"Historia Miksa, Maksa i Meks" - poetycko o niezwykłej przyjaźni



Wizerunek kota na okładce zelektryzował Młodszą: "Czytamy!" - zadysponowała. Zatem od razu zasiadłyśmy do lektury. I dodam, iż była ona sumienna: począwszy od odautorskiego wstępu, w którym Luis Sepúlveda zdradza nam, że opisana przez niego historia ma swe źródła w prawdziwych zdarzeniach, poprzez kolejne przygody chłopca o imieniu Maks, kota Miksa i wreszcie myszki Meks, która dołącza do tej pary dobrych przyjaciół, by stworzyć tercet jeszcze lepszych druhów;)

Młodsza jest naprawdę jeszcze wybitnie nieletnia, ale książka urzekła ją: bo o kocie (obie uwielbiamy!), o przyjaźni, o dobrych, ciepłych relacjach, a na dodatek otwarte zakończenie pozwala nam cieszyć się tą historią bez rozważań o naturalnych kolejach losu, które jednak zawsze w końcu kładą kres każdemu związkowi, każdej relacji... 

To zaskakująca historia, bo czy często myszka staje się kompanem kota? Poza tym choć to lektura dla młodych czytelników, to tylko przez krótki czas towarzyszymy Maksowi-chłopcu. Już trzeci (z dziesięciu) rozdziałów przynosi zmianę miejsca zamieszkania - Maks jest już pełnoletni, wyprowadza się z rodzinnego domu, rozpoczyna studia. Oczywiście wraz z nim w nowym lokum jest i Miks - kot, za którym chłopiec niegdyś wdrapał się na drzewo, bo przyjaciela trzeba wszak ratować! Nie przypadkiem imię kota występuje jako pierwsze w tytule: to o nim przede wszystkim będzie mowa! Najpierw zachwycimy się jego niebywałą fizjonomią (grecki profil!), potem przyjacielską relacją łączącą go z panem (czy też z "jego człowiekiem";)), a w końcu niebanalną znajomością, którą kot ów zawrze z małą, nieco łakomą uciekinierką - meksykańską myszką. I to właśnie te niezwykłe relacje są głównym tematem książki: jak ważna jest przyjaźń nie trzeba nikogo przekonywać, autor subtelnie pokazuje, że przyjaciel dostrzega to, co w nas najlepsze, że wspólnie jesteśmy w stanie dokonać nieporównywalnie więcej, posiadanie przyjaciela to gotowość, by dzielić wszystko, ale też i pozwolenie na odmienność, wolność...

Choć temat książki odległy jest od świątecznych klimatów, to jest to właśnie taka idealna na tę porę lektura - krzepiąca, ciepła, wzruszająca. W ten czas pragniemy być razem z bliskimi, którzy nas rozumieją, doceniają, wspierają. Jak bardzo jest to istotne - o tym właśnie przeczytamy w "Historii Miksa, Maksa i Meks". Polecamy zresztą tę pozycję bez względu na porę roku! 

Na dodatek wizualną stronę tej książki stworzyła Joëlle Jolivet, ilustratorka uwielbiana za (nomen omen;)) "Prawie wszystko" oraz "Zoologię". Skromna paleta kolorów: czerń, biel i róż indyjski - pozwala na skupienie się na samych przedstawionych sytuacjach, na relacjach między bohaterami. Tło jest naprawdę tłem, czasem brak go, bo najistotniejsze są postacie i to, co między nimi się dzieje. Zatem i wysmakowana warstwa ilustracyjna przyciąga uwagę, zachwyca. 

Polecamy
Katarzyna i Młodsza









"Historia Miksa, Maksa i Meks"
Autor: Luis Sepúlveda
Ilustrator: Joëlle Jolivet
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 145x235 mm
ISBN: 978-83-7392-505-2





Komentarze

  1. Bardzo fajna - ja lubię wszystkie o kotach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bawimy się;) Ta jest bardzo kocia, a na dodatek tak ciepła, urocza, krzepiąca, że polecamy ją gorąco!:)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Inna Bajka dziękuje :)