facebook

Kobietnik - inna bajka

"Mapa przyszłości" - poznajmy świat za "parę" lat!:)

11:45


Twarde kartki, okazały format, parę elementów do odnalezienia - to takie sztandarowe wyobrażenie dotyczące wyszukiwanek. Chyba każdy się z nimi zetknął, maluchy lubią takie publikacje, korzystają z nich na różne sposoby - bo to okazja, by poznawać nowe słowa, ćwiczyć spostrzegawczość, kształcić umiejętność opowiadania - zatem takie książki towarzyszą nam przez kilka lat, ale nie da się ukryć, że raczej są to te najwcześniejsze lata naszych pociech. 

Ale rzecz jasna świat nie stoi w miejscu! Także w temacie wyszukiwanek dzieje się wiele i niniejsza pozycja, która do tego typu publikacji w pewnym sensie może być zaliczona, dowodzi niezbicie, że nawet szkolniacy mogą się bawić w wyszukiwanie. A do tego - będzie to i kształcąca rozrywka! 

Co więcej - jeśli wydaje się Wam, że takie odnajdywanie elementów to jednorazowa zabawa na pół godziny czy też godzinę, bo mali użytkownicy zapamiętują położenie szukanych rzeczy czy osób i nabytek przestaje cieszyć, to uspokajamy i dementujemy;) - otóż tu po prostu nie sposób zapamiętać wszystkiego;) Na dodatek autor stawia przed nami tyle zadań, że pewnie i na jedną część te pół godziny nie wystarczy...

A dlaczego "część"? Tytuł "Mapa przyszłości" wiele wyjaśnia. Jak wyglądają mapy? Rozmiary po złożeniu niewielkie, ale gdy rozłożymy, otrzymujemy naprawdę imponującą płachtę papieru! Tak jest i w tym przypadku, z tą różnicą, że wyjściowe wymiary są też spore. Nie obawiajcie się jednak, że to niepraktyczna i wymagająca nie wiadomo jakich metraży pozycja - możemy przecież ograniczyć się do typowej rozkładówki, zatem bez problemów mierzyć się z zadaniami podczas podróży autem, w poczekalni u lekarza czy w innych mniej sprzyjających okolicznościach. A w domu, po uprzątnięciu podłogowego królestwa pociech (to też argument za posiadaniem tej książki - wreszcie dzieciaki sprzątną u siebie bez gadania;)), rozpościeramy tę harmonijkową mapę i napawamy się krajobrazem przyszłości!

Temat tej pozycji jest zdecydowanie niemaluchowy;) - uczniowie jednej z klas otrzymali niebanalne zdanie domowe. A jako że okazali się być niezwykle kreatywni - efekty były zaskakujące... Otóż dzielna młodzież stworzyła... portal teleportujący do podróżowania w czasie! Niegdyś rysowało się w szkole ilustracje obrazujące, jak świat będzie wyglądał w dwutysięcznym roku;) - bardzo kosmiczne one były;) A ostatnio babcia dziewczynek wspominała, że jej nauczycielka geografii mówiła, że niedługo nadejdzie taki czas, że będziemy się uczyć wszystkiego naocznie, wsiądzie się w samolot i poleci np. do Afryki, żeby wszytko zobaczyć na własne oczy... Wy też pewnie macie różne ciekawe pomysły, jak się zmieni świat za parę lat;) Sprawdźcie, jaką wizję stworzył autor książki! Z całą pewnością wiele obiektów będzie Wam znanych, ale mnóstwo rozwiązań technologicznych, niezwykłych udogodnień, oryginalnych, nowych obiektów zaskoczy z pewnością! I jak tu szukać uczniów, pani Oli, wyssanych z klasy sprzętów, gdy nie możemy się wprost napatrzeć na tę panoramę naszego świata w przyszłości?!;)

A wracając do tych znanych budowli, miejsc - gdy już uporacie się ze skompletowaniem wszystkich przedmiotów, gdy uczniowie również zostaną odnalezieni, wówczas możecie podszlifować swoją wiedzę geograficzną. Kilkadziesiąt obiektów, góry, rzeki, pustynie - nie lada zadanie czeka śmiałka, który postanowi przygotować się do sprawdzianu zapowiedzianego przez panią Olę!;) Zwłaszcza że w przyszłości niektóre miejsca zmieniły nieco swe oblicze, ale dla chcącego - nic trudnego - a Wasze panie uczące przygody czy geografii na pewno docenią Wasze starania!:)

No i wreszcie kolejny miły akcent - mamy możliwość spersonalizowania naszego egzemplarza i dorysowania ulubionego miejsca!:) Zatem w takich szkolnych klimatach będąc, oceniamy tę pozycję na szóstkę (nawet z plusem:))! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 












Autor, ilustrator: Tomasz Minkiewicz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 28
Format: 23,5 x 32,5 cm
ISBN: 978-83-10-13007-5


Read On 0 komentarze

"Koci blok rysunkowy" - miłośnicy kotów - do dzieła!:)

12:35



Dziś nasz wyjazd do przedszkola wisiał na włosku;) Otóż do naszego pupila (który się wałkocił;), jest kotem, nie koniem, zatem wałkonienie się wykluczone;)), przyszedł w odwiedziny koleżka. A może koleżanka? Była to chyba wizyta kurtuazyjna, bo gość usiadł w odległości trzech metrów, a i nasz podopieczny tylko raczył przeturlać się na brzuch i obserwować przybysza. Ach, jak miło byłoby poobserwować jeszcze kwadrans czy dwa to spotkanie! Niestety, obowiązki wzywały... Bo muszę wyznać, że i Starsza, choć nadal psy stawia na pierwszym miejscu, to z braku takiego czworonoga, zaczęła i łaskawiej patrzeć na naszego kocia;) Zatem "Kocim blokiem rysunkowym" dzielą się dziewczyny i wspólnie zgłębiają kocie tajemnice:)

Witający nas na pierwszej stronie Maciek przywołuje wcześniejszą publikację autorstwa Nikoli Kucharskiej - "Opowiem ci, mamo, co robią koty". Znamy, uwielbiamy - zdradzę, że podtrzymywała nas na duchu podczas dłużących się dni w szpitalu. Niniejszy blok rysunkowy też tam z nami był, ale choć Młodsza miała mnóstwo czasu i koty kocha miłością przeogromną;), to jednak sporo stron zostało nieuzupełnionych. Trochę z powodu niemożności wygodnego rozłożenia wszystkich akcesoriów, które przy procesie twórczym są potrzebne (kredki ze srebrną i złotą;), grube, cienkie, mazaki, ulubiony ołówek, cienkopisy...), ale też dlatego, że część zadań została zakwalifikowana jako odpowiednie dla siostry. 

Ci, którzy znając serię "Opowiem ci, mamo" sądzą, że i ta aktywizująca pozycja będzie dla tych najmłodszych, zatem starszaki będą się przy niej nudzić, są w błędzie! Książki z serii "Opowiem ci, mamo" to rzeczywiście publikacje i dla małych fanów tematu - grube kartki, duży format, kolorowe rysunki, wyszukiwanki - świetnie się zatem sprawdzają już jako prezent także dla dwulatków. Ale "Koci blok rysunkowy" stawia przed małymi użytkownikami masę zdań i dla młodszych (kolorowanki, wyszukiwanki, labirynty), i dla starszych, którzy znają litery, umieją czytać i pisać (choćby w pewnym stopniu;)). 

Jednocześnie to nie jest książka jedynie do banalnego pokolorowania rysunków - mnóstwo zadań zakłada twórczy udział najmłodszych, trzeba będzie wykazać się kreatywnością, zaprezentować swoje talenty we władaniu przyborami do rysowania;) 

Kto zna już Maćka, jego rodzinę i jego pupili, ten wie, że nie można się z nimi nudzić! Koty potrafią wprowadzić pierwiastek nieprzewidywalności w każdą czynność i zwykłe z pozoru zdarzenia nabierają tempa, a niespodziewane zwroty akcji zaskakują wszystkich i bawią (choć przede wszystkim obserwatorów;)). Tak będzie i tym razem - odwiedzimy mnóstwo ciekawych miejsc, będziemy towarzyszyć bohaterom w rozmaitych działaniach - i pomagać im także!:)

Zadania są wydrukowane jednostronnie, zatem druga strona może nam posłużyć do własnej twórczości - choćby do portretowania domowych pupili;) Choć trzeba dodać, że nie jest ona tak całkiem pusta - znajdziemy tu mnóstwo ciekawostek o kotach i znanych kociarzach, dowiemy się, jak odczytywać zachowanie naszych czworonogów, poznamy te mniej popularne gatunki z rodziny kotów. Nawet i dorośli fani tych zwierząt będą pewnie zaskoczeni niektórymi informacjami! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








Autor, ilustrator: Nikola Kucharska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 64
Format: 21x29,7 cm
ISBN: 978-83-10-13037-2

Read On 1 komentarze

"39-piętrowy domek na drzewie" - dołączcie do fanów niezwykłego duetu autorskiego!:)

22:35



Nikt chyba nie spodziewał się, co znajdzie na kartach trzeciego tomu przygód Andy'ego oraz Terry'ego. Powiedzieć, że są pomysłowi, to nawet w jednej setnej nie oddać ich kreatywności, oryginalności, niebanalnej nieprzewidywalności! 

A przecież mogłoby się wydawać, że ten znany schemat już niczego specjalnie ciekawego nie oferuje - znów jesteśmy zaznajamiani ze zmianami w domu przyjaciół, kolejny raz muszą oni wywiązać się z zadania stworzenia książki, a termin nagli i pan Nochal się niecierpliwi... Ale choć niby wszystko takie samo, to nie ma mowy o powtarzalności! 

Znów zostaniemy zaskoczeni, oszołomią nas nowe udogodnienia w domu chłopaków (kolejne trzynaście pięter oferuje mnóstwo olśnień i zapowiada moc wspaniałej zabawy). A pomysł na błyskawiczne stworzenie nowej, frapującej opowieści o odpowiedniej liczbie stron to w ogóle majstersztyk! Tym razem lwia część zasług przypada ilustratorowi - Terry'emu. To on skrywa pewną tajemnicę na ostatnim (w tej chwili, rzecz jasna;)) piętrze, a jego fantastyczny wynalazek pozwoli obu przyjaciołom spędzać miło czas na ulubionych rozrywkach (dowiecie się, czym jest niewesołe miasteczko oraz dlaczego czasem Wtrąbęmuzator może być nie najlepszym towarzyszem do skoków na trampolinie...). A co z książką, na której napisanie nasi bohaterowie mają raptem dzień? Powstaje, choć nie do końca zgodnie z planami pomysłowych chłopaków...

Jeśli uwielbiacie szybkie tempo wydarzeń (a nawet superszybkie;)), ciągłe zmiany akcji, zaskakujące okoliczności, które sprawiają, że niczego nie będziemy pewni - chyba tylko tego, że lektura sprawi wielką przyjemność - to nie wahajcie się, by poznać bliżej kolejną niesamowita przygodę, którą chcą się z nami podzielić Andy i Terry!

Zdradzę, że opowieść ta przyniesie nam nieoczekiwaną wiedzę na temat tego, skąd się wzięło to wszystko, co widzicie wokół siebie i komu zawdzięczamy świat taki, jaki się nam prezentuje;) Do tego - choć autorzy nie przepadają za morałami - kilka ważnych kwestii o takiej właśnie wymowie się pojawi - by mierzyć siły na zamiary, robić to, w czym czujemy się dobrze, pewnie, no i wreszcie ten, który podsuwa chłopakom ich przyjaciółka, Jill (przekonajcie się też, czy pomysł posiadania mnóstwa zwierząt to rzeczywiście tak świetna sprawa - a to właśnie dzięki noclegowi zaoferowanemu bohaterom przez Jill).

Nie wątpimy, że lektura tej pasjonującej historii będzie błyskawiczna - a gdy ją poznacie, możecie cieszyć się już trzema opowieściami i wypatrywać kolejnej - "52-piętrowego domku na drzewie"!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








Autor: Andy Griffiths
Ilustrator: Terry Denton
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 352
Format: 13 x 19,7 cm
ISBN: 978-83-10-12852-2



Read On 0 komentarze

"Porachunki robota Mata, czyli łamigłówki, labirynty i inne zadania matematyczne" - świetny pomysł na rozbudzenie matematycznej pasji!

14:00


Niedawno poznałyśmy przesympatyczną dziewczynkę: czteroipółletnia Matylka, wygadana, odważna, z mnóstwem pomysłów, pięknie się wysławiała i zaskakiwała wiedzą. Znalazła sześć szyszek i podeszła do dziewczyn mówiąc: "Mam po dwie szyszki dla każdej, będziemy sobie teraz rzucać":) Zrobiło to na mnie wielkie wyrażenie, tym bardziej, że Młodsza (starsza o pół roku od nowo poznanej koleżanki) do niedawna miała wielkie opory w kwestiach związanych z liczeniem... Ileż to razy słyszeliśmy - "Policz palce!" (gdy rysowała czyjś wizerunek) albo: "Pomóż mi liczyć!" - podczas zabawy w chowanego czy gier planszowych. Ale nasz pobyt w szpitalu, który dłużył się nam nieco, wykorzystałyśmy na uzupełnianie rozmaitych książeczek z zadaniami dla przedszkolaków. Sporo tam było i liczenia, zatem tę kwestię mamy już opanowaną;) 

Starsza jest pod tym względem przeciwieństwem siostry. Skupiona, precyzyjna, uwielbia liczenie, przeliczanie, sumowanie. Wydawać by się mogło zatem, że "Porachunki robota Mata, czyli łamigłówki, labirynty i inne zadania matematyczne" to pozycja wyłącznie dla niej. A jednak nie tylko! Tę pełną niebanalnych pomysłów publikację polecamy i tym z matematycznym bzikiem, i tym, których te zagadnienie mniej pasjonują - po to, by odkryli, jaka zabawna, ciekawa i przydatna może być matematyka!

To nie będą nudne słupki, banalne podawanie liczby elementów, schematyczne grupowanie w zbiory. Te propozycje zaciekawią nawet takich starszaków jak rodzice małych użytkowników publikacji:) Robiłam te zadania na sucho;) i przy zapałkowym miałam problem z jednym przykładem - ale jak cieszy wpadnięcie na właściwy trop!:) Zatem naprawdę są wciągające, zachęcają do główkowania, to świetny sprawdzian spostrzegawczości, logicznego myślenia, ale też kreatywności. Pomysłowe przygody robota Mata i jego przyjaciół wymagają skupienia, dokładności, a niejako przy okazji uczą najmłodszych mnóstwa matematycznych zagadnień. 

Poniżej widzicie tylko trzy z ponad trzydziestu zadań - umieszczone na jednej stronie umożliwiają "dzielenie się" książką, wspólną zabawę z rodzeństwem czy kolegami, także z tymi młodszymi osobnikami, którzy mniej pewnie na gruncie dodawania wielkich liczb;) się czują... Zatem mamy labirynty z matematycznymi objaśnieniami, najmłodsi mogą wykazać się spostrzegawczością i odszukać połówki rysunków, identyczne elementy, odbicia w lustrze. Niezwykle zajmujące i ciekawe są propozycje odwzorowania rysunków podobne jak to, które widać na ostatniej fotografii pod tekstem. Znajdziemy także pomysłowe kolorowanki, łączenie punktów, mali fani łamania głowy dowiedzą się także, czym jest sudoku i spróbują swych sił w rozwiązywaniu tego typu zadań. 

Bez wahania stwierdzić zatem można, że do rewelacyjnej książki o języku polskim traktującej dołączyła świetna pozycja matematyczna. Czekamy na kolejne publikacje autorstwa tego fantastycznego duetu!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










Autor: Monika Hałucha
Ilustrator: Anita Graboś
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 64
Format: 210x297 mm
ISBN: 978-83-10-13050-1


Read On 2 komentarze

"Sam w domu" - o czekaniu, płakaniu i o wielkiej przyjaźni:)

08:30



Mrówkojad jest trochę mniej zaradny. Mniej energiczny, trochę mało operatywny. Nie wszyscy muszą być tacy sami, zatem te jego "mniej" nie przeszkadzają orzesznicy. I raczej wcale nie dlatego są przyjaciółmi, by ona na jego tle mogła błyszczeć. A tak czasem bywa... Na szczęście łączy ich szczera sympatia. Dobrze im razem, dopełniają się w przeróżny sposób. Orzesznica ma w mrówkojadzie wiernego słuchacza i dzielnego zjadacza jej wytworów kulinarnych;)

Ale dobrze jest też czasem spotkać się z kimś innym, zrobić coś innego, może nawet - odpocząć nieco od siebie. Jak się okazuje - tym bardziej później siebie nawzajem doceniamy;) Pełna werwy i pomysłów orzesznica z ochotą przystaje na propozycję udziału w warsztatach dotyczących zdrowych słodyczy;) Ma się na nie wybrać ze znajomym kretem. Ależ się ten pomysł nie podoba jej wielkiemu przyjacielowi! Pewnie wielu rodziców odnajdzie w jego opisie sportretowane własne pociechy;) Najmłodsi często są bardzo nieszczęśliwi, gdy rodzice muszą gdzieś wyjść, zaraz pojawia się masa próśb, spraw niecierpiących zwłoki, przeszkód, które może zatrzymają mamę w domu...

Niestety, orzesznica nie ma zamiaru zmieniać planów, cierpliwie i spokojnie tłumaczy, bez zwłoki wychodzi z kretem Stellanem, a mrówkojad zostaje sam... Cóż można robić samemu? Jak dobitnie pokazać swoją rozpacz orzesznicy, gdy ta wróci? Jak się okazuje, czas spędzony bez towarzystwa to niekoniecznie pasmo nudnych godzin! Może taki właśnie był zamiar przyjaciółki - pobudzić druha do działania, rozruszać go trochę - ale bez narzucania mu czegokolwiek? 

Jeśli spojrzycie na wymuskaną, śliczną kuchnię orzesznicy na pierwszej ilustracji, to ostatni wizerunek tego wnętrza może Was nieco przerazić... Ale uspokajamy - mrówkojad wcale się nie zajął destrukcją!;) Gdy z pasją realizujemy jakiś projekt, bywa że nie zwrócimy uwagi na otoczenie... W każdym razie - ta sympatyczna opowieść pokazuje, jak miło jest czasem dać sobie chwilę oddechu - nawet od tych najbliższych. Jak wiele się wtedy może wydarzyć, ile się możemy dowiedzieć o samych sobie.

A przy tym - jaka to świetna lektura! Uroczy Karol Gustaw, poczciwy mrówkojad, ciekawy pomysł dotyczący tematu kursu i jego interpretacji (któż nie przyklaśnie tej idei?!;)), pełna zabawnych chwil, mądra historia z krzepiącym finałem. Kto przeczyta - ten się zachwyci! Ci, którzy nie znają wcześniejszych przygód tej niezwykłej pary przyjaciół, sięgają po nie po poznaniu książki "Sam w domu" - zatem nie wahajcie się, sięgajcie po tę uroczą opowieść!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 








"Sam w domu"
Autor: Lotta Olsson
Ilustrator: Maria Nilsson Thore
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 36
Format: 20 x 26,5 cm
ISBN: 978-83-7776-121-2

Read On 1 komentarze

"Julian i Irena Tuwim dzieciom" - evergreen w pięknej formie:)

16:30


Pięknie się ta propozycja prezentuje - barwne postaci z utworów w tomie tym się znajdujących przykuwają uwagę, wywołują uśmiech na twarzach i sprawiają, że młodzi odbiorcy z zaciekawieniem sięgną po tę książkę. Jeśli rodzice będą przypadkiem starali się zniechęcić do tego pomysłu - wszak kto nie zna Tuwima? u kogo na półce choć jedna pozycja z jego wierszami się nie znajduje? - zatem po co następna książka? - niech zaprzestaną czynienia tego;) 

Dorośli czasem niedowidzą i jeśli się w oczy rzuci im tylko nazwisko, trzeba im pokazać paluszkiem, że to utwory nie tylko tego tak uwielbianego poety - Juliana tu znajdziemy, ale też i jego siostry, Ireny, znanej przede wszystkim jako tłumaczka - to ona przybliżyła najmłodszym postać niebanalnej niani - Mary Poppins, to dzięki niej wielbiciele powieści Edith Nesbit mogli zagłębiać się po uszy w tych emocjonujących historiach, wreszcie - to ona w pewnym sensie stworzyła Kubusia Puchatka - najpopularniejszą i najbardziej lubianą wersję postaci poczciwego niedźwiadka, jego urocze piosenki, jego imię. 

Nie da się jednak ukryć, że pewnie lepiej znamy Irenę Tuwim - tłumaczkę, niż autorkę... Oczywiście pamiętam z dzieciństwa ten wciągający maluchy do wspólnego "czytania" wiersz "Co okręt wiezie", ale wyznam, że nic więcej, niestety... Dlatego ta pozycja do świetna okazja do nadrobienia naszych braków - jest tu i dydaktyczno-oniryczny "Marek Wagarek", i opowieść o uroczym, dzielnym pingwinku Kleofasku, a także "Pampillo", emocjonująca historia ustaleń, czy tajemniczy owoc nadaje się do konsumpcji, pełna niebezpieczeństw i dzikich zwierząt o oryginalnych imionach;)

A do tego oczywiście są tu te najukochańsze, lubiane, pełne humorystycznych akcentów, zaskakujących postaci, niezwykłych zdarzeń i niebanalnych dialogów utwory Juliana Tuwima! Jest ich w tym tomie bardzo symboliczna liczba - bo czterdzieści cztery. Znajdziemy tu portrety bardzo osobliwych bohaterów, upersonifikowane zwierzęta i takież przedmioty, ich perypetie zabawnie przedstawione, nieco przejaskrawione wady, które sprawiają, że Zosie-Samosie czy podobne do Grzesia małe kłamczuszki zastanawiają się nad swym postępowaniem. Poza tym są tu i bajki wierszem - o rybaku i złotej rybce, "Bajka o popie i jego parobku Jołopie" (obie będące adaptacjami utworów Puszkina), mój ulubiony "Słoń Trąbalski" (wszak jego córeczka to Kachna!;)), opowieść o wyprawie dzielnego podróżnika pana Maluśkiewicza. 

Ciekawy dodatek, a właściwie wstęp proponują nam redaktorzy tego wydania - fragmenty wspomnień rodzeństwa Tuwimów z czasów dzieciństwa - opowieści o wakacyjnych eskapadach, o zabawach, pierwszych literackich próbach, rozmaitych pasjach z tych najmłodszych lat, odkrywaniu piękna otaczającego świata, bratersko-siostrzanej miłości. 

Bardzo się nam także podobają ilustracje stworzone przez Adama Pękalskiego - świetnie oddają emocje bohaterów, koloryt epoki, ale też drobnym szczegółem potrafią uaktualnić treść, pokazać ponadczasowość poruszanego tematu.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki













"Julian i Irena Tuwim dzieciom"
Autorzy: Julian Tuwim, Irena Tuwim
Ilustrator: Adam Pękalski
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 288
Format: 16,5x21,5 cm
ISBN: 978-83-10-13057-0







Read On 2 komentarze

"Lubię Leosia" - fascynacje i animozje najmłodszych;)

11:45


Oglądaliśmy ostatnio nasze produkcje filmowe z wczesnego dzieciństwa dziewczynek (bo teraz to - ho, ho - jakie panny wielkie;)). Nieco ponaddwuletnia Starsza zapytana o plany odkłada to, co trzyma, by gestykulacją podkreślić wypowiadaną kwestię, rozkłada rączki i mówi: "Me ma... pamu";) Komunikaty maluchów takie właśnie są - krótkie, trafne, przekazujące sedno sprawy i rozbrajające;)

Podobnie jest z dziecięcymi uczuciami: albo się coś lubi, albo bardzo nie lubi - często na pierwszy rzut oka najmłodsi czują niechęć i nie wahają się, by dać wyraz tym emocjom. Szczególnym miejscem w wieku lat kilku jest plac zabaw, a zwłaszcza piaskownica;) Ileż tu się dzieje! Pierwsze dziecięce sojusze, wspólne tworzenie czegoś, koalicje, radość z obecności znajomych kilkulatków...;)

Takie małe-wielkie radości przedstawia w swej autorskiej książce Pija Lindenbaum. A pokazane zostało to w sposób bliski małym odbiorcom - właśnie z ich punktu widzenia, który gdzieś w okolicach kilkudziesięciu centymetrów nad ziemią się lokuje;) Czasem nawet niżej, gdy pochłonięte zabawą towarzystwo tworzy piaskową piekarnię lub konstruuje najpiękniejszy zamek pod słońce:)

Tekst to tylko kilka słów na co drugiej stronie - bo na sąsiadującej widzimy wizualne ich dopełnienie. Ale i w tych paru słowach kryje się wiele znaczeń, cały kosmos treści mieszczący się w małych główkach i serduchach;) Ważne wyrazy zostały wydrukowane większą czcionką, co podkreśla sens deklaracji głównego bohatera - Marcela (to ten młodzian w czarnych ogrodniczkach, którego widzimy na okładce). 

Jeśli dobrze się przypatrzymy, to dostrzeżemy też malutkie rysunki na stronach z tekstem - ciekawy pomysł na stopniowanie napięcia. A zdarzy się wiele! Pojawi się obcy chłopiec, w piaskownicy dojdzie nawet do zamieszek! Nic dziwnego, w wieku kilku lat bardzo często bywa się zwolennikiem czynów, nie słów;) Na szczęście te piaskownicowe wojny mają kontrolowany przebieg... A gdy na dodatek pojawia się jakiś czworonóg, to sytuacja może diametralnie się zmienić;)

Książka dla najmłodszych, o ich ważnych sprawach, została także pięknie wydana (małe paluszki na pewno docenią te przyjemne detale na okładce:)). A znajdujący się na niej rysunek może stać się podsumowaniem tej historii, takim ciągiem dalszym, choć pokazanym na początku;)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Lubię Leosia"
Autor, ilustrator: Pija Lindenbaum
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 28
Format: 19x17 cm
ISBN: 978-83-7776-100-7



Read On 0 komentarze

"Kleptek" - psotny, sekretny przyjaciel - być może już go znacie!;)

12:25


Nasz powrót do domu po tygodniowym pobycie w szpitalu z Młodszą był i radosny, i nieco nerwowy... Wnętrza z grubsza przypominały nasze mieszkanie, ale gdy się patrzyło na piętrzące się wszędzie rzeczy, powyciągane ubrania ("szukaliśmy tej bluzki i nie znaleźliśmy"), mnóstwo przedmiotów, które zmieniły swe miejsce - wtedy zrodziła się refleksja, że być może Kleptek i u nas zamieszkał na czas jakiś...;) Tym bardziej, że tacie dziewczynek zginął klucz. A znalazła go Starsza. Na razie nie przyznaje się do konszachtów z widocznym na okładce chłopcem. No i dzięki tytanicznej pracy udało się jakoś okiełznać demona chaosu;) Zobaczymy jednak, co przyniosą kolejne dni. No i może jednak Kleptek zaprzyjaźnia się łatwiej z chłopakami? Zatem my powinniśmy spodziewać się wizyty Kleptki? ;)

Zresztą chyba już mieszka, bo bardzo często okazuje się, że nie ma winnych zepsucia czegoś, żadna z dziewczyn nie bawiła się niczym, a malownicza sterta zabawek zaścieła podłogę i meble. Oczywiście żadna z nich nie rozlała soku, a ich czapki to chyba ja zgubiłam... Przykłady można mnożyć, ale dziewczyny nie zrzucają winy na niewidzialnych przyjaciół, może dlatego że znają już przygody Jędrka, bohatera książki Pawła Osetka. Chłopiec bezskutecznie starał się wytłumaczyć, kto stoi za różnymi ciemnymi sprawkami, jednak niewidocznemu dla reszty rodziny Kleptkowi wszystko uchodziło bezkarnie i to Jędrek był oskarżany o ukrycie czegoś, zgubienie, o wszystkie psoty nowego, niespodziewanego domownika. 

A przecież i bez tych kłopotów sytuacja chłopca jest nie do pozazdroszczenia. Jest najmłodszy, a to nie zawsze jest fajne, zwłaszcza gdy ma się starszą siostrę, która uwielbia wprost dokuczać innym - dlatego też nazywana jest Ironiczną Werą. Do tego Jędrek bardzo często choruje - jak mówi jego mama, szpitali, w których do tej pory przebywał było "zdecydowanie za dużo". No i nawet gdy już wraca do domu, to może tylko pomarzyć o wyjściu na podwórko i zabawie z kolegami... Zanim wpadniecie w czarną rozpacz i zaczniecie biadać nad losem nieszczęsnego bohatera, uspokajamy, że nie jest to wcale tak smutna sytuacja, spójrzmy na to wszystko z drugiej strony - Jędrek ma rodzeństwo, ma kochających i nader wyrozumiałych rodziców, no i ma niezwykłego przyjaciela! Wprawdzie Kleptek przyciąga problemy jak magnes;), ale z drugiej strony na niesamowite pomysły, mnóstwo energii i wspólnie naprawdę świetnie spędzają czas!

Co ciekawego może wydarzyć się w czterech ścianach naszego mieszkania? Jeśli sądzicie, że niewiele, to jesteście w błędzie! Kleptek wprost notorycznie przekłada z miejsca na miejsce rzeczy należące do Jędrka, jego taty i do Wery (mniej dokucza mamie, ciekawe czemu;)), no i tak się składa, że są to te najpotrzebniejsze przedmioty. A przecież musi też coś jeść (właściwie to żywi się... muffinkami!), no i gdzieś spać, zatem te wszystkie kwestie wprowadzają niemałe zamieszanie w życie bohaterów tej opowieści. 

Przygody Jędrka i jego niewidzialnego przyjaciele są zabawne, zwłaszcza z punktu widzenia małych odbiorców tych opowieści. Warto dodać, że choć mamy do czynienia z takim niezwykłym bohaterem, jakim jest tytułowa postać, to jednak kłopoty Jędrka są prawdziwe, czasem wpada w niezłe tarapaty i niekoniecznie wszystko udaje się gładko rozwiązać - tak jak w prawdziwym życiu: niewidzialni przyjaciele nie ponoszą odpowiedzialności za niefortunny przebieg zdarzeń...

Zatem choć te przygody mogą nas bawić, to przy okazji lektura jest znakomitą sposobnością do rozmowy o odpowiedzialności, rozwadze, obowiązkach. Ale przede wszystkich - to przezabawna opowieść - jeśli chcecie się dowiedzieć, co robi tata Kleptka, co można schować w igloo i jak się kończy szukanie chomika w pralce, gdy wydaje się nam, że właśnie tam się pupil ukrył;) - przeczytajcie tę książkę! Spodoba się nie tylko chłopakom - nasze dziewczyny polubiły ją tak bardzo, że podczas naszego pobytu w szpitalu tata doczytywał ostatnie rozdziały Starszej, bo się nie mogła doczekać na wspólną lekturę;)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Kleptek"
Autor: Paweł Osetek
Ilustrator: Małgorzata Detner
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 18,5 x 23,5 cm
ISBN: 978-83-280-3183-8





Read On 0 komentarze

"Zasypianki" - urocze opowieści na dobry sen

22:40


Czasem wydaje mi się, że jakaś pozycja niezbyt dobrze nadaje się na wieczorną lekturą - bo zbyt emocjonująca, bo zawiła, bo smutna... Przyczyny są różne, ale tak naprawdę nieco mniej trafnie dobranymi książkami na dobranoc są te, w których bardzo istotną rolę odgrywają ilustracje, a zwłaszcza fotografie, które stanowią nierozerwalny element zawartości, współgrają z treścią, dopełniają ją i wymagają uważnego obejrzenia, przestudiowania. Trochę niefortunnie mamy urządzony pokój dziewczyn, zatem wieczorne czytanie z oglądaniem to karkołomne przedsięwzięcie, odkładamy takie lektury zatem na inne pory dnia. Ale poza tym - naprawdę wszystko się sprawdza!;) 

Nic więc dziwnego, że dobranocne historie stworzone przez Annę Onichimowską to opowieści przeróżne, rozmaite pod każdym względem - jeśli chodzi o nastrój, bohaterów, przygody, miejsce akcji. Bogactwo pomysłów sprawia, że co wieczór możemy cieszyć się opowieścią różną od pozostałych - ich bohaterami są dziewczynki, chłopcy, ale też zwierzęta. Tym, co je łączy, jest szczypta magii, odrobina niezwykłości, umiejętność dostrzeżenia w otaczającej nas rzeczywistości pierwiastka baśniowego, nadającego temu co codzienne fantastycznego wymiaru. Czasem są to niezwykłe istoty, czasem nieco zmodyfikowane elementy świata przedstawionego, niebanalne pomysły, marzenia, sny... Dlatego sięgając po "Zasypianki" możemy być pewni, że czeka nas wiele niespodzianek - wywołają one i uśmiech na naszych twarzach, skłonią do refleksji, każą zachwycić się na nowo tym, co wydaje się tak dobrze znane i oczywiste - zawsze będzie to ciekawe spotkanie. 

To bogactwo tematów przywodzi na myśl prośby dzieci o bajkę, opowieść na dobranoc - opowiadamy wówczas o tym, jak to mająca zasnąć pociecha była mała, zdarza się, że zainspiruje nas zdarzenie z minionego dnia, jakiś problem natchnie nas, by przedstawić go w inny sposób, skłonić dziecko do zastanowienia się nad swoim postępowaniem. Czasem jakiś drobiazg, rzecz, detal, fakt może być punktem wyjścia do stworzenia niecodziennej historii na dobry sen. 

Anna Onichimowska zaskakuje spojrzeniem na świat, przywołuje językowe zabawy, które sprawiają, że nasze domysły co do treści są zupełnie odmienne od zwartej w zasypiance historii. Mamy możliwość spojrzenia na daną sprawę z różnych punktów widzenia, bo z "Zasypianką pod górę" sąsiaduje inna - "w dół", jest "Zasypianka z braciszkiem" i "bez braciszka", tuż obok "dziennej" znajdziemy "nocną"... 

Pewne jest, że chyba mało komu wystarczy tych opowieści na cały miesiąc, nawet na tak krótki jak luty;) - nie sposób się powstrzymać, by czytać tylko jedną każdego wieczoru. Na szczęście przy kolejnej lekturze nic nie tracą ze swego uroku!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







Autor: Anna Onichimowska
Ilustrator: Aneta Krella-Moch
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 72
Format: 16,5x19,5 cm
ISBN: 978-83-7672-418-8


Read On 0 komentarze

"Piastowskie orły. 10 opowiadań z czasów Piastów" - barwne opowieści o naszej przeszłości

18:10


Mikołaj Kamler - autor ilustracji do tej pozycji - w mimice portretowanych postaci zawarł bogate i silne emocje. Postaci pokazane zostały w momentach szczególnych, ważnych, jak się okaże - znaczących dla losów kraju. I choć to nie zawsze sami wysoko urodzeni, bogaci, znani, znaczący, to i rola takich zwykłych bohaterów opowieści bywa czasem niebagatelna. Jest to zatem taka nieco inna wizja historii - nie tyle ze względu na zmianę wymowy zdarzeń, inną ich interpretację, ale dlatego iż pokazane one zostały w sposób pełniejszy, bogatszy, niekiedy z innego punktu widzenia, tak by ta historia sprzed setek lat nie była nudnym zbiorem dat, ale żywą, pulsującą uczuciami opowieścią o trudnych początkach państwa polskiego.

Sympatyczny rycerz na okładce uśmiecha się jakby do czytelnika, zerka zza zasłony i niejako zaprasza do lektury. Na pewno warto z tej propozycji skorzystać, choć oczywiście trzeba mieć świadomość, że wkraczamy do świata rządzącego się zupełnie odmiennymi prawami niż ma to miejsce obecnie. Zatem choć bohaterowie opowiadań stworzonych przez Grażynę Bąkiewicz, Kazimierza Szymeczko oraz Pawła Wakułę to dzieci czy też nastolatkowie, to nieobce są im gorzkie doświadczenia - zostali osieroceni, muszą ciężko pracować na swoje utrzymanie, zdarza się, że ryzykują życiem. Ale mają też możliwość uczestniczyć w doniosłych wydarzeniach, owocem których będą istotne zmiany związane z formą, kształtem państwa polskiego. 

Akcję pierwszego z opowiadań od wydarzeń opisanych w ostatnim dzieli trzysta lat - rozpoczynamy tę wędrówkę przez nasze dzieje od przyjęcia chrztu przez Mieszka, pierwszego władcę z rodu Piastów, którego ostatnim przedstawicielem na tronie polskim był Kazimierz Wielki. Co się przez te lata działo? Wojny, walki, kraj był pustoszony przez sąsiadów, ale i pracowicie odbudowywany, a pragnienie stworzenia silnego, samorządnego państwa przyświecało kolejnym władcom. Wprawdzie nierzadko górę brały partykularne interesy, jednak często obserwować możemy gotowość do wielkich poświęceń w imię wyższych ideałów. 

Na ogół te pierwsze lata naszej państwowości kojarzymy z kilkoma datami, odległe czasy - zatem i nasza wiedza na ten temat nie jest imponująca. Autorzy podręczników historii skupiają się na osobach królów, możnych, dworskich intrygach, walkach o władzę, choć też i te informacje na ogół są bardzo lakoniczne. A takie suche fakty niełatwo zapamiętać, nie przemawiają do nas - przeciwnie jest w przypadku niniejszej pozycji! "Piastowskie orły. 10 opowiadań z czasów Piastów" to możliwość poznania bardziej wielowymiarowych postaci naszych pierwszych władców, dostrzeżenia ich ludzkich słabości, ale i cech pozytywnych, o których nie zawsze się wspomina. To też bogaty, ciekawy obraz codziennego życia ludzi trudniących się bartnictwem, uprawą roli, mieszczan, kupców, ulubionych zajęć dzieci (choć dzieciństwo zdecydowanie inny miało wówczas wymiar...).

Kolejne opowiadania przenoszą nas coraz bliżej w kierunku współczesności, poznajemy postacie historyczne i fikcyjnych bohaterów, ale wykreowanych w sposób, który pozwala młodym czytelnikom zyskać wiedzę o życiu w ówczesnych czasach. Tym, co łączy opowiadania, jest szczególnym moment, który został w nich opisany - ważne wydarzenie wiąże się z emocjonującą fabułą, rozmowy postaci dotyczą spraw państwowych, społecznych, gospodarczych, a sposób ich przekazania - jako komentarza do przedstawianych zdarzeń - pozwala je lepiej zrozumieć, polubić historię. 

Warto zwrócić uwagę na wiek odbiorców sugerowany przez wydawnictwo - 9+. To rzeczywiście książka dla młodych czytelników co najmniej tyle lat mających i to nie tylko ze względu na wiedzę historyczną, ale przede wszystkim na dość drastyczne czasem wydarzenia opisane na stronach tej publikacji. Choć oczywiście nie ma mowy o epatowaniu taką tematyką, jest to rzecz jasna próba przedstawienia w sposób pełny minionych wydarzeń, zaciekawienia nimi, poruszenia, skłonienia do refleksji i poznawania naszej historii.

Polecam
Katarzyna







Autor: Grażyna Bąkiewicz, Kazimierz Szymeczko, Paweł Wakuła
Ilustrator: Mikołaj Kamler 
Wydawnictwo: Literatura 
Oprawa: Oprawa twarda
Liczba stron: 224 
Format: 16,8x22,5 cm
ISBN: 978-83-7672-431-7


Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Mgnienie oka" (Muchomor)

- "Dlaczego sztuka jest pełna golasów?" (PWN)
- "Dom nie z tej ziemi" (Nasza Księgarnia)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Chłopiec z Lapedusy" (Literatura)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *