facebook

Kobietnik - inna bajka

"Rysio Raper i straszna kiełbasa" - perypetii cała masa!;)

22:00




Chyba większość osób "ma" jakieś danie, które niespecjalnie lubi, ba - czasami wręcz wzdraga się przed spróbowaniem go. Powody są różne: czasem nie odpowiada nam smak, niekiedy zapach, bywa, że sam sposób przygotowania odstręcza nas lub po prostu mamy niesympatyczne skojarzenia z przeszłości, bo danie to na przykład było nieświeże i mieliśmy problemy trawienne. Jednak zdarza się, że sam widok jakiejś potrawy jest dla kogoś nie do zniesienia - tak właśnie dzieje się w przypadku Reginy Raper, cioci Rysia. Ciocia Regina czuje wielką niechęć do kiełbasy pieprzowej i jest to odczucie tak silne, że o spróbowaniu nie ma mowy, sam widok tego przysmaku wielu osób sprawia, że budzi się w niej wstręt nie do opanowania, reaguje gwałtownie i instynktownie. Sądzi nawet, że owa kiełbasa ją... prześladuje!

Nie byłoby to może najbardziej uciążliwym uprzedzeniem w życiu, gdyby nie to, iż Regina Raper wymyśliła sobie, iż na życie będzie zarabiać sprzedając - ni mniej  ni więcej - tylko kiełbasę! A w wyniku przedziwnego zbiegu okoliczności ciocia i jej siostrzeniec znajdują się w kraju, którego języka nie znają, z rysunkiem, który ma im umożliwić zakup pożądanego produktu, bez bagaży i w niezbyt eleganckim stroju, nad czym bardzo boleje pani Regina... Choć fiński i węgierski należą do rodziny języków ugrofińskich, ale dwoje Finów w Budapeszcie ma olbrzymie problemy z porozumieniem się. Jak zwykle bywa w takich sytuacjach - w ruch idą ręce, zatem dzięki obrazowej gestykulacji można ustalić to i owo;) 

Przygód jest sporo, emocji jest jeszcze więcej: czasem gesty nie wystarczają, a zamiary zostają przez otoczenie mylnie odczytane. Do tego okazuje się, że Rysia i ciocię prześladuje pech, a panią Reginę - także... kiełbasa!;) 

Na szczęście pasmo niemiłych zdarzeń kiedyś musi mieć kres, zatem podróż "pani Költ i małego Költa" kończy się szczęśliwie, choć nie wszystkie zamierzenia zostają sfinalizowane, ale pojawia się nowy pomysł na zdobycie funduszy, wyprawa do Budapesztu dostarcza cioci i Rysiowi mnóstwa wrażeń - a młodym czytelnikom wielu powodów do uśmiechu. Jest to niezwykle zabawna lektura - lapsusy językowe, śmieszne nieporozumienia, rozbieżności między oczekiwaniami i rzeczywistością - to naprawdę wielka dawka humoru. Jedną z autorek tej pozycji (oraz kolejnych książek o Rysiu Raperze) jest Tiina Nopola, współtwórczyni przygód Siri, bardzo lubianej i przez polskie dzieciaki:) Tym razem za sukces pisarski odpowiada także jej starsza siostra - Sinikka Nopola. Wielbiciele takich opowieści mogą od razu sięgnąć po kolejny tytuł z serii: "Rysio Raper i makaronowa głowa".

Katarzyna







"Rysio Raper i straszna kiełbasa"
Autor: Sinikka Nopola,Tiina Nopola
Ilustrator: Sami Toivonen, Aino Havukainen
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 104
Format: 160 x 202 mm
ISBN: 978-83-280-1172-4




Read On 0 komentarze

"Dni są po prostu za krótkie" - podobnie jak i ten komiks;)

11:10



To nie do wiary, ile przeciwności co dzień musi przezwyciężyć kilkuletni chłopiec! Niektóre są dość oczywiste i powszechne: mieszkająca po sąsiedzku dziewczynka denerwuje samym swoim istnieniem, mama upiera się, że kąpiel jest niezbędnym elementem każdego dnia, tata nie przyjmuje do wiadomości konieczności poniesienia przeróżnych wydatków w związku z niecierpiącymi zwłoki potrzebami syna. Jest jeszcze nauczycielka, która torpeduje postulaty Calvina dotyczące lżejszego (o wiele lżejszego...) traktowania obowiązków szkolnych... 

Już te wymienione niedogodności załamałyby wielu;) A przecież Calvin jest myślicielem, kontestatorem, wynalazcą. Niestety - niedocenianym... Jego genialne pomysły, olśniewające innowacje, genialne spostrzeżenia są w najlepszym przypadku ignorowane. Jak żyć wśród osobników, które reagują niezrozumieniem? To w istocie niezwykle trudne, ale na szczęście od każdej reguły istnieje wyjątek;) Otóż w gronie osób ślepych na przejawy geniuszu Calvina jest promyk nadziei - Hobbes! Olbrzymi tygrys, który wiernie towarzyszy chłopcu we wszelkich poczynaniach, tworzy wraz z nim elitarny klub PFUJ, wspiera go w walce z mieszkającymi pod łóżkiem potworami, radzi i pomaga. Czasem jego entuzjazm jest wręcz zbyt wielki, niekiedy nieco sceptycznie podchodzi do rewelacyjnych planów Calvina, zdarza mu się przedkładać drzemkę nad wspólne spędzanie czasu, ale w większości sytuacji nie zawodzi - i jest to krzepiąca okoliczność!

W tym tomie możemy poznać jedną z wielkich pasji Calvina - fascynują go dinozaury, zatem wiele historyjek rozpoczyna się w takiej właśnie scenerii. Choć wyobraźnia chłopca potrafi na wiele innych sposobów przekształcić rzeczywistość: mały bohater "staje się" muchą, mrówką, pilotem, wysłannikiem z przyszłości... Taka kreatywność nie spotyka się ze zrozumieniem ze strony otoczenia, zatem Calvina spotyka sporo rozczarowań, na szczęście ma on nieskończone wręcz pokłady cierpliwości, wpada na coraz to nowe pomysły, wciąż zaskakując otoczenie i ciągle ma nadzieję, że wreszcie ukształtuje wszystko zgodnie ze swoimi wyobrażeniami. 

Mamy nadzieję, że uwielbiacie komiksy i po ten też sięgniecie! Dlaczego? Jak wyjaśnia sam Calvin: "Komiksy odnoszą się do ważnych problemów współczesności. Dzisiejsi superbohaterowie muszą rozstrzygać trudne dylematy moralne" - nie wątpimy zatem, że zechcecie towarzyszyć temu wyjątkowemu chłopcu;) Wszak znający go najlepiej Hobbes stwierdza: "Twoje towarzystwo przynosi jedno objawienie po drugim"! Dajcie się zatem olśnić, rozbawić i oderwać od codzienności - bo jednak to nader niebanalny duet, a pomysły Calvina są bardzo oryginalne i zaskakujące. Rewelacyjny komiks! Dlatego tak właśnie zatytułowałam ten wpis - chciałoby się, by lektura trwała i trwała... Na szczęście można ją powtarzać;) A poza tym - mamy do dyspozycji aż jedenaście tomów!:)

Polecam!
Katarzyna 











"Dni są po prostu za krótkie"
Seria wydawnicza: Calvin i Hobbes
Rysunki: Bill Watterson
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 128
Format: 21,5x16,5 cm
ISBN: 978-83-237-6182-2





Read On 0 komentarze

"Otto w mieście" - pełna emocji podróż z sympatycznymi kotkami!

10:10




Nie ma to jak wyprawa z tatą! Nawet zwykłe wyjście do sklepu jest nieporównywalnie bardziej atrakcyjne niż analogiczna wyprawa z mamą. Te najukochańsze rodzicielki zwykle mają jakieś dość prozaiczne sprawy do załatwienia, co wiąże się z czekaniem, grzecznym zachowywaniem, przebywaniem w mało ekscytujących miejscach... Za to tatusiowie są specjalistami od uatrakcyjniania nawet prozaicznych czynności;) A jeśli na dodatek jest to dłuższa podróż - "do miasta", przez miasto - to taka wyprawa jest czymś pod każdym względem cudownym!

Nie wierzycie? Potowarzyszcie zatem Ottonowi i jego tacie! Ten sympatyczny kotek na okładce to właśnie nasz główny bohater, wraz z którym będziemy obserwować to, co dzieje się dookoła, podziwiać i dziwić się, zastanawiać, pytać, poznawać... 

Przyznam szczerze, że nie mam wątpliwości, iż książka Was zachwyci! Już sięgając po nią, jesteśmy zaintrygowani: okazały format sprawia, że na rozkładówkach wiele się pomieści, szczegóły są dobrze widoczne, a intensywne barwy przyciągają wzrok i cieszą oko:) Na dodatek to bardzo "pomysłowe" miasto: jest tu wszystko, czego się w centrum metropolii spodziewamy, ale jednocześnie formy budynków, ich wygląd zewnętrzny, "materiały", z których zostały one stworzone są intrygujące, zaskakujące, zabawne: to pole do niekończących się obserwacji! Autor przywołuje przeróżne elementy znane z codziennego doświadczenia, teksty kultury, ciekawe nawiązania, zatem towarzyszenie Ottonowi to prawdziwa przygoda i wielka przyjemność. 

A miejsce, które jest tłem zdarzeń - choć może lepiej użyć sformułowania - "uczestnikiem" zdarzeń? - to prawdziwie kosmopolityczne miasto! Otto i jego tata to sympatyczne kotki, ale znajdziecie na kolejnych stronach tej pozycji tak wiele innych zwierząt, że wprost trudno je policzyć! Są słonie i zebry, świnki, zające, psy, myszki, mnóstwo ptaków, renifer w charakterystycznym stroju (pewnie się domyślacie;) - do złudzenia przypominającym szatę Świętego Mikołaja!). Zresztą wszystkie zwierzęta noszą przeróżne ubrania: właściwe dla wykonywanych zawodów, modne, oryginalne, nieco dziwaczne... Mnóstwo tu różnojęzycznych napisów - jak w prawdziwej metropolii. 

Jest barwnie, ciekawie, ale i tłoczno - w końcu to centrum - stąd wynika fabularne rozwiązanie zastosowane przez autora: tata i synek podróżują samochodem, a wiadomo, że o miejsce parkingowe w środku dnia bywa trudno... Zatem poszukują go bardzo intensywnie, przemierzają kolejne ulicy, stają na chwilę, by kupić lody, wreszcie zawracają, robią krótki postój na "coś pysznego";) - tata okazuje się być specjalistą od genialnych propozycji:) 

I wreszcie to, co Młodszą oczarowało i zaskoczyło: ta książka to odwracanka! Podróżujemy "tam" i "z powrotem" - po odwróceniu książki "do góry nogami" towarzyszymy miłym kotkom w drodze powrotnej, do domu. Kolejne fragmenty miasta widzimy z odmiennej nieco perspektywy, a publikacja niejako podwaja swoją objętość!:) 

Polecamy!
Katarzyna i Młodsza





"Otto w mieście"
Autor, ilustrator: Tom Schamp
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: książka sztywnostronicowa
Liczba stron: 16
Format: 26 x 34,5 cm
ISBN: 978-83-280-1322-3




Read On 0 komentarze

"Przygody Madiki z Czerwcowego Wzgórza" - bohaterka, którą pokochacie!

12:00



Niniejsza pozycja to nie jest tak pogodna, sielska opowieść jak w przypadku "Dzieci z Bullerbyn" - Lisa spędza dnie w otoczeniu rówieśników: ma nieco tylko starszych braci, tuż obok, po sąsiedzku mieszkają koleżanki, kolega. Razem tworzą paczkę dobrych przyjaciół, ich rodzice także się przyjaźnią, choć to właśnie najmłodsi są najważniejsi w tej kultowej lekturze, dorośli pojawiają się incydentalnie, jako sympatyczne osoby wspierające poczynania dzieci. Idylla, pasmo radosnych wydarzeń zawsze ze szczęśliwym finałem - tak można określić treść tej powszechnie lubianej książki autorstwa Astrid Lindgren. 

"Przygody Madiki z Czerwcowego Wzgórza" to wspólne wydanie dwóch książek o Madice, które powstawały w sporym odstępie czasu: pierwsza część ukazała się w 1960 roku, kolejna po szesnastu latach. Ale tematem zebranych w nich historii są dwa kolejne lata: Madika rozpoczyna naukę w szkole, ale ma też czas na zabawę i przeżywanie mnóstwa przygód, które wynikają najczęściej z jej niesamowitej wyobraźni, skłonności do odtwarzania ulubionych historii - zwłaszcza biblijnych. Do tego dziewczynka bez wahania podejmuje każde ryzykowne działanie, jakie przyjdzie jej na myśl, nie ulęknie się żadnego wyzwania, jest ciekawa świata, a jako siedmioletnia panienka - bardzo przedsiębiorcza i przekonana o swoich racjach. Ma o dwa lata młodszą siostrę ("małą siostrzyczkę Elisabet" - bardzo się to Młodszej nie spodobało, bo ona, choć ma lat mniej niż Lisabet, to się za bardzo już dużą osóbkę uważa;)), ma też oczywiście rodziców, razem z nimi mieszka służąca Alva, odwiedza ich Linus-Ida, która wykonuje cięższe prace, a po sąsiedzku mieszkają Nilssonowie - ich syn, piętnastoletni Abbe jest najlepszym przyjacielem Madiki. Na pozór niezwykle sympatyczne miejsce - i tak też odbierają je dziewczynki. Mają pieska i kota, odwiedzają nieco dalej położoną farmę Jabłoniowe Wzgórze, kąpią się w rzece, urządzają pikniki, są blisko natury, a ich tata - redaktor jest osobą szanowaną, zatem i kwestie materialne nie są problemem. 

Tę idyllę burzą przeróżne sprawy, które dzieją się tuż obok, których Madika jest świadkiem lub też uczestniczką. Wujek Nilsson jest niezwykle sympatyczny, ale jednocześnie nadużywa alkoholu, Abbe całe dnie piecze obwarzanki - jego mama sprzedaje je na rynku i tak zarabiają na życie; życie na farmie wydaje się dziewczynkom pasmem radości, choć to w rzeczywistości ciężka praca. Rozpoczęcie nauki w szkole to okazja, by zaprzyjaźnić się z rówieśnikami. Okazuje się też, że są dzieci, dla których życie, jakie wiedzie Madika, to obiekt niedoścignionych marzeń: stąd i niesnaski, niesympatyczne zachowanie, które na pozór jest wyrazem złego charakteru, a w rzeczywistości to po prostu nieumiejętność poradzenia sobie ze smutną rzeczywistością. 

Sporo przykrych zdarzeń jest tu opisanych. Oprócz zabawnych przygód, które czasem mają dramatyczny przebieg, ale zawsze szczęśliwy finał, są i historie, które poruszają, pokazują niepolukrowane zdarzenia i realia. Nilssonowie mają ciągle problemy finansowe, ale głowa rodziny niezbyt się tym przejmuje, nawet dramatyczne zdarzenie związane z ich synem nie zmienia nastawienia wujka Nilssona do życia - wciąż najmilej jest mu przebywać w barze Pod Trójką. Mia - dziewczynka z klasy Madiki oraz jej młodsza siostra Mattis są pozostawione same sobie, mają tylko mamę, a ona najmuje się do prania, rzadko jest obecna w domu, dziewczynki są zatem zaniedbane, obdarte, mają wszy, a i w szkole, przez dyrektora Mia jest traktowana bez szacunku, bo pochodzi z takiej, a nie innej rodziny... 

W zetknięciu z tymi wszystkim sprawami widać, jak niezwykła jest Madika - serdeczna, pełna empatii, altruistycznie dzieli się tym, co ma, wybacza wiele młodszej siostrze, opiekuje się nią, cieszy ją przyjaźń z Abbem, nie ocenia sąsiadów przez pryzmat stanu posiadania. Potrafi wczuć się w sytuację Mii i początkowa wrogość zamienia się w przyjaźń. 

Pierwszy tom to zdecydowanie pogodniejsze historie, obie nasze dziewczyny słuchały z zainteresowaniem tych opowieści, Starszej najbardziej w pamięć zapadł "okropny Rickard", postrach klasy, który wciąż jakieś psoty wymyślał, a w rzeczywistości... nie istniał;) Druga część - "Madika i Berbeć z Czerwcowego Wzgórza" to i dłuższe, i poważniejszych tematów dotyczące opowieści, zatem czytałam je Starszej. Co się jej spodobało? Przyjaźń Madiki i Mii, perypetie związane z tą znajomością, wspólne zabawy dziewczynek. A do tego pojawia się jeszcze młodsze rodzeństwo! Piękna książka, wzruszające historie - choć odległa nieco czasowo, to poruszone problemy są zrozumiałe i dla współczesnych czytelników. Nas "Przygody Madiki" oczarowały - tym bogactwem zdarzeń, różnorodnością nastrojów, relacjami między bohaterami, między dorosłymi a dziećmi.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki












"Przygody Madiki z Czerwcowego Wzgórza"
Autor: Astrid Lindgren
Ilustrator: Ilon Wikland
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: miękka
Liczba stron: 448
Format: 12,2x19 cm
ISBN: 978-83-10-12832-4



Read On 1 komentarze

"Wytłumacz mi, dlaczego..." - ciekawe wiadomości na każdy dzień roku i... na lata!:)

13:20



Ależ to pomysłowa, intrygująca, ciekawa i wartościowa lektura! Aż trudno wyrazić jak świetna - pod wieloma względami - jest ta książka. To oczywiste, że tego typu kompendia dla najmłodszych zawierają sporo ilustracji - zdjęcia, mapy, portrety - tu konsekwentnie strona wizualna to rysunki - kolorowe, sporych rozmiarów, towarzyszą każdemu hasłu, co sprawia, że wiedza zapada w pamięć. Często jest tak, że barwny obrazek przykuwa uwagę, zatem młody człowiek zagłębia się w tekście, zaś najmłodszych te rysunki zaciekawiają, prowokują do przeglądania publikacji, więc i powoli, poczynając od tych treści najprostszych, możemy czytać zawarte w tej pozycji wiadomości już i starszym przedszkolakom. Z czasem i kolejne zagadnienia będą chcieli zgłębiać, a potem także poszerzać wiedzę odnośnie tematów, które szczególnie zainteresują. Nie wątpię, że tego typu opracowanie może zaspokoić ciekawość dzieci, ale też i ją rozbudzić - bo przeczytane wiadomości bardzo często prowokują do zadawania kolejnych pytań.

Interesujący jest zamysł tej książki: na samym początku umieszczony został spis treści - trzysta sześćdziesiąt pięć odpowiedzi dotyczy ośmiu działów: pochodzenia nazwy, sportu i rozrywek, geografii, rekordów, historii świata, znanych postaci, życia codziennego, przyrody i ekologii oraz "zwiedzania". Jednak wiedza na dany temat nie została ujęta w jednym rozdziale, na sąsiadujących stronach: kolejne tematy przeplatają się, co kilka stron znajdziemy wiadomości z danej dziedziny - jeśli kogoś interesuje jedynie historia, wówczas musi się trochę naszukać, ale z drugiej strony - takie "wymieszanie" wiedzy może skutkować tym, że wpadną nam w oko i inne kwestie, zaintryguje nas zagadnienie diametralnie innych spraw dotyczące - a i osoby skrupulatnie czytające "od deski do deski" nie będą narzekały na nudę, bo tematyka pytań i odpowiedzi zmienia się jak w kalejdoskopie.

Ułatwieniem w odnajdywaniu informacji na zajmujący nas temat są kolorowe brzegi stron - każdemu działowi przypisany został inny kolor - tej barwy jest nagłówek w spisie treści, a także ozdobny pas na brzegu strony, jak również i całe strony - tylko w nieco jaśniejszym odcieniu. 

A pytania są naprawdę ciekawe - i jeśli do tej pory nie przyszły na myśl dzieciom, to zapewne po ich odczytaniu chęć poznania odpowiedzi okaże się paląca!;) Na przykład: "Który budynek jest największy na  świecie?", "Dlaczego Tuaregów nazywa się niebieskimi ludźmi?", "Dlaczego w Chinach za bramą wejściową stawia się mur?", "Jak się nazywa największy kraj na świecie?" - jak widzicie jest wiedza w tej pozycji zawarta dotyczy przeróżnych kwestii, a klarowne, precyzyjne wyjaśnienia w prosty sposób przybliżają najmłodszym informacje o świecie. 

To lektura na długo - bo sporo tu wiedzy do przyswojenia, bo do niektórych zagadnień najmłodsi muszą jeszcze dorosnąć, zatem u nas z pewnością przez parę lat będziemy sięgać po tę pozycję i szukać informacji na interesujące tematy. A i dorośli znajdą w niej sporo ciekawych kwestii!

Polecam
Katarzyna









"Wytłumacz mi, dlaczego..."
Autor: Frédéric Bosc
Ilustratorzy: Christine Roussey, Laurent Richard, Sylvie Bessard
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: miękka
Liczba stron: 192
Format: 20,5 x 29 cm
ISBN: 978-83-7167-999-5



Read On 0 komentarze

"Kto wykradł grę z komputera?" - kolejny sukces młodych detektywów:)

22:00





Zaczęliśmy ten tydzień z Ewą Nowak i tak też go kończymy - tym razem nie miłosne uniesienia są tematem, a emocjonujące działania detektywistyczne pary młodocianych szpiegów;) Ale opowieść o pierwszym uczuciu, które połączyło Olę i Łukasza to lektura skłaniająca do refleksji, historia w tonie serio, zaś "Kto wykradł grę z komputera?" przeniesie czytelników w centrum emocjonujących wydarzeń, każe im przeżywać ciągłe zwroty akcji, pozwoli towarzyszyć młodym detektywom w poszukiwaniu rozwiązania zagadki, a przede wszystkim - będziemy się świetnie bawić!

Autorka wprost genialnie przedstawia przeżycia, myśli, obserwacje poczynione przez głównego bohatera - Mieszka (kryptonim Anankin). To chłopiec o wszechstronnych zainteresowaniach, pomysłowy, odważny. Ale sprawą oczywistą jest, że samotny szpieg nie zawsze poradzi sobie ze wszystkimi sytuacjami, które napotka na swej drodze... Na szczęście Mieszko ma wsparcie ze strony przyjaciółki Marceliny, działającej pod kryptonimem Omega;) A do tego ich wszelkie poczynania nadzoruje Czternasty: tata Mieszka (jeśli znacie poprzednią historię z tymi bohaterami, to wiecie, iż ten na pozór wypełniający swe prozaiczne obowiązki geodeta jest w rzeczywistości... szpiegiem!). Takie trio może zdziałać wiele: Czternasty dostarcza swoim podwładnym specjalistyczny sprzęt (jak noktowizor, niewielka kamera, dyktafon czy urządzenie podsłuchujące), sugeruje im także pewne tropy. 

Przedmiot śledztwa jest nader istotny - i to dla niezwykle licznej grupy osób: niebawem na rynku ma się ukazać kolejna wersja popularnej gry komputerowej, no i oczywiście wszyscy zapaleńcy odliczają dni do premiery, a niektórzy z nich daliby wiele, by nieco wcześniej mieć ją w swoich rękach, a właściwie - w swoich komputerach i pogrążyć się bez pamięci w zaliczaniu kolejnych poziomów... Anankin i Omega nie należą do nich, ale stają się świadkami pewnych zdarzeń, które sugerują, iż ktoś podjął już konkretne działania, by poznać nową grę jeszcze przed oficjalną premierą... Podejrzanych jest sporo osób, śledztwo kluczy, pozorne niewiniątka okazują się nieomal czarnymi charakterami, nieodzowne staje się użycie specjalistycznych urządzeń, a odkrycie tajemnicy zaskoczy chyba wszystkich! 

Jest to zatem emocjonująca lektura, ale i niepozbawiona wątku dydaktycznego: autorka pokazuje w zabawny sposób, jak przesadne pogrążenie się w świecie wirtualnym może wpływać na nasze zachowanie. I tu nie brak wątku miłosnego, choć potraktowany on został z humorem - przekonujemy się, że warto o ukochaną osobę walczyć czystymi metodami - to procentuje! 

Podobnie jak w pierwszej części przygód Mieszka jesteśmy świadkami jego zabaw z rówieśnikami, a pomysłowość tych młodych ludzi intryguje i zaskakuje - być może zainspirują one i czytelników? Zdradzę, że są tam i pustynne wyścigi samochodowe, które wciąż przerywają a to oszalałe nosorożce, a to szarańcza czy burza pustynna, przyjaciele odtwarzają też między innymi pierwsze lądowanie na Księżycu - naprawdę niebanalne są ich popołudnia czy też weekendy!

"Kto wykradł grę z komputera?" to świetna i wciągająca historia, na dodatek genialnie zilustrowana. Ten tandem autorski: Ewa Nowak - Izabela Madeja to gwarancja pasjonującej i miłej dla oka lektury. A na dodatek książka kończy się zapowiedzią kolejnej akcji detektywistycznej!


Polecam
Katarzyna












"Kto wykradł grę z komputera?"
Autor: Ewa Nowak
Ilustrator: Izabela Madeja
Wydawnictwo: Czarna Owieczka
Oprawa: twarda
Liczba stron: 100
Format: 14,5x20 cm
ISBN: 978-83-63010-47-8



Read On 0 komentarze

"Nadchodzi słoniątko", "Kraina nieczytania" - nowe tytuły, nowe i ciekawe historie!

22:15


Panią Magdalenę Zarębską polubiłyśmy już przy okazji czytania "końskiej" trylogii (część pierwsza, druga, trzecia) - historia zafascynowanej hippiką Idy, która wraz z rodziną przenosi się na pewien czas do Paryża pełna była emocjonujących przygód, zwrotów akcji, ale i ciekawych wiadomości - o koniach czy o życiu we Francji - zaintrygowała nas ona i byłyśmy pewne, że i nowe książki jej autorstwa spodobają się nam. I nie zawiodłyśmy się w swych oczekiwaniach! 

Przeznaczona dla najmłodszych czytelników historia opisana w "Nadchodzi słoniątko" zaskakuje ciekawym ujęciem tematu. To wzruszająca, pełna ciepłych momentów opowieść o mającym przyjść na świat słoniątku, o jego narodzinach, o relacjach w grupie słoni, macierzyńskiej trosce słonicy, o życiu afrykańskich zwierząt. Przedstawione z punktu widzenia malucha zdarzenia zaciekawiają - to niebanalny zabieg, a jako że tematem są zwyczaje słoni, to opisane wiadomości na pewno zapadną w pamięć. To dodatkowa zaleta lektury: autorka interesująco zaznajamia nas z tematem, ale też pokazuje piękny obraz matczynej miłości, radości z nowego członka rodziny wyrażanej przez wszystkich członków stada. Ciekawy temat przyciągnie uwagę fanów fauny - im na pewno ta lektura przyniesie wiele radości.

Wielbiciele przygód i zaskakujacych czytelników wydarzeń z przyjemnością zagłębią się w treść kolejnej książki autorstwa pani Magdaleny Zarębskiej. "Kraina nieczytania" zapozna nas z dwoma sympatycznymi chłopcami - braćmi Kacprem i Stasiem. Są oni bardzo pomysłowi, pełni energii, mają bogatą wyobraźnię. Chciałoby się rzec - chłopcy na medal! Jest jedno "ale"... Obaj nie cierpią książek, nie lubią słuchać zawartych w nich opowieści, lektury mają dla nich o tyle znaczenie, o ile nadają się do budowania z nich fortec, dróg, mostów... Przyznam, że nas niezwykle zdumiał taki stosunek do literatury: jak można ziewać, gdy ktoś czytać, jak można przeszkadzać czytającej osobie, bawić się i demonstracyjnie dawać do zrozumienia, że to nudne i męczące? I nie chodzi nam tylko o zasady dobrego wychowania - to też, ale przecież książki to magia, masa inspirujacych, intrygujacych historii, to możliwość przeniesienia się w czasie i przestrzeni, przeżycia niemożliwego, zasmakowania tego, co w realnym świecie nie zawsze jest nam dostępne! Na szczęście nieoczekiwanie chłopcy zyskują nowego towarzysza zabawy: niewielkiego skrzata w niebieskim stroju, który zna czary - i to nie dzięki tajemniczym proszkom i działaniu różdżki owe cudowne zdarzenia się dzieją - tak działa magia... słów! Możecie zatem być pewni, że ta niechęć chłopców do lektur nie będzie trwała wiecznie. A metoda, którą obrał skrzat, by przekonać braci do czytania jest niezwykła, niebanalna i czarująca. Działa na wyobraźnię i przekonuje nas wszystkich, że miłość do literatury to bardzo dobry wybór!

Sympatyczne lektury, napisane z pasją, ciekawie zilustrowane (choć przygotujcie się na to, że rysunków nie ma zbyt wiele - w końcu to książki mające rozbudzić pasję czytelniczą, zatem słowo gra tu główną rolę). Pozycja z poziomu pierwszego jest krótsza, wyróżnia ją większa czcionka, ale i w jej przypadku młodzi czytelnicy powinni prezentować już pewną biegłość, bo sporo tu tekstu - książka liczy ponad trzydzieści stron. Jeśli polubiliście serię "Czytamy bez mamy", to w każdej z książek  możecie sprawdzić, jakie tytuły już się ukazały w danym poziomie i skompletować brakujące pozycje.

Polecam
Katarzyna













"Nadchodzi słoniątko" (1 etap czytania)
Autor: Magdalena Zarębska
Ilustrator: Katarzyna Krakowiak
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 14 x 20,5 cm
ISBN: 978-83-7167-997-1


"Kraina Nieczytania" (2 etap czytania)
Autor: Magdalena Zarębska
Ilustrator: Karolina Kucharska
Wydawnictwo: Debit
Ilość stron: 64
Format: 14 x 20,5 cm
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7167-998-8




Read On 2 komentarze

"Mam przyjaciółkę baletnicę" - o tajemnicach baletowego występu

20:30


Niewielka pozycja - a ile radości! Okazuje się, że Ralf Butschkow zna się nie tylko na ciężkim sprzęcie, zawodach wymagających obsługiwania przeróżnych urządzeń, ale też i przestawienie artystów - tancerzy baletowych nie sprawia mu problemu! Któż nie zna książek jego autorstwa - my mamy ich sporo: o policjancie, śmieciarzu, strażaku, nasza ulubiona to ta o rolnikach. Oczywiście na równi z "Mam przyjaciółkę baletnicę". Jeśli dziwi Was to zestawienie: rolnicy i baletnica, to znaczy, że kilka lat mieliście jakiś czas temu;) Najmłodsi bez problemów łączą w swych marzeniach o przyszłości takie nawet dość odległe zainteresowania!

Jak zwykle mamy tu do czynienia ze znanym z innych pozycji sposobem zaznajamiania najmłodszych z arkanami danego zawodu: Nelka wraz ze swoją przyjaciółką Marysią - członkinią zespołu baletowego, odwiedza operę. Ma okazję zobaczyć "od podszewki" jak wygląda próba, w jaki sposób rozgrzewają się, jak ćwiczą. Podczas wizyty jest okazja, by zwiedzić wiele interesujących miejsc w budynku opery: dziewczynka ma możliwość obserwować budowanie dekoracji, z bliska ogląda kanał orkiestrowy, wspólnie z Marysią zaglądają do szwalni i kostiumerni. Towarzyszy swej przyjaciółce Marysi w ostatnich przygotowaniach w garderobie. I wreszcie najbardziej emocjonująca chwila: Nela zza kulis obserwuje próbę generalną. To wielkie przeżycie, a dla osoby tak jak dziewczynka uczęszczającej na balet - to bardzo cenne doświadczenie. 

Także i małe czytelniczki czy też słuchaczki dowiedzą się mnóstwa intrygujących informacji o stroju do ćwiczeń i kostiumie scenicznym, o stosowanym przez baletnice makijażu. Osoby zainteresowane tym, jak powstaje takie przedstawienie baletowe również zaspokoją swoją ciekawość. Interesujące wiadomości o sposobie budowanie dekoracji, scenie obrotowej czy roli orkiestry czy reżysera uświadamiają, jak wiele osób odpowiada za finalny kształt spektaklu i jak istotne jest zsynchronizowanie wszystkich ich działań. 

Książki z serii "Mam przyjaciela"/"Mam przyjaciółkę" dostarczają mnóstwo wiedzy także dzięki stronie ilustracyjnej: realistyczne rysunki są doskonałym uzupełnieniem tekstu i dzięki obu tym elementom małe fanki baletu są usatysfakcjonowane. 

Jak zwykle znajdziemy też dwie strony z elementami do odnalezienie na ilustracjach w książce - to miła rozrywka, a także pomysłowy sposób na ugruntowanie wiedzy. Ciekawa pozycja wprowadzająca w tajemnice tak poruszającego wyobraźnie zawodu spodoba się na pewno wielu dziewczynkom!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Mam przyjaciółkę baletnicę"
Autor: Ralf Butschkow
Ilustrator: Sabine Kraushaar
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: miękka
Liczba stron: 24
Format:19,2 x 19,2 cm
ISBN: 978-83-8008-001-0



Read On 0 komentarze

"Pajączek na rowerze" - o gorących uczuciach najmłodszych

11:15




Byłam wczoraj - w niedzielę - na koncercie walentynkowym (nota bene - pięknym, zachwycającym, to tego typu koncert, że po dwóch godzinach myśli się z żalem: "to już koniec?"). No właśnie - święto było w sobotę, koncert w niedzielę, a pewnie w wielu życzeniach pojawiały się sugestie, by ten wyjątkowy nastrój trwał, by "rozciągnąć" niejako to święto na cały rok! Pod tym względem jesteśmy zgodni - okazywanie uczuć bez względu na datę aprobujemy bez wahania. A jednocześnie przecież mamy często zastrzeżenia odnośnie nieco starszych zakochanych czy tych najmłodszych.

Takie właśnie kwestie zostały przestawione w "Pajączku na rowerze": jej główni bohaterowie to Ola i Łukasz, uczniowie szkoły podstawowej. Ich znajomość to dobre potwierdzenie tezy, iż przeciwieństwa przyciągają się, a także powiedzenia: "Kto się lubi, ten się czubi", choć w przypadku tych dwojga młodych osób od "czubienia" się zaczęło. Energiczna, wysportowana, nieco roztrzepana dziewczynka oraz uwielbiający naukę, spokojny chłopak to para, którą na pozór wszystko dzieli - ona uwielbia wszelką aktywność sportową, dla niego lekcje wychowania fizycznego to męka, on odrabia zadania domowe "od niechcenia", nie sprawiają mu one żadnego kłopotu, jeśli chodzi  o Olę to odwleka ten przykry obowiązek tak długo jak może, a "pierwszy dzień szkoły" to najokropniejsze wyrażenie, jakie może sobie wyobrazić;) Łukasza pasjonują pająki, Olę - rower - każde nie bardzo potrafi zrozumieć te zainteresowania drugiej osoby. Na dodatek ich mamy to koleżanki ze szkoły, które po niespodziewanym spotkaniu odnawiają znajomość i oczekują tego samego od swych pociech, tym bardziej, że Łukasz będzie uczęszczał do tej samej klasy co Ola.

Na dodatek ta znajomość nie jest "zawieszona w próżni" - są koledzy i koleżanki z podwórka, ze szkoły, mama i siostra Oli, które traktują dziewczynkę jako "malucha", babcia-emerytka, która odkrywa przyjemność uczenia się nowych rzeczy, poznawania innych osób. Tata Łukasza wraca z zagranicznego kontraktu, ale relacje między rodzicami chłopca są trudne, konfliktowe. Z kolei mama Łukasza to osoba niezwykle pryncypialna, drobiazgowo egzekwuje wszelkie zalecenia, autorytarna. Z tej mnogości związków wynikają i konsekwencje dla rozwoju budzącego się uczucia. Są zatem opisane przeróżne niezbyt sympatyczne zachowania rówieśników, ale jak się okazuje - to rodzice uznają, że Łukasz i Ola są "za młodzi" na uczucia. Autorka pokazuje brak zrozumienia dla spraw najmłodszych, bagatelizowanie problemów, bo przecież "starsi wiedzą lepiej", jest i podwójna moralność - inne zasady obowiązują różnych członków rodziny, choć nie ma realnych powodów do takiego różnicowania: babcia traktowana jest jako osoba wymagająca ciągłej pomocy, niesamodzielna, a gdy zaczyna "wychodzić do świata", jej zachowanie jest uznawana za lekkomyślność. Podobnie rzecz się ma w przypadku Oli - gdy pierwsze uczucie, subtelnie okazywane wychodzi na jaw, rozpętuje olbrzymi sprzeciw i bardzo gwałtowne reakcje. A jednak dziecięca miłość jest nie mniej warta szacunku niż uczucia żywione przez starsze, "uprawnione do nich" osoby...

Autorka zastosowała ciekawy zabieg: na przemian oddaje głos Oli i Łukaszowi - zatem poznajemy bliżej oboje nastolatków, ich rodziny, życie codzienne, spojrzenie na tę drugą osobę. Z zestawienia tych dwóch punktów widzenia możemy zbudować całościowy obraz, ale też i dostrzec to, co ich różni i to, co łączy. 

Choć temat jest poważny, to są opisane i zabawne chwile - głównie za sprawą starszej siostry Oli, bardzo kochliwej Baśki. Jednak autorka przedstawia przede wszystkich wiele problemów bliskich młodych czytelnikom - dla nich będzie ta książka wciągającą lekturą. Z punktu widzenia osoby dorosłej można zastanowić się, czy takie zachowanie matki Łukasza jest prawdopodobne. No i samo zakończenie - te 622 maile budzą niepokój...

Obiektywnie rzecz ujmując jest to "życiowa" lektura, przykuwa uwagę, porusza istotne problemy młodych, zatem nic dziwnego, że wydana kilka lat temu pozycja doczekała się wznowienia: tym razem w miękkiej okładce i z ilustracjami, które lepiej niż poprzednie pasują do poruszonej problematyki.

Polecam
Katarzyna









"Pajączek na rowerze"
Autor: Ewa Nowak
Ilustrator: Tomek Kozłowski
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 192
Format: 12,8x19,8 cm
ISBN: 978-83-281-0525-6


Read On 0 komentarze

"Hipacy chce się zakochać" - à propos święta:)

18:00



Choć imię Hipacy na oryginalne, rzadko spotykane, to jego marzenia są bliskie każdemu z nas - na pewnym etapie życia. Jak czytamy w tytule - kot ów "chce się zakochać": "chce" zatem nie ma na oku żadnego obiektu swych uczuć. Zakochanie się to zadanie, które sobie stawia, czuje potrzebę znalezienie bratniej duszy, bo doskwiera mu samotność.

Także i miejsce pracy Hipacego jest nieobce chyba nikomu - to poczta. Może z działem reklamacji, w którym bohater co dzień sumiennie wypełnia swe służbowe obowiązki nie każdy na szczęście się styka, ale urząd pocztowy odwiedzamy dość często. Dziwić może, że wśród współpracowników, a konkretnie współpracownic nie ma żadnej kotki, która zwróciłaby uwagę Hipacego. Może to jednak niezwykły przykład zmaskulinizowania urzędu? W "naszym" pracuje mnóstwo pań, nawet przez jakiś czas przesympatyczna pani listonosz przynosiłam nam korespondencję, ale poznajemy tylko listonosza Stefana, przyjaciela Hipacego, który wspiera go w szukaniu tej jednej jedynej.

Trzeba przyznać, że brak ukochanej wynika niejako z charakteru bohatera - nie wie, gdzie i jak mógłby spotkać interesujacą przedstawicielkę płci przeciwnej. Ale jest to tak sympatyczny, ciepły, pozytywny osobnik, że kibicujemy jego pragnieniom i cieszymy się, że pomysłowy Stefan podsuwa pewien sposób na znalezienie tej wyjątkowej kotki. Choć trzeba przyznać - niezbyt fortunny... Otóż przyjaciele wybierają na podstawie imion z listów, które mają być dostarczone. Poetyckie, wyjątkowe imiona budzą gorące uczucia Hipacego i bez wahania podejmuje on działania, by poznać tak oryginalnie wytypowaną wybrankę, stanąć z nią oko w oko i... No właśnie, co dalej? 

Autorka zabawnie opisuje kolejne spotkania, bo pierwsze kończy się fiaskiem, podobnie jak kilka kolejnych... Przy okazji przemycone zostały ważne prawdy: że wygląd zewnętrzny czy niezwykłe imię to jeszcze nie wszystko, że drugą osobę najlepiej i najłatwiej zjednać swą osobowością, charakterem. Poza tym mali czytelnicy mogą uświadomić sobie jeszcze inną istotną sprawę - czasem nasze wyobrażenia są nierealistyczne, tworzymy całe historie, a gdy rzeczywistość nas zaskoczy odmienną sytuacją, czujemy się zagubieni. No i rzecz najważniejsza - Hipacy nie ustaje w poszukiwaniach, podejmuje kolejne próby, szuka idealnej dla siebie partnerki - a wytrwałym szczęście sprzyja - zatem takiego właśnie finału życzymy wszystkim poszukującym drugiej połówki!:)

A książka zachwyca nie tylko sympatyczną, krzepiącą w swej wymowie historią, podobać się może budzący ciepłe uczucia bohater, jest tu sporo zabawnych elementów, no i piękne ilustracje w niedosłowny, symboliczny sposób pokazujące perypetie pragnącego miłości Hipacego.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








Autor: Katarzyna Ziemnicka
Ilustrator: Marta Kurczewska
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 56
Format: 17x22,5 cm
ISBN: 978-83-7672-261-0


Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Mgnienie oka" (Muchomor)

- "Dlaczego sztuka jest pełna golasów?" (PWN)
- "Dom nie z tej ziemi" (Nasza Księgarnia)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Chłopiec z Lapedusy" (Literatura)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *