"Liczypieski" - liczcie, czytajcie, zachwycajcie się!




Nasza dobra znajoma wpisała w internetową wyszukiwarkę "oddam kotka" oraz nazwę naszego miasta - i niebawem stała się właścicielką cudownej, szylkretowej koteczki, którą pokochali domownicy i którą zachwycają się wszyscy - i my jesteśmy nią zauroczeni. Jak to dobrze, że bohater "Liczypiesków" - pan poszukujący czworonożnego przyjaciela, zamiast skorzystać z Internetu, w bardziej "tradycyjny" sposób poinformował o swoim zamiarze - klasyczne, pięknie wykaligrafowane ogłoszenie pojawiło się w kilku miejscach PSopotu;)

A dlaczego dobrze? Bo taki zamieszczony na słupie ogłoszeniowym anons także może trafić do wielu odbiorców, a jak się przekonamy po lekturze - również do samych zainteresowanych! Nie pytajcie, w jaki sposób pieski posiadły umiejętność czytania, to tajemnica, autorka nam jej nie zdradza, sama zresztą nie wie o nich wszystkiego - na przykład skąd biorą rowery, którymi zmierzają w stronę domu przy ulicy Kociej, gdzie mieszka samotny pan poszukujący towarzysza-czworonoga. Ale z kolei wie naprawdę sporo o każdym z piesków - niestety, wszystkie one nie miały do tej pory szczęścia do ludzi... Smutna historia ma na szczęście bardzo pomyślny finał, bo choć pan deklarował gotowość zaopiekowania się jednym, najwyżej dwoma pieskami, chociaż pieski wcześniej doznały wielu przykrości ze strony opiekunów, którzy nie byli godni tego miana, to okazuje się, że tam, gdzie jest serce, dobroć, serdeczność, tam znajdzie się wyjście i z pozornie bardzo trudnej sytuacji. 

Piękna jest ta opowieść, ma krzepiący (i wyciskający łzy wzruszenia - ostrzegam!) finał, a do tego jest zachwycająca wizualnie. Pieski są przeurocze, plan PSopotu przykuwa uwagę, ilustracje olśniewają precyzją i pomysłowością wykonania. Pieski prezentują się jak żywe, zresztą ptaki i koty też (po parę pięknych egzemplarzy wielbiciele znajdą w tej książce), a do tego mamy możliwość zobaczenia przeróżnych rowerów - klasycznego, z koszykiem, tandemu, zabytkowego welocypedu. PSopot to nadmorskie miasteczko, co pięknie nam ukazuje także jego plan: jest plaża, latarnia morska, rzeka wpływająca do morza, na mapie znajdziemy wszystkie istotne punkty: kościół, ratusz, park, malutkie budyneczki, drzewa, stację kolejową, jest nawet dźwig przy nowo budowanym obiekcie!:) A i odczytywanie nazw ulic przyniesie nam wiele radości! Do tego - przepiękna wklejka, która na dłużej przykuła uwagę Młodszej. 

A jak się tę książkę czyta? Fenomenalnie! Kolejna lektura to nie mniej powodów do radości - Młodsza - zgodnie z tytułem - liczy pieski, które są umieszczone na planie miasteczka, pyta: "A co to za litera?" (czyli cyfra;)), ćwiczymy to liczenie i do siedmiu idzie nam jak z płatka;) Nie wątpię, że pieski niebawem i do dziesięciu nauczą liczyć Młodszą! 

Na końcu książki znajdziemy jeszcze prośbę o wymyślenie imion dla dziesięciu piesków, a to niełatwe zadanie i trudno dojść do konsensusu, zatem dywagujemy, jakie imię pasuje do którego psiaka, zmieniamy je, szukamy odpowiedniejszych - zadanie na długo, lektura na wiele razy, zachwycające "Liczypieski" skradły nasze serca!

Polecamy
Katarzyna i Młodsza











"Liczypieski"
Autor, ilustrator: Ewa Kozyra-Pawlak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 22x22 cm
ISBN: 978-83-10-12867-6



Komentarze