facebook

Kobietnik - inna bajka

"Kurczę blade" Wanda Chotomska - świetna zabawa gwarantowana!

11:00


Własne dzieci skłaniają jakoś do wracania pamięcią do swego dzieciństwa. Ach, ile wspominanie tych zamierzchłych czasów przynosi wzruszeń! Zazwyczaj też okazuje się, że doświadczenia rówieśników są bardzo podobne: ulubione bajki,  takie same zabawy, przedszkolne "zwyczaje", ukochane książeczki... Ale właśnie - czasem okazuje się, że coś nas ominęło - moja przyjaciółka z sentymentem wspominała "Bajkę o królu" Jana Brzechwy, którą często "do śniadania" recytowała jej mama i gorąco polecała mi "Kurczę blade" - a oba te utwory były mi nieznane.

Zatem okazało się, że ponownie wybuchy śmiechu, niekończące się seanse czytelnicze (bo nie można przecież takiej perełki przeczytać jednokrotnie!) zawdzięczamy wydawnictwu Babaryba! Wspominałam już jakiś czas temu o "Gałgankowym skarbie" - mojej ukochanej lekturze z lat dziecięcych, "Kurczę blade" dołączyło z kolei do ulubionych książek naszych córek. Co jeszcze łączy te pozycje? Na pewno solidne wydanie! Takiego zmasowanego ataku czytelniczego nie przeżyłoby wiele publikacji: bo czytamy razem po wielokroć, dziewczyny same sięgają po te książki i wertują, "czytają", opowiadają obie te zabawne historie. Zatem mamy sztywne kartki, poręczny format, zaokrąglone rogi, no i solidnie wykonaną całość, która ani odrobinę nie daje się zębowi czasu - i to także w sensie przenośnym. Minęło sporo lat od pierwszego wydania, a historia dziadka pragnącego przyrządzić "coś pysznego" i przemyślnego kurczęcia, które torpeduje te plany wciąż nie traci nic ze swej świeżości, lekkości. Na dodatek kolejne lektury niczego jej nie ujmują, tyle tylko, że teraz wystarczy słówko, a dziewczyny już dopowiadają resztę frazy - takie niezwykłe są te rymy, że błyskawicznie się je zapamiętuje. I choć słowa są znane, to jednak wciąż po nią sięgamy - a to za sprawą genialnych ilustracji pana Edwarda Lutczyna. Mnie bawiły jego prace "wieki temu" - w zbiorze wierszy Ryszarda Marka Grońskiego "Kim są dorośli", dziś zachwycamy się nimi we trzy. 

I znów choć historia na pozór mrozi krew w żyłach - dziadek ma zamiar przy pomocy piekarnika nieco tę bladość kurczęcia zmodyfikować - to wszystko kończy się nader radośnie - możemy zatem rozumieć wiersz jako taki zabawny apel, by nie snuć dalekosiężnych planów, a przynajmniej mieć świadomość, że nie zawsze wszystko układa się zgodnie z naszymi zamierzeniami. A poza tym - to naprawdę genialna lektura, a dzięki dwujęzycznej wersji tekstu - obok polskiego jest i angielski, będzie ta książeczka doskonałym prezentem także dla mieszkających za granicą, bo to, że powinna się ona znaleźć w posiadaniu każdego dziecka to sprawa oczywista!

Polecam
Katarzyna







"Kurczę blade"
Autor: Wanda Chotomska
Ilustrator: Edward Lutczyn
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format: 18x19 cm
ISBN: 978-83-931805-2-3





Read On 1 komentarze

"Cztery łapy i ogon czyli opowiadania o zwierzętach" - o najmilszych, czworonożnych przyjaciołach

10:30




Ach, własne zwierzę! Ileż to radości, ile miłych chwil wspólnie spędzonych... I nawet obowiązki związane z opieką nie są ciężarem - tak przynajmniej deklarują żarliwie najmłodsi prosząc rodziców o zgodę na posiadanie zwierzątka. A oczywiście najmilsze są, najwięcej zwolenników mają te futrzaste, przemiłe do przytulania, mruczące czy merdające radośnie ogonem lub też zajadające marchewkę czy jabłuszko. Nie można odmówić uroku dystyngowanie pływającym rybkom, kanarkom wyśpiewującym swe trele czy żółwiowi o mądrym spojrzeniu, ale kot, króliczek czy pies, który kładzie się tuż obok, pozwala się głaskać i tulić, jest powiernikiem naszych sekretów - to chyba najmilsi pupile.

Posiadanie ich wydaje się być pełnią szczęścia, choć nie można zapomnieć o powinnościach względem podopiecznych. To nie tylko przyjemność, ale i codzienna, może i nieco żmudna opieka. Sprzątanie, spacery, karmienie, troska o stan zdrowia, liczenie się ze zwiększonymi wydatkami - o tym wszystkim trzeba pamiętać. Są i niestety przeciwwskazania związane z alergią, zatem nie w każdym domu taki pupil pojawić się może. Niekiedy rodzice sugerują przesunięcie nieco w czasie decyzji o wzięciu zwierzątka, do czasu gdy dziecko będzie mogło rzeczywiście współuczestniczyć w opiece nad czworonożnym domownikiem. Na osłodę tych chwil - osobom tęskniącym za takim przyjacielem, ale i w ogóle wszystkim młodym wielbicielom zwierząt warto podsunąć książkę autorstwa Agnieszki Frączek - "Cztery łapy i ogon czyli opowiadania o zwierzętach".

To lektura wydana pod hasłem "Uczę się czytać", zatem opowiadania są niedługie, ich treść jest zabawna, zaskakująca, sporo tu dialogów, opisy są niedługie, no i wiele ilustracji - tak by książka nie nużyła, dostarczała miłych wrażeń i cieszyła. Świat portretowany z perspektywy kilkuletnich bohaterów bawi, wciąga, zaś duży druk sprawia, że czytanie nie sprawia kłopotów. 

Autorka - Agnieszka Frączek - była nam znana do tej pory z mowy wiązanej, a jej pełne zaskakujących pomysłów wiersze wywoływały niezmiennie uśmiech na twarzach. Ale i tym razem - choć materia twórcza jest innego rodzaju - radość gwarantowana! I nie tylko radość - opowiadania zawierają też istotny przekaz na temat odpowiedzialności za zwierzęta, które przyjęliśmy pod swój dach, wiele wskazówek odnośnie opieki nad nimi, a także obraz pozytywnego wpływu czworonogów na nasze samopoczucie, nasz charakter - zatem dzięki nim dzieci uświadomią sobie pewne sprawy związane z posiadaniem takiego pupila. Miła lektura, a przy okazji i kształcąca, dobra propozycja dla debiutantów w trudnej sztuce czytania. 

Polecam
Katarzyna








"Cztery łapy i ogon czyli opowiadania o zwierzętach"
Autor: Agnieszka Frączek
Ilustrator: Artur Nowicki
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: twarda
Liczba stron: 72
Format: 19,5x24,5 cm
ISBN: 978-83-7167-888-2


Read On 0 komentarze

"Poszukiwacze przygód" - dobra i wartościowa zabawa

10:30


W dzieciństwie moją ulubioną grą była "Fortuna", czyli polska wersja "Monopoly". W pamięci pozostały mi miłe chwile rozgrywek, ale też i nazwy warszawskich hoteli oraz innych obiektów umiejscowionych w stolicy. Gdybym czas ten spędziła nad poczciwym "Chińczykiem", to i emocje były mniejsze, i skromniejszy efekt edukacyjny. 

To naprawdę dobry pomysł, by gry dostarczały nie tylko rozrywki, nie były jednie sposobem na "zabicie czasu". Jeśli ich treść jest przemyślana, jeżeli poruszone są ważne, ciekawe sprawy, wówczas chętniej po nie sięgamy. Wbrew pozorom takie wymagające główkowania zabawy są bardziej interesujące, milej się przy nich spędza wolne chwile. 

Dlaczego "Poszukiwacze przygód" to taka dobra propozycja? Z wielu powodów! Już pierwsze spojrzenia na nią przekonuje: ilustracje są niezwykle miłe dla oka (jeśli się nie mylę, to poznaję kreskę pana Zenona Wiewiurki), w praktycznym opakowaniu skrywają się cztery gry, a ich tematyka jest interesująca, na dodatek poruszają one istotne sprawy. Co więcej - podtytuł głosi: "Edukacyjne gry bez agresji i przemocy". To niestety częsty problem - brutalne treści przenikają też i do świata najmłodszych, jednak w tym przypadku możemy być pewni, że rozrywka będzie doskonała i bezpieczna.

Wszystkie gry wiąże tematyka religijna, choć w różnych wymiarach. Znana nawet najmłodszym historia Noego jest okazją do pogłówkowania, bo młodzi gracze muszą skompletować wszystkie dziesięć zwierząt z planszy. A można je nie tylko "zdobyć", ale i stracić! Piękno otaczającej nas przyrody jest tym, co niezmiennie nas zachwyca. Stajemy oniemiali, bo wschodzące słońce, panorama gór, las - niezależnie od pory roku są takie urokliwe! Aby przyroda nic nie straciła ze swego uroku, musimy o nią dbać. Tego właśnie uczy nas gra "Pomocnicy Stwórcy Świata". Mali gracze poznają proekologiczne zachowania, zapamiętują właściwe sposoby działania, co zapewne będzie owocowało w ich sposobie postępowania na co dzień. I wreszcie niezwykle pomysłowe domino obrazkowe. Rysunki na ilustracjach ukazują ludzi Starego i Nowego Testamentu oraz przedmioty, akcesoria, rozmaite sytuacje z nimi związane. Ich dopasowanie wymaga pewnej wiedzy, ale jeśli mamy problemy z właściwym doborem, wówczas pomocą służy Biblia. To zresztą wielka zaleta tych gier - odsyłają nas one do Pisma Świętego. Pełna emocji rozgrywka zakończyć się może lekturą dziejów Noego, opowieści o stworzeniu świata, a także fragmentów dotyczących postaci ukazanych na kartonikach domina. Niewykluczone, że dodatkową zaletą gier będzie częstsze sięganie po Biblię, które z czasem stanie się codzienną, dobrą tradycją. 

Polecam
Katarzyna







"Poszukiwacze przygód. Edukacyjne gry bez przemocy i agresji"
Cztery edukacyjne gry planszowe w teczce
Wydawnictwo: Wydawnictwo Święty Wojciech
Format: 21x29,7 cm




Read On 0 komentarze

"Jak dwa łyse konie, czyli Bartek i Darek" - zabawa i nauka w jednym!

10:00





W moim rodzinnym domu, w jednym z pokoi stał kredensik. Mój tata go wybrał i kupił, a opowiadając o tym zawsze mówił, że "wpadł mu w oko";) Gdy miałam niezbyt wiele lat, to powiedzenie bardzo mnie dziwiło - jak taki spory mebel mógł wpaść w oko? I co się potem stało? Chyba na szczęście wypadł... ;) Nie da się ukryć, że tak zakorzenione w naszym języku przeróżne związki frazeologiczne sprawiają najmłodszym kłopoty. Czasem pewnie nie uświadamiamy sobie, że jakiś komunikat może być nie do końca jasny, bo - jeśli się nad tym zastanowimy - to używamy na co dzień wielu frazeologizmów, a ich sens dla najmłodszych nie jest znany. 

Znakomitym "lekarstwem" na ten stan rzeczy będzie książka autorstwa Patrycji Zarawskiej "Jak dwa łyse konie, czyli Bartek i Darek". Tytułowe konie wcale nie znaczą, że to książka o hippice, ale przeróżne zwierzęta się w niej pojawią. Poza tym będzie cała masa przygód, o co zadbają Bartek i Darek, a także ich koleżanki i koledzy z klasy. Biedna pani wychowawczyni... Ma z nimi wprost urwanie głowy;) Akurat ten związek frazeologiczny nie znalazł się w niniejszej pozycji, jest w niej natomiast ponad osiemdziesiąt wyjaśnień wyrażeń i zwrotów, które rozumiemy niedosłownie. Niewątpliwą zaletą książki jest to, że oszczędza nam ona żmudnego szukania. Dzieci na ogół mają do dyspozycji różne słowniki, mogą sprawdzić w internecie znaczenie niezrozumiałych sformułowań, ale wymaga to zachodu, bywa, że słownik stoi zbyt wysoko, komputera używa inna osoba, a i czyta się w różnych miejscach, niekoniecznie w domu, zatem wyjaśnienia zawarte w książce to trafna metoda, by tekst stał się jasny. Można zastanowić się, czy nie za dużo tych trudnych informacji w niezbyt długiej książce, czy tekst nie jest nimi zbytnio nasycony - otóż nie, bo dwie historyjki zawarte w tej pozycji nie są skomplikowane, zabawny przebieg zdarzeń z codziennego życia szkolnego przyciąga uwagę młodego czytelnika, a podane tuż obok wyjaśnienia bezproblemowo trafiają do głowy. Co więcej - są one jasno, klarownie sformułowane, odwołują się do konkretów, obrazowo przedstawiają znaczenia, a na dodatek wzbogacono je o rysunki, które zapadają w pamięć - to wszystko niewątpliwie sprawi, że coraz więcej tych frazeologizmów będzie na co dzień stosowanych. A przecież wiadomo, że wiedza taka przydaje się w szkole, tego typu słownictwo ubarwia wypowiedzi, no i sprawa podstawowa - ułatwia porozumiewanie się. 

Młodego czytelnika na pewno zachęci do lektury strona wizualna książki - mamy tu mnóstwo kolorowych ilustracji, tło przypomina znany z początków edukacji zeszyt w dwie linie, a kto przypomni sobie swoje zeszyty, ten odnajdzie pewne podobieństwa między nimi a tą pozycją - rysunki na marginesach, strzałki, czasem kleksy - taka zabawna stylizacja przyciąga uwagę najmłodszych.

A same przygody? W pierwszym opowiadaniu Bartek i Darek będą zmagać się z tworzeniem wiosennych dekoracji i poszukiwaniem rzeczonej wiosny;) Zaś w kolejnej historii poznamy dzieje klasowej wyprawy do zoo! Mnóstwo okazji do śmiechu - no i do nauki - zatem na pewno jest to godna uwagi pozycja.

Polecam
Katarzyna












"Jak dwa łyse konie, czyli Bartek i Darek"
Autor: Patrycja Zarawska
Ilustrator: Monika Frątczak-Rodak
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: twarda
Liczba stron: 72
Format: 19,5x24,5 cm
ISBN: 978-837-167-885-1



Read On 0 komentarze

„Domowy elementarz przedszkolaka”- pomocna dłoń w wspomaganiu rozwoju dziecka

10:13




            „Domowy elementarz przedszkolaka. Mądre dziecko.” to książka przeznaczona dla dzieci w wieku przedszkolnym, czyli od 3 do 6 lat. Podzielona jest na cztery rozdziały, każdy z nich oznaczony jest innym kolorem. Według mnie dwa pierwsze: Obserwuję świat oraz Poznaję kolory i kształty przeznaczone są głównie dla dzieci 3 i 4-letnich, jednak sądzę, że zainteresują również nie jednego 5 i 6-latka. Dwa kolejne rozdziały: Uczę się pisać oraz Uczę się liczyć są już nieco trudniejsze, gdyż wymagają pewnej wiedzy o świecie, umiejętności oraz odpowiedniej sprawności motoryki małej (czyli sprawności manualnych), bez której rozpoczęcie nauki pisania jest niemożliwe (np. umiejętność prawidłowego trzymania narzędzia do pisania, czy też posługiwania się nim z odpowiednim naciskiem). Lecz to właśnie dwa pierwsze rozdziały są wstępem i propozycją na przygotowanie dziecka do tych czynności.

            Pozycja ta ma zróżnicowany poziom trudności, dlatego też może towarzyszyć dziecku przez cały okres przedszkolny. Może też być świetnym rozwiązaniem wspomagającym uzupełnienie pewnych braków, czy też opóźnień rozwojowych dziecka 5-6 letniego. Ale także może okazać się niezwykle pomocna dla tzw. „dzieci ciekawskich”, rozwijających się szybciej od swoich rówieśników. Może spowodować, że ten jakże wielki zapał do poznawania świata i nauki, który tak dynamicznie w nich narasta zostanie zaspokojony, a ich rozwój będzie jeszcze owocniejszy.

            Książka zawiera polecenia, które oczywiście musi przeczytać, a niekiedy także wyjaśnić dorosły (zwłaszcza dzieciom młodszym) wraz z zadaniami do ich wykonania. Pierwsze ćwiczenia to zadania z grupy: zakreśl, zaznacz, narysuj, pokoloruj, otocz pętlą, skreśl, połącz linią. Następnie zaczynają się trudniejsze ćwiczenia z grupy: znajdź różnicę na obrazkach, połącz kropki, połącz strzałkami, pokoloruj odpowiednim kolorem, wytnij, naklej, pogrupuj, odszukaj, uzupełnij brakujące elementy. W trzeciej części  mamy już pierwsze ćwiczenia z grupy pisania: narysuj linię prostą (poziomą, pionową), narysuj linię wzdłuż wzoru, obrysuj ilustracje, poprowadź kredkę po wykropkowanych śladach, aż wreszcie nauka pisania liter oraz cyfr. Na sam koniec pojawiają się już zadania związane z liczeniem, a konkretnie z dodawaniem.








            Pozycja ta jest świetnym sposobem na poznawanie przez dzieci świata, a także na pierwszą, domowo- przedszkolną edukację w sposób niezwykle ciekawy i przystępny. Dziecko uczy się bawiąc, a tym samym ma niezwykłą łatwość zdobywania i opanowywania nowych umiejętności i zapamiętywania nowo odkrytych wiadomości. Propozycje zawarte w książce są niezwykle zróżnicowane z uwagi na nierówny poziom rozwoju dzieci w wieku przedszkolnym. Dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie.



Polecam
Magda



Tytuł: „Domowy elementarz przedszkolaka. Mądre dziecko.”
Autorki: Joanna Krzyżanek, Anna Sójka
Wydawnictwo: Papilon
Oprawa: miękka
Liczka stron: 128
Format: 290x205mm




Read On 0 komentarze

"Zagadki biblijne. Historie dla bystrych detektywów" Luise Holthausen - recenzja

10:20





Znajomość ważnych tekstów kultury jest niezwykle istotna. Gdy na dodatek stanowią one podstawę naszej wiary, to jest to po prostu wiedza niezbędna. Taką właśnie pozycją jest niewątpliwie Biblia. Jednakże zdarza się tak, że lapidarność niektórych fragmentów Pisma Świętego sprawia, iż młody człowiek potrzebuje wyjaśnienia, dopowiedzenia. Brak tego wsparcia może zniechęcić, a niewielkie doświadczenie życiowe nie służy pomocą. Na pewno wyjaśnień mogą dostarczyć katecheci czy też rodzice, ale w sukurs przychodzą także odpowiednie lektury. 

W jednej z opowieści zawartej w "Zagadkach biblijnych" znajdziemy taką myśl: "słowa Jezusa trafiają prosto do serca". I tak też będzie w przypadku tekstów z niniejszej pozycji. Są one napisane w niezwykle klarowny sposób, wiernie w stosunku do Biblii, ale jednocześnie tak, aby mały czytelnik mógł bez trudu zrozumieć przekaz danej historii. Co więcej - są one wzbogacone w pytania-zagadki umieszczone na końcu każdej z piętnastu opowieści. Dotyczą one faktów, interpretacji, wymagają swoistego "dochodzenia", ale bystrzy detektywi z całą pewnością poradzą sobie z rozwiązaniem zagadek - jednak warunkiem jest uważna lektura. Czasem pomocą będą służyły ilustracje autorstwa Sabine Wiemers, nota bene bardzo adekwatne do treści, obrazowe i zapadające w pamięć. Można by powiedzieć, że oprócz przekazania istotnych rzeczy, lektura książki i odpowiadanie na zagadki będzie treningiem tak istotnego i często sprawdzanego "czytania ze zrozumieniem". 

Zaletą tej pozycji jest sposób, w jaki przekazano historie o ważnych postaciach Starego i Nowego Testamentu, zdarzenia z życia Jezusa, treści przypowieści. Barwny styl, poruszająca narracja, przedstawienie wydarzeń z punktu widzenia naocznych świadków, uczestników - to wszystko sprawia, że czytanie "Zagadek biblijnych" naprawdę wciąga. Kolejny plus to odpowiedzi znajdujące się na końcu książki, w części "Rozwiązania". Odsyłają one do konkretnych tekstów Biblii, precyzyjnie wskazują fragmenty, które dostarczą potwierdzenia, eksplikacji zagadnień z opowieści. 


Warto sięgnąć po książkę Luise Holthausen - to ciekawa i wartościowa lektura, doskonale sprawdzająca się podczas czytania w gronie rodzinnym - w przypadku najmłodszych odbiorców, ale też polecana do samodzielnego studiowania dla nieco starszych dzieci. 


Polecam
Katarzyna 









"Zagadki biblijne. Historie dla bystrych detektywów" 
Autor: Luise Holthausen
Ilustrator: Sabine Wiemers
Wydawnictwo: Wydawnictwo Święty Wojciech 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 104
Format: 14x21,5 cm 
ISBN: 978-83-7516-587-6









Read On 0 komentarze

"Chusta babci" Åsa Lind - o ważnych sprawach i o ważnych ludziach

10:30




Åsa Lind jest autorka opowieści o Piaskowym Wilku - zwierzę o sierści w kolorze piasku było niewidoczne dla postronnych osób, tylko Karusia potrafiła go dostrzec. Z kolei nikt tak jak Piaskowy Wilk nie potrafił wyjaśnić wszelkich zawiłości codziennej egzystencji młodego człowieka. Dzięki rozmowom z nim wszystkie problemy udawało się rozwiązać, znaleźć odpowiedź na każde pytanie... I tym razem Åsa Lind pokazuje młodych bohaterów, ich świat, ich rozterki i problemy.

Najpierw poznajemy bohaterów - narratorem jest dziewczynka, która ma "najlepszego kuzyna" Biliama. Lubią te same rzeczy, mają nawet identyczne fryzury, co sprawia, że są nieco podobni jeśli chodzi o fizjonomię, ale najistotniejsze jest podobieństwo "wewnętrzne". Oboje lubią myśleć, doskonale się rozumieją. Poza tym - jak wszystkie dzieci - są ciekawi świata, no i potrzebują czasu - na wiele różnych rzeczy. To jest wspólna cecha chyba wszystkich "nieletnich" - potrafią zastygnąć na długie minuty kontemplując mrówkę, trawkę, patyk czy cokolwiek innego, rzadko też przyjmują coś "na wiarę", ba, często trudno wręcz oprzeć się wrażeniu, że rodzice mogliby darować sobie wszelkie przemowy i połajanki, bo nie trafiają one w żadnym stopniu do głów/serc dzieci. Oczywiście nie jest tak, że wszelkie słowa są zbędne, ale na taką prawdziwą, zaangażowaną rozmowę nieczęsto dorośli mają czas, niejednokrotnie też uważają, że dzieci nie są partnerami do rozmów.

Tak się rzecz ma i w tej sytuacji: do domu ze szpitala wraca babcia. To wydarzenie skupia całą rodzinę bliższą i dalszą, sąsiadów - mnóstwo osób, które robią "zamieszanie". Ma się wrażenie, że ten tłok, przemieszczanie się, krzyżujące się rozmowy są próbą pewnego "uładzenia" tej całej sytuacji. Zdawkowe kwestie czy omijanie tematu nie wystarczą młodym bohaterom - dziewczynce i jej kuzynowi. Czują wyjątkowość sytuacji, chcą ją zrozumieć, ale nikt nie próbuje im niczego wyjaśnić: są stanowcze polecenia, strofowanie, zakazy.

Powrót babci jest z jednej strony radosny, ale wszystko podszyte jest niewyrażonymi wprost przeczuciami. Zebrani płaczą "ze szczęścia", napomnienia odnośnie zachowania są wypowiadane ze względu na babcię. Nikt tego dzieciom nie tłumaczy, jedynie babcia okazuje się rozumieć ich rozterki. Prosi, by nie przeszkadzać dzieciom, użycza im swojej chusty, by stworzyć azyl, w którym wszystko jest możliwe i w którym Biliam i jego kuzynka będą mieli możliwość przemyśleć to, co się zdarzyło, to, co być może czy też na pewno - wcześniej czy później - się wydarzy... Nestorkę rodu i najmłodsze pokolenie wiąże nić porozumienia.

Niewiele słów, ale wiele treści, książka do przeżycia, przemyślenia, przedyskutowania...
Polecam
Katarzyna







"Chusta babci"
Autor: Åsa Lind
Ilustrator: Joanna Hellgren
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 28
Format: 22x28,5 cm
ISBN: 978-83-7776-044-4



Read On 0 komentarze

"Ida i konie z Zielonej Wyspy" - Konno? Zawsze i wszędzie!

11:35






Prawdziwa pasja to coś, co uskrzydla, co sprawia, że można przetrwać nawet te mniej radosne chwile, jeśli tylko w perspektywie mamy spędzenie czasu w ulubiony sposób. Z zainteresowaniem słuchamy osoby, która o swoim hobby opowiada, zatem i książka napisana przez prawdziwą pasjonatkę koni, jazdy konnej sprawia, że te tematy - nawet jeśli do tej pory nie były nam zbyt bliskie - intrygują, zaciekawiają, rozbudzają chęć doświadczenia takich samych przeżyć. Dlatego zachęcając do sięgnięcia po lekturę musimy się liczyć z tym, że niebawem nasze pociechy zaczną naciskać, by znaleźć stadninę, spróbować jazdy konnej, zapisać się na treningi...

Druga część opowieści o Idzie i jej rodzinie, to dalsze przygody w Paryżu, ale też wyjazd do przyjaciółki Idy - Julki mieszkającej obecnie w Irlandii (tytułowej "Zielonej Wyspie"), która w związku ze spotkaniem na swej drodze przesympatycznego kucyka nabiera ochoty, by pójść w ślady swej koleżanki-pasjonatki hippiki. Zatem i te odwiedziny będą przebiegały pod znakiem ulubionej, teraz już wspólnej pasji.

Tych, którzy obawiają się, że cała lektura jedynie żmudnych treningów dotyczy, uspokoję zapewnieniem, że jazda konna jest przedstawiona jako wielka, ciekawa przygoda, a poza tym - to także powieść obyczajowa, bo poznajemy perypetie całej rodziny aklimatyzującej się poza granicami kraju, nawiązującej znajomości i przyjaźnie, a także dowiemy się nieco na temat francuskiej szkoły.

Przyznam, że książkę pochłania się w okamgnieniu - a dla tych, którzy czują niedosyt i pragną poznać dalsze losy Idy, bo zdradzę, że rozstajemy się z nią w dość znaczącym momencie, autorka i wydawnictwo mają doskonałą wiadomość: już w październiku do księgarń trafi kolejny tom przygód sympatycznych bohaterów! 

Polecam
Katarzyna








"Ida i konie z Zielonej Wyspy"
Autor: Magdalena Zarębska
Ilustrator: Artur Gołębiowski
Wydawnictwo: Dookoła Świata 
Oprawa: miękka
Liczba stron: 136
Format: 13x20,2 cm
ISBN: 978-83-6275-404-5



Read On 0 komentarze

"Zaklęcie dla Golema. Praga" - genialni młodzi detektywi i masa przygód!

10:00


Młodzi podróżnicy nie zawsze mają plany zbieżne z rodzicami czy opiekunami. Gdy okazuje się, że główną atrakcją w danym miejscu będzie zwiedzanie zabytków, podziwianie architektury, poznawanie ważnych faktów z przeszłości, to zazwyczaj miny rzedną. Oczywiście często chłopcy interesują się militariami, dzieci czy młodzież pasjonuje czasami architektura czy malarstwo, jednak jeśli myślimy o większości ośmio-, dziesięciolatków, to nie są oni zbyt zachwyceni perspektywą spędzania czasu wśród "reliktów przeszłości". A jednak okazuje się, że może być wprost odwrotnie! Bohaterowie książki "Zaklęcie dla Golema. Praga" przyjeżdżają na parę dni do stolicy Czech i właściwie bez przerwy podziwiają zabytki, zbiory muzeów, kościoły, architekturę sprzed wieków, pomniki, dzieła sztuki. Choć jeśli chodzi o ścisłość, to czasem też pochylają się nad pewną krzyżówką...

Ona to jest kluczem do tych nietypowych - co zauważają rodzice - pasji ich dzieci. Dziesięcioletni Dominik i młodsze o dwa lata bliźniaczki - Weronika i Ula stają się posiadaczami listu od ich zmarłego dziadka - pasjonata historii oraz... poszukiwacza skarbów! Do listu dołączona jest krzyżówka, a odgadnięcie haseł wymaga bystrego oka, cierpliwości, pomysłowości, a także bliższego poznania przeszłości i zabytków Pragi. Zatem krótki pobyt w tym mieście będzie pełen emocji, bardzo aktywny, no i nieco zwariowany;) A to za sprawą nietuzinkowych postaci. Tata często buja głową w obłokach i notorycznie się gubi, Dominik pasjonuje się prestidigitatorstwem, a w podróż wybrał się ze swoimi białymi myszkami. Bliźniaczki łączy wygląd, ale różnią marzenia, usposobienie, zainteresowania. Weronika chce zostać aktorką, Ula - naukowcem.

Ich zapał i bezpośredniość sprawią, że zjednają sobie wielu pomocników, przeżyją mnóstwo przygód i poznają sporo ciekawych wiadomości o przeszłości Czech, wielkich postaciach tu żyjących. A wszystko to po to, bo ożywić tytułowego Golema... Zadanie karkołomne i dla odważnych! Czy się powiedzie? Warto poświęcić chwilę na tę lekturą. "Chwilę", bo czyta się naprawdę szybko, lekkie pióro autora, ciekawostki i zabawne zdarzenia sprawiają, że pochłonięci lekturą z zaskoczeniem zauważamy, że to już koniec... Dobrą wiadomością dla tych, którzy polubili sympatycznych bohaterów, jest zapowiedź kolejnych tomów, które pozwolą nam odkryć sekrety innych europejskich miast.

Mimo że główne postacie mają zaledwie 8 i 10 lat, to będzie to dobra pozycja także dla nieco starszych czytelników. Trasę wypraw rodziny można śledzić na mapie umieszczonej na wklejce, ale pewnie najprzyjemniej byłoby wybrać się do Pragi i odbyć podróż śladami bohaterów lub po prostu samodzielnie wytyczyć sobie plan odkrywania tego pięknego i pełnego zabytków miasta.

Polecam
Katarzyna






"Zaklęcie dla Golema. Praga"
Autor: Krzysztof Petek
Ilustrator: Olga Reszelska
Wydawnictwo: Dookoła Świata
Oprawa: twarda
Liczba stron: 184
Format: 14,5x20,5 cm
ISBN: 978-83-6275-406-9




Read On 1 komentarze

"Cztery strony czasu" - najpiękniejsza książka o przeszłości i o życiu

11:35




Od pewnego czasu śledzę działania Iriny Werning - taką oczywistą refleksją wynikającą z jej prac jest to, że czas nie stoi w miejscu. To interesujący pomysł - próba odtworzenia przeszłości, z pewną dbałością o detale. Odnajdujemy w fotografiach po latach podobieństwo do portretów z przeszłości, zachowały się charakterystyczne cechy wyglądu, choć i wiele się zmieniło. Podobną wymowę ma najnowsza publikacja autorstwa Iwony Chmielewskiej, wydana przez Media Rodzina: "Cztery strony czasu". To historia naszego kraju, przemian, które w nim przez wieki następowały - poznajemy znaczące wydarzenia, codzienne zmagania, zwyczaje, tradycje. Ale przede wszystkim obserwujemy też ludzi - takich samych jak my, mających podobne marzenia i cele - oczywiście zmienia się entourage, nieco inne są szczegóły, ale jak pisze o swoich bohaterach autorka: "Robią codziennie wszystko to, co zwykle robią ludzie - teraz i pięćset lat temu".

Cztery pomieszczenia - kuchnia, pracownia, pokój dzieci i salon -  należą do czterech mieszkań w kamienicach na rynku. Ich okna wychodzą na wieżę z zegarem, który pracowicie odmierza czas życia kolejnych pokoleń ludzi zamieszkujących to miasto. Cztery pomieszczenia, pięćset lat, wiele istnień ludzkich, ich radości i smutki, plany, które spełnią się lub wprost przeciwnie - los przyniesie im gorzkie rozczarowanie. Drobne zdarzenia z codzienności, ważne, przełomowe decyzje, emocje i wzruszenia - ta niedługa książka jest pełna znaczeń, obrazów.

Piękna to publikacja i taka niezwykła. Przyznam, że już po pierwszej lekturze wystarczyło, iż zobaczyłam ilustrację taką jak na zdjęciach poniżej i już przypominało się wszystko - kto na niej jest przedstawiony, czym się zajmuje w tej chwili, jakie ma problemy, radości, plany... Po prostu genialnie ukazana galeria bohaterów, tak prawdziwych, tak bliskich nam - choć odległych i w czasie, i nieco w przestrzeni. Każde słowo, obraz zapada głęboko w pamięć!
Ale to oczywiście książka do wielokrotnego czytania - tekst jest nasycony intrygującymi informacjami (choćby - cukierniczka na kluczyk!), a każda lektura to okazja do studiowania ilustracji, odnajdywania szczegółów, obrazów przekazanych przez towarzyszący tekst, ale i dodatkowych elementów, realiów danej epoki. Znajdziemy tu odwołania i do znanych dzieł sztuki, zatem to pozycja na wiele godziny poznawania, za każdym razem dostarczająca olśnień i wzruszeń.

Polecam
Katarzyna








"Cztery strony czasu"
Autor i ilustrator: Iwona Chmielewska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 21,5x28,7 cm
ISBN: 978-83-7278-832-0


Read On 2 komentarze

"Wierszowanki zasypianki" - sposób na błogi sen

10:00






Każdy rodzic chce dla swojego dziecka tego co najlepsze. Chce by było zdrowe, dobrze i prawidłowo się rozwijało. Niezbędnym elementem do tego procesu jest sen. 
Sen. Zdrowy, spokojny, bezpieczny sen. Nie tylko jego ilość, ale i jakość jest niezwykle istotna. To właśnie podczas snu dziecko rośnie, nabiera sił i energii by się rozwijać i poznawać świat. Niestety coraz częściej nawet u dzieci sen bywa zaburzony. Przyczyny można upatrywać w wielu czynnikach. Są różne sposoby by pomóc dziecku spokojnie zasnąć i poprawić jakość jego snu. Ja dziś zaprezentuje jeden z nich:

„Wierszowanki zasypianki” to propozycja pomagająca wprowadzić dziecko w błogi i bezpieczny sen. Książka zawiera piękne, rymowane wiersze przenoszące dziecko w bajkowy, bezpieczny świat i ułatwiające zasypianie. Rymowana forma wprawia nasz mózg w pewnego rodzaju rytmiczność, która ułatwia zasypianie.

Książka ta jest w dużym formacie z twardymi stronami zawierającymi piękne, kolorowe ilustracje, dostosowane do psychiki małego dziecka oraz wpleciony w nie tekst o nieco większej czcionce. „Wierszowanki zasypianki” to zbiór wierszy niekiedy znanych nam dorosłym  jako kołysanki z naszego dzieciństwa. Np. „Już gwiazdy lśnią” opowiadająca o postaciach z łakoci, „Bajka iskierki” Janiny Porazińskiej, czy też uwielbiana przeze mnie kołysanka „Ach śpij kochanie”. Pozycja ta zawiera także wiersz Wandy Chotomskiej „Kołysanka dla żaby”, ale także wiele wspaniałych utworów innych pisarzy.

Rodzice, którzy tak jak ja wychowali się na tych kołysankach, myślę, że chętnie do nich powrócą podczas układania do snu własnych dzieci. Ale sądzę też, że znajdzie się również wielu rodziców, którzy stworzą własne melodie do pozostałych wierszy, a  może nawet nowe do już znanych, powodując, że utwory te zapadną głęboko w pamięć dzieci i staną się wspaniałym wspomnieniem z dzieciństwa, ale przede wszystkim ułatwią im codzienne zasypianie, umilą i wzbogacą ich sen.

Gorąco polecam
Magda




Autor:   praca zbiorowa
Wydawnictwo: Papilon
Oprawa: twarda
Format:  275x275mm
Liczba stron: 20
Premiera: 2012 rok



Read On 1 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *