facebook

Kobietnik - inna bajka

Pierwsze czytanie i Frankiem oczarowanie!:)

10:15




Niezbyt często ptaki są bohaterami pasjonujących opowieści dla najmłodszych. Okazuje się, że niesłusznie - bo ptaki są fenomenalne, czego najlepszym przykładem jest Franek. Tym, którzy go znają, przypominać nie trzeba, jaka to intrygująca postać! Jego nietuzinkowy wygląd i zadziorne usposobienie zapadają w pamięć, zatem jeśli zawarliście z nim znajomość w książce "Psotny Franek", to i po tę pozycję sięgniecie bez wahania. 

Ale jeżeli do tej pory jakimś cudem umknęła Waszej uwadze piękna, turkusowa okładka z bajecznie kolorowym ptakiem stworzonym przez Joannę Rusinek, to dla Was słówko zachęty. Historia jest niebanalna, bo Franek to ptak niezwykle dbający o wygląd i lubiący się wyróżniać strojem. Dzięki temu przykuwa uwagę wszystkich. Jeśli chodzi o charakter, to ptak ów jest dowcipnisiem, uwielbia żarty (o czym dowiadujemy się z części pierwszej jego przygód), ale też jest bardzo pomysłowy i altruistycznie nastawiony do innych. 

Zapewne ucieszyłaby go obecna aura - piękna jesień, słońce, chwilami trudno uwierzyć, że to październik, tak bywa ciepło! Pewnie większość z nas zgodziłaby się z Frankiem, że deszcz, choć bardzo potrzebny, nieco psuje nam humory... Jak latać, gdy pada?!? Franek na szczęście ma głowę nie od parady;) Tytuł sugeruje, co też wymyślił tym razem: tak, ni mniej, ni więcej, tylko miotłę motorową! 

Jak się lata taką miotłą? I czy oferowane przez pomysłowego ptaka usługi transportowe cieszyły się powodzeniem - tego dowiecie się z lektury - gorąco zachęcamy do sięgnięcia po te historie! Wszak tak piękna pogoda nie będzie trwała wiecznie, a gdy nosy spuszczone na kwintę, zabawne opowieści poprawią humor!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Franek i miotła motorowa"
Autor: Agnieszka Frączek
Ilustrator: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 14,5x18,5 cm
ISBN: 978-83-281-0325-2



Read On 0 komentarze

"Syberyjskie przygody Chmurki" - ważna lekcja historii

18:30



Dla nas, mieszkających w ciepłych, wygodnych mieszkaniach, z wszelkimi mediami, ze sklepami tuż obok, historia opowiedziana przez tytułową Chmurkę jest prawie niewiarygodna. A przecież prawdziwa! Zaświadcza to autorka, która właśnie dzieje dzieciństwa Anny Szwykowskiej-Michalskiej, odznaczonej Krzyżem Zesłańców Sybiru, przypomina w niniejszej pozycji. Co jest zatem tak zadziwiające? Zsyłka - przymusowe opuszczenie rodzinnych stron, porzucenie domu, majątku, który został skonfiskowany, zimno, skromne jedzenie, ciężka praca - codzienność trudnej egzystencji na Syberii do pasmo chwil przykrych, a wspomnienia tego, co utracone, tym bardziej przygnębiało. Jednak to jednocześnie historia szczęśliwego dzieciństwa - bo dla dziewczynki cenne są przyjaźnie - z Ilią i jego rodzeństwem, czasem mnie typowe - z kotem Królem Katafiejem, a nawet - ze stadkiem szczurów! 

I choć bez zabawek, nawet bez ukochanej lalki zarekwirowanej przez rosyjskiego żołnierza, Chmurka spędza czas wspólnie z nowymi przyjaciółmi, bawi się tym, co jest dostępne, choćby nader oryginalnymi sankami "wykonanymi" przez... krowę! Nawet głód nie jest tak dotkliwy, bo dotyka wszystkich, ale i można sobie z nim radzić, choćby łapiąc rybki w bardzo nietypową "sieć" z majtek;)

Pogodne są te historie i pełne ciepła, a spojrzenie dziecka tym bardziej podkreśla tragizm losów osób zesłanych. Wraz z Chmurką w jednej izbie wynajętej przez gospodarzy mieszka mama dziewczynki, jej ciocia Kazia oraz babcia. Nie ma mężczyzn i Chmurka nigdy już nie zobaczy dziadka, ojca, wujka. Jako właściciele huty szkła i "krwiopijcy" zostali potraktowani jako wrogowie ludu. Książka ta jest zatem próbą przybliżenia młodym czytelnikom kwestii związanych z przystąpieniem do drugiej wojny światowej Sowietów i przyznać należy, że jest to obraz bardzo poruszający. Dramat rodziny Chmurki przeplata się z opowieściami o przyjaźniach zawartych podczas zsyłki, o tym, że język rosyjski staje się jej bliższy, bo w takim a nie innym środowisku żyje, o rosyjskiej szkole i wreszcie - o powrocie do ojczyzny. 

Autorka tej opowieści - Dorota Combrzyńska-Nogala w sposób sugestywny opisuje dzieje Chmurki, a losy jej rodziny stają się symbolicznym obrazem dramatów tysięcy Polaków, którzy trafili na Sybir. Nie ma tu drobiazgowego przywoływania trudnych warunków, z pojedynczych obrazów wyczytamy prawdę o tym, jak wyglądało życie zesłańców: wzrusza obraz mamy dziewczynki z niedowierzaniem przyglądającej się swojemu odbiciu w wiadrze wody, przejmuje historia największego skarbu Chmurki - szklanego jaja, które w końcu mała Polska przekazuje Krzywej Natce. "Syberyjskie przygody Chmurki" zapadają w pamięć, są poruszającą lekcją historii, ale też i opowieścią o dzielności, harcie ducha Polaków tak doświadczonych przez los. 

Polecam
Katarzyna









"Syberyjskie przygody Chmurki"
Autor: Dorota Combrzyńska-Nogala
Ilustrator: Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 17 x 24,2 cm
ISBN: 978-83-7672-314-3



Read On 0 komentarze

"Antek Bystre Oczko. Ćwiczę pamięć i koncentrację 1" - najprzyjemniejszy patent na naukę:)

23:10



Październik to czas pierwszych testów kompetencji pięciolatków. Kolejne będą w marcu, zatem śmiało można powiedzieć, że już w przedszkolu zaczyna się swego rodzaju egzaminacyjny stres, porównywanie, kategoryzowanie, ocenianie... 
Na pewno w idealnej sytuacji wszystkie dzieci umiałby to samo i potrafiłyby to wdzięcznie, na zawołanie zaprezentować. O tym, że tak nie jest, wiemy doskonale. Dzieci mają przeróżne zainteresowania, swoje pasje, które zgłębiają, zatem inne umiejętności i wiadomości mogą być nieco po macoszemu potraktowane. Niektóre zadania czy pytania z testów opierają się na przyswojonej wiedzy, ale wiele poleceń ma związek z takimi cechami jak precyzja, staranność. Okazuje się, że oprócz samego efektu ważny jest też sposób wykonania zadania. Zdecydowanie też przyda się i pamięć, i koncentracja. A ćwiczeniu ich poświęcona jest ta sympatyczna pozycja autorstwa Małgorzaty Hryniewicz-Czarneckiej, sygnowana przez wydawnictwo Skrzat. 

Pracę z tą publikacją młodzi użytkownicy zaczynają od przedstawienia siebie, opowiedzenia o ulubionych rzeczach, zdradzenia planów na przyszłość. Mamy też okazję poznać Antka - bohatera, który będzie towarzyszył najmłodszym podczas wykonywania zadań. A są one naprawdę bardzo pomysłowe! Nieraz przecież kupowaliśmy dziewczynom przeróżne wydawnictwa tego typu i pewne rozeznanie już mamy. Rzadko takie książeczki są wyzwaniem - na ogół nawet te zaplanowane dla starszych użytkowników były bez większych trudności wykonywane mimo pewnej różnicy wieku in minus. Zadania często ograniczały się do naklejania, dorysowania drobnych detali, były dość banalne wyszukiwanki, kolorowanki - i to w zasadzie tyle. Owszem, sprawdzają się takie pozycje, gdy czekamy w kolejce, lecz czy nie lepiej sięgnąć po publikację, która kształci, wyrabia pożądane cechy, daje satysfakcję, gdy po główkowaniu wpadamy na właściwe rozwiązanie? Dlatego tak się nam spodobała ta książka - bo zaproponowane zdania są pomysłowe, urozmaicone, ćwiczą tak potrzebne uczniom cechy, są znakomitym treningiem pamięci, uczą trudnej sztuki koncentracji. 

Materiał jest różnorodny - w ćwiczeniach przywołana jest wiedza matematyczna, znajomość świata przyrody, są i zadania bazujące na wiedzy polonistycznej. Wykonywanie ich wiąże się ze umiejętnością pisania, liczenia, zatem do doskonała propozycja dla najmłodszych uczniów, którzy mogą doskonalić swoje umiejętności, ćwiczyć spostrzegawczość. Taki trening pomoże w nauce, a odrabiania prac domowy na pewno będzie trwało krócej. Na dodatek - to naprawdę sympatyczna rozrywka! Prawidłowe wykonanie zadań daje satysfakcję, sprawia, że nabieramy pewności siebie. 

Książka pozwala ćwiczyć nie tylko szare komórki, ale też usprawnić małą motorykę - są tu polecenia związane z rysowaniem, odwzorowywaniem, nietypowe szlaczki. Nagrodą za dobrze wykonaną pracę są naklejki, medale i puchar do samodzielnego wycięcia i pokolorowania, ale największą "gratyfikacją" jest fajnie spędzony czas, który zaowocuje na pewno lepszymi wynikami w nauce. A jeśli bardzo wciągniecie się w zadania zaproponowane przez Antka (i panią Małgorzatę Hryniewicz-Czarnecką;)), to sięgnijcie po drugą część publikacji: "Antek Bystre Oczko. Ćwiczę pamięć i koncentrację 2"

Polecam
Katarzyna









"Antek Bystre Oczko. Ćwiczę pamięć i koncentrację 1"
Autor: Małgorzata Hryniewicz-Czarnecka
Ilustrator: Aleksandra Kowal
Seria wydawnicza: Jestem Mistrzem!
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 64 str.
Oprawa: miękka szyta
Format: 20x28,5 cm
ISBN: 978-83-7915-052-6


Read On 0 komentarze

"10 razy 10" - oryginalnie o liczeniu:)

22:45


Znajomość cyfr, liczb, umiejętność liczenia - to kwestie bardzo ważne, bo jak podzielić sprawiedliwie otrzymaną paczkę cukierków?;) Przydaje się też i przy budowie okazałych domów z klocków, można z dumą pochwalić się, ile to kasztanów udało się dziś znaleźć, poza tym to pierwszy krok do umiejętności określania czasu, co najmłodszych fascynuje i cieszy. Zatem książki "o liczbach", "o liczeniu" w zasobach chyba każdego młodego człowieka się znajdują. My też mamy taką, ale gorąco zachęcamy wszystkich do powiększenia domowej biblioteczki o "10 razy 10"! 

Można by się zastanowić, po co takie książki?!? Wszak liczyć można wyżej wspomniane klocki czy kasztany albo cukierki, świetnie do tego nadają się kredki, pluszaki (tu czasem pewnie może nie starczyć palców u dziecka i obojga rodziców;)). Ale bądźmy szczerzy - w tej książce - wbrew tytułowi - nie chodzi o liczenie: tu ważna jest zabawa, zaskoczenie, inspirowanie pomysłami, olśniewanie patentami na coraz to bardziej nietypowe "obiekty" do liczenia. 

Okazji do przywołanie pierwszej dziesiątki, która rozpoczyna naukę liczenia, jest w książce mnóstwo - bo nie tylko tytułowe "10 razy 10" - nawet paginacja jest podporządkowane tej idei. Ale Herve Tullet nie byłby sobą, gdyby po prostu pojawiły się zbiory mniej lub bardziej przypadkowych elementów prezentujące kolejną liczbę. Tu mamy oryginalne, zaskakujące "patenty" - są pasjonujące historie, zabawne pomysły, jak choćby widoczne poniżej na pierwszym zdjęciu "ręce", które jednak nie są tym, co sobie w pierwszym odruchu wyobrażamy. Dla młodych pasjonatów malarstwa najciekawsze będą zapewne strony pokazujące powstawanie barw - i to właśnie dzięki liczeniu!

Jeśli dodamy do tego charakterystyczną kreskę Tulleta, nasycone, energetyczne kolory, które przykuwają uwagę, przeróżne style, które w tej obszernej pozycji się pojawiają (to prawie 130 stron!), wówczas okaże się, że znajdujące się w naszych zbiorach książki o liczeniu to bardzo, bardzo ubogie krewne pozycji "10 razy 10"! 

Dziewczynki zachwyci "Bajka" - z księżniczkami, magicznymi przedmiotami i szczęśliwym zakończeniem, chłopców zaintryguje na pewno "Wyścig", "Gry" będą dla wszystkich inspiracją do kolejnych zabaw, a "Zgadywanki" pobudzą ciekawość i rozruszają szare komórki;) Zresztą cała książka to jak zwykle w przypadku pozycji autorstwa Tulleta publikacja doskonała i dla starszych, i dla młodszych odbiorców, dla dziewczynek i chłopców, dla marzycieli i fanów sportu;) - dla każdego!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki












"10 razy 10"
Autor, ilustrator: Herve Tullet
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Format: 19x19 cm
ISBN: 978-83-62965-12-0



Read On 0 komentarze

"Zwierzęta Oli" - samodzielne czytanie o dziewczynce niezwykłej niesłychanie;)

20:50



Młodsza ma jeszcze przed sobą parę lat, zanim rozpocznie naukę w pierwszej klasie. Zatem i od samodzielnego czytania czas jakiś ją dzieli. Dlatego przyznam, że poznałyśmy te lektury w "tradycyjny sposób" - ja czytałam, Młodsza studiowała ilustracje, zwracała mi uwagę na ważne szczegóły, no i przewracała kartki. Dodam, że nie mogę się już doczekać chwili, gdy Starsza posiądzie tę trudną sztukę, będzie nam czytać, ale i sobie - zatem po raz "enty" nie będę musiała czytać tej samej pozycji (ach, wierność najmłodszych ukochanym książkom jest legendarna...) W "Zwierzętach Oli" można jednak znaleźć informację, iż to kwestia indywidualna i nabycie umiejętności czytania może potrwać...

Z punktu widzenia li tylko słuchaczek opowieści o przygodach Oli są pasjonujące! I nie ma w tym nic dziwnego - bohaterką jest sympatyczna dziewczynka, która na dodatek posiada niezwykły talent - rozumie mowę zwierząt! A i same zwierzęta to intrygujący temat, bardzo lubiany przez najmłodszych. Jeśli dodamy do tego fakt, iż są to nieco sensacyjne, czasem tajemnicze historie, z wartką akcją i mnóstwem ilustracji, to zachwyt dziewczyn jest zrozumiały. Wszystkie te cechy sprawią także, że i debiutujący czytelnicy z chęcią będą sięgać po te tytuły. I na pewno nie odłożą ich w trakcie czytania!

Ba, okazać się może, że nawet jeśli napotkają na jakieś trudności, to chęć poznania emocjonujących przygód Oli sprawi, że będą starać się je pokonać. Albo też - co również sugerują autorzy serii - to okazja do wspólnej lektury. Dłuższe fragmenty narracji mogą być czytane przez dorosłych, zaś umieszczone w dymkach teksty przez dzieci. 

Te niedługie wypowiedzi postaci są wydrukowane większą czcionką, zatem od takiego "podziału" można rozpocząć czytanie opowieści o Oli. Choć trzeba przyznać, iż znajdziemy w nich wszystkie głoski, są zmiękczenia, dwuznaki, ale zapewne wynika to z faktu, że książki te należą do trzeciego poziomu zaawansowania. 

Nasze pierwsze zetknięcie z tymi książkami, gdy to z Młodszą je czytałyśmy, zaowocowało oczywiście kilkakrotną lekturą, choć przyznam, że z racji wieku i nieco mniejszej cierpliwości opuściłyśmy informacje o danym gatunku umieszczone na końcu tomiku. Nadrobiłyśmy to ze Starszą, która z zainteresowaniem słuchała tych informacji, a potem w zabawach z Młodszą przekazywała je siostrze. To też sympatyczna sprawa: lektury poszerzają wiedzę o świecie, mali czytelnicy dowiadują się wiele o zwierzętach - gdzie żyją, czym się odżywiają, jakie jest ich usposobienie. W innych częściach Ola spotyka niedźwiedzia polarnego, tygrysa, delfina i lisa - i pomaga im, zatem i wiedza o tych gatunkach zostanie przybliżona wiernym czytelnikom serii "Zwierzęta Oli".

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Nie bój się, misiu koalo!", "Wracaj, króliczku!"
Autor: Mymi Doinet
Ilustrator: Mélanie Allag
Seria wydawnicza: Zwierzęta Oli
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 14x18,5 cm
ISBN: 978-83-7915-074-8, 978-83-7915-075-5




Read On 0 komentarze

"Pomelo i kolory" - w świecie niebanalnych barw:)

11:05



Choć dziewczyny - nawet Młodsza - zdecydowanie wyrosły już z wieku książeczek "o świecie", wprowadzających pierwsze słowa, pojęcia, to jednak taka książka o kolorach musiała się w naszym domu pojawić. Przyznam, że czytałyśmy/oglądałyśmy/studiowałyśmy ją idąc do domu z księgarni, bo lekturom z Pomelo w roli głównej trudno się oprzeć! 

Pomelo jest różowym słoniem, ale nawet tak optymistycznie ubarwiony bohater miewa gorsze dni... Jak każdy - zatem i wszystkim przyda się recepta na gorszy humor, spadek nastroju, małe i duże smutki - Pomelo rozgląda się wokół siebie i zaczyna dostrzegać, jak wiele kolorów go otacza, jak są rozmaite, jak wiele odcieni może mieć biel, błękit czy zieleń! 

Jak zwykle w przypadku spotkań z tym oryginalnym słoniem mieszkającym pod dmuchawcem, mamy do czynienia z określeniami kolorów, które zdumiewają, inspirują, zaskakują, przywołują niebanalny kontekst, przywołują jakąś historię z naszych codziennych doświadczeń, jak choćby "oślepiająca żółtość południa", "wybuchowa czerwień złości" czy też "fatalna w skutkach szarość kamienia". Czasem skojarzenia przywołują abstrakcyjne pojęcia - zatem takie określenia jak "bezsilna szarość rozczarowania" czy "zieleń utopii" mamy okazję wyjaśnić znaczenie tych słów, wprowadzić je do dziecięcego słownika. 

Skojarzeń z dziesięcioma zaledwie kolorami jest mnóstwo, odnoszą się one wszystkie do świata Pomelo, zatem na kartach książki spotkamy bohaterów z poprzednich lektur - Gigi, "coś na kształt kartofla" i to nawet zmultiplikowane;), Ritę, mrówki, pszczoły i oczywiście bardzo wiele wizerunków sympatycznego słonika z długą trąbą. Jako sceneria - warzywa, rośliny - zachęta do spróbowania;) Magiczna nazwa "bakłażan" i elektryzujące określenie jego koloru jako "niezgłębiony fiolet" mogą zdziałać cuda! Poza tym dziewczyny poznały pewnego nieco zapomnianego bohatera kultury popularnej - Zorro, bo Pomelo na wzór tej postaci przedstawiony jest w kapeluszu, masce, pelerynie i ze szpadą w trąbie - to oczywiście "czerń przygody"!

Takie oglądanie świata poprawia humor, odrywa nas od problemów, pozwala o nich zapomnieć, dostrzec swoje sprawy z innej perspektywy. Nas zachęca także do chwycenia za farby, co nieodmiennie wprawia w świetny nastrój! Inspirująca lektura, a do tego - bardzo pięknie wydana. I do tego niezwykle trwała, co w przypadku jeszcze młodszych odbiorców niż nasze dziewczyny ma niebagatelne znaczenie;)

Polecamy
Katarzyna i Młodsza











"Pomelo i kolory"
tekst: Ramona Bădescu
ilustracje: Benjamin Chaud
Wydawnictwo: Zakamarki 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 124
Format: 16 x 16,5 cm
ISBN: 978-83-7776-060-4



Read On 3 komentarze

"Kolorowy szalik" - "inny" nie znaczy gorszy!

22:35



Dwie historie - tytułowy "Kolorowy szalik" oraz "Dziwne spodnie" łączy problem obcości i odmienności, obie są apelem o tolerancję, dostrzeżenie innego człowieka z jego złożonością i oryginalnością. Nie da się ukryć, że problemy z akceptacją pojawiają się już nawet w najwcześniejszym etapie edukacji. Przedszkolacy potrafią dokuczać koleżankom i kolegom mniej zamożnym, cierpiącym na jakieś choroby, mniej zdolnym czy po prostu takim, których gorzej znają. Bycie "nowym" to swoiste piętno. Wchodzenie w zgraną grupę wiąże się z koniecznością zdobycia sympatii, zaimponowania, dopasowania się. Tak jest najłatwiej, choć z drugiej strony - czasem bardzo trudno. Niełatwo wyrzec się swoich przekonań, nie każdego przecież cechuje taka otwartość, by wylewnie opowiadać o sobie. 

Czasem "nowy" wtapia się w grupę wprost niezauważalnie, niekiedy jednak potrzeba więcej czasu, zdarza się i tak, że dzielące różnice, wspólnota doświadczeń grupy i jej hermetyczność sprawiają, iż integracja jest wielkim problemem... 

Barbara Kosmowska stosuje bardzo ciekawy efekt - w dwóch opowiadaniach zestawia dwa światy - wieś Dąbrówkę i duże miasto. To, co łączy je, to pojawienie się nowego ucznia: "miastowego" chłopca w niewielkiej, wiejskiej szkole, w klasie, którą właśnie opuścił dobry, sprawdzony kolega. Jego losy z kolei poznamy w "Dziwnych spodniach" - tytuł to przezwisko, którym określa chłopca narratorka opowiadania, dziewczynka uczęszczająca do tej samej klasy, która uważa, iż została "zdradzona" przez przyjaciółkę - Aga zbliża się do "nowego", broni go, spędza z nim czas. 

"Kolorowy szalik" to z kolei określenie nieśmiałego chłopca, który nawet w upały jest ciepło ubrany, unika wysiłku, zatem zostaje także przezwany "Pieszczochem". Jego pasja zdumiewa innych uczniów - Pieszczoch chodzi nocą po lesie, z "dziwną latarką" - tak zeznaje jeden z chłopców podczas spotkania grupy przyjaciół. Młodzi bohaterowie często spędzają razem czas, organizują różne akcje, by zebrać pieniądze na wspólną wyprawę do kina, rozmawiają, wymyślają zabawy, pomagają sobie. To zgrana paczka przyjaciół, zatem tym bardziej na uboczu wydaje się być nowy kolega. Sympatią darzy go jedna z dziewczynek, ale dla innych jest dziwakiem, bez skrupułów robią z niego żarty. Splot zdarzeń sprawia, że już-już ma dojść do pojednania, ale los bywa nieprzewidywalny... 

Także w opowiadaniu "Dziwne spodnie" pewien zbieg okoliczności powoduje, że odtrącony "wieśniak" zyskuje w oczach koleżanek i kolegów podziw i uznanie. Już nie tylko zewnętrzne szczegóły się liczą - dostrzeżone zostaje to, co najważniejsze - siła charakteru, odwaga, skromność.

Pierwszoosobowa narracja opowiadań, sposób patrzenia na świat właściwy młodym osobom, bliskie im problemy, aktualne detale obecne w tekście - to sprawia, że lektura sposoba się czytelnikom, do których jest adresowana, a zatem i jej istotne przesłanie trafi do nich. 

I jeszcze słówko o ilustracjach. Wierni fani Emilii Dziubak na pewno rozpoznają jej charakterystyczną kreskę. Tylko na pewno - i myślę, że nie jestem odosobniona w tym odczuciu - jest ich niezbyt wiele, pozostawiają niedosyt. Czekamy na kolejne książki z ilustracjami emiis! Choć trzeba też dodać, że w tym przypadku lektura zachwyca pięknem słowa, wzruszającymi scenami, historiami, które chwytają za serce, budzą mnóstwo emocji, każą młodym czytelnikom zastanowić się nad swoim postępowaniem. 

Polecam
Katarzyna



"Kolorowy szalik"
Autor: Barbara Kosmowska
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: Oprawa twarda
Liczba stron: 120
Format: 14,5 x 20,5 cm
ISBN: 978-83-7672-324-2




Read On 0 komentarze

"Kto prowadzi?" - ze zwierzątkami w drogę!

10:00


To jasne - mama!;) U nas wyboru nie ma i nie ma innej możliwości, wszak nie każdego pasjonuje jazda i nie wszyscy marzą o momencie, gdy zasiądą za kierownicą. Ale chyba takie osoby należą do mniejszości - przecież to takie pasjonujące, porywające i emocjonujące! Dziewczyny już teraz zapowiadają, jak to będą nas wozić i ustalają, gdzie kto będzie siedział, gdy to one będą mogły być pełnoprawnymi posiadaczkami kluczyków (czy też - co częstsze - kluczyka). 

Kluczyki w łapkach/skrzydłach czy też w trąbie lub na skorupie, na szyi - na smyczy albo w pyszczku - barwny korowód postaci pojawia się na kartach tej lektury, a każde ze zwierząt dzierży klucz i gotowe jest do drogi. Fajną zabawą jest wymyślanie, gdzie też każda z postaci może się wybierać, nie muszę dodawać, że najoryginalniejsze pomysły mają dziewczyny...:) Na dodatek choć oczywiście po wielokrotnej lekturze (a jakże inaczej - taka książka przyciąga wzrok, raduje oczy, zatem i często jest podsuwana z prośbą: "Czytaj!") już doskonale wiedzą, kto w jakim pojeździe zasiądzie, to czasem "żeby było sprawiedliwie" podsuwają inne pomysły;)

Sympatyczną rzeczą jest zgadywanie, kształcącą - dwujęzyczność pozycji. Starsza właśnie zaczęła naukę angielskiego, zatem dopytuje o słówka, powtarza, a przy kolejnej lekturze już sama chwali się znajomością kolejnych wyrazów, zwrotów w języku angielskim.

A pojazdy? Same przeurocze! Wóz strażacki to prawdziwa magia, Młodszej nic tak nie ekscytuje, jak traktory! Uwielbia też koty, zatem auto pani kotki (z chorągiewka, z figurką analogiczną do tych, które zdobią jaguary) to najmilszy dla oka pojazd! A jest jeszcze różowy kabriolet, cudownie żółta wyścigówka... Choć tekstu niedużo, to trudno szybko przewracać kolejne strony - ilustracje przykuwają uwagę i zajmują na bardzo długo. I te nasycone, piękne barwy!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










 "Kto prowadzi? Who is driving?"
Autor: Leo Timmers
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: twarda
Liczba stron: 36
Format: 25.5x18.5cm
ISBN: 978-83-62965-11-3


Read On 2 komentarze

"Kto straszy, Albercie?", "Co się stało z Albertem?" - oswajamy lęki!

10:00



Najmłodsi miewają przeróżne obawy. Młodsza boi się krokodyli - nie dziwi to, choć z drugiej strony - nieco zdumiewa, bo to raczej taka "sucha zaprawa" - krokodyle w naszym mieście nie biegają po ulicach, ba, nie wiem, czy choć jednego można byłoby znaleźć w naszej okolicy;) Starsza boi się obcinania paznokci - niby coraz mniej, ale ciągle jeszcze trochę... Do listy dziecięcych obaw można dopisywać wciąż nowe pozycje, niemal w nieskończoność: ktoś boi się much, inny już na widok przychodni podnosi larum, ale są sprawy, które niepokoją większość nieletnich - należy tu ryzyko spotkania ducha (które jak wiadomo są niematerialne i bez przeszkód mogą się pojawić wszędzie znienacka), a także konieczność pójścia do szkoły. 

Zatem Albert, choć pod wieloma względami bardzo nietypowy chłopiec (dziewczyny z zachwytem oglądały zbudowany przez niego helikopter, a wymówka jego autorstwa z książki "Sprytnie, Albercie!" to dla nich rzecz kultowa), to w kwestii obaw dzieli je z innymi dziećmi - także boi się duchów, a zbliżający się pierwszy dzień w szkole psuje mu humor i zmienia diametralnie jego zachowanie. 

Jak zwykle kluczem do szczęśliwego zakończenia jest pomysłowy sposób ułatwiający poradzenie sobie z sytuacją. Dobrze jest też mieć wsparcie w tacie, który hołduje zasadzie, by wziąć byka za rogi - przerażonego Alberta po uspokojeniu wysyła do piwnicy po pompkę. Jeśli chłopiec obawiał się wracania do domu o zmroku, jeżeli w mieszkaniu "widział" i "słyszał" duchy, to wiadomo, że taka wyprawa jest dla niego wielkim wyzwaniem. Jednak fakt, iż tata traktuje to tak naturalnie, sprawia, że Albert potrafi powściągnąć wyobraźnię, która podpowiada przerażające domysły, uspokoić się i poradzić z sytuacją wcześniej napawającą go strachem. A do tego tata podsunął mu niezawodne zaklęcie demistyfikujące wszelkie rzekome duchy. Będzie w tej historii element zaskoczenia, zabawne chwile pozwolą dostrzec bezpodstawność obaw dotyczących duchów.

Co innego szkoła... Nie da się sprawić, by "zniknęła", a perspektywa pójścia do niej sprawia, że Albert staje się innym chłopcem - grzeczny, posłuszny, wręcz potulny, nie ma nastroju do psot, myśli tylko to tym, co go czeka lada dzień... I tym razem tata znajduje rozwiązanie. Na pewno rodzice sięgają po różne metody - tłumacza, że szkoła to nic strasznego, opowiadają o miłych zdarzeniach, które czekają na przyszłych uczniów - tata Alberta natomiast opowiada synowi o tym, że w identycznej sytuacji znajdują się wszystkie inne dzieci debiutujące w roli uczniów, każde z nich się boi, jest niepewne, nowe miejsce i nowi koledzy to dla wielu osób powód do obaw. Ba, okaże się, że nie tylko najmłodsi są przestraszeni, pani nauczycielka zdradza uczniom, iż i ona miała podobne odczucia! 

Okazuje się także, że już pierwszego dnia można znaleźć bratnią duszę, zwłaszcza gdy się wspólnie wraca do domu. Kolega ze szkolnej ławki jest równie pomysłowy jak Albert, wspólna zabawa sprawia, że powrót przeciąga się i okaże się niebawem, że "idealny" synek gdzieś "zniknął", znowu chłopczyk niespecjalnie ma ochotę spełniać prośby taty, trochę kłamie, ale powrót "dawnego Alberta" to dla taty największa radość! 

Gunilla Bergström porusza ważny temat i nie bagatelizuje go, takie obawy żywi większość dzieci, a powtarzanie, że "to nic strasznego" niekoniecznie pomaga, dlatego podsunięte przez nią rozwiązanie może być dobrym sposobem na poradzenie sobie ze stresem debiutu - w przedszkolu, szkole, na zajęciach dodatkowych.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki


"Kto straszy, Albercie?"


"Kto straszy, Albercie?"


"Co się stało z Albertem?"


"Co się stało z Albertem?"


"Kto straszy, Albercie?", "Co się stało z Albertem?"
Autor, ilustrator: Gunilla Bergström
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 17 x 23,5 cm
ISBN: 978-83-7776-079-6, 978-83-7776-078-9



Read On 0 komentarze

"Marysia piecze ciasto", "Marysia jeździ na kucyku" - z lektury - zabawa i nauka!

10:00



W książeczkach o Marysi nie brak historii o miłych czy też niecodziennych, wyjątkowych zdarzeniach. Misia jest pomysłowa, ma wiele pasji i marzeń w czym przypomina małe odbiorczynie książek o jej przygodach. Na pewno wiele z nich marzy o koniku, kucyku - dlatego temat jazdy na kucyku zelektryzuje je - u nas tak się właśnie stało, a choć dziewczyny na razie poprzestają na platonicznym uwielbieniu i kolekcjonowaniu figurek, to niebawem i krok dalej w swoich zainteresowaniach pójdą... Odwiedziny w stadninie i pierwsza lekcja jazdy przekonują, że nie do końca hippika odpowiada to wyobrażeniom najmłodszych.

Autorka opisuje przygotowanie zwierzęcia do jazdy, problemy z dosiadaniem kucyka i jeszcze większe - z nakłonieniem go do ruszenia, zatrzymania się. To oczywiście historyjka stworzona na potrzeby kształcącej lektury - poznajemy zatem słownictwo związane z tym tematem, opowieść uświadamia małym odbiorcom, że jazda to nie tylko przyjemność, że o wierzchowca trzeba dbać! Autorka posługuje się także pewnym skrótem, bo rzeczą oczywistą jest, że pierwsza jazda niekoniecznie taki ma przebieg - a galopowanie po wolnym terenie raczej nie wchodzi w grę... Jednak dzięki takiemu poprowadzeniu akcji mamy możliwość towarzyszyć zabawnym perypetiom Marysi, która z pomocą chomika Gryzka - także fana jazdy konnej, próbuje okiełznać niezbyt posłusznego kucyka.

Nie mniejszą radość sprawiają najmłodszym pierwsze kuchenne doświadczenia. Samodzielne przygotowanie choćby kanapki to bardzo radosny moment, a cóż mówić o upieczeniu ciasta dla ukochanej babci i drogiego dziadka?! Sympatycznie zostało podkreślone to, że misia chce odwdzięczyć się za to, że gdy sama gości u dziadków, jest częstowana różnymi smakołykami. Teraz ona oczekując na wizytę postanawia upiec czekoladowe ciasto. W tych działaniach jak zwykle wspiera ją jej pupil - Gryzek. Ciasto udaje się znakomicie, ale Marysia zapomina o tak prozaicznej sprawie, jak sprzątanie... Na dodatek upieczone ciasto kusi aromatem, wyglądem, trudno się oprzeć i poczekać na przyjazd gości... Te dwie ważne kwestie choć potraktowane lekko i z humorem, sprawiają, że lektura ta ma wymiar kształcący: pokazuje właściwe zachowanie, przestrzega przed łakomstwem i jego przykrymi skutkami.

Jak zwykle sympatyczne ilustracje są magnesem przyciągającym uwagę najmłodszych. Książki te zatem mogą także posłużyć do bogacenia słownictwa, rozmowy na tematy w niech poruszone.

Polecam
Katarzyna







"Marysia piecze ciasto", "Marysia jeździ na kucyku"
Autor: Nadia Berkane
Ilustrator: Alexis Nesme
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: miękka
Liczba stron: 20
Format: 22x22 cm
ISBN: 978-83-7167-992-6, 978-83-7167-994-0


Read On 0 komentarze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Nasza strona główna

Tu zaglądam:

Napisz do nas:

inna-bajka(at)kobietnik.pl
Technologia Blogger.

Niebawem:

- "Ars Dragonia" Joanna Jodełka (Egmont)
- "Jajo, kura i te sprawy. O rzeczach prostych i ważnych" Patrycja Woy-Wojciechowska (Burda)
- "Mruk" Renata Piątkowska (Literatura)
- "Zwierzaki Wajraka" Adam Wajrak (Agora)
- "Historia prawie wszystkiego" (Debit)
- "Szumi Mi. Brulion logopedyczny do ćwiczeń Ż/RZ praktyczny", "Szumi Mi. Brulion logopedyczny do ćwiczeń SZ praktyczny" (Skrzat)
- "Najsłynniejsze legendy europejskie" Dymiter Inkiow (Media Rodzina)
- "Tomek i Jacek. Piraci z Lua Lua" Michał Chojnacki, Jakub Grochola (Egmont)
- "Wszystko będzie dobrze" January N. Misiak (Egmont)
i wiele, wiele innych:)

Recenzje wg autorów:

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Followers

Zajrzyjcie:)

Archiwum bloga