facebook

Kobietnik - inna bajka

"Nela na 3 kontynentach" - mała przewodniczka na medal!

11:00


Na początku lektury Nela wita nas jak dobrych znajomych, na kolejnych stronach pojawiają się też nawiązania do poprzedniej książki o jej przygodach - i to chyba rzeczywiście bardzo częsta sytuacja: poznawszy dzielną małą podróżniczkę bez wahania sięgniemy i po nowy tytuł. Być może niektórzy staną się wiernymi czytelnikami opowieści Neli dzięki telewizyjnemu serialowi, w którym mamy możliwość być naocznymi świadkami jej wypraw. My też go uwielbiamy! Gdy tylko jest okazja, by obejrzeć pasjonujący odcinek, to wszelkie sprawy odchodzą na plan dalszy. 

Co znajdziemy w "Neli na 3 kontynentach"? Ponownie odwiedzamy zakątki globu, które poznaliśmy dzięki Neli w pierwszej pozycji o jej podróżach: "10 niesamowitych przygód Neli" - Boliwię, Zanzibar, Tajlandię, Bali. Ale i nowe miejsca staną się po lekturze nam bliższe: Etiopia, Tanzania, Komodo, Wyspy Gili. Już w pierwszej części historie były tak przedstawiane, by czytelnik miał wrażenie, iż w pewnym sensie bierze w nich udział. Nela opowiada, jak należy przygotować się do wyprawy, zadaje pytania o to, jak my byśmy postąpili w różnych sytuacjach, które stały się jej udziałem. 

Klarowny styl, obrazowe wyjaśnienia, szczegółowe opisy - dzięki tym elementom książka świetnie się sprawdza także w przypadku najmłodszych. Jeśli sami nie jesteśmy specjalistami w takiej tematyce, to nie szkodzi - nie będziemy musieli poszukiwać pomocy w innych źródłach - Nela opowiada ciekawie i wnikliwie, w książce są wszystkie ważne informacje, mnóstwo ciekawostek, do tego sporo fotografii, a także rysunki Neli, na których zobrazowane zostały różne sprawy - najczęściej zagrożenia związane z kontaktem ze zwierzętami. To właśnie zaleta tej lektury - mała podróżniczka tłumaczy, dlaczego nie można podchodzić zbyt blisko - nawet do żywiących się roślinnym pokarmem hipopotamów; wyjaśnia, że trzeba skrupulatnie wypełniać polecenia przewodnika, bo taka nadmierna samodzielność w nieznanym, egzotycznym miejscu może się bardzo źle skończyć. 

Poprzednia publikacja opisywała dziesięć przygód i taką samą ich liczbę znajdziemy w tej książce. Tym razem Nela jedzie na safari - oczywiście są to bezkrwawe łowy, polegające jedynie na "ustrzeleniu" fotek;), popłynie łódką na spotkanie hipopotamów, w Azji odwiedzi Świątynię Małp, na wyspach Gili spotka się z żółwiami, a nawet tropić będzie niebezpieczne, olbrzymie jaszczurki z Komodo - warany! Nie zabraknie i podróży mających na celu podziwianie pięknych krajobrazów, czyli Laguny Colorada, gór Semien, pięknych plaż Zanzibaru... 

Dodam tylko, że warto lekturę wzbogacić obejrzeniem filmów o przygodach Neli (audycje te są dostępne na stronie TVP), bo możemy być zaskoczeni, iż dziewczynka przytula się do groźnego warana... Takie zdjęcie znajduje się na 165 stronie - a dzięki filmowi dowiemy się, iż jest to tylko niezwykle realistycznie wyglądająca rzeźba zwierzęcia.

Jak zwykle podróże z Nelą dostarczają mnóstwa wrażeń, emocji, a także wiedzy - warto skorzystać z zaproszenia, być może rozbudzone apetyty na poznawanie świata skłonią nas do zaplanowania jakiejś wyprawy? W końcu - dla chcącego nic trudnego! A szlaki - dzięki małej podróżniczce - mamy już przetarte!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Nela na 3 kontynentach"
Autor: Nela Mała Reporterka
Wydawnictwo: Burda Publishing Polska
Oprawa: twarda
Liczba stron: 224
Format: 17x22 cm
ISBN: 978-83-7596-603-9



Read On 2 komentarze

"Poczytaj mi, mamo. Księga piąta" - sprzed lat, a wciąż bawią i poruszają!

20:15


"Poczytajmy tę moją, niebieską" - prosi Starsza. I to rzeczywiście "jej książka", bo taka bardziej refleksyjna, do przegadania, poruszająca tematy ważne dla najstarszej grupy przedszkolaków.

Istotne kwestie się tu pojawiają: relacje między dziećmi uczęszczającymi do zerówki, kwestia empatii, wzajemnej pomocy, stanięcie po stronie potrzebujących, nawet jeśli wiąże się to z przeciwstawieniem się silniejszemu, zadziornemu przeciwnikowi. O tym odnoszeniu się do innych traktuje kilka opowiadań: "Kredki" i "Bijacz" autorstwa Małgorzaty Musierowicz, "Wielka przygoda małej Zosi" pięknie zilustrowana przez Janinę Krzemińską. Ta ostatnia historia jest szczególna - jak czytamy, pomysł i ilustracje zawdzięczamy właśnie Janinie Krzemińskiej, a tekst do przygód małej Zosi, która niespodziewanie stała się wielkości biedronki napisała Barbara Lewandowska.

W tym tomie jest też jedna z moich ukochanych opowieści z dzieciństwa - uwielbiałam "Dziewczynkę z tęczy" Hanny Łochockiej oraz "Przygodę na balkonie" Heleny Bechlerowej, a także "Malowany ul" Adama Bahdaja - i ten właśnie ostatni tekst znajdziemy w piątej księdze "Poczytaj mi, mamo"! Piękna historia o tym, że pozorna "bezproduktywność" to niezwykle wartościowe działanie - bo nie tylko rzeczy użyteczne są potrzebne, warto dostrzegać piękno, tworzyć je, zachwycać innych, radować, podnosić na duchu...

Choć i Młodsza uwielbia tę lekturę - bo jest wierną kibicką serii;), a są i teksty, które działają na wyobraźnię fanki kotów - "Księżycowy koncert" Adama Bahdaja, bawi "Mokry łakomczuch", bo nadmorska przygoda Marka mimo że wywołała u małego bohatera łzy, to ma jednak sympatyczną wymowę. 

Piątą księgę otwiera i zamyka utwór wierszowany: na początek zilustrowana przez Mirosława Pokorę opowieść o panu Maluśkiewiczu, zaś ostatni tekst to wiersz Wandy Chotomskiej "Ślimak" - swego rodzaju lekcja przyrody, bo poznajemy dzięki niemu domy różnych zwierząt, ale i pochwała tego, co się posiada. 

Wzruszyła nas także "Babcia na hulajnodze" o niezwykłej starszej pani, która stanowi całą rodzinę dla Krzysia - i jest tak pełna energii, tak serdeczna, cierpliwa, pomysłowa, że choć brak to dotkliwy - nie mieć rodziców, to Krzyś jest pogodnym, radosnym chłopczykiem - właśnie dzięki babci Marcelinie!

Jak już wspomniałam - lektura skłania do rozmów. Dyskutujemy, czy bohaterowie słusznie postąpili, co powinni byli zrobić, jak zachować się, by nie mieć sobie nic do zarzucenia. Okazuje się też, że choć jesteśmy sobie bliscy, przyjaźnimy się, to nie zawsze musimy myśleć tak samo, robić to samo, lubić identyczne rzeczy - tak jak to jest w przypadku czterech bohaterów opowiadania "Dom" Wiery Badalskiej. "Książka Starszej" nie kurzy się na półce, a jej lektura skłania do odświeżenia sobie i tekstów z poprzednich ksiąg - uroczych, magicznych, poruszających, zabawnych... Pięknych!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Poczytaj mi, mamo. Księga piąta" 
Autorzy: Wiera Badalska, Adam Bahdaj, Wanda Chotomska, Barbara Lewandowska, Małgorzata Musierowicz, Ewa Skarżyńska, Julian Tuwim
Ilustratorzy: Zdzisław Byczek, Janina Krzemińska, Mieczysław Kwacz, Wanda Orlińska, Mirosław Pokora, Grażyna Rogowska, Zdzisław Witwicki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 280
Format: 16,5 x 21,5 cm
ISBN: 978-83-10-12776-1



Read On 1 komentarze

"Smok w powidłach" - ponadczasowe i piękne utwory!

19:00


Profesor zwyczajny nauk humanistycznych który tworzy dla dzieci! Zaskakujące? Przeczytajcie rozmowę z Joanną Papuzińską, a przekonacie się, że to niejako naturalna kolej rzeczy w przypadku tej jakże lubianej autorki! Wprawdzie w wywiadzie pisarka dzieli się przekonaniem, iż zmienia się literatura, nastawienie do niej młodych czytelników, zatem lektury dziadków odchodzą w niepamięć, a i te rodziców nieczęsto są czytane. Jednak nie wszystkie teksty spotyka taki właśnie los, niektórych czas się nie ima - i tak właśnie jest z utworami autorstwa Joanny Papuzińskiej! 

Pewnie dla wielu osób jedną z ciepło wspominanych lektur z dzieciństwa jest "Agnieszka opowiada bajkę" - dzięki córce pisarki - Agnieszce - ta sympatyczna dziewczynka-bohaterka cieszy i współczesnych odbiorców - w niniejszym zbiorze znajdziemy jeszcze inne opowiadanie: o Agnieszce i magicznym "Placku Zgody i Pogody". Ale można powiedzieć, że każda z sześciu części "Smoka w powidłach" przynosi czytelnicze oczarowania: czy odwiedzamy kuchnię, czy poznajemy portrety zwierząt - zarówno domowych pupili, jak i dzikich gatunków zwierzęcej braci, czy piękno przyrody jest tematem utworów, czy wreszcie zabawne, codzienne-niecodzienne zdarzenia albo też kołyszące do snu wiersze na dobranoc, zawsze lektura wywołuje wzruszenie, bawi, ciekawi, zaskakuje...

Szczególnie spodobały się nam teksty przedstawiające zwierzęta, nierzadko to właśnie koty stały się głównymi bohaterami utworów wierszowanych, jak i prozatorskich, zatem bardzo entuzjastycznie przyjęte zostały przez Młodszą, choć i przesympatyczne opowiadanie o Foksiu-wnikliwym obserwatorze przedświątecznych poczynań ludzi wywołuje mnóstwo radości, a trafność jego spostrzeżeń warto mieć na uwadze nie tylko tuż przed świętami!

Bardzo różne są teksty zebrane w tej książce: wiersze i opowiadania, wspomnienia, utwory z elementami bajkowymi, baśniowymi, wzruszają i bawią, zaskakują poetyckimi sformułowaniami, uosobiona przyroda staje się nam bliższa, marzymy, by taką druhnę ciotunię spotkać na swej życiowej drodze, by i nam dane było ratować nietoperza, dokarmiać zająca, zostać "żabią mamą", wyprowadzić "na ptaki";) wronkę... 

Wyjątkowa literatura zyskała piękną oprawę wizualną - seria "Polscy pisarze dzieciom" zachwyca, a ilustracje autorstwa Joanny Rusinek cieszą nasze oczy.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Smok w powidłach"
Autor: Joanna Papuzińska
Ilustrator: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 208
Format: 16,8 x 22 cm
ISBN: 978-83-7672-335-8



Read On 1 komentarze

"Historia Miksa, Maksa i Meks" - poetycko o niezwykłej przyjaźni

23:00


Wizerunek kota na okładce zelektryzował Młodszą: "Czytamy!" - zadysponowała. Zatem od razu zasiadłyśmy do lektury. I dodam, iż była ona sumienna: począwszy od odautorskiego wstępu, w którym Luis Sepúlveda zdradza nam, że opisana przez niego historia ma swe źródła w prawdziwych zdarzeniach, poprzez kolejne przygody chłopca o imieniu Maks, kota Miksa i wreszcie myszki Meks, która dołącza do tej pary dobrych przyjaciół, by stworzyć tercet jeszcze lepszych druhów;)

Młodsza jest naprawdę jeszcze wybitnie nieletnia, ale książka urzekła ją: bo o kocie (obie uwielbiamy!), o przyjaźni, o dobrych, ciepłych relacjach, a na dodatek otwarte zakończenie pozwala nam cieszyć się tą historią bez rozważań o naturalnych kolejach losu, które jednak zawsze w końcu kładą kres każdemu związkowi, każdej relacji... 

To zaskakująca historia, bo czy często myszka staje się kompanem kota? Poza tym choć to lektura dla młodych czytelników, to tylko przez krótki czas towarzyszymy Maksowi-chłopcu. Już trzeci (z dziesięciu) rozdziałów przynosi zmianę miejsca zamieszkania - Maks jest już pełnoletni, wyprowadza się z rodzinnego domu, rozpoczyna studia. Oczywiście wraz z nim w nowym lokum jest i Miks - kot, za którym chłopiec niegdyś wdrapał się na drzewo, bo przyjaciela trzeba wszak ratować! Nie przypadkiem imię kota występuje jako pierwsze w tytule: to o nim przede wszystkim będzie mowa! Najpierw zachwycimy się jego niebywałą fizjonomią (grecki profil!), potem przyjacielską relacją łączącą go z panem (czy też z "jego człowiekiem";)), a w końcu niebanalną znajomością, którą kot ów zawrze z małą, nieco łakomą uciekinierką - meksykańską myszką. I to właśnie te niezwykłe relacje są głównym tematem książki: jak ważna jest przyjaźń nie trzeba nikogo przekonywać, autor subtelnie pokazuje, że przyjaciel dostrzega to, co w nas najlepsze, że wspólnie jesteśmy w stanie dokonać nieporównywalnie więcej, posiadanie przyjaciela to gotowość, by dzielić wszystko, ale też i pozwolenie na odmienność, wolność...

Choć temat książki odległy jest od świątecznych klimatów, to jest to właśnie taka idealna na tę porę lektura - krzepiąca, ciepła, wzruszająca. W ten czas pragniemy być razem z bliskimi, którzy nas rozumieją, doceniają, wspierają. Jak bardzo jest to istotne - o tym właśnie przeczytamy w "Historii Miksa, Maksa i Meks". Polecamy zresztą tę pozycję bez względu na porę roku! 

Na dodatek wizualną stronę tej książki stworzyła Joëlle Jolivet, ilustratorka uwielbiana za (nomen omen;)) "Prawie wszystko" oraz "Zoologię". Skromna paleta kolorów: czerń, biel i róż indyjski - pozwala na skupienie się na samych przedstawionych sytuacjach, na relacjach między bohaterami. Tło jest naprawdę tłem, czasem brak go, bo najistotniejsze są postacie i to, co między nimi się dzieje. Zatem i wysmakowana warstwa ilustracyjna przyciąga uwagę, zachwyca. 

Polecamy
Katarzyna i Młodsza









"Historia Miksa, Maksa i Meks"
Autor: Luis Sepúlveda
Ilustrator: Joëlle Jolivet
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 145x235 mm
ISBN: 978-83-7392-505-2





Read On 2 komentarze

"Awantura w lesie! Czyli o tym, że najsilniejszy nie zawsze ma rację", "Strach ma wielkie oczy! Czyli o tym, że każdy się czasem boi" - znajdziemy wyjście z każdej trudnej sytuacji!

20:00


Takie duże, barwne, pełne szczegółów ilustracje działają jak magnes! Sam bohater też zaciekawia: nieczęsto ptak jest pierwszoplanową postacią, a gdy do tego ma on zabawne imię - Skarpetka, nieco zadziorny charakter i mnóstwo pomysłów, to możemy być pewni, iż każdy nowy tytuł o przygodach małego kruka zostanie powitany przez najmłodszych z wielkim entuzjazmem.

A książki te to nie tylko zabawna czy emocjonująca opowieść: choć sam Skarpetka nie jest ideałem i popełnia błędy, to sens zdarzeń jest oczywisty - zatem dzieci uczą się dzięki przygodom kruka, jak postępować w różnych sytuacjach, jak traktować innym, w jaki sposób radzić sobie z problemami. "Awantura w lesie!" to historia prób odzyskania miejsca zabaw - wspólnie zbudowanego przez kruka i borsuka zamku, który zajął podstępnie wilk. Na dodatek z byłymi gospodarzami poczyna sobie bezceremonialnie - obraża ich, a w końcu używa i argumentów siłowych... Takie konflikty zdarzają się i na placach zabaw, i w przedszkolach, ba - nawet między rodzeństwem. A książka ta podsuwa inne rozwiązanie, pokazuje, co należy zrobić, gdy analogiczna sytuacja spotka małych odbiorców tej lektury.

Uczucie strachu jest bardzo powszechne. U nas ostatnio wilki przerażały: Młodsza sugerowała, że mogą czaić się w zasadzie wszędzie... A kruk Skarpetka boi się duchów, złodziei i piratów - i podejrzewa, iż zaatakują oni jednocześnie! Można by to nazwać ironią losu, bo przecież wcześniej mały kruk wyśmiewał innych, używał niewybrednych słów, by określić ich brak odwagi. Nie minęło parę godzin, a sam szuka sposobów na poradzenie sobie z uczuciem przerażenia. Ta opowieść pomoże wyjaśnić najmłodszym, że obawy są często bezpodstawne, ale też pokazuje, iż wyjawienie problemu to pierwszy krok do znalezienia rozwiązania - zatem: szczerość to podstawa! 

Opisane w obu tytułach przygody dobitnie pokazują, że warto mieć przyjaciół, traktować innych serdecznie, być dla nich oparciem - wówczas i my sami nie zostaniemy bez pomocy, gdy będziemy jej potrzebować! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki


"Awantura w lesie! Czyli o tym, że najsilniejszy nie zawsze ma rację"


"Awantura w lesie! Czyli o tym, że najsilniejszy nie zawsze ma rację"


"Strach ma wielkie oczy! Czyli o tym, że każdy się czasem boi"


"Strach ma wielkie oczy! Czyli o tym, że każdy się czasem boi"


"Awantura w lesie! Czyli o tym, że najsilniejszy nie zawsze ma rację", "Strach ma wielkie oczy! Czyli o tym, że każdy się czasem boi"
Autor: Nele Moost
Tłumacz: Monika Wac
Ilustrator: Annet Rudolph
Wydawnictwo: Skrzat
Seria wydawnicza: Mały Kruk
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 20x27,5 cm
ISBN: 978-83-7915-104-2, 978-83-7915-103-5




Read On 1 komentarze

"Narodziny liter" - ciekawie i awangardowo o historii pisma

21:10



Pamiętam, że czytana w dzieciństwie lektura opowiadająca o pochodzeniu cyfr zaintrygowała mnie, olśniła, rozbudziła pasję matematyczną, zatem kółko prowadzone przez nauczycieli tego właśnie przedmiotu zawsze było w planie moich zajęć - przez całą szkołę podstawową. 

A litery? Są przecież jeszcze bardziej pasjonujące - wszak za ich pomocą można wyrazić tak wiele! Ciekawią już od najmłodszych lat, a gdy już się posiądzie sztukę składnia ich w słowa - ileż radości, to prawie jak magia;) Na razie dziewczyny nie zagłębiały się w historię pisma, Starszą cieszy, gdy posiądzie umiejętność nazywania, rozpoznawania kolejnych liter; Młodsza zaś pyta niekiedy: "Jaka to cyfra?", bo z racji wieku nie jest to dla niej tak do końca jasne. 

A historia pisma, powstanie liter to rzeczywiście intrygujące kwestie. A Themersonowie przedstawili je tak niebanalnie, iż mimo upływu ponad siedemdziesięciu lat od wydania tej pozycji jest ona wciąż godna uwagi. Autorzy stawiali sobie za zadanie przedstawienie świata najmłodszym, przybliżenie, wyjaśnienie, tego co ważne, ale istotna była też metody - zrobić to w sposób niebanalny, w publikacji zespolić w idealną całość słowo i obraz. Dzięki posłużeniu się fabułą historia łatwiej zapada w pamięć - i to nie tylko równolatka małych czytelników, Wicusia, mającego problemy z zapamiętaniem listy sprawunków, ale też i tych, którzy przed wiekami kładli swego rodzaju podwaliny pod dzisiejszy system pisma. 

Podróżujemy w przeszłość, odwiedzamy różne zakątki kuli ziemskiej i dowiadujemy się, jak sposób przekazywania wiadomości się zmieniał - od pisma węzełkowego poprzez obrazkowe, które się przekształciło w hieroglify, byśmy z czasem mogli posługiwać się znakami-literami. 

Niedługa pozycja wydana przez Widnokrąg to kolejna publikacja małżeństwa Themersonów przypomniana w ostatnim czasie przez to wydawnictwo. A w zapowiedziach już jest kolejna - "Poczta" - jak możemy przeczytać na stronie Widnokręgu: "to książka popularyzująca wiedzę z dziedziny techniki, jednak sama w sobie jest również małym dziełem sztuki". Słowa te można odnieść i do niniejszej książki, tyle tylko, że popularyzuje ona wiadomości dotyczące historii pisma. Ciekawe i pięknie wydane "Narodziny liter" są godną uwagi i wartą poznania lekturą!

Polecam
Katarzyna








"Narodziny liter"
Autor: Stefan Themerson
Ilustrator: Franciszka Themerson
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: twarda
Liczba stron: 20
Format: 17 x 22,3 cm
ISBN: 978-83-938652-3-9



Read On 1 komentarze

"Klasycy dzieciom" - teksty "z przeszłości" warte poznania i dziś!

19:30



Spodoba się ta lektura babciom i dziadkom, a i rodzice być może przypomną sobie chwile z dzieciństwa, gdy to im czytano te utwory lub też ze szkoły podstawowej - gdzie bardzo często teksty te były inscenizowane. Okaże się zatem, że wiele z nich - być może większość - znamy doskonale: wystarczy parę słów, a już dopowiadamy resztę. Mój tata często recytował nam utwór "Dziad i baba" Józefa Ignacego Kraszewskiego. Być może ktoś uznałyby kłótnię staruszków wzajemnie się wypychających, by to ta druga osoba otworzyła śmierci drzwi za tekst niezbyt odpowiedni dla najmłodszych, ale jak wyjaśnia we wstępie Andrzej Krzysztof Guzek, wiele z nich nie dla dziecięcego odbiorcy było przeznaczonych. Jednak pewne przesunięcie znaczeń, dostrzeżenie w utworach tych treści istotnych i dla dzieci sprawiło, że zaczęły one pojawiać się w podręcznikach, uznano je za literaturę wartą poznania i przez najmłodszych. 

Zresztą nie tylko warto znać te teksty, często jest to wprost niezbędne - zawarte w nich obrazy zagościły na stałe w naszej kulturze, późniejsi autorzy nawiązują do nich, z utworów tych pochodzą sformułowania, którymi posługujemy się na co dzień, zatem bez znajomości tekstów klasyków ani rusz! 

Często bywa tak, że zachłyśniemy się bogactwem nowych lektur, ogromem pięknych publikacji, które oferują dziesiątki wydawnictw. Coraz to nowe pozycje nabywamy, czytam, brak nam czasu na literaturę, która nas samych bawiła w dzieciństwie. I okazuje się, że dzieci nie znają klasycznych baśni, za wierszami nie przepadają, więc nie czytamy żadnych. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że to błąd - dzięki tym tekstom poznajemy naszą przeszłość, bogactwo naszej kultury, dlatego takie pozycje jak "Klasycy dzieciom" są nieodzowne, powinny znaleźć się w naszej biblioteczce, no i przede wszystkim - powinniśmy po nie sięgać, czytać, bawić się tymi tekstami, by dzieci poznawały utwory bliskie ich dziadkom, rodzicom. 

Jaka jest ta książka? Piękna! Budzi mnóstwo wspomnień: ten wiersz lubił recytować tata, innego nauczyła mnie mama, w podstawówce podczas uroczystości inscenizowaliśmy często ballady Mickiewicza, a babcia tyle razy czytała mi o Pawle i Gawle, co "w jednym stali domu" ("dlaczego stali? Nie mogli usiąść?" - dziwiłam się;)), że w końcu sama go "czytałam", przewracając kolejne strony książki. To książka na lata - jeśli nasze pociechy są wybitnie małoletnie, wówczas ograniczymy się do najkrótszych wierszy, choćby Jachowicza. Z czasem sięgając po ten tom będziemy rozszerzać zakres lektury, czytać teksty dłuższe, mniej jednoznaczne, bogatsze znaczeniowo. 

Utwory klasyków - czyli Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Aleksandra Fredry, Józefa Ignacego Kraszewskiego, wiersze Stanisława Jachowicza i Marii Konopnickiej, w tym fragment "O krasnoludkach i sierotce Marysi" - to bogata zawartość tego tomu liczącego blisko trzysta stron. A do tego przepiękne ilustracje autorstwa Emilii Dziubak - kto zetknął się z nimi, ten przyznaje, że są urokliwe, zapadają w pamięć i skłaniają do nabywania kolejnych publikacji przez artystkę zilustrowanych. W tym przypadku nie będziemy chyba czuć niedosytu: rysunków jest bardzo dużo, przyjemnie zatem zarówno się czyta/słucha, jak i ogląda tę najnowszą publikację Naszej Księgarni w serii "Z Biblioteki WNK". 

Książka nadaję się idealnie na gwiazdkowy prezent - chętnie pewnie takiego wyboru dokona i starsze pokolenie, a my polecamy ją także dla najmłodszych na obczyźnie - by związki z polską kulturą były żywe, by poznać tradycję, z którą czasami na co dzień nie ma kontaktu.

Polecam
Katarzyna











"Klasycy dzieciom"
Autorzy: Stanisław Jachowicz, Maria Konopnicka, Ignacy Krasicki, Józef Ignacy Kraszewski, Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki
Ilustrator: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 280
Format: 16,5 x 21,5 cm
ISBN: 978-83-10-12550-7




Read On 1 komentarze

"Zadziwiona wrona i inne wiersze" - Wyczarujmy klimat świąt!

19:35


Gdy temperatura oscyluje w granicach dziesięciu stopni (na plusie...), a po śniegu nie zostało nawet wspomnienie, wtedy tęsknimy za zimą szczególnie mocno. Poprzednia była raczej symboliczna, ta też na razie jest taka wiosenno-jesienna, zatem budujemy klimat plastycznymi działaniami - obrazowaniem zabaw na śniegu, pędzących reniferów, które ciągną sanie z najmilszą zawartością;), niezliczonych rzesz bałwanków... Warto też sięgnąć po lektury - może zima usłyszy, że o niej czytamy i wreszcie przybędzie na dobre?

Zbiór wierszy autorstwa Agaty Majdzik to właśnie taka idealna na tę porę lektura. Sięgając po niego poznamy pewnego mało asertywnego bałwanka, przeczytamy o dzielnych pomocnikach Świętego Mikołaja, którzy ratują magię tych wyjątkowych chwil w roku. Może zainspirują nas przemyślenia pewnego pieska i nieco zrewidujemy plany związane z przygotowaniami do świąt? W końcu nie idealny porządek jest najważniejszy, a bliskość, serdeczność, czas poświęcony na rozmowy - a także wspólne działania: na przykład pieczenie pierniczków! Wszak - bądźmy szczerzy - nie chodzi o zapewnienie niezbędnej strawy, to rytuał, który zbliża: wspólne "pierniczenie" - jak to zabawnie określa poetka - to jest to!

Nie ma świąt bez choinki - widać to wszędzie wokół - w sklepach, zakładach pracy, szkołach, przedszkolach, przychodniach, na placach, no i oczywiście - w naszych domach;) Najbardziej niecierpliwi już się pewnie cieszą swoim nieco wcześniej ubranym świątecznym drzewkiem. Wiersz "Szaleństwa Panny Choinki" dowodzi, że i tytułowa bohaterka raduje się możliwością bycia bliżej ludzi:) 

W zbiorku znajdziemy jeszcze dwa wiersze dotyczące zimowej aury, ale takiej "prawdziwej" - ze śniegiem, mrozem, szronem, gdy biały puch sypie się z nieba, gdy otulamy się starannie szalem i nie zapominamy o rękawiczkach - taka zima nam się marzy, a zanim przyjdzie - możemy o niej poczytać. 

A na koniec - sympatyczny żart - "Cacko z dziurką", wiersz, który sprawi, że największe ponuraki uśmiechną się:) Do tego przekolorowe, radosne ilustracje - miła lektura dla najmłodszych. Polecamy na skrócenie oczekiwania na święta i zimę:)

Polecam
Katarzyna






"Zadziwiona wrona i inne wiersze"
Autor: Agata Majdzik
Ilustracje: Natalia Tomaszewska-Szalc
Wydawnictwo: OVO
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format: 21x29 cm
ISBN: 978-83-935709-4-2


Książki Wydawnictwa OVO można nabyć na stronie dystrybutora: motyleksiazkowe.pl


Read On 1 komentarze

"Na pogotowiu", "W straży pożarnej" - dla najmłodszych o najdzielniejszych!

22:00



Pasjonujące tematy - nie da się ukryć - poruszone zostały w tych książkach! Moja mama, która uczyła najmłodsze dzieci, wspomina, że niegdyś wszyscy chłopcy jak jeden mąż pragnęli zostać strażakami;) Nic dziwnego - dzielni, bez wahania spieszący na pomoc strażacy budzą podziw. Może dziś tak gremialnie by nie zakrzyknęły dzieci, jednak prestiż tego zawodu nadal działa na wyobraźnię. 

Zatem "Na pogotowiu" i "W straży pożarnej" - książki, które pokazują, jak wiele zawdzięczamy strażakom, lekarzom, sanitariuszom zainteresują najmłodszych. I to nie tylko chłopców! Dziewczynki także bardzo przejęte słuchały treści - na razie słuchały, bo choć Starsza zna litery, potrafi je odczytać, to już połączenie ich w całość, wyartykułowanie wyrazu sprawia jej wielkie problemy... Mamy nadzieję, że niebawem - właśnie i dzięki takim lekturom - okaże się to już nie tak kłopotliwą sprawą. 

To świetne książki dla najmłodszych: bo pasjonujący temat przykuwa uwagę, bo mnóstwo tu rysunków - Agnieszka Semaniszyn-Konat tym razem z racji bardzo nieletniego adresata sięgnęła po kolor, zatem ilustracje są wielkim atutem, zaciekawiają, bawią, obrazowo przekazują opisane zdarzenia. Na dodatek tekst jest wierszowany - dla miłośników tak formułowanych opowieści to miła wiadomość - a dziewczynki właśnie do nich należą. Ci najmłodsi, debiutujący czytelnicy, może nawet jeszcze i uczęszczający do przedszkola świetnie sobie poradzą z odczytaniem słów umieszczonych na ilustracjach - w dymkach, jako opis rysunku. Wyraźnie zapisane, podzielone na głoski, będą bez większych trudności odczytane - bo nie ma tu zmiękczeń, dwuznaków. 

Same historyjki są ciekawe, pokazują pracowników pogotowia i straży pożarnej w różnych sytuacjach, jakie się im w codziennej pracy zawodowej przytrafiają. To jednocześnie pouczające opowieści - opisane zdarzenia mogą stać się pretekstem do rozmowy o właściwym zachowaniu, o zagrożeniach, które mogą się pojawić, gdy postępujemy lekkomyślnie. Książki te mają walor kształcący - na końcu każdej z pozycji znajdziemy słowniczek wyjaśniający wiele spraw związanych ze służbą strażaków, z pracą pogotowia ratunkowego. Zostały także przypomniane telefony alarmowe - wszak słyszy się o sytuacjach, gdy to właśnie przytomność umysłu najmłodszych pozwoliła na uratowanie bliskich!

Książki zostały starannie wydane: są one szyte, a miękka, lakierowana okładka zapewnia trwałość, ale nie ciąży. W tej serii zostały wydane jeszcze dwa tytuły: "Na budowie" oraz "Na wsi".

Polecam
Katarzyna


"Na pogotowiu"


"Na pogotowiu"


"W straży pożarnej"


"W straży pożarnej"


"Na pogotowiu", "W straży pożarnej"
Autor: Mariusz Niemycki
Ilustrator: Agnieszka Semaniszyn-Konat
Wydawnictwo: Skrzat
Seria wydawnicza: Puk, Puk! Co Słychać...
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 14x18,5 cm
ISBN: 978-83-7915-113-4, 978-83-7915-114-1






Read On 1 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Mgnienie oka" (Muchomor)

- "Dlaczego sztuka jest pełna golasów?" (PWN)
- "Dom nie z tej ziemi" (Nasza Księgarnia)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Chłopiec z Lapedusy" (Literatura)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *