facebook

Kobietnik - inna bajka

"Maja i Lino. Chcę mieć psa", "Tosia i Tofik. Chcę mieć kota" - pupil to radość i odpowiedzialność

14:20


Odwieczne marzenie najmłodszych o własnym pupilu, o piesku, który będzie towarzyszem zabaw, kotku, którego będzie się rozpieszczać nierzadko bywa powodem frustracji u dorosłych. Nic dziwnego - dzieci rzadko sobie zdają sprawę z tego, czym tak naprawdę jest opieka nad zwierzęciem, z jakim kosztami się wiąże, ile istotnych ustaleń wymaga pojawienie się nowego, czworonożnego domownika... Wakacje to dobry moment na takie przedsięwzięcie, bo mamy więcej czasu, możemy monitorować proces aklimatyzacji, spokojnie wdrożyć pewne nawyki. Choć z drugiej strony letnie wyjazdy mogą pokrzyżować te plany... No właśnie - o bardzo wielu rzeczach trzeba pamiętać przyjmując pod swój dach zwierzę. Nie tylko miłe chwile zabawy nas czekają, pojawią się obowiązki i wydatki, stresujące sytuacje - o tych wszystkich kwestiach w niezwykle sympatyczny sposób pisze












"Maja i Lino. Chcę mieć psa", "Tosia i Tofik. Chcę mieć kota"
Autor:
Ilustrator:
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: twarda
Liczba stron: 224
Format: 15.21,5 cm
ISBN: 978-83-8057-065-8, 978-83-8057-066-5

Read On 0 komentarze

"Nasze prosię gra na nosie" - zwierzak-druh to nie lada zuch!

13:50



Na okładce znajdziemy jeden tytuł, ale już pierwsza strona informuje, że oprócz sympatycznego prosięcia, które "gra na nosie" poznamy także nieco bliższego nam czworonoga - psa, ale niezwykłego. Drugie opowiadanie autorstwa Agnieszki Urbańskiej to "Superpies nie lubi łez". Zatem czekają nas zwierzęce klimaty, ale bardzo nietypowe! 

Nawet owe prosię to tak naprawdę nader oryginalny osobnik: jest dziką świnką, ale nie dzikiem! Po prostu rodzina prosiaka Pyśka mieszka w lesie, nie w chlewiku - mają tam dom, żyją w sposób, jaki im odpowiada, cieszą się wolnością, swobodą, radośnie spędzają czas. Ale mają też swoje zwyczaje, które kultywują - jednym z nich jest tradycja wyprawienia się w świat, gdy się już dorośnie... Dlatego też rocznica urodzin bohatera zbiegła się z momentem opuszczenia rodzinnego domu. 

A jakie prosiaczek miał przygody? Niesamowite! Możecie mi wierzyć, że wprost trudno spamiętać wszystkie zwroty akcji, tyle się tam dzieje, Pysiek spotyka wiele osób, część z nich jest wrogo nastawiona, nieprzychylnie patrzy na niego i od razu zakłada, że świnka zachować się nie umie... Ach, te stereotypy! Oceniamy innych "na pierwszy rzut oka", jakiś detal w wyglądzie sprawia, że ktoś staje się obiektem kpin, niemiłych żartów... O tym, że jest to niewłaściwe postępowanie, przekonuje nas historia prosiaczka i napotkanego przez niego chłopca - Szczepka, którego koledzy wyśmiewają jego wygląd, a dokładnie - blond włosy i rumianą twarz, przypominające im fizjonomię świnki... Ale to smutne zdarzenie ma swój radosny finał: niebanalna para przyjaciół potrafi zjednoczyć siły, by pomóc innym, swych postępowaniem zawstydzają zadufanych i wywyższających się osobników, a umiejętnością żartowania z samego siebie wytrącają broń z rąk szyderców. Opowieść w ciekawy sposób łączy realizm i fantastykę - bo z jednej strony wszystkich dziwi świnka w mieście, chodząca w trzewiczkach i z plecakiem, ale z drugiej swymi manierami i pogodą ducha Pysiek oddziałuje na otoczenie. Pokazuje, że zanim kogoś ocenimy, warto go lepiej poznać!

Podobnie terapeutyczny wpływ na otoczenie ma Lejek, bohater drugiego opowiadania. Ów poczciwy, niezbyt piękny kundelek, pragnie wyróżniać się spośród psiej braci. Wypróbowuje różne sposoby, by osiągnąć ten cel, na szczęście ani bycie mistrzem w wykradaniu smakołyków, ani mistrzostwo w oznaczaniu terenu na czas nie pochłonęły go, znalazł inną misję - rozweselanie! Jego nowa pasja okazała się strzałem w dziesiątkę - bo świetnie się nadawał do podejmowania takich działań, a ich efekty były naprawdę spektakularne! Jeśli zastanawiacie się, jak może poprawić humor jeden mały piesek "ze zbyt zaokrąglonym brzuszkiem i wyłupiastymi ślepkami", to sięgnijcie po tę książkę! 

Autorka w obu opowiadaniach w niebanalny sposób portretuje zwierzęcych bohaterów - są to postacie nader utalentowane, ale co najważniejsze - mają charakter i osobowość, ich perypetie potrafią wywołać uśmiech na twarzach odbiorców, a urocze ilustracje ukazujące Pyśka i Lejka oraz ich przygody są sympatycznym dopełnieniem całości. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Nasze prosię gra na nosie"
Autor: Agnieszka Urbańska
Ilustrator: Ela Śmietanka
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 56
Format: 20x26 cm
ISBN: 978-83-7672-428-7


Read On 1 komentarze

"Tadek Niejadek" - zachęta na nowo do bycia smakoszem:)

12:00


Ta opowieść mają sporo lat, ale zaręczamy - nie straciła nic ze swego uroku! Wiele osób pamięta z pewnością muzyczną bajkę - "O Tadku-Niejadku, Babci i Dziadku" - została ona nagrana w 1968 roku, zatem słuchali jej pewnie czasem dziadkowie i babcie obecnych małych odbiorców. Urocze i zapadające w pamięć nagranie i dziś jest bardzo chętnie słuchane, ale nie wątpimy, że  ta książka dostarczy Wam również mnóstwa miłych wrażeń - tym razem czytelniczych oraz wizualnych, bo została ona ciekawie i zabawnie zilustrowana.

Jeśli zechcecie prześledzić jej tekst słuchając jednocześnie muzycznej wersji sprzed lat, to zauważycie sporo zmian tekstu - można powiedzieć, że Wanda Chotomska na nowo tę historię kapryśnego chłopca grymaszącego przy jedzeniu stworzyła. Przyznam, że ja tak dobrze nie pamiętałam całego tekstu, ale gdy czytałyśmy tę książę, to już przy pierwszej lekturze zwróciło moją uwagę Pendolino;) - otóż z szybkością porównywalną z prędkością tego nowoczesnego pociągu Dziadek biegł po posiłek dla głodnego wnuczka. A właśnie takie wnikliwe porównanie pozwoliło dostrzec mnóstwo różnic między tekstem muzycznej bajki i zawartością niniejszej książki. W nagraniu cała emocjonująca historia ze szczęśliwym finałem musiała zostać przedstawiona głosami bohaterów - takie założenie przyjęła zapewne autorka, zatem relację ze zdarzeń otrzymujemy dzięki dialogom występujących osób, w nowej wersji część opowieści relacjonuje narrator, zatem pewne partie zostały inaczej opowiedziane, czasem znacznie wydłużone, nieco inny przebieg ma przygoda Tadka, choć jej rozwiązanie - takie sympatyczne i tak podobające się małym odbiorcom jest identyczne. 

W naszym otoczeniu wciąż zachodzą przeróżne zmiany, opowieści rodziców o ich dzieciństwie czasem zdumiewają pociechy, zatem licząca już sobie pięćdziesiąt osiem lat historia również została nieco uwspółcześniona - zmienione zostały dania, których Tadek jeść nie chce lub też te, które po niefortunnej przygodzie z balonikiem z apetytem pałaszuje. Rodziców na pewno ucieszy fakt, iż na deser chłopiec zjada nie tylko słodycze, ale i mnóstwo owoców - bardzo różnych, smacznych i zdrowszych niż cukierki;) 

Wspólna pomoc sporej grupy osób udzielona Tadkowi zbliża uczestników akcji ratunkowej, zatem razem świętują ten radosny finał, a chłopczyk śpiewa już zupełnie odmienną niż na początku piosenkę, która - jak czytamy - "Wandzie Chotomskiej wyszła spod pióra"! Tak to pomysłowo podkreślone zostało autorstwo tego tekstu, dzięki temu najmłodsi lepiej zapamiętają, kto podarował im takie miłe chwile z opowieścią o niebagatelnym wypływie;) Wszak dzielni strażacy podkreślają, że ich hart ducha i siłą płyną ze szpinaku, sam Tadek zachwala przeróżne potrawy, a wspominający z rozrzewnieniem to nagranie wyznają, że polubili różne potrawy właśnie dzięki tej opowieści!

A do tego jest ona tak uroczo zilustrowana! Nieco staroświeccy Babcia i Dziadek, rezolutny wnuczek, ofiarni, pełni zapału pomocnicy, ciekawe wykorzystanie tkaninowych wzorów i rozmaitych deseni, barwne ilustracje łączące realizm ze szczyptą fantazji - pani Ela Śmietanka tworzy bajeczne prace! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Tadek Niejadek"
Autor: Wanda Chotomska
Ilustrator: Ela Śmietanka
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 20x26 cm
ISBN: 978-83-7672-446-1
Read On 0 komentarze

"Szkoła detektywów Emila Wykopka. Porwanie" - śledztwo ze szczyptą humoru:)

22:00


Detektywistyczna opowieść i osoba autorki - Joanny Olech - taki duet od razu przywołał skojarzenia z pewnym dzielnym psem Tytusem, dla którego żadna tajemnicza sprawa nie jest problemem. Podobnie jak w przypadku dwóch tytułów o tym superpsie ponownie mamy do czynienia z książką autorską, no i kolejny raz wraz z bohaterami spróbujemy się zmierzyć z zagadkowym zdarzeniem o nieco kryminalnym zabarwieniu...

Miejscem, w którym się tytułowa intryga rozpoczyna, jest Szkoła Detektywów prowadzona przez niezrównanego Emila Wykopka. Jest on dyrektorem, a do tego niezwykłą osobowością, z zapałem przekazuje wiedzę swoim uczniom, zdaje się być ekspertem w dziedzinie, którą wykłada - jak zatem mogło dojść do tego, że został on porwany?! To intrygujące pytanie, choć jeszcze bardziej zajmuje inna sprawa: kto dokonał tego zuchwałego czynu i gdzie się pan Emil teraz znajduje? 

To oczywiste, że wszystkie te kwestie wiążą się ze sobą - dedukcja jest mocną stroną uczniów tego niezwykłego przybytku wiedzy, zatem gdy pięcioro młodych adeptów bierze sprawy w swoje ręce, możemy mieć pewność, że wszystkie aspekty zniknięcia dyrektora zostaną rozważone, wszystkie poszlaki wzięte pod uwagę, dowody przebadane, a śledztwo poprowadzone z wielką starannością i poświęceniem. 

Na kartach tej emocjonującej opowieści poznamy wiele nietuzinkowych postaci - właściwie każdy z bohaterów jest bardzo charakterystyczny, a przywołane cechy intrygują - na przykład Maurycy - "czempion szachowy, a przy tym atleta obdarzony niebagatelną siłą" czy Benio - "bystry młodzieniec z kłapciatymi uszami, posiadacz najszybszej w mieście hulajnogi". Pięcioro młodych detektywów poznajemy także w akcji, a świetnym dopełnieniem ich wizerunków są ilustracje autorki, zatem wszystkie elementy książki tworzą zaplanowaną całość. 

Historia tajemniczego porwania, a także opowieść o Szkole Detektywów przywołują na myśl przygody Harry'ego Pottera - tajemnicza uczelnia kształcąca wybrańców, niezwykłe umiejętności adeptów (potrafią przebrać się za skrzynkę pocztową lub... grzankę z bekonem), kolejne sekrety, etapy śledztwa - pewne podobieństwa można dostrzec, choć tu zamiast magii mamy twarde dowody, logika króluje, wyostrzony zmysł obserwacji pozwala dokonywać następnych ustaleń. No i tu mamy sporo dozę humoru wplecioną w pełne emocji zdarzenia. 

Opowieść zaciekawia, pozwala docenić swoje umiejętności i możliwości, pokazuje, że w grupie łatwiej osiągnąć sukces. To też inspirujący obraz szkoły - chciałoby się, by była ona wzorem dla placówek, do których uczęszczają młodzi czytelnicy tej książki.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Szkoła detektywów Emila Wykopka. Porwanie"
Autor i ilustrator: Joanna Olech
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 112
Format: 15,2x20,3 cm
ISBN: 978-83-281-1416-6

Read On 0 komentarze

"Baśnie węgierskie. Cudowny jeleń" - inne, piękne opowieści

17:45


Można mi zarzucić bycie nieobiektywną... Wszak jeśli się ktoś wychował na baśniach węgierskich, to nie może ich nie polecać! Moja dziecięca biblioteczka nie była zbyt imponująca jeśli chodzi o rozmiary, ale zawsze oferowała coś miłego do czytania, bo w jej skład wchodziły ukochane książki: "Mały pokój z książkami" Eleanor Farjeon, "Baśnie polskie" (o których wspominałam w tekście polecającym nasz rodzimy tom wydany przez Media Rodzina) oraz właśnie baśnie węgierskie - "Latający pałac"! To były nasze - babci i moje;) - dyżurne lektury, nierzadko zdarzało się, że po przeczytaniu jednej opowieści, jednej baśni, pojawiała się prośba: "Babciu, a może przeczytasz to jeszcze raz?";) Ocean babcinej cierpliwości był niezmierzony, zatem najczęściej tak się właśnie działo. I może to rodzinna fascynacja, ale też chyba dowód na to, że baśnie tych naszych bratanków mają w sobie wiele uroku i oddziałują na wyobraźnię, trafiają w gust młodych odbiorców - w każdym razie nasze wieczorne seanse lekturowe z tą książką przetykane są podobnymi apelami.

Baśnie zaskakują czytelników tematyką, sposobem obrazowania, formą utworu. Kto zna przede wszystkim utwory Andersena ten z całą pewnością będzie zdumiony odmiennością tych opowieści. Rzecz podstawowa to zawieszenie praw rządzących rzeczywistością - tu zwierzęta rozmawiają z ludźmi, niespodziewanie wyrosnąć może olbrzymie drzewo, na którym znajdują się pałace, miasta, całe kraje, są magiczne przedmioty, krasnoludki, smoki o wielu głowach. Raczej nie spotykamy istot o niesamowitej formie, potworów, maszkar, za to musimy być gotowi na to, że znienacka pojawi się diabeł, który zechce oszukać bohatera, sprowadzić go na złą drogę. Są tu i motywy znane z baśni innych narodów, zatem można mówić o wzajemnych inspiracjach, choć jednocześnie widzimy w niniejszych tekstach twórcze przetransponowanie, niebanalną modyfikację. 

Język utworów pełen jest hiperbolizacji: bardzo często bohaterowie mają dzieci tyle, ile włosów na głowie, co jest nader obrazową przenośnią;) Ale często musimy się posiłkować własną wyobraźnią, bo autorzy stwierdzają, że ktoś był piękny, aż słów brak, by to wyrazić; możemy też przeczytać, że królowa "była tak piękna, że na słońce można było patrzeć, ale na nią nie sposób", choć jednocześnie zastosowane porównania zestawiają atrybuty urody z płótnem czy piwonią. Piękne stroje są opisywane przez przywołanie trzech materiałów - srebra, złota i diamentów - to zestawienie jest zresztą często wykorzystywane w baśniach węgierskich.

Utwory zebrane w tym tomie zostały umieszczone w czterech częściach - w pierwszej znajdziemy opowieści o magicznych przedmiotach, fantastyczne historie nasycone niecodziennymi zdarzeniami, cudownymi zbiegami okoliczności. W drugiej - historie ukazujące spryt bohaterów, ich czasem zabawne, czasem smutne koleje losu, z wyjątkiem ostatniej opowieści są one pozbawione pierwiastka magicznego, bazują na tym, co prawdopodobne, choć oczywiście to hipotetyczna jedynie możliwość, zatem mimo tych "zwykłych" realiów budzą zaciekawienie (ale i grozę, bo za zło odpłaca się tu z nawiązką, zacietrzewienie nie pozwala wybaczyć, porywczość w słusznej sprawie jest akceptowanym sposobem postępowania). Kolejne części przybliżą młodym czytelnikom zafascynowanym przeszłością legendarne dzieje - wielki przodków, bohaterskich rycerzy, królów - w ich portrety wpisana jest też magia, cudowne zrządzenia losu, bo oddanie wielkości i uwielbienia dla postaci tej miary wymagało użycia niecodziennych środków. Losy bohaterów są często dramatyczne, nie brak tu i dość krwawych zdarzeń, zatem może warto tę część przeznaczyć do samodzielnej lektury, kiedy odbiorcy będą nieco starsi. 

Pięknie korespondują z treścią ilustracje Marianny Jagody - barwne wizerunki postaci, miejsc, motywy dekoracyjne przedstawiają istotne zdarzenia, bez podkreślania tych bardziej drastycznych zdarzeń. 

Sięgnijcie po ten zbiór i przekonajcie się, że te opowieści są niebanalnym zaproszeniem do świata wierzeń, wyobrażeń, kultury naszych nie tak dalekich sąsiadów - ba, nie wątpimy, że dzięki tej lekturze staną się nam jeszcze bliżsi!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Baśnie węgierskie. Cudowny jeleń"
Ilustrator: Marianna Jagoda
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron:
Format: 18x23,5 cm
ISBN: 978-83-8008186-4


Read On 0 komentarze

"Misja kosmos. Międzygwiezdna podróż Voyagera" - dla najmłodszych ciekawych tego, co "nieco" dalej;)

14:00


Tak ciekawie i skutecznie przybliżający nam tajemnica życia zwierząt, piękno i bioróżnorodność puszczy oraz innych rozmaitych ekosystemów autor zaprasza nas w niebanalną, niezwykłą i bardzo odległą podróż. Tomasz Samojlik potrafi każdy temat uczynić pasjonująca opowieścią, a gdy do tego jest tak zabawnie zilustrowany, to wnet okazuje się, że z przyrodą jesteśmy za pan brat! Tak będzie niewątpliwie i z kosmosem! Bliskie spotkanie z planetami i innymi ciałami niebieskimi to temat niniejszej pozycji. 

Jej podtytuł brzmi: "Międzygwiezdna podróż Voyagera" - nazwę tę nosi bezzałogowy program badawczy, a w wielką wyprawę do granic naszego Układu Słonecznego i poza nie wyruszyły dwie bliźniacze sondy kosmiczne - Voyager 1 i Voyager 2. 

Wprawdzie sondy zmierzały w kierunku dalej od Słońca położonych planet, ale przecież mogłyby się odwrócić, spojrzeć za siebie;) i zobaczyć też pozostałe dwie planety skaliste oraz najbliższą Ziemi gwiazdę - dlatego w tym wyjątkowym opracowaniu znajdziemy informacje o całym naszym Układzie Słonecznym - choć nie tylko! Autor pisze o Galaktyce, o znanych i nieznanych przestrzeniach wszechświata, o poszukiwaniach kontaktu z potencjalnymi odbiorcami gdzieś tam, w odległych jego zakątkach, a także o tych najbliższych planach - o misji załogowej na Marsa. 

Pierwsza rozkładówka to krótki zarys badań kosmosu i przedstawienie bohaterów, z którymi będziemy przemierzać zakamarki gwiezdnej przestrzeni. Kolejne strony dostarczają młodemu odbiorcy wielu informacji dotyczących Słońca, Ziemi i pozostałych siedmiu planet tworzących Układ Słoneczny. Dowiemy się zatem, że doba na Wenus trwa dłużej niż wenusjański rok! Z kolei rok na Uranie to 84 ziemskie lata - ale nie jest to rekord, bo rok na Neptunie trwa prawie 165 lat ziemskich! Upersonifikowanym przedstawieniom ciał niebieskich towarzyszą ich zabawne wypowiedzi, które również służą przekazaniu wiadomości - to te białe dymki, na czarnych polach znajdziemy kolejne informacje - w pigułce, ale przekazane prosto, zatem zrozumiałe także dla najmłodszych. Bo to dla nich jest przeznaczona ta publikacja: widać to na pierwszy rzut oka. Twarde kartki, zaokrąglone rogi, ilustracje opatrzone krótkimi komentarzami, uczłowieczenie całego Układu Słonecznego - a nawet Galaktyki, komiksowy sposób przekazywania informacji - "Misja kosmos" to kolejna propozycja Tomasza Samojlika dla młodych fanów nauki, dla nieletnich eksploratorów bliższych i dalszych zakątków świata;) 

Oczywiście raczej chybionym pomysłem byłoby danie tej pozycji dwu- czy trzylatkom, bo choć warstwa wizualna i forma wydania mogą i u takiego adresata znaleźć aprobatę, to jednak treści te trafią do ciut starszych odbiorców, zainteresowanych tematem, dopytujących o tę pełną tajemnic przestrzeń ponad nami. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Misja kosmos. Międzygwiezdna podróż Voyagera"
Autor i ilustrator: Tomasz Samojlik
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format: 25x25,5 cm
ISBN: 978-83-280-2539-4


Read On 3 komentarze

"Zwierzęta pod ochroną. Mistrzowskie karty" - zabawa i nauka w poręcznym opakowaniu;)

14:15


Ci najmłodsi uczniowie i ci starsi, prymusi, trójkowicze i ci, co zawsze mają ciekawsze zajęcia niż odrabianie lekcji - wszyscy teraz myślą o jednym;) O wakacjach! Nawet jeśli w planach nie ma dalekich wyjazdów, to i tak raczej nudzić się nikt nie będzie. No chyba żeby zdarzyło się zbyt wiele deszczowych dni... Pozostaje też kwestia dotarcia do miejsca, w którym te miłe chwile kanikuły spędzać będziemy... Jak sprawić, by w takich momentach czas nieco szybciej płynął?;) Sięgnijcie po "Mistrzowskie karty"!

Nasz zestaw to "Zwierzęta pod ochroną", bo dla większości domowników to najciekawszy temat pod słońcem! Ale jeśli Wasze zainteresowania krążą wokół innych tematów, macie do wyboru jeszcze inne propozycje. Przyszli lekarze sięgną pewnie po "Ciało człowieka", pasjonaci podróży zdecydują się na "Państwa", a ci, którzy marzą o pójściu w ślady Mikołaja Kopernika czy też Neila Armstronga, z przyjemnością poznają ciekawostki z kart "Kosmosu".  

Co w ogóle;) Wam proponujemy? Czym są "Mistrzowskie karty"? Co nieco widać na zdjęciach - w trwałym pudełku znajdziemy 50 sporej wielkości kart (ich wymiary to 9 na niespełna 14 cm), dołączona jest też instrukcja znajdująca się na identycznej jeśli chodzi o rozmiary karcie. Pięćdziesiąt kolorowych kart to okazja do bliższego poznania wielu gatunków, poszerzenia swej wiedzy o zwierzętach, którym grozi wyginięcie, uświadomienia sobie mnóstwa ważnych zagadnień związanych z ekologią, ochroną środowiska. 

Każde zwierzę, którego dotyczą pytania na karcie, możemy także zobaczyć - dobrej jakości zdjęcia pokazują dany okaz w naturalnym środowisku, także karty dotyczące ochrony zwierząt zostały zilustrowane nawiązującymi do tematu zdjęciami. Awers zatem to wizerunek zwierzęcia oraz trzy pytania - jego samego dotyczące lub kwestii ochrony zwierząt: pytaniom towarzyszą symbole i w zależności od trudności zagadnienia za prawidłową odpowiedź możemy doliczyć sobie jeden, dwa lub trzy punkty. Jeżeli uda się nam odpowiedzieć na wszystkie pytania z danej kategorii, wówczas czeka nas premia - 50 punktów! Proste zasady sprawiają, że szybko możemy przystąpić do rozgrywki i zmierzyć się z koleżankami czy kolegami, a nawet rodzicami. Jeśli mamy chęć wyłonić mistrza wiedzącego wszystko o zwierzętach pod ochroną z większego grona osób, wówczas przydadzą się kartki do zapisywania odpowiedzi oraz sumowania punktów, ale ta gra świetnie sprawdzi się także w sytuacji, gdy nie mamy partnera do rozgrywki lub w czasie podróży - można przecież grać samemu, przekonać się, jak wiele wiemy, poszerzyć wiedzę i w kolejny rozgrywkach prezentować już same bezbłędne odpowiedzi.

Poza tym "Mistrzowskie karty" dostarczą miłośnikom tematu wielu interesujących informacji: na odwrocie kartoników znajdziemy oprócz krótkich, klarownych odpowiedzi na pytania ciekawostki dotyczące omawianego gatunku. 

Małe uwagi do niniejszego zestawu: kolor dwóch kategorii jest bardzo podobny, zatem lepiej przedzielić je innymi kartami, by przy dodawaniu bonusowych punktów nie było wątpliwości. Zastanawia mnie także odpowiedź na pierwsze pytanie z karty "Przyczyny naturalne": "Człowiek przyczynia się do wszystkich procesów powodujących wymieranie zwierząt. Prawda czy fałsz?" Umieszczona na karcie odpowiedź brzmi: "Prawda. Tylko czasami miejsca zamieszkania niektórych gatunków zostają zniszczone z przyczyn naturalnych", a na dodatek ciekawostka na tej karcie to taka informacja: "Nie wszystkie zwierzęta wymierają z powodu działalności człowieka. Większość gatunków zwierzęcych ewoluuje, rozwija się, a następnie wymiera, i tak jest od zawsze. Trzeba też wziąć pod uwagę katastrofy naturalne, epidemie, współzawodnictwo między gatunkami albo brak pożywienia". 

Ale ogólnie rzecz ujmując, to ciekawa propozycja, fajny pomysł na dłużącą się podróż czy gorszą pogodę: kompaktowe rozmiary również warto docenić, a możliwość wyboru między czterema zestawami sprawia, że z pewnością znajdziemy coś dla siebie wśród propozycji "Mistrzowskich kart"!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki






"Zwierzęta pod ochroną. Mistrzowskie karty"
Autor: opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: kartonowe pudełko
Liczba stron: 50 kart
Format: 12,5x15 cm
ISBN: 978-83-280-3065-7

Read On 0 komentarze

"Pierwsza encyklopedia. Na wsi" - wszystko o tajnikach pracy rolnika:)

19:00


Nieletni mają różne pasje: chłopcy instynktownie wybierają sport;), dziewczynki lubią wróżkowe klimaty, zwierzętami interesuje się wiele maluchów, równie ekscytującym tematem jest wieś. Choć zdecydowanie nie dla każdej pociechy. U nas są w tej materii rozbieżności. Starsza nie jest specjalnie wrażliwa na uroki sielskiego bytowania w bliskości z naturą, jeśli zaś mowa o zwierzętach, to ceni sobie psy i konie, cała reszta jest zdecydowanie na dalszym planie... Wszystko to nadrabia Młodsza! Uwielbia wszelkie żyjątka, jednakowo ekscytują ją żuczki jak i większe okazy. Naturalnie prym wiodą koty, ale inne stworzenia depczą im po piętach;) A wieś jest dla niej szczególnie urokliwym miejscem.

Rzecz jasna ci, którzy na wsi mieszkają, zajmują się hodowlą zwierząt, uprawą roli, mają sad czy ogród warzywny, wiedzą, że z pięknym otoczeniem wiąże się i sporo pracy. W gospodarstwie dzień pracy trwa często o wiele dłużej niż osiem godziny, a zajęć jest naprawdę wiele. A czym się pan rolnik lub pani rolnik zajmują? Ich miejsce życia i pracy poznamy bliżej w pierwszym rozdziale - "W gospodarstwie". Barwne ilustracje przedstawiają budynki, pojazdy i narzędzia, dowiadujemy się, jak wielki wypływ na pracę rolników ma pogoda i w jaki sposób przeciwdziałają niekorzystnym zjawiskom, tak by uratować plony, ochronić rośliny. 

Dwa kolejne rozdziały poświęcone są hodowli zwierząt i uprawie roślin. Poznajemy zwierzęta gospodarskie, miejsca ich bytowania, sposób żywienia, korzyści płynące z hodowli. Autorka przedstawia także popularne rasy, pokazuje tajniki pracy weterynarza opiekującego się zwierzętami na wsi. Codzienność i zwykłe zajęcia przeplatają się z odświętnymi chwilami - takimi jak wystawa rolnicza, na której hodowcy z dumą prezentują najpiękniejsze okazy. Nie mniej ciekawa jest uprawa roślin - mamy możliwość uświadomić sobie, jak wiele starań potrzeba, by zebrać z pól obfite plony. Mali mieszkańcy miast mogą poznać gatunki zbóż, sprawdzić, czy dobrze znają warzywa i owoce, czy wiedzą, gdzie one rosną, a także zajrzeć do szklarni, dzięki którym mamy możliwość szybciej cieszyć się smakiem owoców i warzyw. 

Ostatnia część to zaproszenie do gospodarstw specjalistycznych - odwiedzimy pasiekę, winnicę, szkółkę, plantację ryżu oraz gospodarstwo edukacyjne, w którym podczas najbliższych odwiedzin najmłodsi będą już czuć się jak ryba w wodzie;) - dzięki wiadomościom z "Pierwszej encyklopedii. Na wsi". 

Ta książka pozwala wzbogacić słownictwo, poszerzyć wiedzę, uświadomić, jak wiele pracy potrzeba, by na naszym stole pojawiły się ulubione produkty, dania. Oprócz bogatych w szczegóły ilustracji z krótkimi, precyzyjnymi opisami, na marginesach znajdują się pytania związane z daną rozkładówką i odpowiedzi na nie również ilustrowane rysunkami: "Czy wszystkie krowy dają mleko?", "Dlaczego oznaczamy owce kolorami?", "Co można robić ze zbóż?", "Które owoce są sezonowe?", "Dlaczego mówimy, że pszczoły są zagrożone?", "Skąd się bierze ryż, który jesz?" - to tylko kilka z nich - te zagadnienia pokazują, że nasze codzienne życie jest bardzo związane z tym, co wieś nam dostarcza, zatem warto mieć wiedzę na te właśnie tematy.

Na końcu każdego z czterech rozdziałów znajdziemy kilka zadań będących sprawdzianem dla najmłodszych - rozmaite polecenia, pytania, na które przy uważnym słuchaniu i oglądaniu nietrudno znaleźć odpowiedź, do tego zabawy związane z tematyką rozdziału - to mobilizuje do uważnego poznawania tej lektury. Z kolei na końcu książki zostały umieszczone plansze systematyzujące zdobytą wiedzę, które także mogą posłużyć do zabaw i ćwiczeń. Zresztą ciekawa tematyka i barwne, bez trudu umożliwiające identyfikację obiektów ilustracje, przykuwające uwagę, klarownie przedstawiające zagadnienia, są kluczem do popularności tej pozycji. Nie wątpimy, że młodzi wielbiciele tej tematyki będą bardzo zadowoleni, a i podejrzewamy, że grono pasjonatów wiejskich klimatów znacznie wzrośnie!:)

Polecamy
Katarzyna i Młodsza











"Pierwsza encyklopedia. Na wsi"
Autor: Camille Babeau
Ilustrator: Charlotte Ameling, Hélène Convert, Ilaria Falorsi, Camille Roy
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Format: 19x24,7 cm
ISBN: 978-83-280-3170-8



Read On 0 komentarze

"Wycieczka do zoo", "Wizyta w bibliotece" - miłe pierwsze kroki w świecie czytelników:)

12:20


Seria "Czytamy bez mamy" to okazja do poznania rozmaitych opowieści - wśród autorów znajdziemy i polskie pisarki, choć zdecydowanie dominują Francuzi - tak jest i w tym przypadku. Clémence Masteau jest nauczycielką i pisarką, ma zatem doskonały materiał do obserwacji w osobach swych uczniów;) Bo tematy, które porusza, są właśnie związane ze szkołą, nauką, szkolnymi przyjaźniami, kłopotami, jakie mogą się pojawić, nowymi przeżyciami i ważnymi sprawami debiutujących uczniów. 

Klasowa wycieczka do zoo to być może dla wielu osób po prostu kolejna wizyta w takim miejscu, ale rzecz jasna nie dla wszystkich: młody czytelnik poznaje ogólne zasady obowiązujące w czasie wspólnych wyjść z grupą. Z kolei odwiedziny w bibliotece i bliższe poznanie jej zasobów to sprawa niezwykle ważna, zatem już przedszkolaki chodzą na specjalne zajęcia organizowane przez panie bibliotekarki, by oswoić to miejsce, obudzić miłość do książek, pokazać, jak są ciekawe, różnorodne, przydatne, ale nie zawadzi przypomnieć sobie tych wszystkich kwestii.

Przedstawione przez Clémence Masteau historyjki nie tylko okazja do poznania nowych miejsc - możliwość dowiedzenia się, co nas tam czeka, jak powinniśmy się zachować. Autorka pokazuje, że nie wszystko zawsze układa się bezproblemowo - czasem z naszej winy, jak to się dzieje w "Wizycie w bibliotece", czasem przypadkiem wpadamy w tarapaty. Można by pomyśleć, że Ola ma jakiś dar przyciągania nieszczęśliwych zdarzeń: to jej ginie plecak podczas wizyty w zoo, to ona pochłonięta coraz to nowymi lekturami zapomina o otrzymanym od pani Magdy - nauczycielki, zadaniu... Na szczęście Ola ma także przyjaciela! Leon nie tylko idzie z nią w jednej parze, ale też zwraca uwagę na to, co robi przyjaciółka i gdy widzi, że ma ona problemy, śpieszy z pomocą. Jest to zatem także sympatycznie przedstawiona lekcja empatii, koleżeństwa. 

Jeszcze słówko o stronie formalnej: obie książki należą do poziomu pierwszego, nazwanego "Pierwsze kroki". Na kolejnych stronach znajdziemy po kilka zdań (czasem zaledwie 2-3), dużo tu ilustracji wiernie przedstawiających zdarzenia opisane w tekście. Aby ułatwić debiutującym czytelnikom poznawanie tych historii, zastosowano dwukolorowy druk: kolejne sylaby mają na zmianę kolor czarny i czerwony. Ułatwia to odczytywanie większych cząstek wyrazów, a potem - scalanie ich w jedno.

Wiemy to doskonale, że czasem mali czytacze tak się skupiają na wyartykułowaniu kolejnych głosek, sylab, wyrazów, tak chcą głośno odczytać cały tekst, że staje się to celem nadrzędnym i brakuje skupienia się nad sensem poznawanej historii. Aby oba te procesy szły w parze, warto potem porozmawiać o bohaterach, ich postępowaniu, o poznanej opowieści, zadać parę pytań. Niniejsze pozycje służą ciekawym wsparciem i w tej materii: na końcu książek znajdziemy cztery strony pomysłowych zadań sprawdzających, ile najmłodsi zapamiętali, co zrozumieli, wzbogacających słownictwo i stanowiących miłą rozrywkę. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









"Wycieczka do zoo", "Wizyta w bibliotece"
Autor: Clémence Masteau
Ilustrator: Caroline Modeste
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 14x20,5 cm
ISBN: 978-83-8057-064-1, 978-83-8057-063-4



Read On 0 komentarze

"Złamałem trąbę!" - przygoda nie z tej ziemi;)

12:00


Niezwykły duet bohaterów poznamy bliżej dzięki tej lekturze. Choć zgodnie z rzeczywistością słoń Leon góruje rozmiarami nad świnką Malinką, to już inne realia są typowe dla niczym nieskrępowanej dziecięcej pomysłowości. 

Tu może zdarzyć się wszystko: wspomniane w tytule złamanie trąby, zabawa w podnoszenie przy jej pomocy przyjaciół - i to nie jakiś maluchów: wiewiórek czy myszek. Towarzysze Leona są równie okazali jeśli chodzi o gabaryty - to hipopotam, nosorożec... A na dodatek czasem noszą ze sobą dość ciężkie instrumenty... 

Zabawna opowieść zaczyna się przewrotnie - od spotkania świnki i słonia, którego trąba ucierpiała - to widać na pierwszy rzut oka. Ale choć na pozór znamy finał tej przygody, to z zaciekawieniem przewracamy kolejne strony, by się dowiedzieć, jak też do tego doszło!? Emocje rosną, a przygoda relacjonowana przez Leona jest naprawdę zawiła - a także niesamowicie zabawna! Zatem spodoba się maluchom, poza tym - wciągnie początkujących czytelników. Musimy się pochwalić;) Starsza czyta już od pewnego czasu, ale do tej pory były to raczej swego rodzaju wprawki, elementarz dostarczał nam tekstów do ćwiczeń. A teraz... przeczytała książkę! Pierwszą!:) I to właśnie była ta pozycja:) Bardzo profesjonalnie tłumaczyła siostrze: "Teraz mówi świnka", "Teraz mówi słoń" - jeśli zachodziła taka konieczność, czytała wytrwale, historia ją wciągnęła, no i mamy taki pierwszy czytelniczy sukces!

Próbowałyśmy już i inne "pierwsze książki" poznawać, ale ta jest szczególna i naprawdę świetnie się w tej roli sprawdza: bardzo czytelna, spora czcionka, ilustracje przedstawiające to, co najistotniejsze, bez zbędnych szczegółów (co pozwala także skupić się na emocjach, a młodszym - lepiej zapamiętać słyszaną historię), wypowiedzi bohaterów umieszczone w dymkach odpowiadających "ich" kolorom. Nie sposób nie wspomnieć "przy okazji" o wyklejkach, które są uzupełnieniem opowieści, a czasem zabawnym dopowiedzeniem. 

Niegdyś nasza znajoma bardzo niefortunnie nazwała swoją stronę internetową używając przy tym imienia Młodszej, zatem na ten aspekt jesteśmy wyczuleni. W "naszej" wersji językowej bohaterowie mają dość rzadkie imiona - choć znamy i Leona, ciut tylko starszego od naszej pierworodnej. W poszukiwaniu imion pierwowzorów zerknęłam do sieci: dowiedziałam się nie tylko tego, że słoń ma na imię Gerald, zaś świnka - nomen omen;) - Piggie, ale też przy okazji ucieszył mnie fakt, iż Mo Willems stworzył tak wiele książek o tej sympatycznej parze przyjaciół (według angielskojęzycznej Wikipedii jest ich dwadzieścia osiem!). Miło byłoby móc przeczytać kolejne opowieści, może zatem wydawnictwo będzie kontynuowało przybliżanie najmłodszym (i starszym;)) perypetii tej uroczej dwójki? 

Jeśli jesteście wielkim fanami tych historii, a nie możecie się doczekać kolejnych tomów, zajrzyjcie na youtube, gdzie znaleźć można opowieści o Geraldzie i Piggie - bo w wersji angielskiej;) Gdy je oglądałam, przyszło mi na myśl, że proste słownictwo aż zachęca do wydania wersji dwujęzycznej - tak jak to było choćby z książką "Kto prowadzi?" - najmłodsi uczący się tego języka z pewnością doceniliby taką publikację. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki





"Złamałem trąbę!"
Autor, ilustrator: Mo Willems
Wydawnictwo: Babaryba
Okładka: twarda
Liczba stron: 64
Format: 17,5x23,5 cm
ISBN: 978-83-62965-33-5

Read On 0 komentarze

"Nowy w klasie 1b", "Nocowanko w szkole" - dla najmłodszych czytelników o sprawach im bliskich

22:30


Cykl książek "Klasa 1b" pozwala młodym czytelnikom wkraczać z przyjemnością w świat słowa pisanego. Pozycje te są opatrzone hasłem "Uczę się czytać", więc sprawdzą się właśnie w charakterze pierwszych książek przeczytanych samodzielnie i w całości. 

Gwarantem zainteresowania tymi tytułami są poruszone problemy. Młodzi odbiorcy cenią sobie emocjonujące, fantastyczne przygody, ale i sprawy ich samych dotyczące, takie, jakie mogą się i im przydarzyć to też ciekawy temat. I taki właśnie klucz przyjęła autorka tych opowieści, Helena Bross. 

Licząca sobie dziesięć pozycji seria to niejako kronika pewnej sympatycznej klasy (to skojarzenie przychodzi na myśl także gdy spojrzymy na przednią wyklejkę - to jakby strona z albumu ze zdjęciami przybliżającymi nam bohaterów tego cyklu): mamy możliwość towarzyszyć im w czasie pierwszego dnia w szkole, w czasie rozmaitych perypetii, które się uczniom zdarzają, w chwila trudnych, która wcale nie muszą być przygnębiające - bo z każdych opałów wyjść pomogą koleżanki i koledzy. Tym razem w klasie pojawi się nowy uczeń - Franek, a także będziemy towarzyszyć pierwszakom w ich niecodziennej przygodzie - jako najmłodsza klasa nie jadą jeszcze na zieloną szkołę, zatem na osłodę postanawiają przenocować w szkole, w sali gimnastycznej, pod okiem sympatycznego wuefisty, pana Roberta oraz wychowawczyni, pani Klary. 

Oczywiście nie zawsze plany najmłodszych udaje się zrealizować bezproblemowo, nie wszystko idzie jak z płatka, a przenosiny do nowej szkoły opisane w "Nowym w klasie 1b" to rzecz jasna trudne zdarzenie, które budzi wiele obaw. Dlatego lektura to nie opis pasma radosnych chwil - towarzysząc Frankowi poznajemy smutek rozstania ze "starą" klasą, żal z powodu niewykorzystanych okazji, tęsknotę za tym co znane, bliskie, niepewność, co przyniesie kolejny dzień... Na szczęście chłopiec trafia do dobrze nam znanej klasy 1b, zatem możemy być pewni, że nowe otoczenie to nie będzie zmiana na gorsze. 

Pomysł nocowania w szkole, na który wpadają pierwszaki, nie od razu spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem. Ale dzieciaki nie zamierzają składać broni;) Mają świetny plan, by dopiąć celu, realizują go i piątkowy wieczór zapowiada się naprawdę emocjonująco! Choć też trzeba się będzie zmierzyć z rozmaitymi wyzwaniami: chęcią wygrywania, bycia pierwszym i pokonanym, tęsknotą, skrępowaniem z powodu spania z pluszakami, co przecież nie jest żadnym wstydem!

Książki uczą radzenia sobie z uczuciami, pozwalają oswoić pewne sytuacje. To też lekcja empatii - poznajemy odczucia bohaterów, możemy porozmawiać o ich postępowaniu, a otwartość i pomysłowość dzieciaków z klasy 1b to świetny wzór do naśladowania.
To już dość długie historyjki, choć z drugiej strony tekstowi towarzyszy bardzo dużo ilustracji (zerknijcie na zdjęcia poniżej - takie proporcje na każdej stronie), a gdy na dodatek opowieści są tak bliskie młodemu czytelnikowi, to z pewnością ich przeczytanie będzie miłym wyzwaniem.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









"Nowy w klasie 1 b", "Nocowanko w szkole"
Autor: Helena Bross
Ilustrator: Christel Rönns
Wydawnictwo: Debit
Oprawa: miękka
Liczba stron: 64
Format: 15x21,5 cm
ISBN: 978-83-8057-067-2, 978-83-8057-068-9


Read On 0 komentarze

"Tru" - wynaleźć sposób na zmianę swego losu!

13:00


Już pierwsze strony opowieści o niezwykle pomysłowym zajączku przywołały skojarzenia z inną pozycją, w której zwierzęta grają główną rolą, a która jednocześnie jest pewnym komentarzem do naszych, ludzkich zachowań, wad, sposobów postępowania - chodzi oczywiście o "Folwark zwierzęcy", niezwykle mądrą i jednocześnie bardzo gorzką w swej wymowie książkę. Na szczęście skierowana do młodego odbiorcy lektura autorstwa Barbary Kosmowskiej to historia o pogodnym przesłaniu, pokazująca jak ważne są kreatywność i chęć działania na rzecz innych, dowodząca, że nawet mając niewiele lat można zdziałać naprawdę dużo - jeśli tylko ma się ku temu chęci!

Tru z młodszym rodzeństwem - bratem i siostrzyczką oraz mamą-aktywistką mieszkają w lesie - jest to Las Wysoki, wybrany przez nieobecnego już w życiu rodziny ojca jako lepsze miejsce do życia - z perspektywami. Niestety, dokładny adres to Koniczyny Dolne, czyli dzielnica gorsza, uboższa, zamieszkana przez Emigrantów... W przeciwieństwie do Kolorowych nie wyróżniają się oni barwnym futerkiem, nie mają mnóstwa zabawek ani najnowszych środków lokomocji, w szkole na przerwie zjadają cokolwiek, zaś zamożniejsi koledzy zamawiają pyszne dania, skracają nudę grając na gameboyach, szpanują kolorowymi futrami, jeżdżą zajobusem lub skuterami. 

Ale tytułowy bohater nie zazdrości Kolorowym bogactwa, roztropnie zauważa, że muszą oni poświęcać czas na zapewnienie bezpieczeństwa swoim skarbom, a i tak bez przerwy drżą z obawy, że zostaną ich pozbawieni. Tru wszystko, co potrzebuje, znajduje nieopodal swego domu, a wolne chwile poświęca na majsterkowanie i wymyślanie ciekawych udogodnień, umilaczy czasu;)  Zamiast zaś demonstrować innym swoją wyższość czy też niechęć lub wzgardę, wybiera... darzenie innych sympatią! Tru lubi wszystkie zające: i bogatych mieszkańców Zakątka Zajęczego Serca, i swoich sąsiadów z Koniczyn Dolnych - chce by każdy z nich był radosny, chce sprawiać im przyjemność, bo to i jemu samemu poprawia nastrój. 

Kolejne opowieści pokazują, jak potrzeba staje się matką wynalazku - Tru dostrzega problem, chce pomóc swojej mamie, pragnie uradować koleżanki i kolegów ze szkoły (oraz zasłużyć na uznanie w oczach Słodkiej Dzidzi;) - zatem i uczuciowe perypetie oraz pierwsze porywy serca znajdziemy w tej historii), udaje mu się wesprzeć potrzebujących pomocy sąsiadów, spieszy z ratunkiem dla City-Krewniaków, zajęcy, które przeniosły się do miasta... Każda z tych przygód i racjonalizatorski pomysł, wynalazek stworzony przez głównego bohatera to okazja do pochwały altruizmu, samodzielności, kreatywności, twórczego działania. Niejako przy okazji zostaje też docenione życie zajęcy z ubogiej dzielnicy - to oni stają się wzorem dla bogatszych, co wszystkim wychodzi na dobre.

Ciekawa jest też forma tej pozycji - Tru snuje swoje opowieści jakby przed gronem słuchaczy, co przypomina z kolei pewien film w podobny sposób przedstawiający życie tytułowego bohatera - mam na myśli "Forresta Gumpa". Ta książka jest równie pogodna i równie krzepiąca. Polecamy!

Katarzyna i dziewczynki





"Tru"
Autor: Barbara Kosmowska
Ilustrator: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 17x24 cm
ISBN: 978-83-8008-195-6

Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Teraz tu jest nasz dom" (Literatura)
- "Piórem czy mieczem. Opowieść o Henryku Sienkiewiczu" (Literatura)
- "Wierszykarnia" Danuta Wawiłow (Nasza Księgarnia)
- "Elementarz dla dzieci z dysleksją" Agnieszka Łubkowska (Nasza Księgarnia)
- "Moje książeczki. Księga druga" (Nasza Księgarnia)
- "Zagrożeniologia" David O'Doherty (Nasza Księgarnia)
- "Gdzie jest Dory? Kocham ten film", "Gdzie jest Dory? Złota księga", "Gdzie jest Dory? Wielki zeszyt filmowy" (Egmont)

Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *