać się odmiennością, zaczął cieszyć się wyjątkowością. Piękna książka o nieprostej czasem sprawie - piękna także w warstwie wizualnej. W historyjce pojawia się określenie dotyczące ptaszka - "dyskretny" - takie też są ilustracje - wyważona kompozycja, delikatna kreska, starannie dobrane barwy.

"Zabawny ptaszek" zachwyca, porusza i intryguje - niedługa historia, a tak ważna, tak otwarta na różne interpretacje.

Polecam
Katarzyna






"Zabawny ptaszek"
Autor i ilustrator: Jennifer Yerkes
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: miękka
Liczba stron: 43
Format: 18x23,5 cm
ISBN: 978-83-9329-847-1





Read On 0 komentarze

"Zwyczajny dzień" - spójrzmy na świat dziecięcym okiem!

11:00




To pod wieloma względami nietypowa lektura. Tytuł jest bardzo znaczący - rzeczywiście, opisywane wydarzenia rozgrywają się w czasie jednego dnia. I jest to w sumie faktycznie "zwykły dzień". Szymek - główny bohater, jest drugoklasistą. Tego dnia wstaje nieco wcześniej, snuje plany odnośnie tego, co dziś będzie robił, cieszy się na myśl o czekających go miłych chwilach. Tymczasem wszelkie swe plany musi zmienić, co więcej - w wielu sytuacjach to, co robi, zostaje mylnie odebrane, nawet jeśli intencje chłopca były jak najlepsze, okazuje się, że został źle zrozumiany, zlekceważony. Na tych osiemdziesięciu ośmiu stronach czytamy o pobudce, samodzielnie przygotowywanym śniadaniu, drodze do szkoły, kolejnych lekcjach, które niestety są raczej niezbyt pozytywnym świadectwem umiejętności zrozumienia dzieci przez dorosłych. Ale i sąsiedzi, bliscy nie zawsze potrafią potraktować młodego człowieka z szacunkiem, dostrzec zamiary, docenić wysiłek włożony w dane działanie.

Można by zatem zastanowić się, jaki jest cel takiej lektury, do kogo jest skierowana. To też kolejny aspekt świadczący o nietypowości tej lektury. Otóż będzie ona na pewno cenna zarówno dla młodego czytelnika, ale może nawet bardziej dla dorosłych. Bo ideą książki jest przybliżenie świata dzieci dorosłym, pokazanie jak często powierzchowne są oceny rodziców, nauczycieli, tych, którzy są "już zahartowani w cierpieniu i rezygnacji". Dzieci zaś "jeszcze się buntują" - co w tym przypadku nie jest określeniem na bezzasadne protesty, przekorę czy upór, ale na chęć zmiany niewłaściwych relacji, zachowań, pragnienie realizacji marzeń.

Książka ukazała się w ubiegłym roku, roku poświęconym Januszowi Korczakowi i jest hołdem złożonym jego myśli wychowawczej. Autorka pisze we wstępie: "Choć minęło tyle lat od śmierci Janusza Korczaka, nadal warto zastanawiać się nad jego słowami." - dlatego też przywołuje je na początku każdego z dwunastu rozdziałów. Są one taką esencją przesłania w nim zawartego - adresowane do dorosłych stanowią - przyznajmy szczerze - dość bolesną, bo bardzo prawdziwą lekcję.

A młody czytelnik znajdzie w tej lekturze potwierdzenie swoich doświadczeń, tego, że są one naturalne, wspólne. Choć i daje ta książka nadzieję na zmianę, bo słowa Wielkiego Wychowawcy brzmią gorzko, poruszają.
Bardzo cenna lektura, warta uważnego przeczytania i przemyślenia.

Polecam
Katarzyna







"Zwyczajny dzień"
Autor: Katarzyna Zimmerer
Ilustrator: Aleksandra Woldańska-Płocińska
Wydawnictwo: WAB
Oprawa: twarda
Liczba stron: 88
Format: 16,4x20,5 cm
ISBN: 978-83-7747-793-9



Read On 0 komentarze

"Wiersze do poduchy" - recepta na najsłodsze sny:)

11:00




Wieczorne wyciszenie - zawsze jest w cenie!;) Gdy się nieletni rozbrykają, a czas iść spać, wówczas miłe lektury potrafią stworzyć odpowiedni nastrój - klimat baśni, bajek, chwil, gdy w marzeniach bujamy w obłokach, przeżywamy cudowne przygody, spotykamy przemiłe postacie, wszystko jest prawdopodobne, radosne i pogodne. Takie właśnie są "Wiersze do poduchy". Tytuł zbiorku "zobowiązuje" - dominują zatem obrazy zapadnia w sen - zasypiają baranki, śpi niedźwiedź i motylek, a nawet malutki duszek na dnie szafy. Ziewa pająk, a księżyc szuka miejsca, gdzie by się ułożyć na drzemkę.

Zasypianie kojarzy nam się z wieczorem, nocą, zatem mamy takie nocne krajobrazy wymalowane słowami. Ale nie tylko. Są i wiersze o innej tematyce, choć wszystkie swą śpiewnością, kołyszącym rytmem wywołują pogodny nastrój. Zatem na pewno zarówno wędrujące bałwanki i bardzo pracowity mieszkaniec strychu śpiący zazwyczaj w kapciu (sic!;)), jak też cała gromadka sympatycznych aniołków doskonale tu pasują - historie o nich wywołują na twarzach uśmiech. Podobnie jak i przemiłe dla oka ilustracje. Ich autorką jest Ewa Poklewska-Koziełło. Wspominałam już, że bardzo się nam pyzate buzie postaci, radosne minki i żywe kolory jej prac podobają. Tu na dodatek mamy piękną wklejkę w kwiatowo-motylkowo-gwiezdne motywy w niebieskiej tonacji.

To naprawdę przemiła lektura, idealna, by wywołać:
"sny męciusieńkie jak baranki
i kolorowe jak pisanki,
cieplutkie niczym rękawiczki
i takie słodkie jak pierniczki..." ("Sny").

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Wiersze do poduchy"
Autor: Małgorzata Strzałkowska
Ilustrator: Ewa Poklewska-Koziełło
Wydawnictwo: Bajka
Oprawa: twarda z gąbką i zaokrąglonymi rogami, folia matowa + wybiórczo lakier UV
Liczba stron: 40
Format: 20,5x25 cm
ISBN: 978-83-61824-20-6



Read On 0 komentarze

"Harold i fioletowa kredka" - jak cudowna jest potęga wyobraźni!

10:30



"Wszystkie dziewczynki lubią różowy", ale jeśli chodzi o Starszą, to naszym "różowym" jest fioletowy;) Ulubione stroje są fioletowe, ba, ostatnio zapytała, czy gdy pójdzie do szkoły, to pani będzie miała fioletowy kapelusz... Zatem chyba nikogo nie zdziwi wiadomość, że z wielkim entuzjazmem jest ta książka u nas czytana. I to nie tylko z powodu tego ukochanego koloru. Ba, śmiem twierdzić, że nawet gdyby kredka była czerwona (Starsza ma lekką awersję;)), to i tak byśmy wciąż po historyjkę o Haroldzie sięgały.

A powodów jest wiele: Harold chyba nie jest chłopcem, który ot tak sobie wskakuje wieczorem do łóżka i zasypia - to także łączy nas z bohaterem. Poza tym to zapalony rysownik! A Starsza nader często urządza seans rysowania, gdy trzeba przygotować naprawdę sporo kartek, by zaspokoić jej potrzeby wrażania się poprzez sztukę;) Co więcej, bardzo często i ją tak ponosi fantazja jak Harolda...

No właśnie, bo Harold swą fioletową kredką tuż przed zaśnięciem rysuje mnóstwo rzeczy. W zasadzie chce jedynie pospacerować w blasku księżyca, ale spacer ten przeradza się w wielką podróż. Chłopczyk rysuje wciąż nowe miejsca, do których trafia, jest tam i las z jednym drzewem, i smok, który tego drzewa pilnuje, czasem spacer przeradza się w podróż łódką, a czasem w lot balonem. W wyobraźni możemy przecież wszystko! Cudowna fioletowa kredka "wyczarowuje" piknik, a wreszcie, gdy Harold jest już nieco zmęczony, po małych perypetiach z poszukiwaniem własnego okna chłopczyk wreszcie trafia do swego łóżeczka.

Dla małego słuchacza wszystkie przygody Harolda są jak najbardziej prawdopodobne, bo w końcu dziecięca fantazja jest nieograniczona, potrafi stworzyć naprawdę niesamowite opowieści. Pierwsze strony lektury, kartę tytułową i kolejne pokrywają jeszcze przeróżne zawijasy, esy-floresy, ale w pewnym momencie - tak to można zrozumieć - mały rysownik powziął jakiś plan i zaczyna go realizować. Sam tworzy, wymyśla kolejne przygody i ich szczęśliwe zakończenie.

Z racji tego "późnego" umiejscowienie akcji, powrotu do swego łóżka - w zakończeniu książeczki - znakomicie nadaje się ona na taką wieczorną lekturę. Daje asumpt do snucia własnych marzeń, fantazjowania o najfantastyczniejszych przygodach, które na pewno będą miały szczęśliwy finał...

Książeczka "Harold i fioletowa kredka" została wydana 58 lat temu w Stanach Zjednoczonych - i nadal jest uroczą i przemiłą lekturą. Jej autor stworzył jeszcze osiem historyjek opartych na tym pomyśle; w kolejnych książeczkach Harold wybiera się na biegun północy, odbywa podróż w kosmos, tworzy własny cyrk czy też poznaje alfabet - dostępne są one w języku angielskim. A niniejsza pozycja jest dwujęzyczna - to wydanie polsko-angielskie, zatem możemy także przy okazji uczyć się języka obcego.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki





"Harold i fioletowa kredka"
Autor: Crockett Johnson
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 15x19 cm
ISBN: 978-83-7278-422-3



Read On 0 komentarze

"Rymowane przepisy na kuchenne popisy" - wierszowane inspiracje na kuchenne wariacje:)

10:00



"Rymy w kuchni się sprawdzają -
pyszne potrawy powstają!"
Tym "kulawym" własnym dwuwierszem zachęcamy do sięgnięcia po nieco starszą pozycję wydawnictwa Media Rodzina. Ostatnio koleżanka szukała książki dla niejadka;) - i tę książkę jej poleciłam. Choć może lepiej powiedzieć - nie dla niejadka, a dla grymaśnika. Bo to tak zazwyczaj bywa: słodycze mogłyby być konsumowane w ilościach nieograniczonych. Ale gdy na stole obiad, a wśród jego składników moc warzyw, bo i z takiego aspektu lata warto korzystać, to większość dzieci nagle deklaruje: "Nie jestem wcale głodny!". Pewnie sposobów na to jest wiele, choćby unikanie łakoci dałoby dobry efekt. A gdy na dodatek zaserwujemy coś wspólnie przygotowanego albo nawet pozwolimy najmłodszym samodzielnie w kuchni podziałać, wówczas niechybnie zdarzy się tak, że i warzywa, nawet te bardziej "egzotyczne" niż marchewka zostaną spałaszowane!

Autorka zaręcza w wierszu otwierającym zbiorek, że wszystkie potrawy, o których napisała, są nietrudne do przygotowania, zatem są to naprawdę przepisy do zrealizowania - zarówno ze względu na proces "twórczy", jak i dostępne składniki. A w wierszach tych znajdziemy oprócz przepisów i sporo "wartości dodanej" - dobre rady na temat żywienia, nieco zaleceń odnośnie bezpieczeństwa, a nawet małą lekcję języka włoskiego;)

Wierszowane przepisy miło jest czytać dla samej przyjemności lektury, choć trzeba tu szczerze przyznać: jeden-dwa wierszyki i już czujemy się głodni, w myślach robimy przegląd zapasów i... biegniemy do kuchni, by coś naprędce przygotować:) Jeśli zaś w danej chwili chcemy raczej zainspirować się kulinarnie, to warto zajrzeć do spisu treści - tu mamy podane przy każdej potrawie składniki niezbędne do jej wykonania.

A same receptury są bardzo różne: bazują na owocach i warzywach, ale są i dania z dodatkiem mięsa czy też ryb. A dla łasuchów przepis na babę parzoną, a nawet słodkie (ale nie przesadnie!) menu na Dzień Dziecka!
Wiele z przepisów najlepiej sprawdzi się teraz, letnią porą, gdy owoców i warzyw jest w bród, ale sporo z tych dań możemy przyrządzić i w inne pory roku.

I jeszcze słówko o ilustracjach. Pani Małgorzata Strzałkowska jest mistrzynią słowa, ale i genialnych kolaży. Znamy je z innych lektur (urocze Leśne Głupki!), a w tym przypadku możemy podziwiać postacie, zwierzęta czy krajobrazy stworzone przede wszystkim z warzyw i owoców. To też może zainspirować do własnej twórczości - na przykład by sportretować bliskich w taki nietypowy sposób. A "na deser" mamy jeszcze zabawę w wyszukiwanie.

Zatem "Rymowane przepisy na kuchenne popisy" gwarantują mnóstwo miłych chwil - i smacznych:)

Polecam
Katarzyna





"Rymowane przepisy na kuchenne popisy"
Autor i ilustrator: Małgorzata Strzałkowska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 21x22,7 cm
ISBN: 83-7278-156-7


Read On 0 komentarze

"Garść radości, szczypta złości. Mnóstwo zabawnych ćwiczeń z uczuciami. "

13:29
„Garść radości, szczypta złości” to idealna pozycja dla dzieci w wieku przedszkolnym, a także wczesnoszkolnym. Jest fantastycznym sposobem na przybliżenie dziecku tak trudnego temu jakim są emocje. Poznania i zrozumienia najważniejszych emocji, nauczenia się ich  rozpoznawania, rozróżniania, a także wstępem do nauki radzenia sobie z niektórymi z nich. To książka przez którą rodzic z dzieckiem, czy też opiekun wraz z podopiecznym powinni „przejść” razem. Bowiem emocje nie są łatwym zagadnieniem. Nawet dla nas dorosłych niekiedy stają się ogromnym problemem. Dzieci w dużej mierze poznają abstrakcyjną część świata (np. emocje, uczucia) przez własne doświadczenia, doznania. Dlatego trafionym zabiegiem autorów tej pozycji jest odwoływanie się do własnych przeżyć czytelnika.
Książka napisana w sposób niezwykle przyjemny, przejrzysty i zrozumiały dla dzieci.
Jej konwencja zachowana została w ciekawej formie.
 Dla dociekliwych ;)
Na samym początku książki autorzy wprowadzają czytelnika w tematykę emocji. Przedstawiają graficzną wizję niektórych z nich.



Następnie znajdujemy informację, iż ta książka jest dziełem, które będzie tworzyć czytelnik wraz z autorami. Dziecko jest zachęcane do kolorowania i ozdabiania zamieszczonych ilustracji, ale także dorysowywania własnych pomysłów, emocji, przeżyć. Dzięki tym zabiegom książka ta staje się niepowtarzalną własnością każdego młodego czytelnika.
Po tym krótkim wstępie zostają przedstawieni bohaterowie książki, którzy to pomogą dziecku zapoznać się z poszczególnymi emocjami, by następnie stworzyć razem z czytelnikiem historię fascynującej
i pouczającej wyprawy do Krainy „Potworów” ;)



Autorzy zapoznając bliżej dziecko z emocjami: złości, smutku, strachu, wstydu, zazdrości, radości i dumy, tłumaczą skąd bierze się dana emocja, w jakich sytuacjach najczęściej się pojawia, co jej towarzyszy, jak ją rozpoznać oraz jak niekiedy sobie z nią poradzić.
Po przedstawieniu danej emocji przed dzieckiem stawiane jest zdanie, ćwiczenie, które ma na celu dogłębniejsze poznanie i zrozumienie danej emocji. Sposób ten niezwykle uaktywnia dziecko, a jak wiadomo przez przeżycia oraz działanie więcej jesteśmy wstanie zrozumieć oraz zapamiętać.





Dla mnie książka jest jak najbardziej trafionym pomysłem odpowiadającym potrzebom dziecka oraz oczekiwaniom rodzica. Gorąco polecam!
Magda



Autor - Jovanka Tomaszewska, Wojciech Kołyszko
Wydawnictwo - Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne GWP
Rok wydania - 2010
ISBN 978-83-60577-53-0
Wydanie - pierwsze
Oprawa - miękka
Liczba stron- 64
Format - B5



Read On 0 komentarze

Dariusz Rekosz "Skarb królów" - dla pasjonatów zagadek przeszłości

11:00

"Skarb królów" Dariusza Rekosza to książka wydana w "serii z kotem". Tak cykl ten przedstawia samo wydawnictwo:
"Dla wszystkich, którzy cenią sobie nieokiełznaną wyobraźnię, przygotowaliśmy SERIĘ Z KOTEM, w której nasi młodzi czytelnicy znajdą to, co lubią najbardziej - tajemnicę, zagadkę, przebiegłych bohaterów, niewyjaśnione zdarzenia, jednym słowem - KRYMINAŁY.
A dlaczego seria z kotem? Bo kot jest wszechwiedzący. Widzi to, czego nie widzą inni, i niestraszne mu ciemne sprawki. To on zaprowadzi wszystkich chętnych w świat złoczyńców i dzielnych detektywów...
W 2009 roku seria „z kotem" została wyróżniona Nagrodą Małego Kalibru za promowanie literatury kryminalnej wśród dzieci i młodzieży."
Autor nie jest debiutantem - zarówno jeśli chodzi o ogólnie o pisarstwo, jak i samą "serię z kotem".  Cykl o Czarnym Maćku wydany w tej serii liczy sobie trzy tomy i cieszy się wielką popularnością. 
Zapewne i ta pozycja zainteresuje wielbicieli pióra Dariusza Rekosza.
Głównym bohaterem jest szóstoklasista Wojtek. Mieszka jedynie z ojcem Tomaszem, który jest antykwariuszem. Wśród postaci ważną rolę odegra też nauczycielka historii - Irena oraz koleżanka Wojtka - Małgosia. Cała czwórka będzie świadkiem zniszczenia książki, a ten z pozoru drobny fakt pociągnie za sobą wielkie odkrycie... Bowiem w owej publikacji były informacje pozwalające znaleźć prawdziwy skarb - ważny i cenny dla naszej historii przedmiot... Nie chcę tu zdradzać zbyt wielu szczegółów i psuć przyjemności czytania.
Książka jest przeznaczona - wg zapisu na okładce - dla dziesięciolatków i nieco starszych czytelników.
Można by powiedzieć zatem, że dorosły nie jest może najszczęśliwiej dobraną osobą, by ją czytać. Bo jednak nie jest to - mówiąc wprost - lektura porywająca. Wiele tu szczegółowych opisów, niezbyt istotnych dla przebiegu akcji (choćby widok z okna mieszkania Małgosi, umeblowanie pokoju Wojtka). Niektóre aspekty tej sprawy wydają się trochę zadziwiające - spodziewający się sowitej nagrody za znaleziony skarb przestępca wyrywa stronę z książki zawierającą szyfr, choć jej koszt to raptem 200 zł, a jego czyn ściąga podejrzenia. 
Nieco na wyrost dla dziesięciolatka są wyjaśnienia dotyczące przeszłości Hanny Łabędź, jej rodziny czy też Ireny Malickiej. Zastanawia też odkrycie Wojtka - jak udało mu się dosłownie w parę chwil ustalić, czym jest ów poszukiwany przedmiot? Ani ojciec-antykwariusz, pasjonujący się przeszłością, ani nauczycielka historii na to nie wpadli...

Na pewno przesłanie lektury jest wartościowe, a ona sama może zaciekawić młodego czytelnika, choć nie da się ukryć, że trzecioosobowa narracja mniej może "wciąga" niż gdyby wydarzenia relacjonował jeden z ich uczestników. Ale są i fani w ten sposób prowadzonej narracji.
Czas, w którym umiejscowione są zdarzenia ważne dla akcji powieści, to druga wojna światowa, zatem okres, co do którego możliwa jest w niektórych kwestiach pewna dowolność, gdyż nie wszystkie archiwa, dokumenty się zachowały, a niektóre z kolei nie zostały odkryte lub też są wciąż utajnione. Dlatego opisane sprawy można uznać za prawdopodobne, choć oczywiście to fikcja literacka.

Katarzyna




"Skarb królów"
Autor: Dariusz Rekosz
Ilustrator: Olga Reszelska
Wydawnictwo: WAB
Oprawa: miękka
Liczba stron: 176
Format: 12,5 x 20,5 cm
ISBN: 978-83-7747-809-7





Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Mgnienie oka" (Muchomor)

- "Dlaczego sztuka jest pełna golasów?" (PWN)
- "Dom nie z tej ziemi" (Nasza Księgarnia)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Chłopiec z Lapedusy" (Literatura)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *