"Historia ślimaka, który odkrył znaczenie powolności" - dla młodych odbiorców o poszukiwaniu sensu istnienia



Pewnie dla fanów błyskawicznych zwrotów akcji, emocjonujących przygód i bohaterów o nadzwyczajnych umiejętnościach ta książka nie od razu może przypaść do gustu. Jeśli jednak sięgną po nią i nie zrażą się brakiem tych ulubionych elementów - to z pewnością dostrzegą w niej mądre przesłanie, niebanalną opowieść z zaskakującym finałem. Zyskają temat do rozmowy i dyskusji, filozoficzną interpretację życia każdego z nas.

No i wcale nie jest tak, że książka, której głównym bohaterem jest tytułowy ślimak, ważną rolę odgrywa także żółw, jest pozycją rozwlekłą i bez akcji. Naprawdę wiele się dzieje w królestwie zwierząt, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę niewielkich i niezbyt szybko poruszający się jego przedstawicieli. Wiedzą o tym doskonale ci, którzy lubią podpatrywać wiosną czy latem mieszkańców łąki, lasu, nawet ogrodu. 

A ślimaki są na pewno wdzięcznym obiektem - oczywiście pod pewnym względem - bo nie czmychają jak wiele owadów, ptaków czy ssaków. Choć z drugiej strony raczej nieufnie podchodzą do prób zaznajomienia się z nimi i często możemy być świadkami chowania się w muszli - i jedyne, co nam pozostaje, to kontemplowanie ich "domku"... Zatem można polecić tę książkę i fanom świata fauny - choć to beletrystyka, to wszelkie kwestie związane z fizjologią bohaterów zostały prawdziwie i rzetelnie przedstawione. 

Opowieść o ślimaku, który szukał odpowiedzi na pytanie o przyrodzoną powolność, która w naturze tego gatunku się znajduje to historia pokazująca młodym czytelnikom wiele wartości. Bohater cieszy się z bycia we wspólnocie innych ślimaków zamieszkujących piękną, spokojną łąkę zwaną Krainą Dmuchawca, ale też pragnie znaleźć swoje miejsce w życiu. Chce odnaleźć sens istnienia, szuka swej tożsamości, chce odnaleźć prawdę o sobie. 

Oprócz tego bohater pragnie mieć imię. Wyprawa podjęta niejako z konieczności - bo zostaje on wypędzony przez współbraci, owocuje wielkimi zmianami. Dotyczą one samego Buntownika (bo takie imię nadaje mu poznany w czasie podróży żółw), ale też i otoczenia, w którym do tej pory żył. Tu pojawia się wątek ekologiczny tej lektury - niebawem nieopodal zaczynają działać ludzie, zmieniać ten teren zgodnie ze swoimi potrzebami, nie patrząc na los małych stworzeń, dla których łąka była domem. 

Kwestia poruszona w tytule, sama historia, przypominają mi pewną lekturę sprzed lat - "Modlitwę za Owena" Johna Irvinga. Tam też w pewnym momencie niewysoki wzrost bohatera i jego nietypowa barwa głosu stały się bardzo ważne i znaczące. Powolność ślimaka pozwala mu - paradoksalnie - bardzo pomóc innym. Wydawać by się mogło, że w krytycznej sytuacji ważny jest pośpiech, energiczność działania - jeśli tak sądzicie, to opowieść Luisa Sepúlvedy pokaże odmienne spojrzenie na tę kwestię - jak się okazuje, nasze wrodzone cechy, predyspozycje, możliwości - to wszystko w określonych okolicznościach nabiera wielkiego znaczenia. To, że tak bardzo często się różnimy, ma głęboki sens, a sama lektura staje się też lekcją tolerancji, otwartości na odmienność.

Ilustracje do tej pięknej, refleksyjnej opowieści stworzyła Joëlle Jolivet, czyli znów mamy do czynienia z duetem autorskim znanym z poprzedniej książki Sepúlvedy wydanej przez Noir sur Blanc - "Historii Miksa, Maksa i Meks"; ilustratorka ceniona i lubiana, a jej prace - łączące realizm z pierwiastkami symbolicznymi, sprawiają, że historia ta przemawia jeszcze sugestywniej.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Historia ślimaka, który odkrył znaczenie powolności"
Autor: Luis Sepúlveda
Ilustrator: Joëlle Jolivet
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Format: 15x24 cm
ISBN: 978-83-7392-577-9


http://www.noir.pl/

Komentarze