facebook

Kobietnik - inna bajka

"Kocie historie" - kocie sprawki na dobry humor;)

19:50



Na ogół pozycje dla najmłodszych obfitują w dziecięcych bohaterów - bywa ich więcej lub tylko kilkoro, czasem jeden reprezentant z charakterem wystarczy. Podobieństwo spojrzenia na świat, wspólne problemy i radości sprawiają, że takie lektury mali odbiorcy bardzo lubią. Rzadko się zdarza taka pozycja, w której ani śladu małoletnich;) - a takie właśnie są "Kocie historie". Jeśli obawiacie się, że ten brak spowoduje, iż książka nie przypadnie Wam do gustu, to zapewniamy, że szerokie grono nietuzinkowych postaci rekompensuje wszystko!:)

Trzy pomysłowe i nieco zadziorne koty Dużego: Herman, Zofia i Gienek oraz ich właściciel to bohaterowie pierwszoplanowi. Pojawi się także sąsiad oraz Dziadek, ale to jednak zwierzęta będą odgrywać tu główną rolę. Oprócz podopiecznych Dużego będą to Chłopaki zza Rogu (też koty;)), Inne Koty (koty - rzecz jasna!), króliki Dziadka, no i kilka psów - Brodacz Bogdan, Maks i Barus oraz... jeszcze parę kotów;) Jak widzicie, to imponująca drużyna, która nie pozwoli Wam się nudzić! 

Naturalnie zachwyceni będą przede wszystkim fani fauny;) Kto je lubi, ten z pewnością rozpozna charakterystyczne zachowania czworonogów, choć od razu uprzedzamy, że to nie pozycja z werystyczną wiernością portretująca zwierzęta: bohaterowie są wyjątkowi, bo zabierają głos bez przerwy - opowiadają, tłumaczą, konwersują, dyskutują, perorują... Ale też działają! Cóż to za pomysłowe koty! Uwielbiają sport i z zapałem rozgrywają mecze piłki nożnej w salonie, zainspirowani programem telewizyjnym postanawiają zostać pilotami - i stewardessą;) Próbują swych sił w organizacji cyrkowego przedstawienia (i wspólnie ustalają - bardzo rozsądnie - że to bezsensowna rozrywka), organizują bardzo egalitarny konkurs piękności... Siedem rozdziałów tej książki to siedem zabawnych opowieści, pełnych zaskakujących zdarzeń, z mnóstwem humorystycznych akcentów - i nawet jeśli czasem na pogodnym niebie kociego uniwersum pojawiają się chmury (jak w rozdziale "Inne Koty"), to wszystko zmierza do pozytywnego finału i względnego porządku (bo wiadomo, że z pełnymi inwencji kotami nie jest to stan zupełny ani trwały;)). 

Koty są i bardzo typowymi przedstawicielami swego gatunku, bo lubią psoty i leniuchowanie, no i są wciąż głodne;), ale też przypominają małych odbiorców tej pozycji - oni też na pewno mają mnóstwo niebanalnych pomysłów i śmiałych marzeń, ich niczym nieskrępowana wyobraźnia potrafi widzieć w przedmiotach codziennego użytku coś zupełnie niecodziennego, nadzwyczajnego;)

Kolejne rozdziały dostarczają nam nie tylko porcji świetnej zabawy, ale też są lekcją empatii, uczą odpowiedzialności, dotrzymywania słowa. Zwierzęcy bohaterowie mimo różnic gatunkowych są bardzo dobrymi przyjaciółmi, pomagają sobie nawzajem z zapałem i ofiarnością. 

O tym, że są to naprawdę urocze i sympatyczne opowieści, które podobają się odbiorcom (i tym małym, i tym nieco starszym;)) świadczy fakt, że na fali popularności pierwszej części powstały kolejne dwie, a niniejsza pozycja to nowe wydanie z odmiennymi ilustracjami. Stworzyła je Katarzyna Kołodziej - i trzeba przyznać, że są one równie zabawne i niebanalne jak i same historie! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Kocie historie"
Autor: Tomasz Trojanowski
Ilustrator: Katarzyna Kołodziej
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 160
Format: 15x21 cm
ISBN: 978-83-7672-454-6


Read On 0 komentarze

"Straszny Dwór" - strzeżcie się duchy, nadchodzimy!;)

23:55



Emocje wywołane grą bywają niesamowicie silne... Najmłodsi potrafią rozpaczać tak mocno z powodu przegranej, iż wydaje się, że nastąpił koniec świata... To nic, że zaraz możemy zagrać raz jeszcze, przywoływanie faktu, iż ktoś inny także wcześniej przegrał rzadko skutkuje. Czasem pomaga rozegranie kolejnej partii, ale zdarza się powtórka tego czarnego scenariusza... Dlatego też gra kooperacyjna jest po prostu genialny patentem na udany wieczór z planszówkami (rzecz jasna popołudnie czy poranek także;))! 

Zjednoczeni we wspólnym wysiłku tworzymy jedną dzielną drużynę. A nawet jeśli przydarzy się przegrana, to udźwignięcie tej sytuacji jest o wiele łatwiejsze, jeśli gorycz porażki dzielimy z najbliższymi. A jak miło jest wspólnie zwyciężyć! Tu z kolei mamy pomnożoną radość - zatem same zalety!:) Do tego gry kooperacyjne niejako zakładają wspieranie się, małe podpowiedzi dotyczące strategii. Dobre rady rodziców dotyczące taktyki przy tradycyjnych planszówkach opartych na rywalizacji budzą zniecierpliwienie, ale w tym przypadku na szali leżą losy nas wszystkich!;) Zatem każda trafna sugestia jest chętnie przyjmowana, co jednocześnie jest swego rodzaju nauką planszówkowych tricków. 

Dlatego też bardzo nam się spodobał "Straszny Dwór" - i od dłuższego już czasu to jedna z najulubieńszych gier, która często jest wyciągana spośród tych kilku darzonych szczególnymi względami. Wcześniej ratowaliśmy sad przed żarłocznym kruczkiem ("W ogrodzie" Haba), zapędzaliśmy niesforne potwory do szafy (w grze o takim właśnie tytule), zatem sama idea wspólnego frontu w walce z planszówkowym przeciwnikiem nie jest nam obca. Od dawna lubimy te gry, a uczucie nie słabnie - choć rywalizujemy ze sobą w przeróżnych grach karcianych czy planszowych, lubimy też szachy, to jednak takie kooperacyjne działanie jednoczy, budzi przede wszystkim pozytywne emocje, jest lekarstwem na nieuniknione smutki, które pojawiają się w przypadku solowej przegranej... 

Do tego "Straszny Dwór" ma sporo zalet, które sprawiają, że gra nie nuży, budzi emocje, jest ciekawą rozrywką. Poręczny format pudełka sprawia, że ta pozycja doskonale wpasuje się w naszą kolekcję planszówek. A właśnie - skoro o tym mowa - słówko o planszy - jest dwustronna, zatem dopasowana do hipotetycznego przebiegu rozgrywki w parze czy też w tercecie lub kwartecie;) Dzięki dodatkowym połączeniom wież zamku w stronie przeznaczonej dla dwóch osób i w tym przypadku mamy szanse na wygraną. Z kolei trudniejsza strona dostarcza więcej emocji, nieco utrudnia rozgrywkę, ale to naturalne - większa drużyna może działać skuteczniej!

Podoba się nam także grafika - nieco mroczna, tajemnicza, może nawet przerażająca, choć rzecz jasna w domowych pieleszach lękamy się w sposób kontrolowany;) Mamy do dyspozycji cztery figurki graczy - dwie dziewczyny i dwóch chłopców, zatem możemy wybrać sobie wizerunek, ba - nawet zmienić płeć na czas walki z duchami!;) 

Wszystkie elementy gry są bardzo solidnie wykonane - nasz egzemplarz wciąż wygląda bez zarzutu, choć z racji intensywnego używania mógłby już nosić pewne ślady naszych emocjonujących rozgrywek;) Na szczęście sztywny karton, z którego wykonane są elementy, doskonale broni się przed takimi dowodami popularności;) 

Dodajmy jeszcze, że gra została jasno opisana, a choć nieco obszerniejsza instrukcja może nieco osłabiać nasz zapał, to gwarantujemy, że po jednym wnikliwym przestudiowaniu wszelkie jej niuanse zapadną nam w pamięć. No i nie oczekujmy, że skoro to gra kooperacyjna, to czeka nas pasmo samych sukcesów! Wystarczy jeden nieprzemyślany ruch, wystarczy na chwilę przestać analizować sytuację na planszy, a już okazuje się, że możliwości ruchu skończyły się i upiorne duchy nas pokonały...  Nie ma jednak powodu do zmartwień - wspólnie przegraliśmy, być może za chwilę razem wygramy! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki












"Straszny Dwór"
Autor: Annick Lobet
Ilustracje: Tomek Larek, Paul Drouin
Wydawca: FoxGames

Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: 6+
Czas gry: 15 min.
Read On 0 komentarze

"Czas czarodziej" - niebanalnie o przemijaniu

20:05



Kiedy z najdłuższych, ostatnich "przedszkolnych" wakacji zostaną już tylko okruszki, wówczas bardzo dobitnie można odczuć upływ czasu.  Niedawno ogrom potrzebnych rzeczy jawił się bardzo mgliście - było to na początku lipca, dziś na obszernej i chyba ujmującej wszystko liście każda pozycja jest odhaczona, galowy strój czeka, a najbardziej czeka przyszła pierwszoklasistka! 

Jak nas różni postrzeganie czasu! Najmłodsi wciąż wybiegają w przyszłość - kiedy to już będzie, kiedy wreszcie, jak długo do urodzin, świąt, wyjazdu, czy choćby weekendu. Starsi wprawdzie też lubią te wolne dni, ale częściej zastanawiają się nad odwrotną kwestią: jak to szybko mija, jak niepostrzeżenie zmieniają się pory roku, kolejny kalendarz zawieszamy na ścianie... Niedawno tort z jedną świeczką stawialiśmy na stole, dziś jest ich aż tyle...;) 

O tym, jak niezwykłym czarodziejem jest czas, przekonują nas autorki niniejszej książki. Bardzo się nam spodobało takie właśnie ujęcie mijających chwil - jako czarodziejskiej sztuczki, magii, dzięki której trudne rzeczy stają się proste, coś niknie, ginie, coś innego się pojawia, zmiany zaskakują swym pojawieniem się... 

Ilustracje i komentarze pokazują różne odcinki czasu - niekiedy dłużą się nam minuty, gdy czekamy głodni na dogotowujący się obiad, nie możemy usiedzieć w ławce, bo to jeszcze parę godzin lekcyjnych, ostatni tydzień przed świętami - choć to takie miłe oczekiwanie - też potrafi ciągnąć się bardzo... Najlepiej widać upływ czasu, gdy oglądamy zdjęcia, które dzieli parę lat, kiedy przeglądamy zgromadzone gdzieś rzeczy niegdyś będące w ciągłym użytku: niemowlęce ubranka, buciki, zabawki. 

Ale i takie ujęcie magicznego działania czasu czarodzieja, jakie prezentują autorki, pozwala i zrozumieć, czym tak naprawdę jest to przemijanie, ale też wywołuje nostalgię, skłania do zadumy, refleksji, skupienia się na tym, co teraz, zamiast gnania w przyszłość. 

Wydawnictwo zachęca taką uroczą animacją, która zdradza też zakończenie, zatem możecie sprawdzić, jakie krzepiące przesłanie na temat więzów rodzinny, siły uczuć i bliskości książka ta zawiera. To jedna z tych pięknych, ponadczasowych lektury, które podobają się odbiorcom w różnym wieku - tych młodszych zaskoczy, tych starszych zachwyci (wyciśnie też czasem łzę). 

Temat przypomniał mi pozycję "Świat w sekundzie" - tej samej autorki! A ilustratorkę doskonale znają wielbiciel książek wydawanych przez Babarybę, bo jej prace znajdują się w "Klapu klap". Razem obie panie stworzyły zachwycającą, niebanalną książkę, do której na pewno po wielokroć będziemy wracać!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Czas czarodziej"
Autor: Isabel Minhos Martins
Ilustrator: Madalena Matoso
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 20cm x 22,5cm
ISBN: 978-83-62965-41-0













Wpis w ramach projektu Przygody z książką.
Sprawdźcie, co się tam dzieje!:)  


Read On 4 komentarze

"Zaśnij ze mną" - urocza lektura na słodki sen:)

12:50


Szybkie przeczytanie tej książki nie zajmie nam więcej niż pół minut, a jednak jeśli zagości ona w Waszym domu, to będziecie pochylać się nad nią bardzo często i na długo. Ba - nie tylko "pochylać", ale robić wiele innych rzeczy - otulać ją, przytulać, rozmawiać z nią, opowiadać jej bajki!

Tytuł tej pozycji jednoznacznie określa, kiedy będzie najlepsza pora na jej studiowanie;) Wieczór jest idealnym momentem, by po nią sięgnąć, bo nasze zabiegi wokół sennej lektury mogą i w nas samych obudzić chęć przyłożenia głowy do poduszki;)

Nie zapomniano o żadnym z wieczornych rytuałów - mycie zębów, robienie siusiu, otulanie i przytulanie, opowieści na dobranoc - te zwyczaje wieńczą każdy dzień maluchów. Wszyscy domownicy mają taki ustalony rytm, ale najmłodsi często pragną storpedować tę rutynę;) - przeforsować wieczorne skakanie po łóżku, inwentaryzację zabawek czy czytanie wszystkich książeczek... 

Dzięki "Zaśnij ze mną" na pewno łatwiej będzie zaakceptować konieczność wykonania pewnych czynności, a także pogodzić się z myślą, że wieczór to pora na sen. Niezwykła bohaterka - książka - może początkowo dziwić, jej siusianie i mycie zębów - wywoływać uśmiech, ale maluchy przyjmują ten pomysł ze zrozumieniem i radością, co więcej - mogą wystąpić tu niejako w roli rodziców, którzy opiekują się, troszczą się o kogoś. 

Treść zachęca do aktywnego czytania, wejścia w rolę opiekuna: dziecko pyta bohaterkę o różne rzeczy, opowiada bajkę, przytula, reaguje na to, co się z nią dzieje. "Zaśnij ze mną" uczy nawet maluchy odpowiedzialności, empatii, a przede wszystkim - to urocza zachęta do wskoczenia do łóżeczka;) 

Polecam
Katarzyna 







"Zaśnij ze mną"
Autor: Cedric Ramadier
Ilustrator: Vincent Bourgeau 
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa; książka kartonikowa 
Liczba stron: 18 
Format 165 x 216 mm
ISBN 978-83-62965-34-2





Read On 0 komentarze

"Poppy Pym i klątwa faraona" - o sile przyjaźni i nie tak strasznej szkole;)

21:06


Najlepsza lektura na ostatnie wakacji? To rzecz jasna ta o szkole!;) Dziadek dziewczynek ma teorię, iż do takich powrotów trzeba się dobrze przygotować, choćby wdrożyć do rannego wstawania już parę dni wcześniej praktykując pobudkę bladym świtem;) Do tego dziewczyn namawiać nie trzeba, bo wstają nader rano... Co z pewnością zmieni się, gdy tylko na kalendarzu zagości wrzesień...;) Ale wracając do lektury - szkole tematy podane w takiej formie są bardzo miłą rozrywką, działają na wyobraźnię i budzą żywe emocje.

Raczej nie pomoże nam ta powieść w adaptacji w szkolnych murach, bo cała historia jest nader oryginalna i niestereotypowa. Tytułowa bohaterka ma dwanaście lat i po raz pierwszy rozpoczyna naukę w szkole! Wcześniej zdobywała wiedzę w... cyrku, a jej rodziną była cała trupa cyrkowa złożona ze zdecydowanie niebanalnych osób. A choć Poppy zdradza, że życie w takim miejscu to nie tylko same ekscytujące chwile, to też ciężka praca i pewne niedogodności, to jednak nie wyobraża sobie rozstania z tą wyjątkową rodziną z wyboru

Jednak zinstytucjonalizowana nauka ma sporo zalet, o czym przekonują dziewczynkę jej bliscy - członkowie cyrkowej trupy. Domyślacie się pewnie, że Poppy trafia w końcu do szkoły, która okazuje się miejscem nie tak strasznym, jak to sobie wyobrażała;) Sporo pozytywnych doświadczeń, wiele miłych osób, ciekawe zajęcia, no i wierni przyjaciele - to wszystko czeka na nią w Saint Smithen's. Nie będzie tylko różowo, bo pobyt w szkole o takiej renomie nieco różni się od życia pod cyrkowym namiotem. Okazuje się, że począwszy od śniadań z niepokojących produktów (jajecznica zamiast pianek?!;), poprzez sztywne reguły zwracania się do nauczycieli, którzy nie zawsze doceniają żywiołowość, bezpośredniość i pomysłowość Poppy szkoła szykuje sporo "niespodzianek"...

Na szczęście pozytywnych zdarzeń jest równie wiele - i dotyczą one spraw najistotniejszych - przyjaźni, wsparcia ze strony dyrektorki szkoły, ciekawych zajęć, no i nadzwyczajnej wystawy, która zagości w szkole. Wprawdzie z jednym z eksponatów wiąże się tytułowa klątwa, ale czy współcześnie wierzymy w takie historie?! Raczej nie, choć gdy niewytłumaczalne, przykre wydarzenia piętrzą się, to czy należy to uznać za zbieg okoliczności?

Poppy Pym, pasjonatka detektywistycznych opowieści, nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała ustalić, co tak naprawdę dzieje się pod dachem Saint Smithen's... Jej nowi przyjaciele są równie zaintrygowani tą sprawą i tak samo zdeterminowani, by odkryć prawdę. Do akcji wkracza też przybrana rodzina dziewczynki, a ich brawurowe i przesycone humorem akcje sprawiają, że lektura dostarcza nam i emocji, i radości, i odprężenia. Detektywistyczna przygoda dla młodych czytelników musi mieć szczęśliwy finał - oczywiście po drodze nie obędzie się bez mylnych tropów, brawurowych akcji, szczęśliwych trafów;) - młodzi detektywi spiszą się na medal!

Zabawna, choć jednocześnie trzymająca w napięciu opowieść umili ostatnie dni wakacji czy też konieczność powrotu do szkoły;) Jeśli spodoba się Wam taka formuła opowieści, to ucieszy Was także wiadomość, iż Laura Wood stworzyła kolejne tom opisujący emocjonujące przygody odważnej i energicznej bohaterki (i ma pomysły na następne!;)).

Polecam
Katarzyna





"Poppy Pym i klątwa faraona"
Autor: Laura Wood
Ilustrator: Beatrice Bencivenni
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: miękka
Liczba stron: 272
Format: 13,5x20,2 cm
ISBN: 978-83-280-3909-4



Read On 0 komentarze

"Mały żółty i mały niebieski" - twórcze myślenie w służbie rzeczy ważnych

21:00

"Najładniejsze bajki są o tym, że byliśmy mali. Ja lubię najbardziej tę, jak to raz połknąłem kościany guzik. Mama wtedy płakała." - te słowa z utworu "Guzik" Zbigniewa Herberta przypomniały mi się przy okazji lektury "Małego żółtego i małego niebieskiego", którego twórca, Leo Lionni w czasie powrotu do domu z rozbrykanymi wnukami chciał nieco okiełznać ich niespożytą energię i tę historyjkę wymyślił. To skojarzenie wynika z faktu, że najmłodsi uwielbiają słuchać o sobie samych, o tym, jacy byli parę lat wcześniej, ta "prawdziwość" opowieści przekonuje i intryguje. Tak jest i w tym przypadku: ad hoc powstała historia z naprędce stworzoną swego rodzaju warstwą ilustracyjną sprawiła, że wnuczęta autora przestały dokazywać, a nasze dziewczyny usiały obok mnie i w skupieniu chłonęły przygody niebanalny bohaterów. 

Taka prosta jest ta opowieść, a taka piękna - mali bohaterowie - żółty i niebieski - przyjaźnią się, bawią się razem, w szkole siedzą tuż obok siebie. To szczególna relacja, a o tym, jak jest ważna, przekonujemy się obserwując przemianę, jaka zachodzi - mały żółty i mały niebieski są tak sobie bliscy, że stają się... zieloni! To naturalne i zrozumiałe dla znających zasady mieszania barw, łączenia ich. Ale ta bliska plastycznym eksperymentom kwestia może być rozumiana symbolicznie - często wszak powtarzamy, że ktoś zmienił się pod wpływem innej osoby, z którą wiele przebywał. Jak ta przemiana zostanie przyjęta przez bliskich? "Starszacy" nie zawsze potrafią wszystko zrozumieć, a tym bardziej zaakceptować... Na szczęście w książce dla najmłodszych musimy spodziewać się pozytywnego finału, krzepiące przesłania o sile przyjaźni, tolerancji, otwartości na innych. 

Poruszone zostały i inne kwestie - mały niebieski tak pragnie spotkać się z małym żółtym, że lekceważy prośbę mamy, co staje się początkiem tej emocjonującej i poruszającej przygody. A z drugiej strony treść i ilustracje zachęcają do twórczych eksperymentów, do sięgnięcia po farby, do artystycznych działań.

Książka zachwyca prostotą i siłą przekazu, o rzeczach ważnych mówi w ujmujący sposób, pokazuje wartość i cenę przyjaźni, istotę tolerancji. o odmienności, która nie powinna przerażać czy odstręczać, a wprost przeciwnie - sprawiać, że drugi człowiek stanie się dla nas ciekawszym, intrygującym. Dla rodziców bonusem będzie urocza historia o tym, jak ta książka powstała - umieszczony na końcu pozycji jednostronicowy tekst być może zainspiruje innych do podobnych działań?;)


Polecamy
Katarzyna i dziewczynki










"Mały żółty i mały niebieski"
Autor, ilustrator: Leo Lionni
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: twarda
Liczba stron: 44
Format: 21x21 cm
ISBN: 978-83-62965-25-0



Read On 0 komentarze

"Powiedz mi, skąd się biorą dzieci" - rzeczowa odpowiedź na nurtujące maluchy pytanie

00:40


Piękna, mądra pozycja pomagająca przekazać rodzicom ważne treści w sposób klarowny, rzeczowy, taktowny. Ta intrygująca kwestia zajmuje bardzo każdego malucha. Pytania pojawiają się co jakiś czas i sukcesywnie poszerzamy odpowiedzi na nie. Maluchom wystarczy informacja, że kiedyś były w brzuszku mamy i ta wiadomość cieszy je bardzo, emocjonuje - i na pewnym etapie - wystarcza. Ale wraz z upływem czasu, gdy wiedza o otaczającym świecie pogłębia się, wrodzona dociekliwość każe drążyć - jak to się stało, że znalazłem się w brzuchu? A jak wtedy oddychałem? Co jadłem? 

Nikt chyba nie ma wątpliwości, że nie warto zwodzić pociech opowieściami o bocianie czy kapuście, zresztą na ogół upamiętniamy te szczególne chwile, gdy spodziewamy się malucha, dziecko ma okazję zobaczyć zdjęcia mamy z okrągłym brzuszkiem. Czasem pamiątkowe albumy przypominają te pierwsze chwile, a w nich - zdjęcia usg pozwalają wrócić do tych wzruszających momentów, gdy dziecko było już w pewnym sensie na świecie, choć przecież nie do końca;) 

Nie zawsze mamy pomysł, w jaki sposób te kwestie przedstawić, jakich słów użyć, jak tłumaczyć, by ciekawy wszystkiego, co dotyczy jego samego, maluch poczuł się usatysfakcjonowany tym, co usłyszy. Ograniczona wiedza o świecie i wielka ciekawość - to cechuje dzieci, to je łączy, zatem wszyscy rodzice mają ten sam problem - by zaspokoić pragnienie zrozumienia tych ważnych tematów. Autorki wyciągają pomocną rękę, a zawartość książki gwarantuje, że starszaki, które zaciekawi to, skąd się wzięły, zyskają odpowiedzi rozwiewające ich wątpliwości.  

Zasadniczą opowieść została poprzedzona wstępem skierowanym do dorosłych czytelników. Jego treść sugeruje, jakie modyfikacje treści możemy wprowadzić, jak dopasować lekturę do naszych potrzeb. Skierowana do młodych odbiorców opowieść nie owija w bawełnę, choć z drugiej strony przygotujmy się na nieco symboliczne słownictwo, sam moment zapłodnienia został opisany raczej poetycko niż medycznie.
Choć książka jest niezbyt obszerna, to została w niej przedstawiona historia pokazująca dość długi wycinek czasu - od poznania się rodziców, poprzez decyzję o wspólnym życiu, pragnienie posiadania potomstwa, rozwój malucha od czasu, gdy był "mniejszy niż ziarenko piasku", aż do chwili, gdy był gotowy, by opuścić bezpieczną przystań, która przez dziewięć miesięcy go chroniła. Narodziny w szpitalu i reakcje bliskich na pojawienie się nowego członka rodziny wieńczą tę opowieść. 

Na końcu książki znajdziemy sześć stron zatytułowanych "Moje pytania" - tu umieszczone zostały odpowiedzi na często nurtujące maluchy kwestie. Każdemu pytaniu towarzyszy ilustracja i rzeczowa odpowiedź, czasem bardzo krótka, na ogół nieco rozbudowana, w rzeczowy sposób wyjaśniająca, jak dziecko oddycha w brzuchu mamy, co dzieje się, gdy dziecko urodzi się zbyt wcześnie, co robi przez cały dzień;) Szesnaście pytań porusza wiele tematów, a gdy pojawią się kolejne, to na tak stworzonej podbudowie łatwo będzie o przekazanie dalszych wyjaśnień. 

Przyswojeniu poruszanych spraw sprzyjają ilustracje, które dopełniają, uzupełniają wiadomości zawarte w tekście. Sympatyczne rysunki skupiają się na uczuciach, emocjach. Przedstawione zostały różnice między płciami, ale na przykładzie dzieci, zatem to takie "nieobrazoburcze" uświadamianie. W tekście pojawia się też kwestia intymności, zatem książka może pomóc też w ochronie dzieci przed złym dotykiem. 

Polecam
Katarzyna








"Powiedz mi, skąd się biorą dzieci"
Autor: Karine-Marie Amiot
Ilustrator: Eleonore Della-Malva
Wydawnictwo Święty Wojciech
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 18,5x22,5 cm
ISBN: 978-83-7516-960-7





Read On 0 komentarze

"Działka dziadka działkowicza" - rodzinne ziemi uprawianie miłe jest niesłychanie:)

20:50


Pani Katarzyna Bogucka kolejny raz zachęca nas do działania;) Poprzednio zapraszała do kuchni - do czego nas zachęcać nie trzeba, bo pierogi to najulubieńszy pomysł na obiad, jeśli są jakieś opory, to ze strony matki, bo wiadomo że nieco pracy trzeba, by przygotować taki posiłek, choć z drugiej strony jego smak rekompensuje wszelkie trudy;) 

Tym razem także "pieczone głąbki nie wlecą same do gąbki" - oazą od hałasu i zanieczyszczeń miasta jest działka dziadka! Widzimy, że to urokliwe miejsce, w którym cała rodzina przebywa z radością. Miło jest tu odpoczywać, spotkanie z bliskimi jest okazją do rozmowy, wspominania, snucia planów. Dziadek jest niezrównanym bajarzem i wszystkie dzieci z zapartym tchem słuchają jego opowieści. Ale ogródek działkowy to miejsce szczególne - tu nie tylko relaksujemy się, ale też pracujemy. To miły wysiłek, bo podejmowany wspólnie. Do tego tym, co cieszy, są od razu widoczne efekty: wypielona grządka, pięknie prezentujące się uprawy czy kwietny ogród, a wreszcie apetyczne plony, które będą rozkoszą dla podniebienia. 

Rymowana opowieść o pracowitych, ale i przyjemnych pobytach na działce pokazuje, jak wiele satysfakcji daje zrobienie czegoś samodzielnie. Nikt nie ma też wątpliwości, że wspólne, rodzinne spędzanie czasu to niezwykle miła perspektywa: maluchy i starszaki czekają z niecierpliwością na wizytę u dziadków, na to, by rodzice po rozmaitych obowiązkach mogli z nimi pobawić się, poczytać, wyjść na spacer, coś razem zrobić fajnego... Do tego Katarzyna Bogucka reklamuje "nietypowe" pyszności - zazwyczaj najmłodsi wolą smakołyki z cukierni, słodycze, słone przekąski, fast foody - a przecież zamiast tych niezbyt zdrowych propozycji warto zaserwować smakołyki z ogródka - zdrowe, kolorowe owoce i warzywa!

Ale działka to nie tylko i nie zawsze jedynie miejsce - to swego rodzaju stan umysłu: bo oczywiste jest, że nie wszyscy mogą kawałek ziemi mieć, tyle czasu poświęcić na to hobby. Możemy jednak zrobić "coś w zamian", coś w duchu wspólnego działania, robienia czegoś własnymi rękami: wybrać się na zakupy na bazarek, przygotować pyszny, zdrowy posiłek, zrobić smakowite przetwory. Ogródek może być także miniaturowy - w skrzynkach, na parapecie. Z czasem i o działce pomyślą najwytrwalsi - bo nie da się ukryć, że działka to wielka przyjemność, lecz i obowiązek. 

Ważne treści zostały przekazane w sympatyczny sposób - wierszowana opowieść pokazuje, jak wszystkich jednoczy wspólne działanie, jak miło jest w taki sposób spędzać wolny czas. Na końcu książki znajdziemy mnóstwo przepisów jak przetworzyć dary natury lub przygotować z nich smaczne posiłki, przekąski. Równie miła jest strona wizualna - w kolorystyce bliskiej barwom ziemi, roślin Katarzyna Bogucka portretuje zajętych, ale uśmiechniętych członków rodziny. Oryginalny temat i ciekawa forma to atuty "Działki dziadka działkowicza", warto poznać tajemnice tego na pozór zwykłego, a tak pełnego tajemnic, urokliwego miejsca!

Polecamy
Katarzyna i Młodsza







"Działka dziadka działkowicza"
Autor, ilustrator: Katarzyna Bogucka
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: twarda
Liczba stron: 52
Format: 22x22 cm
ISBN: 978-83-942952-9-5

Read On 0 komentarze

"POPPINTROKOWIE. Opowiadania z magią i dreszczem" - dla tych, co się lubią bać;)

23:50


Idealna pozycja dla młodzieży, która z racji wieku z bajek oczywiście już wyrosła, ale ceni takie nieco odrealnione opowieści. Tu nie ma mowy o czarach czy dziwnych istotach jak skrzaty czy wróżki, są za to osoby obdarzone niezwykłymi umiejętnościami, nieco zaskakujące zbiegi okoliczności i zdarzenia trudne do wyjaśnienia w racjonalny sposób, nanotechnologia na poziomie mistrzowskim, tajemnicze przemiany, dzięki którym wszystko biegnie nieco innym torem niż zazwyczaj...

Na okładce czytamy ostrzeżenie: "Nie czytajcie, jeśli jesteście bojkami i nie macie co najmniej dziewięciu lat" - bo rzeczywiście to historie dla tych, którzy lubią takie klimaty: niewyjaśnione, niewytłumaczalne do końca sprawy, nieco przeczące zdroworozsądkowemu spojrzeniu na świat zdarzenia. Czy uwaga dotycząca wieku jest potrzebna? W moim odczuciu to istotna sugestia, bo niektóre sceny są zabarwione odrobiną grozy, w perypetiach bohaterów nie brak dramatycznych zwrotów akcji, niekiedy dotyka ich niesprawiedliwe, wręcz okrutne traktowanie ze strony rówieśników, bywa smutno, przykro, przerażająco, a choć możemy liczyć na pomyślny finał i szczęśliwe zakończenie, to zanim do niego dotrzemy (szybko, bo opowieści wciągają!), czeka nas jednak nieco obaw o losy postaci. 

Poza tym choć najmłodsi wierzą w istnienie Wróżki Zębuszki i czekają na Mikołaja, to chcą wyjaśnienia wszelkich niuansów - jak to się mogło zdarzyć, że mucha skolonizowała człowieka? Czy w bombce możemy dostrzec to, co się dziesiątki lat temu wydarzyło? I co więcej - czy można wpłynąć na zmianę minionych zdarzeń?! Autorka zakłada pewną gotowość czytelnika, by dać się ponieść opowieści, poddać jej urokowi i nieprzewidywalności, poczuć dreszczyk - a nawet więcej - wszak to "opowiadania z magią i dreszczem"!

Jest w tych historiach i dawka humoru, i przekaz dydaktyczny, choć celem podstawowym jest zaintrygowanie perypetiami, oczarowanie niebanalnym pomysłem. Ale jednocześnie młody czytelnik przekonuje się, jak cenna jest przyjaźń, empatia, uświadamia sobie, że więzy rodzinne w wielu sytuacjach pomagają wykaraskać się z rozmaitych tarapatów. Jeśli mają jakieś wątpliwości, to dobitnie zostanie im uświadomione to, że starszym osobom (tytułowymi Poppintrokowie będą maczać w tym palce!:)) należy się szacunek. 

To książka dla nie-bojaków;), dla dziewczyn i chłopaków, uwiodą Was intrygujące opowieści, z pazurem stworzone ilustracje, które genialnie oddają portrety postaci i ich uczucia. Nieco mroczne historie z pozytywnym finałem nie pozwolą na nudę tym, których zechcą się w nich zatopić!

Polecam
Katarzyna





"POPPINTROKOWIE. Opowiadania z magią i dreszczem"
Autor, ilustrator: Joanna Olech
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 242
Format: 16,8x24 cm
ISBN: 978-83-7672-448-5


Read On 0 komentarze

"Zentangle. Sztuka ozdabiania dla dzieci" - relaksujące tworzenie rzeczy niebanalnych

23:05


Kiedy już zużyta zostanie ilość papieru odpowiadająca ryzie, sportretowane zostało wszystko, co wokół, w desperacji sięga się po przyklejanie przeróżnych rzeczy do kartek, by urozmaicić swoje prace, wówczas każda niebanalna propozycja twórcza jest w cenie;) Starszej bardzo podobają się wszelkie książki instruktażowe, z zapałem próbuje swych sił odtwarzając je, często po wielokroć, bo gdy się posiądzie pewne umiejętności, wówczas miło jest je cyzelować, prezentować innym.

A niniejsza pozycja doskonale odpowiada zainteresowaniom naszej córki, bo przychodzi taki czas, gdy nie wystarcza tylko kolorowa sukienka, warto wprowadzić jakiś deseń, kiedy domy mogą być bardziej zdobne, generalnie wszystko mogłoby być "bardziej";) 

Gdy zaczęłam wgłębiać się w temat, okazało się, że zentangle ma swoich fanów od wielu lat! Wielbiciele tej dziedziny sztuki mogą czerpać inspiracje z instruktaży w sieci, są wydawnictwa, pomysłodawcy - Rick Roberts i Maria Thomas - mają stronę internetową, prowadzą blog. Można nabyć szablony ułatwiające tworzenie ciekawych prac. Zatem dość późno ta wiedza do mnie dotarła - na szczęście młodzi wielbiciele artystycznych zajęć mogą dzięki niniejszej pozycji stawiać pierwsze kroki w rysowaniu tangli. 

Słowo "tangle" kojarzy się nam z czyniącą cuda szczotką, dzięki której fryzury nabierają odpowiedniej formy bez płaczu i krzyku;) Oznacza ono "plątaninę, gmatwaninę". Zaś początek pierwszego wyrazu tytułu książki to słowo o głębokim podtekście - zen to filozofia, wniknięcie w istotę rzeczy, kontemplowanie, doświadczanie. Z połączenia tych pojęć powstaje koncepcja zyskiwania spokoju poprzez sztukę, dzięki cierpliwemu, niespiesznemu tworzeniu skomplikowanych wzorów powstających dzięki prostym kształtom, drobnym liniom, kreskom, cieniowaniu. 

Młodzi pasjonaci zentangle - albo przyszli fani tej formy sztuki - mogą poznać jej podstawy, dowiedzieć się, co jest potrzebne, by zacząć, a potem - prowadzeni krok po kroku i instruowani w sposób klarowny i inspirujący - stworzyć rysunki, wykonać ozdobne kartki, dekoracje. 

Zaproponowane schematy i wzory możemy wykorzystywać po wielokroć, zatem książka dostarczy inspiracji na długo. Kolejne strony zawierają projekty, których trudność narasta, co zostało dokładnie opisane, więc zaczynając od pierwszych propozycji nie będziemy frustrować się niepowodzeniami, a sukcesy i efekty ośmielą nas, by próbować dalej. W pozycji tej znajdziemy instrukcje szczegółowo pokazujące kolejne etapy tworzenia tangli, a także schematyczne rysunki do zapełnienia. Te ostatnie możemy skopiować, by cieszyć się rozmaitymi wersjami i pomysłami na niebanalne zestawienie wzorów. Autorzy ośmielają najmłodszych, pokazując prace rówieśników - a takiemu tworzeniu oddać się mogą osoby w każdym wieku, więc zentangle może połączyć najmłodszych i najstarszych członków rodziny - oczywiście i tych "średniaków" też;) 

Nas szczególnie zainspirowały ozdoby choinkowe, bo choć w kalendarzu lato, to niesprzyjająca pogoda sprawia, że wybiegamy myślami do miłych chwil, które nas czekają, a ubieranie choinki do nich należy od zawsze i na zawsze:) Dodajemy, że podobną przyjemność sprawia tworzenie zentangli - spróbujcie, przekonacie się sami!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Zentangle. Sztuka ozdabiania dla dzieci"
Autor: Jane Marbaix
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: miękka
Liczba stron: 96
Format: 23 x 26 cm
ISBN: 978-83-280-3877-6


Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Dwór" (Widnokrąg)
- "Proszę słonia" (Wilga)




Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *