facebook

Kobietnik - inna bajka

"O Mikołaju, który zgubił prezenty" - świątecznie, wzruszająco, pięknie...

23:40


Wcale niekrótka jest ta opowieść, ale do przeczytania "na jeden raz"! I chyba się nie dziwicie, jest to jasne, że zdarzenie zasygnalizowane w tytule elektryzuje wiele osób, starszych i młodszych, poruszone są też zwierzęta - wszak to od jednego z nich zaczęła się cała akcja ratowania biednego, tak wyczekiwanego darczyńcy... Trzeba więc czytać "od deski do deski", zaspokoić ciekawość, nacieszyć się świąteczną atmosferą tej historii, rozmarzyć zimowo-Mikołajowo...:)

A skąd zwierzęta? Bo to ciekawska sroka wypatrzyła, a właściwie najpierw usłyszała płaczącego Mikołaja, dowiedziała się, że potok  łez wywołało niesłychane gapiostwo - no bo jakże to tak, zgubić wszystkie prezenty?!? Ale nieszczęście już się stało i łzy tu nic nie pomogą - trzeba szukać jakichś działań zaradczych, wymyślić coś konstruktywnego, działać, a nie płakać!

Można uznać to za dobrą radę i lekcję dla każdego - zamiast rozpaczać nad rozlanym mlekiem, weźmy się do pracy, ruszmy głową, wymyślmy coś, zrealizujmy plan! Wprawdzie w tym przypadku sam mimowolny winowajca nie ma za bardzo energii do działania, ale na szczęście okazuje się, że chce mu pomóc mnóstwo osób (i zwierzątka też!:))!

Zanim jednak to mroczne zdarzenie ujęte w tytule nastąpi, poznajemy marzenia małych bohaterów książki - są one naprawdę sympatyczne, podnoszące na duchu, warte naśladowania: dzieci nie marzą o niezliczonej ilości zabawek, rozważnie podejmują decyzję o wyborze tego wymarzonego, upragnionego prezentu, myślą także o innych bliskich osobach, zatem w listach do Świętego nie zapominają poprosić o prezent mamy... 

I tę empatię, wielkoduszność, ten altruizm widać w rozwiązaniu, które wymyśliły dzieci! Taki uroczy obraz przedstawia autorka, Danuta Parlak - święta przecież to czas dzielenia się z innymi, czas dawania, to możliwość okazania serca bliźnim, dostrzeżenia tych potrzebujących, których czasem w codziennym zabieganiu nieco pomijamy - dobrze byłoby oczywiście zawsze okazywać innym serce i troskę - być może świąteczny czas nastroi nas do częstszego podejmowania takich działań!

Dziewczyny od razu wpadły w taki altruistyczny nastój - zatem uznały, że prezentem dla Mikołaja może być "śliczna choineczka", która spodoba się wszystkim mieszkającym z nim (to Starsza;)) albo mnóstwo marchewek dla dzielnych reniferów (Młodsza - miłośniczka fauny wszelakiej;))! 

Piękną historię w niebanalny sposób zilustrowano - wyrazista kreska, plamy koloru, oryginalne "kadrowanie" - te nietypowe prace Joanny Bartosik są ciekawą odmianą w zestawieniu z jakże często cukierkowatymi przestawieniami - sygnalizują, pozwalają pracować wyobraźni...

Polecamy - to piękna i mądra lektura na przedświąteczny czas!

Katarzyna i dziewczynki









"O Mikołaju, który zgubił prezenty"
Autor: Danuta Parlak
Ilustrator: Joanna Bartosik
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: twarda
Liczba stron: 54
Format: 20x20 cm
ISBN: 978-83-942952-3-3


Read On 0 komentarze

"Srebrny dzwoneczek" - letnia opowieść pełna magii i dobrych uczuć

23:00



Piękna jest ta książka - i wizualnie zachwyca, i sama opowieść to taka krzepiąca, urocza, pogodna historia, że nie dziwi nas jej popularność - to już kolejne wydanie, dodajmy, że została ona uhonorowana w szczególny sposób - wpisaniem w 2011 roku na listę Białych Kruków Internationale Jugendbibliothek w Monachium.
Mała bohaterka tej opowieści - Marysia - czekają niezwykłe wakacje, wprawdzie wyjeżdża do ukochanej cioci, ale po raz pierwszy miesiące letniej kanikuły spędzane będą bez rodziców - mama spodziewa się dziecka, braciszek ma się urodzić niebawem, więc wspólny wyjazd jest niemożliwy. Ale nie tylko "awans" na starszą siostrę czeka Marysię, po wakacjach będzie musiała sprostać bardzo trudnemu wyzwaniu - rozpoczyna naukę w pierwszej klasie, więc zdarzenie to budzi wiele obaw, nieśmiała dziewczynka boi się, że nie znajdzie bratniej duszy, że znajdzie się na marginesie, bo brakuje jej otwartości, przebojowości...
Ta historia będzie zatem pokrzepieniem dla dzieci mających usposobienie podobnie jak Marysia. Są takie ciche myszki, grzeczne, nie przeszkadzające innym, spokojne, posłuszne. Bywa nawet, że stawia się je za wzór, jednak często rodziców niepokoi taka postawa, a i same dzieci nie czują się szczęśliwe, pragną być bardziej przedsiębiorcze, odważniejsze, zawrzeć bliskie, serdeczne znajomości, mieć kogoś, na kogo mogą liczyć... Trudno jest o takie więzi, gdy na próby kontaktu ktoś odpowiada milczeniem, spuszcza głowę, odwraca wzrok, unika innych, ucieka...
Na pewno dobrze jest, gdy ktoś te relacje inicjujący, ma wielką cierpliwość, jest wyrozumiały, delikatny - wówczas obawy powoli znikają, tworzy się zażyłość. Jednak nie zawsze okoliczności są tak sprzyjające. Marysia ma okazję niejako "przećwiczyć" różne sposoby postępowania, w czasie wakacyjnego pobytu u cioci, bardzo zajętej krawcowej, ma czas na poznawanie otoczenia, zawiera znajomości, pomaga osobom, które poznaje, zaprzyjaźnia się z pewnym tajemniczym czworonogiem, którego obłaskawia, a wręcz ratuje w dramatycznej sytuacji.
Okazuje się, że czasem trzeba wsłuchać się w siebie, działać, otworzyć się na innych. To lato to cudowny czas pełen magii, odkrywania przyrody, poznawania siebie i drugiego człowieka. To jednocześnie sympatyczna historia rodzinna - o cioci, która ma przyjaciele-"wariata", o oczekiwaniu na małego braciszka, o niemiłej dziewczynce zza płotu, która staje się prawdziwą przyjaciółką...
A do tego książka jest pięknie ilustrowana - mnóstwo tu takich całostronicowych, a często i dwustronicowych ilustracji, numer rozdziału umieszczony jest na symbolicznym rysunku nawiązującym do tytułu książki, koniec rozdziału to spotkanie z okazem przyrody - kwiatem, owadem, ptakiem, delikatne, akwarelowe ilustracje zachwycają i znakomicie wpisują się w klimat tej opowieści.

Polecam
Katarzyna









"Srebrny dzwoneczek"
Autor: Emilia Kiereś
Ilustrator: Małgorzata Musierowicz
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: twarda
Liczba stron: 136
Format: 15x21 cm
ISBN: 978-83-6437-991-8



Read On 0 komentarze

"Żegnaj, Skarpetko!" - o wielkim króliku, trudnych decyzjach i mocy przyjaźni!:)

19:45



Młodsi czasem miewają zaskakujące pomysły, a logika, którą się kierują zdumiewa;) Pewien nasz znajomy chłopczyk usłyszawszy od rodziców, że nie dostanie nowego roweru, bo ten, który ma jest sprawny i doskonale mu jeszcze służy, wnet "postarał się", by jego dwukołowiec nie był już bez zarzutu i sądził, że to skłoni rodziców do spełnienia jego marzenia... 

Nieco podobne motywy kierują małym bohaterem autorskiej książki Benjamina Chauda "Żegnaj, Skarpetko!" - pewnie bardzo wiele dzieciaków prosząc o pieska, kotka czy innego domowego pupila tłumaczy swe pragnienie tym, iż będzie owo zwierzątko przyjacielem małego właściciela. I tak właśnie były w tym przypadku - okazałych rozmiarów królik o imieniu Skarpetka wiernie towarzyszył chłopcu podczas zabaw i spacerów, choć siłą rzeczy był to czasem nie taki udział, o jaki pomysłodawcy chodziło...

W pewnym jednak momencie uświadamia sobie bohater, iż jest na tyle duży, że potrzebuje kolegów, więc królik nie może być dalej jego przyjacielem, jest zbędny, więc trzeba się go pozbyć... Mamy wrażenie, że chłopiec myśli, że zniknięcie Skarpetki spowoduje pojawienie się kolegów! Ale choć ten pomysł brzmi nieprzyjemnie, wręcz nieco makabrycznie, to wnet okazuje się, że "królik rasy bawół" jednak na dobre zagościł w sercu małego bohatera, zatem ciemny las, w którym pupilowi "ma być lepiej" nie będzie jednak destynacją nieodwołalną;) 

Znany i uwielbiany rysownik, twórca wizerunków postaci sympatycznej rodziny Binty, Matiego i Uno oraz przeuroczego długotrąbego;) słonia Pomelo  tym razem prezentuje się małym odbiorcom w autorskiej opowieści chwytającej za serce, emocjonującej i narysowanej z rozmachem: las zachwyca, jest jak prawdziwy bór, bogata mimika postaci (i zwierzątek;)) pozwala nam lepiej zrozumieć tę historię i jeszcze bardziej polubić bohaterów. Bo w końcu okazuje się, że stara prawda również francuskiego autora o odpowiedzialności za to, co oswoiliśmy nadal jest aktualna, okazuje się też, że jeśli chcemy naprawić błędy, to rehabilitacja jest jak najbardziej możliwa - i warto tak właśnie postępować! No i wreszcie to pochwała przyjaźni, świadectwo tego, że pojawić się ona może nieoczekiwanie, a gdy już zdobędziemy takiego serdecznego druha, to wszystko wokół staje się jakieś lepsze, bardziej kolorowe, sympatyczniejsze:) To także dowód na to, że nie musimy się tak definitywnie żegnać z wszelkimi atrybutami dzieciństwa - jeśli tak właśnie odczytamy motyw puchatego przyjaciela głównego bohatera. Można sobie jednak co nieco zostawić - i jest to bardzo krzepiące (bo ja tak lubię lektury dla młodszych i najmłodszych;)).

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Żegnaj, Skarpetko!"
Autor i ilustrator: Benjamin Chaud
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 36
Format: 21,5 x 33,5 cm
ISBN: 978-83-7776-110-6


Read On 1 komentarze

"Magiczne Drzewo. Świat Ogromnych" - emocje, akcja, przygoda

13:30



Młodzi "pochłaniacze" książek będą zadowoleni z takiej lektury! To chyba klucz do serc przyszłych moli książkowych - napisać historię, która zaskakuje, pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji, niesamowitych rozwiązań fabularnych, postaci skorych do działania, zatem ochoczo do niego przystępujących. 

Początkujący czytelnicy raczej nie przepadają za długimi akapitami opisów, szczegółową analizą motywów postępowania, za to cenią sobie dialogi, szybkie tempo akcji, emocjonujące zdarzenia, które przykuwają i zachęcają do dalszej lektury. I nie zawiodą się sięgając po "Magiczne drzewo. Świat Ogromnych"! 

Jak wierni fani tej serii doskonale pamiętają, wszystko zaczęło się, gdy w wyniku burzy powalony został stary dąb - owo tytułowe Magiczne Drzewo. Od tej pory w życiu bohaterów zaczęły się dziać rozmaite, niesamowite rzeczy. Z powalonego drzewa powstały różne przedmioty, które tak jak ów dąb przejawiają magiczną moc... 

Siódmy tom to historia niezwykła, ze sporą dozą fantastyki, z drobiazgowo przemyślaną fabułą, zatem wszystkie zdarzenia mają znaczenie. Akcja toczy się dwutorowo, a rozpoczyna całkiem niewinnie;) Otóż jedna z bohaterek - Idalia, ma pójść do szkoły. Jeśli znacie tę postać z poprzednich części, to wiecie, iż dysponuje ona wielką mocą i to wręcz ona mogłaby uczyć innych - ale czarowania;) Dlatego też dziewczynka nie widzi powodu, by iść "do tej głupiej szkoły"... Ulega jednak namowom "siostry" i zgadza się nawet na miesięczne zawieszenie swego niezwykłego talentu - by dać sobie czas na zaaklimatyzowania.

Wychowawczynią w klasie Idy jest pani Szulc, osoba bardzo sympatyczna, serdeczna, a jednocześnie i nieszczęśliwa - taki paradoks poniekąd, choć nie do końca - powodem jej smutku jest zaginięcie ukochanego syna Alika. Jednak ani ona, ani jej mąż nie tracą nadziei na powrót jedynaka, choć w zasadzie poszukiwania są bardzo utrudnione, bo nie wiadomo, w jaki sposób chłopiec zaginął - po prostu jakby rozpłynął się w powietrzu! 

Mimowolnie Ida sprawia przykrość pani Szulc, zatem chcąc się zrehabilitować, ale przede wszystkim poruszona tą tragiczną historią, która stała się udziałem rodziny nauczycielki, postanawia odnaleźć zaginionego. W tym niełatwym przedsięwzięciu pomagają jej przyjaciele - Gabi, Kuki, Blubek i mówiący pies Budyń. 

Jak wiemy, to przedmioty wykonane z drewna odgrywają znaczącą rolę w historiach z serii "Magiczne Drzewo". Tym razem jednak nie stricte drewniana rzecz będzie kluczem do rozwiązania historii - wszak z drewna robi się także papier! I to właśnie niezwykłe puzzle z intrygującym rysunkiem teleportują przyjaciół do Świata Ogromnych...

Pewnie miłośnicy realizmu zastanawiają się jak taka kosmiczna podróż jest możliwa, dobrze się też składa, że olbrzymy porozumiewają się w języku zrozumiałym dla małych przybyszów - ale przecież fani serii oczekują właśnie takich emocjonujących, niesamowitych zdarzeń, uwielbiają zaskakujące pomysły autora, kochają magię tych opowieści. 

Jakie przygody spotkają Idę i Alika oraz przybyłych nieco później pozostałych przyjaciół? Czy uda im się odnaleźć w świecie, gdzie wszytko jest gigantyczne, olbrzymie, kolosalne? Czy ratownicza misja dzielnej Idy się powiedzie? Sprawdźcie sami! Przekonacie się niejako "przy okazji" jak niewiele czasu trzeba, by pochłonąć blisko pięciusetstronicową powieść!

Polecam
Katarzyna









"Magiczne Drzewo. Świat Ogromnych"
Autor: Andrzej Maleszka
Wydawnictwo: Znak
Oprawa: twarda
Liczba stron: 480
Format: 12,5x18 cm
ISBN: 978-83-240-3902-9




Read On 0 komentarze

"Kicia Kocia w Afryce" - za pan brat z lwem i czarną mambą;)

19:30



Jest taka teoria, że dziadkowie i wnuczęta mają podobne pasje, choć może przecież być i tak, że z racji wspólnego spędzania czasu (a nierzadko rodzice z takiej pomocy korzystają) te zainteresowania są siłą rzeczy dzielone. U nas jest to "zwierzęcy bzik";) Babcia mogłaby godzinami oglądać filmy przyrodnicze, świat fauny prawie nie ma przed nią tajemnic;) I takie hobby dzieli z nią Młodsza. Wprawdzie i Starsza chętnie jakiś ciekawy program tego typu obejrzy, ale najmłodsza członkini naszej rodziny jest po prostu megafanką;) Zatem podciąga babci albumy, niektóre są już bardzo "zaczytane" z powodu tego wnikliwego i wielokrotnego ich oglądania, doskonale rozpoznaje wiele gatunków, no i oczywiście bardzo często rysuje zwierzęta! Niegdyś były to koto-stonogi, bo nóg jakoś się trudno było małej twórczyni doliczyć...

Najbardziej tę pasję Młodszej odczuwa nasz domowy kot, który musi znosić zmasowane okazywanie uczuć, a ich wzrost ujawnia się zawsze, gdy pupil na horyzoncie, zatem czasem kończy się to wyraźnym, "zębowym" sygnałem, że czułości dosyć... 

No właśnie - skoro na punkcie kotów ma córka bzika, to i oczywiście szaleje za Kicią Kocią! To wprawdzie taka na poły dziewczynka, ale jednak fizjonomię ma jednoznaczną;)  A gdy ulubiona bohaterka wybiera się w niezwykłą podróż, by poznać zwierzęta sawanny, to oznacza to jedno - ta książka to strzał w dziesiątkę!

Pomysłowa historia wyprawy Kici Koci jest nieco inna od wcześniejszych pozycji o tej bohaterce - tu mamy sporą dozę fantazji, bo koteczka sama jeździ terenówką po sawannie, rozmawia ze zwierzętami, nawet te dość groźne traktują ją przyjaźnie i nie mają złych zamiarów. Ale jednocześnie ta sympatyczna opowieść pozwala dowiedzieć się sporo o gatunkach zamieszkujących to miejsce. 

Kolejna różnica między tą książką a innymi tytułami jest dostrzegalna w ilustracjach. Jeśli zerkniecie na zdjęcia zamieszczone poniżej, to sprawa będzie jasna - mamy kolorowy rysunek, któremu towarzyszy tekst, zaś sąsiednia strona to pole do popisu dla najmłodszych. Nie przypadkiem na stronie tytułowej znajdziemy informację: "to jest książka do czytania, bazgrania i kolorowania" - mali współtwórcy ilustracji (bo jest i miejsce na wpisanie imienia pociechy na stronie tytułowej) będą więc według podzielonych na etapy wzorów rysować zwierzęta, dokończą ilustracje, dodadzą niezbędne szczegóły, wymyślą rozmaite wzorki, będą też łączyć kropki, kolorować i świetnie się bawić! 

Młodsza podeszła do tego zadania z wielkim entuzjazmem, tym bardziej, że mogła umieścić ukochanego kotka na rysunku - jeśli zastanawiacie się, jak jest umaszczony nasz domowy pupil, to już wiecie;) Widać to na rysunku, który choć w książce ostatni, został wykonany jako pierwszy;)

Polecamy
Katarzyna i Młodsza







"Kicia Kocia w Afryce"
Autor i ilustrator: Anita Głowińska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: miękka
Liczba stron: 24
Format: 21x29,7 cm
ISBN: 978-83-8008-112-3



Read On 0 komentarze

Kicia Kocia i nowe doświadczenia, nowe pomysły...

22:20



Ależ ta Kicia Kocia ma dar przekonywania! Niewątpliwie to jej zasługa, że nigdy nie było u nas nieszczęśliwego wypadku związanego z oparzeniem się - dziewczyny, choć tak zwykle rozbrykane, to w okolicach kuchenki wyhamowują;), są ostrożne, uważne, napominają siebie nawzajem - czasem i matkę nawet ("Uważaj, mamo, to gorące!") - taki właśnie zbawienny wpływ ma opowieść "Kicia Kocia gotuje", jedna z naszych najulubieńszych, przeczytana niezliczoną ilość razy. Inne historie także mają bardzo pozytywne oddziaływanie: pamiętamy o nierozkładaniu parasola w czasie burzy, o tym, że w sklepie biegać i uciekać nie można, te lektury to również okazja do poznania zasad zachowania w przeróżnych miejscach - na basenie, w pociągu czy na placu zabaw.

Ulubiona bohaterka jest wzorem do naśladowania, zatem świetnie, że pojawiła się pozycja dotycząca przedszkola, pobytu w tej placówce. Dzieci poznają plan dnia, maluchy, które przedszkolny debiut mają jeszcze przed sobą, dowiadują się, czego mogą się spodziewać w ciągu dnia. Opowieść o jednym dniu w przedszkolu pozwala oswoić lęki - oczywiście to nie pierwsze takie doświadczenie w życiu Kici Koci, po prostu kolejny poniedziałek, ale przecież wszędzie są miłe pani, sympatyczni koledzy, ciekawe zajęcia, dużo zabawek, zdrowe i smaczne posiłki, spacery i leżakowanie... No i zawsze też przyjedzie mama czy tata, babcia lub dziadek czy też starsze rodzeństwo, by odebrać dzielnego przedszkolaka i wysłuchać opowieści o dniu pełnym wrażeń:) I nawet jeśli jakieś detale różnią się ("u nas" dzieci nie są zostawiane w szatni, by potem samodzielnie mogły dotrzeć do sali - a tak właśnie jest u małej bohaterki tej książki), to przecież my też zgadzamy się: przedszkole to cudowne miejsce! Przecież nie bez powodu Starsza deklaruje, że chciałaby tam chodzić "zawsze"!:)

Kolejny nowy tytuł (Kicia Kocia mówi: "Dzień dobry") to urocza historyjka o tym, jak można poprawić humor smutnym dorosłym;) Zdarza się, że hałasujące i bardzo rozbrykane dzieci nie budzą entuzjazmu - choć niby to przywilej wieku taka nieskrępowana zabawa, to czasem dawka energii przekracza możliwości akceptacji jakie mają dorośli... Na ogół jednak sympatyczne maluchy wywołują uśmiechy na twarzach innych osób: sąsiedzi, znajomi, ba - nawet obce osoby mimowolnie rozpromieniają się, gdy słyszą "świergotanie" maluchów, gdy widzą ich zabawy, pełne powagi naśladowanie dorosłych... 

Nic więc dziwnego, że dwoje przyjaciół - Kicia Kocia i Pacek - są witani z radością przez sąsiadów, przez panią z piekarni. Grzecznie i do tego z uśmiechem mówiące: "Dzień dobry" dzieci w taki sam sympatyczny sposób są traktowane. To taka prosta, ale bardzo ważna nauka - że akcja wywołuje reakcję, czy też inaczej: dobro przyciąga dobro, a niewłaściwe zachowania z podobną odpowiedzią się spotykają. 

Przyznam, że czasem mnie niepokoją pewne aspekty tych historii, a mianowicie taka wielka samodzielność Kici Koci. Wszak jest ona przedszkolakiem, a często wychodzi sama na podwórko ("Kicia Kocia i burza", "Kicia Kocia i basen", "Kicia Kocia i plac zabaw") - tu też wraz z Packiem wychodzą, bez konsultacji z rodzicami. Na szczęście nie dziwi to dziewczynek, wiadomo, że celem jest pokazanie samodzielności bohaterki, tego jak sobie radzi w różnych sytuacjach. Najmłodsi zresztą kochają Kicię Kocię całym sercem!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki






Kicia Kocia w przedszkolu, Kicia Kocia mówi: "Dzień dobry"
Autor i ilustrator: Anita Głowińska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: miękka
Liczba stron: 24
Format: 19,2x19,2 cm
ISBN: 978-83-8008-120-8,  978-83-8008-111-6



Read On 0 komentarze

"Pojazdy dawniej i dziś" - od wynalezienia koła do aut przyszłości

13:05


Warszawa i syrenka na fotografiach w rodzinnym albumie niezwykle intrygują dziewczynki - jakież to dziwne samochody, jakie mają masywne sylwetki, no i chyba były dość solidne, bo na dachu widać siedzącego po turecku wujka;) Wprawdzie miał on wówczas mniej więcej tyle lat co Młodsza, ale u nas jakoś takiej opcji sobie nie wyobrażamy. Ze zdziwieniem słucha się też opowieści o tym, że niegdyś nie było fotelików samochodowych, a w czasie wakacji podczas pobytu na wsi na pobliskie jezioro do auta wpychało się "na wcisk";) Dziś nas nieco te wspomnienia przerażają, wszak nawet na najkrótszą trasę zapinamy starannie pasy dziewczynkom. Wiele się zmieniło od czasów naszego dzieciństwa, a warto sobie jeszcze uświadomić, jak olbrzymi postęp w dziedzinie środków lokomocji nastąpił na przestrzeni wieków!

Pomysłowo zostało to przedstawione w kolejnej pozycji z serii "Mądra Mysz" wydanej przez Media Rodzina - pełen tytuł tej publikacji brzmi: "Pojazdy dawniej i dziś. Na czterech kołach z epoki kamienia do dzisiaj" - i taką właśnie rozległą czasowo perspektywę zmian w tym tak ważnym aspekcie naszego życia otrzymamy. Jeśli komukolwiek wydaje się, że środki lokomocji są zbędne czy niekonieczne, to zdecydowanie tkwi w błędzie! Bo oczywiście lepiej jest pójść na spacer do parku niż podjechać tam autem i nieco tylko pospacerować, a do pobliskiego sklepu także nie musimy jechać samochodem, ale mnóstwo sytuacji dowodzi tego, że sprawna komunikacja to rzecz nieodzowna! Jeździmy przecież i do lekarza (czasem trzeba bardzo szybko się tam znaleźć...), do szkoły (nie zawsze jest tuż obok, niekiedy znajduje się nawet w innej miejscowości), auta służą do przewozu ciężkich czy nieporęcznych rzeczy, no i wreszcie - dla przyjemności - by pojechać do lasu, nad jezioro, do rodziny, która nieco dalej mieszka... A książka Christy Holtei i Astrid Vohwinkel pozwala nam docenić w pełni to, jakimi pojazdami się obecnie poruszamy - wszak jeszcze nieco ponad dwieście lat temu jedynie powozy konne umożliwiały przemieszczanie się po drogach szybciej niż pieszo. A wcześniej? Pięćset lat temu, tysiąc, dwa tysiące? Jak podróżowano, jeśli zaistniała taka konieczność? 

Autorki cofają się aż do bardzo zamierzchłej przeszłości - przenosimy się wirtualnie do epoki kamienia, gdy jedynym udogodnieniem była możliwość przewożenia ciężkich rzeczy na dwukołowych wózkach, których koła wykonano z drzewa. 

Ale ten wynalazek był wielkim przełomem - a kolejne pokolenia udoskonaliły go, zatem trzy tysiące lat temu stosowano już wozy zaopatrzone w cztery koła, wraz z upływem czasu pojawiają się następne udogodnienia: każdy przystanek w tej podróży w czasie to krótka informacja o tym, jak sobie w kwestiach transportu, przemieszczania się radzono, jakie nowe wynalazki czyniły podróż łatwiejszą, szybszą. Zastosowano pomysłową metodę zaciekawienia najmłodszych - kolejne dwie strony są okazją do poznania dwojga dzieci żyjących w danej epoce. Dowiadujemy się, dokąd zmierzają, jak się podróżuje tym pojazdem, a realistyczne ilustracje są znakomitym dopełnieniem - taki mały wycinek przeszłości pozwala dostrzec wiele aspektów, które uległy zmianie. 

Niezwykle interesujące są na pewno przemiany jakie zaszły w budowie samochodów - czy też ich "protoplastów", pojazdów napędzanych nie siłą mięśni zwierzęcia, ale dzięki mechanizmowi, paliwom. Ciekawe i zaskakujące są informacje o takich prototypach, o buchających parą pojazdach, o nabywaniu benzyny w aptece - intrygują i być może będą początkiem nowej pasji - poznawania dziejów motoryzacji.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Pojazdy dawniej i dziś"
Autor: Christa Holtei
Ilustrator: Astrid Vohwinkel
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: miękka
Liczba stron: 24
Format: 19,2x19,2 cm
ISBN: 978-83-8008-104-8



Read On 0 komentarze

"Wesoły Ryjek i zima" - choć temperatura niska, emocje gorące!

22:30



Wesoły Ryjek jest już naszym bardzo dobrym znajomym, a my - jego wiernymi fankami! I myślę, że to po prostu nieuniknione - są książki i bohaterowie, które jednym się podobają, innych w ogóle nie przekonują - ale nie te o Wesołym Ryjku! Po prostu nie sposób go nie polubić - zatem ostrzegamy: sięgając po jedną z książek o przygodach tego przesympatycznego prosiaczka niejako jesteście skazani na poznanie trzech pozostałych!

A ta czwarta to sama magia! Niegdyś Anna Jurksztowicz śpiewała, że "zima lubi dzieci najbardziej na świecie" - i to prawda niewątpliwa: Młodsza deklaruje, że lubi wszystkie pory roku, wymienia, co ciekawego można robić wiosną, latem, jesienią, ale to takie bardzo krótkie wyliczanie, za to zima jest wprost nadreprezentowana!;) Orły na śniegu, rzucanie się śnieżkami, lepienie bałwana, sanki, spacery po zimowym lesie, wreszcie last but not least - święta! Mikołaj! Adwentowy kalendarz, robienie pierniczków i ozdób, ubieranie choinek (bo dziadkom też trzeba pomóc;)), a potem jeszcze i w przedszkolu ten ukochany święty odwiedzi najgrzeczniejsze dzieci;) Same radości - wiemy to doskonale! U nas też zaczął się czas kolędowania (panie wychowawczynie mają ambicje wycyzelować wykonania nieletnich;)), już lista prezentowa jest tworzona i wciąż modyfikowana, ciasto na pierniki już w chłodnym miejscu czekają na okołoświąteczne pieczenie - czujemy zimę, a dziś wieczorem prószył śnieg i odrobinka na samochodach jeszcze leży, wyglądaliśmy przez okno, a na twarzach mieliśmy uśmiechy od ucha do ucha...:)

Takie świąteczne klimaty znajdziemy także w rodzinie Ryjka - u nich także wszystkie te miłe chwile znajdziemy: oczekiwanie na śnieg, zimowe wyjazdy, przygotowania do świąt, wspólne ich spędzanie - w ogóle wiele miłych wspólnych chwil, bo zimą jakoś tak szukamy ciepła - a to rodzinne jest najlepsze:) Jak miło wciągnąć dziadka w bitwę na śnieżki, jak cudownie razem robić coś pysznego, wybrać się do kina, zrobić samodzielnie piękne kartki dla bliskich, ubierać najpiękniejszą - bo naszą - choinkę... Mnóstwo radosnych zdarzeń spotkało Wesołego Ryjka - jednak imię zobowiązuje;) I nawet jeśli nie wszystko szło zgodnie z planem, z zamierzeniami - to najważniejsze, by umieć cieszyć się tym, co nam się przytrafia. 

Do tego sympatyczny bohater to wzór grzeczności, bo każde opowiadanie rozpoczyna się słowami: "Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek" - bardzo to sympatyczne, a do tego i skromne zachowanie, bo przecież znamy go doskonale, lubimy niezmiernie i cieszymy się, że tej zimy mogą nas rozgrzewać, bawić i radować przygody małego, uroczego prosiaczka!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









"Wesoły Ryjek i zima"
Autor: Wojciech Widłak
Ilustrator: Agnieszka Żelewska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 21x22,7 cm
ISBN: 978-83-8008-130-7



Read On 0 komentarze

"Pan Kuleczka 2016" - przepis na udane dwanaście miesięcy:)

16:15

Dołączane do "okołokońcoworoczynch";) numerów czasopism czy pieczołowicie wybierane w księgarniach, czasami szkolne - zatem od września do sierpnia, najczęściej - i to w wielu rodzinach obowiązkowy zakup - zdobiące większość pomieszczeń, ścienne, z fotografiami, rysunkami, które cieszą nasze oko - kalendarze to uniwersalny prezent, bo znajdziemy odpowiedni egzemplarz dla każdego. A dodatkowo te ścienne (choć czasem i mniejsze formaty także) łączą w sobie piękno i użyteczność, są miłym towarzyszem uprzyjemniającym oczekiwanie na kolejne radosne dni: święta, urodziny, wakacje, przyjazd oczekiwanych z utęsknieniem gości...

Na ogół po dwunastu miesiącach wiernej "służby" towarzyszący nam przez dany rok egzemplarz znika z domu - zdjęcie go ze ściany jest tożsame z pożegnaniem się z nim. Ale są takie kalendarze, które zostają z nami na bardzo długo! Z całą pewnością należą do nich te, na których stronach tak uroczo przedstawieni zostali Pan Kuleczka, pies Pypeć, kaczka Katastrofa oraz mucha Bzyk-Bzyk! Ten nietypowy kwartet przyjaciół to bohaterowie książek autorstwa Wojciecha Widłaka - każdy z sześciu tomów to nowe olśnienia, bo choć opisane są codzienne zdarzenia, to w sposób niebanalny, intrygujących, skłaniający do refleksji, smakowania "zwykłych" chwil naszego życia, cieszenia się z tego, co przynoszą kolejne dni. 

Takim sympatycznych przedłużeniem tej lektury są kalendarze, które od paru lat wydawane są przez Media Rodzina - ich twórcy to znany z książek duet - pisarz Wojciech Widłak i ilustratorka Elżbieta Wasiuczyńska. Stworzeni przez nich bohaterowie - bo nie wyobrażamy chyba sobie innej ich fizjonomii, a z kolei bez opowieści o ich przygodach same postacie nie byłyby chyba tak urocze, tak zjednujące sympatię - to postacie ciepłe, urocze, pełne empatii, ich przygody bawią, ale i wzruszają, pokazują, jak ważni są dla nas przyjaciele, jak dobrze jest mieć kogoś bliskiego, jak ciekawie się żyje, gdy mamy chęć poznawać świat, doświadczać czegoś nowego, odkrywać piękno każdej chwili. 

Co roku autorzy zaskakują nas - pani Elżbieta Wasiuczyńska urokliwymi, niebanalnymi ilustracjami na każdy miesiąc nowego roku, zaś pan Wojciech Widłak celnymi podpisami-maksymami, a także opowiadaniem, które umieszczone jest na początku kalendarza. Tym razem jego temat jest bliski osobom tu zaglądającym, studiującym ofertę wydawnictw, odwiedzającym biblioteki - to książki! Jeśli zastanawiacie się, jak wybrać ciekawą pozycję, to doskonałą radę znajdziecie w tym właśnie opowiadaniu.

A do tego - tradycyjnie (wiemy to doskonale, bo wszystkie nasze dotychczasowe "PanaKuleczkowe";) kalendarza pieczołowicie przechowujemy, zatem mamy możliwość porównania i wyciągnięcia wniosków) dwanaście pięknych ilustracji zdobi kolejne strony, są i śliczne-praktyczne;) naklejki do oznaczenia ważnych dat - i jesteśmy pewni: z takim terminarzem czeka nas kolejny świetny rok!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki




"Pan Kuleczka 2016"
Autor: Wojciech Widłak
Ilustrator: Elżbieta Wasiuczyńska 
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: zeszytowa
Liczba stron: 28
Format: 240 x 280 mm
ISBN: 5904215276593

Read On 1 komentarze

"Zwrotki dla Dorotki" - poetycko zobrazowany zachwycający świat dzieciństwa

23:50


Jakże cudownie jest spędzać czas z dziadkiem! Doskonale o tym wiedzą i najmłodsi, i odrobinę starsi – dziadkowie i babcie mają tyle czasu, tyle cierpliwości, znają mnóstwo bajek, mają świetne pomysły na wspólną zabawę, opowiadają o tym, jak to „drzewiej” bywało, jak tata czy mama byli mali i psocili, nie zawsze byli grzeczni i odpowiedzialni, choć dziś lubią się zarzekać, że właśnie byli chodzącymi ideałami;) Ach, najmilsze są te popołudnia czy weekendy z dziadkami! A wakacje? To już radość spotęgowana niemal w nieskończoność!;)

Wierzymy zatem bezapelacyjnie, że Dorotka spędzała najmilsze chwile w zakopiańskiej willi z babcią, z dziadkiem Janem – a jako że był on poetą, zatem otrzymujemy poetycki obraz tych wspólnych dni, radosnych zabaw dziewczynki, drobnych codziennych zdarzeń i wzruszeń, spotkań z przyrodą… Dzięki fotografiom umieszczonym na wyklejce mała bohaterka tych utworów staje się nam bliższa, z zaciekawieniem zaglądamy niejako do domu, w którym spędza miło czas z bliskimi. Choć w tak pięknym miejscu jest on ulokowany, że chce się wybiec na zewnątrz, do ogrodu, na łąkę, na łono przyrody, gdzie z fauną i florą za pan brat można na długie godziny zapomnieć o całym „cywilizowanym” świecie i chłonąć piękno natury. 

Mistrz celnych obserwacji i lapidarnych konstatacji w wierszach poświęconych ukochanej wnuczce jawi się nam wręcz jako liryk: ileż tu emocji, wzruszeń, czułego pochylenia się nad sprawami małej dziewczynki – wraz z nią dziadek wybiera się na przechadzkę po łuku tęczy, wprasza się na balik lalek, zainspirowany pomysłowością wnuczki aspiruje do miana arcyksięcia fiołków… 

Urokliwe są te wiersze - pisane z czułością, pełne uczucia do małej Dorotki - upersonifikowany świat przyrody świetnie wpisuje się w dziecięce wyobrażenia: wszak najmłodsi z wielkim przekonaniem sądzą, że zwierzęta i rośliny są w swoich odczuciach (a i zachowaniach) bez mała jak ludzie! Są tu i zabawy językiem - frazeologizmy użyte w "dosłownym" znaczeniu zaskakują czytelników (i małych słuchaczy) niecodziennymi skojarzeniami, metafory i porównania jeszcze uniezwyklają ten świat.

A do tego ten piękny, radosny, pogodny nastrój wspólnie spędzanych chwil, przyrody, która otacza, codziennych przygód i wielkich marzeń małej dziewczynki został pięknie, barwnie przedstawiony przez Jonę Jung - wkomponowane w jej wielobarwne ilustracje wiersze nabierają realności i zjednują małych odbiorców. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









 
Autor: Jan Sztaudynger  
Ilustrator: Jona Jung
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 23x23 cm
ISBN: 978-83-08-05538-0




Read On 0 komentarze

"Duch z butelki" - nowe przygody specjalistów od niesamowitych spotkań;)

13:10


Jeśli zimowe wyjście na podwórko, by pozjeżdżać na desce kończy się poznaniem tak niezwykłej istoty jak Yeti, który na dodatek mieszka z rodziną, gotuje zupę szyszkowo-jagodową i hoduje kozę, to możecie być pewni, że i niewinny zakup, którego dokonują Uno i Mati na pchlim targu okaże się początkiem wielkiej przygody!

Oprócz świetnych zabawek i naprawdę wybornej lektury (to chyba książka o Pomelo?:)), chłopcy kupili butelkę - dziwną, niebieską, z bardzo nietypową zawartością. Jak widzicie na okładce - po otwarciu jej z wnętrza wydobył się duch o imieniu Humbaba i nader intrygującej fizjonomii. Duchy się nam pewnie kojarzą z opuszczonymi zamczyskami czy pełnymi różnych przedmiotów strychami. Ale wygląd tytułowego bohatera sugeruje nam dobitnie, że jego domeną nie jest straszenie w mrocznych, przerażających miejscach. Humbaba to strażnik lasu - i to szczególnego lasu: cedrowego. 

Na pewno zgodzicie się z jego opinią, iż "Drzewa bardzo wiele znaczą dla życia na Ziemi", ale pewnie jeszcze bardziej ochoczo przyklaśniecie stwierdzeniu, że taka propozycja, jaką duch składa chłopcom, to coś najwspanialszego na świecie - jak bajkowa złota rybka może on spełnić trzy życzenia!

Ależ trudny wybór! Pewnie niezliczona masa pomysłów przychodzi Wam do głowy, a może macie już kilka jasno sprecyzowanych pragnień na wypadek takiego nieoczekiwanego spotkania?;) Może kogoś zaskoczą prośby chłopców: Uno i Mati nie pragną żadnych "dóbr" - i w sumie to bardzo słuszny wybór - wszak większość przedmiotów można w jakiś nietrudny sposób zdobyć - zaoszczędzić na nie, poprosić o taki prezent z okazji urodzin czy też w ramach świątecznego podarunku. Zatem naprawdę warto wymyślić coś niebanalnego, coś zaskakującego, oryginalnego, coś tak niezwykłego, co tylko wszechmocny Humbaba spełnić może! 

Magiczne zaklęcie "ANZU ARURU APSU" nas po prostu oczarowało - takie słowa mogą na pewno zdziałać wiele - oczywiście wypowiedziane przez dysponującego potężną mocą ducha. My zaś "pożyczyłyśmy" sobie tę magiczną formułę, ba - zainspirowała ona dziewczyny do wymyślania własnych tajemnych zaklęć! To nie banalne "Hokus-pokus", czy już nieco wyświechtane "Abrakadabra!" - "ANZU ARURU APSU" sprawia, że cofa się czas, pojawia się coś z niczego, wszelkie prawa zostają zawieszone... Ta opowieść to także dowód na to, że czasem spełnienie naszych marzeń nie jest dokładnie tym, czego byśmy oczekiwali i niekoniecznie przynosi takie emocje, jakich byśmy oczekiwali;) 

Tradycyjnie już opowieść stworzoną przez Evę Susso zilustrował z rozmachem i niezwykle sugestywnie Benjamin Chaud. Będzie radośnie i nieco strasznie, ale finał oczywiście jest jak najbardziej pomyślny - bo cóż jest lepszego od niesamowitej przygody przeżytej wspólnie z bratem?;) (Albo siostrą:)).

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Duch z butelki"
Autor: Eva Susso
Ilustrator: Benjamin Chaud
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 28
Format: 22 x 28,5 cm
ISBN: 978-83-7776-108-3


Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Dwór" (Widnokrąg)
- "Proszę słonia" (Wilga)




Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *