"Coś ci powiem, Stokrotko..." - taki przyjaciel, jak Misiaczek, to skarb!




Wprost trudno uwierzyć, w to, że książka opisuje nie codzienność współczesnych pierwszoklasistów, ale czasy tak odległe! Pierwsi mali odbiorcy przygód Stokrotki dziś są już babciami i dziadkami, bo pozycja ta została wydana w 1962 roku. Czas mija, a problemy maluchów są podobne - rozpoczęcie nauki i trudne rozstanie z rodzicami, kwestia znalezienia przyjaciela, przyjaciółki, niełatwe relacje z rodzeństwem czy rówieśnikami, codzienne troski, szczególne zdarzenia, które choć miłe, także mogą być nieco stresujące. 

Stokrotkę poznajemy w szczególnym momencie - ma niebawem rozpocząć naukę w pierwszej klasie. Cieszy się, ale i obawia tej chwili. Jej o dwa lata starsza siostra Krysia nieco lekceważąco traktuje "malucha", na dodatek teraz uczy się poważniejszych rzeczy, więc nie ma ochoty dzielić się miejscem przy stole, lecz przecież wszystko się zmienia - mała Stokrotka staje się uczennicą, nawiązuje nowe znajomości, dowiaduje się nowych rzeczy, radzi sobie z coraz lepiej z codziennymi sprawami. 

Wielką rolę w oswajaniu nowych sytuacji odgrywa mały przyjaciel dziewczynki - Misiaczek. Stokrotka dostała go od cioci, a jako że jest to taka malutka przytulanka, iż z łatwością mieści się ona w kieszonce sweterka, dlatego może co dzień dodawać otuchy, doradzać, pocieszać... Mały towarzysz potrafi w stosownym momencie interweniować, tak by jego przyjaciółka nie popełniła błędu: dydaktyczne przesłanie przygód Stokrotki jest więc zawoalowane przez to oryginalne rozwiązanie fabularne. Nieśmiała dziewczynka ma problemy z nawiązywaniem znajomości, czasem zdarzają się jej rozmaite potknięcia, niekiedy działa zbyt pochopnie, zatem dobre rady Misiaczka pomagają wyjść z opresji. 

Do pewnego momentu mali czytelnicy nie będą odczuwać tego, że lektura powstała kilkadziesiąt lat temu - może jedynie imiona, choć znów wracające do łask, w takim natężeniu i bez żadnym współczesnych dodatków w tej materii mogą zastanawiać. Dopiero nowy nabytek w domu koleżanki Ani mieszkającej piętro wyżej - telewizor - zasugeruje pewnie, że mamy do czynienia z pozycją dość dawno stworzoną. Pojawiają się tu i inne realia z czasów dzieciństwa babć i dziadków - roznosiciel mleka, oceny od dwójki do piątki, ale zarówno język powieści, jak i problemy małej bohaterki będą dla współczesnego odbiorcy zrozumiałe - a co więcej - ciekawe, ważne, wciągające. 

Starsza, choć już drugoklasistka, bardzo polubiła bohaterkę stworzoną przez Mirę Jaworczakową. W rozmowach pojawiają się wspomnienia jej przygód, bawiły nas perypetie Misiaczka, a szczególnie ucieszył fakt, iż autorka urodziła się tego samego dnia, co starsza córka. Ja również lubiłam postacie wykreowane przez pisarkę - Jacka, Wacka i Pankracka;) - a Stokrotka - zwłaszcza dla dziewczynek, tych nieco mniej śmiałych i mniej przebojowych - to doskonała literacka przyjaciółka.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Coś ci powiem, Stokrotko..."
Autor: Mira Jaworczakowa
Ilustrator: Hanna Krajnik
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Format: 16,5x23,7 cm
ISBN: 978-83-10-13233-8





Komentarze