facebook

Kobietnik - inna bajka

"Wielka historia małej kreski" - poetycka opowieść o wyborze życiowej drogi

20:50



W nietypowy sposób zostało sfinansowane wydanie tej publikacji - stało się to możliwe dzięki środkom uzyskanym z nagrody dla książki "Wróg", której autorami są Davide Cali oraz Serge Bloch. Doceniana i chwalona przez czytelników pozycja uznana została za najlepszą książkę dla dzieci i młodzieży w konkursie DOBRE STRONY (dodajmy, że fundatorem nagrody jest Prezydent Miasta Wrocławia). I to właśnie zdarzenie w pewnym sensie koresponduje z treścią "Wielkiej historii małej kreski" - otóż dzięki talentowi, rozwijaniu swojej pasji, tworzeniu czegoś wartościowego z potrzeby serca osiągnąć można coś więcej - warto zatem pielęgnować swe uzdolnienia, szlifować umiejętności, bo taki dar pozwala nam żyć pełniej, ciekawiej, sprawia, że nasze poczynania mają sens. 

Ileż osób narzeka na swoją pracę! Nie zawsze wybrana zgodnie z zainteresowaniami, bywa wręcz udręką, warto zatem podążyć drogą wytyczoną przez maksymę Konfucjusza: "Wybierz sobie zawód, który lubisz, a nigdy nie będziesz zmęczony". Takie właśnie przesłanie możemy wysnuć z lektury "Wielkiej historii małej kreski". 

"Mały skrawek", który jest "jak małe nic", omijany przez innych, zaintrygował chłopca. To oczywiste, że wśród cennych znalezisk - "moich skarbów" - nie umieszcza się czegoś bezwartościowego, choć dorosłych niekiedy zdumiewają rzeczy uznane przez najmłodszych za godne zachowania... Bywa, że po pewnym czasie takie skarby tracą nieco ze swej wartości, ale niektóre ze znalezisk nie przestają fascynować, zachwycać. Tak było w przypadku małej kreski - zaprzątała myśli małego znalazcy, stanowiła pewne wyzwanie, pozwalała ciekawie spędzać czas, zatem towarzyszyła mu już zawsze!

Razem rozwijali się, uczyli, dorastali, poznawali swoje możliwości, byli dla siebie oparciem... Mała kreska - z czasem coraz większa, to trafna metafora talentu plastycznego, zatem możemy potraktować te opowieść jako autobiograficzną: kreska czasem stawia opór, choć najczęściej ich relacje są harmonijne. Bywa, że miewa "fochy", ale też dzięki niej jej przyjacielowi rosną skrzydła! Wspólnie dokonują wielkich rzeczy: bawią, poruszają, potrafią sprostać wszelkim wyzwaniom... To pewne, że prawdziwa pasja pozwala żyć ciekawiej, pełniej, mieć satysfakcję z podejmowanych działań - pięknie to zostało określone: "Życie było magiczne!" 


Okazuje się też, że taki talent może zainspirować innych - a to też cenne doświadczenie, nadające sens naszym poczynaniom. Tak chyba należy rozumieć zakończenie tej niebanalnej historii o życiu artysty. Ale może poniekąd i o życiu każdego z nas?

Polecam

Katarzyna 










Autor, ilustrator: Serge Bloch
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 88
Format: 20,5x26 cm
ISBN: 978-83-7776-120-5




Read On 2 komentarze

"Lulek, Dziobaś i spółka" - zwierzęce perypetie na wesoło:)

14:45



Wielbiciele opowieści o zwierzętach doskonale znają twórczość Tomasza Trojanowskiego - i zapewne bez wahania sięgną i po tę pozycję! Wprawdzie tym razem nie kocia czeredka będzie nas bawić swoimi przygodami, ale zaręczamy - my, wielkie fanki kotów - że te historie równie Was rozbawią, zaciekawią i przykują Waszą uwagę!

Tym razem zwierzęcy bohaterowie to delfin Luluś, bocian Dziobaś i wiewiórcze rodziny. Od razu też wyjaśniam, że te wszystkie postacie nie koegzystują i nie przeżywają wspólnych przygód. Autor realistycznie oddaje ich środowisko życia, zgodnie z naszą wiedzą o tych gatunkach nadaje im także pewne cechy charakteru, typowe zachowania, choć oczywiście nie spodziewajmy się wnikliwego opracowania o naukowym charakterze!;) Tomasz Trojanowski w nader "ludzki" sposób widzi swoich bohaterów, zatem otrzymujemy portret po części zgodny z rzeczywistością, ale w znacznej mierze twórczo wykreowany. 

Poznajemy więc Lulka w momencie, gdy wybiera się na obóz harcerski, a nadopiekuńcza mama pakuje jego rzeczy do walizki zamiast do ulubionego plecaka. Wakacyjny wyprawa na wody Bałtyku obfituje też w zdarzenia typowe dla tego typu wyjazdów znanych może młodym czytelnikom z autopsji - warty, zdobywanie sprawności, spanie w namiotach. Tylko trąbka drużynowego kiepsko wygrywa melodie pod wodą;) Wiewiórki także w swych dziuplach mają wygodne mieszkania przypominające bardzo nasze domy, chodzą do szkoły, a w nagłych przypadkach wzywają wiewiórczą policję czy też przedstawiciela takiej właśnie służby zdrowia. 

A opowieść o Dziobasiu to historia, która zauroczy niejednego czytelnika (czy też słuchacza;)) - choć rozpoczyna się w porze odlotów, to finał swój ma właśnie w okołoświątecznym czasie. Na dodatek los połączy odważnego i żądnego przygód bocianka z wyjątkową postacią starszego, jowialnego pana, który w grudniu, w czerwonym stroju bardzo często bywa widziany... Okaże się także, że jeśli chęci są szczere, to bocian potrafi wypełnić nawet dość karkołomną misję dostarczyciela prezentów! Nie zdziwi Was też pewnie fakt, iż przedstawiciel tak zadomowionego w naszym kraju gatunku świetnie włada językiem polskim (to też ważny dla przebiegu całej historii aspekt!). Taka emocjonująca opowieść o tym, że w te szczególne dni spełnić się mogą wszystkie życzenia z całą pewnością może zostać włączona do żelaznego zestawu grudniowych lektur przywoływanych z sentymentem co roku!

Wszystkie cztery opowieści składające się na tę książkę to historie pełne zabawnych wydarzeń, zatem czyta się je z uśmiechem na ustach - albo i z przerwami na wybuchy śmiechu;) Dodatkowo zwierzęcy bohaterowie choć nie należą do najbliższych pupili człowieka, to jednak są bardzo nam bliskie. Wystarczy przywołać delfinoterapię, obraz wiewiórek, które w wielu parkach wchodzą w dość bliską komitywę z ludźmi i dają obłaskawiać się orzeszkami czy też tak wyczekiwane wiosną bociany, ich gniazda bardzo często przez gospodarzy umacniane. Przygody bohaterów Tomasza Trojanowskiego też z losami ludzi w pewnym stopniu są związane - i są napomnieniem dla nas, zwróceniem uwagi, że nasze postępowanie bywa bardzo nieroztropne, samolubne...

Piękne, barwne ilustracje autorstwa Magdy Kozieł-Nowak ukazują bohaterów w kluczowych momentach - i okazuje się, że i zwierzęta mają bardzo bogatą mimikę, a ich emocje można przedstawić "jak na dłoni";) Ładnie wydana książka pocieszy także w czasie zimowych spadków formy, a o te niestety, nietrudno... Polecamy także jako sylwestrowo-noworoczny prezent - to chyba dobra tradycja zacząć w ten sposób rok - i na pewno pomyślna wróżba na kolejne miesiące!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







Autor: Tomasz Trojanowski
Ilustrator: Magdalena Kozieł-Nowak
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 144
Format: 17,3x22,8 cm
ISBN: 978-83-7672-378-5





Read On 0 komentarze

"Już wiem dlaczego..." - solidna porcja ciekawych wiadomości

20:55


Dlaczego dzieci lubią tego typu lektury? 

Najmłodszych cechuje wrodzone chyba zadziwienie nad światem;) Dla dorosłych wiele spraw jest oczywistych: coś działa, bo ma działać, przedmioty mają taką a nie inną formę, zwierzęta zachowują się w określony sposób i już... Maluchy, przedszkolaki, debiutujący uczniowe prawie wszystko intryguje. Niekończące się pytania "dlaczego?", "jak?", "po co?" sprawiają czasem dorosłym nieco kłopotów. Mało kto interesuje się "wszystkim", a pytania pociech mogą dotyczyć praw fizyki, funkcjonowania naszego organizmu, zachowania każdego możliwego gatunku zwierzęcia, działania przeróżnych urządzeń, relacji międzyludzkich, odmiennych zwyczajów, przeszłości, przyszłości, utartych powiedzeń, które na stałe weszły do naszego języka, a ich pochodzenie nieco się w naszej świadomości zatarło... 

Zatem świetnie jest się posłużyć dobrą lekturą - jej podsunięcie do doskonałe posunięcie!;) "365 prostych odpowiedzi na trudne pytania" - jak zachęca nas slogan na okładce - to ciekawe wyjaśnienia operujące terminami jasnymi, zrozumiałymi, dzięki czemu nawet samodzielne studiowanie tej pozycji przez młodych czytelników jest możliwe. Część odpowiedzi znaleźć można by w encyklopedii czy Internecie - choćby wyjaśnienie, kim był Mahatma Gandhi, czym są gąbki lub dlaczego palenie papierosów jest niezdrowe. Jednak wiele z pytań zamieszczonych w tej książce to zaskakujące wątpliwości, na które niełatwo odpowiedzieć (chyba że jesteśmy specjalistami w danej dziedzinie) - "Dlaczego kiedy niesiemy torbę, ręka nam twardnieje?", "Dlaczego nie czujemy, że rośniemy?", "Dlaczego jaskółki siadają na przewodach elektrycznych?". Umieszczone na kolorowych stronach odpowiedzi na pytania zaciekawiają także zabawnymi ilustracjami, więc książka niekoniecznie musi dawać nam odpowiedź na pojawiające się pytania - kolejność może być odwrotna: zaintrygowani pytaniem, ciekawi, dlaczego taki właśnie rysunek się w książce pojawił, będziemy zgłębiać wiążące się z nimi wyjaśnienia! 
Wśród trzystu sześćdziesięciu pięciu odpowiedzi najwięcej dotyczy techniki, fizyki i chemii, sporo miejsca zajmują także kwestie związane z biologią - ciałem człowieka, zwierzętami, roślinami, środowiskiem. Poza tym możemy dzięki tej lekturze zdobyć garść wiadommości z zakresu historii świata oraz tradycji; dwadzieścia dwa pytania związane są ze znanymi osobami.
Zachęcamy więc rodziców czy dziadków, by wyręczyli się książką "Już wiem dlaczego...", jeśli akurat są nieco już znużeni szukaniem odpowiedzi na niekończące się pytania najmłodszych. A młodym czytelnikom polecamy tę lekturę, jeżeli chcą "zagiąć" dorosłych, zaskoczyć ich intrygującymi wiadomościami:)

Polecam
Katarzyna 







"Już wiem dlaczego..."
Autor: Aleksandra Pasteris
Ilustrator: Rémi Saillard, Laurent Richard, Sylvie Bessard
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: miękka
Liczba stron: 192
Format: 20,5x29 cm
ISBN: 978-83-8057-049-8




Read On 0 komentarze

"Żabek i Ropuch. Razem" - z humorem o pięknej przyjaźni

20:45


Taka rymowanka na wzór okładkowej zachęty samorzutnie u nas powstała: "Żabku, hej! I cześć, Ropuchu! Czytaj i śmiej się do rozpuku!" - nieomal tak właśnie w naszym przypadku było. Na szczęście nikt naprawdę nie pękł;) - zatem cieszyliśmy się bardzo lekturą, a teraz niecierpliwie czekamy na ciąg dalszy, na kolejną część już zapowiadaną przez Wydawnictwo Literackie. Ba, nawet lepiej: dwie części - "Żabek i Ropuch. Przez cały roku" oraz "Żabek i Ropuch. Dzień po dniu"!

Bardzo radosne są te opowieści o dwojgu przyjaciół, którzy wspierają się niezależnie od okoliczności. Wiadomo - razem raźniej! Gdy mamy u boku wiernego druha, to nie straszne nam nawet smoki i olbrzymy, ani lawina, ani jastrząb - możemy bohatersko okazać, że dysponujemy niezgłębionymi zasobami odwagi! Ale i na co dzień dobrze jest mieć przyjaciela, który doradzi, jak założyć i pielęgnować ogród (nawet gdy trafią się nam niesłychanie przestraszone nasiona;)). A i silną wolę można razem poćwiczyć... Szczerze rzecz ujmując - w każdej życiowej sytuacji wypróbowany, dobry przyjaciel jest wsparciem, pomocą, opoką. 

Choć niektóre z przywołanych tu sytuacji mogą brzmieć nieco przerażająco (choćby ten test odwagi...), to już uspokajamy i wyznajemy, że każde z pięciu opowiadań wywołało mnóstwo radości: i to nie tylko lekkie uśmiechy na twarzach, ale wręcz głośne wybuchy śmiechu! Obaj bohaterowie mają domy, swoje pasje, zachowania typowe dla ludzi, zatem takie upersonifikowane postacie mogą w pewnym sensie przypominać i nasze zachowania, a co najważniejsze - są doskonale zrozumiałe dla młodego odbiorcy. 

To miła i krzepiąca lektura, świetny sposób na poprawę humoru, a wspólne czytanie może być doskonałym pomysłem na spędzenie wieczoru w myśl tytułu tej części - "razem"! Opowieści o przygodach pedantycznego, traktującego wszystko bardzo serio Ropucha i serdecznego, pomocnego Żabka przekonują nas, że przyjaźń to coś najważniejszego, nie do przecenienia!

Jedyny "zarzut" to ten, że lektura tak szybko nam mija! Trudno oprzeć się przeczytaniu kolejnego opowiadania i nagle okazuje się, że to już koniec książki... Na pociechę mamy poprzednią cześć - "Żabek i Ropuch. Przyjaźń", no i oczywiście radosne zapowiedzi rychłego wydania kolejnych! Zdradzę także, że przy kolejnym czytaniu opowieści te są równie sympatyczne i zabawne! A gdy mali słuchacze nieco podrosną, mogą ponownie sięgnąć po te książki i już samodzielnie je przeczytać, do czego zachęca fakt, iż same opowiadania nie są długie, a duży druk ułatwia taką lekturę. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









Autor i ilustrator: Arnold Lobel
Oprawa: twarda
Liczba stron: 68
Format: 14,5x22,5 cm
ISBN: 978-83-08-05549-6

Read On 1 komentarze

"Dzień kolibra" - nie wyrzec się siebie, zawalczyć o innych...

22:00


Nietypowa to lektura, bo choć dzieje się w niej wiele, ale nie są to emocjonujące przygody o radosnym finale, zresztą i samo zakończenie jest niesztampowe, otwarte - autorka kończy opowieść o bohaterach w sposób, który skłania do refleksji, pozwala dostrzec więcej, zastanowić się nad przekazem tej historii.

Także i przedstawione postaci odbiegają nieco od sztandarowego zestawu bohaterów książek dla młodych czytelników. Sławek jest dziewięciolatkiem nieco wyobcowanym i w szkole, i na podwórku. Nie znajduje zbyt wielu przyjaciół, w zasadzie to właściwie jest bardzo samotny. Kolega z podwórka, który chodzi z nim do jednej klasy, stara się ułożyć w jakiś sposób relacje z hersztem podwórkowej bandy - Rudym, zatem trudno liczyć na jego lojalność. O wiele starszy od Sławka i Witka łobuziak wymusza na innych rozmaite zachowania, a brak posłuszeństwa nie wchodzi w grę, spotyka się z bolesną karą. 

Jakby tych problemów było mało, także i w rodzicach chłopiec nie znajduje oparcia. Ojciec zajęty jest niekończącym się remontem uszkodzonego auta, które w takim właśnie stanie kupił, bo na lepszy nie było go stać. Mama - zapracowana i nieszczęśliwa, bo przygnębia ją otoczenie, w którym mieszka, ciągły brak czasu męża dla niej i dla syna. 

Ale książka ta to nie tylko takie pesymistyczne obrazy. Niespodziewanie do kamienicy wprowadza się (a raczej zostaje wprowadzony, bo nie była to jego decyzja...) Pan - starszy mężczyzna, który mimo "zesłania" w tak przygnębiające miejsce, nie traci energii, by działać. Pragnie zmienić wygląd tego smutnego podwórka, a przez to wpłynąć na morale bandy Rudego. Jest inny, kieruje się ideałami, które wielu jego sąsiadom są obce - i udaje mu się kulturą i uśmiechem zjednać ich sobie. A do tego niezwykła więź połączy go ze Sławkiem. Łączy ich pewne podobieństwo, dzielą tę samą pasję (modelarstwo), nie potrafią zamknąć oczu na drugiego człowieka, postąpić nieuczciwie, wymigać się od konsekwencji. 

Okazuje się, że taka postawa jest "zaraźliwa" - wsparcie Pana sprawia, że Sławek nabiera odwagi, nie boi się wypowiedzieć własnego zdania, bronić wartości, które są dla niego ważne. Zmienia się i ojciec Sławka, ale co najistotniejsze -  jest też szansa, że ci, którzy tylko argumenty siłowe i stan posiadania uważali za wyznacznik wartości, nie są tak do końca straceni... Narracja prowadzona z punktu widzenia Sławka pokazuje niezwykłą dojrzałość i wrażliwość chłopca. Przejmujące opisy trudnych sytuacji, w jakich znajdują się mali bohaterowie (bo nie tylko Sławek, także i Witek, i osierocony przez ojca Kazimierczak), obojętność nauczycieli i społeczeństwa na przemoc ze strony chłopaków takich jak Rudy czy Cygan rozkręcający narkotykowy biznes - to wszystko sprawia, że lektura nie pozostawia nas obojętnymi, każe zająć stanowisko i bronić go.

To bardzo mądra książka, skłaniająca do refleksji, pokazująca wiele istotnych spraw, a choć akcja toczy się parę lat wstecz, to pewne kwestie są uniwersalne, ważne także i dla obecnych młodych czytelników. Warto dodać, że choć bohaterem jest dziewięciolatek, to jest to pozycja dla nieco starszych odbiorców (choćby kończących szkołę podstawową).

Polecam
Katarzyna


"Dzień kolibra"
Autor: Ewa Przybylska
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: miękka
Liczba stron: 212
Format: 13x20 cm
ISBN: 978-83-64379-92-5








Read On 0 komentarze

"Sto bajek" i mnóstwo radości przy lekturze:)

19:45


Są takie pozycje książkowe, które uznać należy za nieprzemijające hity. Takim właśnie evergreenem jest "Sto bajek" Jana Brzechwy. Jeśli zastanawiacie się nad prezentem, a tak do końca zawartość biblioteczki osoby, która ma być obdarowana, nie jest Wam znana, wówczas ten tytuł okaże się wybawieniem:) 

Do tego ta książka uniwersalna: maciupcy słuchacze z przyjemnością poznają te najkrótsze wiersze, które czasem i prawie na pamięć znamy - ale pamięć może szwankować nieco, zatem warto skonsultować z oryginalnym tekstem, to co nam w głowie utkwiło i pięknie, możne nawet kusząc się o aktorskie wykonanie;) odczytać niezapomniane portrety zwierząt, "Na wyspach Bergamutach", "Androny" czy "Na straganie". Ale przecież te klasyczne utwory, znane i z rozmaitych książeczek zawierających tylko jeden tekst, czy z wydań zbiorowych ulubionych wierszy najmłodszych, często i różnych autorów, nie wyczerpują zasobu tej pozycji! 

Gdy maluchy nieco podrosną, to mogą na nowo odkrywać kolejne teksty, niebanalne utwory uwielbianego przez tyle już pokoleń dzieci (i ich rodziców!) autora. Jan Brzechwa jawi się nam jako miłośnik przyrody, twórca niebanalnych opowieści, w których choć głos oddany jest przedstawicielom fauny, flory, przedmiotom nawet, to wiersze te mówią wiele i o nas samych, a ponadto, co ważne, bez natrętnej dydaktyki i nudnego pouczania. 

Niniejszy zbiór liczy sto trzydzieści cztery wiersze, a wśród nich wiele doskonale znanych, lubianych utworów i mnóstwo tych mniej popularnych, ale nie mniej godnych uwagi. Warto odkryć coś dla siebie z bogatej twórczości Jana Brzechwy. Wiele w nich humoru, zabawnych spostrzeżeń, zdumiewających dylematów, które wywołują uśmiech na twarzach (czy talerze stoją czy leżą? czy kos może się przeziębić, skoro nie ma nosa?). Ten radosny, pogodny nastrój widoczny jest także w warstwie wizualnej: kolorowe, miłe dla oka ilustracje oraz tytuły na ogół zapisane różnobarwnymi literami korespondują z charakterem tych wierszy. 

Nie da się ukryć, że jest to pozycja niezbędna w każdej biblioteczce, a to wydanie wyróżnia się świetną jakością, sympatycznymi ilustracjami i bardzo atrakcyjną ceną. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










Autor: Jan Brzechwa
Ilustrator: Ewa Podleś
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: twarda
Liczba stron: 248
Format: 16,5x24 cm
ISBN: 978-83-7915-291-9




Read On 0 komentarze

"Oddech smoka", "Ostatni krzyk mody" - zaproszenie do czytania warte uwagi!

18:30


Gdyby nie to, że Starsza jest najmniej zainteresowanym czytaniem dzieckiem pod słońcem, to by się pewnie nie oparła pokusie przeczytania tych opowieści;) Oczywiście sukcesywnie - zaczynając od "Oddechu smoka", a za czas jakiś pochłonąłby ją bez reszty "Ostatni krzyk mody". Na razie jednak doskonali się w pisaniu ("Mamo, mów mi po kolei litery!";))... Ale nie wątpię, że niebawem, za czas jakiś przestudiuje je samodzielnie, bo to świetne pozycje!

Różnie bywa z tymi pierwszymi lekturami - choć teoretycznie są one przeznaczone dla początkujących, to zdarza się, że dwuznaki czy zmiękczenia utrudniają osiągnięcie sukcesu... A w przypadku "Oddechu smoka" nie ma wątpliwości - debiutujący czytelnicy bez problemów poradzą sobie z odczytaniem tekstów w dymkach. Są krótkie, w wyrazach znajdziemy tylko podstawowe głoski, a do tego dłuższe wyrazy podzielone zostały na sylaby. To takie "techniczne" kwestie, ale zaciekawia i sama historia. Franek, którego widzimy na okładce, wygląda nieco dziwnie... Taka właśnie niesamowita przygoda go spotkała: obudził się w nocy i przekonał się, że ulega przemianie w... smoka! Zapewne sam tytuł może naprowadzić, jaka była przyczyna tego niecodziennego zdarzenia - opowieść ta w sympatyczny sposób zachęca do dbania o higienę, pokazuje rozmaite skutki lekceważenia tej kwestii. Zabawna historia zapada w pamięć, dziewczynki dyskutowały na ten temat, a gdy jakieś negocjacje dotyczące mycia się są prowadzone, wówczas przypominamy przygodę Franka i jest to dobra motywacja do umycia się.

"Ostatni krzyk mody" to pozycja dla zaawansowanych już nieco bardziej czytelników - i to obu płci, bo choć tytuł o kwestie "dziewczyńskie" zahacza, to sama opowieść dotyczy spraw uniwersalnych: przyjaźni, chęci bycia popularnym, wyróżniania się - w pozytywny i niekoniecznie właśnie taki sposób... Sympatyczna brunetka na okładce to Leonia, ta z wielce obrażoną miną to Malwina, klasowa "gwiazda". Leona zaprasza popularną koleżankę do siebie na noc, ale miłe plany wieczoru niekoniecznie są takie dla mającej zupełnie inne usposobienie Malwiny... Co gorsza, dziewczynka demonstracyjnie pokazuje swoją dezaprobatę, gdy coś się jej nie podoba. Czy Leonia zwana Jelonką zdobędzie sympatię najpopularniejszej uczennicy w klasie? Ta mądra opowieść o obronie własnego zdania, o byciu sobą, o nieudawaniu, niekreowaniu się na kogoś lepszego z powodu tak błahego jak modny wygląd. 

Dodatkowy atut tych tytułów to świetne ilustracje. Ich obie autorki doskonale poradziły sobie z zdaniem zaciekawienia czytelników (w naszym przypadku: słuchaczy...), mimika bohaterów doskonale oddaje emocje, a tak bogata warstwa wizualna sprawia, że lektura ani trochę się nie dłuży. 

Świetne pozycje - czekamy na kolejne takie na wszystkich poziomach serii "Pierwsze czytanki"!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










Autor: Mariusz Niemycki
Ilustrator: Katarzyna Nowowiejska
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: miękka
Liczba stron: 40
Format: 14x18,5 cm
ISBN: 978-83-7915-276-6

"Ostatni krzyk mody"
Autor: Agnieszka Gadzińska
Ilustrator: Anna Stępień
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: miękka
Liczba stron: 48
Format: 14x18,5 cm
ISBN: 978-83-7915-277-3


Read On 0 komentarze

"Najpiękniejsze opowieści pod choinkę" - o pięknych postawach i szlachetnych odruchach serca

19:40


W okołoświąteczny czas lubimy takie lektury: wzruszające, ciepłe, pełne radosnych opowieści z optymistycznym zakończeniem. W święta wszyscy stajemy się lepsi;), zatem marzymy o takich pogodnych historiach, które utwierdzą nas w przekonaniu, że dobro zwycięża, pomoc okazana innym jest najpiękniejszym gestem, a empatia - najwłaściwszą postawą. 

Ale grudzień to także czas prezentów - często już od pierwszego dnia tego miesiąca kultywujemy tę tradycję, bo najmłodsi dostają adwentowe kalendarze. Niebawem nadchodzi dzień szóstego grudnia i tradycyjne upominki w bucikach, obdarowywanie się w szkole, a potem z niecierpliwością czekamy na nieco krągłego, starszego pana ubranego na czerwono, który być może spełni nasze najskrytsze marzenia... Prezenty to miła sprawa, ale ważniejsze od otrzymania wymarzonych podarunków jest okazanie innym serca, poświęcenie czasu, swego wysiłku, funduszy na to, by wywołać uśmiech na twarzach bliskich albo i nieznajomych!

W swoich świątecznych opowieściach Ewa Stadtmüller pokazuje najmłodszych w rozmaitych sytuacjach: w oczekiwaniu na Mikołaja, zastanawiających się, co podarować koledze z klasy w ramach mikołajkowego upominku, przygotowujących świąteczne ozdoby... Są i opowieści o dzieciach pomagających innym - pewien wychudzony piesek zostaje przyjęty pod dach właśnie w Wigilię, sympatyczna starsza pani mieszkająca po sąsiedzku otrzymuje niebanalny podarunek, a najbardziej wzrusza ostatnia opowieść zatytułowana "Szlachetna paczka" - uczniowie czwartych klas rezygnują z kupowania sobie nawzajem prezentów, a pieniądze, które miały być na nie wydane, przeznaczają na pomoc potrzebującej rodzinie. 

Bardzo różna tematyka, rozmaite inspiracje - być może okaże się, że i mali odbiorcy mogą pójść w ślady bohaterów tych opowiadań i pomóc innym, dać coś od siebie...

Wzruszającej lekturze towarzyszą nostalgiczne ilustracje - a na nich piękna zima, śliczne choinki, rozradowane buzie. Miło się czyta tę pozycję, myślę, że doskonale nada się dla nieco starszych odbiorców niż nasze dziewczynki do samodzielnej lektury. Jednak muszę uczulić, że jeśli czytamy ją maluchom, to warto przemyśleć zakończenie pierwszej opowieści. Nasze córki wierzą, że to Mikołaj je obdarowuje, zatem wyrażona wprost informacja, że prezenty wręcza "wujek Marcin przebrany za Świętego Mikołaja" byłaby dla nich zaskoczeniem. Na szczęście szybko zorientowałam się i dziewczynki usłyszały moją wersję tego fragmentu opowieści;) Ale oczywiście polecamy tę pozycję - my przeczytałyśmy ją migiem, bo ciekawość nie pozwoliła na dawkowanie lektury;) Zatem pędźcie do księgarni, zdążycie jeszcze przed świętami poznać sześć magicznych "opowieści pod choinkę"!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









Autor: Ewa Stadtmüller
Ilustrator: Kazimierz Wasilewski
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 16,5x24 cm
ISBN: 978-83-7915-303-9




Read On 0 komentarze

"Zwierzęta Oli" - o małych, futrzastych, domowych pupilach

17:30


Siódma i ósma opowieść o przygodach dziewczynki rozumiejącej mowę zwierząt wydane w serii "Zwierzęta Oli" przynoszą nam dwie historyjki o najbliższych nam "braciach mniejszych" - do tej pory bohaterami były egzotyczne, dzikie zwierzęta (no, może oprócz króliczka, ale ten z kolei należał do magika, zatem również był raczej niespotykaną często postacią). 

Tym razem Ola poznaje bliżej pewnego przesympatycznego kotka, ale egzotyczne jest miejsce akcji. Dziewczynka odwiedza w Japonii swego kolegę, zatem mamy okazję nie tylko bliżej poznać kolejny gatunek zwierzęcia, ale także odmienne obyczaje panujące w tym kraju: zwyczaj ustawiania figurek kotów, które przynoszą szczęście, tradycyjne potrawy, ciekawy sposób świętowania. Choć to tradycyjnie już niedługa historyjka, to sporo się tu dzieje. Poznajemy Danno - kolegę Oli oraz jego babcię, ale też tajemniczą sąsiadkę. Chłopiec spaceruje ze swym małym podopiecznym na... smyczy! Kotek ucieka i ślad po nim znika... Czy uda się odnaleźć pupila? Widzimy, że wszystkim zależy na jego powrocie, poszukiwania trwają długo, a gdy to nie daje efektów, wszystkie myśli bohaterów krążą wokół zguby. Na szczęście opowieści o Oli to historie z happy-endem! 

Podobny nieco schemat zdarzeń znajdziemy w drugiej z książeczek - o chomiczku. Mały pupil kolegi Oli, Julka także znienacka ucieka, a choć taki maluch nie może zajść daleko, to jednak odszukanie go nastręcza sporo problemów! Opowieść biegnie dwutorowo: towarzyszymy szukającemu bezpiecznego schronienia chomiczkowi, a za chwilę bohaterami zdarzeń stają się Ola i Julek, którzy z wielkim poświęceniem przetrząsają różne zakamarki, by odzyskać "prezent" Julka. A przecież znalezienie zwierzątka nie rozwiązuje wszystkich problemów - dlaczego chomiczek uciekł? Co go tak przeraziło? Czemu był niespokojny? Na szczęście przyjaciółka Julka ma tę niezwykłą umiejętność rozumienia mowy zwierząt, więc ustala, że właściciel chomiczka jest miły i serdeczny, ale nieco zbyt głośny i mało delikatny...

Wszystkie książki z serii "Zwierzęta Oli" mają też zdania edukowania najmłodszych odnośnie opisywanych gatunków zwierząt. Na końcu książki znajdziemy niedługi tekst portretujący dany okaz: poznajemy zatem obyczaje, upodobania zwierzęcia, ciekawostki o jego sposobie życia, a w przypadku tych dwóch gatunków także informacje odnośnie traktowania pupili.

Krótkie, pełne emocji historyjki ze szczęśliwym zakończeniem na pewno spodobają się najmłodszymi i przyciągną ich uwagę. Wspólna lub samodzielna lektura zaowocuje też uświadomieniem sobie, że domowy zwierzak to nie zabawka, że trzeba być za niego odpowiedzialnym, opiekować się nim we właściwy sposób i z wielką troską. 

U nas seria ta cieszy się wielką popularnością i dziewczynki rzutem na taśmę wynegocjowały wpisanie brakujących tytułów na listę świątecznych upominków:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










Autor: Mymi Doinet
Ilustrator: Mélanie Allag
Wydawnictwo: Skrzat
Seria wydawnicza: Zwierzęta Oli
Oprawa: miękka zintegrowana
Liczba stron: 32
Format: 14x18,5 cm
ISBN: 978-83-7915-293-3, 978-83-7915-292-6



 
Read On 0 komentarze

"Mały Książę" - nowe, inne, piękne ilustracje

11:30


Na nie lada zadanie porwała się ilustratorka tej pozycji! Pamiętam, że czas jakiś temu, gdy "Mały Książę" stał się lekturą szkolną, pojawiło się sporo wydań tego tytułu, tak by każdy uczeń mógł poznać treść i aktywnie uczestniczyć w lekcjach. Rozmaite one były: choć ilustracje są tak ważnym elementem tekstu, to pojawiały się cienkie, wręcz broszurowe wydania, ze stronami zapełnionymi jedynie drobnym drukiem. Zdarzały się i ilustracje, ale innych autorów, które nie budziły jednak zachwytu. Te oryginalne, stworzone przez samego Antonine'a de Saint - Exupery'ego stały się niedoścignionym ideałem. Nie powinno to dziwić, bo są one odzwierciedleniem pewnej całościowej wizji autorskiej, wiernie towarzyszą tekstowi, uzupełniają jego treść. Portret Małego Księcia, który wyszedł spod ręki Antonine'a de Saint - Exupery'ego zdobił nawet banknot z wizerunkiem pisarza - w czasach, gdy jeszcze we Francji płacono frankami. 

Manuela Adreani jest znana z odmiennego nieco ujmowania postaci zakorzenionych w naszej kulturze. Śnieżka nie przypomina Disney'owskiej kreacji, Alicja ma ciemne włosy, także i Mały Książę nie pojawia się w tym charakterystycznym stroju: w długich butach, sięgającym ziemi płaszczu, ze szpadą. Ilustratorka zachowuje złoty kolor włosów - wszak to bardzo istotny element wyglądu, który nabiera szczególnego znaczenia w wątku przyjaźni z lisem, ale strój tytułowego bohatera przypomina orientalne ubiory, także z powodu zdobiącego go wzoru. 

Rysunki Antonine'a de Saint - Exupery'ego są prostsze, mniej barwne, mimika bohaterów jest uboższa, ale w świadomości starszych odbiorców tworzą nierozerwalną całość z tekstem. Podczas lektury ciągle przychodziły mi na myśl - zwłaszcza gdy w teście są one zapowiadane - ów portret Małego Księcia, wizerunek tureckiego uczonego, który odkrył asteroidę B-612, zrozumiała jest także krytyka wyglądu wizerunku lisa na rysunku stworzonym przez pilota. Także miejsce rozstania przywołane w zakończeniu zostało przedstawione na kolejnej stronie, zatem treść niejako rozmija się z ilustracją.  Ale jednocześnie nie sposób oprzeć się urokowi warstwy wizualnej tego nowego wydania!

Piękne, wielkoformatowe ilustracja zajmują bardzo często dwie sąsiadujące strony, zatem wręcz nakłaniają nas do kontemplowania, podziwiania, zatrzymania się przy nich na dłużej. Są symboliczne, odrealnione, w nieoczywisty sposób sportretowani zostali bohaterowie, zatem będą one na pewno miłym zaskoczeniem dla odbiorców, spodobają się chyba i zagorzałym wielbicielom oryginałów. 

Sygnowane przez Wydawnictwo Olesiejuk książki ilustrowane przez Manuelę Adreani są adaptacjami tekstów - taką informację możemy znaleźć w stopce. Tym razem za tekst odpowiada Valeria Manferto De Fabianis. Jeśli mnie pamięć nie myli, to nie znajdziemy zbyt wielu rozbieżności między tą wersją a oryginałem: to, co zauważyłam, to konsekwentne stosowanie form męskoosobowych i nazywanie róży - "kwiatem", bo nieco zmienia wymowę tej relacji (często interpretowanej także jako forma miłości). Poza tym ta najsłynniejsza maksyma zaczerpnięta z tej lektury, a wypowiedziana przez lisa w tym wydaniu brzmi: "Oto mój sekret: wyraźnie widzi się tylko sercem. To, co najważniejsze, jest niewidzialne dla oka" - jakoś bardziej pasuje mi ta wersja z tłumaczenia autorstwa Jana Szwykowskiego.

Ci, którzy znają już pozycję z ilustracjami Manueli Adreani, które ukazały się w Wydawnictwie Olesiejuk, na pewno bez wahania sięgną po nową wersję "Małego Księcia" - bo to naprawdę piękne książki, starannie wydane, urzekające warstwą wizualną, przybliżające najmłodszym klasyczne teksty warte bliższego poznania, pokochania. A ich naprawdę wręcz symboliczna cena sprawia, że nie ma wątpliwości - trzeba mieć te tytuły!

Polecam
Katarzyna












Autor: Antoine de Saint-Exupery
Ilustrator: Manuela Adreani
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 29,5x36,5 cm
ISBN: 978-83-274-3397-8




Read On 1 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Mgnienie oka" (Muchomor)

- "Dlaczego sztuka jest pełna golasów?" (PWN)
- "Dom nie z tej ziemi" (Nasza Księgarnia)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Chłopiec z Lapedusy" (Literatura)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *