facebook

Kobietnik - inna bajka

"Miasto nocą" - zdarzeń natłok, gdy rozbłysną światła;)

23:00




Ponure, szare, bezbarwne? Choć te dwa ostatnie określenia na pozór się wykluczają, to tak właśnie jawi się nam nocna sceneria miasta. A to przecież pozory! Nocą ulice rozświetlają latarnie, palą się neony, w wielu mieszkaniach i budynkach mimo późnej pory palą się światła. Noc kojarzy się nam z porą odpoczynku, snu, ale przecież tak wiele osób - z różnych powodów - czuwa.

Barwnie i ze swadą opisuje nocne życie miasta lubiana i popularna poetka. Kolejny zbiór wierszy jej autorstwa to okazja do spotkania z utworami, które bawią, zaskakują pomysłami, pokazują nieco inne spojrzenie na to, co doskonale znamy. Świat kreowany przez Agnieszkę Frączek intryguje niebanalnym ujęciem rzeczywistości, prezentuje niebanalne skojarzenia, dostarcza inspiracji, by spojrzeć na świat świeżo, inaczej niż zwykle. 

Obrazowe pokazanie dopadającego nas, łapiącego w swe objęcia snu, księżyca troskliwie pilnującego położenia gwiazd i dbającego wszelkimi środkami o to, by nie wyłamały się one z góry ustalonych pozycji, pełen energii opis nocnego życia strychu, dynamiczny, bo do jego stworzenia zastosowane zostały rymy męskie, ożywiony ogień niecodziennie opisany przez poetkę - kolejne wiersze zaskakują, a dzięki szczypcie humoru bawią, przekazują też porcję wiedzy - dzięki nim mali odbiorcy dowiedzą się, któż to nie śpi nocą i z jakich powodów, poznają źródła nocnych hałasów, sytuacje trudne i ich pozytywne rozwiązania. 

Dwadzieścia wierszy prowadzi nas od jednego nocnego wydarzenia do drugiego - bohaterowie pojawiają się, mają swoje zadania do wypełnienia, znikają, są wspomniani w kolejnych utworach. Mimo późnej pory i mroku za oknem - nie śpią, bo mają służbę, dyżur, pracują, bo natchnienie nie może uciec, bo wiele osób czeka na ich pomoc, wsparcie.

Charakterystyczne dla stylu poetki zmiany rytmu, zabawa słowem, komentarze czy przypisy, onomatopeje - to znane wielbicielom Agnieszki Frączek sposoby przekazywania w wierszach założonych treści. Utwory te bawią i uczą, a wzbogacone o ilustracje Magdy Kozieł-Nowak są ucztą dla pragnących dowiedzieć się, co też nocą dzieje się w mieście, jakie tajemnice ono kryje, jak bogata w rozmaite zdarzenia jest otaczająca nas rzeczywistość.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Miasto nocą"
Autor: Agnieszka Frączek
Ilustrator: Magdalena Kozieł-Nowak
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 21x30 cm
ISBN: 978-83-7672-461-4

Read On 0 komentarze

"Pomelo podróżuje" - niezwykłe przygody małego obieżyświata;)

23:30


Młodsza zaskakuje nas bogactwem słownictwa - nowe wyrazy chłonie jak gąbka i stosuje do malowniczego opisywania rzeczywistości (to w jej garderobie znajdują się giętkie spodnie;)), a do tego - jak to najmłodsi - dostrzega kształty zwierząt, jakieś duchy, stwory w układzie chmur, deseniu terakoty, na firance, w słojach drewna... Świat nieletnich jest bogatszy, magiczny, zaskakujący, ciekawszy! 

Takie właśnie jest doświadczanie świata przez Pomelo - wszystko jest takie sensualne, barwne, urokliwe. Może właśnie kluczem są rozmiary;) Im człowiek mniejszy, tym bardziej zaciekawia go to, co małe, faktura tego, kolory. Potrafi zachwycać się, dostrzegać zaskakujące analogie, zadziwiać niebanalnymi określeniami. 

Dawnośmy nie sięgały po opowieści o przygodach Pomelo! O tym, jak to dawno było, niech świadczą słowa Młodszej, która w trakcie lektury spytała mnie: "A co to właściwie za zwierzę?";) Odbiłam pytanie: "A jak myślisz?" O zgrozo - Pomelo, zatkaj uszy! - odpowiedziała: "Dżdżownica?" - na szczęście ze znakiem zapytania, ale jednak to bezlitosne słowo wybrzmiało...;) Zakryłam część trąby na jednym z rysunków i kazałam dalej zgadywać. "Świnka?" - padła druga sugestia. No tak, sporo czasu upłynęło od wieczorów, gdy po kolei wszystkie części czytałyśmy...

Po ustaleniu, że to słoń jednakże i ponad wszelką wątpliwość;), Młodsza zreflektowała się: "No tak, przecież wiedziałam". Oczywiście:) Zresztą nawet bez tych początkowych ustaleń opowieści o Pomelo mają magnetyczną moc - intrygują, bawią, olśniewają pomysłami. A w tym tomie sam temat jest nad wyraz ekscytujący - podróż! Wyprawa, ekspedycja, włóczęga, peregrynacja, eksploracja okolic bliższych, a potem tych dalszych... Mnogość wrażeń, odkryć, zaskoczeń, przygody, które pozwalają dowiedzieć się czegoś więcej o świecie, ale też o nas samych, bo nowe otoczenie jest też okazją do sprawdzenia samych siebie - pod różnymi względami. 

Okazuje się, że w podróży możemy natknąć się na rzeczy w pewnym sensie nam bliskie, przypominające to, co dobrze znamy, a poza tym możemy spotkać dawnych znajomych! Pamiętacie sympatycznego kartofla? Pytanie retoryczne;) - zatem po raz kolejny pojawi się, choć teraz sytuacja jest odmienna - to on będzie pełnił rolę gospodarza. Jak takie natężenie kartoflowatości podziała na Pomelo? Ciekawą myśl przekazują nam autorzy opowieści o słoniu z bardzo długą trąbą. A poza tym - jak zwykle - bawią, urzekają i ewokują erupcję wulkanu gorących uczuć adresowanych do Pomelo:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









"Pomelo podróżuje"
Autor: Ramona Bădescu
Ilustrator: Benjamin Chaud
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 92
Format: 15x20 cm
ISBN: 978-83-7776-131-1

Read On 1 komentarze

"Raz, dwa, trzy - słyszymy", "Raz, dwa, trzy - mówimy" - jest już cała trylogia dla maluchów!:)

23:30

   



Jak te frazy z ulubionych lektur zapadają w pamięć! "W piżamie nie wyjdzie" - "to rzecz oczywista" czy - w takich "sypialnianych" klimatach - gdy rano humor kiepski, pytamy: "Poczułaś, że jesteś bardzo zła?" (to oczywiście Anielka:)). Znamy czarodziejską moc lektur - czasem całą pozycję od deski do deski najmłodsi potrafią wyrecytować trafnie przewracając strony zgodnie z zapisanym na nich tekstem;) Dlatego nowe publikacje autorstwa Joanny Bartosik to książki, które zauroczą młodszych i starszych, a na tych najmłodszych wywrą poza tym wielki wpływ jeśli chodzi o zasób słów. 

Każdy, kto kupuje kartonowe książeczki, ten robi interes życia;) To oczywiste, że te pozycje będą wertowane po wielekroć, staną się obowiązkową lekturą na dobranoc i w ciągu dnia, na dodatek po jednokrotnym przeczytaniu usłyszymy prośbę o kolejne odczytanie - i jeszcze jedno, i następne...;) Tak - to naprawdę dobrze wydane pieniądze. 

I tak to mali odbiorcy z przejęciem recytują wiersze, opowiadają przygody, które stały się udziałem bohaterów, a ci najmniejsi z przejęciem naśladują dźwięki, artykułują pierwsze wypowiedzi dotyczące lektur;) Nie możecie doczekać się tej chwili?;) Sięgnijcie po nowe tytuły z serii  RAZ – DWA – TRZY! Tych malutkich, jeszcze leżących lub zaczynających siadać, cieszyło patrzenie, pokazywanie paluszkiem, emocje zawiązane z książką były okazywane żywiołowo, choć nie zawsze w pełni zrozumiale dla dorosłych;) 

Kolejne książki to następne milowe kroki w rozwoju pociech - słyszą i naśladują dźwięki, które są tak zabawne, na ogół nietrudne do powtórzenia, często uniwersalne - podobne w różnych językach. A potem już prosta droga do opanowania sztuki pięknego wypowiadania się. Grzeczne i miłe słówka doskonale zapadają w pamięć, gdy ma się tak uroczą ich wizualizację jak to ma miejsce w przypadku "Raz, dwa, trzy - mówimy"!

A przeznaczone dla najmłodszych publikacje Joanny Bartosik zachęcają także piękną formą - sympatyczne rysunki sprawiają, że małe rączki chętnie wyciągają się po te książki. I nieco starszym też się podobają - jeśli akurat zdobywają umiejętność czytania, to mogą młodszemu rodzeństwu z przyjemnością poczytać!:) 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Raz, dwa, trzy - słyszymy", "Raz, dwa, trzy - mówimy"
Tekst i ilustracje: Joanna Bartosik
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa twarda - karton
Liczba stron: 20
Format: 16 x 16 cm
ISBN 978-83-944971-2-5, 978-83-944971-3-2

Read On 0 komentarze

"12 znaków zodiaku" - barwny zodiak dla każdego:)

12:50


Świat horoskopów i przepowiedni najmłodszych niekoniecznie zajmuje. Zamiast dopytywać, co się wydarzy, wolą marzyć, że zdarzy się to, co najmilsze: upragnione prezenty w liczbie bliskiej nieskończoności pojawią się pod choinką, wakacje upłyną w nader ciekawym miejscu, a rodzice zgodzą się na zamianę domu w zwierzyniec;)

Ale znaki zodiaku są pewnym elementem naszej kultury, otaczającego nas świata. Znają je i pasjonaci nauki - wszak to od gwiazdozbiorów zaczerpnięto ich nazwy! 

"12 znaków zodiaku" to kontynuacja pewnej koncepcji, która właśnie tuzin elementów przyjmuje za temat. Najpierw uwiodły nas w takiej liczbie przedstawione bliżej kolory, potem ten najbardziej znany, najpopularniejszy "zestaw" - "12 miesięcy", a od tego pomysłu tylko krok do znaków zodiaku! Bardzo często zdarza się słyszeć pytania o miesiąc urodzenia, o "znak", bo dla wielu osób to sprawa istotna, w pewnym sensie wiedza ta pozwala stworzyć obraz drugiego człowieka, wzbudzić sympatię (wszak każdy znak pociąga za sobą rozmaite pozytywne cechy!).

Marcin Brykczyński w swych wierszach poświęconych horoskopowym patronom;) także pokazuje dwie strony medalu - wady i zalety, cechy charakteru zjednujące innych ludzi i te nieco uciążliwe. Czy to prawdziwy obraz? Z całą pewnością odnajdziemy w sobie opisane skłonności, nawet jeśli nie przywiązujemy wagi do horoskopów!;) 

To książka dla każdego, bo przecież każdy odnajdzie tu swój znak zodiaku!;) Ale i w szerszym kontekście to lektura warta uwagi. Zdarza się nam być może czasem oceniać innych nieco powierzchownie, jedno niewłaściwe zachowanie potrafi przekreślić miłe chwile, pozytywne wspomnienia. Jeśli ktoś zajdzie nam za skórę, potrafimy wypunktować wszystkie błędy, z precyzją wykazać jakiż to okropny osobnik... Warto przemóc się w takiej sytuacji i przypomnieć sobie to, co dobre w zachowaniu adwersarza. Nikt wszak nie jest idealny! Każdy ma wady, ale i zalety. Dobrze jest rzecz jasna walczyć z tymi pierwszymi, jednak to nie takie proste zadanie. Nie zawsze wszystko układa się tak, jak byśmy chcieli, a czasem i to, co odbieramy jako wadę, może być cennym, pożądanym zachowaniem: drobiazgowość czy zbytnia bezpośredniość mogą w niektórych sytuacjach być wartościowym sposobem postępowania.

Zatem choć nie przesłodzone, to nasze zodiakalne portrety, które wyszły spod ręki autora są sympatycznym obrazem nas samych - jeśli bliskie jest nam takie postrzeganie rzeczywistości. A uroku tej pozycji dodają jak zwykle niebanalne prace Ewy Poklewskiej-Koziełło: magiczne, fantastyczne, bajecznie kolorowe, łączące dosłowność z symboliką, z tłumem roześmianych dzieciaków, z mnóstwem zwierzątek. Poniżej zobaczycie te najpiękniejsze dla nas;) - bo to nasze znaki:) Sięgnijcie po "12 znaków zodiaku", żeby znaleźć Wasze najpiękniejsze!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"12 znaków zodiaku"
Autor: Marcin Brykczyński
Ilustrator: Ewa Poklewska-Koziełło
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 28
Format: 20x26,5 cm
ISBN: 978-83-7672-456-0

Read On 0 komentarze

"Anioł nie człowiek. Przygody nie tylko językowe" - frazeologizmy warto znać!

11:30



Z różnych powodów może się czytelnikom spodobać ta książka - mnie najbardziej ujęła przyjaźń małych bohaterów, a są to dziewczynki i chłopcy, zatem sprawa nie taka oczywista! W klasie Starszej siedzi się "na zmianę" - ławka dziewczynek, potem ławka chłopców, grupy też tak są tworzone, zatem nie tylko jest bliska sercu koleżanka, ale i fajni koledzy. Oby takie sympatyczne relacje trwały! 

Miłym aspektem tych historii jest także to, że paczka przyjaciół oprócz rówieśników znających się ze szkoły ma w swym składzie;) również babcię Rózię. Tak naprawdę to babcia Magdy, ale lubią ją wszystkie dzieci, a ona chętnie ich gości, zawsze ma czas na rozmowę, służy radą i pomocą. Takie relacje pokazują, że wiek nie stanowi przeszkody, by uznać kogoś za przyjaciela - młode pokolenie docenia rady starszych, ba - są im one wręcz niezbędne, a kto ma tyle cierpliwości i serca jak babcia czy dziadek?! 

Nie zapominajmy oczywiście o celu powstania tej książki zawartym już w tytule: "Przygody nie tylko językowe" od razu sygnalizują, co też będzie treścią opowiadań. Możemy zatem spodziewać się przygód rozmaitych, ale powiązanych materią naszego języka. Na pewno w każdej rodzinie funkcjonuje jakaś historyjka o tym, jak to dzieciaki dosłownie rozumiejąc związki frazeologiczne dziwiły się, obawiały, rozpaczały... Mój tata mawiał, że stojący do tej pory u nas kredensik "wpadł mu w oko", a mnie to zawsze zdumiewało - oczywiście gdy miałam raptem kilka lat;) Dziś Młodsza dopytywała, jak to możliwe, że "mamy z górki", przecież po płaskim idziemy;) 

Z wiekiem przyswajamy sobie kolejne frazeologizmy, używamy ich dla ubarwienia naszych wypowiedzi, ale też by nieco eufemistycznie przekazać pewne treści. Na pewno się nam przydają, bo intrygują, takie rodzinne powiedzenia to nić porozumienia między bliskimi, a te ogólnie używane są swego rodzaju dziedzictwem. 

Autorka dobrała takie przykłady, by mogły się one stać okazją do przedstawienia zabawnej historyjki, która zaciekawi, zapadnie w pamięć, pozwoli małym czytelnikom poszerzyć słownictwo - bo są to też "użyteczne". Na tym etapie takie związki jak "konia z rzędem" czy "dziesiąta woda po kisielu" nie są na co dzień używane, dlatego w jedenastu opowiadaniach o przygodach grupy przyjaciół, ich radościach i troskach, zdarzeniach codziennych i wyjątkowych, znajdziemy frazeologizmy, które można usłyszeć w wypowiedziach, znaleźć w lekturach przeznaczonych dla młodych odbiorców. 

A do tego każda historyjka to lekcja dobrych manier, nauka właściwego postępowania, kształtowania charakteru, tak byśmy stawali się ludźmi, z którymi miło przebywać, o których towarzystwo się zabiega. Bez natrętnego napominania, raczej w żartobliwej formie, w sposób sympatyczny i serdeczny przekazywane są te nauki, więc niewątpliwie efektem lektury będzie i wzbogacenie słownictwa, i pozytywne zmiany postępowania.

Polecamy
Katarzyna i Starsza







"Anioł nie człowiek. Przygody nie tylko językowe"
Autor: s. Ines Krawczyk
Ilustrator: Elżbieta Kidacka
Wydawnictwo Święty Wojciech
Oprawa: twarda
Liczba stron: 70
Format: 20x20 cm
ISBN: 978-83-8065-036-7
Read On 1 komentarze

"Tajemnica więzienia" - zaskakujący finał teatralnej przygody

13:30


Niniejszy tom serii to premia dla wiernych fanów:) Lasse i Maja mieli już tyle przygód, że młodzi fani detektywistycznych opowieści dopiero zaznajamiający się z działaniem Biura Detektywistycznego mają wątpliwości, od której części zacząć - i takie pytania często spotyka się na forach miłośników książek dla najmłodszych. 

Czy "Tajemnica więzienia" to dobry początek przygody z serią? Odpowiem, że i tak, i nie;) Za tą drugą opcją przemawia fakt, że na kartach tego tomu spotkamy znanych już fanom Lassego i Mai złoczyńców. Dzięki małym dzielnym detektywom trafili oni za kratki. Pewnie dla wielu stróżów prawa to nie do końca komfortowa sytuacja - spotkać na swej drodze osoby, które kiedyś zatrzymali za jakieś przestępstwo. Reakcje mogą być różne, relacje niezbyt sympatycznie się mogą ułożyć... 

Wprawdzie przestępcy - jeśli sprawa jest poważna - trafiają do więzienia i wydawać by się mogło, że spotkać ich nie tak łatwo. Ale w tym przypadku mali detektywi sami w tym miejscu przymusowego odosobnienia się znajdą... Nie, nic nie przeskrobali;) Jak zwykle śpieszą z pomocą, gdy ktoś jej potrzebuje, a tym razem Maja i Lasse dadzą się poznać jako specjaliści od światła i dźwięku - oświetlą i udźwiękowią przedstawienie odgrywane przez więzienną trupę teatralną.

Aktorzy to osobnicy dobrze znani założycielom Biura Detektywistycznego - wszak to dzięki małym detektywom trzech więźniów-aktorów trafiło za kratki. Wprawdzie zapewniają, że nie mają żalu, na dodatek niebawem ich wyroki się kończą, a do tego w resocjalizacji pomaga udział w sztuce reżyserowanej przez pastora. Ci, którzy znają "Tajemnicę diamentów", "Tajemnicę szpitala" oraz "Tajemnicę szkoły" orientują się doskonale, z jakimi łotrzykami mamy do czynienia - to przemawia za wcześniejszym poznaniem tych tomów. Choć z drugiej strony bohaterowie wpadają w nowe tarapaty, dopuszczają się nowych przestępstw, zatem "Tajemnica więzienia" sprawdzi się i jako pierwsza książka o Biurze Detektywistycznym - wciągnięci w pasjonującą historię z pewnością nie omieszkamy przeczytać i poprzednich części! (My nie miałyśmy tylko przyjemności poznać Alfa Moberga, eksperta od gipsowania z "Tajemnicy szpitala", a choć już wiemy, kto dopuścił się kradzieży, to przecież przyjemnie jest także zbierać poszlaki, śledzić tok myślenia małych detektywów, poznawać przygody mieszkańców niewielkiego miasteczka Valleby i jego okolic!). 

A Lasse i Maja to naprawdę tęgie głowy! Tradycyjnie już będą musieli wydatnie pomagać dorosłym w rozwikłaniu zagadki zniknięcia więźniów. Na szczęście pomoże także nieco i przypadek, a do tego okaże się, że zbiegowie mają dobre serca - co w ostatecznym rachunku się im bardzo opłaci;) Brzmi enigmatycznie? Nie chcemy zdradzać zbyt wiele, bo tak przyjemnie jest głowić się nad rozwiązaniem zagadki, podziwiać przenikliwość małych bohaterów. Do tego dorosłych z pewnością zachwyci niebanalna interpretacja "Hamleta" zaprezentowana na deskach więziennej sceny!

Wielbiciele serii już mogą cieszyć się zapowiedzią kolejnej przygody - tym razem będzie nosić tytuł "Tajemnica mody". A swoją drogą - gdy Zakamarki wydawały pierwsze tomy serii, liczyła ona sobie wówczas 15 tytułów. Niniejsza książka jest dwudziestą trzecią! A ten fakt raduje bardzo młodych (i tych starszych;)) czytelników!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Tajemnica więzienia"
Autor: Martin Widmark
Ilustrator: Helena Willis
Wydawnictwo: Zakamarki
Oprawa: twarda
Liczba stron: 108
Format: 15x21,5 cm
ISBN: 978-83-7776-130-4


Read On 0 komentarze

"W kraju Polan. O dawnej Polsce", "Planety pana Mikołaja" - fakty w ciekawej formie

23:00


Niełatwo jest przeczytać książkę - Starsza wie to doskonale, zatem choć czyta sama różne teksty, odczytuje nazwy, tytuły, potrafi poradzić sobie z poleceniami w podręczniku czy ćwiczeniach, to jednak taka większa, cała pozycja to coś niecodziennego. Sięga się po nią nieśmiało, z obawą, czy się da radę. Ale też rzecz jasna z ciekawością - bo każda lektura kryje w sobie świat przeżyć, uczuć, nowe i intrygujące wiadomości, myśli. 

Dlatego też tak nas cieszą tytuły z serii "Czytam sobie" - to nie są banalne historyjki o trywialnych sprawach - każda z książek została starannie przemyślana, zaciekawia, wciąga, frapuje. Choć w przypadku pozycji z pierwszego poziomu to tylko 23 podstawowe głoski, tekst niedługi, bogato ilustrowany, to taka opowieść także ma szanse zapaść w pamięć, otworzyć nowe horyzonty, poszerzyć wiedzę. 

Seria debiutowała opowieściami o tematyce zaczerpniętej z codziennego życia, były i historie ze szczyptą fantastyki, intrygujące, inne - bo napisane zgodnie z wytycznymi dotyczącymi formy tekstu jednocześnie nie traktowały treści po macoszemu. Lektura ma sprawiać przyjemność, więc zgodnie z tą zasadą zawarte w książkach historie pobudzały ciekawość, zajmowały myśli i serca. Świetnym pomysłem było wprowadzenie cyklu "Fakty", w ramach którego ukazują się książki dotyczące wybitnych postaci, ważnych zdarzeń historycznych, odkryć, wynalazków, osiągnięć wartych poznania i zapamiętania. 

Także nowe tytuły Wydawnictwa Egmont należące do serii "Czytam sobie" to pozycje na prawdziwych zdarzeniach oparte. Dzięki nim przenosimy się do wieku piętnastego, czyli do dzieciństwa Mikołaja Kopernika, a nawet parę wieków wcześniej - do czasów początków naszego państwa, do ważnego zdarzenia, które umożliwiło jego rozwój - czyli do chrztu. 

Jak świetnie zapadają w pamięć rozmaite wiadomości, jeśli tylko zostały one przekazane w odpowiedni sposób! Usłyszany fakt potrafi od razu ulecieć z głowy... Jeżeli jednak zostanie on obudowany ciekawą opowieścią, obrazową, zrozumiałą dla młodego odbiorcy, wówczas nie raz zostanie on przywołany we właściwym momencie, pobudzi ciekawość, zachęci do zgłębiania tematu. 

Spotkałam się z zarzutami, że w tekście tych książek wiele słów to wyrazy dość skomplikowane, nie używamy ich na co dzień, trzeba wyjaśniać... Jestem przekonana, że to właśnie doskonały pomysł i bardzo trafny sposób służący poszerzaniu wiedzy. Dziewczyny pytają o wszystko, co jest niezrozumiałe, podchwytują te słowa, często zaskakują nas swymi wypowiedziami "przetykanymi" nowo poznanymi wyrazami. I choć na początku Starsza przeczytała, że "budowano wtedy osady nazywane grobami", to szybko wyjaśniliśmy, że były to grody, co stało się okazją do poszukania wiadomości na ten temat, wizualizacji, no i rzecz jasna pozwoliło utrwalić tę informację.

Nowe tytuły budzą dumę z osiągnięć naszych rodaków, pokazują wyjątkowy moment z naszej przeszłości widziany oczami rówieśnika małych czytelników. Dzięki temu mają oni możliwość poznać realia życia przed wiekami. Również jako kilkulatka poznają Mikołaja Kopernika. Czym się mógł interesować? Jak mogła narodzić się jego rewolucyjna teoria? Ta ciekawa hipoteza dowodzi, że i pomysły najmłodszych mogą mieć wielkie znaczenie, że i z ich obserwacji może narodzić się coś ważnego - epokowe odkrycie.

Cieszą rzecz jasna naklejki, lekturę umilają ilustracje, a w sympatyczny sposób przedstawione twórczynie tych książek to dowód na to, że "Czytam sobie" jest serią pod każdym względem przemyślaną, dopracowaną i cenną - cieszymy się bardzo z kolejnych tytułów!

Polecamy
Katarzyna i Starsza











"W kraju Polan. O dawnej Polsce"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Magdalena Kozieł-Nowak
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 14,5x18,5 cm
ISBN:  978-83-281-1756-3

"Planety pana Mikołaja"
Autor: Anna Czerwińska-Rydel
Ilustrator: Katarzyna Bajerowicz
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 14,5x18,5 cm
ISBN: 978-83-281-1451-7
Read On 0 komentarze

"Roboty" - niebanalni przybysze i ich niesamowite perypetie:)

21:50



Roboty kojarzą się nam bezdusznie, a nawet wrogo, zwłaszcza w kontekście prognoz o sztucznej inteligencji mającej "przejąć stery". No chyba że myślimy o naszych ukochanych domowych pomocnikach - tu szczególnym uczuciem darzony jest pewien uroczy mikser planetarny w nader atrakcyjnej formie;) - w tym przypadku mamy zgoła odmienne nastawienie. Ale w innych przypadkach tytułowi bohaterowie tej pozycji nie budzą szczególnie ciepłych emocji. Lecz może być inaczej! Bo, roboty mogą stać się ulubionymi postaciami, o których myślimy bardzo pozytywnie, którym kibicujemy, które podziwiamy:)

Młodzi fani WALL-Ego wiedzą doskonale, że roboty także mają uczucia, marzenia, plany. A postacie stworzone przez Pawła Kłudkiewicza to tak sympatyczne osobniki, że się uśmiechamy na ich widok i z radością studiujemy kolejne rozkładówki przedstawiające rozmaite zdarzenia z ich egzystencji.

Myliłby się ten, kto sądziłby, że roboty - w myśl swej nazwy - tylko "robią"/pracują/wykonują polecenia - wszak nie samymi obowiązkami się żyje;) Katastroficzne filmy pokazujące inwazję obcych to przerażająca wersja wizyty innych istot na naszej poczciwej Ziemi;), ale w przypadku przesympatycznych robotów nie dziwi nas ani trochę, że się planeta Ziemia cieszy na myśl goszczenia ich. Na pierwszej stronie widzimy taki typowo "księżycowy" krajobraz: kratery, szarość. Dlatego tym razem to nie z Ziemi wyrusza ekspedycja w zakamarki kosmosu - to nasza planeta jest celem wyprawy. Czy się będą zajmować roboty po dotarciu do trzeciej planety od Słońca? Możemy odnieść wrażenie, że to takie "wakacyjne" odwiedziny;) 

Roboty poznają rozmaite miejsca, badają je, eksplorują, a przy tym - bardzo miło spędzają czas! Zabawa, odpoczynek, doświadczanie odmienności odwiedzanego miejsca (swoją drogą to dobry przykład dla każdego - próbować nowego, innego, bo znane i wypróbowane rzeczy możemy mieć na co dzień) - to właśnie widzimy na kolejnych, niezwykle kolorowych stronach tej wyszukiwanki. Podobnie jak w kilku innych podobnych pozycjach na ostatniej stronie okładki zostało przedstawione grono bohaterów, których możemy znaleźć na każdej ze stron. Starsza - fanka fotografowania - szczególnie polubiła Fotobota;), zauroczył ją również Robonardo - z którym też dzieli pasję, bo plastyczne działania to jej drugie hobby. Młodsza tropiła Megatona (choć on - z racji gabarytów;) - to się dość rzuca w oczy, więc nietrudno było go odszukać;)), spodobał się jej Hulajbocik (miś w jego plecaczku jest bardzo rozczulający:)), no i rzecz jasna - jako wielbicielka zwierząt nie mogła nie zwrócić uwagi na Elektożyrafa! Obie zafascynował Cuksomat - ach, takiego przybysza chętnie gościłybyśmy u siebie - i to w nieskończoność!;) Zresztą wszyscy bohaterowie to postacie niebanalne, zabawne, budzące sympatię i wszechświat ciepłych uczuć:) 

Taka barwna, intrygująca pozycja, która pozwala snuć opowieść, bawić się odnajdywaniem elementów, zaskakującymi szczegółami to książka dla najmłodszych, ale ucieszy i starsze nieco rodzeństwo. Równie mocno spodoba się i chłopakom, i dziewczynom:) A i dorośli mają wiele radości z jej oglądania (mnie oczarował Wkręt, podobnie jak Grubex i Chudex - nierozłączni przyjaciele w uroczych nakryciach głowy).

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







 "Roboty"
Autor, ilustrator: Paweł Kłudkiewicz
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: twarda
Liczba stron: 14
Format: 23x31,5 cm
ISBN: 978-83-62965-38-0  




Read On 1 komentarze

"Uwaga, wilk! i inne bajki Ezopa" - prawda o nas samych - sprzed wieków, ale w nowej formie

13:49


Choć to nie pierwsze wydanie bajek Ezopa adresowane do młodych czytelników, to z całą pewnością te właśnie interpretacje spotkają się z największym uznaniem ze strony małych odbiorców. Co więcej - ta publikacja trafi w gust nawet tych wybitnie nieletnich, opowieści zapadną w pamięć, historie skłonią do refleksji, do dyskusji.
Czym się ta pozycja wyróżnia? Kontrastowe zestawienie kolorów na okładce i wyrazista kreska rysunków może być niejako symbolem zalet tego wydania. Bohaterami bajek Ezopa są bardzo często przedstawiciele fauny - ilustracje autorstwa Agaty Raczyńskiej choć przedstawiają zwierzęta, to są one upersonifikowane, ukazane w realiach nawiązujących do naszej, ludzkiej egzystencji. Dlatego choć utwory dotyczą tak na pozór odległych od nas spraw istot od nas "niższych", to w rzeczywistości stanowią odzwierciedlenie tego, co nas samych najściślej dotyczy, z czym każdy z nas się nieraz styka - podobnie jak przypowieści mają one charakter uniwersalny i ponadczasowy.
Autorzy ciekawie te cechy wykorzystali - przykładem może być choćby bohater utworu widocznego na ostatnim zdjęciu pod tekstem - gitarzyści koncertujący w teatrach nie należeli zdecydowanie do świata Ezopa, jednak takie właśnie ujęcie tematu osoby butnej, bezgranicznie zapatrzonej w siebie i bez odrobiny chociaż samokrytycyzmu jest zrozumiały dla współczesnego odbiorcy, nawet małoletniego, a taki właśnie cel postawili sobie autorzy - przekazać myśl słynnego bajkopisarza w formie najdogodniejszej do tego zadania.
Najbardziej znane w wierszowanej formie bajki Ezopa w najnowszym wydaniu zyskały inne oblicze - zamknięte w tekst pisany prozą, z wypowiedziami w komiksowych dymkach, zaciekawiają, zapadają w pamięć, są też - tak jak to założyli autorzy - nauką i zabawą jednocześnie. Kreska Agaty Raczyńskiej nadaje lekkości historiom nawet z mniej radosnym przesłaniem. W portretach bohaterów łatwo odczytujemy emocje i uczucia, w zobrazowanych miejscach - okoliczności zdarzeń.
I wreszcie last but not least;) - sympatyczny format! Imponujące pozycje o słusznych rozmiarach to rzecz nie do przecenienia, miło się ogląda całostronicowe ilustracje zachwycające rozmachem, ale takie "miniaturki" to jak mały skarb, nad którym pochylamy się, zbliżamy podczas lektury. Poręczność pozwala cieszyć się lekturą w różnych okolicznościach. A krótkość tekstów przy ich jednoczesnej "esencjonalności" dają możliwość poznania całej historii, porozmawiania na temat doświadczeń najmłodszych, ich rozumienia danej opowieści.
Aby zaznajomić młodego odbiorcę z postacią Ezopa, autorzy zastosowali swego rodzaju mapę myśli - takie obrazowe przedstawienie to niezawodny patent, by coś zostało w głowach. Na pewno w pamięć zapadną też przesłania opowieści - te najpopularniejsze - o niefrasobliwym koniku polnym, o zakładzie wiatru i słońca, sporze dębu i trzciny, ale i mniej znane - o naśladującej węża dżdżownicy czy biadających nad swym losem zającach. W sumie dwadzieścia cztery bajki w nowej, ciekawej formie stanowiące dobry początek przyjaźni z utworami klasyków sprzed wielu wieków (ba, sprzed naszej ery!).

Polecamy
Katarzyna i Młodsza






Autor: Cristóbal Joannon
Ilustrator: Agata Raczyńska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 16,5 x 20 cm
ISBN: 978-83-10-12870-6



Wpis w ramach projektu Przygody z książką.
Sprawdźcie, co się tam dzieje!:)  
Read On 2 komentarze

"Fredek i koło fortuny", "Fredek i jeden do pary" - matematyka w ciekawej formie;)

23:30


Tak zwane aktywizujące książeczki uradowały rodziców niezmiernie - wyręczały niejako w sztuce przekazywania nowych treści (w której - przyznajmy to szczerze - nie każdy jest mistrzem...). Dzięki ciekawym zadaniom najmłodsi poznawali różne pojęcia, kształty, zjawiska ze świata przyrody, wykonywanie poleceń pozwalało ćwiczyć małą motorykę, chęć "ładnego" uzupełnienia kolejnych stron motywowała do cierpliwości, staranności. 

Nie da się ukryć jednak, że ograniczenie się do wręczenia nabytej pozycji maluchowi nie wchodzi w grę. I to nie tylko o przeczytanie poleceń chodzi, bo to sprawa oczywista. Na pewno przez czas jakiś kolejne strony będą intrygować, ale zapału nie wystarcza na długo - dlatego takim cennym elementem serii "Liczę sobie" jest ciekawa fabuła! 

Niezwykle miło, gdy zdania polegające na grupowaniu, mierzeniu, liczeniu, łączeniu w pary mają jakieś nadrzędne spoiwo - to przykuwa uwagę, wciąga, daje poczucie współuczestniczenia w opisywanych niebanalnych i emocjonujących przygodach. W przypadku perypetii Ferdynanda stawiamy już dość poważne kroki w dziedzinie matematycznych problemów. A jako że główny bohater to wielce oryginalna postać i jego udziałem stają się niezwykłe dla niego zdarzenia, to wręcz stoimy przed bardzo trudną decyzją: czytamy dalej, by zaspokoić ciekawość, czy też siadamy do zadań, które kuszą, intrygują różnorodnością, pomysłowością, każą sprawdzić swe siły, zmierzyć się z matematycznymi problemami na miarę rządnych wiedzy kilkulatków. 

Niniejsze pozycje należą do poziomu drugiego, zatytułowanego "Odważ się myśleć", a przeznaczone są dla stojących u progu szkolnej kariery lub też właśnie debiutujących w szkolnych murach. Starsza właśnie zalicza się do tej grupy, więc potwierdzamy, że zadania są pomysłowe, nawiązują do treści, które w matematycznej części podręcznika pierwszoklasistów się znajdują, są niebanalne, łączą wiedzę ściśle związaną z królową nauk z innymi dyscyplinami - co koresponduje z wytycznymi dotyczącymi wprowadzania nowych treści na etapie nauczania wczesnoszkolnego. 

Autorki nie trzeba chyba nikomu przedstawiać;) - podobnie jak rezolutna Basia, tak i Fredek, choć budową ciała nieco zadziwia, to zjednuje usposobieniem, pogodą ducha, pasją w zgłębianiu tajemnic nowo odkrytego, "przedziwnego" miejsca;) Przybysz z innej planety, ba - z innego układu (a konkretnie - Metalurgii;)) pod wpływem kaprysu, ale też chęci doświadczenia czegoś nowego, rusza w podróż. Międzyplanetarne podróże obciążone są pewnym ryzykiem - tak też rzecz się miała i w tym przypadku... Ale zgodnie z przysłowiem, że "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło", awaria pojazdu i przymusowe lądowanie stało się początkiem wielkiej przyjaźni z pięcioletnią Jagodą, z pozostałymi członkami tej pięcioosobowej rodziny, która nie zostawiła przybysza w potrzebie. A choć jego zwyczaje i zamiłowanie do liczb czasem skutkowało zaskakującymi zdarzeniami, to okazało się, że nawet tak odmienne istoty mogą żywić prawdziwie ludzkie uczucia!:)  

A na deser, gdy już poznamy kolejne przygody (bo my jednak najpierw czytamy, a potem działamy;)), sięgamy po kredki, by pokazać, że nie straszne nam matematyczne wyzwania. Żal tylko, że dziewczyny są dwie, a książka jedna... Choć to dotyczy tytułu "Fredek i koło fortuny" - bo "Fredek i jeden do pary" to nowe wydanie pierwszej części przygód mieszkańca planety Pedanterii, mamy i to wcześniejsze, z okładką tworzącą komplet z częścią "Fredek i miara wszystkiego". Zatem w sumie możemy poznać trzy tomy przygód (chyba że jesteście wielkimi kociarzami, zatem polecamy Wam i to nowe wydanie pierwszej części, bo tylko w niej znajdziecie wizerunek międzygalaktycznego kotorobota:)).

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki















"Fredek i koło fortuny", "Fredek i jeden do pary"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marta Szudyga
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 48
Format: 16x20 cm
ISBN:  978-83-281-1462-3 978-83-281-1787-7
Read On 0 komentarze

"Królestwo, jakich wiele" - bliskie nam życie koronowanych głów:)

23:15


Wprawdzie mała bohaterka tej opowieści to Tuberoza, a to nader oryginalne imię, ale z perypetiami dziewczynki, z przygodami jej królewskiej rodziny możemy się utożsamiać - co jest bardzo atrakcyjnym aspektem lektury - któż by nie chciał, by jego życie było podobne do egzystencji takich wyjątkowych osób?!;) 

Katarzyna Wasilkowska kreuje świat, który przypadnie do gustu małym marzycielom - życie w nim to idylla, bo jednocześnie można i zażyć kąpieli w morzu, opalać się na rozgrzanej plaży, ale i uprawiać zimowe sporty, bo na wyspie zajmowanej przez królestwo, są dogodne warunki do takich atrakcji. Na dodatek - cudowny pomysł! - dobrobyt mieszkańcom zapewnia uprawa... frytek!

Ale fantastyczne pomysły dotyczące scenerii zdarzeń kończą się tam, gdzie same zdarzenia się zaczynają - choć zatem mamy do czynienia z królewską rodziną, to dylematy bohaterów, ich smutki i radości są nam bardzo bliskie. Mała królewna niefrasobliwie traktuje zalecenia etykiety, a wielu młodych odbiorców tej pozycji przyzna, że i im zdarza się niechęć do podporządkowania zasadom, lekceważenie próśb bliskich związanych z zachowaniem... Miłościwa pani - czyli mama Tuberozy i małżonka króla, jest wielką fanką zakupów, wszelkich okazji i promocji, a takie nabywanie rzeczy pod wypływem emocji, gdy kusi nas prezent dodany do nabytku, to w dzisiejszych czasach grzeszek wielu osób... Także i dramat króla zmuszonego do przejścia na dietę doskonale rozumie wielu łakomczuchów czy też smakoszy: jak przeżyć odżywiając się sokami i kiełkami?!

Na pozór realia dwóch ostatnich opowieści są nieco bardziej odległe. Zamążpójście królewny Tuberozy w przypadku kilkuletniej dziewczynki wydaje się być dla nas abstrakcyjnym problemem, podobnie jak i wojna wywołana przez władcę "ościennej";), czyli precyzując - sąsiedniej wyspy. Jednak przesłanie tych historii i nas przekona, że warto wysłuchać i zdania najmłodszych, że w sprawach ich samych dotyczących ich głos powinien być brany pod uwagę. Zaś zduszenie konfliktu w zarodku i pomysłowe uniknięcie działań wojennych może stać się wzorem w sposobie prowadzenia wszelkich rozmów z osobami wrogo nastawionymi, o niedobrych wobec nas zamiarach.

A te opowieści na dodatek wprost skrzą się dowcipem! Autorka pomysłowo łączy elementy kojarzące się nam z życiem na zamku i królewskim dworem z zupełnie współczesnymi, przeplata też w wypowiedziach bohaterów archaiczne sformułowania ze słowami typowymi dla naszej codziennej komunikacji. Do tego tworzy postacie, które swym zachowaniem rozśmieszą największych ponuraków - jako przykład można przywołać choćby królową matkę, smakoszkę śledziowego ciasta, hołdującą dawnym zwyczajom, zatem gorąco optującą za uwzględnieniem ścinania głów w procesie wyłaniania kandydata do ręki Tuberozy...;)

Gdy dodamy do tego nasycone barwami, niezwykle wyraziste ilustracje Nikoli Kucharskiej, doskonale oddające emocje bohaterów, świetnie portretujące ich, a do tego pełne humoru, to mamy już obraz zalet tej lektury. Są i wady, a właściwie jedna... Dlaczego tak krótko możemy cieszyć się tymi opowieściami?! U nas były to raptem trzy wieczory (i to tylko dlatego, że raz to tata czytał dziewczynkom, a on ma zasadę - "jeden rozdział, nie więcej";) - ja oczywiście musiałam tego samego dnia doczytać sobie tę opowieść:)). "Na pociechę" młodsi mogą sięgnąć po "Mleczaka" tej samej autorki, a starszacy zatopić się w emocjonujących przygodach Jowanki ("Jowanka i gang spod gilotyny").

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Królestwo, jakich wiele"
Autor: Katarzyna Wasilkowska
Ilustrator: Nikola Kucharska
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: 21x30 cm
ISBN: 978-83-7672-449-2

Read On 1 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *