"Wakacje u dziadków" - "oswajanie" wsi i samodzielności;)



Kiedy w ubiegłym tygodniu (tak, już!) zaskoczyła mnie ilość zadań domowych i zatęskniłam za wakacjami (bo wprawdzie nie ja je odrabiam, ale moja asysta przy ich wykonywaniu jest nadal niezbędna...;)), Starsza powiedziała: "Ależ mamo, przecież wakacje skończyły się trzy dni temu!";) Dziś jest to już parę dni więcej, a szkoła nadal cieszy - i to obie dziewczyny! Krzepiący i napawający optymizmem fakt - choć przyznajemy też, że przemiłym czasem jest piątkowe popołudnie (u nas lekcje tego dnia kończą się dopiero po piętnastej...), gdy przed nami rozpościera się połać wolnego czasu na realizację wszelkich pomysłów, które nam przyjadą do głowy (trzeba jeszcze "tylko" wygospodarować czas na odrobienie zadań domowych...;)).

Dobrze zatem, że szkoła nie jest utrapieniem, a tęsknota za wakacjami nie aż tak silna. Jeśli jednak są dzieci z nostalgią wspominające miesiące kanikuły, i przerażone nieco bezmiarem dni, które w szkole spędzić trzeba będzie, to lekarstwem na te smutki może być lektura "Wakacji u dziadków"! Pomyślicie sobie, że to jakaś wyrafinowana tortura - czytać o miłych, wolnych chwilach, gdy dzieli nas od nich niemal dziesięć miesięcy - ale po pierwsze - wakacji nie przyspieszymy, po drugie - będą po drodze różne krótsze i dłuższe przerwy w nauce, a po trzecie - dobra lektura sprawdza się w każdej sytuacji!

Zresztą takie komponenty opowieści, jakie zaproponowała autorka, muszą dać pożądany efekt - wprawiającą w dobry humor, wciągającą opowieść! A cóż to za ingrediencje? Troje dzieci, a ściślej rzecz ujmując - trojaczki - i to niezbyt zaawansowane wiekowo (Amelia i Laura już umieją czytać, ale ich bratu, Tymonowi, niezbyt dobrze idzie "rozróżnianie wszystkich liter"), które spędzają letni czas u dziadków na wsi. Jeśli należycie do frakcji, która uważa, że taka lokalizacja nie gwarantuje ciekawych przygód, dzięki tej książce przekonacie się, iż jest to błędne mniemanie!

Właśnie na wsi latem dzieje się bardzo wiele - u dziadków jest ogród, zwierzęta, nieopodal las, można spróbować swych sił w roli zbieracza porzeczek, z wieży kościoła obserwować piękną okolicę. Miasto to zazwyczaj spacery pod opieką dorosłych, zabawa na podwórku także pod ich bacznym okiem, doskonale znane atrakcje ogródka jordanowskiego - na wsi dzieci nie są rzecz jasna pozbawione opieki, ale więcej czasu spędzają same, wcielają w życie swoje pomysły, działają, eksperymentują, uczą się i doskonale bawią. 

Na tak długi wyjazd trzeba było spakować wiele rzeczy, w tym również tablet, bo dziś to już nawet w przypadku przedszkolaków urządzenie nieodzowne, potrzebne na co dzień;) - choć tę niezbędność weryfikuje wakacyjny pobyt na wsi. Okazuje się, że tablet kurzy się gdzieś zapomniany, bo o wiele ciekawsza jest wyprawa na targ z dziadkiem, pielęgnowanie własnej grządki w ogródku, pomaganie w codziennych zajęciach czy... meliorowanie podwórka;) 

Trojaczki nigdy się nie nudzą, zawsze mają wiele pomysłów, a choć tęsknią za rodzicami, to przecież jest obok troskliwa babcia, kochający dziadek i tyle się dzieje! Barwne przygody zostały pięknie zobrazowane - podobnie jak w przypadku poprzedniej książka autorki - "Borys i Zajączki", za ilustracje odpowiada Anita Krella-Moch. W sympatyczny sposób przywołują one ważne momenty tej opowieści, zatem jeśli Wasze pociechy - tak jak Tymon - jeszcze sobie nie radzą najlepiej z czytaniem, to oglądając tę książkę przypomną wszystkie przygody - i z pewnością poproszą o powtórne ich odczytanie. Miła, mądra książka, przekazująca najmłodszym wiele ważnych treści i pokazująca, że wcale nie będziemy wspominać najlepiej dni spędzonych na pochylaniu się nad tabletem, ślęczeniu przy komputerze, gapieniu się w telewizor...

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Wakacje u dziadków"
Autor: Magdalena Zarębska
Ilustrator: Aneta Krella-Moch
Wydawnictwo: BIS
Oprawa: twarda
Liczba stron: 144
Format: 15,5x19,2 cm
ISBN: 978-7551-528-2



Komentarze