facebook

Kobietnik - inna bajka

"W przedszkolu" - tu nigdy nie jest nudno!

10:30


Tak, to dzisiaj! Pani dyrektor z przedszkola Starszej powiedziała, że święto to jest równie ważne jak Dzień Dziecka - dziś Dzień Przedszkolaka! U nas - siłą rzeczy świętowany wczoraj. Były występy, prezenty, atrakcje, odświętne stroje, goście, życzenia i radosny nastrój. Zresztą - w przedszkolu zawsze jest wesoło;)

To oczywiście nie do końca prawda, bo zwłaszcza na początku bywa nieco smutno i niejedna łezka zakręci się w oku, zanim młody człowiek przyzwyczai się do pewnych spraw, znajdzie nowych kolegów, koleżanki, doceni możliwość wspólnej zabawy, poznawania świata. Bo tak naprawdę - nie jest źle! Obowiązki jeszcze takie "na pół gwizdka", mnóstwo czasu na zabawę, przyjazne twarze wokół, zabawki i zabawy, kolorowe książki, wypełniony ciekawymi punktami plan dnia, przedszkolne imprezy, problemy, którym zaradzić nietrudno, radosny, pogodny czas!

Przedszkole Dmuchawiec (swoją drogą - co za przesympatyczna nazwa! my od czasów Pomela jesteśmy wielkimi wielbicielkami i ostatnio Młodsza znalazła łodyżkę, która musiała jako cenna pamiątka zostać zabrana do domu;)) to miejsce, które tętni życiem - choć - hmm... Można to uznać za eufemizm roku;) Tu dzieje się tak wiele, że pierwszy rzut oka to dopiero wstęp, dziesiąty rzut oka pozwala nieco się rozeznać, a "-dziesiąty" wreszcie pozwala na dostrzeżenie pełni aspektów przedszkolnego życia.

Nie ma czasu na nudę - to pewne! Jeżeli kogoś zasmuci rozstanie z rodzicami, to kolejne atrakcje dnia sprawią, że na rozpamiętywanie tego zdarzenia nie będzie czasu. Poznajemy rytm dnia: przybycie do przedszkola, przebieranie się w szatni, posiłki, zabawy, gry, przeróżne zajęcie, jest też wycieczka - na farmę, a wreszcie - najmilszy akcent - czyli bal - z balonami, serpentynami, pysznościami, teatrzykiem i pokazem magika!

Wydawać by się mogło, że szesnastostronicowa książka nie zajmie na długo - ale jest wprost przeciwnie! Z tyłu na okładce znajdują się wizerunki pięciorga bohaterów, których możemy odnajdywać na kolejnych stronach. Maluchy, które czeka jeszcze debiut przedszkolny, dzięki studiowaniu ilustracji i towarzyszącym im opowiadaniom dorosłej osoby dowiedzą się, jak wygląda dzień w przedszkolu, czym się tam dzieci zajmują, jak wiele ciekawych rzeczy można robić. Ale pełne szczegółów ilustracje z mnóstwem przedstawionych na nich postaci to także znakomita okazja do ćwiczenia wyobraźni, doskonalenia umiejętności opowiadania, dostrzegania zależności, przewidywania dalszych zdarzeń - możemy też wykorzystać je, by zwrócić uwagę na takie kwestie jak właściwe zachowanie, odpowiedzialność. Znajdziemy tu również mnóstwo inspiracji do zabaw. A fanom wiejskich klimatów (Młodsza:)) wiele radości przyniesie rozkładówka pokazująca wycieczkę przedszkolaków na farmę, gdzie i świnki, i traktor, kot, króliki, najciekawsze tematy do analizowania i studiowania;)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 










"W przedszkolu"
Autor: Guido Wandrey
Tłumaczenie: Ewa Jasińska-Jastrun
Wydawnictwo: Czarna Owieczka
ISBN: 978-83-63010-36-2
Liczba stron: 16
Format: 23,5 x 32 cm



Read On 0 komentarze

"My ludzie" - jak dobrze, że się tak różnimy!

12:40


Nasze dziewczyny według pani sąsiadki "nie wyglądają na siostry" - na szczęście chodzi tu jedynie o fizjonomię - bo różni je kolor oczu, włosów, cery, budowa ciała - są tak odmienne jak to tylko możliwe;) Zatem doskonale zdajemy sobie sprawę, że jeśli chodzi o uogólnienia to ludzie wyłamują się wszelkim takim próbom - i nie tylko wygląd nas różni, ale też charakter, usposobienie (Starsza jest niezwykle zrównoważona, w przypadku Młodszej wystarczy drobiazg, by wywołać eksplozję...), talenty - choć w tej dziedzinie widzimy akurat spore zbieżności w przypadku naszych pociech - to zapalone cyklistki i bez reszty oddające się swojej pasji plastyczki;)

Ale to przecież nie wszystkie różnice - a gatunek ludzki kryje na dodatek wiele innych tajemnic, które najmłodsi bardzo chętnie zgłębią. Nie znajdziemy tu odpowiedzi na takie, dręczące ją, pytanie Starszej: "Dlaczego ludzie mają palce?" - lecz wiele interesujących wiadomości zapadnie w pamięć, mnóstwo dylematów zostanie rozwiązanych, a wiedza o nas samych (najciekawszy chyba obiekt do poznawania!) zostanie znacznie pogłębiona.

Odmienność dziwi, bywa przyczyną nieporozumień, a czasem doprowadza do konfliktów. Łacińskie przysłowie mówi: "Similis simili gaudet" - ale z drugiej strony popularna jest też i teza głosząca, iż "przeciwieństwa się przyciągają" - ciekawią nas inne osoby, a taka otwarta na drugiego człowieka postawa, to sprawa niezwykle istotna. 

Dostrzeganie różnic, docenianie różnorodności, tolerowanie odmienności to podstawa koegzystencji w dzisiejszym świecie, gdy odległości "skurczyły się", ludzie wymieszali, gdy pomysłów na życie jest mnóstwo. Warto pokazać najmłodszym, że różnice to sprawa naturalna - a książka Elizy Piotrowskiej czyni to w sposób bardzo obrazowy - kolorowe ilustracje pokazują różne kwestie, odmienność fizyczną, inne zwyczaje, różnice dotyczące wiary, sposobu odżywiania, upodobań. 

Autorka zabiera nas w podróż po całej kuli ziemskiej, dostrzec możemy zatem, że pewne problemy są uniwersalne, że mamy podobne potrzeby, ale i wiele nas, ludzi, różni. Sugestywnym podsumowaniem są dwie ilustracje pokazujące zunifikowany, szary świat ludzi nieróżniących się od siebie - i nasz, kolorowy, tętniący życiem - dzięki akceptacji różnorodności. 

Eliza Piotrowska nie stroni od zabrania głosu na temat spraw poważnych, które budzą czasem poważne spory - przedstawia różne wyobrażenia na temat pochodzenia ludzi, porusza temat odmienności religijnej, choć nie znajdziemy tu takich tematów jak związki jednopłciowe (być może z racji wieku adresatów - według opisu na okładce książka jest przeznaczona już dla pięcioletnich odbiorców).

Dzięki tej pozycji możemy wyjaśnić sporo spraw, ilustracje pomagają zrozumieć kwestie mniej oczywiste, a takie obrazowe przedstawianie zaciekawi i nieco młodsze dzieci, choć do pewnych treści będą musiały jeszcze "dorosnąć".

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki












"My ludzie"
Autor, ilustrator: Eliza Piotrowska
Wydawnictwo: Czarna Owieczka
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 22 x 26,5 cm
ISBN: 978-83-63010-43-0



Read On 0 komentarze

"Deszczowa zagadka inspektora Nielubca" - w jedności siła!

10:40



Zima bez śniegu, chłodne lato czy brak deszczu wiosną - to wbrew naszym oczekiwaniom, taka sytuacja zasmuca, ale to także wbrew naturze: tu wszelkie anomalie mają wielkie znaczenie, bo jedno zdarzenie pociąga następne, dlatego kiedy wiosenny deszczyk nie przybywa na czas do Bardzo Spokojnej Okolicy, wszystko dzieje się nie tak, jak powinno...

Owady niezbyt często bywają głównymi bohaterami lektur - w tym przypadku zaś mamy do czynienie ze sporym gronem takich postaci - są tu gąsienice, ćmy, chrząszcze, pasikoniki i żuczki, biedronki i mrówki. Główni bohaterowie na dodatek noszą rzadko spotykane i oryginalnie brzmiące imiona - Pężyrka, Nieradka, Niesiebądka czy tytułowy Nielubiec - dziś odeszły nieco w niepamięć, zatem to ciekawy pomysł - przypomnienie ich dzięki nadaniu ich tym niezwykłym postaciom. A owady w tej lekturze poddane zostały antropomorfizacji - mieszkają w domach, sprzątają, chodzą po zakupy, myją włosy;), jeżdżą na rowerze czy urządzają urodziny. 

Ale tym, co zajmuje ich najbardziej, jest troska o nieobecnego przyjaciela - wiosenny deszcz spóźnia się tak bardzo, że zaczynają się o niego martwić wszyscy mieszkańcy Bardzo Spokojnego Miejsca. Jego nieobecność sprawia, iż nic nie dzieje się zgodnie z planem. Stukające o szyby krople były asumptem do zabrania się za wiosenne porządki, deszcz budził do życia rośliny, ba - nawet urodziny wiekowej gąsienicy odbyć się nie mogą, bo zwykła ona wcześniej myć włosy w deszczówce...

Na szczęście choć niewielkie wzrostem, owady okazują olbrzymi hart ducha - a na dodatek dochodzą do wniosku, że razem można zdziałać więcej. Pomocą służy także pewien pisarz - tytułowy inspektor Nielubiec, który swoje przygody opisuje w pasjonujących kryminałach. 

Ale najważniejszym bodźcem do tego, by wszystko wróciło do normy, jest pewna rozmowa... Okazuje się, że takie wartości jak szacunek dla starszych, przyzwoitość, uczciwość na szczęście nie są przebrzmiałymi hasłami - dzięki temu "Deszczowa zagadka inspektora Nielubca" ma pomyślny finał. Krzepiąca historia pokazuje pozytywne zasady, które ułatwiają nam koegzystencję, uświadamia też, że wiara w siebie pozwala nam dokonać rzeczy ważnych i wielkich. Sympatyczna i wartościowa lektura, a do tego jeszcze niebanalne, malownicze ilustracje przykuwają naszą uwagę. 

Choć wrzesień jest pogodowo łaskawy, to zdążyliśmy już zatęsknić za latem, no i za wiosną - gdy kwiaty, zapachy, śpiew ptaków, soczysta zieleń i mnóstwo planów na najbliższe miesiące... Zatem jest ta lektura taką miłą zapowiedzią nieuniknionego - w końcu lada parę pór roku nadejdzie wiosna!;) I mocno świecące słońce, barwne kwiaty, wiosenny deszczyk...

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Deszczowa zagadka inspektora Nielubca"
Autor: Agnieszka Tyszka
Ilustrator: Aleksandra Kucharska-Cybuch
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 15x 19,5 cm
ISBN: 978-83-64379-46-9



Read On 0 komentarze

"Wszystkie moje mamy" - historia chwytająca za serce

10:45



Ciocia obdarowała dziewczynki grą "Potwory do szafy" - emocjonujące rozgrywki poprzedziło wnikliwe studiowanie fizjonomii potworów. Rogi, olbrzymie oczy (czasem zmultiplikowane), mnóstwo zębów (niekiedy są to wręcz zębiska!), czułki, kolce, macki, kilka głów, dodatkowe kończyny, zaskakujące umaszczenie - bardzo obrazowo przedstawił je Maciej Szymanowicz - zatem potwory mogą przerażać! Jest on także autorem ilustracji do historii opisanej w książce "Wszystkie moje mamy". Tu też potworów nie brak, a choć nie mają odrażających elementów fizjonomii, to są nie mniej przerażający... Zwykli na pozór ludzie, których pojawienie się mrozi krew w żyłach, budzi grozę i zwiastuje nieszczęście... 

To postacie epizodyczne, opisane lakonicznie, ale ich wpływ na losy głównego bohatera jest niestety niebagatelny. Opowieść rozpoczyna się w czasach współczesnych i tak się też kończy - ta czasowa klamra jest bardzo krzepiąca - bo wiemy, że opisane wojenne zdarzenia, coraz dramatyczniejsze, przejmujące i zasmucające mają jednak chociaż w pewnym sensie pozytywny finał. 

Szymon Bauman, którego poznajemy na pierwszych stronach, to starszy pan, ale towarzyszyć będziemy losom kilkuletniego Szymka, który wraz z rodziną doświadcza kolejnych trudnych zdarzeń w wojennej Warszawie. Są Żydami, zatem ich egzystencja jest jeszcze trudniejsza niż innych mieszkańców stolicy. Dramat kolejnych wydarzeń - bomba niszcząca dom, w którym mieszkała rodzina chłopca, zatrzymanie ojca w czasie łapanki, zamieszkanie w getcie, głód, choroby, ciągłe aresztowania - to wszystko zostało opisane w sposób przejmujący, bez upiększeń, ale jednocześnie tak, by młodzi czytelnicy mogli zrozumieć kwestie, które z racji odmiennych warunków życia są trudne do pojęcia. 

Ogrom przerażających doświadczeń mógłby przytłoczyć - jednak w tej smutnej, trudnej egzystencji pociechą jest bliskość rodziny. Obecność siostry i mamy dodaje otuchy, bliscy wspierają się, sprawiają, że ten dramatyczny czas staje się choć odrobinę lżejszy do zniesienia. A co więcej - są i "obce" osoby, niepołączone więzami krwi, które potrafią wiele zaryzykować, by pomóc najbardziej potrzebującym. Słonecznym punktem tej lektury jest obraz siostry Jolanty - "zaopatrzeniowca", pocieszycielki, a wreszcie i osoby, która ratuje życie. Naprawdę nosiła inne imię - Irena, a jej nazwisko - Sendlerowa jest dla mnóstwa osób synonimem anioła... 

Najofiarniejsza, dzielna kobieta ratowała z wielkim poświęceniem i bezinteresownie żydowskie dzieci, które w getcie byłyby skazane na pewną śmierć. Znajdowała drogi ucieczki, rodziny, które się maluchami zajmowały, zapewniała dzieciom bezpieczeństwo, ale też i możliwość powrotu do bliskich - wzruszający opis słoika z niezwykłą zawartością mało komu nie wyciśnie łez... 

Piękna jest ta książka i ważna. Zapada w serce i pamięć, pokazuje, że warto działać na rzecz innych, że pomoc potrzebującym to najpiękniejsza rzecz, na jaką możemy się zdobyć. Widzimy też wagę rodzinnych więzów - co jest istotne zawsze. Mottem Ireny Sendlerowej były słowa: "najważniejsze na świecie i w życiu jest Dobro" - to dewiza uniwersalna, warta do zapamiętania i realizowania zawsze - także i dziś.

Polecam
Katarzyna

PS. Dodam, że ta pozycja została nagrodzona w konkursie na Najlepszą Książkę Dziecięcą PRZECINEK I KROPKA 2013 - i my także głosowaliśmy na nią!







Autor: Renata Piątkowska
Ilustrator: Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format:
ISBN: 978-83-7672-256-6



Read On 0 komentarze

"Czytamy bez mamy" poziom II i III - pasjonujące lektury dla młodych czytelników

22:40




Nienawykła do sięgania po książkę dziatwa z pewnością po takie publikacje ustawi się w kolejce;) To doskonały pomysł, by zachęcać wciągającą historią. A co młodzi, debiutujący czytelnicy lubią najbardziej? Sensacyjne opowieści - to rzecz jasna!

Wprawdzie rodzice mogą mieć mylne wrażenie, że na takie ekscytacje jeszcze pociechy mają czas, ale nic bardziej mylnego! W końcu detektywi muszą być biegli w sztuce formułowania pytań, znajdywania odpowiedzi, a umiejętność logicznego myślenia to rzecz niezwykle ważna i to dla każdego. Zatem tacy bohaterowie mogą stać się idolami, a fascynacja nimi jest całkowicie zrozumiała i usprawiedliwiona.

Śledztwa opisane w czterech pozycjach łączy miejsce akcji - szkoła (lub szkolny obóz), bohaterowie - uczniowie, nauczyciele, rodzice, a także spora dawka humoru. Zabawne zbiegi okoliczności, niebanalne interpretacje zdarzeń, pomysłowe inicjatywy młodych bohaterów - to wszystko wywołuje uśmiech na twarzach, a czasem i niedowierzanie - cóż za niebywałe przygody przytrafiły się temu sympatycznemu gronu postaci!

Nieco bardziej trafiły w nasz gust książki z poziomu trzeciego - "Wielkie kroki". Bohaterami obu jest zdecydowanie niezbyt wiekowy detektyw Anatol Brystol, w którego otoczeniu dochodzi do wielu zagadkowych zdarzeń - i to zarówno w szkole, jak i w czasie szkolnego wyjazdu. Na szczęście ma on asystentkę i wierną przyjaciółkę, dzięki której udaje mu się rozwiązać każdy problem, odkryć sprawców każdego zdarzenia, a także docenić siłę więzów przyjaźni... Książki te uczą młodych odbiorców lojalności, odwagi, umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach. 

Poziom trzeci to nieco mniejszy druk i dość długie już historie - obie mają po 96 stron. Książki z poziomu drugiego liczą sobie 64 strony. W przypadku tych dwóch lektur nieco raziły drobne szczegóły dotyczące zachowania bohaterek. Jedna z dziewczynek odrzuca zaproszenie kolegi, nazywa go grubasem, druga - by uniknąć odrabiania lekcji, uczenia się, decyduje się na szantaż. Na szczęście obie historie mają pouczający finał, pokazują właściwe postępowanie i piętnują negatywne, które nie popłaca.

Jak było to w przypadku książek z poziomu pierwszego, tak i w publikacjach z dwóch kolejnych poziomów znajdziemy na końcu krótkie noty od autorów, ilustratorów. Wspominają swoje dzieciństwo, piszą o powodach wyboru takiej, a nie innej drogi życiowej, opisują pracę nad daną pozycją. To niezwykle sympatyczny akcent, który pozwala na lepsze zrozumienie książek, przybliża nam postacie ich twórców.

Polecam
Katarzyna







"Jak zostałam szpiegiem" - poziom II
Autor: Katherine Quénot
Ilustrator: Yllya
Liczba stron: 64
ISBN: 978-83-7167-954-4
"Szkoła na końcu świata. Łyżwiarze z Saint-Arsène" - poziom II
Autor: Didier Dufresne
Ilustrator: Caroline Piochon
Liczba stron: 64
ISBN: 978-83-7167-958-2
"Wszystkie śledztwa detektywa Anatola. Gang dowcipnisiów" - poziom III
Autor: Sophie Laroche
Ilustrator: Carine Hinder
Liczba stron: 96
ISBN: 978-83-7167-955-1
"Wszystkie śledztwa detektywa Anatola. Tajemnica Bladych Twarzy" - poziom III
Autor: Sophie Laroche
Ilustrator: Carine Hinder
Liczba stron: 96
ISBN: 978-83-7167-959-9
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: miękka
Format: 14x 20,5 cm




Read On 0 komentarze

"Cyrk Karamba. Tajemnica połykaczki ognia" - emocjonująca historia dla młodych wielbicieli sensacji

23:15



Sporo emocji czeka osoby, które sięgną po autorską książkę Åsy Rosén. Nie brak tu mrożących krew w żyłach momentów, jest i pełne dramatycznych zwrotów akcji śledztwo, a wśród bohaterów na próżno szukać osób nieletnich. Zatem - czy jest to pozycja dla młodych czytelników?

Owszem - wszak kto inny, tak jak oni potrafi docenić magię i specyfikę cyrku? A poza tym śledztwo prowadzone przez stroskanego dyrektora obfituje w zabawne zbiegi okoliczności, epizody, które wywołają szczery śmiech czytelników. No i zapomnieć nie można o niezwykle ważnej, choć niezbyt okazałej, jeśli chodzi o gabaryty, postaci - to myszka Hubert, wierny przyjaciel dyrektora, który służy mu wsparciem i co rusz podsuwa trafne sugestie dotyczące dalszych działań.

Fani detektywistycznych historii z dreszczykiem będą usatysfakcjonowani. Dzieje się wiele, krąg podejrzanych nie jest wprawdzie zbyt szeroki, ale nowe tropy, nie do końca trafne ustalenia sprawiają, że nie tak łatwo odnaleźć sprawcę kradzieży narzędzi pracy nader oryginalnie wyglądającej połykaczki ognia.

Biało-czarne ilustracje, nieco jakby z innej epoki, świetnie korespondują z tematem - pełnymi pasji bohaterami, których celem nadrzędnym jest dostarczanie radości, olśniewanie, danie z siebie wszystkiego podczas występu - tak, aby publiczność wyszła zadowolona, oczarowana, pełna wrażeń. Dzisiejsze trupy cyrkowe zdają się bardziej nastawione na zysk i z wszystkich przedsięwzięć starają się wycisnąć maksimum korzyści...

Nieco trudności mogą sprawiać młodym czytelnikom wtrącone słowa w obcych językach, w czym specjalizuje się niejako dyrektor cyrku. Ale może będzie to - wprost przeciwnie - zachęta do poznania choćby podstaw kolejnego języka obcego. 

Jest i swego rodzaju nauka zawarta w opisanych zdarzeniach - ostrzeżenie dotyczące obchodzenia się z ogniem, apel o odwagę i przyznanie się do winy w przypadku popełnienia jakiegoś błędu. Widzimy też siłę miłości i wartość przyjaźni. A na dodatek to zabawna i wciągająca lektura. Idealna na odprężenie po trudnym tygodniu w szkole, a takich nigdy nie brakuje, prawda?;)

Polecam
Katarzyna








"Cyrk Karamba. Tajemnica połykaczki ognia"
Autor, ilustrator: Åsa Rosén
Wydawnictwo: Czarna Owieczka
Oprawa: twarda
Liczba stron: 88
Format: 14,5 x 20 cm
ISBN: 978-83-63010-42-3





Read On 0 komentarze

"Rok 1989. Mała książka o pewnej kurtynie, czekoladzie i wolności" - obrazowa i pasjonująca lekcja historii najnowszej

12:00



Ćwierć wieku - piękna rocznica! Wolna Polska jest jeszcze niezwykle młoda;), zaledwie od dwudziestu pięciu lat możemy cieszyć się swobodami obywatelskimi, korzystać z naszych praw, swobodnie podróżować i wypowiadać się, a i codzienne realia życia uległy znacznej zmianie w porównaniu z czasami PRL-u. Nawet jeśli dziś narzekamy na pewne niedogodności, to zestawienie współczesnych warunków życia z okresem komunizmu pozwala dostrzec, że zaszła niewiarygodna wprost zmiana. 

Często już rodzice obecnych młodych "czytaczy", którzy sięgną po tę lekturę, niezbyt dobrze pamiętają, jak wyglądało codzienne życie. Nic dziwnego - byliśmy dziećmi, wiele spraw umykało naszej uwadze, na dodatek nie uświadamialiśmy sobie innych możliwości, zatem to, co nas otaczało, było swego rodzaju normą. 

Dlatego najnowsza publikacja sygnowana przez Kancelarię Prezydenta Rzeczyposplitej Polskiej przypomina zarówno dorosłym, jak i najmłodszym o tym, jak ważne wydarzenia miały miejsce w 1989 roku, co je poprzedzało, jak zmieniło się nasze życie po dojściu do władzy opozycji antykomunistycznej. 

Starannie wydana książka cieszy oko pomysłowymi ilustracjami - kolażami autorstwa Joanny Rusinek, a klarowne, zapadające w pamięć opowieści o czasach PRL-u i o tym, jak się zmieniło nasze życie po roku 1989 napisał Michał Rusinek. Rodzinny duet genialnie przybliżył nam wnętrza Pałacu Prezydenckiego, a oprowadzał nas po nim pałacowy lew. Tym razem przewodnikiem po niezbyt odległej przeszłości naszego kraju jest sam autor. Przywołuje on zdarzenia ze swojego dzieciństwa, ówczesne przeżycia, uczucia, nastroje. Pisze o sprawach zwykłych, codziennych, które urastały do rangi problemów - zakupy, moda, podróżowanie, dostępność różnych towarów; porusza też tematy poważniejsze - takie jak cenzura, wolność czy możliwość wybierania swych przedstawicieli do władz kraju. 

Każdy z dziewięciu rozdziałów został umieszczony na dwóch rozkładówkach - najpierw mamy możliwość odbycia wirtualnej podróży w czasie - czyli dowiedzenia się, jak żyło się w czasach gdy nasza ojczyzna nazwała się Polska Rzeczpospolita Ludowa. Kolejne dwie strony to krótkie spojrzenie na ten sam temat z perspektywy obecnej sytuacji - lakoniczny komentarz, bo sami doskonale zdajemy sobie sprawę, jak wiele się zmieniło w danej kwestii. Doskonałym uzupełnieniem są łączące różne techniki ilustracje Joanny Rusinek. One także wiele wyjaśniają, a dzięki obrazowości - zapadają w pamięć i wiele tłumaczą.

Autor operuje przykładami, które są bliskie najmłodszym odbiorcom. Pisze prosto, klarownie, sugestywnie - porusza najistotniejsze, najbardziej charakterystyczne sprawy, tak by nawet najmłodsi mogli wyrobić sobie obraz lat PRL-u. A starsi? Zapewne przywołane fakty sprowokują do rozmów, wspomnień, własnych opowieści. 

"Rok 1989. Mała książka o pewnej kurtynie, czekoladzie i wolności" pozwala uświadomić sobie wiele spraw, kreśli dostępny dla młodych czytelników (czy nawet jeszcze tylko słuchaczy) obraz przeszłości i pokazuje, że dwadzieścia pięć lat temu nasza ojczyzna stała się miejscem wydarzeń, które są istotne dla historii wielu osób i wielu narodów. 

Polecam
Katarzyna













"Rok 1989. Mała książka o pewnej kurtynie, czekoladzie i wolności"
Autor: Michał Rusinek
Ilustrator: Joanna Rusinek
Wydawca: Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 21,5 x 30 cm
ISBN: 978-83-64626-02-9


Read On 0 komentarze

"Słońcem na papierze. Wesoła opowieść o Kornelu Makuszyńskim" - biografia zapadająca w pamięć!

14:30


Świetny miała pomysł autorka na pokazanie młodym odbiorcom osoby Kornela Makuszyńskiego. Wielbiciele realistycznych rozwiązań będą usatysfakcjonowani: otóż to odnaleziony, a może lepiej - ujawniony niespodziewanie rękopis zawiera mnóstwo intrygujących historii z życia pisarza. Akcja rozpoczyna się w miejscu ważnym dla wielbicieli Makuszyńskiego - w muzeum mu poświęconym, znajdującym się w ukochanym Zakopanem, w willi Opolanka. W wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności okno w pokoju Kornela Makuszyńskiego nie zostało zamknięte - i okazuje się, że był to - wprost przeciwnie - cudowny przypadek - bo wiatr, który przez okienko wpadł do pokoju, spowodował, że w szafie otworzyła się skrytka, w której znajdował się bezcenny dla bliższego poznania pisarza tekst.

To wyjątkowa biografia - bo i sam pisarz jest wyjątkowy: miał sześć starszych sióstr, już w od początku nauki zdradzał wyjątkowy talent literacki i nieprzeciętny brak zdolności do przedmitów ścisłych. Kochał teatr i dla tej pasji gotów był poświęcić wiele, nawet regularne posiłki! Był niezwykle pogodnym człowiekiem, a szczególnie wiele sympatii miał dla dzieci, które określał zabawnym mianem "kochanych baszybuzuków". Dla nich pisał z wielką pasją, im okazywał najwięcej sympatii, zawsze miał dla nich czas, ba - organizował przeróżne akcje, by nieść najmłodszym radość (choćby rozdawał dzieciom narty, a wśród "beneficjentów" był Stanisław Marusarz i jego siostra - Helena Marusarzówna - późniejsi znani polscy sportowcy). A młodzi czytelnicy odpłacali się tym samym - wielką sympatią i uwielbieniem wyrażanymi w listach, podczas spotkań, w niesłabnącym zainteresowaniu coraz to nowymi pozycjami wychodzącymi spod pióra Kornela Makuszyńskiego.

A jest tych bohaterów literackich zacne grono! Autorka przywołuje większość z nich, czasem to bardzo dokładne przedstawienie, czasem sygnalizuje tylko pewne tytuły, ale dzięki umieszczonej na końcu książki liście możemy sprawdzić, czy znamy już wszystkie postacie stworzone przez "słonecznego pisarza". 

Anna Czerwińska-Rydel przygotowała się solidnie do stworzenia portretu Makuszyńskiego - w "Słońcem na papierze" przywołane zostały zdarzenia począwszy od narodzin aż do śmierci pisarza. Autorka pisze o jego szkolnych perypetiach i młodzieńczych miłościach, o debiucie literackim, wielkiej pasji teatralnej. Czas studiów, a także i lata wojny zostały pominięte (co wyjaśniono "brakiem" stron w rękopisie), ale kolejne zdarzenia są odmalowane z wielką dokładnością i nader ciekawie. Poznajemy sporo szczegółów dotyczących dwóch małżeństw pisarza, jego umiłowania gór i tego, jak ważni dla niego byli mali czytelnicy. To oni inspirowali pisarza do tworzenia kolejnych książek, z myślą o uradowaniu ich, o propagowaniu "miłości człowieka" sięgał po pióro. 

Przywołane opowieści są tak sympatyczne, bardzo charakterystyczne, zatem na pewno portret pisarza zapadnie młodym odbiorcom w pamięć. Choć przedstawione są dość odległe czasy, to książka wciąga i ciekawi, co więcej - wzrusza i skłania do refleksji. Piękny portret wyjątkowego pisarza naprawdę wart jest poznania.

Polecam
Katarzyna 








"Słońcem na papierze. Wesoła opowieść o Kornelu Makuszyńskim"
Autor: Anna Czerwińska-Rydel
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Format: 13x20 cm
ISBN: 978-83-64379-20-8




Read On 0 komentarze

"Zawodowcy" - o ważnych wyborach życiowych na wesoło:)

23:00



Jeśli kierować się wróżbą związaną z imieniem, to nasze dziewczyny powinny zostać meteorologami. Albo modelkami;) Na razie w tej kwestii mamy wielką fluktuację, ale w tym wieku to zrozumiałe, chyba nie tylko bardzo młode kobiety;) są zmienne, bo i chłopcy przerzucają się z planów bycia kosmonautami na zostanie kierowcami rajdowymi, by kolejnego dnia podjąć "ostateczną" decyzję o wyborze zawodu maszynisty (o, to też by do dziewczyn pasowało;)). 

Niezdecydowanym pomocą służy autor "Zawodowców" - Paweł Beręsewicz. Znamy go z lektury "A niech to czykolada!", gdzie stworzył niezwykły świat i tak magiczną, intrygującą historię, że zdobył nasz podziw i z góry pozytywne nastawienie do kolejnych książek jego autorstwa. 

Ta pozycja adresowana jest do nieco młodszych odbiorców, trochę przekorna, bardzo zabawna i prowadząca do wielu ważnych konkluzji. Tuzin zawodów - zatem i dwanaścioro specjalistów w swoim fachu. Wśród nich profesje, które są bardzo dobrze znane - nauczycielka, kucharz, lekarka, piekarz - nie mamy chyba wątpliwości, czym się te osoby zajmują. Autor zdradza też tajniki mniej powszechnych zatrudnień: opisuje strongmana Stefana, przewodniczkę Patrycję, Olgierda - ochroniarza. 

Leitmotivem książki jest pojawiające się w każdym portrecie poddanie pod rozwagę młodych czytelników trafności ich ewentualnego wyboru zawodu, który został właśnie opisany. Niestety, kolejne jedenaście propozycji ujawnia poważne wady każdej profesji. Na szczęście - jest na to rada! Jest wyjście niezawodne i pełne zalet - trzeba zostać pisarzem!;) Taka zaskakująca konstatacja jest oczywiście swego rodzaju grą z czytelnikiem, ale też i zwraca uwagę na ważną kwestię: robienie tego, co się lubi, co jest naszą pasją, pozwala przymknąć oko na pewne niedogodności - bo lepiej być szczęśliwym wykonując wymarzony zawód, niż kierując się niewłaściwymi pobudkami męczyć się wybierając coś wbrew sobie. 

Lektura poza tym daje możliwość dostrzeżenia różnych aspektów spraw. Nie wszystko zawsze układa się idealnie, czasem marzenia i rzeczywistość rozmijają się, warto więc przygotować się na taką ewentualność, umieć znaleźć pozytywy w każdej sytuacji. 

A na dodatek - to niezwykle zabawna pozycja! Bohaterowie przeżywają przygody, które się czytelnikom nie śniły;) Oryginalne historie mają niebanalne finały, a świetne ilustracje Jony Jung,której zawód to bez wątpienia "jakże genialna ilustratorka";), dopełniają całości.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









"Zawodowcy"
Autor: Paweł Beręsewicz
Ilustrator: Jona Jung
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 88
Format: 16,8 x 22 cm
ISBN: 978-83-7672-152-1



Read On 0 komentarze

"Noga w szufladzie" - o chłopięcych zabawach lalkami i wywiadowcach, którzy są wśród nas;)

14:30



Starsza ma w zerówce przede wszystkim kolegów. Chłopców jest dwa razy więcej niż dziewczynek, zatem to oczywiste, że cała grupa buduje miasteczka, drogi dla samochodów, tory dla kolejki, a kuchenka służy za tajną bazę dla służb specjalnych. Takie wspólne zabawy są okazją do modyfikacji "tradycyjnych" zabaw dziewczynek i chłopców, okazuje się, że możliwa jest integracja "ponad podziałami", a to sprawa nader cenna. Już i w domu siostry bawią się często  organizując loty w kosmos, budowanie baz kosmicznych i eksplorowanie galaktyk, budują też linie kolejowe i marzą o nowej porcji torów;)

Dziewczyny podczas wizyt u znajomych przekonują się, że chłopcy to mają naprawdę fajne zabawki;) Na ogół odwrotna konfiguracja przynosi raczej rozczarowanie, bo cóż można robić z lalkami, misiami, wózkiem czy drużyną przytulanek? Nawet klocki dla dziewczynek są nieco inne: według instrukcji buduje się dom, sklep, szkołę i nie ma zbyt wiele pola do popisu... 

Na szczęście okazuje się, że i te "dziewczyńskie" zabawki mogą zainspirować i posłużyć do mnóstwa intrygujących przedsięwzięć. O tym właśnie przekonuje Ewa Nowak w książce "Noga w szufladzie, czyli domowa historia szpiegowska". Brzmi nieco mrocznie, prawda? Istotnie, nie brak tu czarnych charakterów, są też osobniki o niezwykłych umiejętnościach, a w zwykłym mieszkaniu rozegra się historia, której jednym z efektów będzie odkrycie, czym naprawdę zajmuje się tata Mieszka. Oficjalnie jest geodetą. Wiadomość ta niesamowicie ucieszyła dziewczynki: "To tak jak nasz tata!" - w rzeczy samej;) - zatem zrozumiałe dla nas są i inne sprawy - zainteresowanie mapami, doskonała wiedza na temat geografii, znajomość nawet bardzo egzotycznych stolic. Pasje rodziców bardzo często podzielają i najmłodsi, zawód mamy czy taty staje się wymarzonym zajęciem, wprost najważniejszym na świecie;) Dlatego Mieszko wraz z kolegami bawi się w budowanie różnych obiektów w Afryce (mama Franka jest inżynierem) lub tankowanie cystern na stacji benzynowej (tata Kuby tam właśnie pracuje). To bardzo sympatyczny aspekt lektury - rodzice i dzieci wspólnie spędzają czas, dorośli inspirują pociechy. Zabawy są dopracowane z wielką dbałością o szczegóły: lokalizacja wybrana nieprzypadkowo, akcesoria dobrane starannie, realia odtworzone z wielką pieczołowitością. Nic dziwnego, że takie zabawy pochłaniają bez reszty, no i nie obywa się bez strat w mieniu;), a niewtajemniczeni dorośli (zazwyczaj mamy...) niezbyt przychylnie przyjmują wygląd pokoju po takiej zabawie... 

Odtwarzanie erupcji wulkanu czy też budowa wiaduktu i mostu nad rzeką w Afryce wymagają mnóstwa przedmiotów: pojazdów, urządzeń, rzeczy do odtworzenia krajobrazu. A co stanie się, gdy w trakcie poszukiwań w ręce wpadnie lalka siostry Franka? I to niezwykle podobna do lalki, którą wcześniej przypadkiem pozostawiła w mieszkaniu Mieszka goszcząca tam dziewczynka? Teoretycznie powinny takie zabawki zostać odrzucone, jako nie pasujące do konwencji, ale gdy się ma wyobraźnię, gdy rzeczywistość inspiruje, daje niewidoczne dla ogółu sygnały, wówczas okazać się może, że to nie lalka, ale sobowtór Maty Hari! Ba, na dodatek lalki te mają naprawdę niesamowite możliwości (bogata wyobraźnia pozwala przypisać im masę umiejętności;)), a dzięki przeszkoleniu w bazie w Quantico uzyskują wprost rewelacyjne wyniki! Tylko koledzy zupełnie nie rozumieją, dlaczego Mieszko bawi się lalkami... To kolejna warta uwagi sprawa: młodzi czytelnicy dostrzec mogą uniwersalność zabawek, to, że dzięki wyobraźni, mogą one posłużyć do przeróżnych celów, ich przeznaczenie nie jest z góry określone, a wartościowanie innych na podstawie powierzchownych konstatacji może być bardzo mylące!

Jest w tej lekturze także problem uczciwości, odpowiedzialności za swoje czyny. Możemy też zobaczyć, jak ważne jest porozumienie między pokoleniami - wydawanie poleceń się sprawdza się jako metoda osiągnięcia celu. Co innego, gdy nawiązana zostanie rozmowa, są wspólne sprawy, jest czas na zabawę, wyjaśnienie różnych rzeczy, rozbudzenie ciekawości światem, ale też i naukę właściwego postępowania - tak jak to ma miejsce w przypadku Mieszka i jego taty.

Dużo można by napisać o tej książce - a i tak trudno wyczerpać jej zalety. Jest zabawna, przedstawia wciągającą i mądrą historię, przekazuje wiele pozytywnych prawd. A do tego - jest świetnie zilustrowana. Jak czytamy na stronie wydawnictwa, pozycja ta zapoczątkowuje serię kryminalno-szpiegowską „Akademia Szpiegów” - jeśli kolejne książki będą równie ciekawe, to jest to po prostu fantastyczna wiadomość - tak dobrych lektur nigdy za wiele!

Polecam
Katarzyna





"Noga w szufladzie"
Autor: Ewa Nowak
Ilustrator: Izabela Madeja
Wydawnictwo: Czarna Owieczka
Oprawa: twarda
Liczba stron: 184
Format: 14,5x20 cm
ISBN: 978-83-63010-40-9





Read On 0 komentarze

"Apetyt na Wietnam: Nem" - o wadze nauki, wpływie magii i pysznych daniach

10:05



Niedawno czytałyśmy podróżniczą książkę Martyny Wojciechowskiej, w której autorka pisze o spotkanych podczas wypraw dzieciach. Wśród nich jest dziewczynka z Wietnamu. Mieszka na łodzi, niebawem przeprowadzi się do cioci i wujka, by móc uczęszczać do szkoły. Starszą zaintrygowała ta opowieść, podobały się jej bardzo zdjęcia ilustrujące tę historię, zatem niezwłocznie sięgnęłyśmy też po "Apetyt na Wietnam: NEM", by uzupełnić obraz życia w tym kraju, bo wszak nie wszyscy mają "domy na wodzie", nie każdy prowadzi taką pływającą restaurację.

Bohaterowie tej lektury mieszkają na lądzie, a przedstawiony na okładce bawół odegra istotną rolę w dziejach opisanej rodziny. Dzięki temu zwierzęciu przywołanych zostanie wiele tematów: obyczajowość Wietnamczyków, ich wiara w uśmiech fortuny, która przejawia się nabywaniem losów na loterię, wartość wykształcenia, ulubione potrawy, przysłowia, którymi kierują się w swoim życiu... 

Ciekawym pomysłem jest zestawienie realiów życia w Polsce i w Wietnamie. Poznajemy Bích Vân - dziewczynkę, która pisze list do swojej przyjaciółki - również Wietnamki mieszkającej obecnie w Polsce. Z opisywanych zdarzeń możemy dowiedzieć się, jak wygląda strój weselny, jak spędza się wolny czas. Spodobały się nam bardzo ilustracje autorstwa Anny Orbaczewskiej - z nich także wiele możemy się dowiedzieć, zobaczyć wygląd ulicy, targu, codzienne ubrania Wietnamczyków, wnętrze ich domu.

W tytule książki pojawia się słowo "nem" - to tradycyjne danie kuchni wietnamskiej, znane u nas jako sajgonki. Przepis na nie znajdziemy w książce, bo przecież najlepiej poznajemy inną kulturę w taki właśnie "bezpośredni" sposób - zatem w książce są przepisy, zagadki, kolorowanka.

Warto sięgnąć po tę lekturę, poznać inne, egzotyczne dla nas miejsca i spróbować swych sił w przygotowaniu "nem".

Polecamy
Katarzyna i Starsza









"Apetyt na Wietnam – NEM"
Autor: Anna Nowacka - Devillard
Ilustrator: Anna Orbaczewska
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 36
Format: 27,5 x 20,4 cm
ISBN 978-83-932984-5-7



Read On 0 komentarze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Nasza strona główna

Kartka dla Mateusza

Napisz do nas:

inna-bajka(at)kobietnik.pl
Technologia Blogger.

Niebawem:

- "Ars Dragonia" Joanna Jodełka (Egmont)
- seria "Co to jest? Sprawdź, czy wiesz" (Arkady)
- "Lato i Ptaszynka" Katherine Catmull (Akapit Press)
- "W przedszkolu"Guido Wandrey (Czarna Owieczka)
- "Kto straszy, Albercie?", "Co się stało z Albertem?" Gunilla Bergström (Zakamarki)
- "10 razy 10" Herve Tullet (Babaryba)
- "Kto prowadzi?" Leo Timmers (Babaryba)
i wiele, wiele innych:)

Recenzje wg autorów:

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Followers

Archiwum bloga