facebook

Kobietnik - inna bajka

"Kleptek" - psotny, sekretny przyjaciel - być może już go znacie!;)

12:25


Nasz powrót do domu po tygodniowym pobycie w szpitalu z Młodszą był i radosny, i nieco nerwowy... Wnętrza z grubsza przypominały nasze mieszkanie, ale gdy się patrzyło na piętrzące się wszędzie rzeczy, powyciągane ubrania ("szukaliśmy tej bluzki i nie znaleźliśmy"), mnóstwo przedmiotów, które zmieniły swe miejsce - wtedy zrodziła się refleksja, że być może Kleptek i u nas zamieszkał na czas jakiś...;) Tym bardziej, że tacie dziewczynek zginął klucz. A znalazła go Starsza. Na razie nie przyznaje się do konszachtów z widocznym na okładce chłopcem. No i dzięki tytanicznej pracy udało się jakoś okiełznać demona chaosu;) Zobaczymy jednak, co przyniosą kolejne dni. No i może jednak Kleptek zaprzyjaźnia się łatwiej z chłopakami? Zatem my powinniśmy spodziewać się wizyty Kleptki? ;)

Zresztą chyba już mieszka, bo bardzo często okazuje się, że nie ma winnych zepsucia czegoś, żadna z dziewczyn nie bawiła się niczym, a malownicza sterta zabawek zaścieła podłogę i meble. Oczywiście żadna z nich nie rozlała soku, a ich czapki to chyba ja zgubiłam... Przykłady można mnożyć, ale dziewczyny nie zrzucają winy na niewidzialnych przyjaciół, może dlatego że znają już przygody Jędrka, bohatera książki Pawła Osetka. Chłopiec bezskutecznie starał się wytłumaczyć, kto stoi za różnymi ciemnymi sprawkami, jednak niewidocznemu dla reszty rodziny Kleptkowi wszystko uchodziło bezkarnie i to Jędrek był oskarżany o ukrycie czegoś, zgubienie, o wszystkie psoty nowego, niespodziewanego domownika. 

A przecież i bez tych kłopotów sytuacja chłopca jest nie do pozazdroszczenia. Jest najmłodszy, a to nie zawsze jest fajne, zwłaszcza gdy ma się starszą siostrę, która uwielbia wprost dokuczać innym - dlatego też nazywana jest Ironiczną Werą. Do tego Jędrek bardzo często choruje - jak mówi jego mama, szpitali, w których do tej pory przebywał było "zdecydowanie za dużo". No i nawet gdy już wraca do domu, to może tylko pomarzyć o wyjściu na podwórko i zabawie z kolegami... Zanim wpadniecie w czarną rozpacz i zaczniecie biadać nad losem nieszczęsnego bohatera, uspokajamy, że nie jest to wcale tak smutna sytuacja, spójrzmy na to wszystko z drugiej strony - Jędrek ma rodzeństwo, ma kochających i nader wyrozumiałych rodziców, no i ma niezwykłego przyjaciela! Wprawdzie Kleptek przyciąga problemy jak magnes;), ale z drugiej strony na niesamowite pomysły, mnóstwo energii i wspólnie naprawdę świetnie spędzają czas!

Co ciekawego może wydarzyć się w czterech ścianach naszego mieszkania? Jeśli sądzicie, że niewiele, to jesteście w błędzie! Kleptek wprost notorycznie przekłada z miejsca na miejsce rzeczy należące do Jędrka, jego taty i do Wery (mniej dokucza mamie, ciekawe czemu;)), no i tak się składa, że są to te najpotrzebniejsze przedmioty. A przecież musi też coś jeść (właściwie to żywi się... muffinkami!), no i gdzieś spać, zatem te wszystkie kwestie wprowadzają niemałe zamieszanie w życie bohaterów tej opowieści. 

Przygody Jędrka i jego niewidzialnego przyjaciele są zabawne, zwłaszcza z punktu widzenia małych odbiorców tych opowieści. Warto dodać, że choć mamy do czynienia z takim niezwykłym bohaterem, jakim jest tytułowa postać, to jednak kłopoty Jędrka są prawdziwe, czasem wpada w niezłe tarapaty i niekoniecznie wszystko udaje się gładko rozwiązać - tak jak w prawdziwym życiu: niewidzialni przyjaciele nie ponoszą odpowiedzialności za niefortunny przebieg zdarzeń...

Zatem choć te przygody mogą nas bawić, to przy okazji lektura jest znakomitą sposobnością do rozmowy o odpowiedzialności, rozwadze, obowiązkach. Ale przede wszystkich - to przezabawna opowieść - jeśli chcecie się dowiedzieć, co robi tata Kleptka, co można schować w igloo i jak się kończy szukanie chomika w pralce, gdy wydaje się nam, że właśnie tam się pupil ukrył;) - przeczytajcie tę książkę! Spodoba się nie tylko chłopakom - nasze dziewczyny polubiły ją tak bardzo, że podczas naszego pobytu w szpitalu tata doczytywał ostatnie rozdziały Starszej, bo się nie mogła doczekać na wspólną lekturę;)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Kleptek"
Autor: Paweł Osetek
Ilustrator: Małgorzata Detner
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 18,5 x 23,5 cm
ISBN: 978-83-280-3183-8





Read On 0 komentarze

"Zasypianki" - urocze opowieści na dobry sen

22:40


Czasem wydaje mi się, że jakaś pozycja niezbyt dobrze nadaje się na wieczorną lekturą - bo zbyt emocjonująca, bo zawiła, bo smutna... Przyczyny są różne, ale tak naprawdę nieco mniej trafnie dobranymi książkami na dobranoc są te, w których bardzo istotną rolę odgrywają ilustracje, a zwłaszcza fotografie, które stanowią nierozerwalny element zawartości, współgrają z treścią, dopełniają ją i wymagają uważnego obejrzenia, przestudiowania. Trochę niefortunnie mamy urządzony pokój dziewczyn, zatem wieczorne czytanie z oglądaniem to karkołomne przedsięwzięcie, odkładamy takie lektury zatem na inne pory dnia. Ale poza tym - naprawdę wszystko się sprawdza!;) 

Nic więc dziwnego, że dobranocne historie stworzone przez Annę Onichimowską to opowieści przeróżne, rozmaite pod każdym względem - jeśli chodzi o nastrój, bohaterów, przygody, miejsce akcji. Bogactwo pomysłów sprawia, że co wieczór możemy cieszyć się opowieścią różną od pozostałych - ich bohaterami są dziewczynki, chłopcy, ale też zwierzęta. Tym, co je łączy, jest szczypta magii, odrobina niezwykłości, umiejętność dostrzeżenia w otaczającej nas rzeczywistości pierwiastka baśniowego, nadającego temu co codzienne fantastycznego wymiaru. Czasem są to niezwykłe istoty, czasem nieco zmodyfikowane elementy świata przedstawionego, niebanalne pomysły, marzenia, sny... Dlatego sięgając po "Zasypianki" możemy być pewni, że czeka nas wiele niespodzianek - wywołają one i uśmiech na naszych twarzach, skłonią do refleksji, każą zachwycić się na nowo tym, co wydaje się tak dobrze znane i oczywiste - zawsze będzie to ciekawe spotkanie. 

To bogactwo tematów przywodzi na myśl prośby dzieci o bajkę, opowieść na dobranoc - opowiadamy wówczas o tym, jak to mająca zasnąć pociecha była mała, zdarza się, że zainspiruje nas zdarzenie z minionego dnia, jakiś problem natchnie nas, by przedstawić go w inny sposób, skłonić dziecko do zastanowienia się nad swoim postępowaniem. Czasem jakiś drobiazg, rzecz, detal, fakt może być punktem wyjścia do stworzenia niecodziennej historii na dobry sen. 

Anna Onichimowska zaskakuje spojrzeniem na świat, przywołuje językowe zabawy, które sprawiają, że nasze domysły co do treści są zupełnie odmienne od zwartej w zasypiance historii. Mamy możliwość spojrzenia na daną sprawę z różnych punktów widzenia, bo z "Zasypianką pod górę" sąsiaduje inna - "w dół", jest "Zasypianka z braciszkiem" i "bez braciszka", tuż obok "dziennej" znajdziemy "nocną"... 

Pewne jest, że chyba mało komu wystarczy tych opowieści na cały miesiąc, nawet na tak krótki jak luty;) - nie sposób się powstrzymać, by czytać tylko jedną każdego wieczoru. Na szczęście przy kolejnej lekturze nic nie tracą ze swego uroku!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







Autor: Anna Onichimowska
Ilustrator: Aneta Krella-Moch
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 72
Format: 16,5x19,5 cm
ISBN: 978-83-7672-418-8


Read On 0 komentarze

"Piastowskie orły. 10 opowiadań z czasów Piastów" - barwne opowieści o naszej przeszłości

18:10


Mikołaj Kamler - autor ilustracji do tej pozycji - w mimice portretowanych postaci zawarł bogate i silne emocje. Postaci pokazane zostały w momentach szczególnych, ważnych, jak się okaże - znaczących dla losów kraju. I choć to nie zawsze sami wysoko urodzeni, bogaci, znani, znaczący, to i rola takich zwykłych bohaterów opowieści bywa czasem niebagatelna. Jest to zatem taka nieco inna wizja historii - nie tyle ze względu na zmianę wymowy zdarzeń, inną ich interpretację, ale dlatego iż pokazane one zostały w sposób pełniejszy, bogatszy, niekiedy z innego punktu widzenia, tak by ta historia sprzed setek lat nie była nudnym zbiorem dat, ale żywą, pulsującą uczuciami opowieścią o trudnych początkach państwa polskiego.

Sympatyczny rycerz na okładce uśmiecha się jakby do czytelnika, zerka zza zasłony i niejako zaprasza do lektury. Na pewno warto z tej propozycji skorzystać, choć oczywiście trzeba mieć świadomość, że wkraczamy do świata rządzącego się zupełnie odmiennymi prawami niż ma to miejsce obecnie. Zatem choć bohaterowie opowiadań stworzonych przez Grażynę Bąkiewicz, Kazimierza Szymeczko oraz Pawła Wakułę to dzieci czy też nastolatkowie, to nieobce są im gorzkie doświadczenia - zostali osieroceni, muszą ciężko pracować na swoje utrzymanie, zdarza się, że ryzykują życiem. Ale mają też możliwość uczestniczyć w doniosłych wydarzeniach, owocem których będą istotne zmiany związane z formą, kształtem państwa polskiego. 

Akcję pierwszego z opowiadań od wydarzeń opisanych w ostatnim dzieli trzysta lat - rozpoczynamy tę wędrówkę przez nasze dzieje od przyjęcia chrztu przez Mieszka, pierwszego władcę z rodu Piastów, którego ostatnim przedstawicielem na tronie polskim był Kazimierz Wielki. Co się przez te lata działo? Wojny, walki, kraj był pustoszony przez sąsiadów, ale i pracowicie odbudowywany, a pragnienie stworzenia silnego, samorządnego państwa przyświecało kolejnym władcom. Wprawdzie nierzadko górę brały partykularne interesy, jednak często obserwować możemy gotowość do wielkich poświęceń w imię wyższych ideałów. 

Na ogół te pierwsze lata naszej państwowości kojarzymy z kilkoma datami, odległe czasy - zatem i nasza wiedza na ten temat nie jest imponująca. Autorzy podręczników historii skupiają się na osobach królów, możnych, dworskich intrygach, walkach o władzę, choć też i te informacje na ogół są bardzo lakoniczne. A takie suche fakty niełatwo zapamiętać, nie przemawiają do nas - przeciwnie jest w przypadku niniejszej pozycji! "Piastowskie orły. 10 opowiadań z czasów Piastów" to możliwość poznania bardziej wielowymiarowych postaci naszych pierwszych władców, dostrzeżenia ich ludzkich słabości, ale i cech pozytywnych, o których nie zawsze się wspomina. To też bogaty, ciekawy obraz codziennego życia ludzi trudniących się bartnictwem, uprawą roli, mieszczan, kupców, ulubionych zajęć dzieci (choć dzieciństwo zdecydowanie inny miało wówczas wymiar...).

Kolejne opowiadania przenoszą nas coraz bliżej w kierunku współczesności, poznajemy postacie historyczne i fikcyjnych bohaterów, ale wykreowanych w sposób, który pozwala młodym czytelnikom zyskać wiedzę o życiu w ówczesnych czasach. Tym, co łączy opowiadania, jest szczególnym moment, który został w nich opisany - ważne wydarzenie wiąże się z emocjonującą fabułą, rozmowy postaci dotyczą spraw państwowych, społecznych, gospodarczych, a sposób ich przekazania - jako komentarza do przedstawianych zdarzeń - pozwala je lepiej zrozumieć, polubić historię. 

Warto zwrócić uwagę na wiek odbiorców sugerowany przez wydawnictwo - 9+. To rzeczywiście książka dla młodych czytelników co najmniej tyle lat mających i to nie tylko ze względu na wiedzę historyczną, ale przede wszystkim na dość drastyczne czasem wydarzenia opisane na stronach tej publikacji. Choć oczywiście nie ma mowy o epatowaniu taką tematyką, jest to rzecz jasna próba przedstawienia w sposób pełny minionych wydarzeń, zaciekawienia nimi, poruszenia, skłonienia do refleksji i poznawania naszej historii.

Polecam
Katarzyna







Autor: Grażyna Bąkiewicz, Kazimierz Szymeczko, Paweł Wakuła
Ilustrator: Mikołaj Kamler 
Wydawnictwo: Literatura 
Oprawa: Oprawa twarda
Liczba stron: 224 
Format: 16,8x22,5 cm
ISBN: 978-83-7672-431-7


Read On 0 komentarze

"Kto mnie przytuli? Mój mały kotek" - pełne emocji opowieści o małych ulubieńcach

13:00



Te książki z charakterystycznymi wizerunkami kotków lub piesków na okładce od dawna cieszą się wielką popularnością. Chyba przede wszystkim dziewczynki lubię te lektury - i jako małe słuchaczki, i gdy już same wybierają sobie coś do poczytania. W przypadku opowieści autorstwa Agnieszki Stelmaszek zaletą na pewno jest rodzimość tych historii.

Znajome nam otoczenie, realia jakoś bliższe niż te, z którymi mamy do czynienia w przypadku obcojęzycznych autorów - to zjednuje przychylność czytelników (nawet tych starszych, którzy przybliżają opowieści małym słuchaczom;)). 

Niniejsza pozycja - oraz bliźniacza książka "Kto mnie przytuli? Mój mały piesek" to zbiory trzech wcześniej już publikowanych historii. Na okładce widzimy bohaterkę pierwszej opowieści - Drobinkę, kotkę birmańską. Dane nam jeszcze będzie poznać Grafita oraz Bezę. Ich imiona wiążą się z cechami wyglądu. Ale choć śliczne, urocze, rozbrajające, to jednak koty te przeżyją rozmaite przygody, także nieco smutne koleje losu staną się ich udziałem. 

Oczywiście jednak możemy liczyć na pomyślny finał wszystkich perypetii. Choć wpadną w tarapaty, to na szczęście z pomocą przyjdą im pracownicy Przytuliska - wyjątkowej przystani dla bezdomnych, pozbawionych opieki zwierząt. Z różnych powodów każdy z kotków znajdzie się w tym miejscu - nieodpowiedzialni właściciele, nieszczęśliwy przypadek, zbieg okoliczności... A choć Przytulisko to miejsce pełne ciepła, a jego pracownicy i działający tam wolontariusze to osoby z sercem na dłoni, wiadomo przecież, że nie ma jak w domu... 

O tym właśnie - w takim wielkim skrócie - są te trzy opowieści - o poszukiwaniu swego miejsca, ciepłego kąta, ale przede wszystkim - kochającego właściciela. We wszystkich tych historiach autorka przemyca taki właśnie wzór postępowania z pupilem - bycie opiekuńczym, odpowiedzialnym, tolerancję, wyrozumiałość, troskę wobec mniejszego, czasem jeszcze bardzo psotnego zwierzątka.

Jeśli nie macie w swoich zbiorach pojedynczych tytułów autorstwa Agnieszki Stelmaszek, to polecamy tę książkę - to naprawdę spora porcja czytania (a fanki takich opowieści potrafią połknąć je na raz i znów mają głód lektur;)). Ładne wydanie - w twardej, jakby aksamitnej oprawie, z wybiórczym lakierem przykuwa uwagę, zatem to i świetna propozycja dla małej kociary - choćby na Dzień Dziecka. Spory druk i niezbyt długie rozdziały to z kolei zalety, które sprawiają, że ta książka nada się także jako pierwsza poważniejsza lektura dla początkujących czytelniczek. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Kto mnie przytuli? Mój mały kotek"
Autor: Agnieszka Stelmaszyk
Ilustrator: Magdalena Sarmak
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 432
Format: 16,5 x 21 cm
ISBN: 978-83-280-3195-1




Read On 0 komentarze

"Opowiedz mi... Co jest pod ziemią" - Co pod nami? Sprawdźcie sami!;)

12:10


Najmłodszych ciekawi wszystko, co zobaczą - jak to działa, a po co, skąd, dlaczego... Możemy być pewni, że nasza odpowiedź zrodzi kolejne wątpliwości. No i świetnie, bo czasem sami się też czegoś dowiemy, gdy żądne wiedzy pociechy będą nam wiercić dziurę w brzuchu nie zadowalając się mało precyzyjnymi wyjaśnieniami;) 

Ale nie tylko to, co widzialne, budzi zainteresowanie. Ciekawe rzeczy kryją się pod wodą (któż nie lubi latem zalec na pomoście i wpatrywać się w podwodne życie rybek i rozmaitych wodnych żyjątek?!), a jeszcze bardziej intryguje to, co znamy na ogół tylko z opowieści - wszelkie podziemne zagadnienia;) A gdy się jeszcze podpatrzy ulubiony ciężki sprzęt i panów przy pracy, usuwających awarię, wówczas okazuje się, że pod naszymi stopami znajduje się mnóstwo potrzebnych i zajmujących rzeczy! 

"Opowiedz mi... Co jest pod ziemią" to świetna pozycja dla najmłodszych - i to z wielu względów. Ci, którzy zetknęli się z książką autorstwa Aleksandry i Daniela Mizielińskich o podobnej tematyce, zdają sobie sprawę, że to, co się pod ziemią dzieje, to bardzo szeroki, bogaty temat - jednak mnogość zagadnień nie służy małym odbiorcom, drobiazgowe ilustracje sprawiają, że gubią się w natłoku informacji. Zatem zanim nasze pociechy dorosną do tamtej pozycji, "Opowiedz mi... Co jest pod ziemią" oraz pozostałe książki z tej serii będą lepszym wyborem. Na pięciu rozkładówkach zostały pokazane rozmaite miejsca - wieś i miasto, komunikację podziemną, podziemne skarby - czyli także i kopalnię. Kolorowe rysunki w klarowny sposób zapoznają maluchy z zagadnieniami uprawy roślin, zwyczajami zwierzą, które pod ziemią mają swoje schronienia, widzimy też jak wiele różnych instalacji właśnie pod ziemią jest ukrytych. Dla wielu maluchów kopalnie i węgiel to dość egzotyczne pojęcia, zatem dzięki tej książeczce mogą one stać się nieco bliższe. 

Oryginalnym pomysłem jest ukazanie baśniowych postaci, które pod ziemią mają swoją kryjówkę. Ale widzimy też i ukryte czy też ukrywające się innego rodzaju skarby - kości prehistorycznych zwierząt czy przedmioty, które przed wiekami były używane przez naszych przodków.  

Na każdej stronie możemy też śledzić poczynania sympatycznego krecika, obserwować codzienne życie ukazanych postaci - naprawdę spora porcja wiedzy zdobywanej w bardzo przyjazny sposób czeka na nas w tej publikacji. A sztywne kartki gwarantują, że niełatwo ulegnie ona zniszczeniu. 
Warto sięgnąć i po inne pozycje z tej serii - polecamy!

Katarzyna i Młodsza






"Opowiedz mi... Co jest pod ziemią"
 Autor: opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: książka całokartonowa
Liczba stron: 10
Format: 19x20 cm
ISBN: 978-83-280-3098-5









Read On 0 komentarze

Pełen wielkich emocji świat małych zwierzątek Beatrix Potter

09:45


W naszej miejskiej bibliotece, w oddziale dla dzieci są malutkie książeczki zawierające pojedyncze historyjki napisane przez Beatrix Potter. Wydane sporo lat temu, noszą wyraźne ślady czytania - widać, że nie próżnowały na półce!;) Te urocze opowiastki wbrew pozorom nie nie takie cukierkowe opowieści o zwierzątkach, o przewidywalnej fabule. Wprawdzie kończą się pomyślnie, więc mali słuchacze będą z tego powodu zadowoleni, jednak wcześniej czeka nas wiele emocji!

To właśnie tak bardzo spodobało się córkom - są tu i czarne charaktery, mali zwierzęcy bohaterowie bywają psotni, lekkomyślni, wpadają w tarapaty, dzieje się wiele, czasem nawet i przykrości spotykają króliczki, kotki, wiewiórkę, zanim z ulgą będziemy mogli odetchnąć - "Uff, wszystko się dobrze (w pewnym stopniu;)) kończy!"

Te sprzed lat wydania są uroczo filigranowe, ale my zachęcamy do sięgnięcia po książki wydane ostatnio - w dwóch tomach znajdziemy po kilka opowieści, a i ich format jest nie bez znaczenia! Wprawdzie tamte były bardzo poręczne i nawet w małej torebce można było je zmieścić, to ta zmiana jest naprawdę korzystna;) Otóż u nas nie mogło się oczywiście wieczorne czytanie zakończyć po poznaniu jednej historyjki! Tak bardzo spodobały się one dziewczynkom, że poznawałyśmy kolejne, a Starsza wyjątkowo wręcz polubiła królika Piotrusia, zatem trzeba było innych króliczych opowieści szukać, dlatego też warto zaopatrzyć się od razu w oba tomy:)

Do tego przesympatycznym dopełnieniem emocjonujących opowieści są ilustracje autorki - w takim okazalszym formacie są rzecz jasna większe, a dla małych fanów zwierząt nigdy za dużo!;) Dlatego choć książki liczą blisko sto stron, to rysunki zajmują tyle miejsca, że połknięcie na raz wszystkich opowieści nie jest problemem - ani dla czytających rodziców, ani tym bardziej dla uwielbiających takie historyjki maluchów. 

Podział na dwa tomy to taki kompromis - jeśli lubicie zabierać ze sobą książki (na wszelki wypadek, jeśli zdarzy się okazja, by poczytać), wówczas to wydanie świetnie się nada do tego celu - bo ukazał się też jednotomowy zbiór - "Historyjki Beatrix Potter", odpowiednio grubszy, z okładką wypełnioną gąbką. Jeśli pokochacie tych bohaterów, a do tego lubicie kolorować, sięgnijcie także po publikację Wydawnictwa Olesiejuk - "Świat Beatrix Potter. Kolorowanka" - będziecie mogli sami nadać barw postaciom wykreowanym przez autorkę, których losy tak nas emocjonowały podczas lektury!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










Autor: Beatrix Potter
Wydawnictwo: Olesiejuk 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Format: 21,5x28,5 cm
ISBN: 978-83-274-4454-7

Autor: Beatrix Potter
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: twarda
Liczba stron: 92
Format: 21,5x28,5 cm
ISBN: 978-83-274-4453-0


Read On 0 komentarze

"Czekoladki dla sąsiadki" - o słodyczach;) - a to każdy lubi!:)

18:30




Na fali wielkiej żywieniowej zmiany w przedszkolach i szkołach w dużym stopniu uległ modyfikacji codzienny, także ten weekendowy jadłospis córek. Choć nie możemy ogłosić triumfalnie zwycięstwa brukselki nad ciastkami, to jednak coraz więcej warzyw znajduje się na liście akceptowalnych. I kasza gryczana może być, i nie tylko słodkie płatki wchodzą w grę w ramach śniadania. Ale są takie dni, gdy najlepszym obiadem byłaby czekolada... Takie chwile, gdy chce się zmienić proporcje i zadysponować, by porcja deseru była taka, jak pierwszego i drugiego dania;) Generalnie czasem bywa tak, że - przywołując słowa córki, które czas jakiś temu padły w odpowiedzi na moje propozycje jedzeniowe - "Ja jestem głodna, ale na słodycze";) 

W ubiegłym tygodniu razem z Młodszą trafiłyśmy do szpitala. To szczególne miejsce wywołało wzmożoną chęć rozmaitych "pocieszanek". Ratowałyśmy się zatem czekoladkami;) Jako że były one szczególne - to serwowałam je w porze obiadu i przed kolacją, na dobry sen i dobry poranek;) I cieszyłam się, że tak je zachomikowałam wcześniej, zatem były dla nas nową, ukochaną lekturą w tych smutnych dniach poza domem. Bo mowa oczywiście o "Czekoladkach dla sąsiadki"!

Nam poleciła je moja przyjaciółka - spodobały się one bardzo jej synowi, zatem od razu rekomendujemy je dla chłopaków i dla dziewczynek. A do tego spodobają się i frakcji kociej, i psiej;) - bo pierwszoplanowymi bohaterami oprócz tytułowej sąsiadki są bury kot w łaty i pełen energii pudel. Poddane zabiegowi personifikacji te sympatyczne zwierzęta komunikują nam swoje pragnienia i marzenia, ale jednocześnie ich portrety doskonale oddają cechy tych zwierząt, kłótnie między nimi wynikające z różnic gatunkowych. Poza tym zbiór opowiastek o perypetiach właścicielki dwóch pupili i jej podopiecznych może być i lekcją dla nas, dla małych odbiorców. Ileż to osób na sam widok jakiejś potrawy stwierdza, że nie lubi jej? Kogo nie skuszą "bezpańskie" słodycze niebacznie pozostawione na wierzchu?;) 

Choć oczywiście podstawowy cel tej lektury to rozbawić, poprawić nastrój, wywołać uśmiech na twarzach albo i nawet głośne wybuchy śmiechu. I to się wszystko znakomicie udaje! Pomysły podopiecznych sąsiadki są zaskakujące i niebanalne. Kot i pies to dość egocentryczne stworzenia, zatem każdą sytuację odnoszą do siebie, potrafią każdy plan postawić na głowie, wetknąć swoje trzy grosze do rzeczy, które wydają się być bardzo dalekie od kocio-psich spraw: a to przyjdzie im ochota skosztować herbatki, a to zaanektują jedną z szuflad na swoje potrzeby, z dobroci serca - choć nikt tego nie doceni;) - chcą popilnować kwiatów w wazonie...;) Jedna zabawna sytuacja goni drugą, każda historyjka zapada w pamięć, zatem przy kolejnej lekturze Młodsza deklarowała: "Tę lubię", "Tę też bardzo lubię", "Ta mi się też podoba":) 

Zbiór ten to siedemnaście opowiastek - naprawdę świetnych (może jedynie "Sąsiadka i siatka" jest nieco mniej udana, a jej zakończenie od razu przywodzi na myśl wiersz "Parasol" naszej krajanki, Marii Konopnickiej). Choć pisane prozą, to w sposób, który sprawia, że zapadają w pamięć - autorka umieściła w tekście rymy, już same tytuły takie właśnie są: "Obiadek dla sąsiadek", "Sąsiadka i klatka", "Bratki sąsiadki i kocie łatki". Zatem i dobór tematów wynikł niejako z tego, że przywołane wyrazy ze słowem "sąsiadka" czy jego formami muszą się rymować;) Niełatwe zadanie, bo i przygód sporo, ale zabieg ten podoba się bardzo najmłodszym, niesamowicie miło jest odgadywać te słowa, wspólne czytanie daje dzięki temu więcej przyjemności.

Nie można też zapomnieć o przemiłych dla oka wizerunkach postaci, których autorem jest Maciej Szymanowicz. Pełne energii i emocji, bardzo charakterystyczne, sprawiają, że ta lektura nabiera jeszcze więcej barw. 

A na okładce mamy to, co dziewczyny uwielbiają - zapowiedź innych pozycji tego znakomitego duetu - możemy poznać jeszcze "Roztrzepaną sprzątaczkę", zawrzeć znajomość z "Duszkami, stworkami i potworkami" - niewątpliwie tak właśnie będzie, bo "Czekoladki" podbiły nasze serca, zatem Młodsza wydała już stosowne dyspozycje odnośnie zakupów;) (Wiem już, że może być problem z nabyciem tej pierwszej pozycji...)

Polecamy
Katarzyna i Młodsza







"Czekoladki dla sąsiadki"
Autor: Dorota Gellner
Ilustrator: Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 26x21 cm
ISBN: 978-83-7375-890-2





Wpis w ramach projektu Przygody z książką.
Sprawdźcie, co się tam dzieje!:)  




Read On 1 komentarze

"Żubr Pompik. Tropy na śniegu", "Żubr Pompik. Zapach wiosny" - poznajmy tajemnice puszczy i jej mieszkańców!

13:15


Jak się zaprzyjaźniamy z żubrem? Ekspresowo! Jak się okazuje, to chyba znak szczególny wydawnictw sygnowanych przez Media Rodzina. Wszystkie pozycje o najsympatyczniejszym prosiaczku połykałyśmy na raz;) (choć oczywiście wracamy, miło się je czyta ponownie!), podobnie jest w przypadku Pana Kuleczki i jego przeuroczej drużyny, no i przygody Pompika oraz jego bliskich idealnie się w ten wzór wpisują!

Jak to dobrze, że od razu możemy poznać dwa tomy! Młodsza stwierdziła, że na pewno są jeszcze dwa i oczywiście je także musimy przeczytać - tak szybko, jak to będzie możliwe! Niewątpliwie to wymarzona lektura dla najmłodszych lubiących przyrodę, zwierzęta, interesujących się zmianami w otaczającym świecie, dla których wyprawa do lasu, na łono natury to najmilszy sposób spędzania wolnych chwil. Choć mam nieodparte wrażenie, że po sięgnięciu po te pozycje, po przeczytaniu ich, mogą się pojawić nowi fani takich tematów.

A bohaterami są zwierzęta chyba mało znane. Wprawdzie sam wizerunek żubra jest dość łatwo identyfikowany, ale co tak naprawdę o nich wiemy? I to nie tylko - co wiedzą najmłodsi, ale co wiemy my, dorośli? Nie zawsze pewnie zbyt wiele, więc opowieści autorstwa Tomasza Samojlika są okazją do uzupełnienia tych braków. Oraz oczywiście - sympatyczną, zabawną lekturą! 

Pierwsze strony zimowego tomu to oczekiwanie na głównego bohatera;) Pojawi się na świecie nieco później niż pozostałe małe żubrzyki z tego stada, więc rówieśnicy będą wspólnie dokazywać, ścigać się, a on, jako nieco mniejszy, młodszy, będzie szukał innych towarzyszy, poznawał życie w puszczy, dowiadywał się mnóstwa ciekawych rzeczy na temat swego otoczenia - a my z nim! 

Dlatego tak naprawdę nie tylko z żubrami po tej lekturze będziemy za pan brat! Pompik spotyka wilczka, dziki, zawiera znajomość z łosiem, dowiaduje się, co lubią jeść inne zwierzęta i próbuje nawet tych "przysmaków";), ciekawość sprawia, że odkrywa kolonię nietoperzy, poznaje mnóstwo małych mieszkańców olbrzymiego, powalonego drzewa - a to wszystko w pierwszej części! Jej finał jest równie radosny jak i początek - oto "mały" Pompik staje się dużym, starszym bratem;), bo na świat przychodzi jego siostrzyczka Polinka, której w kolejnej części będzie pokazywał bliższe i dalsze otoczenie - pana raka, wiewiórkę, która także buduje gniazdo, niepozornego, a potrafiącego stworzyć tak piękne rzeczy pana pająka. Rodzeństwo zaznajomi się z bobrem, siostrzyczka pozna ryjówkę, dowiemy się także, jakie różne aktywności podejmuje dzięcioł, wydając przy okazji rozmaite odgłosy, małe żubry przeżyją niezbyt miłe spotkanie z meszkami, będą szukać zapachu wiosny i wspólnie bawić się na śniegu. 

Każda przygoda małego żubra i jego siostry to okazja do przybliżenia czytelnikowi zwyczajów leśnych mieszkańców, pokazania ich sposobu zdobywania pożywienia, zabaw maluchów, ich domów, puszczańskiego codziennego życia zmieniającego się zgodnie z rytmem przyrody. Ciekawostki przekazane jako element opowiadania o perypetiach bohaterów zapadają w pamięć, sprawiają, że po lekturze okazuje się, iż wiemy naprawdę wiele na temat leśnego bractwa! 

Tomasz Samojlik jest autorem bardzo wielu pozycji, które w niebanalny sposób pokazują przyrodę, przybliżają ważne kwestie związane z ekologią, sprawiają, że fauna i flora - nawet bardziej dzika;) - stają się nam bliższe. 

Czekamy zatem na kolejne opowieści - a także na serial o jego przygodach (tu możecie zajrzeć po więcej szczegółów)!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









Autor i ilustrator: Tomasz Samojlik
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 24,5x22 cm
ISBN: 978-83-8008-166-6, 978-83-8008-167-3


Read On 0 komentarze

"Pan Kuleczka. Marzenia" - lektura na najlepszy nastrój!:)

13:50


Niegdyś odwiedziła nas - wówczas kilkuletnia - kuzynka Asia, która wpadała w histerię na widok muchy... A jako że takie spotkania to nie rzadkość wiosną, latem, więc był to spory kłopot. Przypomniała mi się ta sprawa ostatnio, gdy dziewczyny zoczyły takie właśnie gościa na suficie... Okazało się, że nie można spać, że "wyproszenie" go jest niezbędne, ale raczej nikczemnego wzrostu matka nie miała ochoty na wieczorne uganianie się za owadem. Zatem ustaliłyśmy, że to kuzynka Bzyk-Bzyk przyleciała w odwiedziny. I sięgnęłyśmy po rozpoczętą lekturę - pierwszy z czytanych tym razem rozdziałów to - bardzo à propos - "Babie lato". Skąd taki wniosek? Bo w tym rozdziale bohaterowie obserwują świat przez lornetkę! Jeśli jeszcze nie widzicie zbiegu okoliczności, to spójrzcie na kalendarz! Tak, właśnie - Pan Kuleczka zerka na nas przez lornetkę z przepięknie namajowanej okolicy! 

Zresztą musimy wyznać (ostrzec?;)), że gdy się pozna Pana Kuleczkę i jego niebanalnych podopiecznych, gdy kolejne tomy zagoszczą na półce i podbiją nasze serca, wówczas wiele spraw się tak sympatycznie kojarzy - psy są podobne do Pypcia, przytrafiają się nam co i rusz podobne przygody, a zawarte w tych opowiadaniach pokrzepienia i myśli w bardzo kojący sposób potrafią załagodzić i realne konflikty czy nieszczęścia. Zatem nie ostrzegamy, a właśnie polecamy! 

A jakie są opowiadania znajdujące się w tym tomie? Przeróżne! Wiosenne, letnie, jesienne i zimowe, domowe i pozadomowe, o codziennych sprawach i wyjątkowych chwilach, do tego wszystkie pogodne, mądre, z zabawnymi akcentami, wzruszającymi momentami, ważnym przesłaniem. Dobrze jest odnajdywać pozytywne strony rozmaitych zdarzeń, mieć plany, realizować je, robić coś (i nie gnuśnieć!). Niezwykle miło jest być razem, robić coś wspólnie, nie sięgać po przeszkadzacze, jeśli już po coś sięgać - to po ulubioną lekturę (na przykład właśnie tę - "Pan Kuleczka. Marzenia"!).

W kwestii wyboru ukochanych książek cenną radę mogliśmy otrzymać czytając opowiadanie umieszczone w tegorocznym, wyżej wspomnianym kalendarzu. A jeśli przypadkiem od niedawna jesteście fanami opowieści Wojciecha Widłaka tak pięknie ilustrowanych przez Elżbietę Wasiuczyńską i nie macie w swoich zbiorach wcześniej wydanych terminarzy, to właśnie w siódmym tomie możecie je przeczytać! Co ciekawe - jak czytamy na stronie wydawnictwa - w niektórych przypadkach to właśnie ilustracje zainspirowały autora do stworzenia opowiadań! Mamy zatem do czynienia ze wzajemnym uzupełnianiem się tekstu i obrazu, które razem pozwalają czytelnikom i oglądaczom niesamowitą przyjemność z poznawania przygód Pana Kuleczki, uroczej Katastrofy;), przesympatycznego Pypcia i najoryginalniejszego owada - muchy Bzyk-Bzyk!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








Autor: Wojciech Widłak
Ilustrator: Elżbieta Wasiuczyńska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 21x22,7 cm
ISBN: 978-83-8008-163-5




Read On 1 komentarze

"Kantor wymiany liter" - doskonała pomoc w walce z "bykami";)

11:15


Na niebanalny pomysł wpadła autorka tej książki - i nie wątpię, że i Was on zachwyci! Ortografia nie jest specjalnie lubianym tematem, a lekcje jej poświęcone choć bywają i stresujące, i - niekiedy - bardzo nudne... Przepisywanie regułek, przykłady użycia, układanie zdań z wyrazami sprawiającymi kłopoty - nic ciekawego... A przecież może być inaczej - nauka ortografii może stać się sympatyczną i wesołą przygodą, jeśli tylko sięgniemy po "Kantor wymiany liter" i zagłębimy się w wiersze, które obrazują kolejne zdarzenia w tym nietypowym miejscu się rozgrywające!

Starsza właśnie odkrywa radość pisania;), ale jako zerówkowicz miewa wiele pytań: "Jak się pisze ży?";) "Ale w jakim wyrazie?" - dociekamy. Na razie to sztuka dla sztuki;), bo choć wyrazy powtarzają się, to córka ponawia pytania.A my za każdym razem nie omieszkamy dorzucić wyjaśnień: "ż - bo wymienia się na g" albo "o kreskowane, bo wymienia się na o";) Jednak takie suche formułki puszcza się mimo uszu, co innego zabawne perypetie Michałka, Florka, Jagody, Bartka, Iwony czy Ludwika... Wszyscy oni - a także kilkoro innych młodych osób z ortograficznymi problemami trafiają szczęśliwie na ulicę Ufoludka;) Dlaczego to tak pomyślne zdarzenie? Bo tu jest właśnie zielona budka opatrzona szyldem: "Kantor wymiany liter"! 

Ów niezwykły punkt działa od poniedziałku do niedzieli, choć oczywiście bywa czasem zamknięty - wszak muszą i odpocząć uczynni pracownicy, którzy na co dzień wybawiają z opresji przed klasówką czy dyktandem, podczas odrabiania prac domowych, zawsze gdy pojawiają się wątpliwości, jak też napisać dane słowo. A ich rady są niebanalne, zabawnie sformułowane - niewątpliwie po lekturze tych ortograficznych opowiastek sporo kwestii związanych z pisownią zostanie nam w głowie i dylematów: "jak to napisać?" będzie mniej! 

Choć to kantor wymiany liter, to nie tylko te zasady związane z wymianą są w wierszach przywołane, są i inne regułki przekazane w ciekawy sposób, autorka nie zapomina i o wyjątkach. Dlatego częste wracanie do tej pozycji to klucz do sukcesów w dziedzinie poprawnej pisowni! A o zainteresowanie tą pozycją nietrudno: intrygujący pomysł kantoru, zabawnie przedstawione dylematy młodych klientów związane z ortografią, wiersze utrwalające właściwą pisownię, jej reguły (jak choćby ten o ptasich dylematach związanych z piórami czy o problemach dobrze znanego szczebrzeszyńskiego chrząszcza lub o zapraszaniu na wyjątkową herbatę u zarozumiałej Honoraty).

Do tego świetnym wabikiem dla tych, których może przerażać nieco ortograficzny temat zbiorku, są cudowne ilustracje autorstwa Magdy Kozieł-Nowak (któż nie rozpozna tej kreski!:)). Barwne, zabawne, doskonale oddające emocje ukazanych bohaterów - są przemiłym uzupełnieniem wierszy. A jako że utwory są ściśle związane z kolejnymi dniami tygodnia, zatem niektóre strony to właśnie kartki z kalendarza, zaś umieszczone na nich ilustracje nawiązują stylistyką do rysunków, które czasem i w naszych terminarza umieszczamy;) Poza tym utrwaleniu ortograficznych zawiłości służą słowa pojawiające się na ilustracjach, a także kolorowa czcionka zastosowana w wierszach. Mnóstwo ciekawych pomysłów, by z pisownią być za pan brat!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 










Autor: Kalina Jerzykowska
Ilustrator: Magda Kozieł-Nowak
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 56
Format: 16x23 cm
ISBN: 978-83-7672-343-3


Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrował" (BIS)
- "Sam w domu" Lotta Olsson (Zakamarki)
- "Lubię Leosia" Pija Lindenbaum (Zakamarki)

Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *