facebook

Kobietnik - inna bajka

"Wakacje z krową, czołgiem i przestępcą" - kolejna zwycięska próba przyjaźni:)

23:00


Proponowanie lektury o wakacjach pod koniec pierwszego miesiąca nauki wydaje się być wymyślną torturą... Jednak - nic bardziej mylnego! Po pierwsze plany dobrze znanego niektórym bohatera - to znaczy wyjazd na kolonie, emocje, przygody, coś niecodziennego, nie spełniają się ani na jotę. Jego udziałem staje się pobyt na wsi z dziadkiem, którym Kuba ma się opiekować. Pociechą jest towarzystwo najlepszego przyjaciela - Wojtka, ale jak się pewnie domyślają ci, którzy przeczytali pierwszą część, siostra-bliźniaczka kolegi również z nimi będzie spędzać letni czas. Zatem to nie wakacje życia, ale mały dramat - albo nawet wielki, więc przyjaciele pragną uniknąć "zsyłki";) I tu pojawia się powód drugi: pomysły chłopców są tak niesamowite, ich przygody jak zabawne i zaskakujące, że nie będziecie mogli się oderwać od tej pozycji!

Podobnie jak w przypadku pierwszej części przygód, tak i tym razem chłopcy wyszukują "sensacyjną" sprawę, tajemniczego "przestępcę" i próbują dociec prawdy. Nie jest to jednak detektywistyczna opowieść udowadniająca, że dzieci są genialnymi śledczymi, a dorośli nieporadnie błądzą w gąszczu oczywistych znaków - Małgorzata Strękowska-Zaremba tworzy historię pełną zbiegów okoliczności, nieco gmatwa zdarzenia, mnoży przeciwności, ale z drugiej strony ma to znamiona prawdopodobieństwa, mali bohaterowie zachowują się w sposób typowy dla swego wieku, a cała akcja nie sprawia wrażenia sztucznej i wysilonej. 

W "Wakacje z krową, czołgiem i przestępcą" poruszonych zostało sporo tematów: więzy rodzinne, odpowiedzialność za inną osobę, dbanie o zdrowie, rozmaite pasje i traktowanie ich z szacunkiem (nawet takich nietypowych jak... szukanie diabłów!), a nawet pierwsze uczucia. Wszystkie te kwestie poznajemy w pierwszoosobowej narracji, a przekazuje je nam Kuba, który sam miewa mnóstwo ciekawych pomysłów, a do tego ochoczo realizuje propozycje Wojtka, pasjonata programów telewizyjnych, z nich to czerpiącego wiedzę o świecie i dopasowującego to, co się przyjaciołom przydarza, do schematów znanych z seriali czy sensacyjnych audycji. Jest to więc swego rodzaju przestroga przed uzależnieniem od telewizji - na pewno o wiele lepiej czas poświęcić lekturze, a zwłaszcza tak wciągającej i zabawnej jak ta!

Warto dodać, że to kolejne wydanie tej powieści, ale z nowymi ilustracjami - humorystycznymi, świetnie oddającymi zdarzenia i emocje. Jest ich bardzo wiele, niemal na każdej stronie je znajdziemy, co w połączeniu z zabawnymi perypetiami i zakończeniami rozdziałów, w których Kuba zapowiada, jakie emocje nas jeszcze czekają, sprawia, że przeczytanie całej ponaddwustustronicowej książki nie zabierze Wam wiele czas, ba - ostrzegamy, by przed sięgnięciem po lekturę odrobić lekcje, bo obowiązki mogą ucierpieć!;)

Polecam
Katarzyna







"Wakacje z krową, czołgiem i przestępcą"
Autor: Małgorzata Strękowska-Zaremba
Ilustrator: Monika Pollak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 208
Format: 14 x 19,2 cm
ISBN: 978-83-10-12985-7

Read On 1 komentarze

"Rok w przedszkolu" - dwanaście miesięcy pełnych radosnych chwil

23:30


Drugi rok w przedszkolu powinien rozpocząć się gładko i bezproblemowo - no i zapowiadało się, że tak będzie: Młodsza deklarowała już od połowy sierpnia - "Nie mogę się doczekać września, bo poznam nowe koleżanki i kolegów" - bo starszaki z jej grupy trafiły do innego oddziału. Ale tak gładko się wszystko jednak nie potoczyło... Inne panie, koleżanki jakoś się podobierały w pary, inna niż spodziewana sala (taka mini-mikro, i cóż z tego, że starsza siostra dwa lata tam miała zajęcia, skoro wymarzyło się inną...) Parę rozczarowań nas spotkało, na szczęście teraz, pod koniec września, możemy powiedzieć, że wychodzimy na prostą, udało się nam pogodzić z pewnymi sprawami, coś się pozmieniało:) (w ubiegły piątek w szatni Lenka pokazała paluszkiem Młodszą i powiedziała swojej mamie: "To jest moja nowa przyjaciółka":)). Wiele znaczyła dla nas też ostatnio wydana przez Naszą Księgarnię pozycja - "Rok w przedszkolu".

Gdy się ma za sobą pewien bagaż doświadczeń w placówce, to wie się, co nas czeka - Dzień Przedszkolaka, kolejne uroczystości, bal karnawałowy, bardzo radosny Dzień Babci i Dziadka, Święto Rodziny, wycieczki, wyprawy do kina, przedstawienia, koncerty, spacery, codzienne zabawy i nauka, mnóstwo radosnych, zapadających w pamięć chwil. Ale wrzesień ma to do siebie, że najmłodsi chyba najlepiej pamiętają beztroskę wolnych dni, rodzinne wyjazdy, wolny czas spędzany w ulubiony sposób - warto zatem przypomnieć, że choć czeka nas poranne wstawanie i konieczność rozstania z bliskimi na parę godzin, to niejako "w zamian" otrzymuje się mnóstwo ciekawych doświadczeń, przyjemnych wrażeń, cudownych, wesołych momentów, nowe przyjaźnie, emocje i możliwość rozwijania się, zdobywania wiedzy i nabywania umiejętności. 

Autorska publikacja Przemysława Liputa to książka, która w magiczny wręcz sposób oswaja to, co może budzić niepokój czy obawy. Wszak istotą pobytu w przedszkolu jest miłe spędzanie czasu w gronie rówieśników. Dzieciaki razem bawią się, uczą, zawierają przyjaźnie, dowiadują się mnóstwa rzeczy potrzebnych na co dzień, mają okazję znaleźć bratnią duszę, a nawet odnaleźć jakąś pasję (Starsza pokochała szachy właśnie dzięki przedszkolnym zajęciom!). Co czeka maluchy po przekroczeniu drzwi przedszkola? Mnóstwo wrażeń, doznań, emocji, uczuć, przygód - i radości! Wprawdzie kolejne plansze są podporządkowane rytmowi przyrody począwszy od jesiennych akcentów września zakończywszy na upalnych, letnich miesiącach kanikuły, ale nie tylko charakterystyczne zjawiska w przyrodzie zostały zobrazowane: widzimy uroczyste momenty, przygotowania do szczególnych dni świętowania razem z rodziną czy uczczenia ważnych rocznic, towarzyszymy dzieciom ze "Słonecznego przedszkola" w zabawach, w nauce, w codziennych czynnościach. Obserwujemy rozmaite zachowania, widzimy różne emocje dzieci, ich odmienne reakcje, inne nastawienie. Każdy jest sobą, zachowuje w sposób, który leży w jego naturze, rzecz jasna z poszanowaniem drugiego człowieka - lecz nie ma tu przymusu, nakazów, jest przyzwolenie na to, by wyrażać siebie, pielęgnować swoje pasje. 

Przedszkole jest przedstawione w pewnym sensie symbolicznie, bo mamy tu jedną grupę oraz jedną panią, ale idea książki - przybliżenia najmłodszym, zwłaszcza tym debiutującym w roli przedszkolaków zasad tam panujących, rytmu dnia, miłych zdarzeń, które czekają ich na przestrzeni kolejnych miesięcy - doskonale się broni w takim właśnie ujęciu. Aby z kolei nie znużyć jednostajnością "dekoracji", mamy możliwość oglądania wnętrza z różnych punktów widzenia, rozmaite fragmenty wysuwają się na plan pierwszy, "wychodzimy" także "na zewnątrz", poznajemy otoczenie placówki, zmiany w salach widzimy przez okna. 

Nie można rzecz jasna nie wspomnieć o bohaterach tej pozycji: grono dzieci uczęszczających do "Słonecznego przedszkola" to bardzo barwa grupka: pierwsza rozkładówka przybliża nam te postacie - ich sympatie, pasje, ulubione zajęcia. Przedszkolacy są przeróżni - jest chłopczyk na wózku, dziewczynka o nieco ciemniejszym kolorze skóry, chłopcy i dziewczynki przyjaźnią się, pojawiają się pierwsze sympatie, niektórzy mają bardzo poważne zainteresowania (kosmos, książki), inni uwielbiają twórcze działania, zabawę klockami czy robienie śmiesznych żartów. 

Tak samo jak w przypadku poprzednich pozycji z tej serii, mamy do czynienia z książką starannie wydaną, bardzo trwałą, odporną na wielokrotne studiowanie;) - wszak najmłodsi bardzo lubią opowieści o rówieśnikach, ich przygody to najchętniej słuchane historie, zatem te, w nieco odmiennej, bo obrazkowej wersji, z pewnością także przypadną do gustu, a książka po wielokroć zajmie przedszkolaków na długi czas.

Polecamy
Katarzyna i Młodsza 











Autor, ilustrator: Przemysław Liput
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 28
Format: 23,1 x 31 cm
ISBN: 978-83-10-13022-8

Read On 1 komentarze

"Zamki w Polsce do kolorowania" - wciągająca lekcja historii dla najmłodszych

23:30



Słowo "zamek" ma dla młodszej młodzieży płci żeńskiej przemiłe konotacje - a to dlatego, że bardzo często utożsamiany jest z pałacem. I choćby z tego powodu warto sięgnąć po tę pozycję, by mieć jasność w kwestii, czym się te budowle różnią - na pierwszy rzut oka, ale i po głębszym poznaniu. 

Ale rzecz jasna zagłębiając się w treści zawarte w tej książce zyskamy o wiele więcej! Poprzednie pozycje tego typu sygnowane przez Wydawnictwo Olesiejuk były pozbawione komentarza czy też był on bardzo lakoniczny, ograniczał się w zasadzie do podpisów - mam na myśli kolorowanki o tematyce geograficznej. Jednak w przypadku historii trudno byłoby nie dodać paru słów wyjaśnienia: sama bryła zamku czy ciekawe elementy z jego wnętrza, postaci związane z jego przeszłością to zbyt mało. Dlatego też "Zamki w Polsce" to kolejna publikacja, która nie tylko zachęca do sięgnięcia po kredki - dzięki niej także historyczna wiedza najmłodszych zostanie pogłębiona i uzupełniona.

Być może niektórym wydaje się, że to może mało porywające tematy dla młodych odbiorców, jednak doświadczenia naszej przyjaciółki, która z synem (rówieśnikiem Starszej) w te wakacje zwiedzała przez blisko dwa tygodnie zamki na południu naszego kraju, dowodzą, że tego typu obiekty, jak i nasza historia potrafią zaintrygować nawet bardzo nieletnich;) 

Na pewno dobrym pomysłem jest połączenie poważnych treści z zajmującym zajęciem - kolorowanie to fajna sprawa, a gdy jeszcze mamy dobre kredki, to w ogóle - prawdziwa przyjemność!:) Warto dodać, że grubszy papier pozwala i na użycie pisaków, a fakt, iż ilustracje są wydrukowane jednostronnie pozwala nam nie martwić się o pojawiające się czasem niechciane ślady po użyciu flamastrów. 

Nasze panny lubią niekiedy z wielką dokładnością dobierać kolory i rozpaczają nad brakiem stosownych odcieni kredek;) Tę pieczołowitość warto wykorzystać przy tej właśnie pozycji: zajrzeć do albumów czy znaleźć zdjęcia w sieci, tak aby piękne zabytki z naszej przeszłości nabrały dzięki małym rączkom właściwych barw. 

"Zamki w Polsce do kolorowania" będą świetnym uzupełnieniem do przedstawianej już na blogu pozycji - "Historia Polski do kolorowania". Zawarte tu treści są napisane prosto, klarownie, przekazują istotne wiadomości, zaciekawiają tematem, prezentują dzieła sztuki i osoby, dokładną lokalizację danego obiektu i jego znaczenie. Trzeba się liczyć z tym, że tak pasjonująco przekazany temat sprawi, iż rozbudzą się apetyty, by zobaczyć owe budowle na własne oczy, zwiedzić je, poznać inne ich tajemnice...:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Zamki w Polsce do kolorowania"
Autor: Krzysztof Wiśniewski
Ilustrator: Joanna Babula
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 48
Format: 28,5x40 cm
ISBN: 978-83-274-4885-9






 Książkę można kupić w sklepie internetowym www.swiatksiazki.pl. Znajduje się tam cała, dostępna aktualnie oferta Wydawnictwa Olesiejuk, a rabaty bardzo często osiągają 30%. Książki zamówione przez sklep internetowy można bezpłatnie odbierać w sieci sklepów Księgarnie Świat Książki na terenie całej Polski.


Wpis w ramach projektu Przygody z książką.
Sprawdźcie, co się tam dzieje!:)  


Read On 1 komentarze

"Stłuc świnkę" - o przyjaźni - nieoczekiwanym efekcie lekcji oszczędzania

18:20


Dziecięce sympatie nieraz wprowadzają dorosłych w stan osłupienia;) Dla piszącej te słowa największym skarbem wśród dziecięcych zabawek była czerwona ciężarówka z niebieską paką, całkiem słusznych rozmiarów, która pełniła rolę podręcznej przytulanki i pluszaka do spania;) Uczucie do niej trwało bardzo długo, ale równie często bywa i tak, że wymarzona, wyproszona zabawka cieszę parę godziny (lub nawet krócej...) i ląduje zapomniana w kącie... By uniknąć takiej sytuacji, warto uczyć najmłodszych wartości rzeczy. Dobrze jest wspólnie zastanowić się nad niezbędnością zakupu, rozważyć konieczność dokonania go "tu i teraz". Kwestie finansowe to wprawdzie trudne tematy dla maluchów, ale z drugiej strony dobrze jest - nawet w przypadku posiadania środków na wszystkie zachcianki - trochę je temperować: z różnych powodów - to oczywiste, że taka lekcja się przydaje. 

Do takiego wniosku dochodzi tata głównego bohatera, wyprowadzony z równowagi z jakiegoś powodu, odmawia synowi nabycia wypatrzonej figurki. Jego wypowiedź pewnie czasem przywoła u dorosłych czytelników pewne skojarzenia, może i sami takie kierują do pociech: racja, niegdyś nie śniło się dzieciom o tylu zabawkach, atrakcjach, ale mityczne kiedyś to czas tak różny od realiów, w których przyszło żyć potomkom. Dlatego też pomysł ojca, by syn zbierał drobne do skarbonki, a potem nabył upragnioną rzecz, nie do końca przebiega zgodnie z planem pomysłodawcy...

Sympatyczna świnka rzeczywiście napełnia się brzęcząca zawartością, a wiąże się to z niemałymi wyrzeczeniami i sporym wysiłkiem. Zostało to bardzo obrazowo opisane i zilustrowana, zatem dziewczyny bardzo poruszone były tymi nieszczęsnymi kożuchami na kakao, za wypicie którego chłopczyk dostawał szekla. Skarbonka o poczciwej facjacie jest tuż obok, wspiera niejako swego właściciela, rodzi się przywiązanie, tworzą się więzy. I tak niepostrzeżenie środek staje się celem - cenna jest już nie zawartość, ale sama świnka, której wybaczyć można nawet to, że gdy dorośnie, będzie "okradać kioski";) (to też echa rodzicielskich napomnień - dzieci wiele zapamiętują z naszych słów, choć ich rozumienie pewnych spraw bywa bardzo oryginalne;)).

Niedługa opowieść Etgara Kereta ma w sobie magnetyczną moc skupiania uwagi. Przedstawiony problem jest bliski najmłodszym - wszak znają gorycz odmowy, gdy rodzice nie chcą z jakichś powodów nabyć tego, co wydaje się tak potrzebne... A z drugiej strony obdarzają uczuciami swoje wytarte misie, dziwaczną figurkę wypatrzoną w kiosku, coś nie do końca już sprawnego czy nieco uszkodzonego. W oczach dzieci te rzeczy mają szczególną wartość, nieprzeliczalną na żadną sumę.

Wielkim atutem tej historii są ilustracje, które w przejmujący sposób wciągają nas w głąb opowieści, oddają doskonale emocje małego bohatera, są idealnym uzupełnieniem tekstu. 

A bonusem dla rodziców jest posłowie wyjaśniające, skąd wziął się pomysł na przyjaźni chłopca i świnki-skarbonki, ale też zdradzające decyzję pisarza o wyborze takiej właśnie drogi życiowej, która stała się jego udziałem. Podobnie jak poprzednia lektura autorstwa Etgara Kereta wydana przez Wilgę - "Kocioludek długowłosy", tak i ta książka to pozycja wieloznaczna, dla najmłodszych, ale i dla starszych odbiorców, rzecz piękna edytorsko i zapadająca w pamięć. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Stłuc świnkę"
Autor: Etgar Keret
Ilustrator: David Polonsky
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 22,5 x 22,8 cm
ISBN: 978-83-280-3947-6

Read On 0 komentarze

"Historia Polski do kolorowania" - barwna przeszłość staje się nam bliższa!

23:57


"Moja" pierwsza pani od historii, z którą rzecz jasna spotkałam się w czwartej klasie szkoły podstawowej, miała zawsze pięknie pomalowane na czerwono paznokcie i oblizywała palce z kredy;) Jakoś mniej ważne było, to co mówiła, zatem na pierwszej klasówce intensywnie uprawiałam lanie wody, a wśród moich odpowiedzi znalazła się informacja, że dzieci "były bose, czyli nie miały butów" - pani nie omieszkała powiedzieć, że wie, co to znaczy bosy...;) Jakoś wówczas nie pokochałam historii i niewiele rzecz z tej materii zainteresowało. Może to po części wina metod nauczania, które wówczas obowiązywały w szkole. Zresztą wiele ważnych tematów z naszą przyszłością związanych jest poruszanych i wcześniej, w klasach I-III, a nawet w przedszkolu, zainteresowanie tymi sprawami można podsycać u najmłodszych ciekawą lekturą, bogato ilustrowanymi pozycjami czy tak zwanymi "książkami aktywizującymi".

Do tych ostatnich zaliczyć można nową propozycję Wydawnictwa Olesiejuk. Od pewnego czasu takie wielkoformatowe kolorowanki pojawiają się w księgarniach czy marketach, zatem to bardzo dostępne pozycje - i świetnie! Zamiast kolorować banalne książeczki ze sztampowymi rysunkami, dzieci mogą jednocześnie bawić się, kształcić małą motorykę - i uczyć. To oczywiście wymaga od nas nieco wkładu własnego: bo tradycyjna oferta nieco nas - rodziców - zwalniała z aktywności;) Wystarczyło wręczyć kolorowankę, naostrzyć kredki i już mamy na czas jakiś pociechę "z głowy"."Historia Polski do kolorowania" angażuje nas, bo i tekstu to sporo, i wiele rzeczy warto wyjaśnić, wskazać na ilustracji, podpowiedzieć czasem dobór kolorów, a bardzo często - dopowiedzieć parę słów, odgrzebać w pamięci swą historyczną wiedzę i rozwiać wątpliwości, zaspokoić ciekawość małych pasjonatów naszych dziejów. 

Czy warto? Na pewno! Taka wiedza poszerza świadomość dziecka, pozwala wyrobić mu pewne poglądy, zrozumieć więcej z tego, co słyszy na lekcjach, z rozmaitych lektur. Do tego to bardzo pomysłowo przedstawiony kurs historii. Często tłumaczymy coś dzieciom mówiąc o tym mitycznym "kiedyś", jednak bez usystematyzowania tej wiedzy może się im wydawać, że jednocześnie miały miejsce zdarzenia, które dzieli w rzeczywistości kilka wieków!

Nasze dzieje zostały przedstawione od panowania Piastów aż do współczesności - kolejne plansze pokazują wielkie dynastie i królów elekcyjnych, rozbiory i powstania, Wielką Emigrację, walkę o niepodległość, wojny dwudziestego wieku, powojenne realia, walkę opozycji o prawa, narodziny demokratycznej Polski... Jedną ze stron poświęcono polskim noblistom (a wśród nich znajdziemy także Józefa Rotblata, o którym na ogół nieco zapominamy...), następna to bardzo ciekawe, obrazowe przedstawienie tego, jak się zmieniały granice naszego państwa na przestrzeni wieków - na ówczesny ich kształt nałożony został kontur współczesnej Rzeczpospolitej. Najbardziej zainteresowani przeszłością z pewnością nie będą mieli problemów z uszeregowaniem według kolejności portretów władców  przedstawionych w tej pozycji - takie zadanie kończy niniejszą publikację. 

Do tego rzecz jasna książka pozwala zmierzyć się z zadaniem pokolorowania niebanalnych rysunków. Mali pasjonaci historii pragnący wiernie oddać barwy tamtych epok pewnie namówią rodziców na odnalezienie informacji czy zdjęć w Internecie, nierzadko kolorowanie przerodzi się w studiowanie tematu, długie rozmowy, odświeżenie wiedzy u starszych;), a także nową pasję u tych najmłodszych!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Historia Polski do kolorowania"
Autor: Krzysztof Wiśniewski
Ilustrator: Barbara Kuropiejska
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 48
Format: 28,5x40 cm
ISBN: 978-83-274-4886-6






 Książkę można kupić w sklepie internetowym www.swiatksiazki.pl. Znajduje się tam cała, dostępna aktualnie oferta Wydawnictwa Olesiejuk, a rabaty bardzo często osiągają 30%. Książki zamówione przez sklep internetowy można bezpłatnie odbierać w sieci sklepów Księgarnie Świat Książki na terenie całej Polski.

Read On 0 komentarze

"Superzwierzaki" - poczet nie lada zwierząt!;)

23:40


Niektóre zasady pisowni sprawiają nam sporo kłopotów, ale po samodzielnej lekturze niniejszej pozycji nikt nie będzie miał wątpliwości w jaki sposób napisać wyrazy z przedrostkiem "super";) Choć to rzecz jasna - wartość dodana, a sprawa najistotniejsza to okazja do poznania zwierząt wyjątkowych, o szczególnych umiejętnościach i możliwościach, niezwykłych pod różnymi względami, o imponujących osiągnięciach. 

Książki "o zwierzętach" mają u nas bogatą reprezentację, są ulubionymi pozycjami, po które sięga Młodsza, to zawsze trafiony prezent i wielka radość. Potem przychodzi weryfikacja - i choć córce większość podoba się bardzo - można nawet zaryzykować twierdzenie, że wszystkie z aprobatą się spotykają, to już u nieco krytycznie nastawionej matki część łapie sporo minusów. To oczywiste, że takie pozycje są przeróżne - czasem wydaje się, że najistotniejsze jest zdjęcie i ono ma za zadanie udźwignąć wartość książki, bywa tak, że informacje to dosłownie parę ogólnie znanych faktów, niekiedy nieco więcej, podawanych jak w encyklopedii, w formie suchej i mało atrakcyjnej. 

I tu dochodzimy do sedna - czemu "Superzwierzaki" tak bardzo przypadały nam do gustu, dlaczego awansowały do miana ulubionej lektury na dobranoc (choć szczerze mówiąc, to nie było dobre posunięcie, bo emocjonujące i wciągające portrety zwierząt nie do końca sprawdzały się jako wyciszenie przed snem;)). Otóż największą zaletą jest niewątpliwie sposób przekazu - zamiast równoważników i wyliczeń mamy krótkie, pasjonujące opowieści o rozmaitych aspektach życia rozmaitych zwierząt. Pisane prosto, ale jednocześnie wnikliwie, do tego bardzo ciekawie, tworzą pewien obraz życia danego zwierzęcia. Autor pisze barwnie, stosuje porównania i analogie bliskie najmłodszych, intryguje, pokazuje nawet te na pozór dość dobrze znane zwierzęta od nieco innej strony. Wiadomości zapadają w pamięć, a czasem są tak zaskakujące, że zdarza nam się szukać potwierdzenia tych zdumiewających faktów!;) Co zresztą przydaje się, gdy chcemy upewnić się, jak też dane zwierzę wygląda w naturze. 

Książka została ciekawie zilustrowana - dziewczyny zastanawiały się, czy zwierzęta noszą takie maski, zatem odbyłyśmy dyskusję na temat superbohaterów, ich cech, podobieństwa do opisywanych przedstawicieli fauny. Spodobał się nam także patent z graficzną prezentacją podstawowych wiadomości o długości życia, wadze, wielkości, prędkości poruszania się. 

Opisane gatunki uczą nas także tego, że bycie super wiąże się z rozmaitymi aspektami: zwierzęta wykorzystują swoje umiejętności i możliwości do zdobycia pożywnie, ale i do ochrony własnego życia, ucieczki przed przeciwnikiem, walki z nim. Przyroda wymyśliła przeróżne patenty, by zachować pewną równowagę między gatunkami - jakie sekretne zdolności mają superbohaterowie świata fauny? Przekonajcie się sami! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Super zwierzaki"
Autor: Raphael Martin
Ilustrator: Guillaume Planevin
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: twarda
Liczba stron: 60
Format: 24cm x 31,5cm
ISBN: 978-83-62965-39-7



Read On 0 komentarze

"Gęby, dzioby i nochale" - twarzą w "twarz" z niezwykłymi okazami fauny

22:30


Każdy kij ma dwa końce, zatem kontynuując temat podjęty w "Pupach, ogonkach i kuperkach" Mikołaj Golachowski w przeciekawy sposób przedstawia zwierzęta niejako od drugiej strony;) (choć już we wstępie autor zaskakuje nas zdumiewającą informacją na temat przemiany "naszej" pragęby w odbyt i odwrotnie!)

Po wielokroć będziemy jeszcze tak zaskakiwani, a sprawia to dobór okazów szczycących się okazałymi, niebanalnymi, oryginalnymi gębami czy nochalami oraz rzecz jasna - dziobami. Są to i zwierzęta nam dość dobrze - na pozór! - znane - słoń, rekin, komar, dzik, pingwin czy delfin, ale i wiele tak niezwykłych, egzotycznych, tajemniczych, z którymi większość z nas zetknie się po raz pierwszy: niesporczak, ryba kleks (nie mająca nawet oficjalnej nazwy w języku polskim), pancerzowiec cymothoa, krytoryjec olchowiec, wychuchol... W sumie to trzydzieści jeden portretów, czasem rozdział przybliża nam kilka gatunków spokrewnionych ze sobą, zatem sporo niezwykłych okazów fauny stanie się nam sporo bliższych dzięki tej lekturze!

Przekonamy się, że zęby mieć można na języku albo nawet na całym ciele! Poznamy rozmaite nosy i ich różne funkcje, dowiemy się, czemu tak bardzo różnią się dzioby ptaków, kto może poszczycić się najdłuższym językiem, czyje zęby są najmocniejsze... Oczywiście nie tylko facjata jest przedmiotem opisu! Niebanalne oblicze to punkt wyjścia i temat najistotniejszy, dzięki któremu dany okaz zagościł na kartach "Gęb, dziobów i nochali", ale oprócz tytułowych kwestii poznamy wiele innych ciekawostek, mnóstwo informacji nieoczywistych, ważnych dla stworzenia pełnego obrazu zwierzęcia. Dlatego też nawet te tak pozornie dobrze nam znane, jak choćby słoń, zostały przedstawione w sposób, który wzbogaca naszą wiedzę, przywołuje sprawy rzadziej poruszane, a równie ciekawe. Powiedzmy szczerze: większość elementów fizjonomii sportretowanych zwierząt może przerażać, "gęby" wszak służą przede wszystkim do pochłaniania pożywienia, a nawyki niektórych osobników są dość drastyczne, ale metoda ich ukazania w pewnym sensie łagodzi przekaz, no i musimy pamiętać, że to po prostu odzwierciedlenie barwności, różnorodności, pomysłowości przyrody.

Zaletą książek Mikołaja Golachowskiego jest styl i język - autor potrafi zaciekawić nawet tymi mniej "atrakcyjnymi" gatunkami zwierząt, brawurowo porównuje rozmaite aspekty z ich życia z tym, co bliskie młodym czytelnikom. Klarowne informacje, słownictwo na tyle naukowe, by trafnie przekazać informacje, ale niewymagające wertowania słowników czy szukania dodatkowych źródeł - to sprawia, że łatwo po uszy pogrążyć się w czytaniu! U nas ostatnio była to ulubiona wieczorna lektura. 

Młodym odbiorcom spodobają się też z pewnością ilustracje, które z jednej strony wiernie oddają wizerunki zwierząt, a z drugiej - wzbogacone o swego rodzaju komiksowe komentarze wywołają uśmiech na twarzach zabawnymi nawiązaniami. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Gęby, dzioby i nochale"
Autor: Mikołaj Golachowski
Ilustrator: Maria Mroux Bulikowska
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: twarda
Liczba stron: 136
Format: 20,5cm x 20,5cm
ISBN: 978-83-62965-26-7


Read On 0 komentarze

"Nad morzem" - z tęsknoty za latem - morskie reminiscencje:)

22:00



Wymarzone miejsce odpoczynku - uwielbiamy morskie klimaty, morskie opowieści, morze o każdej roku porze;) Najprzyjemniej rzecz jasna jest tam latem - nie ma to jak kąpiele w orzeźwiającej wodzie;) Choć oczywiście nie jedno morze na kuli ziemskiej!;) Niektórzy mają to szczęście, że gdzieś w ciepłych stronach spędzają miesiące kanikuły (lub chociaż ich część...) Kiedy Starsza była jeszcze przedszkolakiem, to podczas wrześniowych rozmów o wakacyjnym odpoczynku okazywało się, że wszyscy jak jeden mąż byli właśnie nad morzem! Może rzeczywiście, a może to było takie życzeniowe myślenie i wspominanie - jedno jest pewne: uwielbiamy wielką wodę:)

A co się robi nad morzem? Oczywiście uwielbiamy kąpiele, mało kto latem nie lubi zanurzyć się w orzeźwiającej, chłodzącej wodzie, są sporty wodne, plażowanie, tworzenie misternych konstrukcji z piasku. Starsi czasem narzekają, że te okołomorskie atrakcje, których pełno we wszystkich kurortach, nieco psują im humor, bo wydatnie drenują kieszenie... Ale w końcu lato jest raz w roku;) No i najmłodsi uwielbiają i ten aspekt letniego odpoczywania nad morzem.

Wyprawa nad morze to często wyjazd nad morze, pobyt w hotelu, w pensjonacie, tydzień lub dwa, w czasie których nie tylko na plaży bywamy, ale zwiedzamy, relaksujemy się, odpoczywamy, bawimy - jak? Tego wszystkiego dowiecie się - albo - w wielu przypadkach - przypomnicie to sobie dzięki pozycji "Nad morzem"! Jest tu wszystko - i wodne harce, plażowanie, wesołe miasteczko, muzea, wystawy, wakacyjne pyszności, hotele i pensjonaty, wieczorne imprezy taneczne;) Nam morzem bywa tłoczno - wszak wszyscy je lubią;) - zatem na ilustracjach wiele się dzieje - psoty, zabawy, radości, emocje, zaskoczenia i niespodzianki. W takim miejscu nawet kosmici się znakomicie odnajdują, a także superman i - to oczywiste:) - syrenka;) Każdemu przecież należy się odpoczynek - nawet żyrafie i jej właścicielce/przyjaciółce, która niestrudzenie wspina się po szyi swej podopiecznej.

Książka proponuje nam radość ze śledzenia perypetii bohaterów, możemy też tropić na stronach postaci z okładki, które na kolejnych kartach przeżywają nowe, emocjonujące przygody. Ta pozycja pozwoli przypomnieć nasze wyjazdy nad morze lub też zaplanować wreszcie finalizację tego marzenia. Nasycone barwy sprawiają, że "Nad morzem" przykuwa uwagę, zaciekawia, zajmuje na długo. Spodoba się i najmłodszym, a dzięki temu, że to bardzo trwałe wydanie, to będzie cieszyć maluchy odkrywaniem przygód postaci, a za czas jakiś sprawi przyjemność nieco starszym, którzy będą pracowicie wyszukiwać bohaterów.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 











"Nad morzem"
Autorzy, ilustratorzy: Germano Zullo & Albertine
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: całokartonowa
Liczba stron: 14
Format: 23,4 cm x 30,5 cm
ISBN: 978-83-62965-40-3




Read On 1 komentarze

"Kocie historie" - kocie sprawki na dobry humor;)

19:50



Na ogół pozycje dla najmłodszych obfitują w dziecięcych bohaterów - bywa ich więcej lub tylko kilkoro, czasem jeden reprezentant z charakterem wystarczy. Podobieństwo spojrzenia na świat, wspólne problemy i radości sprawiają, że takie lektury mali odbiorcy bardzo lubią. Rzadko się zdarza taka pozycja, w której ani śladu małoletnich;) - a takie właśnie są "Kocie historie". Jeśli obawiacie się, że ten brak spowoduje, iż książka nie przypadnie Wam do gustu, to zapewniamy, że szerokie grono nietuzinkowych postaci rekompensuje wszystko!:)

Trzy pomysłowe i nieco zadziorne koty Dużego: Herman, Zofia i Gienek oraz ich właściciel to bohaterowie pierwszoplanowi. Pojawi się także sąsiad oraz Dziadek, ale to jednak zwierzęta będą odgrywać tu główną rolę. Oprócz podopiecznych Dużego będą to Chłopaki zza Rogu (też koty;)), Inne Koty (koty - rzecz jasna!), króliki Dziadka, no i kilka psów - Brodacz Bogdan, Maks i Barus oraz... jeszcze parę kotów;) Jak widzicie, to imponująca drużyna, która nie pozwoli Wam się nudzić! 

Naturalnie zachwyceni będą przede wszystkim fani fauny;) Kto je lubi, ten z pewnością rozpozna charakterystyczne zachowania czworonogów, choć od razu uprzedzamy, że to nie pozycja z werystyczną wiernością portretująca zwierzęta: bohaterowie są wyjątkowi, bo zabierają głos bez przerwy - opowiadają, tłumaczą, konwersują, dyskutują, perorują... Ale też działają! Cóż to za pomysłowe koty! Uwielbiają sport i z zapałem rozgrywają mecze piłki nożnej w salonie, zainspirowani programem telewizyjnym postanawiają zostać pilotami - i stewardessą;) Próbują swych sił w organizacji cyrkowego przedstawienia (i wspólnie ustalają - bardzo rozsądnie - że to bezsensowna rozrywka), organizują bardzo egalitarny konkurs piękności... Siedem rozdziałów tej książki to siedem zabawnych opowieści, pełnych zaskakujących zdarzeń, z mnóstwem humorystycznych akcentów - i nawet jeśli czasem na pogodnym niebie kociego uniwersum pojawiają się chmury (jak w rozdziale "Inne Koty"), to wszystko zmierza do pozytywnego finału i względnego porządku (bo wiadomo, że z pełnymi inwencji kotami nie jest to stan zupełny ani trwały;)). 

Koty są i bardzo typowymi przedstawicielami swego gatunku, bo lubią psoty i leniuchowanie, no i są wciąż głodne;), ale też przypominają małych odbiorców tej pozycji - oni też na pewno mają mnóstwo niebanalnych pomysłów i śmiałych marzeń, ich niczym nieskrępowana wyobraźnia potrafi widzieć w przedmiotach codziennego użytku coś zupełnie niecodziennego, nadzwyczajnego;)

Kolejne rozdziały dostarczają nam nie tylko porcji świetnej zabawy, ale też są lekcją empatii, uczą odpowiedzialności, dotrzymywania słowa. Zwierzęcy bohaterowie mimo różnic gatunkowych są bardzo dobrymi przyjaciółmi, pomagają sobie nawzajem z zapałem i ofiarnością. 

O tym, że są to naprawdę urocze i sympatyczne opowieści, które podobają się odbiorcom (i tym małym, i tym nieco starszym;)) świadczy fakt, że na fali popularności pierwszej części powstały kolejne dwie, a niniejsza pozycja to nowe wydanie z odmiennymi ilustracjami. Stworzyła je Katarzyna Kołodziej - i trzeba przyznać, że są one równie zabawne i niebanalne jak i same historie! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Kocie historie"
Autor: Tomasz Trojanowski
Ilustrator: Katarzyna Kołodziej
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 160
Format: 15x21 cm
ISBN: 978-83-7672-454-6


Read On 0 komentarze

"Straszny Dwór" - strzeżcie się duchy, nadchodzimy!;)

23:55



Emocje wywołane grą bywają niesamowicie silne... Najmłodsi potrafią rozpaczać tak mocno z powodu przegranej, iż wydaje się, że nastąpił koniec świata... To nic, że zaraz możemy zagrać raz jeszcze, przywoływanie faktu, iż ktoś inny także wcześniej przegrał rzadko skutkuje. Czasem pomaga rozegranie kolejnej partii, ale zdarza się powtórka tego czarnego scenariusza... Dlatego też gra kooperacyjna jest po prostu genialny patentem na udany wieczór z planszówkami (rzecz jasna popołudnie czy poranek także;))! 

Zjednoczeni we wspólnym wysiłku tworzymy jedną dzielną drużynę. A nawet jeśli przydarzy się przegrana, to udźwignięcie tej sytuacji jest o wiele łatwiejsze, jeśli gorycz porażki dzielimy z najbliższymi. A jak miło jest wspólnie zwyciężyć! Tu z kolei mamy pomnożoną radość - zatem same zalety!:) Do tego gry kooperacyjne niejako zakładają wspieranie się, małe podpowiedzi dotyczące strategii. Dobre rady rodziców dotyczące taktyki przy tradycyjnych planszówkach opartych na rywalizacji budzą zniecierpliwienie, ale w tym przypadku na szali leżą losy nas wszystkich!;) Zatem każda trafna sugestia jest chętnie przyjmowana, co jednocześnie jest swego rodzaju nauką planszówkowych tricków. 

Dlatego też bardzo nam się spodobał "Straszny Dwór" - i od dłuższego już czasu to jedna z najulubieńszych gier, która często jest wyciągana spośród tych kilku darzonych szczególnymi względami. Wcześniej ratowaliśmy sad przed żarłocznym kruczkiem ("W ogrodzie" Haba), zapędzaliśmy niesforne potwory do szafy (w grze o takim właśnie tytule), zatem sama idea wspólnego frontu w walce z planszówkowym przeciwnikiem nie jest nam obca. Od dawna lubimy te gry, a uczucie nie słabnie - choć rywalizujemy ze sobą w przeróżnych grach karcianych czy planszowych, lubimy też szachy, to jednak takie kooperacyjne działanie jednoczy, budzi przede wszystkim pozytywne emocje, jest lekarstwem na nieuniknione smutki, które pojawiają się w przypadku solowej przegranej... 

Do tego "Straszny Dwór" ma sporo zalet, które sprawiają, że gra nie nuży, budzi emocje, jest ciekawą rozrywką. Poręczny format pudełka sprawia, że ta pozycja doskonale wpasuje się w naszą kolekcję planszówek. A właśnie - skoro o tym mowa - słówko o planszy - jest dwustronna, zatem dopasowana do hipotetycznego przebiegu rozgrywki w parze czy też w tercecie lub kwartecie;) Dzięki dodatkowym połączeniom wież zamku w stronie przeznaczonej dla dwóch osób i w tym przypadku mamy szanse na wygraną. Z kolei trudniejsza strona dostarcza więcej emocji, nieco utrudnia rozgrywkę, ale to naturalne - większa drużyna może działać skuteczniej!

Podoba się nam także grafika - nieco mroczna, tajemnicza, może nawet przerażająca, choć rzecz jasna w domowych pieleszach lękamy się w sposób kontrolowany;) Mamy do dyspozycji cztery figurki graczy - dwie dziewczyny i dwóch chłopców, zatem możemy wybrać sobie wizerunek, ba - nawet zmienić płeć na czas walki z duchami!;) 

Wszystkie elementy gry są bardzo solidnie wykonane - nasz egzemplarz wciąż wygląda bez zarzutu, choć z racji intensywnego używania mógłby już nosić pewne ślady naszych emocjonujących rozgrywek;) Na szczęście sztywny karton, z którego wykonane są elementy, doskonale broni się przed takimi dowodami popularności;) 

Dodajmy jeszcze, że gra została jasno opisana, a choć nieco obszerniejsza instrukcja może nieco osłabiać nasz zapał, to gwarantujemy, że po jednym wnikliwym przestudiowaniu wszelkie jej niuanse zapadną nam w pamięć. No i nie oczekujmy, że skoro to gra kooperacyjna, to czeka nas pasmo samych sukcesów! Wystarczy jeden nieprzemyślany ruch, wystarczy na chwilę przestać analizować sytuację na planszy, a już okazuje się, że możliwości ruchu skończyły się i upiorne duchy nas pokonały...  Nie ma jednak powodu do zmartwień - wspólnie przegraliśmy, być może za chwilę razem wygramy! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki












"Straszny Dwór"
Autor: Annick Lobet
Ilustracje: Tomek Larek, Paul Drouin
Wydawca: FoxGames

Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: 6+
Czas gry: 15 min.
Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "W górach" (Babaryba)
- "Roboty" (Babaryba)
- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Wczoraj, dziś, jutro" Grzegorz Kasdepke (Nasza Księgarnia)
- "Dzikie widoki" (Nasza Księgarnia)
- "Baśnie i legendy polskie" (Nasza Księgarnia)
- "Podróż dookoła świata" (Nasza Księgarnia)
- "Uwaga, wilk! i inne bajki Ezopa" (Nasza Księgarnia)

Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *