facebook

Kobietnik - inna bajka

"O krześle, które dało nogę" - bohaterowie z krwi i kości, choć z drewna;)

19:40


Ludzie, zwierzęta, czarodzieje, wróżki, elfy, krasnoludki, ożywione zabawki - "arsenał" bohaterów jest bardzo szeroki, ale tak niekonwencjonalnego rozwiązania, jakie zastosowała Agnieszka Urbańska, na pewno się nie spodziewacie! Otóż główną rolę w każdym z siedmiu opowiadań znajdujących się w tej książce odgrywają... krzesła! 

To ciekawy i niebanalny pomysł - i zaręczam - nie sposób domyślić się, co w tych historiach się wydarzy, jakie przygody staną się udziałem niezwykłych mebli, które dzięki wyobraźni autorki nie służą jedynie do siedzenia - ich rola w opowieściach jest niebagatelna. Dzieje się wiele i sympatyczna ilustracja na okładce jest tego znakomitą zapowiedzią. 

Myliłby się ten, kto sądziłby, że akcja opowiadań rozgrywać się będzie jedynie pod dachem, w mieszkaniach. O nie! Rozejrzyjcie się, pomyślcie - wszak krzesła można znaleźć prawie wszędzie - w sklepie meblowym, w przeróżnych miejscach, gdzie zmęczeni chcemy przysiąść, odpocząć, czy też w spokoju zastanowić się nad pewnymi sprawami. Czasem - gdy są zniszczone - trafiają na strych, a bywa, że i na śmietnik... Naszych bohaterów spotkamy we wszystkich tych miejscach, zdarzy się też tak, że krzesło opuści domowe pielesze i uda się tam, gdzie go fantazja poprowadzi. Okaże się także, że i takie niby niepozorne meble mogą wiele zmienić w życiu ludzi, z którymi przyszło im współegzystować;) 

Nie tylko realizacja marzeń i niezwykłe przygody mają "w głowie" krzesła - potrafią pomagać - na przykład mieszkańców ulicy Krzesłowickiej nauczą umiaru, a ukochane krzesełko należące do pana Szydełko sprawi, że jego życie uczuciowe rozkwitnie!;)

Dowiemy się też, że takie krzesło może stać się nawet... wehikułem, który przenosić będzie w różne niezwykłe, magiczne, ciekawe miejsca. Możecie o tym sami się przekonać! Możecie także odnaleźć w swoim otoczeniu inne krzesła i wymyślić, co też mogłoby się przydarzyć krzesłu z poczekalni w przychodni lekarskiej, o czym marzy mebel stojący w banku, jakie pragnienia mają krzesełka z przedszkola czy szkoły...

Bohaterowie opowieści Agnieszki Urbańskiej zostali pięknie sportretowani przez Alicję Rybicką (uwielbiamy autorkę od czasu zawarcia znajomości z sympatycznym Kubusiem z "Kubusiowych opowiastek") - niezwykle radosne, świetnie oddają emocje opisanych postaci. Przekonajcie się, że krzesła mają swoje sekrety i mogą Was oczarować!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









"O krześle, które dało nogę"
Autor: Agnieszka Urbańska
Ilustrator: Alicja Rybicka
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: twarda
Liczba stron: 136
Format: 16,5x24 cm
ISBN: 978-83-7915-171-4



Read On 0 komentarze

"Jak się koty urodziły" - urocze opowieści o spotkaniach ze zwierzętami

13:35


Opowieść o wronce dziewczyny wysłuchały z wielkim zainteresowaniem przy okazji lektury "Smoka w powidłach" - i tak się nam spodobała, tak nas zauroczyła, że rozbudziła apetyt na poznanie innych historii opisanych w "prawdziwej książce";) We wstępie autorka zdradza, iż opowieści te powstały niejako na prośbę czytelników, którzy o takie historie z życia pisarki prosili - o "prawdziwych bohaterów i prawdziwe wydarzenia". 

Wdzięcznymi bohaterami takiej właśnie lektury stały się przeróżne zwierzęta, które towarzyszyły Joannie Papuzińskiej, jej mężowi oraz wnukom podczas wakacyjnych dni spędzanych w "chałupie babci i dziadka", w Grabówcu. Niewielki letni domek stawał się zatem mieszkaniem dla mnóstwa intrygujących przedstawicieli fauny. Oprócz "domowych" pupili - czyli kotki Guci i psa Foksia w niniejszej książce sportretowane zostały inne zwierzęta, z którymi dłuższą lub krótszą, bliższą czy też nieco pobieżną znajomość zawarli mieszkańcy domu: babcia, dziadek, dwóch wnuków - Mateusz i Bronek oraz odwiedzający ten zaciszny zakątek goście.

Słówko o tym, dlaczego niekiedy pobieżna była znajomość - w ogrodzie, w pobliskim lesie intrygujących okazów było wiele, ale nie wszystkie z nich miały ochotę prezentować się bliżej, pokazywać w całej okazałości czy też spoufalać;) Chociażby taka Pani Potworka - mieszkanka ogrodu, bardzo płochliwa i niezbyt urodziwa - raz jedyny przez przypadek musiała się ujawnić, lecz znikła czym prędzej i nie udało się precyzyjnie ustalić, co to za indywiduum jest współmieszkańcem w gospodarstwie... Opisane zostały i płochliwe z natury ptaki, i tajemnicza Istota, która wybrała sobie dom na zimowe schronienie, a pod zabudowaną wanną gromadziła zapasy. 

Piękne i urokliwe są te opowieści - tyle w nich miłości do przyrody, szacunku dla każdego żywego stworzenia, pasji do poznawania świata tak niezwykłej, tak różnorodnej fauny. A choć zdarzają się smutne chwile - gdy okazało się, że jeden z nowo narodzonych kotków Guci nie żyje, gdy sąsiedzki kot dokonał pogromu w gniazdku ptaszka, który niebacznie zbudował je w kępie estragonu, to rozumiemy, że takie są prawa przyrody... A pociechę niosą nam opowieści o motylach pawikach, które ukochały dom i zasiedlały go nader licznie, o nietoperzu mieszkającym na strychu, który odwiedził pewnego razu sąsiadów z parteru;), o Foksiu - akuszerze, pomagającym ze wszystkich sił przy malutkich kotkach Guci, o "trochę obrzydliwej" wronce, która wyrosła na pięknego ptaka i dzięki lekcjom latania pobieranym u Mateusza wróciła na łono natury... Mnóstwo ciekawych, niezwykłych historii - czytelnik aż nabiera ochoty, by też takie bliskie spotkania z przyrodą przeżyć!

Niewątpliwie spodoba się ta książka tym, którzy kochają zwierzęta, wyprawy do lasu. Joanna Papuzińska pisze o zwykłych, codziennych zdarzeniach, ale jako że rozgrywają się one w tak urokliwym miejscu i tak ciekawy jest ich temat, zatem niewątpliwie i w tych bardziej odpornych na urok przyrody może się obudzić miłość do niej, pragnienie jej obserwowania, poznawania. 

A jeśli pojawi się po lekturze żal, że to już koniec tych magicznych opowieści, mamy dobrą wiadomość - we wspomnianym wyżej zbiorze "Smok w powidłach" znajdziecie wiersz o Pani Potworce, historię o zajączku Ziutku - i wiele innych zachwycających tekstów!

Warto jeszcze wspomnieć o pięknych ilustracjach autorstwa Mikołaja Kamlera i o "uwiarygadniających" opowieści fotografiach - na końcu książki znajdziemy zdjęcia domu, zwierząt, szczególnych chwil z obcowania ze światem fauny, które uchwycone zostały aparatem fotograficznym - to dowód na "prawdziwość" książki, choć takich "prawdziwych" tytułów ma na swoim koncie Joanna Papuzińska wiele - właśnie ukazała się kolejna: "Krasnale i olbrzymy"!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Jak się koty urodziły"
Autor: Joanna Papuzińska
Ilustrator: Mikołaj Kamler
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 22,5x17 cm
ISBN: 978-83-7672-209-2




Read On 0 komentarze

"Rany Julek! O tym, jak Julian Tuwim został poetą" - życiorys niebanalny i bardzo zabawny!

10:00



Zamiast suchych dat: "urodził się... ukończył... rozpoczął" - przezabawny opis narodzin i wielkich planów rodziców co do przyszłości synka Julka "bardzo dobrze się zapowiadającego", zamiast wymieniania kolejnych faktów - malowniczo przedstawione rozmaite pasje przyszłego poety! A skoro marzenia rodziców o karierze lekarza czy też adwokata nie ziściły się - na szczęście dla uwielbiających Tuwima czytelników młodych i starszych, przeznaczeniem syna państwa Adeli i Izydora Tuwimów stało się tworzenie, pisanie - to i wierszy w książce tej nie może zabraknąć! 

A jakie są te wiersze? Zabawne i niebanalne! Autorka niniejszej pozycji jest dobrze znana najmłodszym, jak też ich rodzicom - wiersze jej autorstwa rozpoznajemy bez trudu - mnóstwo w nich zabawny, żartów, językowych eksperymentów, często portretowani są zwierzęcy bohaterowie. W książce "Rany Julek! O tym, jak Julian Tuwim został poetą" z racji tytułowej postaci wierszy powinno być zatrzęsienie;) I tak jest w rzeczywistości, ale nie ograniczyła się Agnieszka Frączek jednie do przywołania tekstów, które spod pióra Tuwima wyszły: wręcz przeciwnie - wszak znamy je tak dobrze, że autorka pokusiła się o stworzenie ich niecodziennych parafraz, a treścią tych utworów uczyniła zdarzenia z dzieciństwa przyszłego poety. Są one zatem swego rodzaju testem dla wiernych czytelników - czy poznają inspiracje? Czy uda się im odkryć, z jakiego to wiersza rytm czy motyw "ściągnęła" poetka?

Miłe i ciekawe to zadanie, choć i sama opowieść o dziecięcych perypetiach, własnych planach na przyszłość małego Julka, o jego rodzinie, kolekcjach, które pracowicie gromadził, pasjach, które go pochłaniały "bez reszty" - na parę tygodni, by ustąpić kolejnemu "bzikowi" jest niezwykle ciekawa, zajmująca i zapada w pamięć. Taka lekcja o życiu poety na pewno lepiej trafi do głów młodych czytelników, niż wkuwany życiorys - i z pewnością zostanie zapamiętana na dłużej! A to bardzo dobrze, bo korzyść jest podwójna - nie tylko poznajemy bliżej wielkiego, cenionego poetę, ale też przypadki z jego dzieciństwa mogą stać się swego rodzaju przestrogą - nienachalną czy przesadnie moralizatorską, lecz raczej sympatyczną, serdeczną radą, by nie zawsze naśladować poczynania małego Julka... Nie wszyscy rodzice są tak wyrozumiali jak państwo Tuwimowie, a i niespodziewana kąpiel w rzece, jaką Julek z kolegami przygotowali koleżankom, może się mniej szczęśliwie zakończyć...

W niebanalny sposób autorka wyjaśnia pojęcia, które mogą być niezrozumiałe - zamiast tradycyjnych przypisów znajdziemy w tej książce zabawne dwuwiersze tłumaczące znaczenie słów czy też stanowiące zabawny komentarz do opisywanych zdarzeń. Świetnym uzupełnieniem tekstu są urocze ilustracje autorstwa Joanna Rusinek - lekkie, nieprzeładowane detalami, są dopowiedzeniem, komentarzem, w obrazowy sposób pomagają zapamiętać, jakie przygody stały się udziałem przyszłego poety - zanim jeszcze w ogóle przyszło mu do głowy spróbować swych sił w tej materii. 

Jeśli zatem pragniecie dowiedzieć się, jakie "czary" prezentował młodszej siostrzyczce Julek, co stało się, gdy jego kolekcja gadów postanowiła pozwiedzać mieszkanie, dlaczego w domu Tuwimów wciąż "same" tłukły się termometry i jak żyło się w Łodzi pod koniec XIX i na początku XX wieku - sięgajcie po tę lekturę! Dodamy tylko, że warto też obejrzeć spektakl na tej pozycji oparty: "TUWIM Julek!!! PARA buch - FRAZY w ruch" - zachwycające przedstawienie!

Polecam
Katarzyna







"Rany Julek! O tym, jak Julian Tuwim został poetą"
Autor: Agnieszka Frączek
Ilustrator: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 24x17 cm
ISBN: 978-83-7672-219-1








Read On 0 komentarze

"Ostatnie piętro" - wzruszająca opowieść o trudnych sprawach

10:50



Mimo że autorka książki ma na imię Irena, a główna bohaterka - Cesia, to jest to właśnie opowieść autobiograficzna. W pewnym stopniu - bo oprócz jednostkowych losów, własnych przeżyć, Irena Landau zawarła w tej historii pewne symboliczne uogólnienia losów Żydów, dramatycznych zdarzeń z czasów wojny, postaw godnych podziwu, ale też i "bezinteresownej" zawiści czy niegodziwości.

Choć jeśli chodzi o ścisłość, to Cesia - zdrobnienie od Celina, nie było prawdziwym imieniem bohaterki. Naprawdę nazywała się Cyrla, mieszkała z rodzicami i dziadkami w getcie - i tylko dzięki ich staraniom oraz pewnej sumie pieniędzy mogła opuścić to miejsce - ale sama, zamieszkać poza murami żydowskiej dzielnicy - ale przy zachowaniu szczególnej ostrożności, bo ryzyko i dla niej, i dla jej opiekunów było bardzo wielkie. Zatem domem Cesi stało się mieszkanie na ostatnim piętrze, u znajomych rodziców, których córeczka była jej rówieśnicą. Wykluczone było wychodzenie na zewnątrz, nie można było wyglądać przez okno, a często ta niewielka przestrzeń ograniczała się jeszcze bardziej - do wymiarów malutkiej garderoby ukrytej za specjalnie do tego celu zbudowanymi półkami. W tym schowku Cesia musiała przeczekać czas niespodziewanych wizyt, odwiedzin osób, które były niewtajemniczone, a często miały wręcz wrogie zamiary... 

Historia, którą przybliża młodym czytelnikom autorka, nie jest - mimo pogodnego, radosnego zakończenia, opowieścią łatwą. Czas wojny to smutek, rozpacz, dramaty związane z utratą bliskich, cierpieniem, strachem. Chyba nikomu żyjącemu wówczas nie zostały one oszczędzone. Niektórzy z tej próby wyszli zwycięsko, potrafili zachować człowieczeństwo, inni prezentowali diametralnie odmienną postawę... Jednak paradoksalnie "Ostatnie piętro" to wciągająca, ciekawa lektura. Autorka potrafi barwnie odmalować przedstawione zdarzenie, oddać uczucia, wywołać w czytelniku emocje i zaciekawienie - jak też potoczą się losy uratowanej z getta dziewczynki? Kto w tej trudnej sytuacji okaże się przyjacielem, a kto wrogiem? 

Są w tej opowieści i elementy o zabawnym zabarwieniu - jak choćby pomylone hasła rozpoznawcze, historia żółwi, które przypadkiem pojawiły się w wielu warszawskich domach, utarcie nosa wścibskiej sąsiadce. 

To piękna, wzruszająca opowieść, a do tego z pozytywnym zakończeniem, z ciekawym dopowiedzeniem dotyczącym losów autorki: pięknie zilustrowana przez Joannę Rusinek, jest poruszającą lekcją historii, ale też wartą uwagi, zajmującą lekturą. 

Polecam
Katarzyna








"Ostanie piętro"
Autor: Irena Landau
Ilustrator: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 104
Format: 24,2x17 cm
ISBN: 978-83-7672-362-4



Read On 0 komentarze

"Moje książeczki. Księga pierwsza" - choć sprzed lat wielu - nie straciły uroku!

10:00



Jak przez mgłę ten sympatyczny kotek z okładki mi się przypomina - i jakaś "pasiasta" wklejka również, ale być może była to lektura z biblioteki, zatem przez krótki czas gościła w naszym domu i pewnie choć po wielokroć była czytana - bo wszelkie książki tak "eksploatowałam";), to jednak niewiele zapamiętałam... I dlatego ta pozycja stała się nową, ciekawą lekturą dla nas wszystkich;) - dla czytającej matki i ze skupieniem słuchających dziewczyn! 

Wyznam, że po prostu oczarowały nas te historie - są piękne, przyjazne, pokazują radosny, pogodny świat, a gdy czasem zdarzy się jakiś smutek, to i na to znajdzie się dobra rada. Zarówno te sympatyczne opowieści, jak i oryginalne ilustracje są dowodem na to, że dobre lektury nie starzeją się. 

Kim są bohaterowie? To bardzo miłe postacie - wiele tu zwierząt: konik z karuzeli marzący o wyprawie gdzieś hen, daleko; myszka, która przypadkiem wypływa na szerokie wody; radosna, rozbrykana Zuzanna - mała dożyca mająca mnóstwo przygód; ślimaki biorące udział w niecodziennym wyścigu; jest i tęczowy zajączek ("Zajączek z rozbitego lusterka"); bawi wyprawa Ludwiczki, której towarzyszą zajączek, ślimak i świnka, a także... strach na wróble! Starsza uwielbia ostatnią historię - "Bajkę wiosenną" autorstwa Hanny Januszewskiej, zatytułowaną "Złoty koszyczek": cudowne ilustracje do niej stworzyła Bożena Truchanowska (zatem i mnie ta opowieść bardzo przypadła do serca, bo pani Bożena ilustrowała także moją ukochaną książkę z dzieciństwa - "Mały pokój z książkami") - dlatego opowieść o wyprawie Jasia-dobosza po tytułowy złoty koszyczek dla Królewny, która sobie taki prezent wymarzyła to nasza częsta lektura.

Zresztą zachwyty są zrozumiałe - wystarczy spojrzeć na nazwiska autorów tekstów, ilustratorów - to cenieni, uwielbiani twórcy, dlatego to świetny pomysł - przypomnieć te historie w formie, w jakiej przed laty się ukazały. Parę tytułów  - choćby "Koniczyna pana Floriana" czy "Zajączek z rozbitego lusterka" - było wznowionych, jednak bez wahania przedkładamy ilustracje z wydania sygnowanego przez Naszą Księgarnię nad tę współczesne... Jak widać, nie zawsze to, co nowsze okazuje się lepsze. 

We wstępie pani Katarzyna Piętka, redaktor, pisze o historii serii "Moje książeczki", dowiadujemy się, że tytułów w niej wydawanych było sporo - a niniejsza pozycja ma podtytuł "Księga pierwsza"... Zatem... Tak! Nie wątpię, że będą kolejne piękne zbiory uroczych opowieści, zachwycająco ilustrowanych, które tak podobają się i dużym czytelnikom, i małym słuchaczom!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki















"Moje książeczki. Księga pierwsza"
Autorzy: Adam Bahdaj, Helena Bechlerowa, Hanna Januszewska, Ada Kopcińska, Anna Świrszczyńska
Ilustratorzy: Hanna Czajkowska, Janina Krzemińska, Maria Mackiewicz, Mirosław Pokora, Bożena Truchanowska, Krystyna Witkowska, Ignacy Witz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 240
Format: 19,5 x 25,4 cm
ISBN: 978-83-10-12442-5



Read On 0 komentarze

"Las i jego zwykli-niezwykli mieszkańcy" - nauka i zabawa w ciekawej formie!

12:20



Niedziela to idealny czas na wyprawę w las;) - rymujemy, ale naprawdę tak czujemy:) Wczoraj także taki plan zrealizowaliśmy. Tym razem nad nasze ukochane Jezioro Gałęziste zaniosły nas nogi, a to bardzo przyjemny spacer, bo jak można przeczytać na tabliczce informacyjnej - w jedną stronę 1,4 kilometra! Pięknie tam jest o każdej porze, ale wiosną to miejsce po prostu zachwyca. Teren nieco pagórkowaty, przez gęstwinę drzew prześwieca słońce, ptaki na wyścigi prezentują swoje umiejętności śpiewacze... 

Prawdziwa jest jednak nazwa - dzikie zwierzęta - mieszkańcy lasu raczej stronią od ludzi i wczoraj udało się nam jedynie zaobserwować kosa siedzącego na dróżce (zresztą szybko się "ulotnił";)), a już w drodze powrotnej dziewczyny zachwyciły bardziej swojskie okazy fauny: w gospodarstwie przy leśniczówce mogły podziwiać trzy klacze ze źrebaczkami! 

Leśne zwierzęta możemy za to poznać dzięki ciekawej pozycji Wydawnictwa Widnokrąg: "Las i jego zwykli-niezwykli mieszkańcy". Dziesięć zwierzęcych portretów to opisy, które doskonale obrazują leśne gatunki, ale też świetnie sprawdzą się w przypadku najmłodszych odbiorców pragnących wiedzieć więcej. Zamiast podawać szczegółowe dane o wadze, wzroście wyrażonym w centymetrach, autor sięga po obrazowe sformułowania, które na pewno łatwiej zapadną w pamięć, poza tym działają na wyobraźnię, pozwalają ugruntować wiedzę. Do tego kilka informacji o charakterystycznych cechach wyglądu danego zwierzęcia - i taki esencjonalny opis sprawia, że ciekawość najmłodszych zostaje zaspokojona. 

Michał Koziński skupia się na informacjach o wyglądzie - i jest to nieprzypadkowe, bo pozycja ta ma służyć także zabawie, swego rodzaju eksperymentom: na stronie sąsiadującej z opisem zwierzęcia mamy trzy kontury jego głowy. Można zatem skrupulatnie dopasować elementy fizjonomii, o których przed chwilą czytaliśmy lub... "stworzyć" własny, unikatowy gatunek!;) Autor sugeruje, jaki "stwór" może powstać (choćby lisojeleń czy też łosiowilk;)), ale jeśli najmłodsi mają inną koncepcję, to nic nie stoi na przeszkodzie, by ją zrealizować! Wystarczy zajrzeć na koniec książki, gdzie znajdziemy cztery arkusze naklejek. Posłużą nam one do wykonania zwierzęcych portretów, a także do stworzenia leśnych widoków pełnych fauny - trzy rozkładówki to strony ukazujące leśną polanę, strumień płynący przez las i brzeg lasu: możemy je "ożywić" okazami fauny stworzonymi przez Justynę Styszyńską.

A gdy już się napatrzymy, nauczymy, jak też wyglądają mieszkańcy lasu, może wówczas uda się nam i wypatrzeć je - choćby i w okolicach terenów leśnych - ale musicie być cierpliwi! O tym, że nie jest to niemożliwe, przekonują choćby fotografie naszego znajomego - zajrzyjcie, są naprawdę urzekające: http://giersa.pl/index.php/2015/05/24/jelenie/!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Las i jego zwykli-niezwykli mieszkańcy"
Projekt książki i ilustracje: Justyna Styszyńska
Tekst: Michał Koziński
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 32
Format: 16,5 x 19,0 cm
ISBN: 978-83-938652-7-7



Read On 0 komentarze

"Królewna Śnieżka" - klasyczna baśń w nowej, pięknej formie

10:00



Nie przypadkiem w opisie tej pozycji w księgarniach podawane jest przede wszystkim imię i nazwisko ilustratorki. Genialna, wielokrotnie nagradzana, zachwycająca swymi pracami Manuela Andreani tworzy w sposób, który zjednuje jej coraz to nowych wielbicieli. Trzeba przyznać, że są to wprost obrazy, zachwycające ujęciem tematu, niebanalnym sposobem widzenia, wysmakowaną kolorystyką... 

Licząca osiemdziesiąt stron pozycja to czternaście olbrzymich ilustracji na rozkładówkach, wiele całostronicowych prac, kilkanaście mniejszych rysunków - strona wizualna odgrywa zatem wielką rolę w tej opowieści i zdarzyć się może, że po lekturze posłuży nam też do stworzenia własnej wersji opowieści o Śnieżce: ta piękna pozycja wręcz zachęca do sięgania po nią w celu podziwiania talentu i wyobraźni Manueli Andreani. 

Jakże różna jest tytułowa bohaterka tej baśni od cukierkowej postaci stworzonej w studiach Disneya! Smukła postać dziewczynki o delikatnych rysach, o smutnym wyrazie twarzy przyciąga uwagę i każe współczuć nieszczęśliwej Śnieżce tak ciężko doświadczonej przez los... 

Opowieść jest poruszająca - tym bardziej, iż została oparta na klasycznej wersji baśni autorstwa braci Grimm. Zapewne pierwsze nasze skojarzenie, gdy słyszymy to nazwisko, wiąże się z drastycznymi scenami, okrucieństwem, nieco przerażającym obrazowaniem. Rzeczywiście, baśnie te nie stronią od nieco bardziej poruszających obrazów, a nawet krwawych scen. Od razu jednak pragnę uspokoić osoby mające obiekcje co do tego typu tekstów - w przypadku tej wersji opowieści tekst czerpie z baśni Grimm'ów, ale nie jest jego powieleniem. 

W moim dwutomowym wydaniu baśni niemieckich autorów niniejsza opowieść liczy dziewięć stron - w mającej osiemdziesiąt stron pozycji, nawet jeśli wiele miejsca zajmują w niej ilustracje, autorka tekstu musiała rozbudować pewne jego partie, wzbogacić go, rozwinąć. Jednocześnie dokonane zostało pewne przesunięcie akcentów: Śnieżka jest nieco starsza niż w pierwowzorze, podkreślone i uwypuklone zostały magiczne umiejętności macochy, autorka dodała zabawną scenę nadawania imion krasnoludkom przez Śnieżkę. 

Zatem po trzykroć zła macocha w zmienionej postaci odwiedza piękną pasierbicę, ponawia próby mające na celu pozbawić Śnieżkę życia, knuje i intryguje, na szczęście młodym czytelnikom czy też słuchaczom została oszczędzona scena jedzenia płuc i wątroby, które w wersji Grimm'ów myśliwy przyniósł królowej i przekazał jako należące do pozbawionej życia dziewczyny. Mamy za to opowieść o balu, który poprzedza zniknięcie tytułowej bohaterki i uprawdopodabnia uczucia księcia, który potem ratuje Śnieżkę. Tu też została wprowadzona mała modyfikacja w stosunku do pierwowzoru - możemy ją odczytać jako swego rodzaju przesłanie o wielkiej sile prawdziwych uczuć, o ich mocy, która pozwala przezwyciężyć niemal wszelkie przeciwności.

Piękna jest ta opowieść, a zachwycające ilustracje sprawiają, że chłonie się ją z zachwytem: urzeczeni przenosimy się do lat dzieciństwa, emocjonujemy się opowieścią o pięknej dziewczynie, niegodziwej macosze (którą w finale spotyka nieco lepszy los, niż ten wyznaczony jej przez niemieckich baśniopisarzy). Oczarowała nas - i choć to nieco obszerniejsza wersja tej opowieści - to wracamy do niej z wielką przyjemnością, z niesłabnącym zachwytem.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Królewna Śnieżka"
Ilustrator: Manuela Adreani
Tekst - na motywach baśni braci Grimm: Giada Francia
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 29.5x36.5 cm
ISBN: 978-83-274-2808-0



Read On 0 komentarze

"13-piętrowy domek na drzewie" - fajerwerki pomysłowości i kaskady dobrego humoru!

10:00



Jedną z moich ukochanych lektur z czasów dzieciństwa był "Pan Piramido z trzynastego piętra" Adama Bahdaja. Niezwykły, malutki pan Piramido Polopirynowicz podróżował rurami kanalizacyjnymi, pojawiał się zatem w łazience, do której często rodzice w ramach kary wysyłali piątoklasistę Pawełka. Tytuł niniejszej pozycji przypomniał mi miłe chwilę z tamą ulubioną książką sprzed lat. I choć w tym przypadku mamy do czynienia z zupełnie inną historią, to muszę wyznać - to naprawdę przezabawna, oryginalna i niebanalna książka! 

Możemy nawet odnaleźć pewną wspólną płaszczyznę - pan Piramido mieszkał na trzynastym piętrze w dwunastopiętrowej kamienicy, bohaterowie tej lektury - Andy i Terry są właścicielami wprost trudnego do wyobrażenia domu - trzynastopiętrowego domku na drzewie! Brzmi intrygująco? A to przecież nie koniec niesamowitych kwestii, które się z tym niezwykłym lokum wiążą! Jeśli sądzicie, że to po prostu trzynaście pięter mieszczących pokoje i inne "banalne" pomieszczenia, to zerknijcie na pierwsze zdjęcie poniżej: czego tam nie ma! Taki dom to spełnienie marzeń każdego młodego człowieka: fontanna z oranżadą, pokój zabaw, taras widokowy, biblioteka z kinem domowym, przezroczysty basen, kręgielnia, a do tego... oczko wodne z żarłocznymi rekinami! 

Temu niesamowitemu miejscu zdarzeń dorównują przygody, które stają się udziałem Andy'ego - opowiadającego o tych perypetiach i Terry'ego - miłośnika zwierząt i eksperymentów wszelakiego rodzaju. Ale zaraz, zaraz... Czyżby była to książka na poły autobiograficzna?;) (Spójrzcie na imiona twórców tej książki - to niewykluczone;)). Otóż bohaterowie muszą uporać się w ekspresowym tempie ze stworzeniem ciekawej książki - czasu jest niewiele, tak właściwie to zaledwie... jeden dzień! Z niewytłumaczalnych przyczyn rok, który mieli poświęcić na tworzenie, spędzili na przyjemniejszych zajęciach niż praca. Zatem Terry ma szybko wykonać niebanalne ilustracje, a Andy - napisać fascynujący tekst. Niewykonalne? Na szczęście Terry zamawia dostawę morskich małp, pojawia się krwiożercza pseudosyrena, Terry eksperymentuje, kolejne zwierzęta odwiedzają trzynastopiętrowy domek na drzewie, emocje sięgają zenitu, przyszłość bohaterów wisi na włosku, ale potem... wystarczy to wszystko tylko opisać - i sukces murowany! Nie uwierzycie, z jakich opresji udało się przyjaciołom wyjść cało! Nie macie pojęcia, kto odwiedził tytułowy domek, jaką rolę odegrała w tych perypetiach przemalowana przez Terry'ego na kanarkowożółto kotka Pusia i jak trudna, jak niebezpieczna jest praca pisarza, ilustratora... Dlatego - sięgnijcie po "13-piętrowy domek na drzewie", by się o tym wszystkim przekonać!

Bez wahania polecamy tę książkę wszystkim wielbicielom zabawnych opowieści - to jest to, co uwielbiacie. Ale też ponuraków zachęcamy do lektury - gwarantujemy zmianę nastroju o sto osiemdziesiąt stopni. Ba, nawet może się okazać, że nielubiący czytać polubią dzięki temu tytułowi książki, bo nie przypadkiem zyskała ona miano bestsellera. Zatem choć liczba stron w tym przypadku to 240, to nie mam wątpliwości, że przeczytacie tę pozycję błyskawicznie. I będziecie żałować, że to już koniec!;) Dlatego na pewno z radością przyjmiecie wiadomość, że Wydawnictwo Nasza Księgarnia już zapowiada kolejne tytuły z tej serii: "26-piętrowy domek na drzewie", "39-piętrowy domek na drzewie" oraz... "52-piętrowy domek na drzewie"! Będzie się działo!:)

Polecam
Katarzyna










"13-piętrowy domek na drzewie"
Autor: Andy Griffiths
Ilustrator: Terry Denton
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 240
Format: 13 x 19,7 cm
ISBN: 978-83-10-12850-8



Read On 1 komentarze

"Wędrówka pędzla i ołówka" - niezwykła podróż niebanalnych obieżyświatów;)

20:00



Uwielbiamy Harolda! Pewnie też go znacie - tego sympatycznego, kilkuletniego posiadacza fioletowej kredki, w której towarzystwie - a także dzięki której - rusza w wielką wyprawę, przeżywa mnóstwo przygód, często niebezpiecznych, spotyka smoka, leci balonem, dokarmia zwierzęta;) Emocjonujących zdarzeń jest mnóstwo i bardzo się nam ta lektura podoba. Dlaczego o tym wspominam? Bo nieco podobne perypetie spotkały bohaterów niniejszej książki. Pozycję autorstwa Crocketta Johnsona bardzo lubimy, ale wspólne dzieło Marii Terlikowskiej i Janusza Stannego nas po prostu oczarowało! 

To zachwycająca opowieść, błyskotliwie opisana, genialnie zilustrowana, wciągająca czytelnika - czy też małego słuchacza - w swój świat. W przypadku tej książki tytuł zdradza wiele - to właśnie pędzel i ołówek "wyruszają na wędrówkę". Jak się okazuje taka wspólna wyprawa obfituje w masę przygód, przygotujmy się na ciągłe zwroty akcji, wiele emocji oraz dobrą zabawę - bo choć ci nietypowi podróżnicy wędrują po papierze, to przecież stworzyć mogą wszystko - co podpowie wyobraźnia, co się im zamarzy, a czasem... co przypadkiem wyłoni się z od niechcenia stawianych kresek, malowanych linii, kształtów... Wiemy to doskonale, że zamiary bywają różne - Młodsza wczoraj obiecała narysować konia, a skończyło się na autoportrecie - "Młodsza samowtór" - bo w towarzystwie siostry;) Podobnie i ołówek - przypadkiem stworzył niedźwiedzia, w pośpiechu - niezbyt przyjaźnie nastawioną czarownicę... Na szczęście można także równie szybko wykreować coś, co uratuje będących w niebezpieczeństwie podróżników!

Z niesłychaną lekkością jest opisana tak historia - a jednocześnie tak prawdziwie i przejmująco, że nie wątpię, iż każdy maluch jej słuchający będzie zachwycony. I niewątpliwie też pojawią się prośby o powtórne czytanie;) - bo ta opowieść zaskakuje, zadziwia, bawi i wciąga. Wędrowcy szczęśliwie wracają do domu, to znaczy... do piórnika;) - co jest też takim pomysłowym powrotem do realnego świata, okazją do zaproponowania jakichś (może wspólnych?) plastycznych działań i zrealizowania ich. 

Rymowana historia wyprawy w nieznane jest świeża i oryginalna, warta poznania, zatem świetnie, że została wznowiona. Piękna książka - i "nasza", polecamy ją fanom "Harolda", wielbicielom zaskakujących opowieści... A właściwie - każdemu młodemu czytelnikowi! I starszakom także!;)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki

PS. I jeszcze bardzo ciekawy materiał filmowy - "Jak powstaje książka / Wędrówka pędzla i ołówka"  - obejrzyjcie koniecznie!










"Wędrówka pędzla i ołówka"
Autor: Maria Terlikowska
Ilustrator: Janusz Stanny
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 20 x 18,5 cm
ISBN: 978-83-10-12869-0




Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Dwór" (Widnokrąg)
- "Proszę słonia" (Wilga)




Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *