facebook

Kobietnik - inna bajka

"Błahostka i kamyk" - od życia pełnego sprzeczności do harmonii

12:25


Gdy się ma lat "naście", to często widzi się świat w czarnych barwach. Wydaje się wówczas młodym osobom, że nikt nie ma gorzej niż one same, że najokropniejsze rzeczy są ich udziałem, dramat goni tragedię i nikt nie może zrozumieć ich rozpaczliwej sytuacji. Takie skłonności do widzenia swej sytuacji w zdecydowanie ciemnych kolorach ma też Marlena. Warto dodać, że nie jest to bezpodstawne, bo jako kilkuletnia dziewczynka straciła w wypadku samochodowym oboje rodziców...
To wielka strata, ale w tej sytuacji pociechą może być fakt, że jest wiele bliskich osób, które otaczają ją opieką. W Polsce opiekuje się nią dziadek ze strony taty. A dlatego podkreślam, że w Polsce, gdyż kolejny krewny zajmujący się Marleną to jej mieszkający w Kanadzie wujek Jerzy (tak jest nazywany w książce, choć tak naprawdę to stryj - młodszy brat nieżyjącego ojca), który wraz z żoną Shirą gości bardzo chętnie swoją bratanicę.
Marlena cierpi na syndrom "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma". Będąc w Polsce tęskni za Kanadą, za ciocią, z którą się tak doskonale dogaduje, która spełnia wszelkie jej zachcianki (choć to akurat bywa kłopotliwe i wiąże się z tym faktem zabawna historii dotycząca zdziwienia, że Polacy trzymają wciąż ręce w kieszeniach...). Ale gdy już przyleci do Kanady, budzi się w niej nostalgia za rodzinnym krajem.
Dziewczyna z jednej strony pragnie bliskości, czułości i zainteresowania, ale z drugiej wciąż podejrzewa, że gesty sympatii mogą być powodowane litością, współczuciem, fałszywymi intencjami. W typowy dla wieku nastoletniego sposób kontestuje swoją urodę, zatem objawy atencji ze strony chłopców traktuje jako udawanie czy przejaw taktycznego postępowania, które ma prowadzić do wiadomego celu.
Bark rodziców ani na chwile nie znika z jej świadomości, wszystko robi jakby przez pryzmat tego doświadczenia. Obwinia siebie o to tragiczne zdarzenie, uważa, że nikt jej nie rozumie, a cięty język (z czym wiąże się sporo humorystycznych sytuacji zawartych w tej pozycji) nie przysparza jej sympatii otoczenia.
Ta lista nie zamyka serii niemiłych zdarzeń, które staną się udziałem bohaterki: niewłaściwe ulokowanie uczuć (obiekt okazał się cynicznym materialistą), spotkanie z koleżanką mamy z lat młodości, bycie świadkiem wypadku i konieczność wybrania między wiernością wyznawanym wartościom a głosem serca... Wiele trudnych chwil, w które obfituje życie dorastającej osoby: bo nowa szkoła, nowe kontakty, większa odpowiedzialność za swoje czyny, konieczność podjęcia decyzji w różnych dziedzinach życia - to wszystko sprawia, że choć to niedługa powieść, ale nasycona rozmaitymi zdarzeniami, emocjami, uczuciami.
Wbrew pozorom - bo te niełatwe przeżycia, które wyżej przywołałam, mogą sprawiać wrażenie, że to przygnębiająca i mroczna lektura - jest to książka, która podnosi na duchu, chwilami bawi, wywołuje żywą reakcję w czytelniku. Dla młodych odbiorców - a spodoba się na pewno obecnym gimnazjalistom - będzie to ciekawa historia, warta uwagi i nie pozbawiona dydaktycznych wartości - co ważne - przekazanych nie łopatologicznie i natrętnie. Autorka umiejętnie wplata istotne treści: przekonuje, że nauka jest niezwykle ważną rzeczą, że bycie uczciwym popłaca, a inni ludzie są nam bardzo potrzebni i warto czasem postawić się na ich miejscu, pomyśleć, czy traktujemy ich odpowiednio. 

Polecam
Katarzyna



"Błahostka i kamyk"
Autor: Ewa Nowak
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 270
Format: 12,8x19,8 cm
ISBN: 978-83-281-1443-2
Read On 0 komentarze

"Sztuka improwizacji", "Oko zniszczenia" - nowe przygody ulubionych bohaterów

22:00



Powtórka ulubionego serialu cieszy prawie tak jak weekend, na który czekają nie tylko dorośli, ale i szkolniacy, a nawet przedszkolacy;) Zatem gdy po raz kolejny któraś seria przygód kucyków się pojawia na ekranie, gdy kolejny raz możemy towarzyszyć emocjom Blythe, która przeprowadza się wraz z tatą, rozpoczyna pracę u pani Twombly, odkrywa swój niezwykły dar i przeżywa masę niesamowitych przygód - to nikt nie jęczy, że "znowu to samo", tylko mamy fajerwerki radości, przypominamy sobie ukochane odcinki, ba - czasem uprzedzamy bohaterów cytując najulubieńsze kwestie;) (Wyznaję, że pisząca te słowa również w tym procederze z dziewczynkami uczestniczy - te bajki naprawdę mają wiele uroku!)

Ale rzecz jasna nowe odcinki są witane z wielkim entuzjazmem, bo nowa historia oprócz uroku towarzyszenia ulubionym bohaterom oferują dawkę zaskoczenia, nowe emocje. Prawdziwi fani serialu jednakowo radośnie witają wszelkie publikacje związane ze swoimi ulubieńcami. Łakomym kąskiem są czasopisma, bo już od pewnego czasu zawierają atrakcyjne dodatki, gadżety, figurki, zabawki, naklejki... Ach, czegóż tam nie ma! Najcenniejszy i najbardziej pożądany "gratis" to figurki bohaterów - dzięki nim można odtwarzać sceny z serialu, wymyślać nowe przygody - i samemu stać się reżyserem emocjonujących historii. 

A teraz wyobraźcie sobie idealne połączenie: nowa, pasjonująca przygoda, naklejki (mnóstwo naklejek!) oraz figurka - i to niezwykła, bo zdobiona brokatem! Taką wyjątkową propozycję ma dla małych fanów MLP i LPS (wtajemniczeni wiedzą doskonale, co znaczą te skróty;)) Wydawnictwo Egmont. 

Kreatorka mody ze świata niezwykłych kucyków, urocza i kreatywna Rarity wyjeżdża na obóz, w czasie którego ma przekazać swą wiedzę, swe umiejętności małym adeptkom sztuki krawieckiej. Czy sumienna, drobiazgowa i bardzo wymagająca nauczycielka zdobędzie serca uczennic? Czy rzeczywiście jej sąsiadka z pokoju, która wprowadza zdecydowanie więcej luzu w czasie swoich zajęć teatralnych postępuje nieodpowiedzialnie? Sympatyczna historia pokazuje, że warto być elastycznym, niekonwencjonalnym, działać nieschematycznie. 

Z kolei Zoe, bohaterka znana z serialu Littlest Pet Shop, postanawia udowodnić swoją wyższość jako modelki podczas zmagań z dawną rywalką. Chęć ta nieco ją zaślepia, a przebieg rywalizacji doprowadza do małej katastrofy... Jaką lekcję wyciągną z tej przygody podopieczni Blythe? Przekonajcie się, jak zwykle nie zabraknie sporej dawki humoru.

A gdy już pochłoniemy te opowieści, możemy zabrać się za współtworzenie;) W obu książeczkach brakuje ilustracji - a dokładnie należy je dokleić, bo w środku znajdziemy dwie strony naklejek. Dodatkowa atrakcja to możliwość wspólnego czytania, gdyż i w tekście zamiast imion bohaterów pojawiają się ich wizerunki. Taka lektura bardzo cieszy najmłodszych, sprawdzone:)

To niejedyne tytuły w tej serii, zatem mali fani (zapewne przede wszystkim fanki;)) mogą uzupełnić swoją kolekcję zabawek o zachwycające brokatowe figurki Pinkie Pie, Twilight Sparkle oraz Fluttershy.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










Autor: Marta Jamrógiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 27,5x29 cm
ISBN: 978-83-281-1357-2

Autor: Adrianna Zabrzewska
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 27,5x29 cm
ISBN:  978-83-281-1328-2



Read On 0 komentarze

"Baśniowy teatrzyk. Czerwony Kapturek" - spektakl, który szybko nie zejdzie z afisza!;)

13:00


Nawet największym marudom buzia się rozchmurzy na widok postaci i scenografii, dzięki którym każdy maluch może stać się aktorem, reżyserem, scenografem, artystycznie i kreatywnie wyrazić siebie. 

Bardzo sympatyczne są wizerunki postaci, nawet wilk nie prezentuje się jako krwiożercza bestia, zatem bez problemu zrozumiemy zaufanie, którym obdarzył go Czerwony Kapturek. Mamy też możliwość wykreowania wizerunków bohaterów, bo mają oni po kilka elementów garderoby, spośród których możemy wybierać, łączyć je. Autorzy pomyśleli o wszystkim! Okładkę książki w łatwy sposób przekształcimy w zgrabną leśną scenerię, miejsce akcji będzie się zmieniać dodatkowej karcie obrazującej z jednej strony dom dziewczynki, a z drugiej - wnętrze domku babci. Oczywiście nie mogło zabraknąć rekwizytów! Jest koszyczek pełen przysmaków, babcina torebka i torba z kłębkami oraz robótką, pan drwal ma wiązkę drewna oraz siekierkę, której widok tak przestraszył łakomego wilka. W lesie nie mogło zabraknąć zwierząt - wiewiórki, myszki, sowa i inne ptaszki ożywią scenę, babcia ma kota, a drwal - psa, zatem Młodsza jest szczerze uradowana, bo jako wielbicielka fauny uważa, że opowieść bez tego typu bohaterów wiele traci!

Pewnie dziwicie się, że wśród czworga bohaterów nie ma myśliwego - wszak w każdej wersji baśni to właśnie on wpadał do chatki babci, rozpruwał wilka, ratował niewiasty i rozprawiał się z bestią. Tym razem mamy do czynienia z pewną transformacją znanej historii. Drwal nie ma strzelby, nie ma też zamiaru w krwiożerczy sposób traktować wilka, bo i na szczęście nie ma takiej potrzeby - babci Czerwonego Kapturka udało się schować do szafy, a samej dziewczynce udawało się umknąć goniącemu ją łakomczuchowi, aż do chwili, gdy w drzwiach stanął dzielny ratownik.

Dlatego też choć znamy doskonale tę baśń, warto przeczytać wersję zawartą w tej publikacji, żeby zgodnie z zamysłem autorskim przedstawić historię dziewczynki, która nieco lekkomyślnie rozmawiała z nieznajomym i zboczyła ze ścieżki mimo przestróg mamy. Bardzo ważne treści zatem są przekazane małym odbiorcom i podczas odtwarzania tej historii z pewnością zapadną w pamięć. 

Naprawdę niedroga pozycja została wydana w staranny i atrakcyjny sposób, zachwyca dbałością o detale - karty są sztywne, każda ma inny, delikatny deseń, stroje i akcesoria zostały zabawnie opisane krótkimi rymowankami. Jest też oczywiście precyzyjna instrukcja dotycząca składania sceny, wykonania łóżka babci, korzystania ze wszystkich elementów książeczki. Pamiętano o wszystkim - ostatnia karta książki to szesnaście biletów, zatem całkiem liczne grono może podziwiać aktorskie i reżyserskie talenty najmłodszych!

Gorąco polecamy!
Katarzyna i dziewczynki

PS. Niniejszy tytuł to nie jedyne przedstawienie, które możemy zaprezentować, Wydawnictwo Wilga przygotowało także "Kopciuszka", "Królewnę Śnieżkę" oraz "Jasia i magiczną fasolę".










"Baśniowy teatrzyk. Czerwony Kapturek"
Ilustracje: Louise Martin 
Wydawca: Wilga
Okładka: miękka
Liczba stron: 20 
Format: 210 x 280 mm 
ISBN: 978-83-280-3882-0



Read On 0 komentarze

"Księżniczki. Złota księga bajek do słuchania" - najulubieńsze opowieści małych słuchaczek:)

22:50


Prawie dwa lata temu na ścianie pokoju dziewczynek zawisł plakat z księżniczkami Disney'a. Te piękności przykuwały uwagę - to rzecz oczywista;) Pojawiło się też pragnienie poznania ich bliżej, bo oczywiście niektóre identyfikowane były w mig, ale inne - zupełnie nieznane. I takie filmowe seanse sobie organizowałyśmy. Od tamtej pory już po kilkakrotnie te magiczne historie umilały nam czas, dziewczyny pamiętają je doskonale, ale przecież nie od dziś wiadomo, że uwielbiamy te historie, które znamy, więc taka książka jak ta musiała spotkać się z bardzo gorącym przyjęciem!

Jeśli tak jak my lubicie te piękne disneyowskie animacje, to jest to doskonała książka i dla Was! Dzięki niej przypomnicie sobie klasyczne bajki, a ilustracje będące przeniesieniem kadrów filmowych ubarwią i umilą tę lekturę. Często zajmują całą rozkładówkę, w intensywnych barwach, uwidaczniają najistotniejsze momenty opowieści. Oczywiście na kilkudziesięciu stronach trudno zawrzeć wszystkie zdarzenie, detale i opisy, ale wiele informacji zaczerpniemy z wizualnych przedstawień, a zaletą tych wersji będzie dostosowanie ich do możliwości percepcyjnych najmłodszych - są na tyle długie, by barwnie przedstawić "księżniczkową" historię, ale na tyle krótkie, że nie nadwyrężą cierpliwości maluchów i nie uśpią, gdy czytamy do snu (bo przecież tak miło jest usłyszeć całą opowieść!).

W niniejszym tomie zebrano sześć klasycznych bajek w najpopularniejszych wersjach, zatem są to historie z happy-endem, okrojone ze wszelkich bardziej drastycznych elementów. Przyznam, że zaskoczył mnie los Złej Macochy, za którą wiernie towarzyszące Królewny Śnieżki pracowite krasnoludki biegły aż na strome urwisko, gdzie wiedźma stoczyła się ze skały, przypadkiem straciwszy równowagę.

Książka zwraca uwagę atrakcyjną formą - podobnie jak w przypadku innych pozycji z serii "Złota księga bajek" dominujący kolor zdobień to złoty. Wybiórczy lakier pokrywa wizerunki postaci oraz dekoracyjne desenie. A do tego książka zawiera fantastyczny "dodatek" - płytę z nagranymi tekstami bajek interpretowanymi przez dwie świetne aktorki - Annę Dymną i Marię Seweryn.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Złota księga bajek do słuchania"
Autor: opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: kartonowa foliowana
Liczba stron: 192
Format: 19,7x20 cm
ISBN: 978-83-281-1373-2
Read On 0 komentarze

"Strzały na Służewcu" - opowieść retro, żywe emocje

23:40


Niewiele słów, niewiele stron, a tak gęsto od treści... Druga część komiksu autorstwa Michała Rzecznika i Leszka Wicherka to esencjonalna pozycja, w której dzianie się i warstwa psychologiczna są równie istotne. Czasem nawet górę biorą te międzyludzkie relacje, istotniejsze od tego, kto zrobił, jest to dlaczego, w jakim celu, z jakiego powodu...

To nie jest komiks, w którym łapiemy na gorąco, naskórkowo kolejne fakty i czym prędzej zmierzamy do rozwiązania historii - tu potrzebny jest namysł, refleksja. Śledztwo na wielką skalę, z rozmachem, w które zaangażowanych zostało mnóstwo funkcjonariuszy? Wręcz przeciwnie - dedukcja, wniknięcie w psychologię osób, z którymi przyszło się zetknąć porucznikowi Milicji Obywatelskiej, zmysł obserwacji, wyważone działanie - to znaki rozpoznawcze Bogusława Klaudiusza Kota.

O sobie mówi niewiele, ale i dobór tych paru faktów jest dla czytelnika wyraźnym sygnałem, z jakiego typu bohaterem mamy do czynienia. Zrównoważony, zawsze zachowuje zimną krew - nawet w zetknięciu z płcią przeciwną, a trzeba przyznać, że bywa to niełatwe. Jest ciekawym spojrzeniem dorzucającym kamyczek do wielogłosowego obrazu działania Milicji Obywatelskiej, który dzięki rozmaitym tekstom kultury mamy wyrobiony, utworzony.

Równie ciekawa jak fabuła, jest i forma - "okoliczności przyrody" to okazja do przywołania wiersza - i to niebanalnego autora - Jana Himilsbacha! Inne przywołane nazwiska to Jerzy Skolimowski, Wojciech Młynarski.  

Znawców wciągnie odnajdywanie nawiązań, pasjonatów sensacyjnych historii - kryminalny wątek, wielbicieli komiksów ucieszy niebanalna forma.

Polecam
Katarzyna










"Strzały na Służewcu"
Scenariusz: Michał Rzecznik
Rysunki: Leszek Wicherek
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: miękka zeszytowa
Liczba stron: 32
Format: 17,6 x 25 cm
ISBN: 978-83-944971-5-6


Read On 1 komentarze

"Poczytaj mi, mamo. Księga siódma" - dziesieć opowieści do wielokrotnej lektury

21:50



Czy to nie niesamowite?! Kilka książeczek - tak różniących się treścią, formą, tematyką - i taki sukces?! Jak to możliwe, że kolejne księgi z serii "Poczytaj mi, mamo" są prezentem lepszym niż zabawki, że po wielekroć do nich wracamy, że z uwagą studiuje się zawartość i zewnętrzność?

Odpowiedź jest jasna i oczywista - świetni autorzy, doskonali ilustratorzy - i to wystarczy! Takie historie - barwne, w niebanalny sposób ujmujące temat, zilustrowane ciekawie, w sposób przykuwający uwagę to klucz do zainteresowania najmłodszych. A choć potem już finał i pomysł są znane, to nie umniejsza to przyjemności ze słuchania, oglądania.

Jak śpiewa Sting - "miłość jest siódmą falą" - a nasze uczucie do tej serii jest głębokie, niezmienne i każda nowa pozycja już na pierwszy rzut oka wywołuje gorące emocje i erupcję wulkanu entuzjazmu: "Dziś będziemy czytać? A całą nam przeczytasz?";) "Tak. Nie";) - szkoda tak na raz pochłonąć lekturę, zresztą warto porozmawiać o tym, co usłyszane. 

Całą gamę emocji wywołają teksty w tej części zebrane - będziemy współczuć i cieszyć się, bawić i wzruszać, nieobce nam będzie i poetyckie rozmarzenie, i magia legendarnych opowieści. Wśród dziesięciu tytułów znalazł się tylko jeden wierszowany - "Bracia miesiące" Ewy Szelburg-Zarembiny, ale jak się pewnie domyślacie - tworzy go aż dwanaście utworów. Wśród nich ten o dobiegającym właśnie końca miesiącu, który liście-listy w rozmaite zakątki i nieoczekiwane miejsca zanosi - pamiętam go z podręcznika z bardzo wczesnych lat szkolnych. Wyznam, że to jedyny tekst wcześniej znany mi z tego zbioru. Oczywiście legenda o złotej kaczce  wielokrotnie była przeze mnie czytana - także dziewczynkom, zatem od razu Młodsza deklarowała, że bardzo lubię tę opowieść, ale w słowa ubrał ją Artur Oppman, więc ta napisana przez Barbarę Lewandowską jeszcze bardziej spodobała się ze względu na obrazowość przedstawienia, szczęśliwy finał. 

Dla nas to zatem bardzo "nowa" lektura pod każdym względem. Choć teksty i ilustracje powstały wiele lat temu, to nie zestarzały się ani trochę - to zdecydowanie seria warta uwagi, od kilku już lat żelazny prezent na rozmaite okazje dla najmłodszych. Dziewczyny przeprowadzają różne rachuby i wg nich powinny ukazać się jeszcze dwa lub trzy tomy - a te spekulacje bardzo cieszą - także i mnie!:) 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Poczytaj mi, mamo. Księga siódma"
Autorzy: Ryszard Marek Groński, Jadwiga Jasny-Mazurek, Barbara Lewandowska, Hanna Łochocka,
Zdzisław Nowak, Danuta Wawiłow,
Ilustratorzy: Tomasz Borowski, Bohdan Butenko, Hanna Czajkowska, Krystyna Michałowska, Mirosław Pokora, Anna Stylo-Ginter, Maria Uszacka, Zdzisław Witwicki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 280
Format: 16,5 x 21,5 cm
ISBN: 978-83-10-12982-6

Read On 1 komentarze

"Basia i zwierzaki" - najlepsze świąteczne patenty:)

12:10



To prawda, że oczekiwanie na miłe zdarzenie to przyjemna sprawa: marzymy, planujemy, odliczamy dni - choć czasem i słychać jęki: "Kiedy wreszcie?"... A świąteczny czas Bożego Narodzenia to najurokliwsze chwile - bo piękna choinka w wysprzątanym mieszkaniu cieszy, smakują wigilijne pyszności, wszyscy elegancko ubrani, stos prezentów... Ale żeby to wszystko zaistniało, trzeba sporo czasu, nakładu sił i środków. Najgorętszy okres zaczyna się parę dni przed Wigilią - wtedy właśnie panie domu często stwierdzają, że dobrze byłoby się rozdwoić, a nawet roztroić. W takiej chwili odwiedzamy rodzinę Basi. Tata wychodzi do pracy, mama zostaje z pociechami, świątecznymi przygotowaniami i obowiązkami zawodowymi. 

Jak się sprawdzą dzieci w roli pomocników?;) Doskonale wiemy, jak to bywa, bo choć chęci szczere, te wprawy jeszcze brakuje i często mamy tylko dodatkowe obowiązki po takiej pomocowej akcji... Autorka dla zobrazowania katastrofy, do jakiej doprowadziło tarcie buraczków przez Basię, odmalowała kuchnię, która właściwie nadawałaby się do remontu. Gdy pomyślimy o tym w kontekście przedświątecznych porządków, przygotowywania wigilijnych potraw i opieki nad trojgiem dzieci, to nie dziwią nerwy mamy i jej gwałtowna reakcja. Ale intencje najmłodszych są przecież szczere, a że żywioł zabawy bierze górę, to już inna sprawa... Dla nich ostre słowa mamy są okropnie krzywdzące i - przyznajmy to - zupełnie nie w klimacie świąt.

Jak załagodzić tę sytuację? Jak przeorganizować listę zadań, by nie zapomnieć o tym, co najważniejsze: że święta to czas dla rodziny, to okazja do bycia razem, miłego spędzania czasu (w końcu przecież po to angażujemy małych pomocników:)). Na propozycję mamy, że po akcji "buraczki" zrobią razem coś przyjemnego, Basia od razu pyta o zoo (pamiętacie pierwszą książkę z serii?;)) - dobrze, że jednak tam nie idą, dziś ogrody zoologiczne mają spore grono zagorzałych przeciwników... A zwierzęta nie tylko w zoo można spotkać, ba, można samodzielnie zrobić piękny zwierzyniec, zapełnić gospodarską zagrodę ulokowaną pod choinką, a na świątecznym drzewku zawiesić papierowe motyle czy ptaki. 

Nie tylko wspólne sprzątanie czy lepienie uszek lub ucieranie maku może zbliżać - jeszcze milej spędza się razem czas przy twórczych działaniach! Dlatego tytułowe zwierzaki połączą tego dnia rodzinę - zaroi się od nich w zakamarkach mieszkania, a ich wykonywanie stanie się katalizatorem świątecznej radości:) 

Święta bez mycia okien? Bez przygotowania do późna frykasów? Cóż to za święta?! Bardzo dobre - choć nie tak planowane;) Przekonajcie się sami! A jeśli nie wierzycie - wypróbujcie patent zaprezentowany w lekturze! Na końcu książki znajdziecie klarowną instrukcję, a obok części lekturowej - wycinankową;) - do wykonania własnego stada czworonogów i nie tylko!;) Sztywne, kolorowe kartki sprawią, że Wasze dzieła będą się pięknie prezentować, do tego jest ich tyle, że można się podzielić z rodzeństwem;) Do tego jest jeszcze sześć arkuszy naklejek do ozdobienia Waszych dzieł. A sama książka - piękna, aksamitna w dotyku, świątecznie połyskująca złotymi gwiazdkami - idealny prezent z okazji Mikołajek - bo choć oczekiwanie jest miłe, to niekiedy nieco się dłuży... Zatem niech ten grudzień upłynie nam pod znakiem tworzenia fauny!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 







"Basia i zwierzaki"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron:64
Format: 20,5x29,5 cm
ISBN: 978-83-281-1457-9


Read On 0 komentarze

"Wielka księga Basi i Franka 2" - wielkie sprawy małych obywateli;)

13:10



Dyżurny żart w naszej rodzinie związany z rozmaitymi świętami dotyczy telewizyjnych propozycji filmowych - "Jest Znachor? To znaczy, że są święta!";) Ale wyznajemy, że choć widziany tyle razy, to wciąż miło jest na niego zerknąć (zwłaszcza na nasz ulubiony fragment o "niebywałej intuicji chirurgicznej"). Dziewczyny też mają taki hit - to "Kraina lodu" (a wyznam, że tak mimochodem i ja się zapoznałam dogłębnie z tą produkcją, zatem podrzucam kwestie bohaterom;)), są i ulubione seriale, które choć dobrze niekiedy znane, to wciąż bardzo cieszą i nadal spotykają się z gorącym przyjęciem - podobnie jest z książkami o Basi! Z przyjemnością sięgamy po te znane, mamy też pewność, że nowe spodobają się również - tak jak to jest choćby w przypadku serialu o kucykach;) - ukochani bohaterowie to niejako gwarancja sukcesu (i tak to autorzy, twórcy staja się szarymi eminencjami - cały splendor spływa na ich dzieła;)).

Przygody Basi i Franka to jak dobry serial familijny - kolejne rozdziały stanowią pewną całość, mają swoją małą dramaturgię, bohaterowie borykają się z rozmaitymi problemami, ale też i wiele radosnych chwil przeżywają... Kilka stron - a tyle emocji! Udzielają się one i małym odbiorcom. Miło jest mieć pewność, że każda trudna sprawa znajdzie swój szczęśliwy finał, najmłodsi chłoną opowieści, proszą o kolejne, a historie te to także lekcja życia, zasad postępowania, savoir-vivre'u, traktowania innych, unikania niebezpieczeństw, zachowania w różnych sytuacjach. 

Niniejsza pozycja opatrzona jest cyfrą dwa - mamy pierwszą część, choć dziewczyny z "Frankowego" wieku już wyrosły. Wyznam, że niebacznie podzieliłam się lekturami z młodszym kuzynem... Wśród książek, które do niego trafiły, była też pierwsza "Wielka księga Basi i Franka". No i oczywiście okazało się bardzo szybko, że zrobiłam rzecz niewybaczalną;) - bo to ulubiona lektura (dużo mamy takich ulubionych, na dodatek ta liczba się tylko zwiększa...), zatem czym prędzej trzeba było uzupełnić tę niepowetowaną stratę;) Mamy zatem obie książki, tę pierwszą Starsza czytywała w ramach swoich pierwszych kroków w dziedzinie czytelnictwa. I teraz może płynnie przejść do drugiej!:) 

Choć tytuł sugeruje kontynuację, to różnice między tymi publikacjami są spore. Pierwsza część zbierała treści zawarte w kartonowych książeczkach dla maluchów. Tytuły dwunastu krótkich historyjek brzmią: "Basia, Franek i ..." - po tym "i" pojawiają się sprawy ważne dla maluchów, tworzące ich mały świat: jedzenie, ubieranie, zwierzęta, kolory... Niedługa historyjka to przygody dwojga rodzeństwa, dużo ilustracji, niewiele tekstu, bo i zdolności percepcyjne najmłodszych i ich cierpliwość mają swoje granice;) Sympatyczna lektura wprowadzała nowe pojęcia, przynosiła podstawową wiedzę na najistotniejsze tematy. Ale przecież każdy rośnie!;)

Nawet mały Franek nie jest już bobasem, coraz lepiej się komunikuje, jego doświadczenia są coraz bogatsze, ma marzenia i pasje, próbuje nowych rzeczy, umie coraz więcej... Dlatego druga część przygód, w których jego osóbka wysuwa się na plan pierwszy to książka o wiele obszerniejsza;) Rozmiarowo - nawet nieco mniejsza;), ale stron jest odrobinę więcej, opowiadań - dwa razy tyle, a najmilsza wiadomość dla fanów przygód dziewczynki w pasiastej bluzeczce i jej małego brata - to bardzo treściwe historie!;) Tu już nie spotkamy stron z kilkoma zdaniami oraz mnóstwa ilustracji - owszem, jest ich sporo, ale dominuje tekst. To dłuższe opowiadania, swą formą i treścią przywodzące na myśl pierwszą księgę o Basi - i ta zbieżność nie jest przypadkowa. I w tamtej pozycji, i w tej znajdziemy teksty publikowane wcześniej w periodyku dla rodziców, a obok nich - nowe opowiadania autorki. Oprócz historii, które przywołują codzienne zdarzenia z życia wielu maluchów (kamyk wepchnięty do nosa, pierwszy ząbek, który tak opornie się pojawia, rozmaite pomysły twórczych zabaw nie zawsze spotykające się ze zrozumieniem ze strony dorosłych... - i wiele innych przygód) w nowej publikacji, podobnie jak i w pierwszej części znajdziemy strony z zadaniami dla małych słuchaczy - wyszukiwanki z mnóstwem kolorowych elementów zajmą z pewnością maluchy i ucieszą je na równi z opowiadaniami, tak prawdziwymi, sympatycznymi, pozwalającymi kolejny raz zajrzeć do domu pełnego ciepła, radości, miłości, pomimo drobnych przeciwności losu:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki

PS. Poniżej te strony "bardziej" zilustrowane, bo stwierdziłam, że to lepszy wybór niż dwie strony tekstu (a i takich jest wiele!) ;)










"Wielka księga Basi i Franka 2"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 168
Format: 16x20 cm
ISBN: 978-83-281-1448-7




Wpis w ramach projektu Przygody z książką.
Sprawdźcie, co się tam dzieje!:)  
Read On 3 komentarze

"Tata w sieci" - Przy komputerze czas leci... A dzieci?!

23:30


W przypadku każdej osoby takie wpadnięcie w sieć jest sprawą niepokojącą, trudną, problematyczną i wykaraskać się z takiej matni niełatwo... Ale właśnie tatowie są szczególnie narażeni na taką pułapkę - często pracują przy komputerze (jak wiele zawodów wymaga takich właśnie działań!), w domu muszą uzupełnić jakieś zaległości, sprawdzają finanse, wyniki meczy, chcą być na bieżąco w kwestii aktualnych wydarzeń, a przecież ciężko pracującym należy się relaks - zatem kolejna godzina mija na stronach mediów społecznościowych, przy grach, w poszukiwaniu ciekawych wiadomości, wertowaniu stron związanych z hobby...

Niegdyś szukając informacji sięgaliśmy po encyklopedię - dziś wystarcza komputer z dostępem do Internetu. Niestety, coraz więcej potrzeb zaspokajamy dzięki dostępowi do sieci, internetowym stronom, wirtualnym przyjaciołom, grom on-line, zakupom w internetowych sklepach... Tak właśnie zachowuje się na co dzień tata małego pingwinka. Nie ma czasu na rozmowę, zabawę, nie odpowiada na pytania, nie nawiązuje rozmów - ba, nawet nie podejmuje tematu, bo przecież w wirtualnym świecie dzieją się takie ciekawe rzeczy! 

Jakie to może mieć konsekwencje? Niektórzy tatusiowe mogą tłumaczyć się, że przecież są w domu, zatem niejako "pod ręką", więc cała rodzina powinna być zadowolona! Ale to tym bardziej przykre, bo choć obecni ciałem, duchem są daleko od nas - to, co obok, jest mało istotne, liczą się internetowe przyjaźnie, konwersacje, sprawy. Maniacy potrafią jeść posiłki przy komputerze, ich pierwszą czynnością rano jest "odpalenie" komputera, włączenie się do sieci... Każdą prośbę o pomoc, o poświęcenie uwagi traktują jako zamach na ich osobę. 

Co jest największym dramatem? Jest kilka takich kataklizmów: brak prądu, awaria komputera, no i wreszcie problemy z zasięgiem... O, to denerwuje szczególnie - jak to? Płacimy i nie ma?! Zgroza!;) Takie nieszczęście dotknęło głowę opisywanej w książce rodziny - nie ma zasięgu, sygnał nie dociera, mimo wędrowania po okolicy z laptopem, który znienacka przestał spełniać swą ważną funkcję.
Jak poradzić sobie w takiej sytuacji? A co zrobić, gdy natura pragnąc chyba zakpić z problemu taty pingwina zsyła go na krze na morze?! Taka dramatyczna historia może przerazić, ale zdradzamy, że zakończenie tej opowieści jest pomyślne i krzepiące! Górą prawdziwe życie!;) 

Polecamy
Katarzyna i Młodsza









"Tata w sieci"
Autor, ilustrator: Philippe de Kremmeter
Wydawnictwo: Muchomor
Oprawa: twarda
Liczba stron: 28
Format: 22,6 x 16,7cm
ISBN:  9788389774965

Read On 0 komentarze

"O cię Florek! Profesor Florian wśród zwierząt" - artystyczne przygody w świecie przyrody:)

12:30


Pierwszoklasiści to bardzo zapracowane osobniki - ćwiczą literki, przepisują teksty, uzupełniają całe strony zadań, więc gdy jeszcze trzeba na koniec zrobić szlaczek, to zaczynają się negocjacje: "A po co?", "A mogę dziś nie robić?", "Taka jestem zmęczona...";) Nic dziwnego, że Starsza z entuzjazmem sięgnęła po literkową pozycję Wydawnictwa Dragon - to poważna publikacja, którą można nawet podciągnąć pod książkę uzupełniającą te ważne treści poznawane na lekcjach (polecam gorąco i niezmiennie!:)), zaś Młodszą - fankę fauny, admiratorkę wszelkich przyrodniczych programów, ba - znawczynią gatunków nawet bardzo egzotycznych, choć i tych rodzimych także, wędrówki i obserwacje profesora Floriana zauroczyły. Zresztą jako rasowy przedszkolak kolorowanie uwielbia, ale przyznajemy, że i ją nieco rozmiary tej pozycji przytłoczyły;) W pozytywnym sensie rzecz jasna - kolejne strony są pracowicie zapełniane, a jeszcze tyle ich jest! To zdecydowanie książka na długie jesienno-zimowe wieczory, na długą jesień i zimę!

Prezentujący się nam na okładce w stroju podróżnika profesor Florian Szczękoczułek (typowa dla autora zabawa słowami, więcej takich przykładów znajdziecie w "Książce na złość") to prawdziwy obieżyświat! Gdzież on nie był! A ile zwierząt spotkał, poznał i nam przedstawił! Poczynając od naszych domowych pupili, poprzez mieszkańców wiejskiego podwórka, zwierzęta leśne, polne, te nam najbliższe, aż po najbardziej egzotyczne, z najodleglejszych zakątków kuli ziemskiej - tak wiele gatunków prezentuje się na kolejnych stronach, że nawet wybitni mali znawcy znajdą tu coś nowego, ciekawego.

A najmłodszych użytkowników tej pozycji zajmą nie tylko intrygujące wiadomości - zaskakujące, w zabawny sposób przekazane, ale też mnóstwo niebanalnych zadań! Wspominałam o kolorowaniu, ale to bardzo niesprawiedliwe zawężenie, zatem już uzupełniam listę poleceń: najmłodsi będę mieli okazje malować, wycinać i kleić - do tego używać przeróżnych "materiałów", trzeba więc będzie przetrząsnąć swoje skarby, by stworzyć portrety zwierząt, na których zaprezentują się one jak żywe;)
Niektórzy narzekają na odtwórczość kolorowania, ale w tej pozycji znajdziemy również wiele inspirujących poleceń polegających na samodzielnym działaniu - dokończeniu ilustracji, narysowaniu detali czy "całych" okazów fauny.

Nie od dziś wiadomo, że najlepiej poznaje się różne treści poprzez działanie - i taki właśnie sposób zaznajamiania się z przyrodą proponuje Dariusz Wanat. Najmłodsi podchodzą do tego typu zadań z entuzjazmem, a gdy z zapałem rysują, kolorują, tworzą, to zapamiętują przy okazji kształty, rozmiary, umaszczenie zwierząt. Krótkie informacje będące komentarzem także zapadają w pamięć. Warto dodać - dla tych, którzy jeszcze nie są przekonani do nabycia tej pozycji, że znajdziemy tu i zadania ćwiczące koordynację oko-ręka. Jest też okazja, by popracować z nietypowymi materiałami, rozbudzić ciekawość świata, pokazać jego bogactwo i różnorodność.

Polecamy
Katarzyna i Młodsza










"O cię Florek! Profesor Florian wśród zwierząt"
Autor: Dariusz Wanat
Wydawnictwo: Dragon
Okładka: miękka, klejona
Liczba stron: 224
Format: 206 x 283
ISBN: 978-83-7887-196-5




Read On 0 komentarze

"Książka na złość" - Nerwowa sytuacja? Odzew: twórcza akcja! :)

11:30


Dla starszaków, którzy wyrośli z kolorowanek, ale pobazgrać, pogryzmolić, "potworzyć" sobie nieco lubią, będzie to pozycja bezcenna. Doskonale sprawdzi się i w przypadku uczniów ostatnich klas szkoły podstawowej, ale też spojrzą na nią przychylnie poważni gimnazjaliści.

Nie przypadkiem przywołuję tu określenia wieku związane ze szkołą - bo gros zadań w tym właśnie miejscu zostało ulokowanych, dlatego bohaterami się uczniowie, nauczyciele, scenerią bardzo często jest szkolna klasa czy też inne pomieszczenia tego przybytku, w którym małoletni pobierają nauki;)

Młodzi ludzie skłonność do psikusów mają we krwi, robienie żartów to dla nich okazja do popisania się pomysłowością, ale też rzecz jasna - do dobrej zabawy. Dowcipy realizowane czasem ad hoc nie zawsze przyjmowane są z radością i zrozumieniem, bywa że genialnego pomysłodawcę czeka surowa kara... Zatem o wiele lepiej jest obmyślać strategię, dopracowywać szczegóły, a potem pozostawić dane przedsięwzięcie w sferze planów - niech cieszy nas pomysłowość, a nie smucą konsekwencje...

Tak zwane "głupie żarty" rzadko uchodzą płazem, a dzięki "Książce na złość" ta sztuka może się udać! Uratowane też będą szkolne zeszyty, bo to one często stają się polem do popisu dla małoletnich, sfrustrowanych artystów... Na nieszczęście nauczyciele rzadko rozumieją, że okładka czy nawet ostatnie strony kajetu pokrywają karykatury, scenki komiksowe, wyznania i komentarze, lekcyjna korespondencja z kumplem czy kumpelą z ławki;) Zatem by nie zarabiać minusów u belfrów,  sięgnijcie po niniejszą pozycję!

Znajdą tu nader oryginalne zadania i domorośli przyrodnicy, bo wiele propozycji związanych jest z rozmaitymi przedstawicielami fauny - można zatem "upiększyć" lub zmodyfikować wiele okazów, a twórcze to działanie z pewnością oderwie myśli od naszych problemów...

Jeśli lubicie takie pozycje, to przygotujcie ołówki, kredki, długopisy, farby, nożyczki, klej i parę innych akcesoriów (bo autor sugeruje wypróbowanie różnych technik!) - no i rzecz jasna tę odstresowującą publikację - i do dzieła! 

Katarzyna








"Książka na złość"
Autor: Dariusz Wanat
Wydawnictwo: Dragon
Okładka: miękka, klejona
Liczba stron: 240
Format: 13,5 x 20,5 cm
ISBN: 978-83-7887-186-6



Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "My Little Pony. Artystyczny świat" (Egmont)
- "Drzewo" Katarzyna Bajerowicz (Nasza Księgarnia)

- "Magiczna dżungla. Koloruj i odkrywaj tajemnice tropików" (Nasza Księgarnia)
- "Trendy i owędy, czyli czego nie widzieliście o modzie, a chcielibyście widzieć" (Egmont)
- "Malutki Lisek i Wielki Dzik - Najdalej, tom 2" (Egmont)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *