facebook

Kobietnik - inna bajka

"Czytam sobie" - lektura plus wiedza

23:30


Od pięciu lat pozycje z serii "Czytam sobie" zachęcają najmłodszych do pokochania lektur, do sięgania po nie, przeżywania wraz z bohaterami ich przygód i emocji, do podróży w czasie, w przestrzeni, wcielenia się w kogoś innego dzięki słowu pisanemu;)

Nie da się nie czytać! Bogactwo tematów zaciekawia, inspiruje, intryguje. Wielbiciele frapującej fabuły znajdą mnóstwo świetnych propozycji, a niejednokrotnie "przy okazji" książki te dostarczają sporej porcji wiedzy. Podana niebanalnie zostaje w głowie na dłużej.

Tak właśnie jest w przypadku najnowszych tytułów. Oba spodobały się nam bardzo - "Cuda z mleka" zaciekawiły pomysłem podróży do wnętrza bidonu, a właściwie do... środka mleka;) Dziewczyny słuchały z wielką uwagą, pytań nie było zbyt wiele, bo trzeba przyznać, że autorka (lubiana przez nas bardzo za wyjaśnienie sekretu ginących skarpetek;)) pisze prosto, obrazowo, ciekawie. Wprawdzie nieco zdziwił mnie opis cytoplazmy, ale córki nie zgłaszały zastrzeżeń;) Dobre i złe bakterie to konik Młodszej, zatem "Cuda z mleka" są lekturą na czasie!

Życie wielkiego wynalazcy to z kolei wymarzona pozycja dla Starszej. Wprawdzie samodzielne czytanie chwilę jej zajęło, ale jaka była usatysfakcjonowana, gdy skończyła tę książkę. Przyznam, że i mnie zaciekawiła. I wyznam ze wstydem, iż miałam blade pojęcie o Edisonie... Kiedyś coś tam z pewnością człowiek na lekcjach usłyszał, ale jakoś nam, starszakom tylko żarówka się zapamiętała;), co do której okazało się, iż udoskonalił ją Edison, a prócz tego opatentował mnóstwo praktycznych, użytecznych wynalazków, całe życie działał, eksperymentował, poświęcał spore sumy na dalsze innowacje. 

Koleje życia Thomasa Alvy Edisona fascynują - realia życia ponad półtora wieku temu są zaskakujące dla młodych czytelników, ale jeszcze bardziej intryguje sam wynalazca - genialny samouk, pracowity i sumienny geniusz, niestrudzony innowator, pomysłowy i pełen pasji człowiek. Świetna, ciekawa, inspirująca pozycja - co zresztą podkreśla autorka, zachęcając młodych czytelników do pójścia w ślady jej bohatera. Nowe hasło promocyjne serii brzmi: "Czytam sobie! Mogę być, kim chcę!" - i jest wspaniałą zachętą do lekturowych wypraw w światy dotąd nieznane, intrygujące, otwierające przed najmłodszymi nowe horyzonty i ciekawą przyszłość. Zresztą - sprawdźcie sami i dajcie się przekonać, że czytanie warto uczynić swym hobby: https://youtu.be/AmVURL9MP50

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









"Cuda z mleka. Pankracy i Tatarak na tropie bakterii"
Autor: Justyna Bednarek
Ilustrator: Marzka Dobrowolska
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 48
Format: 14,5x18,5 cm
ISBN: 9788328122352
 
"Edison. O wielkim wynalazcy"
Autor: Ewa Nowak
Ilustrator: Agata Kopff
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 64
Format: 14,5x18,5 cm
ISBN: 9788328123335

Read On 0 komentarze

"Mgnienie oka" - wielkiego artysty portret niecodzienny

20:05


Pięknym pomysłem Wydawnictwa Muchomor jest upamiętnienie osób związanych z Gdańskiem. Serię "Gdańscy Artyści" otwiera opowieść o Danielu Chodowieckim. Nie każdy z pewnością zetknął się z tym nazwiskiem, a lektura książki przekonuje, iż warto je poznać - i to ze względu na dokonania artysty, ale też i z powodu poglądów, przemyśleń, jego filozofii życiowej. 

Autorka - Anna Czerwińska-Rydel, ma na swoim koncie wiele książek-biografii, przybliżających młodym czytelnikom wybitne postaci ze świata sztuki, nauki, kultury. Bardzo podoba się nam sposób, w jaki przedstawia swoich bohaterów. Nawet w przypadku tak ciekawych osób banalnie ujęty życiorys mógłby znużyć odbiorcę, zwłaszcza młodego, zatem by uniknąć takiej sytuacji, autorka zaskakuje rozwiązaniem fabularnym, punktem widzenia, rozłożeniem akcentów, pomysłem na przedstawienie istotnych faktów tak, by zapadły w pamięć, ale jednocześnie dały nam poczucie bliskości z opisywaną postacią. 

Daniel Mikołaj Chodowiecki to żyjący w osiemnastym wieku ilustrator książek. Jego prace znalazły się w wydaniach wielkich dzieł tamtej epoki - "Don Kichocie", "Kandydzie", "Cierpieniach młodego Wertera". Doceniany i uwielbiany przez mu współczesnych, był wicedyrektorem, a potem dyrektorem Królewskiej Pruskiej Akademii Sztuk w Berlinie. 

Jego dzieje poznajemy dzięki podróży z Berlina, w którym mieszka od trzydziestu lat, do rodzinnego Gdańska. Po tak długiej nieobecności artysta pragnie odwiedzić matkę, a z wyprawą tą wiążą się nadzieje i obawy, tęsknota i wyrzuty sumienia, że tak długo zwlekał - aż wręcz zatarł mu się w pamięci obraz matki... Jeśli i my będziemy zdumieni, to przebieg zdarzeń sytuację tę rozjaśni - spora rodzina, wiele zamówień, praca w charakterze kupca godzona z artystycznymi działaniami, studia poszerzające umiejętności w tworzeniu akwafort, a wreszcie i nie tak prosta do pokonania droga tłumaczą w pewnym stopniu tę kwestię.

Teraz jednak - na początku czerwca 1773 roku, Chodowiecki rusza w drogę. Jedzie sam, konno, wiezie portret swojej rodziny, obiecuje najstarszemu synowi tworzyć w trakcie podróży rysunki, by w ten sposób przekazać swe doznania, doświadczenia. A jako że jest człowiekiem wrażliwym, spostrzegawczym, nieobojętnym na losy ludzi, dostrzegającym więcej, to ten artystyczny pamiętnik z peregrynacji do rodzinnego miasta jest ciekawym obrazem ludzi, miejsc, zdarzeń, zwyczajów. 

Wiele przeróżnych zdarzeń stanie się udziałem artysty, a jego komentarze, myśli, doznania przekonują nas, że to nie tylko wybitny rysownik, ale i wyjątkowy człowiek. Poruszająca opowieść może jedynie sprawić zawód swą długością - chciałoby się jeszcze ją czytać, ale wiadomo, że nad tym aspektem zaważyła też dostępność materiałów źródłowych, koncepcja tej historii. 

Sięgając po tę książkę możemy od razu przekonać się, jak wielkim twórcą był Daniel Mikołaj Chodowiecki, gdyż ilustracje w niej się znajdujące to właśnie jego prace. Ciekawa pozycja i obiecujący początek serii - z całą pewnością godnej uwagi i poznania.

Polecam
Katarzyna



+





"Mgnienie oka"
Autor: Anna Czerwińska-Rydel
Wydawnictwo: Muchomor
Oprawa: twarda
Liczba stron: 72
Format: 16 x 21,5cm
ISBN:  978-83-65650-02-3



Read On 1 komentarze

"24 godziny. Co się dzieje w porcie?" - wyszukiwanka tętniąca życiem i pełna niespodzianek:)

23:30


Odległe porty pobudzają wyobraźnię także dorosłych marzycieli;) Najmłodsi może nie do końca czy też nie w pełni zdają sobie sprawę, cóż takiego się w porcie dziać może - i to przez cały dzień, bo to wszak nie biuro czynne od ósmej do czwartej po południu, ale miejsce tętniące życiem, gwarne, pełne krzątaniny, często bez względu na porę dnia! By zaradzić tej "niewiedzy", sięgnijcie po piękną pozycję autorstwa Britty Teckentrup! 

Nazwisko autorki nie jest zapewne obce wielbicielom ciekawych książek dla najmłodszych - to dzięki niej maluchy mogły ćwiczyć swą spostrzegawczość, szukając niepasujących zwierzątek ("Kto do pary?", "Coś tu nie gra?"), tym razem także ta umiejętność może być szlifowana, bo "24 godziny. Co się dzieje w porcie?" to niebanalna wyszukiwanka w ciekawej lokalizacji sytuująca szerokie grono bohaterów.

Poprzednie dwa tytuły, które ukazały się na polskim rynku sugerowałyby, że autorka jest wielbicielką fauny, a niniejszy tylko tę teorię potwierdza, bo próżno na kartach książki szukać przedstawicieli homo sapiens - mamy "za to" mnóstwo gatunków sympatycznych zwierzaków poddanych antropomorfizacji - są ptaki, ssaki, a z racji umiejscowienia zdarzeń mamy też i wszelakie morskie stworzenia, choć te oczywiście w ich "naturalnej" roli.

Główni bohaterowie to zajęcza familia - rodzice, pociechy (Miłka i Maksio) oraz Babcia Długoucha. Na plan pierwszy wysuwa się także Borys Borsuk (w oryginale Dietrich Dachs;)) - dodajmy, że to w pewnym sensie symboliczne "wysunięcie", gdyż owego osobnika wcale nie tak łatwo jest zlokalizować! Wszystkie postacie znajdziemy na końcu książki - okaże się zatem, że sporo gatunków się nam zaprezentuje, a ich imiona zapadają w pamięć dzięki powtarzalności głosek: spotkamy zatem Żelisława Żółwia, Kaja Kajaka, Teobalda Tygrysa, Dźwigowego Dzidka, zdarzyć się może, że odszukać własne imię (Katarzyna Kaczka;)). Możecie wybrać ulubionego bohatera i śledzić go na kolejnych stronach, potem wybór ten zmienić - a liczba postaci sprawia, że długo będziemy z zaciekawieniem studiować ilustracje i wyszukiwać postaci. 

Dzień w porcie zaczyna się o siódmej rano, kończy - bardzo późno w nocy. Jesteśmy świadkami przybijania rozmaitych jednostek do nabrzeża, wypływania ich w morze, wiele osób tu pracuje, sporo pojawia się, bo ciekawi ich to, co się tu dzieje. Jest i muzeum - na pirackim statku, platforma wiertnicza, prom, łódź podwodna... Zmienia się pogoda - tylko bohaterowie niestrudzenie poznają tajemnice portu;) I nie dziwimy im się wcale - tyle się tu dzieje! 

Barwne ilustracje i wierne odzwierciedlenie infrastruktury portu, rozmaitych jednostek pływających to niewątpliwie atuty tej publikacji. Polubią ją miłośnicy zwierząt, kociarze;) - bo i taki akcent tu znajdziemy. Dzięki tej książce nawet nie mieszkający nad morzem będą doskonale zorientowani, co też ciekawego dzieje się w porcie!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








 "24 godziny. Co się dzieje w porcie?"
Autor: Britta Teckentrup
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 16
Format: 25,6 x 33,5 cm
ISBN: 978-83-8097-077-9



Read On 0 komentarze

"Moje bajeczki o Annie i Elsie" - magiczne opowieści dla najmłodszych

19:40


Animacja "Kraina lodu" podobała się osobom chyba ze wszystkich przedziałów wiekowych;) Do kina wybrałam się ze Starszą, która wówczas miała niespełna pięć lat - obie wyszłyśmy zachwycone, ale zgodnie uznałyśmy, że Młodsza (wówczas trzylatka) jeszcze chwilę musi poczekać, bo i film dość długi, i pewne treści zbyt trudne "dla maluchów". 

Ale i takie brzdące mogą z przyjemnością posłuchać opowieści zebranych w książce "Moje bajeczki o Annie i Elsie"! Osiem sympatycznych historii przybliża przygody tytułowych bohaterek, ale nie tylko - spotkamy tu także ich przyjaciół - Kristoffa z nieodłącznym reniferem Svenem i trolle będące przybraną rodziną chłopca, wesołego bałwanka Olafa, rodziców Anny i Elsy... 

Pamiętacie zapewne, że siostry poznajemy jako małe dziewczynki. Kolejne zdarzenia ukazane w filmie przenoszą nas do chwil, gdy są już dorosłe. Podobnie jest w przypadku tych opowiadań - towarzyszymy kilkuletnim bohaterkom w świętowaniu piątych urodzin Anny, swoje święto obchodzi także mały Kristoff. Dziewczynki doskonale bawią się w pałacu, dzięki magicznym umiejętnościom Elsy, a kolejne pięć opowiadań rozgrywa się kilkanaście lat później. Jednak i w tym przypadku nastrój jest pogodny, radosny, akcja obfituje w zabawne zdarzenia i zmierza do szczęśliwego finału. 

Opowiadania pokazują nam siłę przyjaźni, wagę rodzinnych więzi, to jak niezwykle cenne jest oparcie, jakie dają nam bliscy. Mali odbiorcy poznają smak uczciwej rywalizacji, przekonają się, że warto umieć docenić osiągnięcia innych. Kilka historii związanych jest ze świętowaniem rocznicy urodziny - i tu najważniejsze okazują się być nie prezenty, ale pamięć najbliższych, przygotowanie niespodzianki z myślą o drogiej sercu osobie, wspólne spędzenie czasu. Anna musi na dzień zastąpić siostrę w roli władczyni Arendelle i po tym doświadczeniu docenia pracę siostry, jej wszechstronność, umiejętność radzenia sobie w każdej sytuacji.

Książka adresowana do młodych odbiorców zachwyca także formą - mnogość ilustracji bawi, ciekawi, zajmuje. Przyznam, że dość długo jeździła ona z nami autem, a Młodsza oglądała ją z zainteresowaniem i tworzyła własne historie. Publikacja świetnie się nadaje do zabierania ze sobą, bo ma "poręczny" rozmiar, niegrubą oprawę, a niedługie opowiadania można przeczytać czekając na wizytę u lekarza (sprawdzone:)).

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Moje bajeczki o Annie i Elsie"
Autor: praca zbiorowa
Ilustrator: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Format:  16x16 cm
ISBN: 978-83-281-2238-3



Read On 0 komentarze

"Anna i Elsa. Puchar Arendelle" - emocjonująca przygoda ulubionych bohaterek

23:38


Filmowa opowieść o Annie i Elsie podbiła serca tak szerokiego grona odbiorców, że aż dziwi fakt, iż nie pojawiła się jej kontynuacja...;) "Za to" fani mogą bawić się oglądając krótki film o urodzinach młodszej z sióstr ("Gorączka lodu") oraz zagłębić się w liczne lektury kontynuujące wątki rozpoczęte w animacji czy przedstawiające nowe, emocjonujące przygody dziewcząt. 

Niniejsza pozycja to ukłon w stronę nieco starszych fanek, które z przyjemnością zagłębią się w perypetie związane z wyścigiem zaprzęgów o Puchar Arendelle. Po raz pierwszy udział w zmaganiach weźmie kobieca drużyna gospodarzy, a w jej skład wchodzi królowa Elsa i księżniczka Anna! Dziewczęta przygotowywały się z wielkim poświęceniem i samozaparciem. Ale zwycięstwo w konkursie jest marzeniem każdej z pięciu załóg, każda z nich startuje z myślą o chwili, gdy na mecie wymarzone trofeum można będzie z dumą wznieść w górę...

Drużyny różnią się nastawieniem, techniką, doświadczeniem, nawet różne zwierzęta ciągną sanie zawodników. To naturalne, że między zawodnikami czuć ducha rywalizacji, choć nie tylko... Czy upragniona nagroda może przesłonić inne sprawy? Czy niesympatyczni i nieco zarozumiali przedstawiciele Weselton mogą liczyć na pomoc, gdy popadną w prawdziwe tarapaty? 

Zapewne domyślacie się, że bohaterki znane z kultowej animacji nie pozostaną obojętne na los innych, a dzięki niezwykłym umiejętnościom starszej z sióstr zagrożenie związane z przedzieraniem się przez górski, zimowy krajobraz zostanie zażegnane... 

Piękna opowieść o empatii i przyjaźni, o odpowiedzialności i umiejętności dokonywania trafnych wyborów, co w życiu jest ważne, co liczy się najbardziej przykuwa uwagę od pierwszej do ostatniej strony. Kolejne rozdziały połykałyśmy, a Starsza cieszyła się, że "nie ma aż tak dużo ilustracji";), bo wiadomo, że kontemplowanie ich zawsze spowalnia nieco tempo czytania, zatem choć ciekawe i miłe dla oka, w tym przypadku nie były aż tak niezbędne;)

Historia wyścigu drużyn uczy młodych odbiorców umiejętności rezygnacji z ambicji w imię wyższych celów. To z pewnością nieco "na wyrost" przekaz, ale z drugiej strony - istotny, bardzo mądry, warty przemyślenia. 

Młodym odbiorcom na pewno spodoba się wydanie - piękna, srebrzysta okładka, lakier wybiórczy, ulubione bohaterki w charakterystycznych strojach. A gdy zerkną na tył książki, okaże się, że książek o przygodach Anny i Elsy jest o wiele więcej!:) Warto na pewno poznać inne pozycje wchodzące w skład tej serii, by przeżyć takie pozytywne emocje, doświadczyć za pośrednictwem lektury bogactwa uczuć w zimowym krajobrazie (bardzo a propos, bo dziś wiele osób ucieszył poranny śnieg, a niektóre nawet pewnie skorzystały z tej pogodowej niespodzianki i urządziły bitwę na śnieżki;)).

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 








"Anna i Elsa. Puchar Arendelle"
Autor: Erica David
Ilustrator: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Format:  13,3x20,4 cm
ISBN: 978-83-281-2242-0


Read On 0 komentarze

Basia jest najlepsza na wszystko!:) ;)

23:00


Basia radzi sobie doskonale w każdej sytuacji - a nawet, jeśli pojawiają się jakieś kłopoty, to zdecydowanie przejściowe i sympatyczna bohaterka zawsze wychodzi obronną ręką. Problemy bywają różne - takie codzienne, najbardziej frustrujące najmłodszych (jak deszcz psujący plany spaceru do parku czy uszkodzenie jednej karty z kolekcji brata), ale też poważniejsze, a nawet bardzo serio - jak właśnie w przypadku opowieści o przyjacielu Basi - Titim. 

Chłopiec pochodzi z Haiti, a choć jest kilkulatkiem, to bagaż jego doświadczeń jest przygniatający - przeżył  prawdziwą tragedię, wie, co to poczucie bezsilności, zagrożenie życia. Ma nadzieję, że teraz rozpocznie się jego nowe życie, zatem mimo onieśmielenia, mimo że jeszcze nie w pełni poznał język, kulturę nowej ojczyzny, cieszy się z nowych przyjaźni, drobnych i wielkich spraw, które go co dzień spotykają. Ale nie każde spotkanie jest równie miłe, nie wszystkie osoby są tak otwarte jak koleżanki z przedszkola - Basia, Anielka czy ich bliscy... 

Miły spacer w piękny dzień niespodziewanie przeradza się w smutne doświadczenie, a to za sprawą przypadkowo spotkanego starszego pana, który bezpardonowo wykrzykuje, co myśli o obcokrajowcach... Zapewne domyślacie, nie są to miłe słowa. Jak to bywa w takich sytuacjach, mężczyzna oskarża przybyszy, zarzuca im wszelkie możliwe wady i przewinienia. Co gorsze, gdy jego "przeciwnikiem" jest mały chłopczyk i jego mama, pozwala sobie być bardzo niemiły... To spotkanie psuje humor, ale i zapada w pamięć, przykre słowa są jak gorzkie ziarno, które kiełkuje, mąci spokój, przeraża, każe bać się kolejnych interakcji z obcymi... Titi ma wokół siebie wiele sympatycznych, pełnych empatii, serdecznych osób, ale nie tak łatwo będzie zatrzeć w pamięć te słowa. Czy się uda? Jak przekreślić bezmyślne uwagi wrogo nastawionego starszego pana? Nowy tytuł opowiadający o przeżyciach, doświadczeniach przyjaciół Basi porusza arcyważny temat, aktualny, nieraz poruszany w mediach, w rozmowach. Dzieci w przedszkolach, szkołach spotykają osoby innej narodowości, warto zatem wyrobić właściwą optykę, dostrzec człowieka mającego takie same potrzeby, prawa, marzenia...

Niektóre opowieści o przygodach Basi dotyczą nowych doświadczeń małej bohaterki - wspólna rodzinna wyprawa na plac zabaw, świętowanie urodzin w muzeum, wyjazd do lasu - to wszystko okazje, by odkryć coś nowego, miło spędzić czas w gronie rodziny, przyjaciół, czegoś się dowiedzieć, nauczyć. Podobnie rzecz się ma w przypadku nowego tytuły - "Basia i biblioteka". 

Dziewczynka wraz z innymi przedszkolakami wybiera się do biblioteki ze szczególnej okazji - tego dnia z młodymi czytelnikami - a może jeszcze "słuchaczami' - zatem można użyć słowa "odbiorcami" ma się spotkać uwielbiana przez najmłodszych autorka książek. Pani Róża nie tylko pisze w sposób doskonale trafiający w gust dzieci, jest także sympatyczną, bezpośrednią osobą, ma mnóstwo pomysłów, jak zaciekawić, rozbawić, skłonić do twórczego działania. Dzięki temu - nawet jeśli znaleźli się w tym gronie jacyś mniej zagorzali entuzjaści książek, po spotkaniu na pewno ich zapatrywanie na nie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni! 

Tytuł ten pokazuje, że biblioteka to nie tylko książki, obowiązkowe lektury do przeczytania na lekcje polskiego, terminy, kary, setki stron zadrukowanych maczkiem... W większości bibliotek oddział dla najmłodszych to kolorowe i zachęcające do odwiedzin miejsce! Sporo się tam dzieje - zwłaszcza w czasie ferii zimowych, choć nie tylko - "Noc bibliotek", akcja "Przeczytaj i obejrzyj", "Bajkowe spotkania", zabawy literacko-plastyczne, językowe, rozwijające kreatywność... - to garść propozycji "naszej" biblioteki. Warto tu bywać, warto pokochać książki! Na pewno niesamowitym wabikiem są takie sympatyczne wizyty twórców takich jak pani Róża Marcinek (ze sprawdzonych źródeł wiemy, że sama Autorka z tak wielkim zaangażowaniem i sercem prowadzi warsztaty z najmłodszymi, tak ciekawie opowiada o swoich bohaterach, tak aktorsko prezentuje fragmenty swoich książek), czekamy na nie tu, na rubieżach;)! 

Jakie są nowe "Basie"? Tradycyjnie - niezawodne w przybliżaniu ważnych spraw najmłodszych, ciekawe, angażujące młodych odbiorców, mądre. My, mimo coraz bardziej zaawansowanego wieku;), wciąż jesteśmy wiernymi odbiorczyniami i gwarantujemy, że nie zamierzamy wyrastać z tych lektur!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki













"Basia i przyjaciele. Titi", "Basia i biblioteka"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format:  21x25 cm
ISBN: 9788328123052, 9788328121980


Read On 0 komentarze

"Piękna i Bestia. Kocham ten film" - evergreen, który wciąż nas emocjonuje!:)

23:34


Uwielbiamy baśniowe opowieści, jak cenne precjoza kolekcjonujemy kolejne wydania, odmienne wersje, przypominamy drobne szczegóły różniące je, dyskutujemy, a przede wszystkim - współprzeżywamy i zachwycamy się niestarzejącą się historią, która już kolejne pokolenie przenosi w świat marzeń, niezwykły zdarzeń, magii, niezwykłych perypetii...

O dziwo, tego typu teksty nigdy nie nużą - miło się ogląda po raz kolejny tę piękną, wzruszającą opowieść, wspaniale raz jeszcze przed snem zanurzyć się w świat fascynujący, intrygujący, gdzie to, co się dzieje, budzi żywe odczucia. 

Młodsza zachwyciła się niezmiernie - tak bardzo ją podekscytowała wieczorna lektura, że choć zazwyczaj w jej trakcie zasypia, to w tym przypadku nie mogło być o tym mowy! Z wypiekami na twarzy i błyszczącymi oczami słuchała tej ukochanej historii, a na jej buzi malowały się wszystkie odczucia - obawa, współczucie, smutek, strach, złość (ach, ten podstępny Gaston!), wreszcie - radość, satysfakcja, zadowolenie. Starsza siostra nie mniej emocjonalnie podeszła do opisanych wydarzeń - a przecież tak dobrze znają tę opowieść, nieraz oglądały jej ekranizację powstałą w studiach Walta Disney'a. 

A może stąd właśnie wynika ta wielka sympatia?! Niniejsza pozycja to wierny zapis zdarzeń, które znamy z klasycznej już animacji. Znajdziemy tu i magiczny początek zdarzeń przedstawiony w scenach ukazanych na witrażach; jedyną rodzinę Belli stanowi jej ojciec-wynalazca. Córka odnajduje go w lochu i bez wahania postanawia zająć jego miejsce... Wszystkie urokliwe sceny i emocjonujące chwile możemy przypomnieć sobie dzięki tekstowi, a najistotniejsze zdarzenia przypominają nam piękne ilustracje, w które obfituje to wydanie. 

Młodsza z obawą pytała, czy zdążymy przed snem poznać całą historię - sama doskonale zdaje sobie sprawę ze skłonności do zasypiania w trakcie lekturowych seansów. Ale pomijając nawet fakt, że taka opowieść wywołuje zbyt żywe reakcje, by spać, książka nie jest zbyt długa, kolejne strony przynoszą porcję tekstu odpowiednią nawet dla młodszych fanów. 

A samo wydanie jest naprawdę piękne - duży format, żywe barwy, kadry znane z ulubionej animacji - to wszystko sprawia, że najmłodsi - tak jak i Młodsza - mogą z wielką pewnością potwierdzić przekaz tytułu (Młodsza stwierdziła - "To rzeczywiście prawda, bo ja kocham ten film!").

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 










"Piękna i Bestia. Kocham ten film"
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 20,5x28,5 cm
ISBN: 978-83-281-2434-9
Read On 0 komentarze

"Fredek i nadciągający kataklizm" - kosmicznie wciągająca matematyka:)

21:10


Choć nieco czasu minęło od ukazania się poprzednich przygód Fredka i jego ziemskich przyjaciół, to otwierając niniejszą pozycję i zagłębiając w lekturę poczułyśmy się jak w odwiedzinach u dobrych towarzyszy. Miło tu, kolorowo (dzięki ilustratorce Marcie Szudydze), panuje przyjazna atmosfera, jest zabawnie i ciekawie. Czego chcieć więcej, by matematyka stała się czymś bliskim dla młodych adresatów serii? 

Fredek jest na Ziemi od niedawna, ale od razu zjednał sobie sympatię poznanej rodziny - Jagody, jej braci i rodziców, a także kolegi dziewczynki, Igora, obarczonego przez ojca zadaniem opieki nad ukochanymi kurami... Zapewne pamiętacie, że to arcyważne zadanie chłopiec porzucił na rzecz bliższego zaznajamiania się z przybyszem. 

I gdyby nie pewne kurka-uciekinierka cała historia by się nie wydarzyła - na szczęście stało się zupełnie inaczej!;) Kolejny dzień pobytu Fredka w gościnnym domu stojącym na skraju miasteczka będzie obfitował w emocjonujące zdarzenia. Dowiemy się, że dla niektórych przepisy są najistotniejszym wyznacznikiem sposobu postępowania (akurat w tym przypadku będzie to szczęśliwa okoliczność, choć my doradzamy działanie zgodne z tym, co dyktuje serce, bo empatia to naprawdę dobry wytyczna!). Zaskoczy nas na pewno to, jakim poliglotą jest Fredek! Okaże się także, że matematyka to niezwykle przydatna dziedzina wiedzy, że bez niej ani rusz, ale też - że można ją pokochać!:) 

Nic w tym dziwnego - jeśli matematyczne zagadnienia są przekazywane w tak sympatyczny sposób. Wspólnie z bohaterami liczymy, utrwalamy umiejętność wskazywania prawej i lewej strony (bardzo się nam to przydało!), a i inne ciekawe treści się tu pojawiają - choćby zagadnienia z dziedziny przyrody. 

Przy okazji opowieść ta propaguje zdrowe odżywianie się, no i wreszcie wykonywanie proponowanych zadań to świetna rozrywka - najmłodsi uwielbiają labirynty, łamigłówki, wyszukiwanki, łączenie w pary, szukanie rozmaitych elementów, a gdy jeszcze naukę uatrakcyjniają naklejki, to okazuje się, że mamy oto w swym posiadaniu niezwykle cenną lekturę!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Fredek i nadciągający kataklizm"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marta Szudyga
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 48
Format: 16x20 cm
ISBN:  978-83-281-2193-5



Read On 0 komentarze

"Chłopiec z Lampedusy" - poruszająca lekcja bycia nieobojętnym

23:00


Wyjazd poza granice kojarzy nam się z poszukiwaniem lepszych warunków życia, większego komfortu, dostatku. Wielu naszych rodaków zdecydowało się podjąć pracę zarobkową na zachodzie Europy, a ich historie są bardzo różne: wyjeżdża jeden z rodziców, czasem oboje, a dzieci zostają w Polsce, z krewnymi, zdarza się i tak, że cała rodzina przeprowadza się, porzuca dotychczasową egzystencję, by zacząć od nowa na obczyźnie, w kraju, który teraz stanie się ich drugą ojczyzną... To trudne sytuacje, często bardzo bolesne, konieczność rozstania z tym, co znane, zasmuca, niepewność tego, jak zostaniemy przyjęci w nowym środowisku zatrważa... 

Jednak "nasza" emigracja - ekonomiczna, wynikająca z odmiennych poglądów, związana niekiedy z ciekawością, chęcią przeżycia czegoś innego, głębszego poznania innej kultury, innego miejsca, choć bywa zabarwiona nutą goryczy, to wiele w niej plusów. Jakże inaczej rzecz się ma z osobami zmuszonymi do porzucenia rodzinnych stron, bojącymi się o życie swoje i bliskich, ruszającymi w drogę w nieznane, bez zabezpieczenia, często za wszystkie fundusze uzyskane ze sprzedaży całego dobytku... Wyruszają w podróż, która może być ich ostatnią, gdyż przewoźnicy niezbyt martwią się o warunki, bezpieczeństwo. Wielu z uciekających nie dociera do wymarzonego "lepszego świata". A i tym, którzy tam trafią, nie jest lekko...

Lektura "Chłopca z Lampedusy" pokazuje dobitnie różnicę między emigrantami a uchodźcami, co ich łączy, a co dzieli. Ostatnio niestety problem obcokrajowców przybywających z terenów zagrożonych, gdzie toczy się wojna, panuje terror i przemoc, pojawia się coraz częściej. Przez niektórych bywa pomijany milczeniem, inni wyrażają się negatywnie o możliwości zamieszkania w ich ojczyźnie uchodźców. Sprzeciw jest wyrażany głośno, a nadawcy takich komunikatów nie przebierają w słowach... Jak bardzo to bezduszna postawa pokazuje nam autor niniejszej książki. 

Jej główna bohaterka to dziewczynka, która wraz z mamą wyjechała do Włoch. Mama zbiera fundusze na własny dom, który planują zbudować w Polsce, pracuje w hotelu, a Andżelika chodzi do szkoły, poznaje otoczenie, nawiązuje przyjaźnie i cieszy się, że może być choćby z mamą... Jej tata jest kierowcą tira, jeździ po całej Europie rozwożąc sprzęt elektroniczny. Nie zapomina o córce - w jednej z paczek od niego dziewczynka znajduje lornetkę. Dzięki niej może obserwować okolice wyspy Lampedusy. Pewnego dnia zauważa coś intrygującego na wodach otaczających wyspę...

Tego dnia spotyka, a właściwie poniekąd ratuje, chłopca, który "odwdzięcza się" jej zabraniem kupionego przed chwilą chleba. Odnalezienie "złodziejaszka" staje się motorem kolejnych zdarzeń. Niewielka wyspa zostaje dokładnie przeszukana przez trzy przyjaciółki - Andżelikę oraz "tubylczynie" - Laurę i Elenę. 

Od razu rozumieją, że Tandżin nie jest złodziejaszkiem, zabranie chleba nie było głupim żartem, ale desperackim krokiem, by zdobyć jakiekolwiek pożywienie po wyczerpujących przeżyciach. Chłopiec jest sam, zrezygnowany, zabiedzony. Czy to już kres jego smutnych przeżyć? Czy od tej pory, po dotarciu do wymarzonego celu może czuć się bezpieczny i szczęśliwy? Wiele jeszcze trudnych chwil go czeka, ale i wiele radosnych - także dzięki Andżelice ta opowieść potoczy się w kierunku szczęśliwego zakończenia. 

Współczujemy małemu bohaterowie, dostrzegamy złożoność problemu, widzimy, jak okrutne jest traktowanie uchodźców jako osoby niepożądane... To także piękna lekcja przyjaźni, empatii: Andżelika i Tadżin zaprzyjaźniają się, razem z koleżankami dziewczynki tworzą zgraną paczkę. Okazuje się, że jeśli jest wola porozumienia się, to nie istnieją żadne bariery, których nie da się pokonać. 

Wzruszająca, poruszająca, piękna historia - o lojalności, otwartości na drugiego człowieka, bezinteresownej pomocy, dostrzeżeniu potrzeb innych, zwłaszcza tych najbardziej potrzebujących - nasze losy są przecież dla nas zagadką, a okazanie człowieczeństwa jest sprawdzianem, którego nie wypada "oblać".

Polecam
Katarzyna







"Chłopiec z Lampedusy"
Autor: Rafał Witek
Ilustrator: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 17x24,5 cm
ISBN: 978-83-7672-479-9


Read On 0 komentarze

"Charlie Ciuch-Ciuch" - opowieść o niezwykłej przyjaźni i wielkiej sile charakteru

23:00


Pociąg, lokomotywa, kolej - to ekscytujący środek lokomocji, który niezmiennie dostarcza najmłodszym mnóstwa emocji, wiele radości i wspomnień na długi czas. To wdzięczni bohaterowie animowanych bajek, a niniejsza pozycja pokazuje, że i przekazana słowami historia potrafi zauroczyć, zaciekawić, poruszyć. 

Charlie Ciuch-Ciuch to dzielna, pracowita, sumienna lokomotywa, a do tego sympatyczna, pogodna, radosna. Nic dziwnego - ma dobrego przyjaciela, czyli maszynistę Boba i wszędzie, gdzie się tych dwoje pojawia, są przyjmowani z entuzjazmem. Charlie donośnym gwizdaniem anonsuje swe przybycie, a do tego - nie uwierzycie! - potrafi mówić, ba - nie tylko! Potrafi też śpiewać! No i rzecz jasna czuje, myśli, doświadcza przeróżnych emocji...

To cudowne, bo gdy ten fakt wychodzi na jaw, maszynista Bob nie czuje się już samotny podczas pracy: zawsze może porozmawiać ze swoim druhem. Niezwykle sympatycznie został przekazany fakt, iż praca, powinność dostarcza wykonawcom radości, poczucia bycia potrzebnym, spełnienia, nadaje wartość ich codzienności, ich egzystencji - ludzkiej i "maszynowej". 

Dziś lepiej niż dawniej przekonujemy się też, że rozmaite przedmioty starzeją się, dewaluują, wychodzą z mody - i dzieje się to coraz szybciej. Niegdyś na porządku dziennym było naprawiania, przerabianie, w kryzysowych czasach jedna rzecz przechodziła z rąk do rąk, ciesząc kolejnych właścicieli. Drobne uszkodzenia nie były problemem, jeśli zasadnicze działanie zadowalało. Ale i przed laty pewne rozwiązania odchodziły do lamusa, bo pojawiały się nowe, rewolucyjne, po wielekroć lepsze - taki los spotkał także Charlie'go - pewnego dnia po powrocie do parowozowni po całodziennej wyczerpujące pracy, parowóz nie miał gdzie odpocząć... Jego miejsce było zajęte, na stanowisku znajdowała się nowoczesna lokomotywa spalinowa! 

Domyślacie się pewnie, że szybszy pojazd wyparł mniej zaawansowaną technologię. Charlie już nie jeździł z maszynistą Bobem trasą ze St. Louis do Topeki... Obrazowo pokazany los takich niepotrzebnych, bo zastąpionych nowoczesnymi rozwiązaniami urządzeń każe nam zastanowić się nad innymi problemami, także i nas samych dotyczącymi. Wszak "niepotrzebny" może okazać się i człowiek, a w nieco "mniejszej" skali - nasz pupil, drogie kiedyś nam przedmioty, nasze pasje - to symbol uniwersalny. Ale jednocześnie pokazujący rozwiązanie - autor(-ka?) aplikuje poruszonym i smutnym czytelnikom dawkę pokrzepienia! Nie wszystkie zmiany są złe, ale też nie należy tego, co minione, od razu odsyłać do lamusa, do którego nikt nie zagląda...

Obecne wydanie "zawiera ilustracje wzorowane na oryginalnych" - z 1942 roku - taką informację można wyczytać ze strony tytułowej. Książka przenosi nas w świat sprzed lat, do epoki nieco odmiennych realiów, ale prawdy przedstawione w tej nietuzinkowej pozycji są aktualne i dziś, a niedługa historia - niejako wbrew rozmiarom;) - na długo zapada w pamięć. Warto dodać, że imię i nazwisko autorki może być znane fanom twórczości Stephena Kinga, bo należą do jednej z postaci cyklu "Mroczna wieża"... Historia warta zgłębienia - ale to już z pewnością zadanie dla starszych czytelników;)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Charlie Ciuch-Ciuch"
Autor: Beryl Evans
Ilustrator: Ned Dameron
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format: 23,5 x 20,9 cm
ISBN: 978-83-8097-058-8



Read On 1 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *