facebook

Kobietnik - inna bajka

"Rozmowy ze świnką Halinką" - pluszowa przyjaciółka na medal:)

12:00


Należą do zwierząt, które budzą mnóstwo ciepłych uczuć - świnki są bohaterami ulubionych bajek najmłodszych, bo przecież i rezolutna Świnka Peppa, i Prosiak - od Misia Uszatka, trochę bezceremonialny i wielki łakomczuch, ale także darzony sympatią. No i inny towarzysz innego misia - Prosiaczek "od Puchatka";) - taki niepozorny, malutki, a bez niego ani rusz! Jest i wyjątkowa świnka Babe - taka dzielna i mądra, że jej przygody nawet po raz kolejny oglądane nie nudzą ani trochę. Lubimy je wszystkie bardzo, a teraz do "świnkowego panteonu" dołącza i Halinka!

Cóż to za bohaterka niezwykła! Przytulanka z uśmiechem z zamka jest nieodłączną towarzyszką Filipa. Pewnie domyślacie się, że kilkuletni chłopiec ma wiele przygód - to naturalne - najmłodsi wciąż przeżywają jakieś zabawne, emocjonujące zdarzenia, zatem i Halinka staje się uczestniczką tych perypetii. Choć nie tylko - tak jak i inne świnki jest niezwykle mądra, rezolutna, pomysłowa, dlatego jej właściciel - a może lepiej - przyjaciel zawsze może liczyć na wsparcie, radę, dodanie otuchy. 

Pewnie zastanawiacie się, jakie to niewiarygodne przygody przeżywa ta niebanalna para bohaterów (bo przecież nieczęsto chłopcy mają tego typu przytulanki, które na dodatek mówią, czują, przeżywają)? O, to są naprawdę pasjonujące historie - o wizycie u fryzjera, nieobliczalnych naczyniach, które potrafią rzucić się znienacka ze stołu, o ratowaniu Marzanny;) Dowiemy się, jak wyglądają pierwsze kroki (albo "obroty kół") na drodze do zostania cyklistą;) Będziemy wspólnie obserwować zwierzęta - egzotyczne, olbrzymie, ale i te małe, "nasze", które z pewnej perspektywy też mogą okazać się niezwykłe! 

Zatem żadnych niesamowitych postaci? Nie ma eskapad na drugi koniec świata? Nie szkodzi - są za to historie o tym, co młodym odbiorcom najbliższe - o rodzinie, codziennych doświadczeniach, sprawach ważnych, trudny, ale i wesołych. Na pewno każdy mały słuchacz odnajdzie siebie w tych opowieściach. U nas też święta to nie przede wszystkim prezenty, ale tak jak u Filipa - "całokształt":), Starsza już od dawna jest pasjonatką obserwacji przeprowadzanych za pomocą szkła powiększającego, a obawa Filipa przed fryzjerem przez obie dziewczyny została przyjęta z wielkim zrozumieniem. I w naszym domu są złośliwe przedmioty, które same z siebie się psują, niszczą... 

Książka według wydawnictwa przeznaczona jest dla odbiorców "4+", ale polecamy ją i odrobinę młodszym pociechom. A polecamy gorąco - bo spodobała się i dziewczynom, i mi, bo czytanie nam się nie dłużyło ani trochę, wręcz przeciwnie na zmianę namawiałyśmy się na jeszcze jedno opowiadanie;) 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki






"Rozmowy ze świnką Halinką"
Tekst: Roksana Jędrzejewska-Wróbel
Ilustracje: Jona Jung
Wydawnictwo: Bajka
Oprawa: twarda, folia błyszcząca
Liczba stron: 84
Format: 25 x 20 cm
ISBN 978-83-61824-34-3


Read On 1 komentarze

"Rękodzieła" - manualne czarowanie;) - twórzmy rzeczy piękne niesłychanie!:)

23:00



Metalowa nakrętka od butelki (moja była ciemnoróżowa), trochę plasteliny do wyklejenia jej środka, dość gęsto powtykane pod skosem zapałki, nitka do przeplatania (u mnie - turkusowa) - w tak wykonanym koszyczku umieszczało się zrobione z kolorowego papieru owiniętego drucikiem maleńkie kwiatuszki. Cóż to było? Prezent na Dzień Matki! Ileż lat to cacko stało na półeczce w pokoju Mamy! Choć materiały prozaiczne, to pomysł ciekawy, a na dodatek na tyle prosty, że zapewne gdyby znalazł się w niniejszej pozycji, otrzymałby "jedną dłoń", więc bez obaw spróbowalibyście go wykonać;)

Czym są te "dłonie"? Każdy projekt został opatrzony takim symbolem, który sugeruje, jak trudne jest jego wykonanie. I nie chodzi tu o poświęcony czas czy niełatwe do zdobycia materiały (o tym za chwilę...), ale o manualne zdolności, które sprawią, że wytwór naszych rąk będzie do złudzenia przypominał dzieła przedstawione na fotografiach w książce. Jedna dłoń to "pierwsze kroki", im więcej ich - tym trudniej: cztery to "liga mistrzów", zatem zanim porwiemy się na wykonanie tych "czterodłoniowych" cacek, zacznijmy może od prostych prac. A pomysłów w książce jest tyle, że i ci dopiero początkujący będą mogli miło, twórczo spędzić sporo godzin!

Przełom stycznia i lutego to czas ferii, niektórzy są "w trakcie", inni zaczynają je lada dzień, niektórych czeka jeszcze tydzień nauki - zapewne nie każdy w planach ma wyjazd na zimowisko, w góry. Ci, którzy czas ten spędzą w rodzinnej miejscowości, mieście, mogą po szaleństwach na śniegu (właśnie zaczął padać!:)) sięgnąć po "Rękodzieła" - bo wyznajemy szczerze - to świetna rozrywka! Tak na pozór mogłoby się wydawać, iż żmudne nawlekanie koralików, składanie papieru, wycinanie, klejenie czy robótki na drutach to mało atrakcyjny relaks... Nic bardziej mylnego! Jak miło jest krok po kroku tworzyć coś "z niczego"! No właśnie - bo naprawdę spis potrzebnych akcesoriów obejmuje rzeczy na co dzień używane w szkole, przedmioty ogólnie dostępne w sprzedaży i to w niewygórowanych cenach. Ba, często mamy możliwość wykorzystać rzeczy, które są zbędne, nieużywane, kurzą się gdzieś w kącie i czekają na wyrzucenie lub... na swój dzień - gdy zabłysną dzięki nam!:) I ja, i dziewczyny z zapałem podejmujemy się takich działań - potem panny chwalą się wszystkim, jakie to piękne rzeczy udało się im stworzyć, a na dodatek wyrabia się sprawność palców, rąk, zmysł estetyczny... 

Niewątpliwie atutem książki są zdjęcia wykonanych projektów - są tak kuszące, że od razu zaczynamy planować - z czego i kiedy zrobimy tak piękne dekoracje, ozdoby, prezenty. Aby nasze plany zostały zakończone sukcesem, autorzy zadbali o szczegółowe opisy kolejny etapów pracy. Co więcej - każda czynność została zilustrowana rysunkiem, zatem nie ma obaw, że nasze zamierzenia nie zostaną zwieńczone sukcesem. Na pewno warto zacząć od przestudiowania technik, zgromadzenia potrzebnych przedmiotów. Jak już wspomniałam - nie będzie to trudne! Wiele projektów wykonamy dosłownie z tego, co mamy "pod ręką". I od tych warto zacząć, jeśli do tej pory tego typu twórczość nie leżała w gestii naszych zainteresowań:) Pierwsze sukcesy, zachwyty ze strony otoczenia dodadzą nam skrzydeł i niebawem nawet projekty, których poziom jest oznaczony "liga mistrzów" nie będą stanowiły dla nas problemu! 

Co więcej - wiele tu pomysłów na sympatyczne prezenty dla bliskich. Dzięki tej książce możemy stworzyć dekoracje na karnawałowe przyjęcie (czy też urodzinowe), ozdobić swój pokój. Taki bezpretensjonalny drobiazg to miły podarunek z okazji wizyty czy też spóźniony upominek dla babci lub dziadka - może niektórzy dopiero w weekend będą mieli możliwość ich odwiedzić.

Piękna, pełna pomysłów książka. Dodam, że są to niebanalne i oryginalne pomysły - to nie sztampowe powielanie tego, co w już w wielu źródłach się pojawiło. 


Polecam gorąco!
Katarzyna
















"Rękodzieła"
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Wilga
Okładka: twarda
Liczba stron: 120
Format: 23 x 29,5 cm
ISBN: 978-83-280-1119-9




Read On 1 komentarze

"Sztuczki magiczne" - niezbędnik młodego prestidigitatora:)

10:50



U niektórych już ferie, u nas - niebawem. Zimowa przerwa w nauce kojarzy mi się z choinkowymi zabawami organizowanymi przez zakład pracy mojego Taty. Odbywały się one w jednej z lepszych wówczas restauracji, w której dziś jest sklep meblowy;) A żelaznym punktem programu był występ Henryco-Magico! Ach, jak wszyscy czekali na ten moment! Nie mam wątpliwości, że było to bardziej ekscytujące niż odwiedziny Mikołaja;) Kiedy ów pan zjawiał się na scenie, zapadała cisza, wszyscy wpatrywali się ze skupieniem w sztuczki, które pokazywał: sznury kolorowych chust pojawiające się "znikąd", kwiaty wyciągane z pustego cylindra, magiczną kulę, w której widać było niezwykłe, hipnotyzujące mieszanie się barw... Karty wprost tańczyły w rękach Henryco-Magico, potrafił też wyczarować prawdziwe pieniądze!;) Nic dziwnego, że każdy pokaz był zbyt krótki... Te odwiedziny w świecie magii pozostawiały małych widzów oczarowanych, w domu długo wspominało się te niezwykłe chwile - to naturalne zatem, że i próby jakieś w tej dziedzinie były;) 

W dzieciństwie udało mi się opanować kilka sztuczek z użyciem kart i na tym moja kariera adeptki sztuki magicznej się zakończyła... Ach, gdybym miała wówczas taką lekturę jak niniejsza pozycja! No właśnie - wspomniane ferie to doskonała okazja, by sięgnąć po "Sztuczki magiczne" - niebawem być może okaże się, że nasza pociecha ma prawdziwy talent w rękach;) Na pewno "mundur" prestidigitatora, gra świateł, odpowiednia muzyka sprawiają, że pokaz robi wrażenie, ale zapewniamy - i najmłodsi iluzjoniści przy użyciu ogólnie dostępnych akcesoriów mogą oczarować widzów! 

A pomysłów na to znajdziemy w "Sztuczkach magicznych" mnóstwo. Sześć rozdziałów zawiera opis prawie sześćdziesięciu pomysłów na to, jak zaskoczyć, zadziwić i olśnić przyjaciół czy rodzinę. Możliwości jest mnóstwo: sztuczki karciane, z monetami, odgadywanie myśli, iluzja z użyciem papieru, dwa rozdziały: "Czas na show!" oraz "Sztuczki stolikowe" to opis przeróżnych magicznych praktyk z użyciem rozmaitych akcesoriów - "rozmnażanie" przedmiotów, przenikanie, ba - nawet lewitacja dzięki tej książce staną się standardowym zestawem naszych umiejętności!:) 

To pozycja dla młodych adeptów sztuki magicznej, zatem wszystkie triki zostały szczegółowo opisane, wyjaśnione bardzo precyzyjnie, a co więcej - tekstom towarzyszą kolorowe ilustracje. Nie sposób mieć wątpliwości, o co chodzi w danej sztuczce. Na dodatek rysunki są zabawne, towarzyszem magika, który prezentuje swoje umiejętności, jest sympatyczny królik - czasem pomaga on mistrzowi, niekiedy sam próbuje zmierzyć się z wykonaniem czarodziejskiego pokazu, bawi nas i przyciąga uwagę nawet najmłodszych. Ale książka najlepiej sprawdzi się w rękach pociech, które właśnie wzmiankowaną przerwę międzysemestralną rozpoczynają: samodzielne opanowanie niecodziennych umiejętności i zaprezentowanie swego talentu sprawi im na pewno wielką przyjemność! 

Polecam
Katarzyna









"Sztuczki magiczne. Magik Mike prezentuje"
Autor: Michael Lane Sherman
Ilustrator: David Mostyn
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: miękka
Liczba stron: 128
Format: 22x27 cm
ISBN: 978-83-7167-986-5



Read On 1 komentarze

"Historia o mewie i kocie, który uczył ją latać" - o miedzygatunkowej przyjaźni, niezwykłych kotach i dorastaniu

17:30


Ta historia przywodzi na myśl biblijną opowieść o potopie, o arce Noego, a konkretnie - o rozmaitych gatunkach zwierząt, które się tam pomieściły i pokojowo koegzystowały. Tu też mamy do czynienia z podobną sytuacją - bo koty opiekują się mewą, stają się dla niej swego rodzaju rodziną, a choć przyznajmy, że nie cała kocia populacja jest tak serdeczna wobec ptaka, jak Zorbas, Pułkownik, Sekretarz, Jajogłowy, Nawietrzny... 

Na okładce czytamy, że jest ta opowieść przeznaczona "dla młodzieży od lat 8 do 88";) Ale doskonale sprawdza się jako lektura dla nieco młodszych odbiorców, bo obie dziewczyny słuchały z wielkim zainteresowaniem. I nic dziwnego - bieg zdarzeń zaskakuje, a troskliwa opieka, którą koty roztoczyły najpierw nad jajkiem, a potem nad malutką mewą wzrusza. A jak w ogóle taka sytuacja mogła zaistnieć? Otóż pewnie nie wiecie, ale portowe koty to niezwykle słowne zwierzęta - jeśli obiecają coś, to nie spoczną, póki nie sfinalizują przedsięwzięcia, nie doprowadzą sprawy do końca. Zatem gdy na balkonie, na którym wygrzewał się Zorbas, wylądowała będąca w krytycznym stanie mewa Kengah, kot pospieszył jej z pomocą i bez wahania obiecał to, o co go prosiła: by zaopiekował się jajkiem, które zniesie, i by nauczył młodą mewę latać...

To nie lada wyzwanie dla kota, zwłaszcza że bohaterowie zachowują się jak "klasyczni" przedstawiciele tego gatunku - Luis Sepúlveda ukazuje zwierzęta bardzo realistycznie, nie przypisuje im cech, których nie mają, choć tak szczerze mówiąc okazuje się, iż koty mają niezwykłe umiejętności! Nie zdradzają się z nimi przed ludźmi, bo - bądźmy szczerzy - nasza skłonność do eksploatowania takich zdarzeń, nagłaśniania ich w mediach nie wyszłaby kotom na dobre... Zatem kotom z tej lektury talentów nie brakuje - umieją czytać, znają naprawdę mnóstwo języków, mają skłonności do filozofowania, a i powierzone przez umierającą mewę zadanie, choć niełatwe, wykonają bez zarzutu! 

Zachęcamy do poznania tej historii oraz dowiedzenia się, co skrywają nasi futrzaści przyjaciele;) Poza tym to ciepła, pogodna opowieść o przyjaźni, lojalności, odpowiedzialności, o dotrzymywaniu słowa, pokonywaniu trudności, no i wreszcie - o kotach, a takie lubimy pasjami! Oczarowało nas bogactwo bazaru Harry'ego i jego niezwykły bileter, bawiły rozmowy z udziałem Sekretarza i Pułkownika, któremu ten pierwszy "wyjmował miauknięcia z ust";), wzruszyła troska, z jaką Zorbas-mamusia traktował małą mewę. Piękna opowieść, polecamy ją równie gorąco jak wcześniej recenzowaną książkę autorstwa Luisa Sepúlvedy - "Historię Miksa, Maksa i Meks"

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









"Historia o mewie i kocie, który uczył ją latać"
Autor: Luis Sepúlveda
Ilustrator: Miles Hyman
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Oprawa: miękka
Liczba stron: 120
Format: 145x235 mm
ISBN: 83-88459-33-3



Read On 1 komentarze

"Kiki ucieka z cyrku" - w przyjaźni siła!

13:30



Książka o rudowłosej dziewczynce, której towarzyszy małpka - "Znamy, znamy, to Pippi" - powiecie. Owszem, ale i w niniejszej pozycji takie niebanalne bohaterki zostały opisane. Czyli lektura wtórna? Ani trochę! Wprawdzie są pewne podobieństwa, ale to zupełnie inne historie! Małpka Pippi to pan Nilsson - w ekranizacji powieści Astrid Lindgren rolę tę grała małpka sajmiri, nieco mniejsza od kapucynki, ważąca około kilograma. Natomiast Kasandra, przyjaciółka Kiki, to kapucynka (jej waga to około trzy kilogramy). Obie dziewczynki mieszkają bez rodziców, bo tata Pippi, kapitan, zaginął, a jej mama zmarła. Kiki jest sierotą - jej rodzice zginęli w wypadku na arenie - bo oboje pracowali w cyrku, zresztą był on ich własnością, ale córka nie odziedziczyła go - w wyniku niejasnych, podstępnych poczynań miejsce to stało się własnością obecnego dyrektora. Jego złowrogie nazwisko - Carramba - mówi wszystko: to niesympatyczny, despotyczny, nastawiony na zysk człowiek. Nie ma serca dla zwierząt, oszczędza ich kosztem, zatem nic dziwnego, że egzystencja występujących w cyrku jest wprost nie do zniesienia - i stąd właśnie tytuł książki - "Kiki ucieka z cyrku".

Kiki to przeciwieństwo dyrektora Zdzisława Carramby: kocha zwierzęta, troszczy się o nie, praca w cyrku to jej pasja, pieniądze są dla niej potrzebne, by zapewnić jedzenie dla gromadki podopiecznych. Tak - ujęta w tytule w czasie teraźniejszym czynność zostaje doprowadzona do końca - przyjaciele połączeni ciężkim losem i chęcią jego zmiany wcielają słowa w czyn: nocą opuszczają cyrk rządzony przez despotę. Ale jak poradzi sobie grupa przyjaciół w skład której wchodzi słonica, goryl, tygrys, waż boa, kapucynka i jedenastoletnia dziewczynka?! 

Zapewne obawiacie się, że ta ucieczka rozpocznie pasmo smutnych zdarzeń i skończy się katastrofą... Nic podobnego! Autorzy tej książki są dobrze znani młodym czytelnikom - to spod ich pióra/klawiatury;) wyszły trzy tomy przygód niezwykle sympatycznego, pomysłowego, pełnego energii psa - alaskan malamut noszący imię Winter nie tylko "swoją" rodzinę okręcił wokół łapy;) - uwielbiają go młodzi (i nie tylko!) czytelnicy, a zabawne przygody tego czworonoga wywołują salwy śmiechu. W przypadku opowieści o uciekinierach z cyrku też nie zabraknie sytuacji, które nas rozbawią: już samo grono nietypowych przyjaciół skłania nas do podejrzeń, że będzie się działo wiele. Na dodatek goryl Tofu jest zapalonym działaczem i wszędzie, gdzie się znajdzie, propaguje idee założenia związków zawodowych i walki o prawa pracownicze. Są też niebanalne pary zakochanych: słonica Figa darzy gorącym uczuciem tygrysa Lulu - i jest to miłość odwzajemniona. Mniej szczęścia ma wąż Benek, który wzdycha do Kasandry - jednak nieufna kapucynka sceptycznie odnosi się do tych zalotów... 

Ucieczka, pogoń za zbiegami, zabawne próby zdobycia funduszy podejmowane przez uciekinierów, podstępne zabiegi dyrektora Carramby mające na celu zemszczenie się na nieposłusznych "pracownikach", więzienie - kolejne strony przynoszą mnóstwo emocji, zwroty akcji zaskakują, a niekiedy budzą obawę - czy wszystko skończy się pomyślnie? Nie obawiajcie się jednak - przecież zło musi zostać ukarane!

Wciągająca opowieść nie tylko bawi - pokazuje, że bycie dobrym, serdecznym i pomocnym popłaca, że przyjaciel nie opuści nas nawet w najtrudniejszej sytuacji i podejmie się każdego wyzwania, by nieść wsparcie, ratować. Autorzy przekonują, że załamywanie rąk nie pomoże - gdy jesteśmy w trudnej sytuacji, trzeba działać, a gdy są przy nas przyjaciele, to nie ma położenia, z którego nie znajdziemy wspólnie wyjścia!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Kiki ucieka z cyrku"
Autorzy: Katarzyna Terechowicz i Wojciech Cesarz
Ilustrator: Monika Frątczak-Rodak
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Format: 20x24,5 cm
ISBN: 978-83-7167-996-4



Read On 1 komentarze

"Róże w garażu" - lektura o wakacjach na każdą porę roku!

20:00


W styczniu raczej myślimy o zimowych wyjazdach na narty, o feriach w jakichś sympatycznych, górskich miejscowościach, a my przewrotnie dziś polecamy lekturę o wakacjach spędzanych w niezbyt - na pierwszy rzut oka - atrakcyjnym miejscu. Ot, domek - nota bene przypominający psią budę;) - gdzieś pod lasem, z rzeczką nieopodal, w okolicy zamieszkanej jedynie przez koty. Dwie mamy znające się ze szkoły i sześcioro dzieci - dwie dziewczynki są rówieśnicami (po wakacjach debiutują w szkole podstawowej), Aga ma starszą siostrę i brata, Joasia także siostrę i brata - ale młodszych. 

"Róże w garażu" wyróżnia ciekawie prowadzona narracja - bo poznajemy zdarzenia z punktu widzenia sześciorga dzieci. Każde z nich opowiada na swój sposób, zwracając uwagę na to, co dla niego było najistotniejsze. Najstarsza Karolina marzyła o wyjeździe do Grecji, zatem pobyt na działce to dla niej wręcz kara, Michał także jest niezadowolony, bo drugi z chłopców - Lolo to zupełny maluch, zatem nie ma towarzystwa do zabaw w Indian czy detektywa próbującego rozwikłać tajemnicę sąsiedniej działki... A dzieje się tam naprawdę wiele! Z pozoru to gęstwina krzaków i opuszczony garaż, ale przecież biegają tam dobrze odżywione koty! A na płocie oddzielającym posesję pojawiają się przeróżne pyszności! 

Jak się okaże - to garaż nie jest ruiną, wprost przeciwnie - to bardzo zadbane miejsce, a zamieszkująca go osoba także wzbudzi same pozytywne uczucia. Młodzi bohaterowie lektury zrozumieją, że przygoda może spotkać nas wszędzie, wystarczy nasze pozytywne nastawienie! Poza tym miło jest zrobić coś pożytecznego, wakacje mogą posłużyć odkryciu nowych pasji, zawieraniu nowych znajomości. Zmieniająca się narracja pokazuje, jak bardzo jesteśmy różni, odmiennie przyjmujemy te same zdarzenia, ale też i niejednokrotnie bawi. Szczególnie zabawne są wypowiedzi Lola, choć i Jula-posiadaczka niewidzialnych Tygrysów i fioletowego królika Ryśka wprowadza wiele radości do tej historii. A choć nie wszystkie zdarzenia są tak pogodne, to w końcu następuje swego rodzaju happy end. "Swego rodzaju" - bo zgodnie z obietnicą Joasi niedługa i absolutnie nienudna opowieść nie kończy się definitywnie, opowiedziane zdarzenia stały się początkiem wielkiej przyjaźni! Warto przeczytać tę krzepiącą historię bez względu na porę roku, a może nawet właśnie teraz - na przekór mrozom za oknem;) Dodam tylko, iż "Róże w garażu" zostały docenione przez jurorów Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego - w 2005 roku Agnieszka Tyszka otrzymała za tę opowieść statuetkę Koziołka Matołka!

Polecam
Katarzyna





"Róże w garażu"
Autor: Agnieszka Tyszka
Ilustrator: Tomasz Domański
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: twarda
Liczba stron: 120
Format: 14,9x21,1 cm
ISBN: 978-83-62199-70-9



Read On 1 komentarze

"Guziczek. Historie nie byle jakie" - moc intrygujących opowieści!

19:10



Zaskoczyła mnie ta książka - bo  rzeczywiście bardzo oryginalne są te historie "nie byle jakie". Grono bohaterów jest na pozór zwyczajne: mieszkańcy wiejskiego podwórka, łąki, lasu, mnóstwo zwierząt, ale już ich przygody, podróże zadziwiają. Chyba wielu dorosłych pokręci z niedowierzaniem głową: co też może się przydarzyć postaciom z książki dla najmłodszych!

Ćwierć setki opowiadań, bohaterów - bardzo wielu i bardzo rozmaitych: bo i owady, i ptaki, zwierzęta gospodarskie i dzikie, ale też dziewczynki, chłopcy, a jest i sporo zaskakujacych wyborów - otóż pierwszoplanowym bohaterem może być strumyk, bałwanek, okulary i... trzy wędrowne śrubki!!! 

Ale nawet gdy w opowiadaniu przedstawiono zwierzęta czy ludzi, to ich przygody nas na pewno zdumieją. Sporo tekstów ma czytelny, dydaktyczny przekaz, najmłodsi dzięki nim poznają wartość, wagę przyjaźni, zrozumieją, że bycie samolubem to niewłaściwy sposób postępowania, z kolei pomoc innym, empatia - są godne pochwały.

Część opowiadań to zabawne historie pokazujące, że gdy puścimy wodze fantazji, to możemy miło spędzić czas - i do tego właśnie nakłaniają nas teksty "Strumyczek", "Księżycowy ślimak" czy też "Deszczowy chłopiec". 

Zapewne najmłodszym przypadną do gustu kolorowe ilustracje. Upersonifikowane zwierzątka mają domki, wiodą życie bardzo podobne do naszego, co zostało przedstawione na barwnych rysunkach autorstwa Ewy Podleś.

Dziewczynkom bardzo się spodobały te historie, słuchały ich z wielkim skupieniem, zmartwiły się, gdy się okazało, że już poznałyśmy wszystkie opowiadania z tej książki. Oczywiście możemy ją przeczytać jeszcze raz - i tak pewnie zrobimy, skoro tak przypadła ona córkom do gustu.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Guziczek. Historie nie byle jakie"
Autor: Katarzyna Zychla
Ilustrator: Ewa Podleś
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: twarda
Liczba stron: 168
Format: 16,5x24 cm
ISBN: 978-83-7915-084-7




Read On 1 komentarze

"Niezwykłe przygody latającej myszy" - opowieść, która sprawi, że pokochacie gryzonie;)

21:00


W dzieciństwie ścianę w moim pokoju zdobił plakat upamiętniający braci Wright - i to rzeczywiście temat, który zaciekawia najmłodszych. Jak to jest z tym lataniem? Czemu ptaki (prawie wszystkie;) latają, zaś ssaki (z jednym wyjątkiem) nie? Bajki, w których bohaterowie z kilku przedmiotów, narzędzi ogólnodostępnych budują samolot prowokują masę pytań: czy jest to możliwe? Czy każdy może tak zrobić? I czy latanie nie jest trudne? - na ogół przecież tacy bajkowi bohaterowie wsiadają i bez problemu wzlatują na niebotyczne wysokości!

Ta opowieść jest też nieco bajkowa - wszak mysz budująca coraz bardziej skomplikowane maszyny latające to rzecz niewiarygodna... Choć z drugiej strony - gdy jest tak pięknie przedstawiona, to skłonni jesteśmy uwierzyć, że mała, samotna myszka, sądząc, że jej bliscy przenieśli się za ocean, może dokonać tak niezwykłej rzeczy! 

Pod koniec dziewiętnastego wieku brytyjski wynalazca James Henry Atkinson wymyślił pułapkę na myszy - taką "klasyczną", która przypominała zapewne te, które my znamy. Zbawienny dla ludzi patent uwalniający ich od plagi gryzoni przez jedną z przedstawicielek gatunku zostaje określony "makabrycznym wynalazkiem". Dlatego też postanawia przenieść się ocean (ach, gdyby wiedziała, że identyczną pułapkę wymyślił w Stanach Zjednoczonych John Mast, została opatentowana w 1899 roku). Jak to zrobić? Jak się okazuje, nie tylko ludzie są zdolni do konstruowania urządzeń, dzielna mysz tworzy szereg latających machin, coraz bardziej skomplikowanych, aż wreszcie jednopłatowiec o konstrukcji kratownicowej unosi ją w przestworza, by po długim, ale szczęśliwym locie dotrzeć do mysiej "ziemi obiecanej";).

Stany Zjednoczone to kraj olbrzymi - zatem i dla myszki znalazło się tu miejsce; ba - to kraj wielkich możliwości, więc i o sukces tu nietrudno. Nie zdradzę, jak się potoczyły losy latającej myszy - przeczytajcie koniecznie! Warto po tę książkę sięgnąć: osiemdziesiąt stron to sporo, ale opowieść nadaje się nawet dla najmłodszych czytelników - tekst nie jest długi, lwia część tej pozycji to zachwycające ilustracje, często zajmujące całą rozkładówkę - choć może lepiej nazwać je obrazami: piękne, dopracowane w najdrobniejszych szczegółach pokazują nam warsztat myszy, jej kolejne konstrukcje, zmaganie się z przeciwnościami losu, z napastnikami, którzy pragną upolować zwierzątko. Widzimy też ówczesne miasto, port, dworzec kolejowy. A sama książka wygląda jak oryginał sprzed lat - stylowe "postarzenia", ilustracji utrzymane w stonowanej kolorystyce, wklejka z rysunkami kolejnych prototypów misich maszyn latających - piękna publikacja, warta zwrócenia na nią uwagi: strona wizualna Was zachwyci, a treść być może zainspiruje - do dążenia do celu, walki z przeciwnościami losu, odważnego i kreatywnego myślenia.

Polecam
Katarzyna












"Niezwykłe przygody latającej myszy"
Autor, ilustrator: Torben Kuhlmann
Wydawnictwo: Wilga
Okładka: twarda
Liczba stron: 80
Format: 21,5 x 28 cm
ISBN: 978-83-280-1307-0






Read On 2 komentarze

"AUTO MOTO" - pojazdów podziwianie przyjemne niesłychanie!:)

21:45



W przedświątecznym czasie często narzekamy na korki, brak miejsc parkingowych, niemożność zatrzymania się blisko sklepu czy postawienia auta koło domu (jeśli  mieszkamy w centrum). Kierowcy zawłaszczają trawniki, chodniki, bywa nieco nerwowo, ale z drugiej strony - czy wyobrażamy sobie życie bez samochodów, bez przeróżnych pojazdów, maszyn? 

Transport kołowy jest najpopularniejszy, w niektórych regionach (na przykład u nas...) połączenia kolejowe są w zaniku. A przecież auta służą do dostarczania towarów, są pojazdy różnych służb, maszyny budowlane, a fani żużla czy wyścigów samochodowych przedkładają podziwianie swoich ulubieńców ponad wszelkie inne przyjemności.

Wszystkie te pojazdy kołowe zobaczymy na stronach "AUTO MOTO". Kolorowe, o przeróżnych kształtach, nieco archaiczne i bardzo nowoczesne, szybko mknące po drogach, wykonujące rozmaite zadania, uszkodzone w wyniku zderzenia, potrzebujące naprawy. Odwiedzimy najpierw miasto, w którym dzieje się bardzo wiele - tu pojazdów jest mnóstwo, są służby miejskie, salon samochodowy, jest budowa, parking. Na kolejnych stronach przeniesiemy się na tor wyścigowy, ale nie tylko auta kierowców rajdowych będziemy podziwiać, akurat nieopodal na drodze zdarzył się niestety wypadek... 

Wieś kojarzy się nam z pięknymi krajobrazami, świeżym powietrzem, zielenią, lecz i tu przecież pojazdy wszelakie są niezastąpione! Następna rozkładówka pokazuje właśnie wieś, kemping nad jeziorem, usytuowany w tym miejscu warsztat samochodowy. A na koniec - "nocne życie" aut - one przecież nie idą spać, często właśnie o tej porze duże samochody dostawcze ruszają w trasę. 

Studiowanie "AUTO MOTO" to zadanie na długo - na każdej stronie dzieje się wiele, możemy odnajdywać pojazdy na kolejnych stronach, dowiemy się, czym zajmują się strażacy, policjanci, jak różne są samochody osobowe. My szukałyśmy także kotów (są, są!!!:)), znalazłyśmy też sympatycznego ptaszka-obieżyświata, który też wciąż się pojawia. 

Książka dla najmłodszych i nieco starszych, chłopców i dziewczynek, nawet dla rodziców - bardzo się tacie dziewczynek podobała!:) Do snucia historii, wyjaśniania ważnych kwestii, ćwiczenia spostrzegawczości - wszechstronna, tak jak i wszechstronne, wielofunkcyjne są pojazdy!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"AUTO MOTO"
Autor: Stefan Seidel
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: wszystkie strony z twardego kartonu
Liczba stron: 10
Format: 25,7x33,5cm
ISBN: 978-83-62965-10-6




Read On 1 komentarze

"O przygodach i igraszkach wesołego Patałaszka" - o dzielnym chłopczyku, co miał przygód bez liku;)

23:15



Przed świętami miałyśmy mały kryzys czytelniczy - bo niespodziewanie okazało się, że optymistyczne przekonanie, iż mamy mnóstwo klimatycznych lektur na tę porę nie do końca było zgodne z rzeczywistością. To znaczy książek faktycznie kilka się znalazło, ale część z nich była zbyt obszerna, zatem przeczytałyśmy pozostałe, a choć ich nie było mało, to jednak dość szybko poczułyśmy głód lektur pełnych magii, cudów, radosnych, pogodnych, z pięknymi ilustracjami... I tu nasze apetyty zaspokoiło wydawnictwo Wilga, które przypomniało opublikowaną pięćdziesiąt trzy lata temu opowieść o przedziwnych przygodach niezwykłego chłopca - Fipcia Patałaszka. 

Anna Świrszczyńska tworzyła dla dorosłych i dla dzieci, pisała utwory sceniczne, wiersze, prozę. Publikowała w "Świerszczyku", "Płomyczku", "Płomyku", jej poezję cenił wysoko Czesław Miłosz, czego wyrazem były przekłady na angielski jej wierszy właśnie w tłumaczeniu Miłosza. W księgarniach nie znajdziemy wielu pozycji dla młodych czytelników autorstwa Anny Świrszczyńskiej - a szkoda, bo czytając "O przygodach i igraszkach wesołego Patałaszka" doświadczyłyśmy całej gamy uczuć, historia nas wciągnęła i zauroczyła, dla najmłodszych to na pewno i pouczająca opowieść. 

Przyznaję, że to moje pierwsze zetknięcie z tym utworem - przynajmniej o ile pamiętam. Ale z drugiej strony - nie wyobrażam sobie, by ta magiczna, bajeczna, baśniowa opowieść mogła zostać zapomniana! Zatem nie znam jej z mojego dzieciństwa, a szkoda! Porywająca opowieść o chłopcu, który porzuca zawód fryzjera, by pracować w cyrku, zostać magikiem, to historia pełna zwrotów akcji, podróży przedziwnymi środkami lokomocji, przygód niesamowitych, niebezpiecznych, ale oczywiście - ze szczęśliwym finałem. Fipcio okazuje się być wprost stworzony do zawodu prestidigitatora, żonglera, akrobaty. Ba, okazuje się, że i magia nie jest mu obca! A te nietypowe umiejętności pozwolą mu wybrnąć cało z przeróżnych sytuacji - bo i lwy będą chciały go zaatakować, mimo szlachetnych intencji trafi do więzienia, będzie pomagał pokrzywdzonym, będącym w niebezpieczeństwie, potrzebującym pomocy. Ta ofiarność i pomysłowość, którą się Patałaszek wykaże przysporzą mu wielu przyjaciół!

Znajdziemy w tej opowieści pewne echa, analogie do innych utworów o podobnych charakterze - gdy czytałam dziewczynkom o Patałaszku, na myśl przyszedł mi Janek, co psom szył buty, przypomniały się wierszowane przygody Pimpusia Sadełko. Nieczęsto mamy do czynienia z przygodami ujętymi właśnie w wierszowaną formę - w tym przypadku, jako że mamy do czynienia z tekstem autorstwa cenionej poetki, strofy te zachwycają - i kunszt poetycki, i treść warte są docenienia. 

Nieco ponad ćwierćwieczem tytuł ten został wznowiony przez Naszą Księgarnię, a ilustracje do tamtego wydania wykonał Janusz Stanny. Jego mistrzowska kreska wywoływała zachwyty małych odbiorców książek dla najmłodszych przez niego ilustrowanych. Z nową interpretacją wizualną zmierzyła się Ola Krzanowska. Ilustracje są zupełnie inne - bardzo kolorowe, często z ornamentami, szczegółowe, dopracowne w każdym detalu, portretowane zwierzęta mają bardzo "ludzkie oblicza". Kolejne przygody rozgrywają się w różnych zakątkach kuli ziemskiej i każdorazowo w rysunkach zawarte są pierwiastki charakterystyczne dla danego miejsca - kolory, desenie, sposób rysowania. Choć zatem inne - to piękne i doskonale pasujące do warstwy treściowej ilustracje!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"O przygodach i igraszkach wesołego Patałaszka"
Autor: Anna Świrszczyńska
Ilustrator: Ola Krzanowska
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 18,5 x 23,5 cm
ISBN: 978-83-280-1182-3



Read On 2 komentarze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Nasza strona główna

Pani Zorro podpowiada...

Napisz do nas:

inna-bajka(at)kobietnik.pl
Technologia Blogger.

Niebawem:

- "Ars Dragonia" Joanna Jodełka (Egmont)
- "Księga językowych porad Lamelii Szczęśliwej" Joanna Krzyżanek (Święty Wojciech)
- "Ostatnie przedstawienie panny Esterki" Adam Jaromir (Media Rodzina)
- "Poczta" Stefan Themerson (Widnokrąg)
- "Strachy na Lachy" Aneta Noworyta (BIS)
- "Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo" Katarzyna Matejek (BIS)
i wiele, wiele innych:)

Recenzje wg autorów:

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Followers

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Archiwum bloga