facebook

Kobietnik - inna bajka

"Wyznania zmyślonego przyjaciela" - opowieść "na pokrzepienie"

13:05


Obie nasza córki raczej nie są duszami towarzystwa... Ale o ile Starsza zawsze sobie znalazła serdeczną koleżankę - jedną, ale bardzo dobrą, która jakoś ją potrafiła wyciągnąć na szersze wody rówieśniczych relacji, o tyle Młodsza, choć wydaje się być śmielsza niż siostra, jest wyraźnie na uboczu grupy... I to ona miała taką najlepszą przyjaciółkę - właśnie wymyśloną. Nie opowiadała o niej zbyt wiele, jednak jak wynikało z rozmów, jest to po prostu dziewczynka, która uwielbia te same zabawy, co Młodsza, kocha wszystkie zwierzęta, lubi oglądać książki i opowiadać różne historie na podstawie ilustracji... Jednym słowem - przyjaciółka idealna! Tyle tylko, że nieprawdziwa...

Pierwsze nasze zetknięcie z takim "kimś" jak tytułowa postać, miało miejsce przy lekturze jednego z tomów przygód Alberta Albertsona. Tajemnicy Molgan był wiernym towarzyszem, chodził z Albertem do przedszkola i zgadzał się, by chłopiec wszystkie przewinienia zrzucał na jego osobę;)  Musiał mieć swoje miejsce przy stole i w autobusie, dostać całusa na pożegnanie i być traktowany z uwagą i atencją. Podobnie jest w przypadku Fleur, której brat bliźniak - Jacques jest właśnie owym zmyślonym przyjacielem - ma on swoje łóżko, a właściwie część piętrowego łóżka;), książki, miejsce przy stole... Przez mamę i tatę Fleur jest traktowany w bardzo wyjątkowy sposób, do tego stopnia, iż wydaje mu się, że jest prawdziwym bratem, że rodzice Fleur są i jego rodzicami. Dziwi się wprawdzie i oburza tym, iż wiele osób go nieco lekceważy, ba - zdają się oni nie zauważać jego istnienia... 

Choć to z jednej strony poważny problem i smutny temat, to jednak sposób jego ujęcia przez autorkę jest tak zabawny i pomysłowy, że początek książki naprawdę Was rozbawi. Podobnie jak podejrzenia "siostry" dotyczące tego, czy ona sama naprawdę istnieje i sposoby sprawdzenia stanu rzeczy;) 

Być wolnym, być widzialnym - to marzenie Jacques'a nie opuszcza go ani na chwilę od momentu, gdy uświadomił sobie, że ignorowanie go przez rozmaite osoby było spowodowane faktem, iż jest on widoczny jedynie dla Fleur. W świecie zmyślaków - do których i Jacques należy - wiele rzeczy jest możliwych, także swego rodzaju wyzwolenie się. Ale konsekwencje nie są dokładnie takie, jakie sobie wymyślony brat Fleur wymarzył... 

Kolejne strony pokazują nam peregrynację od jednego dziecka do drugiego, bo Biuro Przeniesień kieruje takie niezatrudnione zmyślaki do następnej potrzebującej ich wsparcia osoby. Poznamy zatem rozmaite dzieciaki, które mają różne problemy: brak im pewności siebie, są nieśmiałe, boją się odezwać, narazić innym, potrzebują kogoś bliskiego. No właśnie - bo kreowanie zmyślonych przyjaciół nie przytrafia się raczej osobom przebojowym, otoczonym gronem kolegów i koleżanek. Na szczęście Jacques - w każdej kolejnej bardzo niezwykłej postaci - bo zmyślaki mogą przybierać najdziwniejsze kształty, mieć najbardziej zdumiewające cechy i umiejętności - stara się pomóc swemu towarzyszowi. I trzeba przyznać - czyni to z poświęceniem i z wielkim talentem. Dość stwierdzić, że nie musi zbyt długo przebywać u kolejnego dziecka, bo niebawem znajduje ono sobie prawdziwych przyjaciół!

To taka krzepiąca lektura o tym, że każdy może znaleźć bratnią duszę, że nasza odmienność, choć może kogoś zrażać czy bawić, to może też być tą wyjątkową i pożądaną cechę, dzięki której zdobędziemy prawdziwych przyjaciół. A i taki wymyślony druh jest kimś ważnym i potrzebnym, no i chociaż się z takich relacji wyrasta, to pozostają one w pamięci i sercu jako ważne i wzruszające doświadczenie.

Polecam
Katarzyna 





"Wyznania zmyślonego przyjaciela"
Autor: Michelle Cuevas
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: miękka
Liczba stron: 208
Format: 14x 19,2 cm
ISBN: 978-83-10-13128-7
Read On 0 komentarze

"Gole wszech czasów" - futbolowe opowieści

21:00


Wydawnictwo Egmont nie od dziś w swej ofercie wydawniczej posiada książki o tematyce piłkarskiej. Pierwsze trzy pozycje – poświęcone kolejno: Messiemu, Ronaldo i Ibrahimovicowi – wyszły spod pióra Yvette Żółtowskiej-Darskiej. Z kolei biografię Roberta Lewandowskiego napisał znany dziennikarz sportowy, Dariusz Tuzimek, on też przybliżył młodym fanom postać Neymara. Najnowszą piłkarską propozycję Egmontu stanowi książka „Gole wszech czasów”. Różni się ona nieco od wspomnianych wyżej. Do grona twórców piszących o piłce nożnej i osobach z nią związanych dołączył też nowy autor: Jarosław Kaczmarek to polonista, animator kultury, opowiadacz. W czasach wszechobecnych multimediów opowiadacz jawi się jako osoba nie z tych czasów – trącąca myszką. Czym byłaby jednak książka „Gole wszech czasów” gdyby nie krasomówcze umiejętności pana Jarosława?! Piłkarskie opowieści autor przedstawia tak jak jakieś baśnie. Ale w sumie do pewnego czasu relacjonowanie futbolowych wydarzeń ograniczało się do słownych przekazów. Przekazy telewizyjne były w powijakach, najwyżej po jakimś czasie można było zobaczyć najciekawsze fragmenty w kronice filmowej. Tym większa była rola sprawozdawców prasowych i radiowych. Słuchając relacji tych ostatnich kibice oczami wyobraźni mogli śledzić wydarzenia na boisku. 

W czasach nam współczesnych gola możemy obejrzeć z ujęć kilku, a może nawet kilkunastu kamer. Wydawałoby się więc, że w opowieściach piłkarskich nie ma już miejsca na mistykę, wręcz symbolikę. A jednak. Przypomnijmy ostatni mecz eliminacyjny polskiej reprezentacji piłkarskiej w Bukareszcie. Kamil Grosicki po rajdzie przez pół boiska i minięciu paru Rumunów strzela piękną bramkę pod poprzeczkę. Szybko ktoś wysnuł paralelę osnutą wokół liczby jedenaście. 11 listopada (w dodatku nasze Święto Niepodległości) piłkarz z numerem jedenastym strzelił gola z jedenastu metrów. Co prawda ostatni element układanki jest naciągany (Grosicki strzał oddał raczej z dziesięciu metrów, choć może faktycznie piłka, uderzona pod kątem, przeleciała ich jedenaście), ale jak ładnie to brzmi.

W piłce nożnej liczba jedenaście odgrywa ważną rolę. Z tylu piłkarzy składa się drużyna na boisku. Z tylu metrów egzekwuje się rzut karny. Tak więc i „Gole wszech czasów” składają się z 11 rozdziałów. O ile pierwszy związany jest historią rozwoju piłki nożnej jako dyscypliny sportowej, to już następne dotyczą tytułowych goli. Najwięcej uwagi Jarosław Kaczmarek poświęcił tym trafieniom, które dawały lub podkreślały zdobycie Mistrzostwa Świata (częściej) czy Europy (rzadziej). Tylko rozdział związany z Robertem Lewandowskim wymyka się tej regule. Oby w następnych wydaniach mogło to się zmienić ;)

Każdy ważny gol – czasami gole – autor okrasił dłuższą opowieścią. A same chwile ich strzelenia przedstawia w tzw. dymkach stylizując komentarz. Tak mogli relacjonować dziennikarze, sprawozdawcy – i ci radiowi, jak i (choć w mniejszym stopniu) telewizyjni. Nie zabrakło graficznych wizualizacji bramek. 

Niektóre rozdziały pełne są dygresji, tak jak na przykład ten poświęcony Antoniemu Panence. Przy tej okazji otrzymaliśmy miniwykład poświęcony rzutom karnym, także tym strzelanym w celu rozstrzygnięcia play-off. Znalazło się nawet miejsce na nieszczęsną „jedenastkę” Kuby Błaszczykowskiego z EURO 2016. W rozdziale o „brzydkiej” bramce Ronaldo (Brazylijczyk, nie Portugalczyk) strzelonej wyszydzanym „czubem”, znalazło się miejsce i na fenomenalnego woleja Van Bastena z finału EURO 1988, jak i bramki zdobywane „nożycami” oraz „skorpionami”. Z kolei w opowieści o strzelonych przez Roberta Lewandowskiego pięciu golach w dziewięć minut, autor wplótł wyczyny strzeleckie Polaków na Mistrzostwach Świata – hat-trick Zbigniewa Bońka (1982 - 3:0 z Belgią) oraz „czteropak” Ernesta Wilimowskiego (1938 – 5:6 z Brazylią po dogrywce).

Na łamach „Goli wszech czasów” znajdziemy wiele ciekawostek. Choćby tę: jaki związek miał pewien angielski kundelek ze statuetką Pucharu Świata (Złota Nike, wręczana kiedyś na zdobycie Mistrzostwa Świata)?

Starannie wydana, bogato ilustrowana i prezentująca mnóstwo fachowej wiedzy książka "Gole wszech czasów" to pozycja dla starszych i młodszych fanów. Zróbcie prezent sobie lub znajomym entuzjastom piłki nożnej!

Polecam
Wojciech 
















"Gole wszech czasów"
Autor: Jarosław Kaczmarek
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: flexi
Liczba stron: 208
Format: 17x24 cm
ISBN: 978-83-281-2428-8

 
Read On 0 komentarze

"Szalona historia komputerów" - niebanalnie o przeszłości nieodzownych nam sprzętów;)

22:30


Dziewczyny już połknęły komputerowego bakcyla: eksplorują zasoby sieci, testują, ale i dopytują - jak to działa, skąd, dlaczego, w jaki sposób... Na razie wystarczają im wyjaśnienia rodziców, którzy tłumaczą - jako laicy;) - bardziej obrazowo i dość prostu. Ale przecież lada dzień przyjdzie chwila, gdy ta nasza podstawowa wiedza nie wystarczy. A jako że ulubiony dzień Starszej to środa, bo mają zajęcia komputerowe - to ten moment zbliża się nieubłaganie. Można wprawdzie liczyć na to, że prowadząca zajęcia pani wyjaśni wszystko klarownie i przystępnie, ale jeśli nie?! My się nie obawiamy - uratuje nas "Szalona historia komputerów"!

Zróbmy zatem mały krok w przeszłość, do czasów, gdy komputery miały imponujące rozmachem rozmiary, a ich możliwości były mniejsze od potencjału współczesnych kalkulatorów;) Pewnie niektórym jeszcze trudniej jest to sobie wyobrazić, niż sytuację, że komputerów wcale nie było... Ale w tej dziedzinie w ciągu kilku lat zachodzą niewyobrażalne zmiany, zatem od czasów zaistnienia tego typu sprzętu do dziś nastąpił niewiarygodny postęp! Wszak jeszcze w domu babci stoi taki klasyczny pecet, który ma wejście na dyskietki;) Zresztą - w podstawówce Starszej pierwszaki właśnie na takim sprzęcie poznają tajniki świata informatyki...

Zakręcony na punkcie informatycznych nowinek i komputerowej archeologii Docent Pięć Procent prowadzi nas od zamierzchłej przeszłości tego typu sprzętów po czasy współczesne, pokazuje jak się zmieniały gabaryty, wygląd, a co najważniejsze - możliwości takich urządzeń. Choć te sprzed lat wydają się przeżytkiem, to okazuje się, że opowieść o nich jest naprawdę niewiarygodnie ciekawa! Wyznam, że u nas zanim przestudiowaliśmy tę pozycję, trochę ją sobie wyrywaliśmy...;) 

Autor potrafi przedstawiać zagadnienia tak intrygująco, wskazywać ciekawe nawiązania, dostrzegać analogie, tłumaczyć jasno i w sposób zapadający w pamięć. Rzeczowo przedstawionym informacją towarzyszy niebanalna szata graficzna, bo prócz fotografii wprowadzających nas w świat dawnych komputerów, mamy okazję zetknąć się z zabawnymi rysunkami w formie pikseli. Żywe kolory, rozmaite kroje i wielkości czcionki, dopiski, dymki - to wszystko sprawia, że książka ma młodzieżową, przyciągającą formę wizualną.  

Jest w tej pozycji i coś dla wielbicieli zwierząt - nasz przewodnik po świecie komputerów ma czworonożnego przyjaciela! Πes jest nieodłącznym towarzyszem, także wewnątrz komputera, do którego tę dwójkę wessało. Poza tym są jeszcze myszki (prawdopodobnie jedna z nich jest tuż obok Was!;)), w historię informatyki wpisały się też koty... Kto ciekawy, w jaki sposób, niech sprawdzi! Odsyłamy do stron 118-119:) 

A właśnie: odsyłacze! "Szalona historia komputerów" to interaktywna pozycja, która nie tylko dostarcza wiadomości na papierze, ale dzięki specjalnym kodom podanym na jej stronach wzbogaca naszą wiedzę o informacje przedstawiane w materiałach multimedialnych. Wystarczy zajrzeć na stronę http://docent5procent.pl/, wpisać kod i podziwiać, jak też kiedyś wyglądały komputery i jak działały (czy też może: dziwić się;)). 

Autor zachęca nas także do działania - do ćwiczeń, które umożliwią lepsze poznanie omawianych zagadnień. Możemy też puścić wodze fantazji i wymyślić komputery przyszłości! Z pewnością zajrzenie do tych notatek za 10, 15 lat będzie ciekawym doświadczeniem!;)

Polecam
Katarzyna










"Szalona historia komputerów"
Autor: Marcin Kozioł
Projekt graficzny: Marcin Kozioł
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 160
Format: 21 x 29 cm
ISBN: 978-83-8097-044-1



Read On 1 komentarze

"Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary" - krzepiąca opowieść o czytelniczej pasji i obronie własnego zdania:)

13:40


Niezbyt dobrze jest się wyróżniać - wiedzą to wszystkie przedszkolaki, podobnie jak uczniowie młodszych klas. Do pewnego wieku idealne wpasowanie się w grupę jest pożądanym celem. A szczególnie niekorzystne jest wyróżnianie się in minus - tak byśmy określili wszelkie braki, mniejszą sprawność, nietypowy wygląd. Lekcje wychowawcze, czytanki, lektury pomagają przezwyciężać uprzedzenia czy objawy nietolerancji, ale niekiedy zdarza się jednak tak, że jakiś defekt powoduje odsunięcie do grupy, wyśmiewanie, dokuczanie. 

Taka sytuacja przytrafiła się szpakowi Kajtkowi. Już pierwsze zetknięcie z tym sympatycznym ptakiem pokazuje nam, że jest on nieco inny niż reszta ptasiej braci... Spotykamy go w bibliotece, bo jego pasją jest czytanie, zdobywanie wiedzy, dowiadywanie się nowych rzeczy na ulubione tematy. Niebawem okazuje się, że nie tylko ta pasja poznawcza różni go od pozostałych szpaków. "Mały miłośnik książek" - jak bohater został ładnie określony w tytule - ze zdumieniem stwierdza, że zamiast wziąć lekturę o smokach, sięgnął po pozycję o... fokach! Skąd ta pomyłka? Powody mogłyby być rozmaite, ale w tym przypadku przyczyną jest wada wzroku. 

To nie dramat - wszak już od wieków do korygowania takich problemów służą okulary, a dobrze dobrane nie tylko umożliwiają dobre widzenie, ale też zdobią. Tak uważa Kajtek - dumy ze swoich binokli (tak je nazywa - od razu widać, że to oczytany szpaczek:)). Ale jego kuzyni zupełnie inaczej widzą tę kwestię: dla nich miłośnik książek stał się podwójnie dziwny, a jego wygląd prowokuje niesympatyczne komentarze... 

Jak postąpić w takiej sytuacji? Ugiąć się i zdjąć okulary, by dopasować się do innych i nie prowokować odmiennością?  Najmłodsi także bywają postawieni w takiej sytuacji... I Kajtek może stać się dla nich wzorem do naśladowania! Przejmowanie się nie wchodzi w grę - co więcej - wkrótce okaże się, że ten początkowo niekorzystnie wyróżniający element wyglądu stanie się obiektem pożądania całego ptasiego bractwa!

Książka "Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary" pokazuje, że bycie innym nie jest powodem do smutku, ba - pasja szpaka-zapalonego czytelnika okazuje się niezwykle pomocna, bo w książkach możemy znaleźć mnóstwo pożytecznych wiadomości, pasjonujących opowieści, pouczających historii - takich właśnie jak ta sympatyczna (i pięknie zilustrowana!) lektura!:) 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 








"Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary"
Autor: Jennifer Berne
Ilustrator: Keith Bendis
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 25,9 x 26 cm
ISBN: 978-83-8097-045-8






Read On 1 komentarze

"To ja! Duży i odważny! Nowe historyjki, które dodają dzieciom pewności siebie" - mnóstwo korzyści z lektury:)

17:15


Dziewczyny od razu stwierdziły, że już coś podobnego czytałyśmy;) Tak, to prawda - "To ja! Historie, które dodają dzieciom pewności siebie" podobały się i działały - bo to nie tylko ciekawa lektura, ale też swego rodzaju terapia, pretekst do refleksji, rozmowy, zmiany. 

Nie inaczej było w przypadku nowej pozycji. W zasadzie dorosłego czytelnika może nawet dziwić ten entuzjazm, bo opowiadania są takie zwyczajne - o codziennych sprawach, zwykłych zdarzeniach, problemach, troskach. A przecież to nie emocjonujące perypetie czy fantastyczne historie są najbardziej pożądaną treścią, najmłodsi lubią słuchać o sobie samych, o codzienności rówieśników, ich relacjach z rodziną, z kolegami. To doskonała okazja, by niejako "na sucho" zmierzyć się z pewnymi nieuniknionymi sytuacjami - nieporozumieniami z przyjaciółmi, koniecznością czy pragnieniem wyrażenia swego zdania, przezwyciężeniem obaw, uprzedzeń. 

Zebrane opowieści zostały podzielone na trzy części - pierwsza z nich - "Brawo, udało ci się!" to historie o przełamywaniu nieśmiałości, pokonywaniu lęku, odwadze, nowych sytuacjach, które wymagają pomysłowości, przedsiębiorczości, przezwyciężenie swoich słabości. Część zatytułowana "Pogódźmy się!" podsuwają pomysły, jak zakończyć kłótnię, jak przeprosić, znaleźć wyjście z trudnej sytuacji, położyć kres animozjom. Jak się okazuje, dzieci potrafią być doskonałymi mediatorami i dzięki ich działaniom nawet dorośli mogą wyciągnąć do siebie rękę na zgodę. 

Książkę zamyka trzynaście opowieści "na dobry sen" - wyciszających, nieco bardziej odrealnionych, prowadzących małych słuchaczy do krainy marzeń, gdzie wszystko jest możliwe, gdzie spełniają się pragnienia. 

Lektura jest okazją do rozmowy: wiele opowiadań przywołuje sytuacje znane każdemu dziecku lub też bardzo podobne do tych, które mu się przydarzyły. Czasem były one frustrującym doświadczeniem, niekiedy wspomnienia budzą wciąż żywe uczucia, bo dziecko nie jest zadowolone z tego, jak się dana sytuacja zakończyła. Rozmowa i refleksja pomogą wypracować schematy postępowania, może zdarzyć się tak, że nierozwiązane problemy zdają swój pozytywny finał. 

Młodszej bardzo spodobała się także warstwa ilustracyjna: barwne rysunki pokazują ważne momenty opisanych historii, emocje bohaterów. Dla najmłodszych to znakomite zasygnalizowanie treści, a gdy już znają te opowiadania - sposób na znalezienie ulubionego, by kolejny raz poprosić rodziców o przypomnienie jednej z tych sympatycznych opowieści.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki  









"To ja! Duży i odważny! Nowe historyjki, które dodają dzieciom pewności siebie"
Autor: praca zbiorowa
Tłumacz: Mirosława Umińska-Sobolewska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Oprawa: twarda
Liczba stron: 120
Format: 17x 24,1 cm
ISBN: 978-83-8097-046-5

Read On 2 komentarze

"Przygody kota Filemona" - uroczy koci świat:)

18:30


Tego kota znają wszyscy - opowieść o białym maluchu Filemonie i jego zblazowanym, leniwym, starszym towarzyszu to kultowa historia bardzo lubiana przez najmłodszych, z nostalgią wspominana przez starszaków, którzy w dzieciństwie mieli okazję poznać sympatycznych bohaterów - czy to dzięki lekturom, czy jako postaci cyklu animowanych bajeczek. W nas nawet funkcjonuje określenie "Bonifacy" w odniesieniu do osoby, która marudzi, wciąż jest niezadowolona, szuka dziury w całym;)

Niegdyś bajki emitowane w telewizji oglądane były bez względu na sympatię - dobranocka trwała dziesięć minut, niedzielne bajeczki - pół godziny, zatem nawet te mniej interesujące propozycje zyskiwały liczną dziecięcą widownię. Jednak odbiór przygód poznającego świat Filemona bez wątpienia pełen był prawdziwych, pozytywnych emocji i z niekłamaną sympatią witaliśmy niegdyś emisję tego serialu. Także i teraz, choć bajek jest zatrzęsienie, opowieści o perypetiach dwóch tak różniących się od siebie kotów cieszą, oglądane są z zainteresowaniem i radością. 

Serial lubią maluchy, ale i ciut starsze pociechy, a książka chyba przypadnie do gustu zwłaszcza tym ostatnim. Dziewczyny w trakcie czytania rozpoznawały ulubione odcinki (jak choćby ten o pełnej niebezpieczeństw wyprawie Filemona do miasta czy o kocim bałwanie;)), ale niedługa bajeczka, w której środkiem przekazu jest obraz różni się od opowiadania odmalowującego wszystko słowami - miejsca, nastroje, zachowania bohaterów. Dlatego choć to Młodsza uwielbia koty, o czytanie "Przygód kota Filemona" prosiła przede wszystkim Starsza i często wieczorami siostra już zapadała w sen, a my ze Starszą urządzałyśmy sobie długie lekturowe seanse z uroczym tytułowym bohaterem:) 

Doskonale się ta pozycja nadaje na takie wyciszające czytanie przed snem - opowieści toczą się niespiesznie, grono bohaterów jest niezbyt liczne, ale wystarczające by przekazać zabawne historie, sporą porcję wiedzy o świecie, o życiu na wsi, o  codziennych zajęciach, o zwyczajach zwierząt, zmianach w przyrodzie. Sympatyczne opowieści nie pozbawione są i dydaktycznych wartości, a choć bohaterami są zwierzęta i to interakcje między nimi są głównym tematem, to można je doskonale odnieść do postępowania małych słuchaczy;) 

Jak widzicie na zdjęciu poniżej, mieliśmy w naszych zasobach książkę o Filemonie i jego mentorze-Bonifacym;) - jednak była to pozycja "środkowa" - "Filemon i Bonifacy": cała historia przybycia małego białego kotka do domu Babci i Dziadka, jego relacji z dotychczas niepodzielnie władającym tu rezydentem - dużym, czarnym kocurem i przyjaźni, która się z czasem narodziła, przedstawione zostały w zbiorze noszącym taki sam tytuł jak niniejsza publikacja. A w niej mamy trzydzieści dwa opowiadania w trzech częściach: "Przygody kota Filemona", "Filemon i Bonifacy" oraz "Filemon, Bonifacy i Szczeniak" - jakże miło było poznać całą historię od deski do deski;), wszystkie przygody, zabawne perypetie, Filemonowy zachwyty i zdziwienia światem...:)

W porównaniu z publikacją z 1980 roku, ta ma poręczniejszy format, choć rzecz jasna z racji zawartości, jest ona nieporównywalnie grubsza - no ale mamy tu wszystko!;) I na podstawie naszych doświadczeń stwierdzamy, że jest to bardzo dobra lektura na dobranoc, ale i na wszelkie długie oczekiwanie w kolejce do lekarza... Czas mija niepostrzeżenie, a jak przyjemnie! Czytamy, grono małych słuchaczy powiększa się;) Ach, któż nie lubi kota Filemona!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Przygody kota Filemona"
Autor: Sławomir Grabowski, Marek Nejman
Ilustrator: Julitta Karwowska-Wnuczak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 288
Format: 16,5 x 21,5 cm
ISBN: 978-83-10-13187-4

Read On 0 komentarze

"52-piętrowy domek na drzewie" - nie lekceważcie siły warzyw!;)

23:00




Niedawno gościliśmy kolegę dziewczynek - jego mama odnośnie obiadu powiedziała, że syn je wszystko "oprócz surowych warzyw i owoców";) Po lekturze niniejszej pozycji stwierdzamy, iż jest to bardzo dobra decyzja, bo warzywa bywają nieobliczalne, nieprzewidywalne, zawzięte i groźne!;)
Ci, którzy znają perypetie chłopaków z poprzednich części tej serii, wiedzą, że czytelnicy mogą się spodziewać wszystkiego;) Choć oczywiście w najśmielszych snach takiego scenariusza byśmy nie obmyślili...

Kolejne książki genialnego duetu autorskiego mają podobny schemat: poznajemy bliżej trzynaście pięter niezwykłego domku na drzewie. W tym wypadku to już czwarta trzynastka i po poznaniu poprzednich zdawać by się mogło, że nic chyba wymyślić nowego nie można by było - a jednak! - pełnowymiarowa wersja gry w węże i drabiny z prawdziwymi wężami, tor wyścigowy dla koni na biegunach, piętro do żonglowania piłami łańcuchowymi, sala do rozbijania arbuzów - kręcimy z niedowierzania głowami nad pomysłowością twórców;)

Spotykamy ich - znów tradycyjnie - w dniu, gdy mają ukończyć kolejną książkę i oddać ją panu Nochalowi. Ale tym razem ten wątek rozwija się nieco inaczej... Chłopcy zauważają, że ich wydawca nieco się spóźnia - już sporo stron temu powinien monitować, że termin lada chwila mija;) Wideotelefon idzie w ruch i za chwilę wiadomo już wszystko - pan Nochal zniknął, a jego biuro przedstawia zastanawiający widok... Co się stało? To nie pytanie do policji, ani do rzeszy tajnych agentów - własne biuro detektywistyczne, które niedawno uzupełniło spis pomieszczeń jedynego w swoim rodzaju domku na drzewie, zobowiązuje! 

I zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki;) - mnogość lup i gorące pączki, podróż sadzonym jajkolotem, masa przebrań, nowe tropy, niezwykły okaz gąsienicy, który pomoże świeżo opierzonym detektywom w wielu (bardzo wielu!) naprawdę trudnych (wręcz koszmarnie trudnych...) sytuacjach, zaskakujący wrogowie... No tak, zapomniałam o Jill, która wcieli się mimo woli w postać Śpiącej Królewny! Poznacie też nietuzinkową wojowniczkę - Natkę Jarską - i jej dramatyczne przeżycia z lat dzieciństwa, które zaważyły na wyborze życiowej misji. 

Jak zwykle czas będzie gonił i sprawa oddania książki w terminie będzie wisiała na włosku... Jak myślicie, czy chłopakom się uda? Czy Andy, który akurat ma urodziny, doczeka się imprezy? Terry wydaje się nie pamiętać o tym wyjątkowym dniu przyjaciela, bardziej zajmują go ślimaki, które pragnie uczynić wojownikami ninja;) Zatem: jaką rolę odegrają w tej opowieści owe mięczaki?! 

Nie przerażajcie się znaczną liczbą stron! Lektura upłynie Wam migiem! Wszak wszystko zostało obrazowo zilustrowane, akcja biegnie wartko, zaskakuje - i wciąga, a do tego gwarantowana solidna dawka humoru sprawia, że sprintem docieramy do ostatniej strony;) A tam - na osłodę - czeka informacja o "65-piętrowym domku na drzewie"!!! 

Polecam
Katarzyna











"52-piętrowy domek na drzewie"
Autor: Andy Griffiths
Ilustrator: Terry Denton
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: miękka
Liczba stron: 336
Format: 13x19,7 cm
ISBN: 978-83-10-12853-9


Read On 1 komentarze

"Dziki Kot - psychopatyczny morderca" - siedmiolatek vs wrogi świat - decydujące (niestety ostatnie...) starcie;)

23:30


Dla tych, którzy jeszcze mają odrobinę ferii - lub połowę - albo - szczęśliwcy! - stoją u progu dwóch tygodni zimowej laby;) mamy świetną propozycję czytelniczą - kolejny komiks o Calvinie i jego nietuzinkowym druhu Hobbesie! Jeśli znacie, a przegapiliście po prostu najnowszy tytuł*, oczywistą rzeczą jest, że czytać żadnych zachęt nie musicie - pędźcie po prostu do księgarni!;) Kto zna już tę niezwykłą parę przyjaciół, ten wie, że nowy tytuł to porcja absurdalnego humoru, skok na głęboką wodę w morze problemów małych, nierozumianych geniuszy;), a dla czytających dorosłych - kurs umiejętności rodzicielskich (czytając możemy zastanowić się, co postąpilibyśmy w sytuacjach, w jakich stawia swych rodziców Calvin;)).

Mroczny tytuł zostaje wyjaśniony już na pierwszej stronie - Calvin budzi się w nocy i chce mu się pić; czający się na niego w mroku Hobbes to właśnie ów "dziki kot - psychopatyczny morderca", a jego atak i krzyk biednej ofiary stawiają na nogi cały dom (czyt. rodziców;)). Taki mało finezyjny, ale bardzo energetyczny żart to typowa psota, jaką bardzo często ma w zanadrzu Hobbes, choć zdecydowanie częściej ma dla swego siedmioletniego przyjaciela trzeźwe sugestie (nie do zniesienia!), sporą dawkę ironii, sceptycyzm i racjonalne argumenty zbijające jego fantastyczne pomysły;) Aż trudno orzec, które z tych zachowań tygrysa są dla Calvina bardziej frustrujące... 

Ale Hobbes to przecież najlepszy przyjaciel i najwierniejszy druh - mimo wszystko!;) Potrafi też pocieszyć, na ogół decyduje się towarzyszyć w karkołomnych przedsięwzięciach zainicjowanych przez Calvina, wysłucha i pomoże (niekiedy...;)). Jakże różni się od reszty świata: tych nierozumiejących swego genialnego syna rodziców, zrzędliwej i nerwowej pani Kornik, okropnej Zuzi, silniejszych łobuzów stosujących prawo pięści... Ach, życie siedmiolatka to pasmo nieszczęść - i nie ma co liczyć na eksplozję szkolnego autobusu w szary poranek, co wybawiłoby Calvina przed pójściem do szkoły. Tendencyjne testy sprawdzające wiedzę, starannie przemyślany plan, który zostaje przez potencjalny obiekt ataku zlekceważony, Mikołaj według sobie tylko znanych zasad oceniający zachowanie dzieci i w myśl tych ustaleń wręczający prezenty, nawet latem, gdy widmo szkoły na czas jakiś znika, Calvin ma mnóstwo przykrych doświadczeń: zbyt gorąca zjeżdżalnia, nieudane wojny na balony z wodą (Zuzia przejrzała genialny plan...;)) - można by rzec, że główny bohater jest jak soczewka, która skupia wszelkie tragedie typowe dla wieku dziecięcego;) - i należałoby mu współczuć, gdyby oczywiście te dramaty nie były tak zabawne!

Calvin to kontestator, niezwykle elokwentny, choć zdecydowanie nie erudyta;), nowatorskie i racjonalizatorskie pomysły pojawiają się w jego głowie z zaskakującą częstotliwością, jest zaangażowanym twórcą śnieżnych rzeźb (te bałwany mówią naprawdę bardzo wiele!) - ach, można by mnożyć jego zalety i nietuzinkowe cech! Żal zatem wielki, że to już ostatnia część jego przygód... Choć z drugiej strony - to jedenasty tom, zatem mnóstwo smakowitych i zatrważająco zabawnych perypetii przeżył, jest to czytać po wielokroć!:)

Polecam
Katarzyna

* - wiemy oczywiście, że Wydawnictwo Egmont wznawia te tytuły, zatem to ci najmłodsi fani teraz się emocjonują przygodami Calvina i Hobbesa - albo starszacy, którzy w porę się nie wkręcili;)








"Dziki Kot - psychopatyczny morderca"
Autor, ilustrator: Bill Watterson
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 176
Format: 21,5x16,5 cm
ISBN: 978-83-281-1610-8

 




Read On 0 komentarze

"Idol. Maria Skłodowska-Curie" - wybitne postacie bliższe najmłodszym

23:30


Już sama okładka wywołała serię pytań, sprowokowała do zastanowienia się nad kwestią bycia idolem i powodami fascynacji, którą odczuwają fani, ale rozmawiałyśmy także o samej bohaterce pierwszej pozycji z zapowiadanej serii, bo trzeba przyznać, że to postać ze wszech miar nietuzinkowa, a jej osiągnięcia są wprost imponujące i mimo upływu lat - wciąż jest podziwiana - wszak do dziś jest jedyną osobą, która otrzymała dwie Nagrody Nobla w dwóch dziedzinach!

A ja wyznam, że moją idolką jest autorka... Justynie Styszyńskiej udało się znaleźć sposób na przybliżenie postaci naszej wielkiej rodaczki najmłodszym - i zrobiła to tak, że wiedza o Marie Skłodowskiej-Curie naprawdę zostaje w głowie, a te trudne kwestie, które niełatwo byłoby wytłumaczyć "na sucho" są jasne, klarowne, zrozumiałe. 

Akurat podczas niecierpiących zwłoki zajęć domowych wpadła w oko Starszej niniejsza pozycja. Zresztą nic dziwnego, że zwróciła jej uwagę, bo imponujący format nie pozwala przeoczyć tej arcyciekawej propozycji! A "w środku";) na ciekawych odkrywców czeka wiele wiadomości i dużo interesujących zadań - jako że wszystkie są związane z postacią Marii Skłodowskiej-Curie, to po lekturze i wykonaniu - z entuzjazmem! - poleceń okazuje się, że i najmłodszych warto zapoznawać z takimi informacjami, że są one dla nich ważne, intrygują i inspirują;) 

Dzięki tej pozycji poznajemy najważniejsze fakty z życia genialnej rodaczki - począwszy od lat dzieciństwa, poprzez młodość, jej osiągnięcia, sukcesy, wykorzystywanie w praktyce efektów swoich odkryć. By lepiej mogli sobie najmłodsi uzmysłowić, na czym polegała praca badawcza bohaterki, odwiedzamy ją w laboratorium - najmłodsi poznają wyposażenie, jakie znajdowało się w tym miejscu, dowiadują się, czemu odkrycia Marii i jej męża były tak ważne, jak zmieniły one codzienne życie wówczas żyjących ludzi.

Autorka zaprasza młodych odbiorców do współtworzenia - mają kolorować, rysować i naklejać, bo w środku książki znajdują się dwie strony nalepek. Jest i propozycja przeprowadzenia eksperymentu, który z pewnością zaciekawi małych odkrywców tajemnic świata;)

Utrzymane w stonowanej kolorystyce ilustracje stanowią trafny obraz świata końca XIX i początku XX wieku. Wśród zadań jest i wyszukiwanka, trzeba połączyć kropki, rysunki kolorujemy i uzupełniamy szczegółami - zatem zdobywanie wiedzy jest urozmaicona na różne sposoby;)

Portret naszej rodaczki jest wielowymiarowy - widzimy ją jako młodą dziewczynę, poznajemy jako żonę, partnerkę, matkę, no i oczywiście - naukowca. Rozmaite ciekawe informacje zapadają w pamięć, więc zadanie serii z pewnością zostało spełnione - inspirować, pokazywać wzory do naśladowania. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Idol. Maria Skłodowska-Curie"
Autor i ilustrator: Justyna Styszyńska
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: miękka
Formaty: 26x35  cm
Liczba stron: 28
ISBN: 978-83-944971-6-3
Read On 0 komentarze

Vaiana - nowa idolka w gronie księżniczek Disney'a

23:00


Kręcącym nosami na stereotypowe scenariusze jakie przychodzi odgrywać dziewczętom w baśniowych opowieściach polecamy Vaianę! To prawda, że na ogół te urocze niewiasty wydają się tylko czekać na przysłowiowego księcia - rzecz jasna z bajki;),  czasem nawet podejmują jakieś brawurowe działania, ale one też mają na celu pomoc wybrankowi serca i szczęśliwy finał u boku ukochanego wydaje się być szczytem marzeń. 

Zupełnie inaczej rzecz się ma jeśli chodzi o Vaianę! Nie tylko żaden romansowy wątek się tu nie pojawia, ale na dodatek bohaterka jest niezwykle przedsiębiorczą osobą, bardzo odważną, nieugiętą w dążeniu do celu, pełną energii i pomysłów. A wszystkie działania podejmuje w jednym celu - by jej lud był szczęśliwy, by egzystował radośnie i dostatnio. Jest córką wodza, czuje się odpowiedzialna za los mieszkańców wyspy i pragnie wypełnić misję, która przypadła jej w udziale - została wybrana do wielkiego dzieła i choć realizacja tego zadania wymaga wielkiej odwagi, olbrzymiego samozaparcia, to nie waha się. Trzeba przyznać, że w tym przypadku ziarno trafia na podatną glebę;) - Vaiana jest żądna przygód, ocena ją kusi, nęci, hipnotyzuje...

Vaiana nawet swoją fizjonomią nie przypomina wcześniejszych, eterycznych bohaterek Disney'a - jest pełna energii, jakby wysmagana wiatrem i słońcem, bardzo naturalna, nie przywiązuje wagi do wyglądu, jest też nieco bardziej krzepka niż filigranowe "księżniczki". Silna, wysportowana, nieulękła - bez problemu stawia czoła półbogowi, którego musi nakłonić do współdziałania.

Piękna opowieść wiedzie nas przez rozmaite przeciwności, które zostają pokonane dzięki uporowi i pomysłowości bohaterki. Baśniowe realia oczarowują - przychylność oceanu, który staje się niejako osobą, monstrualny krab Tamatoa - wielbiciel świecidełek i cacek, pełna magii postać Te Fiti, porusza zresztą cała opowieść o dobroci bogini, o poświęceniu Mauiego, jego niefortunnym posunięciu, które stało się początkiem tragicznego pasma zdarzeń, no i oczywiście o próbach naprawy tej sytuacji.

Półbóg i zdeterminowana w dążeniu do celu dziewczyna spierają się, ale i wspierają, kłócą się, ale i pomagają sobie, rodzi się niełatwa przyjaźń, a opowieść wciąga, przykuwa uwagę, emocjonuje. Trzymamy kciuki za powodzenie misji, cieszymy się z triumfu sprawiedliwości, przeżywamy dramatyczne zwroty akcji...

Warto poznać bliżej dzielną Vaianę i towarzyszyć bohaterce w jej wyprawie, która ma na celu ratowanie rodzinnej wyspy. Najmłodszym na pewno spodoba się książka "Vaiana. Skarb oceanu. Kocham ten film" - bogato ilustrowana, przywołująca najistotniejsze sceny, kadry w z filmowej wersji tej opowieści pozwoli na nowo przeżyć emocje, które towarzyszyły oglądaniu animacji - lub też będzie barwnym wprowadzeniem do tej historii. 

Pozycja z serii "Biblioteka filmowa" to obszerniejsza pozycja dla zagorzałych fanów. Kilka ilustracji umieszczonych zostało na początku książki, zatem 120 stron tekstu to bardzo szczegółowa opowieść o przygodach Vaiany, o jej determinacji, upartym dążeniu do celu, ale też więzach krwi, poświęceniu, tradycjach: poznajemy zwyczaje i codzienne życie mieszkańców wyspy Motunui, perypetie bohaterki zostały barwnie i emocjonująco odmalowane - a choć tekstu sporo i nie "ubarwiają" go ilustracje, to dziewczynki z wypiekami na twarzy słuchały tej "wydłużonej" wersji - wszak i w kinie bawiły się świetnie, zatem bez wahania - polecamy!

Katarzyna i dziewczynki





"Vaiana. Skarb oceanu. Biblioteka filmowa"


"Vaiana. Skarb oceanu. Kocham ten film"


"Vaiana. Skarb oceanu. Kocham ten film"


"Vaiana. Skarb oceanu. Kocham ten film"


Autor: opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 20,5x28,5 cm
ISBN: 978-83-281-1204-9



Read On 2 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "W poszukiwaniu niebieskiej marchewki" (Nasza Księgarnia)
- "Tajemnicze kolorowanki" (Wilga)
- "Mgnienie oka" (Muchomor)
- "Księga przyrody" (Olesiejuk)
- "Konie i kuce" (Olesiejuk)
- "Dlaczego sztuka jest pełna golasów?" (PWN)
- "Jadwiga kontra Jagiełło" (Nasza Księgarnia)
- "Inny niż wszyscy" (Zakamarki)
- "Popatrz w niebo" (Muchomor)


Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *