facebook

Kobietnik - inna bajka

"Wiśniewscy. Moja zabawna rodzinka", "Wiśniewscy. Na wakacjach" - przygody wesołej gromadki:)

10:00



Czy dziewczynka, która wciąż się martwi, ba - ciągle sporządza listy ewentualnych problemów i spraw kłopotliwych może być intrygującą bohaterką? Mogłoby się wydawać, iż taka postać niespecjalnie zaciekawia, wręcz przeciwnie - irytuje i zniechęca do śledzenia jej losów. Nie obawiajcie się jednak i nie zrażajcie - obdarzona niebanalnym imieniem Matylda twórczyni wciąż nowych spisów żywionych obaw jest niezwykle sympatyczna, a na dodatek - ma także bardzo oryginalną i dość liczną rodzinę. 

Zmartwienia nie są zaś bezpodstawne, zatem nieoczekiwanie sami zaczynamy emocjonalnie podchodzić do opisywanych perturbacji, kibicujemy, by wszystko ułożyło się jak najpomyślniej, no i - tu zdradzę co nieco na temat przebiegu zdarzeń - cieszymy się ze szczęśliwego biegu spraw. 

Pięcioro pociech to niemała gromadka, opieka nad nimi wymaga sporo pracy, a - jak zauważa babcia dzieci - ich mama nie wygląda zbyt dobrze... Czy jest chora? Jak się okaże, niekorzystny wygląd ma inne przyczyny i wiąże się poniekąd z pasją dzieci, które postanawiają założyć ogródek i uprawiać warzywa.

Druga część przygód rodziny Wiśniewskich rozgrywa się w innym miejscu, z dala od rodzinnego domu, bo oto rozpoczynają się wakacje i cała rodzina wyrusza pociągiem do Kornwalii. Perspektywa dwutygodniowego wypoczynku na łonie natury, pod namiotem, wydaje się być kusząca. Zatem nic dziwnego, że ani dość często padający deszcz, ani brak wygód nie przerażają - takie nastawienie na pewno popłaca, bo rzeczywiście - wyjazd przynosi mnóstwo miłych wrażeń, nowe, ciekawe znajomości, możliwość obserwowania zwierząt - tych gospodarskich i tych morskich, które podczas plażowania znaleźć można tuż obok. Jest i tajemniczy chłopiec, z którym Matylda się zaprzyjaźnia. To niezwykła znajmość, a przy okazji - poruszająca historia. 

Choć rodzina Wiśniewskich żyje raczej skromnie, to nie widać, by pieniądze były dla nich kwestią priorytetową. Czuje się za to, że łączy ich miłość, serdeczność, zrozumienie. Nawet babcia - mama taty, która wydaje się być niezbyt przychylnie nastawiona do żony i pociech syna, okazuje się osobą pogodną, wielkoduszną, pomocną. 

Nie sposób nie darzyć sympatią wesołej gromadki. O zdarzeniach, które spotykają rodzinę, opowiada Matylda, najrozsądniejsza i najbardziej odpowiedzialna z rodzeństwa. Ale jednocześnie jest ona świadoma wielu rzeczy, obawy nie dają jej spokoju, próbuje uporać się z nimi, co sprawia, że akcja rozwija się, a lektura wciąga, przykuwa uwagę.

Pierwszą część przygód rodziny Wiśniewskich przetłumaczyła Jolanta Reisch-Klose, drugą - Weronika Różycka. Obie panie świetnie wywiązały się ze swego zadania: w historię wplecione zostały realia bliskie polskiemu czytelnikowi, są nawiązania do naszej kultury, zatem choć autorka mieszka w Wielkiej Brytanii, to jej książki są ciekawą lekturą i dla nas.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Wiśniewscy. Moja zabawna rodzinka", "Wiśniewscy. Na wakacjach"
Autor: Chris Higgins
Ilustrator: Lee Wildish
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: miękka
Liczba stron: 128
Format: 14,5 x 21 cm
ISBN: 978-83-7167-952-0, 978-83-7167-970-4


Read On 0 komentarze

"Amelia i Kuba. Godzina duchów", "Kuba i Amelia. Godzina duchów" - pełen emocji koniec wakacji;)

08:15




Starsza ma jasno sprecyzowane zdanie na temat istotnych różnic;) - "Chłopcy się biją, a dziewczynki ładnie rysują"! Jak się okazuje po lekturze dwóch wersji niesamowitej historii autorstwa Rafała Kosika, jest to trafne spostrzeżenie;) Wprawdzie do rękoczynów nie dochodzi, ale Kuba ma okazję zaprezentować swoją siłę, a pasją Amelii jest właśnie rysowanie!

A jednocześnie czytelnicy jasno widzą, że w sumie tak bardzo dziewczyny i chłopcy się nie różnią - bo każdy z dwojga bohaterów ma pewne trudności w komunikowaniu wprost swoich uczuć, zarówno Amelia, jak i Kuba chcą zaprezentować się z jak najlepszej strony i w ten właśnie sposób aranżują zdarzenia, zatem gdy plany nie wypalają - frustracja gotowa.

Choć można by powiedzieć, że Amelia - w przeciwieństwie do swej przyjaciółki Klementyny, odbiega nieco od stereotypu dziewczyny. Lubi kolor różowy, ale nie przesadnie;), bez reszty oddana jest swojej pasji - rysowaniu, a fakt, iż jest starszą siostrą Alberta, niezwykle trzeźwo myślącego i zafascynowanego możliwościami techniki chłopca, sprawia, że już w momencie poznania Kuba zwraca na nią uwagę, a z upływem czasu ta fascynacja wciąż się potęguje. Nieco przejaskrawiony obraz Klementyny, powierzchownej, "słodkiej", myślącej przede wszystkim o strojach i miłym spędzaniu czasu służy poniekąd "wyższym celom". Gdy dziewczynka ma okazję spojrzeć na siebie niejako z boku, dostrzega sporo wad i jest to rzeczywiście obiektywna ocena...

Ale nie tylko takie dydaktyczne przesłanie znajdziemy w tej lekturze - bo autor w krzywym zwierciadle przedstawia "ważne persony" ze świata biznesu czy rozrywki, wartość "genialnych" towarów tak szeroko reklamowanych w przeróżnych mediach czy snobizm niektórych mieszkańców zamkniętych osiedli - książka jest idealną pozycją na lato, bo intryguje, wciąga, bawi! Główni bohaterowie to dwie rodziny nowych lokatorów w Oak Residence, a ściślej rzecz ujmując - najważniejszymi postaciami są ich pociechy: jedenastoletnia Amelia i jej dziewięcioletni brat Albert, rówieśnik Amelii - Kuba i jego sześcioletnia siostra Milena, zwana Mi. Każde z nich to ciekawa postać, a ich niebanalne zainteresowania, pasja do zgłębiania tajemnic, chęć pomocy innym i odwaga sprawiają, że ostatnie dni wakacji będą bardzo emocjonującym czasem. 

Jak informuje tytuł - młodzi bohaterowie natkną się na... duchy! O dziwo - nie w ruinach zamku czy w wiekowym, opuszczonym domu, ale w niedawno oddanym do użytku apartamentowcu! Co więcej - tytułowa "godzina duchów" to wbrew powszechnemu mniemaniu nie północ, lecz kilkanaście minut przed dziewiętnastą! Młodzi bohaterowie postanawiają zgłębić tajemnicę tych zaskakujących zjaw (ich fizjonomia jest też wyjątkowa) - a determinacja sprawi, że historia skończy się nader pomyślnie.

Ale przecież nie tylko realizowaniem wyzwań stawianych przez rzeczywistość żyje młody człowiek: rodzina Kuby, państwo Rytel, urządza swoje mieszkanie, a fakt, iż wszelkie prace chce samodzielnie wykonać ojciec rodzeństwa, na co dzień dyrektor kreatywny w agencji reklamowej, zatem okaże się to dość karkołomnym zadaniem. Ich mamę czeka egzamin na specjalizację, a dzieci mają swoje pasje - Mi hoduje raczej nietypowe zwierzęta i "kolekcjonuje" wyrazy wyjaśniając je na swój sposób - dowcipnie i ironicznie (np. "Agencja reklamowa - kłamliwa organizacja wciskająca ludziom coś, czego nie potrzebują"), a Kuba lubi modelarstwo oraz... Amelię;) 

Amelia wciąż rysuje, jej brat Albert ma zespół Aspergera i wciąż konstruuje własnego pomysłu urządzenia badawcze, ich mama jest tłumaczką, a tata - architektem, co więcej - projektował apartamentowiec, w którym mieszkają i pracuje nad planami kolejnych budynków mających znaleźć się w okolicy. Ale prace nie mogą ruszyć, gdyż na przeszkodzie stoi pewien dziwaczny profesor - naukowiec, który nie chce opuścić starego domu znajdującego się nieopodal Oak Residence.

Jak widzicie - dzieje się mnóstwo, a poza tym bohaterowie to nader barwne, czasem nieco ekscentryczne postacie, a gdyby tego było mało, to jedenastoletni bohaterowie - Amelia i Kuba - "wpadli sobie w oko";) Jednak jak wiadomo, wyznanie wprost uczuć to trudna sprawa, więc na kartach książek będziemy śledzić kolejne etapy rodzenia się uczucia.

Rafał Kosik jest twórcą niezwykle popularnej serii, której bohaterami są Felix, Net i Nika, zatem takie autorstwo gwarantuje, że książki o przygodach Amelii i Kuby będziecie czytać w ekspresowym tempie. Jest tu wartka akcja, mnóstwo okazji do uśmiechu, są sympatyczne postacie i godne uwagi przesłanie. 

Jeszcze słówko o tym, dlaczego książki są dwie: w jednej wydarzenia poznajemy z perspektywy Amelii, jesteśmy świadkami wydarzeń w jej domu; kolejna książka przynosi nam intrygujący obraz codzienności w domu państwa Rytlów, a my oglądamy wydarzenia z punktu widzenia Kuby. To ciekawy zabieg, choć od razu zasugeruję, by czytać równocześnie oba tomy, wówczas na bieżąco zyskujemy pełny obraz zdarzeń.

Polecam
Katarzyna








"Amelia i Kuba. Godzina duchów", "Kuba i Amelia. Godzina duchów"
Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Liczba stron: 256, 280
Wymiary: 13,5 x 20,5 cm
ISBN: 978-83-64384-17-2, 978-83-64384-18-9
Read On 1 komentarze

"Maurycy i Mika podróżują przez pory roku i kontynenty" - fantastyczna wyprawa w świat przyrody

11:00



Temat - dobrze znany - przyrodniczo-geograficzna książka dla najmłodszych. Mnóstwo takich pozycji jest w księgarniach, ale zaręczamy - po wspólnej, wielokrotnej lekturze z Młodszą - że po książkę Olgi Dąbrowskiej warto sięgnąć! 

Otaczający świat ciekawi maluchy, ale przyznajmy szczerze: często nawet zapamiętanie kolejności pór roku to nie lada wyzwanie!;) Dlatego dobry pomysłem jest dozowanie wiedzy. Sporo takich "naukowych" książek dla najmłodszych jest przeładowanych informacjami, są zdjęcia, schematy, mapy, ciekawostki... To na pewno wiedza warta poznania, ale niejednokrotnie nadmiar wiadomości, szczegółów dekoncentruje, zniechęca najmłodszych odbiorców. 

"Maurycy i Mika podróżują przez pory roku i kontynenty" to według informacji na okładce książka przeznaczona już dla dwulatków. Zamiast wnikliwych opracowań na temat zmian pór roku oraz fauny, flory, ukształtowania powierzchni, znajdziemy sympatyczne, malarskie obrazy przedstawiające to, co bliskie i wprowadzające nowe informacje. Nie ma tu zacięcia, by z malucha zrobić alfę i omegę w dziedzinie biologii czy geografii, jest wyważona porcja wiadomości - idealna, by zaciekawić, by je zapamiętać. 

Ciekawym zabiegiem jest pomysł połączenia różnych miejsc motywem wyprawy, a jeszcze bardziej intryguje para tytułowych podróżników. Mika to roześmiana dziewczynka z dwoma kucykami, Maurycy zaś to... dinozaur, na dodatek w oryginalnym, niebieskim kolorze. Starannie przygotowują się do tej poznawczej ekspedycji, a potem ruszają w drogę - najpierw przez zmieniające się pory roku, potem zaś wyprawiają się na kolejne kontynenty. Sympatyczna para przyjaciół z entuzjazmem przyglądają się zwierzętom - kolejne strony przynoszą najmłodszym ciekawe informacje o wyglądzie, zwyczajach zwierząt, ulubionym pożywieniu. Pierwsza część wspólnej wycieczki, gdy Mika i Maurycy poznają pory roku, jest nieco poetycka, trochę symboliczna - niedźwiedź budzi się z zimowego snu w "prawdziwym" łóżku, jesienią lisy "śpiewają o słońcu" akompaniując sobie na gitarze, zimą kotki i ptaszki bronią się przed chłodem nosząc czapki i szaliki. Pomysł ten wydaje się być udany - w przystępny sposób  wyjaśnia pewne kwestie, utrwala wiadomości. Druga część wyprawy to już jak najbardziej realistyczne obrazy zwierząt - wszak jest to w pewnym sensie sedno tej wycieczki - poznanie fauny, specyfiki każdego z kontynentów.

Barwne ilustracje przykuwają uwagę, a jednocześnie nie są przeładowane kolorami, szczegółami. Zwierzęta można bez trudu zidentyfikować, zatem i sympatyczni podróżnicy i mali odbiorcy tych opowieści na pewno wiele się dowiedzą;)

Polecamy
Katarzyna i Młodsza










"Maurycy i Mika podróżują przez pory roku i kontynenty"
Autor, ilustrator: Olga Dąbrowska
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: twarda
Liczba stron: 60
Format: 20x19 cm
ISBN: 978-83-7915-047-2


Read On 0 komentarze

"Galop '44" - pasjonująca lekcja historii

12:25



Babcia dziewczynek - nauczycielka historii, opowiadała, że "niegdyś" nawet ci mniej pasjonujący się tym przedmiotem uczniowie zawsze przy okazji omawiania wydarzeń związanych z II wojną światową ożywiali się bardzo. To dotyczyło przede wszystkim chłopców - lektury, obejrzane filmy, podwórkowe zabawy, kolekcje figurek ("żołnierzyków") - to procentowało, zatem słuchali ze skupieniem, zadawali mnóstwo pytań, popisywali się swoją wiedzą. W latach dziewięćdziesiątych ten "trend" zaczął powoli zanikać - ci, którzy interesowali się historią stanowili mniejszość, inne pasje pochłaniały młodzież, tematy związane z II wojną już nie elektryzowały i coraz mniej osób aktywnie uczestniczyło w zajęciach tego okresu dotyczących.

Można by więc stwierdzić, że idea przybliżenia tych wydarzeń młodym czytelnikom jest warta docenienia. Poza tym sposób, w jaki to uczyniła Monika Kowaleczko-Szumowska sprawia, że lektura ma szanse wciągnąć nawet osoby niezbyt interesujące się przeszłością. Powstanie Warszawskie to zdarzenia, które poruszają dramatyzmem, ofiarnością walczących, postawą cywilów, ogromem ofiar, tragicznymi okolicznościami wynikającymi z politycznych ustaleń mocarstw bezpośrednio zainteresowanych przebiegiem wydarzeń w Warszawie. Ich obiektywne przedstawienie to sprawa dyskusyjna, nie milkną spory o racje, winy, oceny zdarzeń różnią się diametralnie, w zależności od tego, kto je wygłasza. Na pewno rzeczą ważną jest oparcie się na dostępnych źródłach, zachowanych dokumentach, wspomnieniach uczestników zdarzeń. Ale jaki sposób przedstawienia informacji wybrać, by zaintrygować nastoletniego czytelnika? Jeśli historia go pasujonuje, sam sięgnie po przeróżne opracowania, znajdzie interesujące go wiadomości. Jeżeli jednak przypomina w tym aspekcie jednego z głównych bohaterów, Wojtka, który patriotyczne uroczystości kwitował wzruszeniem ramion i uczestniczył w nich ze względu na naciski rodziców, to wówczas powieść Moniki Kowaleczko-Szumowskiej stać się może swego rodzaju pomostem umożliwiającym poznanie tych chlubnych kart naszej historii. 

Wojtek i jego o kilka lat młodszy brat Mikołaj różnią się usposobieniem, odmienne charaktery wciąż doprowadzają do starć, a wspólnie spędzają czas tylko wtedy, gdy są do tego zmuszeni. Z drugiej strony docenić warto ich obowiązkowość, rzetelność w spełnianiu danych rodzicom obietnic. Dlatego choć niezbyt chętnie, starszy brat wybiera się pierwszego sierpnia wspólnie z młodszym do Muzeum Powstania Warszawskiego, by uczcić rocznicę wybuchu powstania. 

Zbieg okoliczności a może celowe zrządzenie losu, może magia daty, może przemyślany plan - różne wyjaśnienia przychodzą na myśl w związku z niezwykłymi zdarzeniami, które tego dnia nastąpiły... Otóż Mikołaj, zafascynowany przeszłością, znający doskonale każdy zakątek muzeum, niespodziewanie przechodząc przez replikę kanału wychodzi przez właz w innych realiach. Przeniesiony w przeszłość, trafia w samo centrum wydarzeń, których rocznicę przyszedł uczcić - muzealny kanał prowadzi na jedną z ulic Warszawy czterdziestego czwartego roku!

Śladem impulsywnego, młodszego brata idzie Wojtek - niezbyt chętnie rusza w jego ślady, ale zobowiązanie do opieki nad Mikołajem nie pozwala postąpić inaczej. Obaj chłopcy zostają zatem rzuceni w ogień walki, trudne realia codziennego życia w powstańczej stolicy, w sytuację, gdy ryzykowaniem życiem to codzienność, a podejmowanie się trudnych zadań to obowiązek. Kontrast między naszą egzystencją w XXI wieku a rzeczywistością roku 1944 jest niewyobrażalny. Zderzenie tych dwóch światów tym bardziej podkreśla wielkość ofiary walczących, ich dzielność, hart ducha. Nie ma tu uskarżania się na ciężki los, jest gotowość pomocy, działania, podejmowania się nawet bardzo ryzykownych przedsięwzięć. W sytuacji, gdy miasto jest bombardowane, ataki z ziemi i powietrza nie słabną, nawet "zwykła" egzystencja nie była łatwa, a przecież niesiono pomoc rannym, ratowany zasypanych, nadawane były audycje, drukowano gazety - by w ten sposób rozpowszechniane teksty dodawały otuchy walczącym i cywilnym mieszkańcom Warszawy. 

Chłopcy mogą przemieszczać się między tymi dwoma światami, a choć ryzyko utraty zdrowia, życia mogłoby skłaniać do jak najszybszego powrotu do XXI wieku, to dzieje się zupełnie odwrotnie - nawiązują się przyjaźnie, widać wagę i sens podejmowanych działań, rodzi się miłość... Można by się zastanawiać, czy ten nierealistyczny pomysł połączenia dwóch płaszczyzn czasowych jest trafny - czy nie można było opisać po prostu młodych ludzi biorących udział w Powstaniu Warszawskim? Nie da się ukryć, że ten zabieg - przeniesienia w czasie - pozwala na uwypuklenie pewnych treści, pokreślenie ofiarności powstańców, a poza tym - co chyba najistotniejsze - staje się wabikiem, dzięki któremu powieść zaciekawi i mniej zainteresowanych tematem. Współcześni bohaterowie, przeróżne zaskakujące zdarzenia wynikające z tej swoistej podróży w czasie - to intryguje, przykuwa uwagę. Warto nieco nagiąć realia, by wciągnąć młodego czytelnika, a dzięki temu - zapoznać z losami powstania.

Autorka oparła się na licznych źródłach, na końcu lektury podaje ich spis, zapewnia także, że tworząc wizerunki swoich bohaterów inspirowała się rzeczywistymi postaciami. Książka pozwala zatem poznać radosne karty powstania, ale i tragiczne (których więcej...) zdarzenia, został także wpleciony wątek zrzutów alianckich podejmowanych przez Dywizjon Południowoafrykański. Są też opisane sylwetki znanych z podręczników historii uczestników powstania. Warszawiacy dodatkowo odnajdą szczegółowo przedstawiony obraz ich miasta sprzed lat. Choć sądzę, że warto zamieścić w tego typu książce mapę opisywanych miejsc - takie unaocznienie dałoby pełniejszy obraz zdarzeń.
Powieść ukazuje przede wszystkim powstańców, o wiele mniej miejsca poświęcono cywilom, dlatego też dopełnieniem tych treści będzie lektura "Pamiętnika z powstania warszawskiego" Mirona Białoszewskiego (swoją drogą - to pozycja genialna, jedyna w swoim rodzaju).

Polecam
Katarzyna

"Galop '44"
Autor: Monika Kowaleczko-Szumowska
Wydawnictwo: Egmont 
Oprawa: miękka
Liczba stron: 356
Format: 14 x 20,8 cm
ISBN: 978-83-237-7966-7





Read On 0 komentarze

"Rycerze i smoki" - poznajcie dzielnych, nieustraszonych młodzieńców!

18:00



Jeśli znacie zaskakujące i niezwykle zabawne opowieści o księżniczkach, które nosiły bardzo oryginalne imiona i każdej z nich zdarzyło się spotkać smoka, to bez wahania sięgniecie i po tę lekturę. Przyznam, że nasze pierwsze zetknięcie z nieustraszonymi pogromczyniami smoków nie od razu wywołało euforię. Temat chyba zniechęcił Starszą, miała niezbyt szczęśliwą minę i wyglądała pewnie jak Piwonia Nadąsana... Do czasu!;) Wystarczyło, że przeczytałam parę zdań, a wyraz twarzy Starszej zmienił się diametralnie! A na dodatek przyglądając się ilustracjom stwierdziła: "Ta dziewczynka jest podobna do Duni!" Ha, to bardzo cenna rekomendacja;) A choć treść opowieści o księżniczkach odbiega od tej naszej ulubionej lektury o bardzo szczęśliwej Duni, to i ta książka niezwykle przypadła nam do gustu.

To siedem niedługich historii tak zabawnych, tak zaskakujących, że nie zdziwiła mnie prośba Starszej - gdy przeczytałyśmy dwa opowiadania, zapytała: "A jak się nazywa trzecia księżniczka? I co jej się przydarzyło?". Zatem kolejne podobieństwo do historii do Duni jest takie, że nie sposób odłożyć lektury na później - czytamy od deski do deski - a co za tym idzie - i następna książka Christiny Björk została przyjęta z entuzjazmem! Wprawdzie rycerze - jak to chłopcy - są pasjonatami oręża, bez wahania chwytają za miecz i mają masę dość ryzykownych pomysłów, ale i w tym przypadku historie o nich bawią, przykuwają uwagę, emocjonują. Wraz z Sigurdem obawiamy się, czy uda się naprawić to, co się "przypadkiem" zepsuło, kibicujemy Hajmdalowi, który istotnie - zgodnie z tytułem jest bardzo sprytny, ale też i porywa się na nie lada przeciwnika, zachwyca nas odwaga i zimna krew, którą wykazał się Tristan, imponuje nam odpowiedzialność, którą wykazali się Jerzy i Aliona. 

W tej książce smoki są o wiele bardziej porywcze, groźniejsze, zieją ogniem, mają krwiożercze zamiary, dlatego też nieco mniej mamy okazji do uśmiechu. Ale z kolei mamy możliwość spotkania na kartach tej lektury wielkich rycerzy znanych z legend - króla Artura (a nawet Panią Jeziora!), Hajmdala, Sigurda, Tristana, Parsifala... Już jako mali chłopcy odznaczali się godnymi naśladowania cechami, a choć nie zawsze postępowali rozważnie (trudno o to w młodym wieku...;)), to już wówczas widać było ich hart ducha, dzielność, pomysłowość. 

Opowieści Christiny Björk spodobały się bardzo dziewczynom - do tego stopnia, że z piankowymi mieczami w dłoniach inscenizują starcia ze smokami;) Jak widać historie o walecznych młodych rycerzach i ich spotkaniach ze smokami zachwycają i inspirują!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Rycerze i smoki"
Autor: Christina Björk
Ilustrator: Eva Eriksson
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twardaLiczba stron: 36
Format: 23,5 x 24,5 cm
ISBN: 978-83-7776-053-6



Read On 0 komentarze

"Opowieści biblijne" - pięknie i prosto o sprawach najważniejszych

22:50



Wizerunek Jezusa widoczny na okładce to przedostania ilustracja w książce - przedstawia zmartwychwstałego Chrystusa, a autor tej opowieści - Wojciech Widłak, zamyka ją słowami: "Dzięki uczniom Jezusa, a potem uczniom ich uczniów, któregoś dnia także ja i Ty usłyszeliśmy tę niezwykłą nowinę - o śmierci, która została pokonana, i o Jezusie, który chce przychodzić do nas mimo zamykanych drzwi i być z nami - aż do końca świata". To piękne podsumowanie sugeruje, kto miałby być odbiorcą tej lektury: młodzi czytelnicy, pragnący dowiedzieć się więcej na temat wiary, poznać Pismo Święte - najważniejszy tekst dla każdej wierzącej osoby. 

Ale nie tylko dla nich przeznaczona jest ta pozycja - powinna sięgnąć po nią każda osoba, bo jak podkreśla we wstępie Anna Garbal, Biblia to zbiór ksiąg, z którego czerpano inspiracje przez wieki, także i dziś jest w taki sposób wykorzystywany. Bez znajomości tekstów biblijnych nie pojmiemy wielu niuansów znaczeniowych, nie zrozumiemy nawiązań, związków frazeologicznych z Biblii się wywodzących. W Piśmie Świętym ma swój początek wiele gatunków literackich. 

Anna Garbal podkreśla też symboliczny fakt, iż Biblię tworzyło wiele osób i analogicznie - niniejsza pozycja ma także kilku autorów. Ośmioro pisarzy wzięło na warsztat historie biblijne, uwspółcześniło ich język, przedstawiło w sposób, który młodym odbiorcom pozwala lepiej zrozumieć opisywane treści. 

Starotestamentowe teksty przybliżają piękną opowieść o stworzeniu świata, historię grzechu pierworodnego, postać bratobójcy Kaina, poruszającą historię biblijnego potopu, losy budowniczych wieży Babel, wielkie postacie Starego Testamentu: Abrahama, Józefa, Mojżesza, Jozuego, Samsona, Dawida, Samuela, Daniela i Jonasza. 

Druga część "Opowieści biblijnych" to nie tylko życie Chrystusa, jego narodziny, działalność, męczeńska śmierć, ale przede wszystkim nauki, które przekazywał swoim uczniom, osobom podążającym za nim. Enigmatycznie brzmiące przypowieści zostają wyjaśnione młodym czytelnikom, bo są to przecież teksty niezwykle ważne: uniwersalne i ponadczasowe, a ich zrozumienie pozwala lepiej pojąć sens zdarzeń, które nas spotykają, pokierować swoim postępowaniem tak, by było ono zgodnie z naukami Jezusa. 

Niespełna dwieście pięćdziesiąt stron i wiele ilustracji, często umiejscowionych na rozkładówkach - można by powiedzieć, iż jest to niezbyt obszerna pozycja - ale z drugiej strony - stanowi bardzo dobrą podstawę, doskonały wstęp do lektury oryginalnego tekstu. Autorzy piszą prosto, klarownie przedstawiają ukazywane zdarzenia, czasem dopowiadają, tak by lakoniczny tekst zrozumiały dla starszych, dorosłych osób czytających Biblię, miał okazję dotrzeć do serc i umysłów najmłodszych. Piękne, przykuwające uwagę ilustracje zapadają w pamięć nie mniej niż historie, które wyszły "spod piór" autorów: urzekający wiersz Jarosława Mikołajewskiego o zwiastowaniu, napisana przez Grzegorza Gortata poruszająca historia cieśli - sąsiada Jezusa, nieco tylko od Niego starszego, który pragnie dowiedzieć się, czy potrafi On rzeczywiście czynić cuda (z tak wzruszającym zakończeniem...), intrygujący pomysł przedstawienia ostatnich dni Chrystusa autorstwa Grzegorza Kasdepke - to tylko niektóre opowieści sprawiające, że i dla najmłodszych - siłą rzeczy jeszcze mniej wyrobionych, mniej cierpliwych czytelników teksty Pisma Świętego stają się bliskie, ważne, przekazują im ważne prawdy.

Polecam
Katarzyna









"Opowieści biblijne"
Autor: Grzegorz Gortat, Grzegorz Kasdepke, Maria Ewa Letki, Jarosław Mikołajewski, Joanna Papuzińska, Eliza Piotrowska, Wojciech Widłak, Marcin Wroński
Ilustrator: Anna Gensler
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 248
Format: 16,5 x 21,5 cm
ISBN: 978-83-10-12379-4



Read On 0 komentarze

"Truskawkowe lato" - o przyjaźni, sercowych dramatach i kosmetycznych odkryciach;)

21:20



Jeśli ktokolwiek patrząc na okładkę jeszcze zastanawiałby się, do kogo jest skierowana ta pozycja, to od razu rozwiewam wątpliwości: to książka dla nastoletnich czytelniczek, które uwielbiają romantyczne historie, pasjonują je pełne dramatycznych zwrotów opowieści, a do tego - nie jest im obce dbanie o swą zewnętrzność, zatem często sięgają po różne specyfiki temu celowi służące. Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że gros dziewcząt będzie idealnymi odbiorczyniami serii autorstwa Kelly McKain.

No właśnie - serii, bo niniejsze powieść to drugi tom cyklu, po "Miętowym pocałunku", który kończy się w nader szczęśliwym momencie - gdy Abby, główna bohaterka, jest już pewna, że Mark, sympatyczny kolega i utalentowany muzyk, odwzajemnia jej ciepłe uczucia. Poza tym wraz z mamą i siostrami otworzyły wymarzony salon kosmetyczny i przyszłość wydaje się rysować w samych pogodnych barwach. Niestety, los czasem płata figle i to, co wydawało się pewne, co miało przynieść jedynie radość, okazuje się zupełnym przeciwieństwem. 

Prowadzenie salonu, choć wszystkie poświęcają temu zadaniu serce, pasję, czas, nie idzie gładko, pojawiają się chmury i wydaje się nawet, że los ich przedsięwzięcia wisi na włosów, że plajta jest w najlepszym razie kwestią tygodni... Kto zetknął się już z bohaterkami serii "Tęczowa Piękność", ten wie, że nie siedzą z założonymi rękami, nie pogrążają się w rozpaczy. Kreatywność, poświęcenie, operatywność sprawiają, że losy ich zakładu powoli nabierają bardziej optymistycznych kolorów. Ale czy na pewno? Czytelniczki będą towarzyszyć kolejnym akcjom promocyjnym salonu zainicjowanym przez Abby, będą kibicowały jej w rozwiązaniu sercowych dylematów, a na dodatek wciąż pod znakiem zapytania stoi sprawa ojca dziewczynek, który zaprzestał kontaktowania się z rodziną... 

Zresztą nie tylko Abby ma problemy: również jej siostry przeżywają trudne chwile, sporo się zatem dzieje na kartach tej lektury, ale - jeśli nie znacie tej serii - uspokajam: akcja zmierza do szczęśliwego zakończenia - podobnie jak to miało miejsce w pierwszej części. Z opublikowanego na końcu książki fragmentu kolejnego tomu wynika, że i w "Jagodowych życzenia" zdarzenia będą toczyć się według podobnej zasady. 

Kosmetyki to pasja głównej bohaterki, zatem przygotujcie się na drobiazgowe opisy tego, jaki specyfik zastosowała, poza tym poznamy szczegóły jej oryginalnych receptur, bo Abby sama przygotowuje preparaty używane w rodzinnym salonie kosmetycznym. Widać, że to pasja autorki, bo jest to kwestia dość często opisywana w lekturze, ba, czasem może nieco zbyt drobiazgowo...

Oprócz wciągających wydarzeń, autorka porusza sporo istotnych spraw, pisze o odpowiedzialności, odwadze i otwartości, o sile więzów rodzinnych, które są tak ważne - w sumie dla każdego. Nieco krytyczne przedstawienie byłych koleżanek Abby służy z kolei zwróceniu uwagi na wagę przyjaźni, ale też pokazuje, co jest istotne w życiu, co warto stawiać sobie za cel. Główna bohaterka docenia prawdziwość relacji, które nawiązała w nowym miejscu - tu grona wypróbowanych przyjaciół nie zostawi jej nigdy w potrzebie, będzie wspierać, pomoże w każdej sytuacji. 

Krzepiąca, sympatyczna lektura na lato - zwłaszcza, że właśnie letnie miesiące to czas akcji. Jeśli trafi w Wasze ręce część pierwsza, warto od niej właśnie zacząć, choć jeżeli rozpoczniecie czytania od "Truskawkowego lata", zdołacie na pewno zorientować się w realacjach. A po skończeniu tego tomu (szybkim, zapewniam, bo lektura wciąga), możecie zajrzeć na stronę autorki, przyrządzić polecany przez nią na ostatnich stronach tej pozycji koktajl, wypróbować tak lubianą przez Abby i jej przyjaciółkę Summer zabawę w przyszłość, no i oczywiście z niecierpliwością czekać na ostatni tom serii - "Jagodowe marzenia"...

Polecam
Katarzyna


"Truskawkowe lato"
Autor: Kelly McKain
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: miękka
Liczba stron: 346
Format: 13x20 cm
ISBN: 978-83-64379-13-0




Read On 0 komentarze

"Franuś, gdzie ty masz głowę? i inne opowiadania" - "ważne sprawy małych ludzi"

11:30



Wklejka w barwne kropki (nieco ją widać na poniższych fotografiach) zelektryzowała dziewczyny - od razu zaczęły się kłócić, która kropka jest najładniejsza i która jest "czyja";) Ale wszelkie spory znikły, gdy zaczęłyśmy wspólnie lekturę. To książka, która skupiała cała naszą trójkę - gdy czytałyśmy wieczorem, Młodsza czasem oddawała się w objęcia Morfeusza, a to dlatego że już zamiast się kłócić, obie negocjowały: "A może jeszcze trochę? Jeszcze jedno opowiadanie?" lub postanawiały: "Ostatnie dwa i koniec na dziś";) Zatem nasze seanse czytelnicze trwały bardzo długo, Młodsza już spała, we dwie ze Starszą pochylałyśmy się nad książką, a i wtedy próby przedłużenia lektury nie ustawały. Inna sprawa, że bez zbędnych namów im ulegałam, bo i mnie ujęły te opowiadania: ciepłe, mądre, bez dydaktycznej nachalności, pogodne, bliskie najmłodszym i pięknie zilustrowane. 

Beata Ostrowicka debiutowała w 1995 roku powieścią "Niezwykłe wakacje", od tamtej pory wciąż tworzy, a na swoim koncie ma książki dla najmłodszych i pozycje dla młodzieży, utwory bardzo lubiane i cenione - wspomnę tylko o znajdującej się i w tym zbiorze, dobrze znanej maluchom opowieści o jednym dni małego Hubercika - "Lulaki, Pan Czekoladka i przedszkole, czyli ważne sprawy małych ludzi", która to pozycja została wpisana na "Złotą Listę" książek polecanych przez Fundację ABCXXI.

Ci, którzy od pewnego już czasu pasjonują się literaturą dla najmłodszych, na pewno mają w swych biblioteczkach pozycje, które we fragmentach lub też i w całości znalazły się w tej pozycji, a są to: "Lalusie", "Anatol i przyjaciele", "Lulaki, Pan Czekoladka i przedszkole, czyli ważne sprawy małych ludzi", "Ale ja tak chcę!", "Mój kochany Kotopies", "Strychowe opowieści" - ich bohaterowie są przeróżni: ożywione zabawki, najlepsi przyjaciele - smok, zając i mrówka, Myszka, Kreska i Kresek - sympatyczne postacie przeżywają podobne przygody, jakie często stają się udziałem najmłodszych. Mają one problem z podjęciem decyzji, z obroną własnych poglądów, nie wszystko zawsze układa się zgodnie z planami, a gdy się ma kilka lat, nie jest łatwo poradzić sobie w takich sytuacjach.

Historie przeznaczone dla najmłodszych często nie są wolne od dość natrętnej dydaktyki, pouczania, wskazywania gotowych rozwiązań - być może w przypadku wielu dzieci to się doskonale sprawdza, jednak tego typu lektury nieco zniechęcają. Beata Ostrowicka unika takich rozwiązań - bohaterowie nie słyszą od rodziców napomnień, a mimo to przebieg wydarzeń zmierza do szczęśliwego zakończenia: udaje się pokonać przeciwności, dostrzec wartość tego, co nas spotyka, cieszyć się z radosnych zdarzeń w pozornie zwykłych okolicznościach. To opowiadania, które skłaniają do refleksji, do rozmowy. Autorka porusza tematy ważne dla najmłodszych, pokazuje, że ich smutki, obawy są ważne, że z drobnymi wadami można skutecznie walczyć, że trzeba bronić swego zdania, pokazuje wagę posiadania przyjaciela - i kto zasługuje na to szczególne miano - jak sama to pięknie określa - przedstawia "ważne sprawy małych ludzi". 

W zbiorze znajdziemy nie tylko różorodnych bohaterów, ale też spotkały się tu trzy ilustratorki - poniżej na zdjęciach symboliczne "próbki" stylu każdej z nich. Odnajdziemy zatem rysunki znane z wydań pojedynczych tytułów, ale i prace lubianej przez młodszych i starszych Joanny Rusinek.

Jak już wspomniałam, pojawiają się w niniejszej pozycji bohaterowie znani z wcześniejszych książek dla najmłodszych autorstwa Beaty Ostrowickiej - mamy możliwość poznać ich, polubić, a potem poszukać tamtych publikacji autorki, bo nie da się ukryć - chce się je czytać! My także mamy ochotę zaprzyjaźnić się bliżej z Lalusiami, z Myszką, Kreską i Kreskiem, dowiedzieć się, co jeszcze przydarzyło się Anatolowi, Plotkowi i Oli... 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki



rys. Joanna Rusinek


rys. Krystyna Lipka-Sztarbałło


rys. Iwona Cała



"Franuś, gdzie ty masz głowę! i inne opowiadania"
Autor: Beata Ostrowicka
Ilustrator: Iwona Cała, Krystyna Lipka-Sztarbałło, Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 144
Format: 16,8x22 cm
ISBN: 978-83-7672-309-9




Read On 0 komentarze

"Kiedy ostatnio byłam szczęśliwa" - meandry radości...

22:10



Dlaczego w ogóle piszemy o trzeciej części książki? Każdy, kto poznał Dunię, bez wahania sięga po kolejną cześć opowieści o niej, ba - książki te są wypatrywane z utęsknieniem, wyczekane... A wraz z pojawianiem się następnych tomów wydłuża się czas czytania... No bo jak to? Nie zacząć od początku? Nie doczytać do końca? Poprzestać na jednym tomie? NIEPODOBIEŃSTWO!!!;) 

Zatem fani Duni z radością powitali czerwiec i w te pędy nabyli "Kiedy ostatnio byłam szczęśliwa". I czytają - zapewne podobnie jak i my - najpierw codziennie, teraz choć ze dwa razy w tygodniu całą trylogię... My sobie nie wyobrażamy "niepoznania" Duni, bo często o niej rozmawiamy, znajdujemy analogie, tłumaczymy sobie wiele zawiłości jeszcze-przedszkolnej egzystencji. A na dodatek... Dunia i Frida to zupełnie taka sama para przyjaciółek jak Starsza i Zuzia! I tak pięknie się w to podobieństwo wpisuje zakończenie tej pozycji - Dunia pisze o podobieństwie między nią a jej najlepszą koleżanką (takim wewnętrznym, bo jak wyglądają widzicie choćby na okładce) - i Starsza mnóstwo takich zbieżności znajduje. Bardzo to wielka pociecha w czasie wakacji, które się nieco dłużą, jako że Zuzia wyjechała do babci, więc do września trzeba czekać na spotkanie... Tak oto wakacje tracą nieco swój smak, posiłkujemy się wspomnieniami oraz... czytaniem o Duni! 

Po co zatem ten tekst? Bo ze zdumieniem dowiedziałam się, że są osoby, które Duni nie znają! I nie chodzi tu o tych, których literatura dla dzieci z różnych powodów mniej interesuje, ale o osoby z pociechami w stosownym wieku, sporo dzieciom czytające. To oczywiste, że i my pewnie przeoczyłyśmy tę czy inną świetną lekturę, ale książki Rose Lagercrantz warto znać! Losy Duni są wzruszające, nie brakuje w nich chwil smutnych, dramatycznych, ale przecież dziewczynka chce pamiętać przede wszystkim o radosnych chwilach w swoim życiu - kolekcjonuje je, przypomina. Bo cóż przyjdzie z rozpamiętywania przykrości? 

Książki mówią o prawdziwej przyjaźni, o lojalności, radzeniu sobie w trudnych sytuacjach, gdy problemem jest odnalezienie się w grupie rówieśniczej, gdy najbliższa koleżanka jest daleko, gdy tata - jedyny opiekun, trafia do szpitala... I uczy, że także można być szczęśliwym mimo przeciwnościom losu, znaleźć sposób na poradzenie sobie z nie zawsze radosną rzeczywistością. 

Niezmiennie zachwyca nas język tych opowieści - klarowny, doskonale zrozumiały dla młodych słuchaczy czy też debiutujących czytelników. Zachęcamy do przeczytania opowieści o Duni, to tak krzepiąca, pogodna, mądra lektura, że warto, by każdy młody człowiek ją poznał!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Kiedy ostatnio byłam szczęśliwa"
Autor: Rose Lagercrantz
Ilustrator: Eva Eriksson
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 124
Format: 15 x 21,5 cm
ISBN: 978-83-7776-066-6



Read On 0 komentarze

"Skrzynia piratów" - moc przygód i podróże w czasie!

19:30



Morze to jeden z najulubieńszych kierunków eskapad. Któż nie lubi wyjazdów nad morze? Kogo taka perspektywa nie ucieszy? No cóż, okazuje się, że i takie osoby bywają... Ale gdy poznamy okoliczności tej wyprawy, zapewne okażemy zrozumienie.

Bohaterowie "Skrzyni piratów" to nastoletnie rodzeństwo - Róża i Benedykt. Swe imiona zawdzięczają zawodowej pasji ich ojca. Otóż jest on badaczem literatury, a szczególną estymą darzy Stefana Żeromskiego. Zaś wielkiego pisarza inspirował Półwysep Helski i jego okolice, tu właśnie stworzył "Wiatr od morza", za którą to powieść otrzymał państwową nagrodę literacką, tu powstało także "Międzymorze".

Zatem z makietą okolicy (zwaną pieszczotliwie "makietką", choć jej rozmiary nieco kłóciły się z tym mianem), z mnóstwem książek, bliskimi w osobach dzieci i swego ojca oraz trojgiem doktorantów profesor Tomasz Wężyk przenosi się na Hel. Jest marzec, zatem pogoda zmienna, nader kapryśna, nie nastraja optymistycznie. Przeprowadzka z Warszawy do niewielkiego miasta, do stojącego na uboczu domu, w którym - co pewnie przerazi niejednego nastolatka - tak zwany zasięg jest praktycznie żaden to horror, który może załamać najsilniejsze osobniki;)

Trzeba przyznać, że Liliana Fabisińska potrafi nawet największe trudności przedstawić w tak zabawny i oryginalny sposób, iż bądźmy szczerzy - zamiast współczuć nieszczęśnikom pękamy ze śmiechu! Kolejna zaleta to niebanalna galeria bohaterów: zarówno rodzina profesora, jak i helanie to postacie nietuzinkowe - zarówno pod względem fizjonomii, jak i osobowości, pasji, zainteresowań. Dziadek i wnuki zrobią wszystko, by kibicować ukochanej drużynie - Polonii Warszawa, poznana koleżanka o oryginalnym imieniu Damroka została obdarzona nie tylko burzą rudych loków, ale i nader okazałym wzrostem, poza tym pasjonuje się kitesurfingiem, ojciec świata nie widzi poza Żeromskim, którego z serdecznością nazywa "Stefanem", marzy o szczegółowym zrekonstruowaniu okoliczności pobytu mistrza na Helu, z kolei jego pociechy marzą o znalezieniu towarzyszki życia dla ojca (ich mama nie żyje od wielu lat). 

A cóż można robić w niewielkim mieście poza sezonem? Wyobrażenia Róży i Benedykta są dość ponure - nie dziwią ich pozabijane deskami okna, pozamykane sklepy, sądzą, że Hel tak właśnie wygląda, gdy miną letnie miesiące. Okazuje się jednak, że to sztorm przerwał półwysep, a emocjonujące przygody wprost czekają na przybyszów ze stolicy. Róża słyszy donośne bicie dzwonów, ale dźwięk ten jest niesłyszalny dla innych osób, niespodziewanie cała trójka - przybysze oraz Damroka zwana Mroczką zostają wciągnięci przez wir, a gdy ta niebezpieczna przygoda się kończy, okazuje się, iż podróże w czasie to nie fikcja... W tej odległej przeszłości, "w starym Helu" bohaterowie spotykają ludzi serdecznych, pomocnych, ale i piratów! 

Emocji jest mnóstwo, a na dodatek książka pozwala nam poznać realia życia przed wiekami, codzienne zajęcia dawnych helan, ich zaskakujący nieco jadłospis, zwyczaje. 

To niezwykle wciągająca lektura, doskonała dla miłośników przyrody i historii, pasjonujących opowieść o przygodach. Dodam jeszcze, że autorka zapowiada kontynuację przygód Róży i Benedykta, zatem tak obiecująco rozpoczęta znajomość z bohaterami będzie miała ciąg dalszy!

Polecam
Katarzyna


"Skrzynia piratów"
Autor: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 256
Format: 12,8x19,8 cm
ISBN: 978-83-237-7059-6


Read On 0 komentarze

"Niebieskie okno, czyli o Dekalogu, dzieciach i świętym Janie Pawle II" - jak przybliżyć najmłodszym przykazania?

12:00




Kto z nas nie zetknął się z historyjkami o tym, jak dzieci przekręciły słowa modlitwy, jak zapomniały słowa kolędy i same "stworzyły" ciąg dalszy? Czasem to przejęzyczenie, niekiedy brak biegłości w wymawianiu danej głoski, często archaiczne czy nieznane wyrazy w tekście sprawiają, że dochodzi do takich lapsusów. Wybaczamy to najmłodszym i zdarzenia te pozostają jedynie jako dykteryjki przywoływane przy okazji rodzinnych spotkań. 

Z czasem dzieci nabierają biegłości w zapamiętywaniu i bez zająknięcia śpiewają kolędy, mówią modlitwy. No właśnie - bez problemów, ale i bywa, że nieco bezrefleksyjnie. Tak się zdarza, gdy bardziej przywiązujemy wagę do znajomości formułek, tak jakby opanowanie pamięciowe miało przez "osmozę" sprawić, że zmieni się i czyjeś zachowanie, postępowanie. 

Dlatego z całą pewnością warto rozwiewać wszelkie wątpliwości, odpowiadać na pytania, tłumaczyć, podsuwać lektury przybliżające te kwestie. I taką doskonałą pozycją ukazującą sens i wartość przestrzegania dekalogu jest "Niebieskie okno, czyli o Dekalogu, dzieciach i świętym Janie Pawle II". Osoba papieża nieprzypadkowo została wybrana - starsi pamiętają, z jaką serdecznością odnosił się On do dzieci, z jaką radością je witał, ile sympatii im okazywał. 

Dlatego też Jan Paweł II został przedstawiony jako ten wciąż troszczący się o najmłodszych dobry opiekun. Z niebieskiego okna obserwuje, jak się zachowują dzieci w różnych życiowych sytuacjach. Nie unikają one popełnienia błędów, w końcu nikt nie jest nieomylny, ale dzięki życzliwemu wsparciu, taktowym napomnieniom, zwróceniu uwagi wszystkie osoby postępujące niewłaściwie dostrzegają, że takie zachowanie smuci bliskich, krzywdzi innych, ba - że sami sobie wyrządzamy krzywdę lekceważąc Boże przykazania.

Trafnie dobrane historie w klarowny sposób wyjaśniają, jak należy rozumieć każde przykazanie - przywołane zdarzenie jest charakterystyczne, oczywiście nie wyczerpuje wszystkich interpretacji, ale z całą pewnością zapada w pamięć i pozwoli dzieciom dostrzec analogie w sytuacjach, które je same spotkają. Każdy rozdział kończy refleksja przypisana papieżowi dotycząca omawianego przykazania - pięknie sformułowania skłania do namysłu, zastanowienia się nad swoim postępowaniem. 

Kolorowa książka z intrygującą okładką "z okienkiem" na pewno przyciągnie uwagę dzieci - warto to wykorzystać - i choćby wspólnie przeczytać tę pozycję, przedyskutować sprawy w niej poruszone.

Polecam
Katarzyna







"Niebieskie okno, czyli o Dekalogu, dzieciach i świętym Janie Pawle II"
Autor: Ines Krawczyk MChR
Wydawnictwo Święty Wojciech
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 19,5 x 19,5 cm
ISBN: 978-83-7516-714-6



Read On 0 komentarze

"Liczę do 100" - z niedźwiedziami w świat liczb!

10:00


Niech Was nie zwiedzie tytuł tej książki, czy też fakt, iż jest to pozycja obrazkowa - takie informacje mogą wywołać wrażenie, że to książka dla maluchów, że jeśli mamy już jakąś pozycję z cyferkami zapoznającą, to nie ma sensu nabywać kolejnej. To zapewne prawda - ale nie w przypadku "Liczę do 100"! To przezabawna, urocza, sympatyczna i pełna niekonwencjonalnych zwrotów akcji historyjka dla odbiorców w każdym wieku, tych kilkuletnich i dla rodziców także;) I zapewniam: warto ją mieć w swoich zbiorach.

Jak się to udało autorce? Na pewno dzięki niezwykłej inwencji, świetnemu pomysłowi i rysunkom, które bawią, zaskakują, w ciekawy sposób ukazują rzeczywistość. 

Bohaterowie są niebanalni: sześć niedźwiedzi i ośmiu myśliwych będzie się spotykało na stronach tej pozycji kilkakrotnie - i oczywiście będą to dość emocjonujące zetknięcia. W końcu to niedźwiedzie, a nie pluszowe misie, zatem budzą respekt, choć z drugiej strony - to nader pokojowo nastawione zwierzęta, towarzyskie, żądne przygód. Dlatego też nie tylko las - naturalne miejsce występowania niedźwiedzi - będzie miejscem akcji: futrzaści bohaterowie "wproszą się" na przyjęcie, będą dość hucznie świętować zakończenie roku, nieobca im okaże się chęć odpoczęcia od trudów codzienności - zatem wybiorą się w podróż samolotem. Niedźwiedzie są też miłośnikami wydarzeń kulturalnych, lubią też rejsy po rzece. 

Już od czasów Kubusia Puchatka zwierzęta należące do tego gatunku są uważane za łakomczuchów - i niedźwiedzie z "Liczę do 100" godnie podtrzymują tę "tradycję";) A te wszystkie przygody sprawiają, że młodzi odbiorcy tej pozycji mogą się zmierzyć ze sztuką liczenia, bo i tak można tę książkę potraktować - jako pomoc w opanowaniu tej ważnej umiejętności. 

Można by pomyśleć, iż to nieco nudne: kolejne strony - i liczenie, wciąż o jeden element więcej, cóż w tym intrygującego? Na szczęście pomysłowość autorki wydaje się nie mieć końca! Będziemy liczyć grzyby i motyle, psy i gorące kartofle, uszy królików i listki koniczyny, krzesła i palce u nóg... Czasem kolejna liczba zostaje użyta do snucia opowieści, pojawia się jako element ilustracji. Na dodatek "obiekty do liczenia" są przemieszane ze sobą, niekiedy ukryte, więc ich sumowanie obejmuje także szukanie.

Pełna zwrotów akcji historia o niedźwiedziach ma oczywiście szczęśliwy finał. A na koniec - jeszcze ostrzeżenie - to nie jest historia do jednokrotnego przeczytania/obejrzenia. Gdy już dotrzecie do wieńczącej ją liczby 100, okaże się, że trzeba losy bohaterów prześledzić raz jeszcze... I jeszcze raz... :)

I chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że liczenie jest bardzo ważne, zwłaszcza gdy ma się w domu fanki zabawy w chowanego. Zatem i Młodsza nabrała już sporej biegłości w tej sztuce, w czym oczywiście spora zasługa "Liczę do 100" przeczytanej przez nas mnóstwo razy!:) 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











 "Liczę do 100"
Autor: Magali Bardos
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Format: 242 x 202 mm
ISBN: 978-83-62965-06-9




Read On 0 komentarze

"Nasza paczka i niepodległość. O sześciu polskich świętach" - ważne karty z naszej przeszłości

13:00



Dobrze jest mieć przyjaciół, zwłaszcza gdy tworzą taką dobraną, lojalną grupę jak bohaterowie "Naszej paczki". Pięcioro młodych osób, dziadek jednego z "paczkowiczów", który zawsze jest nieopodal oraz pies o intrygującym imieniu Dywan, który w nietypowy sposób dołącza do tej zgranej grupy to postacie, których nie sposób nie polubić. 

Paczka jest bardzo dobrze zorganizowana - jest szef (Jacek, narrator), mają też bazę (w parku), ustalają także "stroje organizacyjne", a spotkania przyjaciół stają się okazją do poznawania historii Polski, pochodzenia naszych tradycji, świąt, których proweniencja być może nie zawsze jest jasna, wiadoma. 

Sześć polskich świąt przywołanych w podtytule to Narodowe Święto Niepodległości, trzy majowe święta: Święto Pracy, Dzień Flagi oraz Święto Konstytucji, najmłodsze - bo uchwalone w ubiegłym roku święto - Dzień Wolności i Praw Obywatelskich oraz Święto Wojska Polskiego. Skąd się one wywodzą, jaka jest ich historia, dlaczego są dla nas tak ważne - tego wszystkiego młodzi czytelnicy dowiedzą się z rzeczowo, klarownie napisanych i bogato ilustrowanych rozdziałów. Jak widać (na drugiej i trzeciej fotografii poniżej), są zdjęcia, rysunki, mapy, na swego rodzaju osi czasu ujęto wydarzenia związane z przybliżanym świętem. 

Z kolei charakterystyczna kreska Daniela de Latour to ilustracje do przygód bohaterów związanych z życiem bazy: ustanowieniu jej święta, symboli paczki, "walce o niepodległość" kryjówki - toczonej z wrogą grupą Maciupków, kwestiami porządkowymi, które okazują się nader trudne do rozwiązania, pojawia się też tajemniczy niszczyciel, który dewastuje to tak drogie dla wszystkich miejsce... Jednak okazuje się, że wszystkie sprawy da się ustalić dzięki gotowości do ustępstw, współpracy, umiejętności wypracowania kompromisu, choć trzeba też będzie czasem sięgnąć po inne metody, ale w słusznej sprawie nie można robić uników - trzeba walczyć! 

Zatem przygody paczki przyjaciół przykują uwagę nawet tych mniej lubiących lektury osób, a obrazowy sposób przedstawienia naszych tradycji związanych ze świętami narodowymi sprawi, że wiedza na ten temat zapadnie w pamięć. 

Świetna książka, doskonała propozycja dla każdego, nie tylko dla małych pasjonatów historii!

Polecam
Katarzyna










"Nasza paczka i niepodległość"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Daniel de Latour
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 80
Format: 19x22,8 cm
ISBN: 978-83-281-0356-6



Read On 0 komentarze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Nasza strona główna

Agnieszka z Lawendowego Kredensu dla Kobietnik.pl

Napisz do nas:

inna-bajka(at)kobietnik.pl
Technologia Blogger.

Niebawem:

- "Ars Dragonia" Joanna Jodełka (Egmont)
- seria "Co to jest? Sprawdź, czy wiesz" (Arkady)
- seria "Czytamy bez mamy" (Debit)
- "Zosia i Gosia. Na psa urok!", "Zosia i Gosia. Co trzy głowy, to nie dwie!" Antje Szillat (Debit)
- "Figle i psoty Kaktusa i Skloty" Agnieszka Gadzińska (Skrzat)
- "Lumpetta" Christine Nöstlinger (Skrzat)
- "Czarownica i tajemnicza mikstura", "Czarownica i kociaki" Maja Strzebońska (Skrzat)
- "Wakacje grzecznego psa" Wojciech Cesarz, Katarzyna Terechowicz (Literatura)
- "Spacerkiem po Łodzi" (Literatura)
- "Jak zostałam wiedźmą" Dorota Masłowska (Wydawnictwo Literackie)
i wiele, wiele innych:)

Recenzje wg autorów:

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Followers

Archiwum bloga