"Gdybym był dorosły" - intrygująco o dziecięcych marzeniach;)




Pierwsze odpowiedzi dotyczące dorosłości były dość zachowawcze: Starsza chce prowadzić samochód oraz... pisać;) (ach, te trudy zdobywania wiedzy... na razie brak spektakularnych efektów i stąd to pragnienie), Młodsza - nieco podobnie - również kierowanie autem w sferze marzeń, a także "granie na komputerze" (jak widać - dawkujemy tę przyjemność;)). Dopiero po lekturze gama możliwości poszerzyła się: "stać na poręczy fotela i wyglądać przez okno", "na śniadanie, obiad i kolację jeść słodycze, a w niedzielę zawsze tort", do tego jeszcze śpiewać tak długo, jak się ma ochotę, no i trampki bohatera "Gdybym był dorosły" zamieniłyby dziewczyny na sandały - bez względu na porę roku;) No i jeszcze konieczna będzie przeprowadzka na wieś, bo trudno wyobrazić sobie konie, kozę, dwa pieski - czarnego i złocistego, naszego kota (będzie już sędziwym staruszkiem...), świnkę morską i króliczki w choćby największym mieszkaniu w bloku;)

Niezwykle zabawna jest ta historia projektowanej przyszłości opisana przez  Evę Janikovszky - czytając o kolejnych pomysłach małego bohatera uświadamiamy sobie, że istotnie często najmłodsi są wprost bombardowani zakazami, słyszą mnóstwo poleceń, oczekujemy od dzieci dostosowania się do naszych wyobrażeń. A z drugiej strony ta sympatyczna lektura może nam pomóc odnaleźć radość wynikającą z takich dziecięcych zachowań: można poskakać po kałużach, zrobić sobie jakiś bardzo słodyczowy dzień, odpuścić sprzątanie czy zrobić jakiś zabawny żart - nie tylko z okazji Prima Aprilis!;) 

Ta opowieść ma także morał - bo okazuje się, że w tej przewidywanej dorosłości mały bohater też nie byłby zbyt empatycznie nastawiony względem innych;) - swoim dzieciom kupowałby baloniki, ale sobie największy, lody też największe by sobie zafundował, no i oczywiście zawsze wygrywałby we wszystkich zawodach i konkurencjach - "wtedy dzieci będą dumne ze SWOJEGO TATUSIA". Hmm... Można bez wahania stwierdzić, że chyba niekoniecznie dzieciom byłoby miło w takiej sytuacji. Zatem to taka książka, która będzie pretekstem do rozmowy o odpowiedzialności i obowiązkach, do przedyskutowania możliwych ustępstw - to też pochwała większej bliskości w kontaktach rodzinnych - bo rodzice, starsi do małego bohatera przemawiają niejako ex cathedra, w charakterystycznej pozie z podniesionym palcem wskazującym, a przecież i te "niemiłe uwagi" dotyczące wkładania swetra, sprzątania czy obgryzania paznokci łatwiej "przełknąć", gdy są przekazywane w nieco innym sposób;) 

Eva Janikovszky jest także autorką sympatycznych zbiorów opowiadań "oswajających" przedszkole oraz szkolny debiut - bardzo się nam podobała "Jestem już przedszkolakiem", a niebawem na pewno otuchy nam doda część kolejna - "Jestem już pierwszakiem" (obie wydane niegdyś przez "Naszą Księgarnię"). Choć zatem to lektura sprzed lat, to nadal zaciekawia, przykuwa uwagę, bawi, pozwala pokonać lęki. 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Gdybym był dorosły"
Autor: Eva Janikovszky
Ilustrator: László Réber
Tłumacz: Aleksandra Muranyi
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 36
Format: 20x22 cm
ISBN: 978-83-10-12860-7



Komentarze