facebook

Kobietnik - inna bajka

"Sto wierszyków atrakcyjnych do ćwiczeń dykcyjnych" - patent na przyjemne zmagania z logopedycznymi problemami

18:25


Stworzenie wiersza to nie lada zadanie - a choć utwory w książkach autorstwa Elżbiety i Witolda Szwajkowskich to nie typowa poezja, to chylimy czoło przed talentami! Nie od dziś stykamy się z tekstami zalecanymi do ćwiczeń logopedycznych, bo już z drugą córką chadzamy na spotkania;) Bywają zatem teksty ciekawe i nużące, natkane trudnościami do tego stopnia, że powtarzanie staje się karkołomnym zadaniem. Na ogół w naszych ćwiczeniach bierny udział bierze Starsza, która przysłuchuje się i ocenia - choć pozytywnych ocen nie skąpi, to jednak wygłasza je wtedy, gdy się naprawdę należą. To niejako oczywiste, bo córka ocenia przede wszystkim aspekty raczej niezwiązane z ćwiczeniową stroną danego tekstu - ją zaciekawi historia, rozwiązanie fabularne, dowcip, dobór słów, bohaterowie. Ci, którzy znają wcześniejsze pozycje państwa Szwajkowskich nie będą zdziwieni, że i "Sto wierszyków atrakcyjnych do ćwiczeń dykcyjnych" otrzymało mnóstwo pochwał - i wiele radości. 

To chyba najmilszy zbieg okoliczności, że teksty służące do ćwiczeń, doskonalenia pożądanych umiejętności związanych z wysławianiem się budzą tyle pozytywnych emocji, cieszą, zaciekawiają. Wszak na ogół odlicza się minuty do końca ćwiczeń, a gdy po ten materiał sięgniemy, nierzadko usłyszymy prośbę: "Jeszcze trochę poczytajmy!" albo "A możemy jeszcze jeden? (dwa, trzy...;))".

W ogóle stwierdzamy na podstawie naszych doświadczeń, że wiersze to wdzięczniejszy materiał niż mowa niewiązana;) Rymowany, zrytmizowany tekst łatwiej zapada w pamięć, co i przy powtarzaniu jest korzystne, a i w tak zwanych "wolnych chwilach", gdy jedziemy autem, gdy czekamy na coś - możemy wykorzystać ten czas na wspólne szlifowanie logopedycznych zawiłości;) 

Wracając do oceny Starszej - można powiedzieć, że dziecięce zachwyty nie są miarodajną oceną, ale przecież jest ona adresatką tej pozycji - i żywym dowodem na to, że nawet te niechętne ćwiczeniom dzieci można zaciekawić, a opory przełamać;) Ona właściwie już zakończyła terapię logopedyczną, bo nasza pani stwierdziła, że ma trudniejsze przypadki, zatem teraz tylko we własnym zakresie cyzelujemy pewne niedociągnięcia. Możemy też - dzięki tekstom z części piątej (zwierającym głoski podwojone) oraz szóstej - poświęconej tak zwanym łamańcom językowym - poćwiczyć wszelkie niuanse oraz dykcję (i mieć nadzieję, że podczas kolejnej uroczystości córka będzie mogła wyrecytować coś więcej niż tylko dwa wersy...).

Zaletą wierszy jest i forma (bo w krótkich tekstach zawarte zostały ciekawe historie, jest i przerzutnia, która staje się intrygującym wyzwaniem przy recytowaniu), i treść - bo bohaterowie tworzą bogatą i niebanalną galerię (jerzyk, kaszlący żbik, wróbel, pszczoła... - całe bestiarium;), ale i niezwykłych osób sporo). 

Trzecia książka, zatem mała seria, a autorzy niezmiennie nas zachwycają - także i autorka ilustracji, Karolina Dziewa (troszkę możemy ponarzekać, że chyba jest ich nieco mniej, a to wielka szkoda, bo podobają się nam bardzo!). A "przy okazji" książka jest okazją do poszerzenia wiedzy - wierszom towarzyszą pytania, ciekawostki, zadania - to sposobność do rozmowy, pochwalenia się tym, co już młody człowiek wie i uzupełnienia braków;) 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Sto wierszyków atrakcyjnych do ćwiczeń dykcyjnych"
Autorzy: Elżbieta i Witold Szwajkowscy
Ilustrator: Karolina Dziewa
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 112
Format: 18,5 x 22,5 cm
ISBN: 978-83-280-4310-7


Read On 0 komentarze

"Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" - historia "wielkich" i "mniejszych"

22:40



Historia jako continuum - taki zamysł przyświecał twórcom serii. Kolejne tomy przybliżają nam zdarzenia chronologicznie następujące w toku dziejów naszej ojczyzny. Tym razem dziesięć opowiadań zawartych w trzecim tomie przeniesie nas do Rzeczpospolitej szlacheckiej, w czasy bogate w wydarzenia, emocje, przemiany, walki...

Ciągłość dynastii to gwarancja spokoju, względnej stałości w rządzeniu państwem. Ale gdy jest taka konieczność, rządy przechodzą w ręce królów elekcyjnych,  nawiązują się sojusze, stronnictwa, korzystne koneksje z rodzinnym krajem nowego władcy (o ile jest obcokrajowcem), choć też zdarza się nierzadko konflikt interesów, walki o tron, zyskiwanie go dzięki poparciu możnych, którzy nie robią tego bezinteresownie.

Schyłek wieku szesnastego to początek bardzo burzliwych czasów w dziejach Rzeczpospolitej. Dzięki znanym już z poprzednich części cyklu autorom - Grażynie Bąkiewicz, Kazimierzowi Szymeczko oraz Pawłowi Wakule zdarzenia te stają się bliższe młodym czytelnikom. A do tego zawsze możemy spodziewać się ciekawego pomysłu, niebanalnego sposobu ukazania ważnych postaci, szczególnych chwil z przeszłości. 

Zaintrygować młodych czytelników może fakt, iż w gronie bohaterów znajdą osoby bliskie im wiekowo - choć wydawać się może, iż niegdyś czas jakoś szybciej płynął, bo rówieśnicy (czy też niewiele starsze osoby) pracowali, zwierali związki małżeńskie, chwytali za broń, uczestniczyli w niebezpiecznych misjach. Dzięki takiem doborowi postaci widzimy przeszłość niejako "od podszewki", dowiadujemy się wiele o codziennym życiu nie tylko tych "na świeczniku", ale też i tych niższych, bardziej licznych grup społecznych.

Często tak nas zafrapuje opowieść, że zapominamy o sprawdzeniu wyjaśnień w słowniczku - bo na końcu książki znajdziemy objaśnienie słów trudnych czy też takich, które wyszły z użycia. To także cenna lekcja dotycząca przeszłości, zatem warto czytać uważnie i szukać znaczeń niezrozumiałych, nieznanych wyrazów. Choć oczywiście dostrzec też można uwspółcześnienie wypowiedzi postaci, tak by sens rozmów, wydarzeń dało się łatwo odczytać.

Cennym uzupełnieniem opowiadań są ilustracje Mikołaja Kamlera. Niejednokrotnie dopowiadają one pewne treści, pozwalają łatwiej sobie wyobrazić pewne sceny. Rysunki potęgują napięcie, bo na ogół właśnie te emocjonujące momenty fabuły zostały w nich ukazane. 

Świetna, ciekawa seria, niebanalna lekcja historii. Bądźmy jednak przygotowani na to, że młody czytelnik natknie się w tej książce na sporo drastycznych scen i krwawych zdarzeń. 

Polecam
Katarzyna





"Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce"
Autor: Grażyna Bąkiewicz, Kazimierz Szymeczko, Paweł Wakuła
Ilustrator: Mikołaj Kamler
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: Oprawa twarda
Liczba stron: 208
Format: 17x22,5 cm
ISBN: 978-83-7672-474-4


Read On 0 komentarze

"Co się stało? Małe wypadki" - dobre nastawienie zawsze jest w cenie!

18:30




Nie tak łatwo jest wpaść na dobry pomysł - naprawdę żadna do tej pory książka nie zachwyciła Starszej tak jak "Co się stało? Małe wypadki"! A to osiągnięcie niemałe, gdyż córka lubi słuchać, ale czytanie jednak ją na tyle męczy, że woli pozbawić się przyjemności poznawania nowej historii, niż zdecydować się na wysiłek lektury...

Ale ta książka to coś zupełnie innego, wspaniałego, zaskakującego, jest nasycona humorem i bardzo bliska młodym odbiorcom. Bo chyba nie ma dziecka, któremu by się coś nie "przytrafiło" - pośpiech lub brak umiejętności bywają przyczyną różnych wypadków, ale jeszcze więcej rozmaitych kontuzji to wynik bogatej wyobraźni, niesamowitych pomysłów, pragnienia natychmiastowej realizacji planów bez konsultowania się z rodzicami;) - zdarzają się one każdemu maluchowi, niektórym nawet jakby częściej;)

Karolina Lijklema oczarowała nas opowieściami o Nince, która potrafi z taką otwartością patrzeć na świat, tak niebanalnie interpretować, to co się zdarza, wymyślać wspaniałe zabawy. Także w tej książce spotkamy dzieci, które zaskoczą nas spojrzeniem na codzienne zdarzenia. 

Wyobraźcie sobie, że podobnie jak chłopczyk na okładce, jak dzieci widoczne na ilustracjach poniżej, wszyscy bohaterowie "Co się stało? Małe wypadki" mają opatrunki, bandaże, skaleczenia i urazy - ale uspokajamy - wcale nie będziecie im współczuć, nie jest to ani trochę smutna pozycja! Na pewno wynika to z ich odpowiedzi na tytułowe pytanie - "Co się stało?" - bo tu nikt nie użala się, nie rozpacza, nie przejmuje się obrażeniami. Wszak czas jest najlepszym lekarzem i nie ma potrzeby rozwodzić się nad tym, co się stało - o wiele milej, przyjemniej jest myśleć o powodach tej sytuacji i to rozumianych dość niecodziennie. Zamiast powiedzieć, że przytrafił się upadek na rolkach, dziecko z entuzjazmem wyjaśnia, że brat uczy tej właśnie trudnej sztuki. Miast zrzucać winę na kota, dziewczynka tłumaczy, że bardzo lubi przytulać swego pupila - dlatego na buzi ma tyle plasterków.

Ciekawe, niecodzienne odpowiedzi budzą radość - że można tak pozytywnie odbierać rzeczywistość, z takim optymizmem patrzeć na to, co nas spotyka, jako naturalną kolej losu: takie "małe wypadki" są wpisane w dorastanie i dobrze jest nie robić z nich problemu. 

Książka została mi przeczytana trzykrotnie, raz po razie;), potem poznała jej treść Młodsza - dzięki Starszej, a na temu ostatniemu czytaniu towarzyszyło wyjaśnianie, wspominanie, rozmowy o naszych własnych "małych wypadkach". Lektura stała się takim katalizatorem za sprawą którego przypomniałyśmy, jak to Starsza prawie wybiła sobie oko, bo wymyśliła rozrywkę - huśtanie się na łóżku swoim i siostry, jak Młodsza wciąż miała ślady po spotkaniach z naszym kotem (ba, w ubiegłym tygodniu nowe się pojawiły...), a matka do tej pory ma na brodzie krzyżyk po bliskim spotkaniu z kamieniem, gdy to zleciała z huśtawki...;) 

Autorzy uczą nas pozytywnego patrzenia na codzienne doświadczenia, a do tego - obiecują dwie kolejne pozycje - "Wielkie plamy" i "Straszny bałagan"! Już cieszymy się na te lektury!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 







"Co się stało? Małe wypadki"
Tekst i ilustracje: Karolina i Hans Lijklema
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Wymiary: 19x 19 cm
ISBN 978-839-449-71-87

http://www.wydawnictwo-widnokrag.pl/edc_media/Page/Index/TinyImages/Logokolor-01.jpg

Read On 0 komentarze

"Kolorowa wiosna", "Radosna wiosna" - naklejanie, kreowanie, czarowanie;)

23:35


Rzeczywiście jest już kolorowo, pachnąco, brzęcząco - u nas właśnie kwitnie czereśnia i pełno małych zapylaczy się krząta wokół niej;) Miło jest wybrać się na spacer, wyjechać na łono natury, obserwować faunę i florę, cieszyć się pięknymi chwilami i perspektywą jeszcze milszych kolejnych dni. Wiosna to najwdzięczniejsza pora roku do portretowania - tyle barw, odcieni, tyle dźwięków, zapachów - to zachwyca i sprawia, że Pani Wiosna jest zawsze najpiękniejsza!:)

Z urokiem wiosny może równać się jedynie zawartość tych pozycji!;) Są one tak ładne, pogodne i sympatyczne, że Młodsza po prostu wpadła w trans działania i trzeba było uruchomić olbrzymie pokłady siły woli, a także niezbędne stały się kilkakrotne napomnienia, by choć parę stron zostawiła, aby na zdjęciach można było i takie sauté ilustracje zaprezentować;) 

To niezwykle kusząca pozycja dla przedszkolaków, ba - nawet i dla tych maluchów, które mają jeszcze przed sobą debiut w placówce edukacyjnej;) - na pewno doskonale poradzą sobie z tworzeniem uroczej dekoracji wielkanocnego stołu, z wykreowaniem straganu pełnego pysznych warzyw i owoców, z przedstawieniem gwarnego podwórka wiejskiego, zachwycającej barwami łąki czy budzącego się z zimowego snu lasu. Wystarczy przecież zaplanować rozmieszczenie naklejek - i działać! Nalepek jest odpowiednio dużo, by pięknie przyozdobiły one rozkładówkę, na której mają się znaleźć, ale nie jest to liczba zbyt wielka, więc istotnie dziecko może skupić się na planowaniu, stosownym rozmieszczeniu naklejek - dzięki temu doceni efekt nieprzeładowania, bogactwa - choć bez męczącej przesady.

Sympatycznym aspektem pracy z tymi pozycjami jest fakt, iż bezstresowo można skorygować położenie naklejek. Jeśli nasza pociechę nie zadowala końcowy efekt, możemy pomóc je odkleić (to czasem najmłodszym sprawia pewne problemy) i sprawić, że łąka, las, skwer, pole i ogród będą prezentowały się zgodnie z finalnym zamysłem małego twórcy. 

Jeśli po książkę sięgną nieco starsze dzieci, wówczas mogą poćwiczyć nowo nabytą umiejętność pisania, gdyż na końcu tych pozycji znajduje się strona zachęcająca do takiej aktywności. Warto wykorzystać te publikacje do rozmowy o zmianach zachodzących w przyrodzie, do poszerzenia wiadomości o zwyczajach zwierząt, roślinach spotykanych w naszym otoczeniu, o ochronie przyrody i naszej odpowiedzialności za to, by taka piękna, radosna wiosna cieszyła nas przez kolejne lata.

Polecamy
Katarzyna i Młodsza













"Kolorowa wiosna", "Radosna wiosna"
Autor: opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: miękka
Liczba stron: 10 + cztery strony naklejek
Format: 21x27,8 cm

Read On 0 komentarze

"Pierwsza encyklopedia. Samoloty" - czytamy i "w lot" wszystko wiemy!;)

16:00


Dziewczyny są zafascynowane tym tematem - to dzięki tacie, który pasjonuje się lotnictwem (szeroko pojętym, choć najbardziej wojskowym) - i to od dzieciństwa, zatem sporo lat;) Córki też się wkręciły, więc nic dziwnego, że ta pozycji uradowała je na równi z posiadanymi już książkami z tej serii - "Ciało człowieka" oraz "Na wsi" (a to jednak takie najulubieńsze tematy młodziaków;)). 

Jako cywile najczęściej mamy do czynienia z  samolotami pasażerskimi, zatem właśnie zagadnienia z takim sposobem podróżowania zostały przede wszystkim przybliżone ciekawym świata najmłodszym odbiorcom tej pozycji.

Szczegółowo i bardzo rzetelnie zostało przedstawione lotnictwo komunikacyjne, ale nie tylko - ostatni rozdział opowiada o pierwszych maszynach latających, o "innych" sposobach latania, lotniczych piknikach, samolotach wojskowych i o przyszłości tych pojazdów. Mały "brak", który zauważyliśmy, to zupełne pominięcie samolotów rolniczych, a przecież to też niebagatelna rola spełniana przez maszyny latające! Są też pewne uproszczenia i nieścisłości w obrazowaniu historii lotnictwa, ale rzecz jasna jako pozycja dla najmłodszych książka ta sprawdza się rewelacyjnie.

O lotnictwie cywilnym dowiemy się właściwie wszystkiego;) - o lotnisku, locie, wnętrzu samolotu, wszelkich zasadach panujących podczas podróżowania w tej sposób. Kolejne kwestie, etapy przedstawiono z wielką drobiazgowością, zatem najmłodsi fani zainteresowani tymi zagadnieniami otrzymają naprawdę przesolidną porcję wiedzy. A jako że wyjaśnieniom towarzyszą ilustracje, liczne i barwne, zatem jest szansa, że nie tylko wielbiciele tematu pogłębią wiadomości, nowicjusze także z przyjemnością będą zgłębiać wiedzę o samolotach!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Pierwsza encyklopedia. Samoloty"
Autor: praca zbiorowa
Ilustrator: Sylvie Bessard, Helene Convert, Christian Guibbaud, Christian Turdera 
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Format: 19,5x24 cm
ISBN: 78-83-280-4268-1


Read On 0 komentarze

"Pierwsza encyklopedia. Straż pożarna" - tajniki fascynującego zawodu

23:30


Któż nie lubi, nie ceni strażaków?! Pytanie retoryczne - fascynują nas niezależnie do tego, ile mamy lat;) Najmłodsi mają swojego strażaka Sama, starszacy śledzili serial "Strażacy". Moja mama - była nauczycielka z długoletnim stażem, wspomina, że gdy pytała uczniów o plany na przyszłość, to chłopcy jak jeden mąż chcieli zostać strażakami;) Dlatego też gdy czwartego maja zdjęła rano flagę, wieczorem żałowała - "A mogła dziś jeszcze powisieć - dla strażaków". A dziewczyny? Także uwielbiają takie klimaty! Młodsza ma w listę zawodów, które pragnie wykonywać (jednocześnie albo na zmianę;)) i wśród czterech żelaznych pozycji jest właśnie bycie strażakiem!:) Często budują też bazę - remizę, wiedzą doskonale, że strażacy mają tam w pewnym sensie drugi dom, bo dyżury trwają długo, że wśród sprzętu jest i toporek, a wśród pojazdów także i te latające. Ale oczywiście choć jesteśmy pasjonatkami tematu, to nie da się ukryć, że mnóstwo ciekawych wiadomości dzięki "Pierwszej encyklopedii. Straż pożarna" zdobyłyśmy!

To już tradycja, że kolejne tomy tej serii budzą mnóstwo pozytywnych emocji - bo to połączenie ważnego tematu i ciekawego jego przedstawienia. "Pierwsze encyklopedie" pozwalają najmłodszym cieszyć się odkrywaniem świata, który po części jest im bliski - co daje radość odnajdywania znanych treści, a z drugiej strony zawierają one mnóstwo nowych informacji, pokazują to, co nieoczywiste, przedstawiają te wiadomości, które są mniej znane. Co więcej - to obrazowe przedstawienie, bo bogato ilustrowane książki przeznaczone są dla najmłodszych, dla których strona wizualna jest bardzo ważna przy poznawaniu nowych treści. 

Zafascynowani pracą strażaków młodzi odbiorcy tej pozycji dowiedzą się niemal wszystkiego o pracy swych idoli. Jak zostać strażakiem? Jak wygląda służba w jednostce? Jakie pojazdy i jak wyposażone mają do dyspozycji strażacy? Ostatni rozdział dotyczy akcji ratunkowych, w których biorą udział bohaterowie tej pozycji. Wszak nie tylko gaszenie pożarów należy do ich obowiązków - ostatnio widziałam dwie jednostki pracujące nieopodal siebie - jedna załoga zabezpieczała miejsce kolizji, druga asystowała podczas formowania koron drzew tuż przy linii wysokiego napięcia. A wzywani są do wielu innych sytuacji, ich pomoc jest niezbędna bardzo często, co nie zawsze może sobie uświadamiają najmłodsi aspirujący do zostania strażakami.

Plusem pozycji z serii "Pierwsza encyklopedia" jest także zamysł książki - każdy rozdział kończy się krótkim quizem, który pozwala sprawdzić wiedzę, utrwalić poznane wiadomości, ale też porozmawiać, wzbogacić zasób słownictw - tego czynnego właśnie. Poza tym to publikacja, która będzie "rosła" z małym odbiorcą - najmłodszych przyciągną i zajmą ilustracje, kolejnym etapem będzie studiowanie opisów, poznawanie treści towarzyszących "dużym" rysunkom. W końcu przyjdzie czas na poznanie bardziej szczegółowych zagadnień opisanych w kolumnach z boku stron. 
Quizy ucieszą te nieco starsze dzieci, choć oczywiście uważni mali słuchacze bez problemu poradzą sobie z zadaniami. 

Świetna, ciekawa, rzeczowa pozycja zawierająca mnóstwo informacji i zajmująca na długo!
Polecamy!
Katarzyna i dziewczynki











"Straż pożarna"
Autor: Delphine Huguet
Ilustrator: Robert Barborini, Helene Convert, Yating Hung, Patrick Morize
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Format: 19,5x24 cm
ISBN: 78-83-280-4267-4
 
 
 

Read On 0 komentarze

"Ryba na drzewie" - docenić odmienność

23:25


Ally, bohaterce tej opowieści, trudno byłoby przeczytać książkę o niej samej - a na pewno w chwili, gdy ją poznajemy. Choć jest szóstoklasistką, to czytanie jest dla niej umiejętnością abstrakcyjną, choć poetycko określa swą niemoc mówiąc, iż litery poruszają się jak motyle, to jest to dla niej niebagatelny problem. Stara się go ukryć, a udaje się to dzięki ciągłym zmianom szkoły - jej tata jest wojskowym, co sprawia, że rodzina wciąż się przenosi. 

Ale teraz tata jest na misji, a na tym poziomie kształcenia coraz trudniej jest radzić sobie bez tej podstawowej umiejętności... Ally czuje się gorsza, nic nie warta, ciągłe przeprowadzki sprawiają, że w nowym miejscu czuje się obco, nie ma bratniej duszy, bo nie będąc w stanie odczytać rozmaitych tekstów wciąż popada w tarapaty, staje się pośmiewiskiem grupy, wydaje się prowokować nauczycieli, lekceważyć zasady. 

Problemy, z którymi boryka się dziewczynka, mogą przytłoczyć - kilka osób z klasy, w tym najbardziej wpływowa Shay i jej świta, przy każdej okazji dają jej do zrozumienia, że jest dziwadłem, nic nie znaczy. Tata Ally jest daleko, mama ciężko pracuje jako kelnerka i nie ma wiele czasu, bo wraca późno z pracy. Jest jeszcze starszy brat, Travis, kochany, troskliwy, pełen pomysłów, "złota rączka" - ale on ma podobne problemy w nauce jak siostra, a wokół siebie również wiele nierozumiejących tego osób... Do niedawna wraz z rodziną przenosił się dziadek dziewczynki, który był dla niej wielkim wsparciem, ale niedawno zmarł - pozostała tylko książką, którą jej czytywał - "Alicja w Krainie Czarów", trafnie podsumowująca doświadczenia Ally - opowieść o życiu w świecie, gdzie nic nie ma sensu...

W tych trudnych, smutnych chwilach pociechą jest rysowanie - dziewczynka wyobraża sobie niesamowite zdarzenia, będące zabawnym, zaskakującym przetransponowaniem rzeczywistych elementów w niebanalną historię. Do tego Ally ma talent, ale czy to może w jakikolwiek sposób zmienić nieciekawą codzienność?! 

Jak to dobrze, że wśród pedagogów pracujących w tej szkole jest pan Daniels. Do tej pory ucząca klasę szóstą nauczycielka odchodzi na urlop macierzyński, a nowy wychowawca okazuje się być osobą, która nie pragnie unifikacji uczniów - nie każdy musi umieć to samo, pisać tak samo, tak samo odpowiadać. Ceni wyjątkowość, oryginalność, to, że każdy z jego Fantásticos - bo tak nazywa swoich podopiecznych - jest inny, jest sobą. Dba o atmosferę w klasie, o relacje miedzy uczniami, do każdego znajduje klucz, by uczniowie mogli czuć się bezpieczniej, modyfikować swoje zachowanie bez upokarzających połajanek, by osiągali więcej i mieli satysfakcję z tego, co robią. 

Jak zmieni się Ally? Czy przestanie egzystować, walczyć o przetrwanie, a zacznie uczyć się, dowiadywać się czegoś nowego, przekraczać własne ograniczenia? Okazuje się, że nauczyciel z powołaniem, człowiek dostrzegający potrzeby uczniów, modyfikujący swe działania, by odpowiedzieć na te potrzeby, a nie przykrawający wszystkich do jednego schematu, będzie mógł pomóc zabłysnąć tej wyjątkowej, wartościowej dziewczynce. Wiele dobrego zadzieje się też w relacjach z koleżankami, kolegami - to także krzepiący, radosny obraz. 

Ally ma dysleksję, ale i życie innych uczniów nie jest pozbawione trosk - są osoby mniej zamożne, są nadpobudliwe, niektórzy cierpią, bo są prześladowani, atakowani. Wiele rozmaitych problemów jest udziałem młodych ludzi. Nie wszystko można zmienić, ale w wielu sytuacjach można liczyć na pomoc, wsparcie. Książkę kończy pełne nadziei przesłanie, mówiące o tym, że przemiana jest możliwa. 

Polecam
Katarzyna


"Ryba na drzewie"
Autor: Lynda Mullaly Hunt
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: miękka
Liczba stron:256
Format: 14x19,2 cm
ISBN: 978-83-10-13114-0


Read On 0 komentarze

"Matematyczna pizza" - nauka w arcyciekawej formie

23:00


Starsza ma matematycznie zakręconą panią, zatem nawet dodatkowe zajęcia przez nią prowadzone to kółko matematyczne. Nic zatem dziwnego, że skoro sporo się zadań rozmaitych rozwiązuje, to i myśli wokół liczb i rozmaitych pokrewnych zagadnień krążą;) Przez czas jakiś dopytywała, do ilu to rodzice potrafią liczyć, intrygowały ją wielkie liczby, zatem jeśli zechcecie od niej wydobyć informacje na ten temat, to rzecz jasna odpowie, bo znalazłyśmy odpowiedzi na wszelkie ważkie pytania, które się w małej głowie pojawiły;)

Ale przecież matematyka jest tak ciekawa i jej zgłębianie odkryje przed nami jeszcze mnóstwo niespodzianek! Jeszcze nie wszystkie treści z tej książki nasza pierwszoklasistka rozumie, zresztą zgodnie z sugestiami wydawcy, pozycja jest adresowana do młodych odbiorców w wieku od sześciu do czternastu lat. Dziś zatem zaciekawiło ją rzucanie kostką (to też rekwizyt wykorzystywany na kolejnych zajęciach dodatkowych - grach dydaktycznych, na których również sporo matematycznych kwestii jest przemycanych;)), spodobały się jej fraktalne rośliny, zadania przypominające nieco odnajdywanie drogi w labiryncie. No i wreszcie odkryłyśmy zagadkę zakrętasków na naszej podopiecznej, Lunce;) - bardzo obrazowo przedstawiła autorka punkty osobliwe.

Wiele z tych zagadnień przyda się na lekcjach matematyki, a ich wcześniejsze poznanie i zrozumienie dzięki niebanalnym wyjaśnieniom sprawi być może, że królowa nauk stanie się prawdziwą pasją. Tak przedstawiona matematyka to nie zniechęcające nieco żmudne liczenie, ale kreatywne działanie, tworzenie w oparciu o teorie naukowców zgłębiających dziedziny niekoniecznie zazwyczaj kojarzone z matematyką. Gros poleceń wymaga od nas chwycenia za ołówek, linijkę, cyrkiel i kredki; wprowadzają nas one także w świat przyrody i sztuki, zaskakują - zwłaszcza tych może do tej pory mniej pasjonujących się tematem;) - faktem, iż matematyka może być zabawna, dostarczyć rozrywki, może zadziwić (choćby nazewnictwem - liczby wesołe i smutne, figura samopodobna...).

Plusem jest to, że działać możemy od razu - nie ma mowy o wykrętach, że kartki odpowiedniej nie mamy pod ręką;) W książce przy omawianiu każdego zagadnienia wyznaczone zostało miejsce, często z "udogodnieniami" (siatka, schemat, punkty pomocnicze, fragment rysunku, od którego mamy zacząć tworzenie). Naprawdę nie sposób się oprzeć! 

Nie wątpię, że najzagorzalsi fani królowej nauk będą sukcesywnie poznawać wszystkie zadania, poszerzać wiedzę, a dzięki temu zyskiwać nowe, szersze spojrzenie na otaczający nas świat. Ciekawe wyzwanie, które warto podjąć!

Polecam
Katarzyna











"Matematyczna pizza"
Autor, ilustrator: Anna Ludwicka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 20,5x28,5 cm
ISBN: 978-83-10-13160-7



Read On 0 komentarze

"Jak się nie bać gramatyki?" - czytasz wiersze, masz wyniki!:)

23:10


W jednym z podręczników do języka rosyjskiego umieszczono zdanie ułatwiające zapamiętanie kolejności kolorów tęczy - podejrzewam, że musiały być to wczesne lata nauki - co sugeruje temat. Zapewne też było to zdanie i w języku rosyjskim podane, ale w pamięci utkwiła mi jedynie polska wersja: "Czy pamiętasz, że zima białe nosi futro?". Dlaczego o tym piszę? Bo to doskonałe potwierdzenie tezy, iż warto stosować rozmaite techniki nauki, nie tylko mozolne wkuwanie na pamięć. Przydaje się mnemotechnika i starszym szkolniakom, a nawet studentom, ale największą radość i pożytek mają z niej najmłodsi - bo wszystko co ułatwia przyswajanie wiedzy w tych pierwszych, czasem niełatwych latach, jest niezwykle cenne. Poza tym zabawne sposoby działają na wyobraźnię, łatwiej wchodzą do głowy, są ratunkiem dla tych, którzy niekoniecznie uwielbiają dany przedmiot.

Nasza znajomość z autorem tej pozycji datuje się od bardzo wczesnego dzieciństwa Starszej;) Wówczas to "Liczydełko" bawiło córkę, a potem pomogło poznać liczby i cieszyć się umiejętnością liczenia, później także i Młodsza w ten sposób wkraczała w świat matematyki;) (zawsze odpowiadając na pytanie, co się stało z jajkiem - "upaniło";)). Dlatego wiemy doskonale, że taki sposób nauki - za pośrednictwem wierszy, to trafny pomysł.

Dzięki znajdującym się na osiemdziesięciu stronach tekstom młodzi odbiorcy poznają, przypomną sobie lub utrwalą wiele zagadnień z dziedziny gramatyki. Początek to treści znane i przedszkolakom, tym starszym rzecz jasna - litery, głoski, sylaby, alfabet. Zerówkowicze pilnie ćwiczą umiejętności dzielenia, nazywania, wskazywania ich, ale w pierwszej klasie jeszcze sporo czasu poświęcone zostanie na szlifowanie tych umiejętności - wszak to z kolei baza do ortograficznego pisania!

Jak czytamy na okładce, zakres materiału poruszonego w tej pozycji obejmuje treści obowiązujące w klasach od pierwszej do czwartej - zatem jest tu mowa i o zdaniach, ich rodzajach, bardzo wiele o częściach mowy - szczegółowo zaprezentują się nam rzeczowniki, czasowniki, przymiotniki, przysłówki i liczebniki. Młody odbiorca dowie się, jak się one odmieniają, co to znaczy stopniowanie i jakie jego rodzaje znamy. Na koniec zabawny wiersz o nietypowym hobby pana Tomka udamawiającego rozmaite zwierzęta wyjaśni, czym jest rodzina wyrazów.

A wiersze zawarte w tej książce zostały sformułowane tak, by uczyć, ale i bawić, bo oczywiste jest, że takie ciekawe, niebanalne pomysły lepiej zapadają w pamięć: rodzaje rzeczownika poznamy dzięki opowieści o kózce pragnącej zjeść jabłko z wózka, o stopniach przymiotnika dowiemy się czytając o zbyt słonej zupie zaserwowanej rodzinie w restauracji... Przykłady można by mnożyć. Zresztą cała ta niezwykła lekcja gramatyki została podporządkowana pewnemu pomysłowi - bohaterem pojawiającym się na kolejnych stronach jest Janek - gdy go poznajemy, chodzi jeszcze do szkoły. "Jeszcze", bo lada dzień rozpoczynają się wakacje - i chłopiec wraz z rodziną wyjeżdża, by odpocząć, a podróż i pobyt to okazja do zilustrowania kolejnych gramatycznych zawiłości. Kolejne teksty i towarzyszące im ilustracje tworzą opowieść o przygodach sympatycznej rodziny. 

Co do strony wizualnej, to jest ona niezwykle urokliwa! Wizerunki postaci są realistyczne, nieprzerysowane, a jednocześnie to przecież własna wizja świata wykreowana przez autorkę (która nota bene zachwyciła nas już przy okazji Patałaszka!).

Polecamy
Katarzyna i Starsza












"Jak się nie bać gramatyki? Gramatycznych zasad kilka – by je poznać, starczy chwilka"
Autor: Marcin Brykczyński
Ilustrator: Ola Krzanowska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 16,5x21,5 cm
ISBN: 978-83-10-12938-3
Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Dwór" (Widnokrąg)
- "Proszę słonia" (Wilga)




Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *