facebook

Kobietnik - inna bajka

"Historia prawie wszystkiego. 200 wydarzeń i wynalazków, które zmieniły świat" - poszerzamy wiedzę o przeszłości!

20:30


Tytuł jest nieco enigmatyczny - ale sama pozycja niezwykle ciekawa! "Historia prawie wszystkiego" to de facto historia ludzkości, a autorzy potrafili na nieco ponad stu stronach zawrzeć wiadomości o człowieku począwszy od czasów prehistorycznych aż do współczesności. 

Wspólną wędrówkę - i poznawanie przeszłości - rozpoczynamy sześć milionów lat temu - wtedy to przodek człowieka zszedł z drzewa, zaczął poruszać się w pozycji wyprostowanej. Kolejne ważne wydarzenia następowały z różną częstotliwością - wiele czasu zajęło zdobycie umiejętności wykorzystania ognia, porozumiewania się, uprawy ziemi. Siedem tysięcy lat p.n.e. powstało pierwsze miasto - Jerycho. Przekonanie, że można wykonywać rozmaite prace łatwiej, szybciej, stało się bodźcem do poczynienia kolejnych ułatwień: wynaleziono koło, żagiel, pompę do wody, nastąpił rozwój pisma. Autorzy przywołują także postacie ważne dla rozwoju cywilizacji: Buddę, Konfucjusza, Hipokratesa, Archimedesa, Jezusa Chrystusa. 

Pozycja "Historia prawie wszystkiego" porusza rzeczywiście wiele tematów i przedstawia osiągnięcia ludzkości w rozmaitych dziedzinach - są informacje o wynalazkach ułatwiających codzienne życie, wiadomości z zakresu sztuki, kultury, ważne wydarzenia polityczne, odkrycia medyczne. Niektóre z artykułów zostały wzbogacone o informacje ujęte jako "Reperkusje" - zatem możemy dostrzec istotny wpływ danego odkrycia czy zdarzenia. Każdy tekst został opatrzony datą, niektóre wzbogacono o ilustracje, choć na ogół są to rysunki mające jedynie urozmaicić czytanie, dlatego też nie ma ich zbyt wiele - tu bardziej istotne są informacje zawarte w samym tekście. A są one rzeczywiście starannie dobrane, klarownie przedstawione, a autorzy starają się zachować obiektywizm. 

Można czasem zastanawiać się nad doborem opisanych zdarzeń. Czy Letnie Igrzyska Olimpijskie w Berlinie rzeczywiście koniecznie musiały być opisane w osobnym artykule? Ich otoczka wynikała z wcześniejszego tekstu dotyczącego przejęcia władzy przez Hitlera. Ale to tylko drobne uwagi - książka jest interesującym kompendium - przyda się w szkole, młodzi czytelnicy pasjonujący się taką tematyką będą zadowoleni, a wielką zaletą książki jest jej rzeczowość - opisy są jasne, nieprzeładowane szczegółami, a jednocześnie zaciekawiają i pozwalają stworzyć obraz dziejów ludzkości. 

Polecam
Katarzyna 









"Historia prawie wszystkiego. 200 wydarzeń i wynalazków, które zmieniły świat"
Autorki: Elizabeth MacLeod, Frieda Wishinsky
Ilustracje: Qin Leng
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: twarda
Liczba stron: 120
Format: 28,5 x 21 cm
ISBN: 978-83-7167-928-5



Read On 0 komentarze

"Młody ornitolog. Encyklopedia dla całej rodziny" - odkryjcie w sobie nową pasję!

11:10


W sobotę Starsza wychodząc z domu powiedziała: "Dziś będę fotografować ptaki!". Z realizacją było różnie, ale plan - piękny! I zawdzięczamy go właśnie "Młodemu ornitologowi", który rozbudza apetyty odkrywcze. Z ręką na sercu - rozbudza, wskrzesza i zaszczepia, bo jeśli chodzi o Młodszą, to tata przepytuje ją podczas oglądania: "Jak się nazywa ten ptak?", "Lodówka!" - pada natychmiast odpowiedź, "A ten?" - "Przecież rudzik" - odpowiada (dobrze, iż nie dodaje, że tata powinien umieć czytać;)). Starsza do tej pory była raczej niezbyt zainteresowana ptasim bractwem. Ale - jak widać - do czasu! I naprawdę nic w tym dziwnego - bo ta książka jest tak piękna, pokazuje ptaki w intrygujący sposób, że o rozbudzenie pasji ornitologicznej nietrudno. 

Musimy wiosną przetestować patenty opisane przez autora, bo choć nie mieszkamy w okolicach opisanych w rozdziale "Najlepsze ptasie miejsca w Polsce", to udało nam się do tej pory nieco ptaków zobaczyć. W mieście - wiadomo: te najpopularniejsze - kawki (ostatnio nawet albinosa!), gawrony, wróble, jaskółki. W okolicach mieszkania jednej z babć latem można obserwować polujące jerzyki. Ale najbardziej cieszymy się, że właśnie nadeszła zima! Wczoraj spadł śnieg, zatem jeśli przez parę dni będzie mróz, to wywiesimy nasze kulki dla sikorek! U drugiej babci naprzeciwko okna kuchennego rosną bzy, na których sikorki już od jakiegoś czasu jakieś atrakcyjne dla nich pożywienie znajdują, ale na dokarmianie czekamy do "prawdziwej zimy". Potem kulki pokarmu ciągle są "ozdobione" ptasimi stołownikami - przylatują sikorki bogatki i modraszki. Czasem wyprawiamy się do Olecka, a tam kroki od razu kierujemy nad Jezioro Oleckie Wielkie, gdzie zobaczyć można oprócz krzyżówek i łabędzi (które i u nas na zalewie spotykamy) także perkozy, łyski, a ostatnio widzieliśmy mandarynkę (dowód poniżej;)).

Dziewczyny są jeszcze zbyt nieletnie, by się obserwacją ptaków zająć - bo każdy dostrzeżony okaz wywołuje piski radości, okrzyki, prowokuje do skakania;) A przecież nawet te najbliżej nas żyjące gatunki są płochliwe. Dlatego chwilę musimy poczekać na rozpoczęcie bardziej profesjonalnych "podchodów", ale teoretyczną wiedzę już mamy - autor niniejszej pozycji, Andrzej G. Kruszewicz, szczegółowo przedstawia potrzebny ekwipunek (dlatego na liście wymarzonych prezentów gwiazdkowych pojawiła się lornetka, gdyż mamy "tylko" jedną;)), opisuje też zasady planowania wyprawy ornitologicznej. Pasjonaci dowiedzą się także, że warto prowadzić staranne notatki, a jeśli mamy możliwości i umiejętności - dokumentować fotograficznie swoje wyprawy i sukcesy w tej materii. 

Zanim odnotujemy kolejne osiągnięcia w dziedzinie ornitologicznych obserwacji, ćwiczymy rozpoznawania gatunków dzięki rozdziałowi "Polskie ptaki". Liczy on ponad sto pięćdziesiąt stron i został podzielony na dwie części - "Wszystkie inne" oraz "Ptaki śpiewające". Ciekawe opisy przybliżają nam świat ptaków, ich zwyczaje, ułatwiają rozpoznawanie gatunków, odróżnianie samca od samicy. Do tego każdy gatunek został przedstawiony na wielu fotografiach: widzimy ptaki w locie, żerujące, opiekujące się pisklętami, zdjęcia gniazd i jajek, są młode osobniki i dorosłe - to niezwykle dokładne portrety, zatem jesteśmy pewni, że w przypadku spotkania "oko w oko" uda się nam trafnie określić dostrzeżone okazy i precyzyjnie opisać (bo mamy zamiar notować wszystkie obserwacje, zgodnie z zaleceniami autora), nawet jeśli zrobienie fotografii nie będzie możliwe. 

Andrzej G. Kruszewicz przedstawia mnóstwo gatunków ptaków, a jeszcze bardziej imponująca jest umieszczona na końcu książki lista - "Gatunki ptaków stwierdzone w Polsce". Podaje ona stan bieżący - czyli właśnie w roku 2014 i pozycja "Młody ornitolog" jest jedyną publikacją zawierającą taką właśnie pełną listę. 

Piękna książka i bardzo ciekawie pokazująca świat pierzastej, latającej fauny. U nas zwycięża nawet w kategorii "lektury na dobranoc". To pozycja obowiązkowa dla wielbicieli przyrody, warto ją zatem wpisać na listę propozycji prezentowych! A nawet jeśli do tej pory ptaki nie przyciągały Waszej uwagi, to po sięgnięciu po "Młodego ornitologa" to się diametralnie zmieni!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki















Mandarynka wśród krzyżówek;) (fot. Wojciech Otłowski)


Mandarynka (fot. Wojciech Otłowski)


"Młody ornitolog. Encyklopedia dla całej rodziny"
Autor: Andrzej G. Kruszewicz
Wydawnictwo: Multico Oficyna Wydawnicza
Oprawa: twarda
Liczba stron: 224
Format: 23 x 28 cm
ISBN: 978-83-7763-296-3



Read On 0 komentarze

"Wielka księga Basi i Franka" - najprzyjemniejsze poznawania świata!:)

22:05




Wydawać by się mogło, że to po prostu kolejna książka o "rzeczach pierwszych" dla najmłodszych odbiorców. Sporo jest na rynku księgarskim pozycji, dzięki którym maluchy poznają kolory, kształty, w których mowa o częściach garderoby, rozmaitych pojazdach, zwierzętach - tych "naszych" oraz egzotycznych. Jednak warto spośród mnogości propozycji wybrać właśnie "Wielką księgę Basi i Franka", bo ta książka jest niesłychanie sympatyczna, radosna, na dodatek oprócz takich oczywistych nieco tematów porusza i inne - uczucia, codzienne zdarzenia z życia najmłodszych, pierwsze wyzwania, które się pojawiają. 

To, co nam szczególnie się spodobało, to narracyjność tego przekazu. O wiele przyjemniej jest czytać historyjkę o ubieraniu się czy kolejnych posiłkach, niż odpowiadać na litanię pytań: "A co to?", "A to?", "A to?"... Franek to młodszy brat Basi - ci, którzy zetknęli się z "dużymi" pozycjami o przygodach jego starszej siostry, wiedzą, że czasem na linii brat-siostra iskrzy;) Ale to w końcu naturalny stan rzeczy - jednak takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, a w opowiadaniach z niniejszego tomu te stosunki są wprost idylliczne: Basia cierpliwie tłumaczy wszystko braciszkowi, opiekuje się nim, pomaga mu, razem bawią się, obecność siostry jest nieodzowna, a jej brak budzi głośne protesty Franka. Idealne rodzeństwo - tak byśmy ocenili bohaterów, zatem teksty te mogą być swego rodzaju lekcją wychowawczą dla małych czytelników posiadających młodszego brata czy siostrę. Bo choć książka przeznaczona jest dla maluchów, to i nieco starsze rodzeństwo chętnie posłucha tych historii. 

Być może niektórzy zetknęli się z książeczkami o Basi i Franku zawierającymi pojedyncze historie. Było takich tytułów osiem, miały także nieco inną formę - twardostronicowe publikacje niewielkich rozmiarów nadawały się świetnie do samodzielnego "studiowania" przez najmłodszych. Niniejsza pozycja ma miękkie okładki (ale jednocześnie trwałe), nieco większy format, no i zbiera wszystkie dotychczas opublikowane historie, a do tego mamy kilka nowych - o chorowaniu, humorach, kształtach i pojazdach. Na dodatek w zbiorowym wydaniu są jeszcze pomysłowe zadania utrwalające wiedzę maluchów - jak choćby widoczne na drugim zdjęciu poniżej skarpetki, które trzeba połączyć w pary.

Niewątpliwy atut opowieści o Basi i Franku to kolorowe ilustracje, z idealnie wyważoną liczbą szczegółów - przybliżają najmłodszym otaczający świat, zaciekawiają, skupiają uwagę. 

To świetna pozycja, a gdy do tego dodamy niezwykle atrakcyjną cenę, to jasne jest, że książka powinna znaleźć się na półce biblioteczki każdego malucha!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Wielka księga Basi i Franka"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 160
Format: 19,7x19,7 cm
ISBN: 978-83-281-0474-7




Read On 1 komentarze

"Pobawimy się?" - o meandrach dziecięcych przyjaźni

19:30



Takie dwa zwykłe dni, codzienne sprawy, nieletnie bohaterki - a przecież jednocześnie wiele tu treści, istotne kwestie zostały poruszone. Z krótkich opisów wynikają bogate charakterystyki, które dopełnione przez świetne ilustracje (uwielbiamy i ten aspekt twórczości Piji Lindenbaum!) sprawiają, że ta historia działa na wyobraźnię, pozwala wczuć się w opisane sytuacje, dostrzec ich przekaz ważny dla wszystkich młodych czytelników. 

Tola jest wymuskana - w adekwatnym stroju, ze spineczką, w białej spódniczce, grzeczna, przykładnie szoruje zęby, bawi się "kreatywnie", bo z zapałem wycina przeróżne rzeczy nożyczkami. W ten uporządkowany świat wkracza Benia - rozczochrana, z plamą na czole, w stroju niepasującym do warunków pogodowych - pełna wigoru, z mnóstwem pomysłów, wszędzie jej pełno (co symbolizuje choćby pierwsza ilustracja poniżej umieszczona). Sypie propozycjami, ma dla swojej przyjaciółki patyk, porcję lodów, mnóstwo cierpliwości... Tola zaś nie ma skrupułów, by dobitnie pokazać, że nie ma ochoty na żadną wspólną zabawę. I tak mimo woli nasza sympatia skłania ku Beni. 

Wprawdzie trudno jest się zmusić do polubienia kogoś, ale jak się okazuje nazajutrz - bez Beni jest nudno! Już po odejściu koleżanki Tola żałuje braku bratniej duszy, zatem następnego dnia sama idzie na poszukiwanie jej. I widzimy, że tak naprawdę bardzo miło jest bawić się wspólnie, że odmienne propozycje zabawy mogą być intrygującą odmianą, że wyjście na zewnątrz to naprawdę fajny pomysł - nawet gdy pada deszcz czy gdy pojawia się groźny pies. Zresztą z taką przyjaciółką jak Benia nie trzeba się bać psa - a i w domu można coś fajnego wspólnie robić. 

Podoba się nam w tej lekturze ta kreatywność Beni, a drugiego dnia - obu bohaterek - w organizowaniu sobie czasu, cieszymy się, że tak właśnie potoczyły się zdarzenia, mamy nadzieję, że "historia drugiego dnia" zainspiruje wszystkie "marudy". Takie proste słowa: "Pobawimy się?" mogą być kluczem do wspaniałych chwil!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki

PS. I jeszcze oczywiście Mruki nas zachwycił! Prześliczny kot!:)






"Pobawimy się?"
Autor, ilustrator: Pija Lindenbaum
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 36
Format: 22 x 26,5 cm
ISBN: 978-83-7776-081-9


Read On 0 komentarze

"Kajtek i miś" - niebanalnie o codziennych zdarzeniach

13:10



Ostatnio nie czytamy: ani na dobranoc, ani w dzień, ani na pociechę. Starsza mówi, że książki są długie. Zresztą - pewnie trochę nam właśnie "Kajtek i Miś" poziom zawyżyli. Bo to taka pozycja, którą dzieci kochają, siedzą zasłuchane, skupione i chłoną. Autorzy tak genialnie oddają sposób myślenia, patrzenia na świat najmłodszych, tak świetnie potrafią opisać banalne wydawałoby się sprawy, że mali słuchacze angażują się bez reszty - zatem są wszystkie klasyczne objawy: nigdy dosyć czytania, zawsze są prośby o kolejny rozdział, bohaterowie są potem przywoływani - w rozmowach wspominamy szczególnie poruszające chwile, zabawne przygody, no i wreszcie gdy już przeczytałyśmy ostatni rozdział pojawił się zawód, że to już koniec... Na szczęście na okładce czytamy, że w przygotowaniu jest kolejna część przygód ulubionych bohaterów - "Kajtek i Tosia". 

Tosię także już poznałyśmy - to przyjaciółka Kajtka. Oboje mają po kilka lat, przyjaźnią się, mieszkają niedaleko od siebie, zatem i często się odwiedzają. Tosia nocuje u Kajtka, razem wyprawiają się na wysypisko śmieci, łączą ich wspólne tajemnice. Świetnie się rozumieją, choć i czasem jakieś nieporozumienia się pojawiają, wtedy pomocą służy mama Kajtka. Chętnie podejmuje się roli mediatora, ale nie tylko - równie ochoczo kibicuje zabawom dzieci, włącza się w nie, aprobuje różne pomysły syna, a choć czasem nieco oponuje, to Kajtek potrafi znaleźć przekonujące argumenty. Taka mama to skarb! 

Przemiłe są te opowieści - o codziennych zdarzeniach, pozornie zwykłych zabawach, a tak ciepłe, pogodne. Nie przypadkiem w tytule pojawia się także Miś - i to pisany wielką literą. Miś jest przyjacielem Kajtka, powiernikiem, pocieszycielem, razem się bawią, Miś dodaje otuchy chłopcu, z kolei Kajtek czasem prosi o wytłumaczenie czegoś Misiowi. To jedna z niewielu zabawek, jakie chłopczyk ma. Razem z Tosią spędzają dużo czasu na podwórku, bawią się tym, co znajdą, Kajtek buduje z desek dom, zaś z chodników, skrzynki i krzesła oraz wyproszonego/pożyczonego odkurzacza robi samolot, którym "leci na pustynię". Ważna jest wyobraźnia, kreatywność, wyrozumiałość rodziców, którzy pozwalają na różne "eksperymenty", doświadczanie samodzielności, uczenie się działania, tworzenia. Dzieci mogą się pobrudzić, użyć mniej oczywistych przedmiotów do zabawy, liczyć na czas i uwagę dorosłych, którzy nie będą "dla zasady" ograniczać dziecięcej ciekawości, pomysłowości. 

Wprost trudno wyrazić, jak bardzo spodobała się nam ta pozycja - dodam, że dziewczyny, które zazwyczaj nawet w po wielokroć przeczytanych książkach wnikliwie oglądają podczas lektury ilustracje, tak tym razem były skupione na historiach, słuchały, przeżywały. Bo trzeba przyznać, że akurat ilustracje nie są najmocniejszą stroną tej książki, ale za to przygody Kajtka i Misia są genialnie wprost opisane! We trzy czekamy zatem na "Kajtka i Tosię", a jeśli sięgniecie po tę książkę, to na pewno dołączycie do nas w tych oczekiwaniach!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Kajtek i miś"
Autorzy: Jujja Wieslander, Tomas Wieslander
Ilustrator: Olof Landström
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 126
Format: 15 x 21 cm
ISBN: 978-83-7776-064-2


Read On 0 komentarze

"Tomek i Jacek. Piraci z Lua Lua" - wakacje pełne przygód!

19:40



Na świąteczne lektury jeszcze zdecydowanie za wcześnie, może warto zatem nieco się cofnąć w czasie (lub wybiec zdecydowanie dalej w przyszłość) - do wakacji! Wydarzenia przedstawione w komiksie "Tomek i Jacek. Piraci z Lua Lua" w takich właśnie sympatycznych okolicznościach się rozgrywają. Kolejny rok nauki w Szkole Podstawowej nr 8 im. Wojciecha Zagwozdki w Małej Polanie dobiegł końca. Plany uczniów są różne: wyjazd na kolonie, do babci, ale najciekawszym celem okaże się z całą pewnością Lua Lua nad Morzem Rabarbarowym! Tak właśnie wybierają się Tomek i Jacek, a choć jadą z rodzicami Tomka, to oczywiste jest, że takie duże misie (jak widzicie - bohaterowie są właśnie misiami;)) mogą czasem pozwolić odpocząć rodzicom i sami wymyślić sobie zajęcie. 

Jak pewnie podejrzewacie, samodzielność w tym przypadku może mieć nie do końca przewidywalne skutki... Wakacyjne przygody nie mogą być nudne - więc przygotujcie się na zwroty akcji, tajemnicze wydarzenia, niezwykłe postacie zagoszczą na kartach komiksu - jeszcze bardziej oryginalne niż przyjaciele-misie;) I wreszcie - skoro Lua Lua leży nad morzem, zatem pojawią się morskie opowieści, piraci, skarby, a do tego... wprost niewiarygodne miejsce - świat na opak! 

Emocjonujące, wciągające przygody przykuwają uwagę czytelników (czy młodych słuchaczy), a "przy okazji" w historii tej odnajdziemy ważne kwestie: choćby przesłanie o oszczędzaniu wody, apel, by jej nie marnować, pochwałę altruizmu, bezinteresownej pomocy. Okazuje się także, że skarb piratów, który siłą rzeczy nie został pozyskany przez nich uczciwą drogą, nie przynosi szczęścia. 

Tomek i Jacek to sympatyczni bohaterowie, zatem gorąco kibicujemy im i cieszymy się, gdy zdarzenia zmierzają do szczęśliwego finału. To pomysłowi, odważni bohaterowie, a oprócz charakteru podobać się mogą ich wizerunki. Rysunki Jakuba Grocholi - barwne, z idealnie wyważoną ilością szczegółów, przypominają nieco kreskówki, zatem bez trudu zdobywają serca młodych czytelników.

Polecam
Katarzyna









"Tomek i Jacek. Piraci z Lua Lua"
Autor: Michał Chojnacki
Ilustrator: Jakub Grochola
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 48
Format: 17x26 cm
ISBN: 978-83-281-0272-9



Read On 0 komentarze

"Mur. O historii powojennego Berlina" - patent na zaciekawienie lekturą, przeszłością

13:10



Zachwytów nad serią "Czytam sobie" ciąg dalszy! (wcześniejsze: tu i tu
Autorzy książek z tego cyklu postawili sobie bardzo ambitne zadanie - tekst już nie tylko ma ściśle odpowiadać zasadom, które umożliwiają lekturę najmłodszym (m.in. 23 podstawowe głoski, krótkie zdania), nie tylko ma zaciekawić, wciągnąć debiutującego czytelnika, ale też przekazać mu wiedzę o ważnych zdarzeniach z przeszłości, wybitnych osobach, przełomowych chwilach. Seria "Fakty" wzbogaciła się niedawno o kolejne pozycje, a wśród nich jest książka autorstwa Rafała Witka - "Mur. O historii powojennego Berlina". 

Autorowi udało się opowiedzieć najmłodszym o tych zdarzeniach w sposób klarowny, ciekawy. Z pozoru zwykły rodzinny spacer przeradza się w lekcję historii, a w końcu sprawy idą jeszcze dalej - i bohaterowie sami tę historię tworzą. Sprzeciw małej dziewczynki wobec bezsensownych decyzji jest inspirujący - młodzi czytelnicy mogą niejako "naocznie" obserwować wydarzenia sprzed ćwierćwiecza. 

Niedługi tekst porusza wiele ważnych kwestii - dziecko dowiaduje się, dlaczego mur zaistniał, jakie były tego konsekwencje, jak wyglądał i co z niego pozostało. Po lekturze warto sprawdzić, czy historia ta została przeczytana z uwagą - umożliwiają to pytania umieszczone w książce, mamy też okazję porozmawiać o tym, co zostało opisane. 

Ilustracje Doroty Łoskot-Cichockiej są świetnym dopełnieniem tekstu - obrazowe pokazanie miasta, muru, ludzi pomaga zrozumieć tę historię. Są oczywiście i nalepki, i dyplom, a książka ma poręczny format. 

Wspaniały pomysł na przybliżenie najmłodszym zdarzeń sprzed lat!

Polecam
Katarzyna








"Mur. O historii powojennego Berlina"
Autor: Rafał Witek
Ilustrator: Dorota Łoskot-Cichocka
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 48
Format:  14,5x18,5 cm
ISBN: 978-83-237-7126-5



Read On 0 komentarze

"Kot kameleon" - o miłości, wyobraźni i kotach...:)

10:30



Powieściowa klamra - przyjazd Natalki do babci na wieś i jej powrót do domu w mieście pokazuje różnicę nastrojów dziewczynki, jest dobitnym dowodem na to, że ten pobyt nie okazał się tak smutny, nudny, przykry, jak się tego spodziewała Natalka. Owdowiała babcia wydaje się dziewczynce nieco daleka, zmarły dziadek zawsze potrafił rozbawić dziewczynkę, miał mnóstwo intrygujących pomysłów, zatem gdy go zabrakło, odwiedziny na wsi przestały sprawiać przyjemność...

Na dodatek nie będzie obok rodziców - muszą odwiedzić chorą koleżankę. Jedyną pociechą wydaje się być przygotowany zapas zabawek, gier. Nic dziwnego, że gdy dochodzi do pomylenia toreb (identyczną miał tata i tę - ze swoimi rzeczami zostawił), Natalka jest załamana, wydaje się to jej najokropniejszym zbiegiem niefortunnych okoliczności.

Ale wnet okaże się, że ulubione zabawki czy konsola nie są wcale potrzebne, ba - nie będzie ich ani trochę brakować Natalce, która odkryje tajemnice babcinego domu, zaprzyjaźni się z dość dotychczas nieufnie zachowującym się czarnym kotem babci - Blekotem, pozna historie z przeszłości swojej mamy i znajdzie pewien magiczny przedmiot, który tak naprawdę jest mało użytecznym kawałkiem zniszczonej dawno temu rzeczy... 

Babcia serwuje Natalce kakao z piernikowymi przyprawami, równie aromatycznie doprawioną herbatę z hibiskusa, piecze pyszności, rozpieszcza knedlami ze śliwkami... Od razu robi się cieplej, prawda? Taka sympatyczna jest cała opowieść! I wypływa z niej pełne serdeczności przesłanie - warto pielęgnować więzy rodzinne, najmilej spędzony czas to wcale nie chwile poświęcone na gry komputerowe - a te, gdy poznajemy ciekawych ludzi, robimy coś wspólnie, opowiadamy sobie o naszych doświadczeniach, robimy coś kreatywnego, często z myślą o innych.

Ci, którzy znają opowieści o sennych marzeniach Bartka autorstwa Joanny Wachowiak ("O czym się nie śniło dorosłym" oraz "Ja chyba śnię") i tu znajdą podobne elementy - tym razem niezwykłe rzeczy dzieją się na jawie! W podróżach do krainy wyobraźni pomaga dziewczynce ładny, ale na pozór bezużyteczny kawałek witrażowej lampy. Kolorowe szkiełka wydają się mieć moc zmieniania świata, choć tak naprawdę to nasza wrażliwość, kreatywność, umiejętność dania się ponieść skrzydłom fantazji tak działają - to one pozwalają dostrzec więcej, zobaczyć inaczej...

To piękna opowieść, wzruszająca, pełna radosnych chwil, zwykłych-niezwykłych odkryć. I są tu koty! Mamy zatem idealnie dobrane składniki, piękne wydanie z zachwycającymi ilustracjami - cudowną historię rozgrzewającą serce!

Polecam
Katarzyna








"Kot kameleon"
Autor: Joanna Wachowiak
Ilustrator: Emila Dziubak
Wydawnictwo: Bis
Oprawa: twarda
Liczba stron: 144
Format: 14,8 x 18,5 cm
ISBN: 978-83-7551-403-2


Read On 0 komentarze

"Wierszyki ćwiczące języki" - pomoc dla najmłodszych i ich rodziców!

13:00



To naturalny, bardzo popularny sposób ekspresji najmłodszych - wymyślanie piosenek, wierszyków, śpiewanie swobodnie zestawionych sylab. Czasem intensywność tej pierwszej twórczości nieco jest nużąca, bo pociechy bywają wprost niezmordowane;) A gdyby tak wymyślić sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym? Oprócz takiej nieskrępowanej zabawy możemy zaproponować "zabawę sterowaną", która na dodatek przyniesie wymierne korzyści.

Bardzo ciekawą propozycją są wydane przez Naszą Księgarnię "Wierszyki ćwiczące języki". Sam tytuł sugeruje nam pewną zawartość - któż nie zetknął się z karkołomnymi łamańcami naszpikowanymi mnóstwem trudności! Wierszyki czy frazy o królu Karolu kupującym korale, Saszy spacerującym szosą, chrząszczu w trzcinie czy o jeżach mieszkających na wieży znamy chyba wszyscy. Ich recytowanie, wymawianie w szybkim tempie wprawia w zachwyt słuchające maluchy, ale powtórzenie choćby jednego wyrażenie, zwrotu jest nie lada wyzwaniem! A niepowodzenie różnie są przyjmowane, czasem frustrują, zniechęcają, podkopują wiarę w siebie... Zresztą - bądźmy szczerzy: czy takie zbitki trudnych do wymówienia głosek tak często w naszych wypowiedziach się pojawiają? Wprost przeciwnie - staramy się unikać takich nagromadzeń w tekstach, zamiast użyć homonimów szukamy synonimów, by tekst był jednoznaczny. 

Dlatego niniejsza pozycja nie jest zbiorem funkcjonujących od lat łamańców, nie ma tu też wierszy tworzonych na ich wzór. To książka dla najmłodszych i ich rodziców - posłuży jednym i drugim. Rodzice, opiekunowie zachęcając dzieci do powtarzania wierszyków mogą upewnić się, czy daną głoskę dziecko wymawia poprawnie, monitorować rozwój mowy i w razie wątpliwości szukać pomocy u logopedy, foniatry. 

Jest kilka zagadnień, na których "wszyscy się znamy" - doskonale orientujemy się w polityce, jesteśmy "specjalistami" od przeróżnych dolegliwości, a wychowanie dzieci to przysłowiowa pestka - na pewno jednak czasem dobre rady osób kompetentnych nam się przydadzą. Jeśli czteroletnia pociecha nie wymawia "r" to jest to zupełnie normalny stan rzeczy, bo dopiero około piątego roku życia tę umiejętność dzieci zdobywają, ale niektóre trudności z wymową powinny nas skłonić do działania (zamiana głosek dźwięcznych na bezdźwięczne, wsuwanie języka między zęby, mieszanie głosek o zbliżonym miejscu artykulacji). 

Autorzy niniejszej pozycji mają bogate doświadczenie w dziedzinie logopedii, pani Maria Galewska-Kustra prowadzi gabinet logopedyczny, specjalizuje się w terapii opóźnionego rozwoju mowy i zaburzeń artykulacji, zaś Elżbieta i Witold Szwajkowscy są autorami przeróżnych pomocy dydaktycznych, książek wspierających terapię logopedyczną, za swe prace byli wielokrotnie nagradzani. Nic zatem dziwnego, że opracowana przez nich pozycja cieszy i bawi najmłodszych, służy pomocą rodzicom, poprzez zabawę pomaga ćwiczyć tak ważną dla wszystkich kwestię - poprawną wymowę.

W podzielonej na trzy części książce znajdziemy propozycje wierszyków, ćwiczeń dla czterolatków, pięciolatków, a wreszcie trudniejsze teksty - "Rymowanki dla chojraków". Zaletą wszystkich tych tekstów jest kontekst bliski najmłodszym. Popularne łamańce językowe czasami mają mało wspólnego z rzeczywistością, a dzieci, choć lubią fantazjować, to w tego typu ćwiczeniach chętniej opierają się na konkretach. Mamy zatem zabawne wiersze dotyczące przygód dziewczynek i chłopców, są i historyjki dotyczące zwierząt, do tego - sympatycznie zilustrowane! Rysunki przykuwają uwagę, bawią, zaciekawiają. Świetnie uzupełniają wierszyki, na przykład wyjaśniają, dlaczego Władzio ledwo widzi i czemu Zbyszek nie ma pożytku z otrzymanego gadżetu. Wierszyki z pierwszej części i kilka z części drugiej bazują na powtarzeniu sylab zwierających głoski sprawiające trudności (np. "Wo-wo, wo-wo,/ciepła woda./Gdy się miety,/miodu doda,/owy-owy-owy,/to napój gotowy."), co w naturalny sposób ułatwia ćwiczenie problematycznych głosek. Aby urozmaicić korzystanie z książki, autorzy proponują pytania, które można zadać dzieciom, rozwijają ich ciekawość, jest tu też kilka nowych wyrazów, które najmłodsi mogą przyswoić (jak choćby dżonka czy właśnie wspomniany gadżet). Są i ćwiczenia na spostrzegawczość, prośba o opowiedzenie, co się zdarzyło bohaterowi. Możemy też sami wymyślać polecenia związane z treścią, ilustracją, razem uczyć się wierszyków na pamięć. 

Przydatna, warta uwagi pozycja, pomoże nam rozwiać obawy związane z poprawną wymową, posłuży do ćwiczeń i wspólnej zabawy!

Polecam
Katarzyna








"Wierszyki ćwiczące języki, czyli rymowanki logopedyczne dla dzieci"
Autorzy: Marta Galewska-Kustra, Elżbieta i Witold Szwajkowscy
Ilustrator: Joanna Kłos
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Format: 165x215 mm
ISBN: 978-83-10-12738-9



Read On 1 komentarze

"Kacper i Plaster" - wielkie zamieszanie z powodu małej fretki:)

10:20




Nie jest łatwo napisać tekst zgodnie z zaleceniami przyjętymi dla pierwszego czy też drugiego poziomu "Czytam sobie". Wszak to raptem 23 podstawowe głoski w pierwszym przypadku, dodatkowo - "h" w drugim: nie ma tu dwuznaków, zmiękczeń, samogłosek nosowych... Spróbujcie - a sami przyznacie, że to nie lada wyzwanie! A na dodatek to ma być przecież lektura wciągająca, przykuwająca uwagę. Takie jest założenie - rozbudzić w najmłodszych czytelniczą pasję, zachęcić do sięgania po książki dla przyjemności, bo - wiemy to doskonale - zalety wypływające z takiego stanu rzeczy są nie do przecenienia!

Pani Zofia Stanecka jest w naszej rodzinie admirowana od lat - za sprawą Basi rzecz jasna! Bo też jest to tak sympatyczna dziewczynka, tak energiczna, pomysłowa i "prawdziwa", że chyba nie ma osoby, które nie uległaby jej czarowi. Tym razem głównym bohaterem jest chłopczyk, nieco starszy niż Basia, bo będący już uczniem. Ale nie tylko - jest i "zwierzęcy" bohater! Basia ma żółwia Kajetana, Kacper - jeszcze bardziej oryginalnego pupila - fretkę Plastra! Kajetan siłą rzeczy jest nieco "statycznym" podopiecznym, a fretka? Wprost przeciwnie! To wulkan energii! Każde zwierzątko wymaga naszej opieki, ale fretki są szczególnie wymagające - wszędobylskie, sprytne, skoczne, potrafią wejść wszędzie, a to wchodzenie, przemieszczanie wiąże się z przeróżnymi mniejszymi lub i większymi szkodami ... 

Domyślacie się pewnie, że pomysł zabrania ukochanego pupila do szkoły nie był najwłaściwszą decyzją. Zwierzątko bardzo szybko stwierdziło, że torba Kacpra nie jest najlepszym miejscem, w którym może przebywać... Jak się ta przygoda skończyła - tego debiutujący czytelnicy dowiedzą się z nowej książki należącej do poziomu pierwszego serii "Czytam sobie". 

Ale nie tylko wciągająca, zabawna opowieść na nich czeka - z tej historii można wysnuć i zalecenia dotyczące opieki nad posiadanym zwierzątkiem, poznać kilka nowych słów (choćby aloes czy asparagus), to także okazja do przybliżenia wielkiej sztuki (Kacper zabiera Plastra do muzeum, by na obraz "Dama z gronostajem" pokazać pupilowi "kuzyna").

Polecam
Katarzyna






"Kacper i Plaster"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Agnieszka Żelewska
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format:  14,5x18,5 cm
ISBN: 978-83-237-7112-8


Read On 0 komentarze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Nasza strona główna

Tu zaglądam:

Napisz do nas:

inna-bajka(at)kobietnik.pl
Technologia Blogger.

Niebawem:

- "Ars Dragonia" Joanna Jodełka (Egmont)
- "Najsłynniejsze legendy europejskie" Dymiter Inkiow (Media Rodzina)
- "Róże w garażu" Agnieszka Tyszka (Akapit Press)
- "Teoria pana Alberta" Anna Czerwińska-Rydel (Egmont)
- "Świąty Mikołaj" Agnieszka Tyszka (Egmont)
- "Czerwony i Zielony" Gabriel Gay (Widnokrąg)
- "Krakowski rynek dla chłopców i dziewczynek" Michał Rusinek (Literatura)
- "Smok w powidłach" Joanna Papuzińska (Literatura)
- "Narodziny liter" Stefan Themerson (Widnokrąg)
- "A... a... a... kotki dwa" Ewa Szelburg-Zarembina (Zysk i S-ka)
- "Klasycy dzieciom" (Nasza Księgarnia)
- "Poczytaj mi, mamo. Księga piąta" (Nasza Księgarnia)
i wiele, wiele innych:)

Recenzje wg autorów:

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Followers

Konkurs - zajrzyjcie:)

Archiwum bloga