"Kicia Kocia. Zima", "Kicia Kocia w bibliotece" - recepta na ciekawe chwie - przy lekturze i po niej!:)



Kicia Kocia przyzwyczaiła swoich fanów do tego, że jej kolejne przygody to okazja do poszerzenia doświadczeń, dowiedzenia się czegoś nowego. Krótkie historyjki, które rozgrywają się jednego dnia, w ciągu kilku godzin są bezpiecznym sposobem doświadczania nowości, zaznajamiają z tym, co istotne, pokazują, czego się można spodziewać w rozmaitych sytuacjach, ośmielają, uczą i bawią. 

Jak miło jest czytać o zimowych harcach na śniegu! Niedawno towarzyszyliśmy Kici Koci w wyprawie na plażę, w letni, gorący dzień - choć to właściwie półtora roku temu, ale przyznajcie - jeśli lubicie Kicię Kocię, to przecież lektury z tą bohaterką wciąż się przewijają w stosiku wieczornych propozycji, są wyciągane à propos i bez okazji, czytane po kilka na raz albo nawet wszystkie po kolei;) Ta pozycja idealnie pasuje do obecnej aury: choć w tej chwili śniegu za oknem niewiele, odwilż, ale przecież padał niedawno, już korzystałyśmy z uroków zimy, było lepienie bałwana, aniołów na śniegu powstało mnóstwo, bitwy na śnieżki również toczyłyśmy, jedynie plan wybrania się na sanki na razie nie został zrealizowany, bo zapowiadane obfite opady  śniegu okazały się raczej symbolicznymi;) Oczywiście mamy świeżo w pamięci te wszystkie atrakcje i nie dziwimy się radosnemu komentarzowi, który pojawia się po wielekroć: "Ale zabawa!"

Na ogół maluchów nie trzeba zachęcać do wychodzenia na zewnątrz, spacery są bardzo lubianą częścią dnia, choć zimowe, niskie temperatury mogą nieco zniechęcać, ale gdy jednak wyjdziemy i damy się porwać urokowi zimy oraz zabaw na śniegu, wówczas sami się sobie dziwimy, że marudziliśmy;) Asumpt do jak najczęstszego podejmowania takich działań daje Kicia Kocia - bawi się świetnie, potrafi się dzielić sankami, zaprosić do wspólnej zabawy inne dzieci, wymyślić aktywność, która nie wymaga żadnych sprzętów czy akcesoriów. Po takich chwilach (albo dokładniej - godzinach;) - bo czas szybko mija) na świeżym powietrzu dopisuje apetyt - na zdrowy, pożywny posiłek i na więcej takich miłych spotkań!

Kolejny tytuł również bardzo jest adekwatny;) - zimą więcej czytamy, bo szybciej robi się ciemno, krótko możemy korzystać z uroków zabaw na śniegu, więc mamy czas na nadrobienie lektur, przypomnienie ulubionych. A gdy dojdziemy do wniosku, że jednak brakuje nam nowych pozycji, wówczas udajmy się do biblioteki! Warto tam zaglądać - i to nie tylko po ciekawe książki - biblioteki to obecnie prężnie działające centra kultury, można tu obejrzeć spektakl czy film, wziąć udział w warsztatach czy zajęciach, spotkać osoby związane z szeroko rozumianą twórczością. To również bardzo udana wyprawa i także warto wziąć przykład z Kici Koci - także by przypomnieć nieco starsze lektury, których już nie uświadczymy na półkach księgarni.

Oba tytuły pozwalają na wspólną lekturę, bo znajdziemy w nich ilustracje bardzo łatwe do rozszyfrowania dla najmłodszych, który mogą "pomagać" dorosłym w odczytywaniu historyjek. 

Poznajcie nowe przygody Kici Koci i niech Was sympatyczna bohaterka inspiruje do podjęcia podobnych działań - to doskonałe pomysły na dobry nastrój podczas nadchodzących zimowych dni. 

Polecamy 
Katarzyna i dziewczynki







"Kicia Kocia. Zima", "Kicia Kocia w bibliotece"
Autor, ilustrator: Anita Głowińska
Wydawca: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format: 19,2x19,2 cm
ISBN: 978-83-8008-280-9, 978-83-8008-279-3


Komentarze

  1. Nie mieliśmy jeszcze przyjemności poznać Kici Koci, więc musimy to z synem nadrobić. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Inna Bajka dziękuje :)