facebook

Kobietnik - inna bajka

"Elementarz dla dzieci z dysleksją" - bezcenna pomoc, by czytać jak z nut;)

20:15


To jest prawie jak magia;) - własna córka czytająca, ba - na życzenie młodszej siostry przypominająca jej ulubione lektury (wczoraj o pewnej Anielce wpadła im w ręce;)). Choć nie zawsze czytanie idzie gładko, zwłaszcza wieczorami jakoś łatwiej o pomyłki, to jednak naprawdę stało się! Starsza czyta!:) 

Cieszy nas to bardzo, mimo że zdarza się jej mylić "b" i "d", czasem z odczytanych głosek tworzy zupełnie inny wyraz, ale to dalej początki, a one bywają trudne. Tym trudniejsze są dla dyslektyków. Jeśli ktoś nie zetknął się z taką osobą, to nie zdaje sobie sprawy, jaki problemem bywa napisanie nawet własnego imienia! Jak trudno jest odczytać krótki tekst czy chociażby zdanie, a gdy na dodatek w klasie gwar, zniecierpliwienie przedłużającym się wykonywaniem polecenia przez nieradzącego sobie z nim ucznia, wówczas koncentracja ulatnia się, a zadanie staje się czymś nie do przeskoczenia... 

Początki nauki są niezwykle ważne - to baza dla przyszłych osiągnięć, dalszych sukcesów, postępów w każdej dziedzinie. W klasie czasem trudno o skupienie, każde dziecko chce być zauważone, czasem kilkoro potrzebuje pomocy, wsparcia, a do tego nie zawsze przemyślana forma podręczników sprawiają, że nauka czytania napotyka na takie przeszkody, iż sfrustrowany pierwszoklasista nie posuwa się dalej czy nawet odmawia ponawiania wysiłków. 

Dobra książka winna spełniać sporo wymagań i wcale nie idzie to w parze z mnóstwem stymulujących atrakcji, a takie niestety są te ostatnie podręczniki: bardzo dużo wielobarwnych ilustracji o nasyconych kolorach, ramki, dymki, tekst na kolorowym tle, ozdobniki, drobne elementy rozpraszające uwagę, odciągające od tego, co najważniejsze - poznawania liter, identyfikowania ich, odczytywania sylab, wyrazów. Istotne jest także odpowiednie tempo i aktywne poznawanie kolejnych treści. Ważnym elementem dobrze skonstruowanego podręcznika są też atrakcyjne teksty - ciekawe, klarownie sformułowane, traktujące małego odbiorcę z szacunkiem, rozbudzające zainteresowanie światem.

Nowa propozycja Wydawnictwa Nasza Księgarnia autorstwa Agnieszki Łubkowskiej to książka, której wartość jest bezdyskusyjna. Nie mam wątpliwości, że taki schemat poznawania liter, jaki został w niej zaproponowany, to ciekawa kontrpropozycja w stosunku do obecnego elementarza. Ale ogólnie rzecz ujmując - to dobra publikacja dla dzieci mających specjalne potrzeby edukacyjne, a nawet dla tych mniej zainteresowanych opanowaniem sztuki czytania (jak Młodsza, która w tej materii wręcz dopiero raczkuje i niespecjalnie ją poszerzanie wiedzy/umiejętności kusi...)

Jak widać na zdjęciach poniżej, elementarz zachwyca przejrzystością, stonowane barwy ilustracji stworzonych przez Joannę Kłos odpowiadają potrzebom osób z dysleksją, ciekawy pomysł wprowadzania liter, dwuznaków, zmiękczeń, powtarza się przy kolejnych przykładach, zatem tak potrzebna dyslektykom rutyna (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) daje komfort poszerzania umiejętności. Teksty towarzyszące wprowadzaniu liter są autentycznie ciekawe - dotyczą otaczającego nas świata, jego różnorodności, główne tematy to przyroda, zwierzęta, zjawiska atmosferyczne, nieco historii, geografii. To treści uniwersalne, atrakcyjne i dla dziewcząt, i dla chłopców, zatem praca z nimi będzie z pewnością miłym wyzwaniem. Połączone ono zostało z fizycznym działaniem, co pozwala utrwalić i uatrakcyjnić naukę.

Autorka proponuje też ćwiczenia relaksacyjne, wzmacniające koncentrację, zadania pozwalające powtórzyć w niebanalny sposób zdobytą wiedzę. A gdy już przyjdzie czas na czytanie, warto skorzystać z pomysłu Agnieszki Łubkowskiej służącego do wyodrębniania wyrazów, tak by debiutujący czytelnik mógł skupić się na drobnej partii materiału. 

Pięknie wydana i starannie opracowana pozycja stanie się nieocenioną pomocą dla najmłodszych, którzy mają swoiste problemy z opanowaniem sztuki czytania.

Polecam
Katarzyna

PS. Autorka zapowiada także "Elementarz dla dzieci z dyskalkulią" - na pewno warto czekać na tę pozycję!









"Elementarz dla dzieci z dysleksją"
Autor: Agnieszka Łubkowska
Ilustrator: Joanna Kłos
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 208
Format: 22x20 cm
ISBN: 978-83-10-13006-8




Read On 1 komentarze

"Myszka Galopka i tajemnica kopalni soli" - "taneczna" przygoda w intrygujacym miejscu

13:15


Czwarta część serii o sympatycznych myszkach mieszkających w kredensie ma nieco mroczą okładkę - tajemnicza, zakapturzona postać, ciemność otoczenia rozjaśniana jedynie blaskiem trzymanej przez nią lampki, grupka bohaterów skulonych z przerażanie, tulących się do siebie... Takie wrażenie moglibyśmy odnieść na pierwszy rzut oka, ale chcę uspokoić i zapewnić, że i w tym tomie czeka nas ciekawa opowieść z radosnym finałem. 

Ów wspomniany wyżej mebel, będący mieszkaniem uroczych gryzoni znajduje się w kuchni domu rodzeństwa - panny Maryli i pana Henryka, w Wieliczce. A myszki są rzeczywiście pełne wdzięku, pomysłowe, przedsiębiorcze i bardzo ciekawe świata. Dlatego chętnie uczestniczą w rozmowach swych gospodarzy - jako pilni słuchacze. A otrzymane pewnego dnia listy anonsują niezwykłe wydarzenie: bal karnawałowy, bal maskowy! Jakby tego było mało - odbędzie się on w niebanalnym miejscu - w kopalni soli, w solnej komnacie! 

Nie wątpię, że na wyobraźnię każdego podziała taka wizja - oryginalna lokalizacja, odświętne dekoracje, pomysłowe stroje i przebrania, do tego całe przedsięwzięcie ma uświetnić wodzirej - przyjaciel Maryli i Henryka, Borys Wawryłło, który pragnie zatrzymać się właśnie w domu swych znajomych. Ta zapowiedź elektryzuje myszki - niestety, nie w przyjemny sposób... Wraz z przybyciem wodzireja pojawia się także uzdolniony tanecznie jego pupil - szczur Szuryłło, a te dwa gatunki raczej nie żyją w zgodzie... 

Czy uda się zatem ułożyć jakoś wzajemne relacje? Utalentowany tancerz zainspiruje jedną z mysich panienek, która tak ochoczo będzie pląsać, iż otrzyma miano użyte w tytule tej opowieści. Ale czy możliwa jest przyjaźń między myszami i szczurem? Co stanie się, gdy dojdzie do konfrontacji? Czy spełnią się marzenia o uczestniczeniu w karnawałowym balu? Odpowiedź na te pytania znajdziemy na stronach tej książki, a że to ciekawa opowieść, barwnie napisana i z mądrym przesłaniem, zatem zachęcamy, byście przekonali się, jakie przygody przytrafią się bohaterom - tym ludzkim i zwierzęcym;) 

Autorka przekonuje nas, że każda pasja jest godna szacunku, a jeśli poświęcamy się czemuś bez reszty, to na rezultaty nie trzeba długo czekać. Zachęca do realizowania marzeń, pokazuje, że w żadnej sytuacji nie można się załamywać, trzeba szukać rozwiązania i nie ulegać stereotypom. Do tego ciekawa lokalizacja - kopalnia soli - sprawia, że zainteresujemy się tematem - może w wakacje uda się odwiedzić to niezwykłe miejsce i spotkać Skarbka?!

Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zetknąć się z rodziną myszek, a lubi emocjonujące opowieści z dreszczykiem, to może z powodzeniem zacząć lekturę od tej właśnie części. Nie wątpimy, że intrygująca opowieść o perypetiach bohaterów i niezwykłe ilustracje będą zachętą by poznać całą serię! 
Wierzymy też, że niebawem będziemy mogli cieszyć się przyjemnością poznawania kolejnego tomu - wszak piąta córeczka również zasługuje na zostanie pierwszoplanową postacią!;)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki






"Myszka Galopka i tajemnica kopalni soli"
Autor: Katarzyna Ewa Kozubska
Ilustrator: Aleksandra Kucharska-Cybuch
Wydawnictwo: Ezop
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 21,7x28 cm
ISBN: 978-83-65230-05-8



Read On 1 komentarze

"Moje książeczki. Księga druga" - opowieści sprzed lat, a tak bliskie!

22:30


Nieco mniej znana mi seria niż książeczki "Poczytaj mi, mamo" nie jest przecież tak zupełnie obca! Pamiętam charakterystyczną wklejkę jednego z tytułów - była utrzyma w ciemnej tonacji, na pewno był tam kolor granatowy i chyba wrzosowy, zdaje się, że w jednej z ramek był czarny piesek - to niewiele, ale jestem pewna, że musiano mi czytać tę opowieść. Doskonale za to w mej pamięci utkwiła opowieść o wielkodusznej i wrażliwej królewnie Apolejce, choć moja książka była nieco późniejszym wydaniem, w miękkiej okładce. Ale rzecz najważniejsza - wszak to "Księga druga"! Znamy pierwszą, bardzo się nam spodobała, nie raz po pierwszej "zapoznawczej" lekturze przypominałyśmy sobie te sympatyczne historie. 

Dlatego spodziewałyśmy się wiele po tej pozycji - i nie zawiodłyśmy się ani trochę! Ba, zauroczyły nas ilustracje, takie niebanalne, prezentujące ciekawe techniki, przybliżające świat naszych babć, dziadków, bo pierwsze wydania tych tytułów ukazywały się w latach 1962-1968.

Bardzo różnorodny jest warsztat artystyczny autorów ilustracji - znajdziemy i zgeometryzowane formy, i nastrojowe akwarele, zetkniemy się ze stonowanymi barwami i ich feerią. To, co łączy wszystkie tytuły, to znaczna liczba ilustracji, zatem równie miło się słucha tych opowieści, jak i ogląda urocze, ciekawe przestawienia bohaterów, ich przygód.

Seria "Poczytaj mi, mamo" oferuje najmłodszym zetknięcie z opowiadaniami i wierszami, w przypadku tych książek mamy do czynienia z prozą, choć w przypadku utworu "O Jasiu kapeluszniku" jest to proza rymowana. Obie serie proponują małym odbiorcą przeróżne opowieści - podróżujemy w czasie i przestrzeni, poznajemy zwierzęta obdarzone mową, magiczne historie zabarwione pierwiastkiem fantastyki, realistyczne przygody o dzieciach, które mimo dzielących ich od współczesności dziesiątek lat są podobne - potrzebują przyjaciela, lubią bujać w obłokach, mają marzenia i pasje, jest i klasyczna baśń o "Kocie w butach" opracowana przez Hannę Januszewską. 

Nas zauroczył "Tygrys o złotym sercu" Czesława Janczarskiego, z pełnymi ruchu, barw i emocji ilustracjami Józefa Wilkonia, które autor - jak czytamy w Posłowiu Katarzyny Piętki - zostały odświeżone, zmodyfikowane. Na miłośników tych tytułów czeka kilka ciekawych nowości, które pewnie z zapałem będą tropić - a wszyscy z radością i uwagą będą czytać te historie: piękne, poruszające, magiczne...

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Moje książeczki. Księga druga"
Autorzy: Adam Bahdaj, Czesław Janczarski, Hanna Januszewska, Irena Tuwim
ilustratorzy: Janusz Grabiański, Hanna Krajnik, Zdzisław Witwicki, Ignacy Witz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 240
Format: 195 x 254 mm
ISBN: 978-83-10-13034-1

Read On 1 komentarze

"Maja i Lino. Chcę mieć psa", "Tosia i Tofik. Chcę mieć kota" - pupil to radość i odpowiedzialność

14:20


Odwieczne marzenie najmłodszych o własnym pupilu, o piesku, który będzie towarzyszem zabaw, kotku, którego będzie się rozpieszczać nierzadko bywa powodem frustracji u dorosłych. Nic dziwnego - dzieci rzadko sobie zdają sprawę z tego, czym tak naprawdę jest opieka nad zwierzęciem, z jakim kosztami się wiąże, ile istotnych ustaleń wymaga pojawienie się nowego, czworonożnego domownika... Wakacje to dobry moment na takie przedsięwzięcie, bo mamy więcej czasu, możemy monitorować proces aklimatyzacji, spokojnie wdrożyć pewne nawyki. Choć z drugiej strony letnie wyjazdy mogą pokrzyżować te plany... No właśnie - o bardzo wielu rzeczach trzeba pamiętać przyjmując pod swój dach zwierzę. Nie tylko miłe chwile zabawy nas czekają, pojawią się obowiązki i wydatki, stresujące sytuacje - o tych wszystkich kwestiach w niezwykle sympatyczny sposób pisze












"Maja i Lino. Chcę mieć psa", "Tosia i Tofik. Chcę mieć kota"
Autor:
Ilustrator:
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: twarda
Liczba stron: 224
Format: 15.21,5 cm
ISBN: 978-83-8057-065-8, 978-83-8057-066-5



Read On 0 komentarze

"Nasze prosię gra na nosie" - zwierzak-druh to nie lada zuch!

13:50



Na okładce znajdziemy jeden tytuł, ale już pierwsza strona informuje, że oprócz sympatycznego prosięcia, które "gra na nosie" poznamy także nieco bliższego nam czworonoga - psa, ale niezwykłego. Drugie opowiadanie autorstwa Agnieszki Urbańskiej to "Superpies nie lubi łez". Zatem czekają nas zwierzęce klimaty, ale bardzo nietypowe! 

Nawet owe prosię to tak naprawdę nader oryginalny osobnik: jest dziką świnką, ale nie dzikiem! Po prostu rodzina prosiaka Pyśka mieszka w lesie, nie w chlewiku - mają tam dom, żyją w sposób, jaki im odpowiada, cieszą się wolnością, swobodą, radośnie spędzają czas. Ale mają też swoje zwyczaje, które kultywują - jednym z nich jest tradycja wyprawienia się w świat, gdy się już dorośnie... Dlatego też rocznica urodzin bohatera zbiegła się z momentem opuszczenia rodzinnego domu. 

A jakie prosiaczek miał przygody? Niesamowite! Możecie mi wierzyć, że wprost trudno spamiętać wszystkie zwroty akcji, tyle się tam dzieje, Pysiek spotyka wiele osób, część z nich jest wrogo nastawiona, nieprzychylnie patrzy na niego i od razu zakłada, że świnka zachować się nie umie... Ach, te stereotypy! Oceniamy innych "na pierwszy rzut oka", jakiś detal w wyglądzie sprawia, że ktoś staje się obiektem kpin, niemiłych żartów... O tym, że jest to niewłaściwe postępowanie, przekonuje nas historia prosiaczka i napotkanego przez niego chłopca - Szczepka, którego koledzy wyśmiewają jego wygląd, a dokładnie - blond włosy i rumianą twarz, przypominające im fizjonomię świnki... Ale to smutne zdarzenie ma swój radosny finał: niebanalna para przyjaciół potrafi zjednoczyć siły, by pomóc innym, swych postępowaniem zawstydzają zadufanych i wywyższających się osobników, a umiejętnością żartowania z samego siebie wytrącają broń z rąk szyderców. Opowieść w ciekawy sposób łączy realizm i fantastykę - bo z jednej strony wszystkich dziwi świnka w mieście, chodząca w trzewiczkach i z plecakiem, ale z drugiej swymi manierami i pogodą ducha Pysiek oddziałuje na otoczenie. Pokazuje, że zanim kogoś ocenimy, warto go lepiej poznać!

Podobnie terapeutyczny wpływ na otoczenie ma Lejek, bohater drugiego opowiadania. Ów poczciwy, niezbyt piękny kundelek, pragnie wyróżniać się spośród psiej braci. Wypróbowuje różne sposoby, by osiągnąć ten cel, na szczęście ani bycie mistrzem w wykradaniu smakołyków, ani mistrzostwo w oznaczaniu terenu na czas nie pochłonęły go, znalazł inną misję - rozweselanie! Jego nowa pasja okazała się strzałem w dziesiątkę - bo świetnie się nadawał do podejmowania takich działań, a ich efekty były naprawdę spektakularne! Jeśli zastanawiacie się, jak może poprawić humor jeden mały piesek "ze zbyt zaokrąglonym brzuszkiem i wyłupiastymi ślepkami", to sięgnijcie po tę książkę! 

Autorka w obu opowiadaniach w niebanalny sposób portretuje zwierzęcych bohaterów - są to postacie nader utalentowane, ale co najważniejsze - mają charakter i osobowość, ich perypetie potrafią wywołać uśmiech na twarzach odbiorców, a urocze ilustracje ukazujące Pyśka i Lejka oraz ich przygody są sympatycznym dopełnieniem całości. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Nasze prosię gra na nosie"
Autor: Agnieszka Urbańska
Ilustrator: Ela Śmietanka
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 56
Format: 20x26 cm
ISBN: 978-83-7672-428-7




Read On 1 komentarze

"Tadek Niejadek" - zachęta na nowo do bycia smakoszem:)

12:00


Ta opowieść mają sporo lat, ale zaręczamy - nie straciła nic ze swego uroku! Wiele osób pamięta z pewnością muzyczną bajkę - "O Tadku-Niejadku, Babci i Dziadku" - została ona nagrana w 1968 roku, zatem słuchali jej pewnie czasem dziadkowie i babcie obecnych małych odbiorców. Urocze i zapadające w pamięć nagranie i dziś jest bardzo chętnie słuchane, ale nie wątpimy, że  ta książka dostarczy Wam również mnóstwa miłych wrażeń - tym razem czytelniczych oraz wizualnych, bo została ona ciekawie i zabawnie zilustrowana.

Jeśli zechcecie prześledzić jej tekst słuchając jednocześnie muzycznej wersji sprzed lat, to zauważycie sporo zmian tekstu - można powiedzieć, że Wanda Chotomska na nowo tę historię kapryśnego chłopca grymaszącego przy jedzeniu stworzyła. Przyznam, że ja tak dobrze nie pamiętałam całego tekstu, ale gdy czytałyśmy tę książę, to już przy pierwszej lekturze zwróciło moją uwagę Pendolino;) - otóż z szybkością porównywalną z prędkością tego nowoczesnego pociągu Dziadek biegł po posiłek dla głodnego wnuczka. A właśnie takie wnikliwe porównanie pozwoliło dostrzec mnóstwo różnic między tekstem muzycznej bajki i zawartością niniejszej książki. W nagraniu cała emocjonująca historia ze szczęśliwym finałem musiała zostać przedstawiona głosami bohaterów - takie założenie przyjęła zapewne autorka, zatem relację ze zdarzeń otrzymujemy dzięki dialogom występujących osób, w nowej wersji część opowieści relacjonuje narrator, zatem pewne partie zostały inaczej opowiedziane, czasem znacznie wydłużone, nieco inny przebieg ma przygoda Tadka, choć jej rozwiązanie - takie sympatyczne i tak podobające się małym odbiorcom jest identyczne. 

W naszym otoczeniu wciąż zachodzą przeróżne zmiany, opowieści rodziców o ich dzieciństwie czasem zdumiewają pociechy, zatem licząca już sobie pięćdziesiąt osiem lat historia również została nieco uwspółcześniona - zmienione zostały dania, których Tadek jeść nie chce lub też te, które po niefortunnej przygodzie z balonikiem z apetytem pałaszuje. Rodziców na pewno ucieszy fakt, iż na deser chłopiec zjada nie tylko słodycze, ale i mnóstwo owoców - bardzo różnych, smacznych i zdrowszych niż cukierki;) 

Wspólna pomoc sporej grupy osób udzielona Tadkowi zbliża uczestników akcji ratunkowej, zatem razem świętują ten radosny finał, a chłopczyk śpiewa już zupełnie odmienną niż na początku piosenkę, która - jak czytamy - "Wandzie Chotomskiej wyszła spod pióra"! Tak to pomysłowo podkreślone zostało autorstwo tego tekstu, dzięki temu najmłodsi lepiej zapamiętają, kto podarował im takie miłe chwile z opowieścią o niebagatelnym wypływie;) Wszak dzielni strażacy podkreślają, że ich hart ducha i siłą płyną ze szpinaku, sam Tadek zachwala przeróżne potrawy, a wspominający z rozrzewnieniem to nagranie wyznają, że polubili różne potrawy właśnie dzięki tej opowieści!

A do tego jest ona tak uroczo zilustrowana! Nieco staroświeccy Babcia i Dziadek, rezolutny wnuczek, ofiarni, pełni zapału pomocnicy, ciekawe wykorzystanie tkaninowych wzorów i rozmaitych deseni, barwne ilustracje łączące realizm ze szczyptą fantazji - pani Ela Śmietanka tworzy bajeczne prace! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Tadek Niejadek"
Autor: Wanda Chotomska
Ilustrator: Ela Śmietanka
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 20x26 cm
ISBN: 978-83-7672-446-1

Read On 0 komentarze

"Szkoła detektywów Emila Wykopka. Porwanie" - śledztwo ze szczyptą humoru:)

22:00


Detektywistyczna opowieść i osoba autorki - Joanny Olech - taki duet od razu przywołał skojarzenia z pewnym dzielnym psem Tytusem, dla którego żadna tajemnicza sprawa nie jest problemem. Podobnie jak w przypadku dwóch tytułów o tym superpsie ponownie mamy do czynienia z książką autorską, no i kolejny raz wraz z bohaterami spróbujemy się zmierzyć z zagadkowym zdarzeniem o nieco kryminalnym zabarwieniu...

Miejscem, w którym się tytułowa intryga rozpoczyna, jest Szkoła Detektywów prowadzona przez niezrównanego Emila Wykopka. Jest on dyrektorem, a do tego niezwykłą osobowością, z zapałem przekazuje wiedzę swoim uczniom, zdaje się być ekspertem w dziedzinie, którą wykłada - jak zatem mogło dojść do tego, że został on porwany?! To intrygujące pytanie, choć jeszcze bardziej zajmuje inna sprawa: kto dokonał tego zuchwałego czynu i gdzie się pan Emil teraz znajduje? 

To oczywiste, że wszystkie te kwestie wiążą się ze sobą - dedukcja jest mocną stroną uczniów tego niezwykłego przybytku wiedzy, zatem gdy pięcioro młodych adeptów bierze sprawy w swoje ręce, możemy mieć pewność, że wszystkie aspekty zniknięcia dyrektora zostaną rozważone, wszystkie poszlaki wzięte pod uwagę, dowody przebadane, a śledztwo poprowadzone z wielką starannością i poświęceniem. 

Na kartach tej emocjonującej opowieści poznamy wiele nietuzinkowych postaci - właściwie każdy z bohaterów jest bardzo charakterystyczny, a przywołane cechy intrygują - na przykład Maurycy - "czempion szachowy, a przy tym atleta obdarzony niebagatelną siłą" czy Benio - "bystry młodzieniec z kłapciatymi uszami, posiadacz najszybszej w mieście hulajnogi". Pięcioro młodych detektywów poznajemy także w akcji, a świetnym dopełnieniem ich wizerunków są ilustracje autorki, zatem wszystkie elementy książki tworzą zaplanowaną całość. 

Historia tajemniczego porwania, a także opowieść o Szkole Detektywów przywołują na myśl przygody Harry'ego Pottera - tajemnicza uczelnia kształcąca wybrańców, niezwykłe umiejętności adeptów (potrafią przebrać się za skrzynkę pocztową lub... grzankę z bekonem), kolejne sekrety, etapy śledztwa - pewne podobieństwa można dostrzec, choć tu zamiast magii mamy twarde dowody, logika króluje, wyostrzony zmysł obserwacji pozwala dokonywać następnych ustaleń. No i tu mamy sporo dozę humoru wplecioną w pełne emocji zdarzenia. 

Opowieść zaciekawia, pozwala docenić swoje umiejętności i możliwości, pokazuje, że w grupie łatwiej osiągnąć sukces. To też inspirujący obraz szkoły - chciałoby się, by była ona wzorem dla placówek, do których uczęszczają młodzi czytelnicy tej książki.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Szkoła detektywów Emila Wykopka. Porwanie"
Autor i ilustrator: Joanna Olech
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 112
Format: 15,2x20,3 cm
ISBN: 978-83-281-1416-6



Read On 0 komentarze

"Baśnie węgierskie. Cudowny jeleń" - inne, piękne opowieści

17:45


Można mi zarzucić bycie nieobiektywną... Wszak jeśli się ktoś wychował na baśniach węgierskich, to nie może ich nie polecać! Moja dziecięca biblioteczka nie była zbyt imponująca jeśli chodzi o rozmiary, ale zawsze oferowała coś miłego do czytania, bo w jej skład wchodziły ukochane książki: "Mały pokój z książkami" Eleanor Farjeon, "Baśnie polskie" (o których wspominałam w tekście polecającym nasz rodzimy tom wydany przez Media Rodzina) oraz właśnie baśnie węgierskie - "Latający pałac"! To były nasze - babci i moje;) - dyżurne lektury, nierzadko zdarzało się, że po przeczytaniu jednej opowieści, jednej baśni, pojawiała się prośba: "Babciu, a może przeczytasz to jeszcze raz?";) Ocean babcinej cierpliwości był niezmierzony, zatem najczęściej tak się właśnie działo. I może to rodzinna fascynacja, ale też chyba dowód na to, że baśnie tych naszych bratanków mają w sobie wiele uroku i oddziałują na wyobraźnię, trafiają w gust młodych odbiorców - w każdym razie nasze wieczorne seanse lekturowe z tą książką przetykane są podobnymi apelami.

Baśnie zaskakują czytelników tematyką, sposobem obrazowania, formą utworu. Kto zna przede wszystkim utwory Andersena ten z całą pewnością będzie zdumiony odmiennością tych opowieści. Rzecz podstawowa to zawieszenie praw rządzących rzeczywistością - tu zwierzęta rozmawiają z ludźmi, niespodziewanie wyrosnąć może olbrzymie drzewo, na którym znajdują się pałace, miasta, całe kraje, są magiczne przedmioty, krasnoludki, smoki o wielu głowach. Raczej nie spotykamy istot o niesamowitej formie, potworów, maszkar, za to musimy być gotowi na to, że znienacka pojawi się diabeł, który zechce oszukać bohatera, sprowadzić go na złą drogę. Są tu i motywy znane z baśni innych narodów, zatem można mówić o wzajemnych inspiracjach, choć jednocześnie widzimy w niniejszych tekstach twórcze przetransponowanie, niebanalną modyfikację. 

Język utworów pełen jest hiperbolizacji: bardzo często bohaterowie mają dzieci tyle, ile włosów na głowie, co jest nader obrazową przenośnią;) Ale często musimy się posiłkować własną wyobraźnią, bo autorzy stwierdzają, że ktoś był piękny, aż słów brak, by to wyrazić; możemy też przeczytać, że królowa "była tak piękna, że na słońce można było patrzeć, ale na nią nie sposób", choć jednocześnie zastosowane porównania zestawiają atrybuty urody z płótnem czy piwonią. Piękne stroje są opisywane przez przywołanie trzech materiałów - srebra, złota i diamentów - to zestawienie jest zresztą często wykorzystywane w baśniach węgierskich.

Utwory zebrane w tym tomie zostały umieszczone w czterech częściach - w pierwszej znajdziemy opowieści o magicznych przedmiotach, fantastyczne historie nasycone niecodziennymi zdarzeniami, cudownymi zbiegami okoliczności. W drugiej - historie ukazujące spryt bohaterów, ich czasem zabawne, czasem smutne koleje losu, z wyjątkiem ostatniej opowieści są one pozbawione pierwiastka magicznego, bazują na tym, co prawdopodobne, choć oczywiście to hipotetyczna jedynie możliwość, zatem mimo tych "zwykłych" realiów budzą zaciekawienie (ale i grozę, bo za zło odpłaca się tu z nawiązką, zacietrzewienie nie pozwala wybaczyć, porywczość w słusznej sprawie jest akceptowanym sposobem postępowania). Kolejne części przybliżą młodym czytelnikom zafascynowanym przeszłością legendarne dzieje - wielki przodków, bohaterskich rycerzy, królów - w ich portrety wpisana jest też magia, cudowne zrządzenia losu, bo oddanie wielkości i uwielbienia dla postaci tej miary wymagało użycia niecodziennych środków. Losy bohaterów są często dramatyczne, nie brak tu i dość krwawych zdarzeń, zatem może warto tę część przeznaczyć do samodzielnej lektury, kiedy odbiorcy będą nieco starsi. 

Pięknie korespondują z treścią ilustracje Marianny Jagody - barwne wizerunki postaci, miejsc, motywy dekoracyjne przedstawiają istotne zdarzenia, bez podkreślania tych bardziej drastycznych zdarzeń. 

Sięgnijcie po ten zbiór i przekonajcie się, że te opowieści są niebanalnym zaproszeniem do świata wierzeń, wyobrażeń, kultury naszych nie tak dalekich sąsiadów - ba, nie wątpimy, że dzięki tej lekturze staną się nam jeszcze bliżsi!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Baśnie węgierskie. Cudowny jeleń"
Ilustrator: Marianna Jagoda
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron:
Format: 18x23,5 cm
ISBN: 978-83-8008186-4


Read On 0 komentarze

"Misja kosmos. Międzygwiezdna podróż Voyagera" - dla najmłodszych ciekawych tego, co "nieco" dalej;)

14:00


Tak ciekawie i skutecznie przybliżający nam tajemnica życia zwierząt, piękno i bioróżnorodność puszczy oraz innych rozmaitych ekosystemów autor zaprasza nas w niebanalną, niezwykłą i bardzo odległą podróż. Tomasz Samojlik potrafi każdy temat uczynić pasjonująca opowieścią, a gdy do tego jest tak zabawnie zilustrowany, to wnet okazuje się, że z przyrodą jesteśmy za pan brat! Tak będzie niewątpliwie i z kosmosem! Bliskie spotkanie z planetami i innymi ciałami niebieskimi to temat niniejszej pozycji. 

Jej podtytuł brzmi: "Międzygwiezdna podróż Voyagera" - nazwę tę nosi bezzałogowy program badawczy, a w wielką wyprawę do granic naszego Układu Słonecznego i poza nie wyruszyły dwie bliźniacze sondy kosmiczne - Voyager 1 i Voyager 2. 

Wprawdzie sondy zmierzały w kierunku dalej od Słońca położonych planet, ale przecież mogłyby się odwrócić, spojrzeć za siebie;) i zobaczyć też pozostałe dwie planety skaliste oraz najbliższą Ziemi gwiazdę - dlatego w tym wyjątkowym opracowaniu znajdziemy informacje o całym naszym Układzie Słonecznym - choć nie tylko! Autor pisze o Galaktyce, o znanych i nieznanych przestrzeniach wszechświata, o poszukiwaniach kontaktu z potencjalnymi odbiorcami gdzieś tam, w odległych jego zakątkach, a także o tych najbliższych planach - o misji załogowej na Marsa. 

Pierwsza rozkładówka to krótki zarys badań kosmosu i przedstawienie bohaterów, z którymi będziemy przemierzać zakamarki gwiezdnej przestrzeni. Kolejne strony dostarczają młodemu odbiorcy wielu informacji dotyczących Słońca, Ziemi i pozostałych siedmiu planet tworzących Układ Słoneczny. Dowiemy się zatem, że doba na Wenus trwa dłużej niż wenusjański rok! Z kolei rok na Uranie to 84 ziemskie lata - ale nie jest to rekord, bo rok na Neptunie trwa prawie 165 lat ziemskich! Upersonifikowanym przedstawieniom ciał niebieskich towarzyszą ich zabawne wypowiedzi, które również służą przekazaniu wiadomości - to te białe dymki, na czarnych polach znajdziemy kolejne informacje - w pigułce, ale przekazane prosto, zatem zrozumiałe także dla najmłodszych. Bo to dla nich jest przeznaczona ta publikacja: widać to na pierwszy rzut oka. Twarde kartki, zaokrąglone rogi, ilustracje opatrzone krótkimi komentarzami, uczłowieczenie całego Układu Słonecznego - a nawet Galaktyki, komiksowy sposób przekazywania informacji - "Misja kosmos" to kolejna propozycja Tomasza Samojlika dla młodych fanów nauki, dla nieletnich eksploratorów bliższych i dalszych zakątków świata;) 

Oczywiście raczej chybionym pomysłem byłoby danie tej pozycji dwu- czy trzylatkom, bo choć warstwa wizualna i forma wydania mogą i u takiego adresata znaleźć aprobatę, to jednak treści te trafią do ciut starszych odbiorców, zainteresowanych tematem, dopytujących o tę pełną tajemnic przestrzeń ponad nami. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Misja kosmos. Międzygwiezdna podróż Voyagera"
Autor i ilustrator: Tomasz Samojlik
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format: 25x25,5 cm
ISBN: 978-83-280-2539-4






Wpis w ramach projektu Przygody z książką.
Sprawdźcie, co się tam dzieje!:)  


Read On 6 komentarze

"Zwierzęta pod ochroną. Mistrzowskie karty" - zabawa i nauka w poręcznym opakowaniu;)

14:15


Ci najmłodsi uczniowie i ci starsi, prymusi, trójkowicze i ci, co zawsze mają ciekawsze zajęcia niż odrabianie lekcji - wszyscy teraz myślą o jednym;) O wakacjach! Nawet jeśli w planach nie ma dalekich wyjazdów, to i tak raczej nudzić się nikt nie będzie. No chyba żeby zdarzyło się zbyt wiele deszczowych dni... Pozostaje też kwestia dotarcia do miejsca, w którym te miłe chwile kanikuły spędzać będziemy... Jak sprawić, by w takich momentach czas nieco szybciej płynął?;) Sięgnijcie po "Mistrzowskie karty"!

Nasz zestaw to "Zwierzęta pod ochroną", bo dla większości domowników to najciekawszy temat pod słońcem! Ale jeśli Wasze zainteresowania krążą wokół innych tematów, macie do wyboru jeszcze inne propozycje. Przyszli lekarze sięgną pewnie po "Ciało człowieka", pasjonaci podróży zdecydują się na "Państwa", a ci, którzy marzą o pójściu w ślady Mikołaja Kopernika czy też Neila Armstronga, z przyjemnością poznają ciekawostki z kart "Kosmosu".  

Co w ogóle;) Wam proponujemy? Czym są "Mistrzowskie karty"? Co nieco widać na zdjęciach - w trwałym pudełku znajdziemy 50 sporej wielkości kart (ich wymiary to 9 na niespełna 14 cm), dołączona jest też instrukcja znajdująca się na identycznej jeśli chodzi o rozmiary karcie. Pięćdziesiąt kolorowych kart to okazja do bliższego poznania wielu gatunków, poszerzenia swej wiedzy o zwierzętach, którym grozi wyginięcie, uświadomienia sobie mnóstwa ważnych zagadnień związanych z ekologią, ochroną środowiska. 

Każde zwierzę, którego dotyczą pytania na karcie, możemy także zobaczyć - dobrej jakości zdjęcia pokazują dany okaz w naturalnym środowisku, także karty dotyczące ochrony zwierząt zostały zilustrowane nawiązującymi do tematu zdjęciami. Awers zatem to wizerunek zwierzęcia oraz trzy pytania - jego samego dotyczące lub kwestii ochrony zwierząt: pytaniom towarzyszą symbole i w zależności od trudności zagadnienia za prawidłową odpowiedź możemy doliczyć sobie jeden, dwa lub trzy punkty. Jeżeli uda się nam odpowiedzieć na wszystkie pytania z danej kategorii, wówczas czeka nas premia - 50 punktów! Proste zasady sprawiają, że szybko możemy przystąpić do rozgrywki i zmierzyć się z koleżankami czy kolegami, a nawet rodzicami. Jeśli mamy chęć wyłonić mistrza wiedzącego wszystko o zwierzętach pod ochroną z większego grona osób, wówczas przydadzą się kartki do zapisywania odpowiedzi oraz sumowania punktów, ale ta gra świetnie sprawdzi się także w sytuacji, gdy nie mamy partnera do rozgrywki lub w czasie podróży - można przecież grać samemu, przekonać się, jak wiele wiemy, poszerzyć wiedzę i w kolejny rozgrywkach prezentować już same bezbłędne odpowiedzi.

Poza tym "Mistrzowskie karty" dostarczą miłośnikom tematu wielu interesujących informacji: na odwrocie kartoników znajdziemy oprócz krótkich, klarownych odpowiedzi na pytania ciekawostki dotyczące omawianego gatunku. 

Małe uwagi do niniejszego zestawu: kolor dwóch kategorii jest bardzo podobny, zatem lepiej przedzielić je innymi kartami, by przy dodawaniu bonusowych punktów nie było wątpliwości. Zastanawia mnie także odpowiedź na pierwsze pytanie z karty "Przyczyny naturalne": "Człowiek przyczynia się do wszystkich procesów powodujących wymieranie zwierząt. Prawda czy fałsz?" Umieszczona na karcie odpowiedź brzmi: "Prawda. Tylko czasami miejsca zamieszkania niektórych gatunków zostają zniszczone z przyczyn naturalnych", a na dodatek ciekawostka na tej karcie to taka informacja: "Nie wszystkie zwierzęta wymierają z powodu działalności człowieka. Większość gatunków zwierzęcych ewoluuje, rozwija się, a następnie wymiera, i tak jest od zawsze. Trzeba też wziąć pod uwagę katastrofy naturalne, epidemie, współzawodnictwo między gatunkami albo brak pożywienia". 

Ale ogólnie rzecz ujmując, to ciekawa propozycja, fajny pomysł na dłużącą się podróż czy gorszą pogodę: kompaktowe rozmiary również warto docenić, a możliwość wyboru między czterema zestawami sprawia, że z pewnością znajdziemy coś dla siebie wśród propozycji "Mistrzowskich kart"!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki






"Zwierzęta pod ochroną. Mistrzowskie karty"
Autor: opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: kartonowe pudełko
Liczba stron: 50 kart
Format: 12,5x15 cm
ISBN: 978-83-280-3065-7



Read On 1 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *