facebook

Kobietnik - inna bajka

Recenzja - Mała szkoła. Dziennik lekcyjny

14:54

Moje dzieci uwielbiają zabawę w szkołę! Wołają - "mamo pobaw się z nami". W naszej domowej szkole to ja jestem panią profesor (moje dzieci jeszcze nie czytają). Nie mówiłam im o niespodziance od Wydawnictwa Papilon. Dzisiaj przyszłam na lekcję z dziennikiem. O nie, nie takim prawdziwym. Znacznie lepszym!!!

Nasz dziennik jest przede wszystkim bardziej kolorowy, niż te które mają nauczyciele szkolni. Ten egzemplarz ponadto zawiera wiele tak ciekawych stron, że nie sposób nie lubić z nim zabawy w szkołę.

W dzienniku są strony z:
- prawami i obowiązkami ucznia
- miejscem na wpisanie patrona szkoły - naszym jest Prosiaczek z "Chatki Puchatka", bo dlaczego zawsze to Kubuś ma odbierać honory? ;)
- tabelami planu lekcji
- opisem jak stawiać sprawiedliwe oceny
- tabelą do wpisywania ocen uczniom
- miejscem na uwagi o zachowaniu ucznia oraz testem jak sprawdzić zachowanie ucznia
- tabelą obecności
- miejscem na tematy lekcyjne
- scenariuszami zajęć z sześciu przedmiotów!
- miejscem na opisy wycieczek i wystaw
- miejscem na wpisy o zebraniach rodziców
oraz z opisami wielu inspirujących do zabawy pomysłów.

To bardzo przydatne narzędzie dla małego nauczyciela. Z takim dziennikiem, każde dziecko, może być świetnym belfrem. Przekona się, że praca nauczyciela bywa ciężka... a może wręcz odwrotnie?




Polecamy
Nauczyciel - mama Gosia
Uczniowie - Kuba, Weronika i 25 sztuk pluszaków :)

"Mała szkoła. Dziennik lekcyjny"
Liliana Fabisińska
Ilustracje: Teresa Zalewska-Hoya
Wydawnictwo: Papilon
Rok wydania: 2010
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-245-7040-9
Wiek: 6+



Read On 0 komentarze

Recenzja - Elmer i hipopotamy

20:05

Słoń jaki jest każdy widzi: szary, duży i ciężki.... Ale nie Elmer! On jest wyjątkowy i to nie tylko z powodu swojego wyglądu! Ten olbrzymi zwierz według nas, mnie i moich dzieci, rządzi :) Tak, tak, dosłownie niczym król. Dlaczego tak myślimy? 

Elmer słoń w kolorową kratkę - jakże piękny jest i bogato umalowany. Jeden z kolorów kratki jest różowy, inny fioletowy, a poza tym zdobi go cała tęcza barw. Nie to tylko czyni z niego kogoś wyjątkowego. To pierwsze nasze spotkanie z tym słoniem. Poznajemy go w historii o hipopotamach, których rzeka wyschła i korzystają z kąpieliska słoni. Na początku opowiadania nie wiemy co jest tego przyczyną, ale za sprawą Elmera dowiadujemy się, że dopływ wody do miejsca, gdzie zwykle przebywały hipopotamy zatamowały ogromne kamienie. Z pomocą Elmera, jego kuzyna, również kratkowanego ale w wersji black&white, innych słoni i wszystkich hipopotamów udaje się usunąć kamienie. Znowu jest wesoło, wszyscy mają wodę i swoje miejsce.

Musicie wiedzieć, że Elmer, zanim dowiedział się w czym tkwi problem z wodą hipopotamów, bez wahania pozwolił im korzystać z wody, z której korzystały słonie. Nie zastanawiał się nawet czy powinien zająć się tą sprawą. Chciał pomóc!


To bardzo mądra nauka dla naszych dzieci. W sytuacjach, gdy ktoś potrzebuje pomocy, trzeba podjąć się działania, zmierzającego do rozwiązania kłopotu.


Nie muszę dodawać, że całostronicowe piękne rysunki to kolejny atut tej książeczki.

Polecam serdecznie :)
Gosia

David Mckee "Elmer i hipopotamy"
 Wydawca: Papilon
Numer wydania: 1
ISBN: 9788324596645
EAN: 9788324596645
Rok wydania: 2011
liczba stron: 32
oprawa: twarda
format: 24x27 cm
Read On 0 komentarze

Recenzja - Wycinanki - bez kleju i nożyczek!

17:55

Wycinanki to doskonała zabawa dla malutkich rączek. Moje dzieci je uwielbiają, dlatego z chęcią opiszemy naszą przygodę z miasteczkiem. 

Gwarnie tu, pełno ludzi. Piękne kamienice, ratusz i fontanna  Dla zmęczonych ławeczki. Pomnik w ryneczku. To prawdziwe bajkowe miasteczko. Małe, dziecięce rączki, zwinnie wypychają z kart książeczki obrazki. Potem je zaginają i przekładają. Urządzają miasteczko po swojemu.











Propozycja ta jest doskonała w rozwijaniu zdolności manualnych dzieci. A podoba się nam tak bardzo, że... już zbudowaliśmy z tej samej serii kuchnię :)Musicie wiedzieć, że cała seria zawiera wiele ciekawych pomysłów, a znajdziecie je tutaj



Polecamy :)
Mama Gosia z dziećmi, Weroniką i Kubą


Wycinanki. Miateczko - Anna Kałowa
Format: 290x205mm
Liczba stron: 16
Wydawnictwo: Papilon
Read On 0 komentarze

Recenzja - "Kilka słów o sowach dwóch i inne wierszyki”

22:59


Bądźmy jak mądra sowa!

Czy w kwestii poezji dziecięcej łatwo jest stworzyć coś nowego? Pewnie zależy to od umiejętności. Na pewno nie jest to niemożliwe, o czym przekonują nas już po raz drugi Paweł Mazur i Magdalena Pagińska – autorzy książki „Kilka słów o sowach dwóch i inne wierszyki”.

Jej bohaterowie na pierwszy rzut oka mogą wydać się niespecjalnie oryginalni – ot, po prostu zwierzęta poddane zabiegowi personifikacji. Ileż takich wierszy znamy nawet na pamięć, z naszego dzieciństwa? Albo też i dziś gdy nabywamy pociechom książeczkę to bardzo często żółwik stroi się we frak, a prosiaczek uwielbia brać prysznic. Ale podobieństwo jest pozorne. Przede wszystkim wiersze Pawła Mazura pełne są zaskakujących skojarzeń, intrygują problemami, które dręczą owe zwierzątka. No i wreszcie warto dodać, iż zupełnie nienachalny element dydaktyzmu, często nie wprost podany, daje pole do rozmów. Ach, no i jeszcze mamy wyjątek – wiersz o pudlu-smakoszu, który zachowuje się bardzo „po psiemu”, bo udział w kłótniach prowadzonych z panem ograniczał się chyba ze strony psa do poszczekiwań.

W pierwszym zbiorku wierszy spotkaliśmy wróbelka, kotka (i mopsa) oraz kozę, tym razem do bestiarium dołączyły dwie sowy (ta mądra lubiła czytać;), pudel, rybka (autor puszcza oko do dorosłych, gdyż ma ona na imię Wanda) oraz wielbłąd. Tym, co sprawia, iż z przyjemnością sięga się po lekturę, jest język utworu. Ze świecą szukać sztampowych, gramatycznych rymów, warto też dodać, iż wiersze oparte są na różnych schematach wersyfikacyjnych. Sporo tu idiomów, frazeologizmów, które pozwolą rodzicom łatwo przekazać ich znaczenie dzieciom, a być może wejdą one w zasób słownictwa maluchów. No i jeszcze wartość nie do pogardzenia: jeśli myli się Wam dromader z baktrianem, to po przeczytaniu zapadającego w pamięć wiersza o wielbłądzie z Emiratów Arabskich, ten problem zniknie na dobre!

Oczywiście nie można pominąć milczeniem ilustracji Magdaleny Pagińskiej. Są imponujące, bo dosłownie zajmują całe strony. Wyrazista kreska, piękne, nasycone barwy, nieprzeładowane i zapadające w pamięć – mistrzostwo w każdym calu!

Przyznam, że liczę, iż to nie koniec wspólnych działań Pawła Mazura i Magdaleny Pagińskiej. No i mam nadzieję, że skoro w drugiej książce jest więcej wierszy niż w pierwszej, to i kolejna będzie jeszcze obszerniejsza – dobrych rzeczy nigdy za wiele!


„Kilka słów o sowach dwóch i inne wierszyki”
Autor: Paweł Mazur
Ilustracje: Magdalena Pagińska
Wydawnictwo: Pestka, Gdynia 2012



Poleca Katarzyna

Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Dwór" (Widnokrąg)
- "Proszę słonia" (Wilga)




Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *