facebook

Kobietnik - inna bajka

"Cyrk na kółkach, czyli język polski na wesoło" - by być z ojczystym językiem za pan brat;)

21:50


W materiałach otrzymanych od pani logopedy znajduje się między innymi wyrażenie "złamane serce". Bardzo zdumiało ono Starszą - bo jak to, można sobie serce złamać?! Wyjaśniłam w jakim kontekście takie słowa są używane, ale to tłumaczenie okazało się niewystarczające - tydzień temu córka stwierdziła, że zjeżdżając z górki na sankach złamałam sobie serce - i chodziło o to, że był to dość wyboisty stok;), zatem takie niezbyt przyjemne odczucia miało się po szaleństwach na śniegu. Młodsza z kolei wkroczyła w okres samodzielności i wszystkie wyzwania dnia codziennego to dla niej "pestka z masłem";) Moje tłumaczenia odniosły jednak pewien skutek, zatem mówi teraz: "To pestka z masłem. A nie, to sama pestka";) 

Najmłodsi dosłownie rozumieją pewne wyrażenia - nie odczytują niuansów znaczeniowych, umyka im wieloznaczność słów, nie potrafią na podstawie kontekstu ustalić, co jest sensem wypowiedzi. Zresztą bywa, że i dorośli popełniają błędy w tej materii. Dlatego warto poszerzać słownictwo, wyjaśniać znaczenie stałych związków frazeologicznych, oswajać z idiomami, tak aby i lektury pisane bogatszym językiem nie sprawiały problemów, aby młody człowiek wyrażał się barwnie, ale i poprawnie.

Nauka poprzez działanie to najskuteczniejszy sposób przyswajania wiedzy. Po wykonaniu zadań zaproponowanych przez autorki młodzi wielbiciele łamigłówek, krzyżówek, zabaw związanych z rysowaniem, kolorowaniem, wyszukiwaniem różnic przekonają się, że przeróżne związki frazeologiczne są im bliższe, a ich sens jest jasny. Niebanalne przykłady użycia zawarte w książce zapadną w pamięć i zapewne gdy mali odbiorcy tej pozycji je usłyszą, nie będzie problemów z przywołaniem znaczenia danego frazeologizmu.

To, co wartościowe, to rozmaitość zadań. Nie można narzekać na powtarzalność, schematyczność propozycji. Czasem kolejne strony są poświęcone temu samemu związkowi frazeologicznemu, tak aby jego znaczenie utrwaliło się, zostało doskonale zapamiętane. Ćwiczenia już na pierwszy rzut oka zachęcają do działania - co też mali odbiorcy/wykonawcy;) chętnie czynią. Adresatów tej pozycji określono na wiek sześć - dziesięć lat. Ci najmłodsi będą pewnie potrzebowali pomocy dorosłych przy odczytywaniu poleceń i wyjaśnień, ale już nieco starsi i bieglejsi w tej sztuce będą sami ochoczo zgłębiać wiedzę o języku polskim świetnie się przy tym bawiąc. 

Kartki tej publikacji są zadrukowane z jednej strony, dość sztywne, zatem można się nimi "podzielić" - rozwiązywać wspólnie z rodzeństwem, koleżankami czy kolegami, a także pokusić się - na odwrocie - o twórcze zabawy i wyjaśnianie innych związków frazeologicznych, które zastanawiają najmłodszych, o próby ich oryginalnego zobrazowania. Pewnie trudno będzie dorównać pomysłowości autorek - bo jest imponująca, ale chyba nie sposób nie spróbować - te zadania są bardzo inspirujące!:)

Polecam
Katarzyna i Starsza






Autor: Monika Hałucha
Ilustrator: Anita Graboś
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 104
Format: 21x29,7 cm
ISBN: 978-83-10-12999-4


Read On 1 komentarze

"Absolutnie fantastyczne labirynty" - na tropie dobrej zabawy;)

19:10


Wymarzona pozycja dla cierpliwych maluchów i dla starszaków, a także dla dorosłych - zwłaszcza tych, którzy tak jak tata dziewczynek w dzieciństwie zafascynowany był labiryntami. Niegdyś takie zadania pojawiały się incydentalnie w czasopismach dla najmłodszych, tego typu tom był raczej nie do zdobycia, zatem nasz "starszak";) sam tworzył takie zadania! Na papierze kratkowanym, ale i czystym, z linii prostych rysowanych przy użyciu linijki, ale i fantazyjnych zawijasów, naśladujących kształty roślin, przyrody nieożywionej - przez długi czas ta pasja pochłaniała tatę dziewczynek, zatem opracował nawet niezawodne zasady dotyczące wychodzenia z labiryntów;) Być może będzie mógł je przetestować, jeśli dziewczynki podzielą się tą pozycją - bo na razie korzystają z niej na zmianę i z wielkim zaangażowaniem tropią rozwiązania. 

A labirynty te są naprawdę niesamowite, niezwykłe, zaskakujące! Owszem, parę przypomina te "klasyczne" - prostopadłe i równoległe ściany - choć i w tym przypadku trzeba liczyć się ze znacznym skomplikowaniem zadania lub niebanalnymi rozwiązaniami. Jednak znakomita większość to labirynty, które nie przyszłyby Wam do głowy;) - z liści, kwiatów, parasoli, lodów, latawców, rybek, krokodyli...  Wiele propozycji w ciekawy sposób naśladuje to, co możemy zaobserwować w naszym otoczeniu - parkowe alejki, korytarze w olbrzymim budynku, plątanina ulic, uliczek, ścieżek... 

Pomysłowe zadania stawiają przed penetratorami labiryntowych tras ciekawe wyzwania - odnaleźć zagubiony ciągnik;), pomóc panu Ślimakowi dotrzeć na obiad, wskazać pingwinkowi kaskaderowi bezpieczne miejsce lądowania, odszukać przyjaciół małpki, udzielić pomocy szukającemu swego pupila właścicielowi pieska o wdzięcznym imieniu Fido - mnóstwo niebanalnych propozycji, a do tego ilustracje są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach - kolorowe, miłe dla oka, zachęcają do bliższego poznania tej pełnej wyzwań propozycji. 

Czasem polecamy "coś do czytania" na czas oczekiwania - bywa jednak tak - i to się nam właśnie przydarzyło, że głośne czytanie przeszkadza innym osobom, niekiedy też trudno się skupić na lekturze - dotyczy to i cichego, i głośnego jej odczytywania, a taka pozycja sprawdzi się w każdej sytuacji. Jeśli pokusicie się o wytyczanie tras bez ich rysowania, to książka będzie bardzo długo służyć i cieszyć, gdy kolejny raz po nią sięgniecie czy też nawet i inne osoby - młodsze rodzeństwo, koleżanki, kolegów. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







Autor: Becky Wilson
Ilustratorzy: Lorna Anderson, Jean Claude, Samantha Meredith, Sophie Rohrbach
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 128
Format: 20,5 x 25,8 cm
ISBN: 978-83-10-13028-0



Read On 1 komentarze

"Zuzanka z pistacjowego domu" - z humorem o ważnych sprawch najmłodszych

20:10


Na ostatnim zdjęciu pod tym tekstem możecie zobaczyć panią Różę - babcię Zuzanki. Właśnie przypadkiem spotkała znajomego z lat młodości, a jako że ten prowadzi z młodymi pasjonatami kurs wspinaczki, zatem babcia nie omieszkała odświeżyć sobie tej umiejętności z lat młodości;) Niezbyt typowe zachowanie jak na seniorkę rodu, prawda? Równie nietuzinkowi są inni członkowie tej patchworkowej rodziny - rodzice dziewczynki rozstali się, tata ożenił się ponownie, Zuzanka ma już malutkiego braciszka, bardzo krzykliwego i wymagającego wiele uwagi - jak to maluch. Nie widuje go jednak na co dzień, bo mieszka z mamą, która od czasu do czasu umawia się na randki z kolejnymi "wujkami", a pracuje w radio, zatem możemy niejako od kuchni poznać specyfikę tego miejsca. Nota bene autorka - Barbara Gawryluk jest także osobą doskonale znaną z anteny radiowej, zatem możemy być pewni, że w tej kwestii otrzymujemy wiadomości z pierwszej ręki;)

Zresztą nazwisko autorki gwarantuje nam także, że mamy do czynienia z lekturą wciągającą, niepozbawioną humorystycznych akcentów, trafiającą w gust czytelniczy najmłodszych. Wszak jest pisarką od lat tworzącą dla młodych odbiorców - a niniejsza pozycja w 2010 roku otrzymała Nagrodę Literacką im. Kornela Makuszyńskiego. 

Sądzę, że wielu osobom nie są obce portrety zwierząt, które wyszły spod ręki Barbary Gawryluk - Kaktus, Gwizdek, Baltic, Dżok, Klifka i Czarna - barwne, żywe, świetnie oddają usposobienie, zachowanie naszych "braci mniejszych". I w tej książce zwierząt nie zabraknie - Zuzanka jak wiele dzieci marzy o własnym piesku. Spotkania z innymi czworonogami uświadamiają, że to wielka radość, ale i obowiązek, więc zrozumiałe są opory mamy w tej kwestii. Są i inne ważne tematy: autorka pokazuje takie mniej typowe rodziny i to, w jaki sposób radzą sobie one z budowaniem relacji między poszczególnymi osobami, rozwiedzeni rodzice Zuzanki mieszkają osobno, dziewczynka spędza sporo czasu z opiekunką, lecz oczywiście może liczyć na wsparcie, pomoc i mamy, i taty. Do pistacjowego domu sprowadza się z Warszawy (akcja dzieje się w Krakowie) inna nietypowa rodzina - adoptowany chłopiec jest Wietnamczykiem. To okazja do lekcji tolerancji, dostrzeżenia tego, że różnice nie powinny dzielić, a szacunek do drugiego człowieka to sprawdzian naszej kultury.

Choć to niedługa pozycja, to autorce udaje się niejako mimochodem przemycić wiele ważnych wartości: pochwałę aktywnego stylu życia, podkreślenie wartości przyjaźni, więzów rodzinnych, które nawet mimo odległości nie zostają przekreślone, docenienie różnorodnych pasji, pielęgnowania swoich talentów. A wszystkie te kwestie - jako że wprowadzone w tak naturalny sposób - nie sprawiają wrażenia nudnego nakłaniania do określonych zachowań. Do tego nie brak w tej książce zabawnych sytuacji z codziennego życia - tego typu sytuacje przydarzają się i najmłodszym, i dorosłym - tak jak to bywa i w rzeczywistości. 

O warstwę ilustracyjną zadbała Joanna Rusinek, więc można stwierdzić z całą stanowczością, że sympatycznej i mądrej historii towarzyszą pogodne ilustracje celnie ją uzupełniające. 

Polecamy!
Katarzyna i dziewczynki







Autor: Barbara Gawryluk
Ilustrator: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 120
Format: 17x24 cm
ISBN: 978-83-7672-363-1



Read On 0 komentarze

"Klasa pani Czajki" - codzienne, ważne sprawy młodych

17:55



Powieść dla młodzieży, którą młodzież pokochała - to z całą pewnością bardzo dobra rekomendacja i zachęta, by po tę książkę sięgnąć. Czy zatem to rzeczywiście pozycja "skazana na sukces"? Niewątpliwie fakt, iż to kolejne wydanie tej powieści może tłumaczyć pewne zaskakujące dla młodego odbiorcy elementy tej opowieści (pierwszy raz została ona wydana w 2004 roku). Bohaterami są gimnazjaliści, a wśród poruszanych kwestii jest posiadanie własnego telefonu komórkowego czy sprawa "wsiąknięcia" w wirtualny świat, odkrywania uroku znajomości za jego pośrednictwem zawieranych. Dziś takie problemy są chyba częściej udziałem uczniów starszych klas szkoły podstawowej, ale wiele tematów jest nadal aktualnych i ważnych dla młodzieżowego odbiorcy, zatem choć pewne sprawy mogą dziwić, to inne zaintrygują, przykują uwagę, a lektura sprawi przyjemność czy też - co było także zamiarem autorki - w jakiś sposób wpłynie na sposób myślenia, odbioru świata przez młode osoby w podobnym wieku jak postacie "Klasy pani Czajki".

Powieść jest dość obszerna - ale nie może być inaczej - spore grono bohaterów, zdarzenia rozgrywające się w ciągu trzech lat. Jeśli kogoś przeraziłaby długość książki (wszak nie wszyscy młodzi ludzie są fanami słowa pisanego;)), to uspokoić mogę zapewnieniem, że jest to barwnie napisana, poruszająca rozmaite problemy, wciągająca lektura, zatem nie powinno być problemów z tym, że się ona komuś "dłuży". Pewnie wiele osób ucieszy też fakt, iż autorka stworzyła kontynuację losów bohaterów już uczących się w liceum - "LO-terię", podobno planuję także kolejną część, portretującą postaci jako studentów.

Klasa pierwsza, której wychowawczynią będzie polonistka, pani Czajka, to grupa osób mających różne pasje, uczących się bardzo dobrze i zupełnie kiepsko, pochodzących z majętnych rodzin i takich, dla których każdy wydatek jest pewnym problemem. Młodzi ludzie przeżywają pierwsze zauroczenia, mają czasem kłopoty w szkole czy w domu, ich udziałem są sukcesy i porażki, smutne zdarzenia przeplatają się z pomyślnymi, dziewczyny i chłopców łączy nie tylko czas wspólnie spędzany w szkole - rodzą się przyjaźnie, budzą się uczucia... 

Wprawdzie to nieco idealistyczny obrazek gimnazjalistów, bo jednak większość sumiennie przykłada się do nauki i walczy o dobre stopnie, a swą przyszłość wszyscy jak jeden mąż widzą w liceum, jedyną "zakałą" jest dziewczyna, która wydaje się bardziej zainteresowana płcią przeciwną niż czymkolwiek innym, choć jak się okazuje po pewnym czasie - to też nie tak oczywista sprawa. Jednak taki a nie innym dobór tematów, takie właśnie grono bohaterów sprawiają, że książka jest pozycją "z przesłaniem", bywa omawiana jako lektura - autorka pokazuje jak ważne jest wybranie właściwych celów w życiu, zachowanie odpowiedzialne, szanowanie innych, altruizm, uczciwość. 

Młodzieżowy język, wciąż aktualne dla młodego odbiorcy tematy, lektura wciągająca, przekazująca pozytywne wartości, ale bez moralizowania - to na pewno wciąż ciekawa pozycja dla młodego odbiorcy, mimo iż od pierwszego wydania mija dwanaście lat.

Polecam
Katarzyna

"Klasa pani Czajki"
Autor: Małgorzata Karolina Piekarska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: miękka
Liczba stron: 352
Format: 13,5x20,4 cm
ISBN: 978-83-10-12998-7



Read On 0 komentarze

"Tylko bez całowania!" - dobrych rad wiele w ważnej kwestii uczuć

11:45


Najpierw jest maluszkowe "jestem zły", "jestem zła" - powodów jest mnóstwo i to "bycie złym" w rzeczywistości oznacza wiele rozmaitych odczuć, uczuć, stanów: smutek, żal, tęsknotę, poczucie niesprawiedliwości, strach, rozczarowanie, frustrację. Z czasem pociecha wyraża się coraz precyzyjniej i słyszymy deklarację: "Bardzo za tobą teksniłem";) czy też wykrzyczany żal: "Bo wy mnie nie rozumiecie!". 

Warto uświadamiać najmłodszym, że uczucia są bardzo różne, a dokładne ich określenie pomaga w rozładowaniu negatywnych emocji, znalezieniu środka zaradczego, ale też zrozumieniu innych. Grzegorz Kasdepke - jeden z najbardziej lubianych przez dzieci autorów, znalazł ciekawy sposób, by przybliżyć małym odbiorcom te kwestie. Maluchy lubią opowieści niejako o nich samych - o rówieśnikach chodzących do przedszkola, nawiązujących pierwsze przyjaźnie, stykających się z innymi osobami, które mogą odmiennie odbierać różne sprawy, mieć inny sposób bycia, inne usposobienie. Przedszkolaki przeżywają czasem trudne chwile, często radosne, muszą poradzić sobie z tęsknotą, uczyć samodzielności, zmagać z rozmaitymi problemami, które czasem urastają do rangi wręcz dramatu: niesmaczny obiad, trudności z ubraniem się po leżakowaniu, niepowodzenie w wykonywaniu prac plastycznych, ćwiczeń... 

Emocje towarzyszą nam cały czas - nad tymi pozytywnymi często się nie zastanawiamy, te odmienne częściej prowokują do refleksji, ale warto mieć świadomość jednych i drugich, wiedzieć, czym się charakteryzują, dlaczego powstają, jak możemy poradzić sobie z niekomfortowym nastrojem, czy też jak pomóc innym, którzy tak się właśnie czują. Opowiadaniom o codziennych zdarzeniach w przedszkolu, o relacjach między dziećmi i dorosłymi, między kolegami i koleżankami w grupie towarzyszą komentarze przeznaczone dla najmłodszych odbiorców i dla czytających książkę dorosłych. Dzięki tym uwagom można niejako "przepracować" pewne uczucia, wymyślić sposoby radzenia sobie z tymi trudnymi, uświadomić sobie, że nie jesteśmy bezradni, gdy dopada nas tęsknota, złość, gdy jesteśmy zawstydzeni... Ciekawym pomysłem jest sportretowanie jako jednego z bohaterów teatralnego pajacyka. Taka niebanalna postać intryguje małych słuchaczy, wprowadza element zaskoczenia, niecodzienności, niewątpliwie dzięki temu historie te zostaną lepiej zapamiętane, by pomóc w trudnych chwilach. 

Opowiadania o grupie przedszkolaków i pani Miłce zostały wydane przez Naszą Księgarnię po raz kolejny - bo na pewno warto, by każdy maluch mógł je poznać. Ci, którzy do tej pory ich nie znali, już na początku tej książki dowiadują się, że to pierwszy z kilku tytułów poświęconych przygodom tej sympatycznej grupy przedszkolaków - warto sięgnąć po inne pozycje i poznać bliżej i "oswoić" inne uczucia!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









Autor: Grzegorz Kasdepke
Ilustrator: Marcin Piwowarski
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 14 x 19,7 cm
ISBN: 978-83-10-12677-1



Read On 0 komentarze

"To ja, pingwin!", "To ja, jaszczurka!" - do czytania, do zabawy - wiedza o zwierzętach w atrakcyjnej formie

18:20


O tym, że pingwiny z niedźwiedziami polarnymi spotkać się nie mogą (w naturalnych warunkach) wiemy doskonale od dawna - po lekturze uroczej opowieści o Loli, która najbardziej na całym świecie lubi śnieg;) My też lubimy śnieg. I niedźwiedzie. I pingwiny! Młodsza zażyczyła sobie "dużego" pingwina na urodziny, bo mamy, owszem - dwa nieduże. I one nie mają mamy!!!;) 

To zrozumiałe zatem, że prezent od cioci - "książka o pingwinku" - jak to ciocia określiła - wywołał wielki entuzjazm. Choć od razu wyjaśniamy - to deprecjonujące określenie - bo choć to nieduża publikacja, to warta uwagi. Taki niezbędnik dla fanów konkretnego gatunku (oprócz pingwina i jaszczurki bohaterami innych tytułów są małpy, rekiny, żaby, sowy, niedźwiedzie oraz wielkie koty), ale też ogólnie - dla pasjonujących się przyrodą. Znajdziemy tu rzeczowe i obrazowo przekazane informacje na temat gatunków pingwinów, wyglądu, miejsca ich występowania, sposobu odżywiania, opieki nad potomstwem. Tej wiedzy - dostosowanej do możliwości pojmowania najmłodszych - towarzyszy bogaty materiał ilustracyjny, przede wszystkim fotografie, zatem walor kształcący jak najbardziej można tej pozycji przypisać. 

Ale wśród tytułów w spisie treści znajdziemy też kilka propozycji wykonania "pingwinkowych" wizerunków - na papierze, z filcu, a nawet - jadalnych! Są też przeróżne zagadki - quiz, wyszukiwanka... 

Zwierzęta są ulubionymi bohaterami lektur najmłodszych, zatem i w tej książeczce nie zabrakło zabawnej historyjki o przygodach pingwinki-obieżyświatki;) Dokąd wybrała się Pysia, by odpocząć od wszechobecnego zimna? Jak się ta wyprawa skończyła i czego ją nauczyła? Młodsza słuchała tej opowieści z wielką uwagą. A na dodatek zadaniem dziecka jest wklejenie ilustracji, by ciekawej treści towarzyszyły barwne rysunki. A to nie wszystkie naklejki, które najmłodsi mają do dyspozycji - jest ich o wiele więcej, zatem sprowokowały one do stworzenia prac plastycznych (jedną załączamy;)).

Niewielka lektura w przystępnej cenie dała tyle radości córce, że mamy już kolejny tytuł (a w nim ukochane kameleony!). A przecież i inne są ciekawe! Warto skompletować całą tę serię!

Polecamy
Katarzyna i Młodsza












"To ja, pingwin!", "To ja, jaszczurka!"
Autor: Camilla de la Bedoyere
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: miękka
Liczba stron: 26
Format: 20x24 cm
ISBN: 978-83-274-3762-4, 978-83-274-4073-0




Read On 1 komentarze

"Moja ulubiona książka. Zwierzęta" - z fauną za pan brat od najmłodszych lat!:)

12:50


Kto ma w domu małego fana fauny, ten wie doskonale, jak wielka może być miłość najmłodszych do zwierząt. U nas takie zainteresowania przejawia Młodsza - choć można by to także określić mianem manii lub bzika;) Potrafi w weekend od bardzo wczesnego rana siedzieć w kuchni i obserwować ptaki przylatujące do karmnika (dodam, że otrzymujemy dość szczegółową relację na temat ich przylotów, rotacji, zachowań... W końcu wyspać można się "zawsze", a tak ekscytujące wiadomości nie mogą czekać!;)) Nasz kot musiał się przyzwyczaić do prawie nieustannego okazywania mu uczuć przez naszą córkę, no i oczywiście na porządku dziennym są odpowiednie lektury!

Ale ta pasja owocuje naprawdę dobrą już orientacją w świecie zwierząt, znajomością zwyczajów, gatunków, miejsca występowania. Młodsza dzieli tę pasję z babcią, zatem podciąga od niej albumy i studiuje je wnikliwie. Jednak musimy to przyznać - nie obeszło się bez ofiar... Książka "Dzikie zwierzęta" o formacie nieco większym niż A4 i licząca ponad dwieście stron "trochę" się rozpadła... Gdy się tak okazałą lekturę nosi po całym domu, to takie przykre zdarzenia mogą nastąpić, więc choć babcia nie powiedziała ani słowa na ten temat, to ustaliliśmy, że jej książki ogląda się stacjonarnie, a bardziej "mobilne" mogą być te, które należą do Młodszej - w tym właśnie "Moja ulubiona książka. Zwierzęta".

Bardzo adekwatny jest tytuł tej pozycji - rzeczywiście, nie sposób nie zachwycić się tą publikacją. Kolejna rozkładówka to portret innego zwierzęcia: świetne fotografie pokazujące osobniki duże i małe, w naturalnym otoczeniu, zdobywające pokarm, bawiące się, walczące, są także zdjęcia w zbliżeniu przedstawiające dane zwierzę, zatem to świetne pole do obserwacji, nauki. Krótkie teksty o które wzbogacono portrety fauny to najistotniejsze wiadomości o miejscu występowania, sposobie odżywiania się, wychowaniu młodych. Wielbiciele zaskakujących informacji z przyjemnością poznają ciekawostki - o tym, że zagrożony ptasznik wyczesuje parzące włoski z odwłoka, że delfin ma 50 stożkowatych zębów, a przeobrażenie kijanki w dorosłą rzekotkę trwa kilka miesięcy... Każda strona to nowe, intrygujące fakty, zatem warto z osobą czytającą studiować tę pozycję, ale gdy akurat mamy pilne zajęcie, to i samodzielne przeglądanie przez najmłodszych daje im wiele radości: Młodsza nazywa kolejne gatunki, głośno komentuje, co znajduje się na fotografiach, no i wreszcie doskonali umiejętność liczenia - za każdym razem otrzymuję informację, ile okazów dromaderów, zajęcy czy makaków jest na fotografiach;)

Autorzy skupili się przede wszystkim na ssakach - jest ich najwięcej, reprezentacja ptaków, gadów, płazów i ryb jest skromniejsza, ale znajdziemy po parę gatunków i tych kręgowców; jest jeden pajęczak - ptasznik. Przedstawione zostały dzikie zwierzęta, a zawartość pozycji podzielono na rozdziały dotyczące miejsca występowania tych okazów fauny ("Sawanny", "Oceany", "Pustynie", "Lasy", "Krainy zimna"). Na końcu znajdziemy jeszcze słowniczek oraz skorowidz, które ułatwiają dobre zrozumienie treści i korzystanie z tej publikacji. Książka została pięknie i solidnie wydana - nawet najmłodsi fani przyrody, jeszcze może mało delikatni w obejściu z publikacjami, nie powinni jej zniszczyć - mimo intensywnego oglądania, a takie wróżę tej zachwycającej pozycji o wybranych gatunkach ze świata fauny. 

Polecamy
Katarzyna i Młodsza







"Moja ulubiona książka. Zwierzęta"
Autor: opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 23x23 cm
ISBN: 978-83-280-1124-3




Read On 0 komentarze

"Czosnyczka na zmarznięte stópki i inne smakołyki" - gotujcie i smakiem się rozkoszujcie!:)

23:00


Ależ pyszny jest rosół z domowym makaronem własnoręcznie wykonanym przez babcię! A kotlety ziemniaczane z sosem grzybowym? A ryżowa zapiekanka "drugiej" babci? Robiona "od niechcenia", a taka smaczna. I jeszcze zupy - w zasadzie każda; nie bez kozery ta nasza protoplastka przez Starszą nazywana była przez długi czas "babcią od zupki";) Jedzenie to niby nic niezwykłego, a przecież jednocześnie jest takim "spoiwem", sposobem na okazanie uczuć (ach, te pierogi ruskie robione "na zamówienie" córek, pomidorowa co dzień gotowana, by chorej małej osóbce poprawić nastrój...;)). Poza tym przygotowywanie ulubionych potraw to okazja do bycia razem, przekazania pewnych rodzinnych patentów na przeróżne pyszności, miłe zajęcie i dla małych rączek, ale też możliwość uświadomienia, co zdrowe, jak się odżywiać, czemu warto poświęcić nieco czasu na przygotowanie samodzielnie posiłku, zamiast bazować na półproduktach czy fast foodach. 

Przyznajcie szczerze - już sam tytuł książki wprawia w dobry nastrój, wywołuje uśmiech na twarzach, budzi wspomnienia o rozmaitych naszych "domowych" pysznościach. Tytułowa czosnyczka to przepis, który Was na pewno zauroczy - a dostępność produktów i aktualność tej receptury wynikająca z temperatur obecnej pory roku przekona, że warto go wypróbować! Zresztą cała "otoczka" z opisywaniem potraw związana jest najlepszym gwarantem atrakcyjności tej książki. 

Każdy rozdział to jeden przepis i nowi bohaterowie: sympatyczny, otwarci, z empatią nastawieni do siebie. Niezależnie czy to dzieci i rodzice, czy dziadkowie i wnuki, ciocie "prawdziwe" lub "przyszywane" - zawsze możemy być pewni, że najmłodsi będą tu traktowani z szacunkiem, po partnersku, serdecznie. Niedługie opowiadanie przybliża nam postaci, odmalowuje relacje, no i oczywiście zawiera też przepis: bardzo precyzyjnie wszystko jest opisane, a także pięknie zilustrowane (pani Katarzyna Bogucka pewnie niektórych namówiła na robienie pierogów swą książką "Maryna, gotuj pierogi!", a teraz cudownymi, charakterystycznymi ilustracjami kontynuuje tę misję;)). 

Jakże ważne jest włączenie maluchów w domowe poczynania! To jasne, że na początku "korzyść" jest problematyczna, ale to oczywiste, że z czasem nabieramy biegłości, a takie zainteresowanie "prozaiczną" kwestią jedzenia zaprocentuje, gdy pociechy zaczną same już coś przygotowywać do przegryzienia, wybierać produkty wartościowe, nie zadowalać się "byle czym". Ta książka na pewno zachęci chyba nawet najbardziej oporne dzieci do zajrzenia do kuchni;) Na ogół pewnie sytuacja jest odwrotna - ja ciągle mam na podorędziu dwie pomocnice;) Ale jeżeli jest inaczej, to gwarantuję, że naczytawszy się o wspólnym gotowaniu czy pieczeniu (bo smażenie nie jest jednak zbyt zdrowe) każdy nabierze ochoty do kuchennych działań!

A jakie są te przepisy? Apetyczne - to sprawa podstawowa: nabieramy chęci, by je zrealizować, a do tego tak klarownie przedstawione, że ośmielają nawet tych mniej biegłych w sztuce kulinarnej. Wyznam, że odważyłam się zrobić pizzę, tata dziewczynek "przypomniał" sobie sernik na zimno i olśnił nas takim deserem, czosnyczka już na stałe weszła do naszego menu, no i czekamy na lato, by wypróbować pozostałe receptury.

Zatem czytajcie, łykacie ślinkę, ale podczas lektury nie sięgajcie po jakieś banalne przekąski ze sklepu - jak mawia babcia Aniela ("Pizza zamiast podpłomyków") - "dobrze jest się trochę przegłodzić, bo potem lepiej smakuje"! Dlatego po najsmakowitszych rozdziałach róbcie przerwę na ich materializację:) Smacznego!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Czosnyczka na zmarznięte stópki i inne smakołyki"
Autor: Małgorzata Kosińska-Pułka
Ilustrator: Katarzyna Bogucka
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: miękka
Liczba stron: 94
Format: 16.5 x 20.5 cm
ISBN:  978-83-280-2411-3

Read On 0 komentarze

"Ibra. Chłopak, który odnalazł własną drogę" - inspirująca biografia - nie tylko dla fanów!

20:20



To już kolejna publikacja napisana przez Yvettę Żółtowską-Darską dotycząca podziwianego i cenionego sportowca, a jako że poprzednie tytuły poświęcone Messiemu oraz Ronaldo cieszyły się wielką popularnością, o czym świadczy choćby fakt, iż powstały książki z zdaniami i naklejkami popularyzujące wiedzę o tych wyżej wspomnianych piłkarzach oraz ich (póki co;) klubach – FC Barcelonie oraz Realu Madryt, to możemy być pewni, że to wydawnictwo przekazujące sprawdzone wiadomości, wciągające czytelnika i przybliżające w ciekawy sposób postać idola. W swej pracy nad tym tytułem autorka wykorzystała przede wszystkim autobiografię piłkarza: "Ja, Ibra. Moja historia" – ale kluczowe znaczenie ma informacja umieszczona na okładce – "Pierwsza biografia Zlatana Ibrahimovicia dla dzieci", zatem znający może przeszłość sportowca i obawiający się o odbiór pewnych kwestii przez młodych czytelników, mogą spokojnie podsunąć ją małym fanom (i nie tylko – jak głosi kolejne hasło na okładce). Złagodzone zostały niektóre wypowiedzi – zarówno jeśli chodzi o przekaz, jak i dobór słownictwa.

Poza tym przybliżenie postaci legendarnego już piłkarza to okazja do swego rodzaju dydaktycznego przekazu. Okazuje się, że bowiem, iż im większe przeciwności losu napotykał na swej drodze Ibra, tym bardziej starał się osiągnąć upragniony cel. Treningi, doskonalenie techniki, poświęcenie się bez reszty grze – mimo niezbyt pomyślnie rokujących początków to musiało zadziałać – i rzeczywiście dało spektakularne efekty!

Autorka bowiem nie skupia się jedynie na wybranym fragmencie życia Ibrahimovicia, z którego jest najbardziej znany – czyli na dokonaniach sportowych. Dokładnie i barwnie zostały opisane lata dzieciństwa, rodzina słynnego piłkarza, niełatwa codzienność, która była jego udziałem zanim ujawnił się jego wielki talent.

Szwecja już w latach 70. otworzyła się na emigrantów. Wtedy nie sprawiali aż takich problemów jak obecnie, ale też asymilacja nie przebiegała bezproblemowo. Choćby ze znajomością języka, nawet po latach pobytu w Szwecji, było tak sobie. Spora cześć emigracji zarobkowej pochodziła z byłej Jugosławii. Stamtąd właśnie przybyli rodzicie Zlatana Ibrahimovica – tata, Šefik, był Bośniakiem, mama, Jurka Gravic – Chorwatką. Kiedy się pobrali, stworzyli rodzinę patchworkową: do dzieci z wcześniejszych związków doszła córka Sanela i właśnie Zlatan (dwa lata młodszy).

Wnet małżeństwo się rozpadło, Sanela i Zlatan zostali przy matce, ale z ojcem spotykali się w niedziele. Te spotkania miło syn wspominał – nic dziwnego, były to takie "odświętne" relacje. Mama była zapracowaną kobietą, nie potrafiła zapanować nad dziećmi – zwłaszcza synem. Często go biła.

Mieszkali w dzielnicy Malmö – Rosengård. W licznych blokach mieszkali tu emigranci. Zlatan całe dni spędzał na boisku. Długo był mały i niski (podobnie jak to przedstawia Robert Lewandowski w ostatnio dość często emitowanej reklamie). Ażeby móc grać z innymi – starszymi, większymi – musiał nabrać umiejętności piłkarskich. Jego największym idolem piłkarskim był Brazylijczyk Ronaldo Luís Nazário de Lima.

Pierwsze sukcesy piłkarskie, konflikt z prawem, trudna sytuacja rodzinna, gdy jego matkę pozbawiono praw rodzicielskich, ubogie życie z ojcem (ciepłym wspomnieniem z tych lat jest zakup łóżka w Ikei czy też gum z figurkami piłkarzy), ale i kolejne kluby, coraz ciekawsze propozycje, świetne występy – autorka tworzy wnikliwy obraz życiowych zawirowań piłkarza, chwil radosnych, ale i przytrafiających się – jak każdemu – mniej pomyślnych zdarzeń.

Opowieść o Zlatanie Ibrahimoviciu zostaje doprowadzona do roku 2009, gdy piłkarz za rekordowe 69 milionów trafia do FC Barcelony. Na kilku "kolorowych" stronach zasygnalizowane zostały jeszcze najważniejsze wydarzenia z kolejnych lat, w tym liczba polubień oficjalnego profilu na Facebooku - dziś już o prawie sześćset tysięcy większa! Jeśli należycie do fanów Ibry - sięgnijcie po tę pozycję, warto!

Polecam
Katarzyna









Autor: Yvette Żółtowska-Darska 
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: flexi
Liczba stron: 192
Format: 17x24 cm
ISBN: 
978-83-281-0570-6


Read On 1 komentarze

"Rzeka" - dorastanie, dojrzewanie - wielka życiowa próba

13:40


Piękna, niespieszna jest to opowieść, pełna symboliki, zachwycająca ujęciem tematu, odmiennością świata przedstawionego od typowych lektur dla młodych odbiorców. Akcja powieści rozpoczyna się, gdy Kilian jest jeszcze chłopcem, mieszka w małej chatce w górach, nieopodal miejsca, gdzie tytułowa rzeka bierze swój początek. 

Ta niepełna rodzina czeka na brakującego jej członka - ojciec poszedł walczyć, a choć wojna skończyła się już dawno, nie wraca. Akcja nie jest precyzyjnie osadzona ani jeśli chodzi o miejsce, ani o czas rozgrywających się wydarzeń. Są to jednak czasy, gdy podróżowanie pieszo to naturalny sposób pokonywania drogi, przez rzekę można przedostać się dzięki flisakom, a jedyny sposób komunikowania się, to bezpośrednia rozmowa. Zatem brak wiadomości o ojcu nie musi oznaczać najgorszego - i na to liczą matka i syn. By skrócić oczekiwanie, Kilian postanawia wspiąć się na szczyt góry i stamtąd spróbować dojrzeć, czy nie wracają jakieś oddziały, czy nie widać tego upragnionego - dowodzonego przez ojca.

Taki widok z całą pewnością zachwyca, kusi, prowokuje do poznania tego, co się oczom wychowanego w górach chłopca ukazało. Płynąca w dal, coraz szersza rzeka staje się wabikiem nie do pokonania. A jako że ojca nie widać, Kilian postanawia go poszukać. 

Ta długa wędrówka przyniesie wiele doświadczeń. Zmieniające się warunki pogodowe, konieczność zdobycia pożywienia, znalezienia noclegu i ta najistotniejsza sprawa - chęć odnalezienia ojca wiodą chłopaka naprzód, z nurtem rzeki. Zdobywa sympatię poznanych osób, pomagając im zarabia na utrzymanie. Dzieje się wiele, są zdarzenia pomyślne i mniej radosne, Kilian doświadcza trudów codziennego życia w drodze, zdobywa przyjaźń, rodzi się pierwsze uczucie, okazuje się też, że dorastanie to konieczność wyboru, działania rozważnego i odpowiedzialnego. W życiu spotykamy wszak nie tylko osoby przyjaźnie nastawione i z takimi podstępnymi wrogami będzie miał także do czynienia poszukujący ojca chłopak. 

W tej długiej i czasem bardzo trudnej podróży towarzyszy mu niezwykły ptak - sokół porozumiewający się ludzką mową, wspierających wędrowca, służący dobrą radą. Napotkane osoby, tytułowa rzeka, przedmioty o niezwykłych cechach - ta symboliczna opowieść ma pewne cechy wspólne z baśnią, choć przeznaczona jest dla nieco starszych odbiorców, młodszych nastolatków. 

Sporo tu pięknych opisów przyrody (proporcje wyważone, zatem nie znużą one nawet mniej niecierpliwych), autorka obrazowo przedstawia przeżycia głównego bohatera, jego przemiana intryguje, jego czyny zjednują sympatię odbiorcy. Ciekawa pozycja do czytelników lubiących nie tylko przygodowe, humorystyczne opowieści o współczesnych nastolatkach.

Polecam
Katarzyna



"Rzeka"
Autor: Emilia Kiereś
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: twarda
Liczba stron: 192
Format: 15x19,5 cm
ISBN:  978-83-62199-35-8



Read On 0 komentarze

"Ciało. Jak to działa?" - o wielu "dziwnych" sprawach nas samych dotyczących:)

10:40


Choć to tak dostępny, można by powiedzieć - powszedni;), obiekt obserwacji, to przecież nie przestaje zadziwiać! Na dodatek odpowiedź na jedno pytanie często prowokuje następne. Głód wiadomości dotyczących nas samych bywa prawie nie do zaspokojenia! A choć ostatni rok nauki biologii (klasa trzecia liceum;)) zakończyłam z oceną bardzo dobrą, to przyznaję, że niejednokrotnie dziewczynki zaskakują mnie wątpliwościami, które się pojawiają na gruncie codziennych obserwacji ludzkiego ciała;) 

Przoduje w nich Starsza. Choć to Młodsza pragnie zostać lekarzem, zaś jej siostrze marzy się kariera mistrzyni patelni (i garnka, rondelka, piekarnika...;)), to właśnie od naszej pierworodnej słyszymy niemal co dzień pytania, prośby o wyjaśnienia. Zresztą sami wiecie;) - to tak zajmujący temat, że niemal każdy starszy przedszkolak zaczyna indagować rodziców czy dziadków na okoliczność ich wiedzy na temat budowy i funkcjonowania ciała człowieka. 

Tytaniczna praca autorki sprawia, że niniejsza książka jest znakomitą wyręką i pomocą, gdy nie do końca wiemy, co odpowiedzieć na pytanie, dlaczego mocz jest żółty, po co kaszlemy, czemu palce po wyjściu z kąpieli wyglądają "jak parówki" (autorskie określenie dziewczyn, chodzi oczywiście o marszczenie się wyżej wymienionych końcówek;)), jak działa nasze oko i czemu obcinanie włosów nie boli;) 

Nie znajdziemy tu takich sztandarowych kwestii jak układ kostny, układ krwionośny, precyzyjnie rozrysowany układ pokarmowy - te sprawy są na ogół najmłodszym znane, bo atlasy anatomiczne dla dzieci to dość popularne publikacje. Jednak sama świadomość, jak coś wygląda, nie zaspokaja ciekawości - często o wiele bardziej ciekawe okazują się wiadomości wyjaśniające jak, dlaczego, po co, w jaki sposób... Te wszystkie tajemnicze procesy, "zaskakujące" umiejętności i możliwości ludzkiego ciała Marta Maruszczak opisuje w sposób rzetelny, wnikliwy, przykuwający uwagę. Bądźmy szczerzy - wszelkie te zagadnienia można wyjaśnić naukowo, używając specjalistycznych terminów, ale najcenniejsze są takie książki, które łączą tego typu podejście ze świadomością, że to często laicy pragną nieco zgłębić temat. Na dodatek młody czytelnik to bardzo wymagający odbiorca: jeśli jego uwaga nie zostanie przyciągnięta, jeżeli znuży go lektura, to do niej nie wróci, nawet mimo zainteresowania opisywanymi sprawami. A książkę "Ciało. Jak to działa?" czyta się po prostu z pasją!

Przyznam, że sięgnęłyśmy już po nią wcześniej - około rok temu zagościł u nas egzemplarz wypożyczony z biblioteki. Jednak wówczas może i ta żądza wiedzy nie była tak wielka, i dziewczynki nieco za małe, bo tylko parę wybranych zagadnień przeczytałyśmy. Jednak w tym roku, gdy to Mikołaj domyślił się, że ludzkie sprawy są tak nam bliskie;), okazało się, że jest to świetna pozycja nawet dla starszych przedszkolaków! Wyznam, że u nas była czyta i "na dobranoc", i "na dzień dobry";) - miałyśmy zatem takie naukowe święta, bo właśnie - poruszane zagadnienia ciekawią, sposób ich przedstawienia trafia do młodych odbiorców, więc lektura naprawdę wciąga. Na pewno nie wszystko dziewczyny zrozumiały (choć zapamiętują wiele i potem ochoczo dzielą się usłyszanymi informacjami z rodziną:)), ale to też zaleta tej pozycji: za czas jakiś sięgną po nią same, a samodzielne czytanie nie będzie przerywane pytaniami: "o co tu chodzi?", bo tekst jest klarowny, wiadomości jasno przekazane i przystępnie sformułowane. 

Poza tym ta książka zawiera masę ciekawostek, zaskakujących czasem i dorosłego czytelnika. Za stronę wizualną odpowiada Tomasz Samojlik (zatem i ogląda się "Ciało" bardzo przyjemnie:)). Trwałe wydanie gwarantuje, że pozycja ta wytrzyma zmasowane ataki żądnych wiedzy o sobie samych czytelników:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Ciało. Jak to działa?"
Autor: Marta Maruszczak
Ilustrator: Tomasz Samojlik
Wydawnictwo: Multico Oficyna Wydawnicza
Oprawa: twarda
Liczba stron: 116
Format: 23x26 cm
ISBN: 978-83-7073-980-5


Read On 2 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *