facebook

Kobietnik - inna bajka

"Skanuję i poznaję. Jak to działa?", "Rentgen. Niezwykłe ciało" - wiedza sama wchodzi do głów!:)

23:50


Działanie przy poznawaniu nowych wiadomości to bezcenny aspekt, dzięki któremu i temat potrafi bardziej zainteresować, i więcej w głowie zostaje. Nic zatem dziwnego, że coraz więcej na półkach księgarń pozycji z wartością dodaną - okulary, lupy, mapy, przyrządy pisarski, a nawet - skanery!;) Takie cacka potrafią zaciekawić nie tylko najmłodszych, także i starszacy z zainteresowaniem przetestują ich działanie, wzdychając, że "za naszych czasów" takie cuda były nie do pomyślenia...

Na szczęście teraz są - i nie kosztują majątku! To bardzo miła wiadomość, bo czasem takie dodatkowo uatrakcyjnione pozycje potrafią nieźle osuszyć rodzicielską kieszeń... W przypadku nowych książek Wydawnictwa Olesiejuk radość całej rodziny będzie pełna - starsi ucieszą się, że zachcianka pociech ich nie zrujnuje, a wszystkich - i młodszych, i starszych zaintryguję wykorzystany patent i z przyjemnością będą dowiadywać się kolejnych rzeczy.

Obie książki pozwalają najmłodszym wkroczyć do świata, który z jednej strony jest im bardzo bliski, a z drugiej - kryje w sobie wiele tajemnic. Własne ciało jest na pozór tak doskonale znane, ale jednocześnie tak zagadkowe - pytania na jego temat pojawiają się znienacka, a potem pada ich coraz więcej. Ta trwała i pomysłowa publikacja pozwoli nam wyjaśnić sporo palących kwestii;) - co mamy "w środku", jak wygląda proces trawienia, na czym polega praca serca, w jaki sposób mózg zawiaduje wszystkimi naszymi reakcjami... Odpowiedzi są sformułowane prostym językiem, ale w sposób rzetelny, pozwalający maluchom zdobyć sporą porcję wiedzy. Najważniejsze terminy zapisano wielkimi literami, a wiele zagadnień ilustrują ruchome obrazki - to wrażenie uzyskujemy dzięki przyłożeniu do nich włączonego urządzenia stanowiącego komplet z publikacją. Dwubarwne światło na przemian pokazuje różne rysunki, a ich połączenie wywołuje wrażenie ruchu. To zaciekawia, ale przede wszystkim - pomaga zrozumieć wiele kwestii, zwłaszcza tych, które nie są widoczne gołym okiem. 

Kolorowe, starannie wykonane rysunki, przekroje, pomysłowe schematy także służą lepszemu poznaniu poruszanych treści. Ale autorzy nie ograniczają się do przekazania suchej wiedzy - ich ambicją jest wpłynięcie na małych odbiorców. Służą temu rady Doktora Zdrowie nawiązujące do opisywanych zagadnień: sympatyczny lekarz w typowym dla tego zawodu stroju zachęca do podejmowania aktywności fizycznej, uprawiania sportu, wyjaśnia, czemu warto zadbać o urozmaicone menu, przestrzega przed zbyt długim wpatrywaniem się w monitory komputerów czy w ekran telewizora, tłumaczy konieczność oddychania zimą przez nos... Mnóstwo dobrych rad, które poparte autorytetem mają szansą wpłynąć na zachowanie najmłodszych.

Druga z tych pozycji jest nieco skromniejsza jeśli chodzi o zawartość tekstową - tu przede wszystkim informacje przekazane są za pośrednictwem obrazów. A treści są również pasjonujące - zwłaszcza dla - nie da się ukryć - chłopaków;) To oni uwielbiają wszelkie maszyny i urządzenia, mogą godzinami oglądać pracujących robotników budujących drogę czy choćby pana śmieciarza (to była wielka pasja taty dziewczynek, gdy był nie większy od Młodszej;)).

Dowiemy się zatem, jakie pojazdy spotkamy na naszych drogach, co dzieje się na budowie, jak wygląda praca odpowiednich służb, gdy zdarzy się nieszczęście - wypadek drogowy. Trzy ostatnie rozkładówki przybliżają zagadnienia związane z transportem kolejowym, powietrznym i wodnym. Dołączony skaner pozwala niejako znaleźć się jeszcze bliżej tych jakże użytecznych maszyn i urządzeń.

Kolorowe rysunki z tej pozycji mogą posłużyć do ćwiczenia spostrzegawczości, możemy też porozmawiać o tym, co zostało na nich przedstawione, co robią pokazane osoby. 

Każdy z tych tytułów nabywamy w formie zafoliowanej książki, w środku przymocowany i odpowiednio zabezpieczony znajduje się skaner/rentgen. Umieszczony w nim plastikowy pasek izoluje baterie, zatem musimy go najpierw usunąć. A potem? Cieszyć się niezwykłą, aktywną lekturą!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki













"Skanuję i poznaję. Jak to działa?", "Rentgen. Niezwykłe ciało"
Autor: praca zbiorowa
Ilustrator:
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: twarda
Liczba stron: 12
Format: 22x27,5 cm
ISBN: 978-83-274-4102-7, 978-83-274-4101-0




Książki można kupić w sklepie internetowym www.swiatksiazki.pl. Znajduje się tam cała, dostępna aktualnie oferta Wydawnictwa Olesiejuk, a rabaty bardzo często osiągają 30%. Książki zamówione przez sklep internetowy można bezpłatnie odbierać w sieci sklepów Księgarnie Świat Książki na terenie całej Polski.
Read On 0 komentarze

"Bractwo-piractwo. Przygoda przyrodnicza" - od wyspy do wyspy po moc wrażeń i sporą porcję wiedzy!

00:00


To oczywiste, że rodzice są naszymi pierwszymi nauczycielami - wyjaśniają, jak działa samochód, czemu nie zawsze widać słońce, co robią zimą biedronki, jak się robi chleb - i milion innych rzeczy. Czasem sami muszą się podszkolić, wszak nie każdy jest omnibusem;) Ale gdy wsiądą na ulubionego konika, wówczas rozmowa toczy się w nieskończoność, dygresje wybiegają w nader odległe obszary, a proste pytanie o króla na banknocie zakończy się wyczerpującą charakterystyką całej dynastii...

Skoro Mama i Tata zanim zostali niezależnymi od nikogo piratami spędzającymi czas w ulubiony sposób, byli nauczycielami biologii, zatem jest rzeczą oczywistą, że swymi doświadczeniami, zainteresowaniami chcieli podzielić się z dziećmi. Do dwojga rodzeństwa - Fifinki i Kaperka - dołącza kuzynka Fredzia, niebanalna osóbka uwielbiająca przygody, niekonwencjonalne zachowanie i bez wahania realizująca najdziksze pomysły. Oprócz tej piątki w wyprawie zwanej "niebieską szkołą" (wszak szlak wiedzie od wyspy do wyspy, a poruszają się wodnym środkiem lokomocji) bierze udział pradziad Demencjusz (starszacy też powinni czasem odświeżyć sobie wiedzę!) oraz tata Fredzi, wuj Szwendobylski.

Poznawać przyrodę warto przez cały rok - wszak tak się zmienia, każda pora roku ma swoją specyfikę i wiele uroku. Dlatego też w planie peregrynacji są takie sezonowe wyspy, które ukazują kolejno wiosnę, lato, jesień, zimę, a kilka kolejny przystanków "Morskiej Krowy" to wyspy o rozmaitym ukształtowaniu terenu, zamieszkałe przez różne gatunki zwierząt, a także... Wyspa Grzybowa (raj dla naszego dziadka, który podobnie jak pradziad Demencjusz jest zapalonym grzybiarzem i - na szczęście - wielkim znawcą w tej materii, zatem nie ma obaw, że coś niejadalnego - czy wręcz trującego - pojawi się naszych koszykach!). 

Na każdej z wysp wiele się dzieje - te związane z porami roku aż na trzy dni zatrzymują podróżników, więc sporo wiadomości na różne tematy zostaje młodym odbiorcom przekazanych. Tym razem nie listy są formą wypowiedzi, ale - nieco podobnie jak w części pierwszej przygód rodziny piratów - dziennik. Został on nieco przewrotnie nazwany "Dziennikiem lekcyjnym", ale zamiast suchych informacji o uczniach, listy tematów i ocen jego zawartość stanowią emocjonujące opisy tego, co się danego dnia wydarzyło. A jako że zmieniają się autorzy tego diariusza, zatem mamy okazję spojrzeć na przygody z różnych punktów widzenia, bawić się odmiennym ujęciem rzeczywistości wyłaniającym się z zapisków. Pradziad nigdy nie zapomina o swej niebanalnej towarzyszce podróży - żabie Agacie, Fifinka jest bardzo wrażliwą panienką, Kaperek lubi rymy i konkuruje z Fredzią jeśli chodzi o pomysłowość i zapał w rzucaniu się w kolejne przygody.

Obserwacjom i wspomnieniom towarzyszą zadania - choć tu mam wrażenie, że teksty zawierają sporo informacji, a zadania są dość proste (ale z kolei to ucieszy i najmłodszych - że mogą tak sprawnie je wykonać). Zdziwiło mnie też nieco polewanie wodą w ramach hartowania... Jednak nie da się ukryć, że bardzo miło było wyruszyć pod żaglami niebieskiej szkoły na poznawanie tajemnic przyrody - dajcie się także zaprosić w ten rejs!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Bractwo-piractwo. Przygoda przyrodnicza"
Autor: Natalia Usenko
Ilustrator: Elżbieta Kidacka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 20,5 x 26 cm
ISBN: 978-83-10-12894-2



Read On 0 komentarze

"Bazgrołki dla kociarzy" - otwieramy kocią firmę portretową;)

23:40

Wiele osób szczerze się do tej choroby przyznaje - zaczyna się niewinnie: mała puchata kuleczka albo nieco większa, niekoniecznie też puchata, nie zapominajmy o rasie Rex Devon, a także Sfinksach - parę dni i już jesteśmy owinięci wokół małej łapki, jeszcze "chwila" i wyznajemy otwarcie: "Mamy kota na punkcie kota!":)

Kociarze rozpoznają się bezbłędnie - te breloczki, t-shirty, etui, portfele z ulubionymi czworonogami, zdjęcie w telefonie to jedyny słuszny wybór - nasz ulubieniec rzecz jasna! A gdy rozpoczną rozmowę o swoich podopiecznych, to reszta towarzystwa powinna zostawić ich w spokoju, wszelkie kwestie muszą zostać przeanalizowane, przypadłości omówione, przypomina się wszystkie zabawne perypetie pupila i prezentuje fotki, których z pewnością znajdzie się mnóstwo;) Nikt tak nie rozumie kociarza jak drugi miłośnik tych zwierząt - dlatego tak lubię rozmowy z moją koleżanką Bożeną;) Gdy się od czasu do czasu spotykamy, jest to doskonała okazja by wymienić się doświadczeniami, podzielić przygodami i zaprezentować zdjęcia mości kotów - Bożena ma dwa kocurki, my jednego, a rozmowy mogą ciągnąć się w nieskończoność;)

Młodsza jest nieodrodną córką matki - koty elektryzują ją, fascynują, zachwycają, naszego kota karmi i rozpieszcza, co ten wreszcie od pewnego czasu przyjmuje ze swego rodzaju spokojną rezygnacją;) Masa uczuć, którą Młodsza ma do kotów, musi znaleźć swoje ujście - i tylko czasem w chwilach prawdziwej desperacji spowodowanej nadmierną eskalacją uczuć okazuje się, że kocio udrapnął lub ugryznął;) Na szczęście zawsze potem przeprasza główką lub ogonkiem - jak wyjaśnia córka;) 

Takim osobom jak my nie trzeba polecać "Bazgrołków dla kociarzy" - kocie portrety powstają u nas z częstotliwością co najmniej jednego dziennie, zatem istnieje żywotna potrzeba, by doskonalić warsztat i jak najlepiej oddać urok naszego podopiecznego. A tego właśnie uczy nas autorka, która ze zwierzętami jest z całą pewnością za pan brat - i doskonale rozumie wielbicieli kotów oraz fanów psów, bo dla nich stworzyła z kolei "Bazgrołki dla psiarzy" - książkę o idealnie takich samych rozmiarach i liczbie stron, zatem jedne i drugie zwierzaki muszą mieć wyjątkowe miejsce w jej sercu.
Dlatego przygotujcie ołówki, kredki, może i nieco papieru, choć w książce znajdziecie strony specjalnie przeznaczone na Waszą twórczość, nieco czasu (z tym pewnie będzie trudno, bo jak wygospodarować go nieco z napiętego harmonogramu kolejnych etapów opieki nad kotem!?). Na szczęście koty chętnie anektują kolana swojej pani czy swego pana i wówczas, unieruchomieni na czas jakiś (no bo jak można zrzucić kotka?!;)), możemy te chwile poświęcić na uwiecznianie go w przeróżnych pozach czy też rysowanie jego pobratymców;) 

Autorka uczy nas rozpoznawać rasy i nadawać rysunkom charakterystyczne cechy, tak by można było kocie piękności jednoznacznie zidentyfikować. Dowiadujemy się, jak narysować kota śpiącego i aktywnego (cokolwiek to oznacza;)), jak oddać wiernie wszystkie jego miny (wbrew pozorom koty mają nader bogatą mimikę pyszczka;)). Chyba żaden kociarz nie ma wątpliwości, że jego pupil to niemal człowiek;) albo bardzo niewiele mu brakuje - zatem nauczymy się też rysować uczłowieczone koty, w rozmaitych strojach, z różnymi nakryciami głowy, podczas czynności typowych dla ludzi, w których rzecz jasna doskonale się sprawdzają!

Możemy też stworzyć własne koty - zdobne w przeróżne desenie, zaplanujemy im niebanalne wakacje, wymyślimy idealny zawód dla naszego pupila, a do tego w książce znajdziemy i coś do poczytania na temat naszych ulubieńców (czy wiedzieliście, że koty potrafią wydawać aż sto różnych dźwięków? Nasz najczęściej lakonicznie zagaduje: "A?":)). 

Świetna książka dla kociarzy, dla lubiących tworzyć, dla pasjonatów rysowania, także tego nieco komiksowego. Idealny prezent dla fanów kotów - sprawdźcie sami!


Polecamy gorąco:)
Katarzyna i Młodsza











"Bazgrołki dla kociarzy"
Autor i ilustrator: Gemma Correll
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: miękka
Liczba stron: 128
Format: 15x21,5 cm
ISBN: 978-83-274-4336-6



Książkę można kupić w sklepie internetowym www.swiatksiazki.pl. Znajduje się tam cała, dostępna aktualnie oferta Wydawnictwa Olesiejuk, a rabaty bardzo często osiągają 30%. Książki zamówione przez sklep internetowy można bezpłatnie odbierać w sieci sklepów Księgarnie Świat Książki na terenie całej Polski.
Read On 0 komentarze

"Mali bohaterowie" - na ratunek - ale z głową!

11:40


Latem rodzice generują niekończące się litanie przestróg: żeby uważać, być ostrożnym, nie oddalać się, myśleć, nie ryzykować... Spod ich troskliwych skrzydeł dzieciaki wyfruwają na kolonie, obozy, nieco starsi zostają sami w domu, gdy rodzice są w pracy - do potencjalnych niebezpieczeństw aż boli głowa... A przecież trudna sytuacja wymagająca szybkiego działania oraz odpowiedzialnego postępowania może zdarzyć się w każdej chwili, często niespodziewanie. Tak naprawdę przecież trudno przewidzieć wszystko, a do niektórych zdarzeń trudno jest się przygotować...

Autorka zadedykowała swoją książkę Januszowi Bobakowi - ten piętnastolatek zginął w płomieniach próbując uratować młodszą siostrę. Dramatyczna i poruszająca historia - w tak trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się chłopiec trudno o dobre rady, instrukcje jak działać. To impuls, chwila, decyzja, by podjąć próbę, bo tak podpowiada serce. Trudno zachęcać do ryzykowania życia, zatem to wyjątkowe zdarzenie zostało przywołane jedynie w dedykacji. Pozostałe historie dotyczą rozmaitych zdarzeń, w których dzięki zachowaniu zimnej krwi dzieci mogły udzielić nieocenionej pomocy, uratować swych bliskich, ale też i zupełnie obce im osoby. Taka empatia, by działać, choć to nas samych bezpośrednio nie dotyczy, to niezwykle cenna cecha i warto, by najmłodsi i nieco starsi potrafili stanąć na wysokości zadania, zrobić to, co w ich mocy.

Opowieści są rozmaite - ich bohaterowie to chłopcy i dziewczynki, w różnym wieku - począwszy od kilkulatków aż do nastolatków. Mieszkają w niewielkich miejscowościach i dużych miastach. Łączy ich to, że w trudnej sytuacji dokonali właściwego wyboru - opisany w pierwszej historii Przemek ratuje tonącego chłopaka, ale też potrafią zwrócić się o pomoc, poinformować odpowiednie służby, że dzieje się coś niepokojącego, zadzwonić pod właściwy numer, klarownie opowiedzieć, co się dzieje. Jeśli komuś wydaje się to sprawą oczywistą, to warto sobie uświadomić, że nierzadko i dorośli mają w stresującej sytuacji problem z trafną reakcją: mylą się numery, trudno zebrać myśli, wręcz zapominamy swój własny adres! 

Dlatego tak ważne jest, by najmłodsi zapamiętali adres domu, mieszkania, by w miarę możliwości potrafili pokierować służby, jeśli dom stoi na uboczu, na wsi, gdzie typowych ulic nie ma. Trzy numery alarmowe istniejące przez długi czas wymagały precyzji w rozeznaniu, kogo najpierw wzywać, trzeba też było dobrze zapamiętać sporo cyfr, zatem istniejący w naszym kraju system powiadamiania oparty o funkcjonujący w całej Unii Europejskiej numer 112 jest sporym ułatwieniem, zwłaszcza w skomplikowanej sytuacji, gdy potrzebujemy pomocy kilku służb. 

Mali bohaterowie historii opisanych przez Barbarę Gawryluk zostali przedstawieni w prosty, ale pełen ciepła sposób: widzimy ich przy codziennych czynnościach, dowiadujemy się, co lubią, jaki jest ich dom, rodzina, szkoła, jakie mają plany, o czym marzą. Krótkie, ale treściwe portrety poprzedzają emocjonujący opis zdarzeń - wiadomo, że w sytuacji zagrożenia wszystko dzieje się szybko, reakcje muszą być trafne, precyzyjne. I takie właśnie są. Dzieci rozważnie oceniają, co mogą zrobić, nie ma tu miejsca na histerię, poddanie się złym emocjom, trzeba działać - i tak się właśnie dzieje. Odpowiednie służby mogą szybko wkroczyć do akcji. 

Książka zwraca uwagę ciekawą formą graficzną: rysowane czarną kreską ilustracje oraz plamy koloru budują emocjonujący przekaz, są trafnym dopełnieniem portretów małych bohaterów i ich działań.  

Opowieści wciągają i poruszają, każą nam samym zastanowić się, co zrobilibyśmy w obliczu tak trudnej sprawy. Powtarzany często numer 112 zapada w pamięć, a rozmowy prowadzone z ratownikami uświadamiają najmłodszym, na co trzeba zwrócić uwagę, co zapamiętać, jak się zachować. Na pewno chcemy, by te informacje nie przydały się, jednak życie pisze rozmaite scenariusze, warto być na nie przygotowanym!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







 "Mali bohaterowie"
Autor: Barbara Gawryluk
Ilustrator: Joanna Olech
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: twarda
Liczba stron: 72
Format: 24x21 cm
ISBN: 978-83-7437-683-9




Read On 1 komentarze

"Byłem taki miły!", "Byłem taki grzeczny!" - o tym, co może "mały człowiek":)

12:00


Kiedy Starsza była jeszcze jedynaczką, wówczas sprzątanie wprawiało nas obie w stan nerwowości;) Rzecz jasna miały to być wspólne akcje, ale małe osóbki, które przed chwilą tak radośnie bawiły się i tyle energii miały, w obliczu konieczności wrzucenia kloców do pudełka czy pluszaków do kosza bardzo często tracą wręcz zdolność wykonania najmniejszego ruchu: najczęściej mogą tylko płakać wniebogłosy. Gdybyśmy wówczas miały na podorędziu takie urocze historyjki, jak te napisane przez Jen Porter i zilustrowane przez Katie Saunders, wówczas z pewnością wiele rzeczy udałoby się nam łatwiej zorganizować. 

Jakie są te książki? Przeurocze! Naprawdę nie sposób oprzeć się wdziękowi tych króciutkich historyjek przedstawiających zmagania małego bohatera z codziennością;) Widoczny na okładkach chłopczyk opowiada o swoim dniu, w którym udało mu się dokonać wielu pozytywnych rzeczy. Choć to maluch, to przecież może sporo dokonać: sprzątnąć kredki, poukładać swoje pluszaki, przygotować mamie herbatkę z piasku;), radośnie bawić się przez cały dzień! 

Sąsiadujące strony pokazują następstwo zdarzeń, mamy możliwość zobaczyć, jak skutecznie lub pomysłowo potrafi postąpić mały bohater;) Bo choć jego piesek Łatka niekoniecznie potrzebuje szalika, a piknik dla misia to przede wszystkich okazja do pałaszowania przysmaków przez chłopczyka, to nie da się zaprzeczyć, że wszystkie te sytuacja pokazują wrażliwość na uczucia innych, troskę, empatię, próbę podjęcia się wykonywania jakichś obowiązków, pomysły, by sprawić innym przyjemność. 

Sympatyczna opowieść kończy się radosną konstatacją - takie miłe, grzeczne zachowanie wprawia nas samych w dobry nastrój, pozytywny oddźwięk i nas samych cieszy. Mali odbiorcy mogą zatem nauczyć się, że i obowiązki mogą sprawiać przyjemność, a wysiłek włożony w dane działanie zaprocentuje - z całą pewnością!

A książki zachwycają nie tylko przekazem, ale i formą: wybiórczy lakier, zaokrąglone rogi, twarde kartki, solidne wydanie, odporne na wertowanie, także nie zawsze czystymi łapkami;) Kolorowe rysunki pokazują otoczenie - zatem można o rozmaitych sprawach przy okazji porozmawiać z maluchem, emocje na twarzach bohaterów są czytelne, zestawienie obrazków pozwala snuć historie, odnaleźć różnice. 

W tej serii znajdziemy jeszcze dwa tytuły: "Byłem taki dzielny!" oraz "Byłem taki dobry!". Nie wątpię, że będzie się ona cieszyć taką samą popularnością jak niegdyś kultowe i do dziś bardzo lubiane "Obrazki dla maluchów"

Polecam
Katarzyna









"Byłem taki miły!", "Byłem taki grzeczny!"
Autor: Jen Porter
Ilustrator: Katie Saunders
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: twarda
Liczba stron: 16
Format: 14,5x19,5 cm
ISBN: 978-83-274-4340-3,  978-83-274-4341-0




Książki można kupić w sklepie internetowym www.swiatksiazki.pl. Znajduje się tam cała, dostępna aktualnie oferta Wydawnictwa Olesiejuk, a rabaty bardzo często osiągają 30%. Książki zamówione przez sklep internetowy można bezpłatnie odbierać w sieci sklepów Księgarnie Świat Książki na terenie całej Polski.
Read On 1 komentarze

"Piosenki dla przedszkolaka 9. Wlazł kotek na płotek i inne przeboje" - muzyczna podróż w przeszłość

13:45


Trzynaście ulubionych piosenek z zapisem nutowym, tekstem, a do tego - i płyta z utworami oraz z wersjami instrumentalnymi! Kto nie zna jeszcze tej serii - bo jak widzicie, niniejsze wydanie "Piosenek dla przedszkolaka" opatrzone jest cyfrą 9, niech wierzy nam na słowo - choć to nietypowe książki, to bardzo lubiane i najmłodsi najpierw w skupieniu zasiadają, słuchają utworów studiując przy okazji ilustracje, a potem... Słuchamy na okrągło! Przynajmniej przez czas jakiś;), śpiewamy, skaczemy (to przodują rzecz jasna dziewczynki;)), podkładamy nasze głosy do wersji instrumentalnych. 

Sprawdza się nam świetnie taka płyta w domu, w chwilach jakiś smutków czy gdy nuda nas dopada, ale rzecz jasna lato to także wyjazdy! Nie wiem, jak to robią "inni", że zabierają do auta audiobooki i podróż upływa im miło, radośnie czy też kształcąco... Może to kwestia naszego samochodu (żaden najnowszy model prosto z salonu, niestety...;)), ale słuchanie powieści, opowiadań jest problematyczne - nie dosłyszy się czegoś i jest dramat, jest za cicho albo za głośno, nie można się skupić, bo ktoś musi coś powiedzieć i "zagłusza". Na szczęście świetnie sprawdzają się w tej sytuacji właśnie piosenki! Znane, więc lubiane;), teksty mamy w głowach, a nawet gdy się słówko jakieś przekręci, to nie ma dramatu. Do tego wprowadzają radosną atmosferę i nie sposób marudzić - choćby że podróż za długo trwa...;) 

Jedziemy i śpiewamy o misiach, które też jadą;), o babie, która swoje zwierzęta w nader dziwnych miejscach lokowała, o żabce i krakowiaczku... Na pewno wiele z tych melodii doskonale znacie: dziewczynkom przypomniały się zabawy z przedszkola, piosenki, które tam poznały, ale i parę nowych utworów dołączyło do naszego repertuaru: "Słoneczko późno dzisiaj wstało" czy "Poszła żabka o wodę". Nie znały także zabawy "Jawor, jawor", może zatem panie przedszkolanki skorzystają z tej płyty w celu poszerzenia repertuaru zabaw przy muzyce?

Nam się bardzo podoba to, że wykonawcami piosenek są dzieci - uczniowie Szkoły Podstawowej im. św. Jadwigi Królowej w Podłężu. Radosne głosy zachęcają do przyłączenia się, są miłe dla ucha i przekonują najmłodszych, że śpiewanie to przyjemne zajęcie.

Tytuły z tej serii już od dłuższego czasu się ukazują, wydawnictwo zapowiada już kolejny - "Muzyczne podróże" z tekstami Danuty Zawadzkiej. Zanim jednak wybierzemy się w świat z tymi nowymi utworami, pośpiewajmy razem te znane doskonale babciom i dziadkom!:)

Polecamy!
Katarzyna i dziewczynki







"Piosenki dla przedszkolaka 9. Wlazł kotek na płotek i inne przeboje"
Kompozytor: Jerzy Zając
Ilustrator: Agnieszka Kłos-Milewska
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: miękka
Liczba stron: 24
Format: 20x19 cm
ISBN: 978-83-7915-345-9




Read On 0 komentarze

"Przyroda polska. Przewodnik" - by fauna i flora nie miały przed nami tajemnic

00:10


Dobra lektura to nieodzowny towarzysz! Przyda się zawsze i wszędzie, czasem bywa że nie sięgniemy po nią, ale jednak lepiej mieć coś w zanadrzu, bo niejednokrotnie uratuje dobry nastrój, uspokoi emocje, a jeśli do tego czegoś się przy okazji nauczymy, to sukces jest całkowity. Niektórzy preferują książki elektroniczne, ale w takiej formie najlepiej sprawdzają się pozycje dla starszych odbiorców, no i z całą pewnością te "do czytania", bo jeśli chodzi o najmłodszych, to jednak wielką wagę mają dla nich ilustracje, poza tym fajnie jest wertować, wracać szybko do tego, co przed chwilą nas zajmowało, wybiegać swobodnie dalej. Miło jest pochylić się wspólnie nad książką - a "Przyroda polska. Przewodnik" na pewno stanie się wspólną miłą lekturą dla całej rodziny!

Przetestowaliśmy ją właśnie w funkcji "wyjazdowej" książki;) Spisała się na medal! My cały rok ruszamy gdzieś w plener w każdej wolnej chwili, ale chyba dla wszystkich lato jest tym czasem, gdy przyroda staje się nam szczególnie bliska. Nad wodę, do lasu, na wyjazd dalszy i bliższy - w każdej z tych sytuacji zabrane ze sobą takiego przewodnika jak "Przyroda polska" jest dobrą decyzją. 

Poręczny format sprawia, że zabierze ona niewiele miejsca, a będą po nią sięgać i starsi, i młodsi. Ci najmłodsi na razie pewnie przede wszystkim przestudiują ilustracje, pytając cóż to jest na nich przedstawione, ale z czasem i parę słów komentarza wysłuchają, zapytają o to, co też je dany okaz fauny, gdzie rośnie ta roślina. A starsi? Wiadomo, zgłębią wszelkie wiadomości, miło też będzie identyfikować widziane naocznie rośliny, napotkanie zwierzęta.

Można rzecz jasna przeczytać "Przyrodę polską" od deski do deski, ale warto korzystać z niej wyrywkowo, przestudiować raz jeszcze to, co interesuje nas szczególne, w poszukiwaniu jednoznacznych wskazówek do ustalenia, co to za ptak nam się pozwolił obserwować przeczytać o rozmaitych wróblowatych czy drapieżnych. 

To dobra pozycja dla osób rozpoczynających swą przygodę z przyrodą, bo notki są niedługie, znajdziemy tu to, co najistotniejsze: informacje o występowaniu, rozmiarach, wyglądzie. W części zatytułowanej "Biologia" w opisach tych umieszczone zostały wiadomości na temat rozmnażania się, zwyczajów godowych, rozwoju, fizjologii. 

Cennym uzupełnieniem tego przyrodniczego vademecum jest rozdział dotyczący ochrony gatunkowej. W tym właśnie celu powstały także parki narodowe, których w Polsce utworzono dwadzieścia trzy. Wakacyjne wyjazdy mogą być okazją do ich odwiedzenia - ich siedziby są wyposażone w multimedia różnego typu, ścieżki edukacyjne są świetnie przygotowana i coraz ciekawsze, zatem nawet dla najmłodszych będzie to miły sposób spędzenia czasu.

Taka "wyjazdowa" pozycja musi być solidnie wydana - i tak właśnie jest w przypadku "Przyrody polskiej" autorstwa Roberta Jacka Dzwonkowskiego - trwała, poręczna publikacja, z barwnymi, szczegółowymi ilustracjami, z klarownym tekstem zaspokoi głód wiedzy początkujących przyrodników. A może rozbudzi wielką pasję?:) 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Przyroda polska. Przewodnik"
Autor i ilustrator: Robert Jacek Dzwonkowski
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: miękka
Liczba stron: 278
Format: 14,5x21,5 cm
ISBN: 978-83-274-4895-8




Książkę można kupić w sklepie internetowym www.swiatksiazki.pl. Znajduje się tam cała, dostępna aktualnie oferta Wydawnictwa Olesiejuk, a rabaty bardzo często osiągają 30%. Książki zamówione przez sklep internetowy można bezpłatnie odbierać w sieci sklepów Księgarnie Świat Książki na terenie całej Polski.
Read On 0 komentarze

"Kolorowanka Natura Deyrolle. Art Anti-Stress" - zaproszenie do magicznego świata przyrody

13:00


Ta książka jest jak wehikuł czasu - przywodzi na myśl naukę w liceum, takim z tradycjami - w tym roku obchodziło 150-lecie istnienia. W sali biologicznej była katedra, przepastne szafy z preparatami, na olbrzymich parapetach stało mnóstwo kwiatów oraz klatka z dwiema świnkami morskimi. Kwiaty były też na stojakach, zatem wchodziło się tam jak do innego świata. A na ścianach wisiały podobne plansze. Może nawet i takie? Trudno stwierdzić jednoznacznie, jednak sporo lat minęło, poza tym raptem rok w tym budynku się mój rocznik uczył, bo kolejne trzy - aż tyle czasu trwał remont - spędziliśmy w zupełnie pozbawionym klimatu obiekcie. 

Niech Was nie zmyli zawarte w tytule słowo "kolorowanka"! Nawet jeśli nie jesteście fanami tego typu rozrywek, to koniecznie sięgnijcie po tę pozycję (poza tym natchnienie, by w tej materii podziałać może pojawić się niespodziewanie - i niewykluczone, że właśnie pod wpływem tych niezwykłych rysunków!). A publikacja ta zachwyca obrazami, które przywodzą myśl o dalekich podróżach, dawnych odkrywcach nieznanych zakątków, którzy pracowicie dokumentowali zdobyte wiadomości, by się nimi podzielić z innymi. Na kolorowych kartach umieszczone zostały plansze wydane niegdyś przez Deyrolle - barwne przedstawienia to niezwykła lekcja biologii - poznajemy gatunki zwierząt i roślin, kolejne etapy rozwoju, przekroje, podzielone na fragmenty i prezentujące się w całej okazałości obiekty zapraszają nas do zanurzenia się w pełen uroku świat przyrody. 

Jakże kusząca jest w taki sposób ukazywana flora i fauna! Dorodne owoce, piękne kwiaty, zwierzęta koegzystujące obok siebie na planszach obrazujących środowisko naturalne lub prezentujące swe profile ustawione w równe szeregi na ilustracjach ukazujących rozmaite gatunki. Zachwycają i budzą ciekawość - i to nie tylko te najsympatyczniejsze, zauroczą was nawet rośliny trujące i pasożyty czy bogactwo form żywych kryjących się w kropli wody... Objaśnienia na ilustracjach są w języku francuskim, nazwy gatunkowe po łacinie (i znów powrót do czasów licealnych,uczyliśmy się właśnie tych dwóch języków); nie zdziwię się, jeśli ktoś zapragnie je bliżej poznać, bo nazwy "papillons", "fosilles" czy "le coquelicot" brzmią uroczo.

No i wreszcie - samo sedno - kolorowanki! Piękne rysunki stworzone przez Chloé Fournier to nie odwzorowanie fragmentów planszy, ale twórcze przekształcanie, multiplikowanie, łączenie w całość pełną szczegółów, wypełniającą całą stronę obrazem przyrody w rozkwicie, w jej nieprzebranym bogactwie i różnorodności. Makowa czy dębowa mandala, plaża pełna morskich żyjątek, gąbkowy las z mnóstwem ryb, tygrys i słoń wśród morza kwiatów... Na stronie autorki znajdziemy wpis osoby, która stwierdza, że nigdy wcześniej nie widziała tak pięknej kolorowanki - i nie sposób się z tym nie zgodzić! 

Zachwyceni cieszymy się, że istniejące od 1831 roku wydawnictwo Deyrolle wciąż poszerza zakres swych działań: "publikuje informacje na temat zrównoważonego rozwoju oraz zagadnienia dotyczaące współczesnych wyzwań cywilizacyjnych", ale przede wszystkich - uwrażliwia nas na piękno i różnorodność natury. A ta niezwykła kolorowanka pozwala i nam stać się odkrywcami przyrody oraz twórcami naszych własnych jej wersji kolorystycznych;)

Dodam tylko, że Wydawnictwo Olesiejuk ma w swojej ofercie dwa wydania tej pozycji, różnią się one minimalnie rozmiarami, tańsze ma oprawę broszurową, to niniejsze - zintegrowaną. Obie w świetnej cenie możecie nabyć w księgarniach sieci Świat Książki (szczegóły poniżej). 

Polecam
Katarzyna










Autor, ilustrator: Chloé Fournier
Wydawnictwo: Olesiejuk
Liczba stron: 122
Format: 19,5x29,5 cm
ISBN: 978-83-274-4580-3



Książkę można kupić w sklepie internetowym www.swiatksiazki.pl. Znajduje się tam cała, dostępna aktualnie oferta Wydawnictwa Olesiejuk, a rabaty bardzo często osiągają 30%. Książki zamówione przez sklep internetowy można bezpłatnie odbierać w sieci sklepów Księgarnie Świat Książki na terenie całej Polski.
Read On 0 komentarze

"Pikotek chce być odkryty" - przeprawa przez puszczę w poszukiwaniu siebie;)

13:10


Można by powiedzieć, że autor wraca do korzeni;) - jeśli ktoś śledzi dokonania Tomasza Samojlika, to wie z pewnością, iż rozpoczynał on swoją twórczą karierę jako rysownik komiksów dla "Kuriera Podlaskiego" - i to już jako uczeń liceum ogólnokształcącego! Komiksowych publikacji nie brak w jego dorobku, ale ta opowieść ma dodatkowo szczególny format, który właśnie do gazetowych pasków nawiązuje - choć rzecz jasna w tym przypadku mamy do czynienia z megapaskiem;) 

Pierwszymi bohaterami uwiecznionymi przez Samojlika były... balony! Tę informację podaje Sebastian Frąckiewicz w artykule opublikowanym w czerwcowym numerze "Polityki", nie znamy naocznie tych dokonań twórcy "Pikotka", ale wszelkie kolejne postacie - już ze świata fauny - są nam bardzo, bardzo bliskie!:) Po ostatnich lekturach Tomasz Samojlik jest u nas "panem od Pompika";), zatem rozpoznanie dziewczyn tak właśnie brzmiało - "O, to książka pana od Pompika!":) 

Ale przecież nie tylko ten sympatyczny żubrzyk został tam sportretowany - pracujący w Instytucie Biologii Ssaków PAN w Białowieży doktor Tomasz Samojlik jest wielkim znawcą fauny tego terenu, więc przybliża ją najmłodszym z zapałem i w tak ciekawy sposób, że bez wahania możemy powiedzieć - rośnie młode pokolenie znawców przyrody! 

Nowa pozycja jest szczególna! U nas bardzo często Młodsza zasiada z słuszną liczbą książek i czyta, choć jej znajomość choćby liter jest nader ograniczona, a o ich łączeniu w wyrazy w ogóle nie ma mowy. Ale na podstawie wcześniejszych lektur, wyciągając esencję z ilustracji tworzy intrygujące opowieści. I nie wolno jej w tym przeszkadzać! Jeśli ktoś chciał kiedyś przerwać te czytelnicze seanse, spotykał się z tak głośnymi protestami, że zostało to już przyjęte do wiadomości: najmłodsi też mogą czytać i muszą mieć możliwość spokojnie przestudiować wszystkie przygotowane książki! I dla niej właśnie ta publikacja jest jakby stworzona: bo oprócz tytułu wewnątrz nie znajdziemy żadnych słów - a dzieje się tu dużo i swego rodzaju komunikatów jest mnóstwo, ale niebanalny sposób ich przedstawienia za pomocą rysunków/piktogramów sprawia, że przekaz doskonale jest zrozumiały. Kolejne fragmenty tej harmonijki dzieli krótki odstęp czasu, zatem w opowieść o zwierzętach wkracza narracyjność, emocje, pragnienia, marzenia, widzimy plany zwierząt, dostrzegamy ich problemy, szczęśliwe zrządzenia losu, sukcesy i kłopoty. 

Ukazane zwierzęta to fauna typowa dla puszczy - żubr, jelenie, niedźwiedzie, dziki, lis, borsuki, zające, kret, ptaki, owady... A wśród nich mała, czerwona istotka z dużymi uszami i jeszcze bardziej imponującym ogonem - wędruje przez las w poszukiwaniu... siebie! Nosi wdzięczne imię pikotek - być może niektórzy kojarzą to słowo z szydełkowymi wytworami zręcznych pasjonatek takich robótek - jak się okazuje: to homonim, bo jest jeszcze nasz mały poszukiwacz własnej tożsamości i swego odkrywcy. 

Obok śledzenia tytułowego działania, będziemy też świadkami poszukiwania jedzenia, schronienia, towarzyszki życia, członków licznej rodziny (mama zajęczyca), są tu pokazane zabiegi higieniczne i zabawa, rozterki związane z ustaleniem władcy puszczy... Tyle zdarzeń, a wszystko na dwudziestu czterech stronach - choć jednocześnie to prawie siedem metrów pasjonującej opowieści o życiu leśnych mieszkańców, którą - dla odmiany - mogą swoim rodzicom przybliżyć najmłodsi!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Pikotek chce być odkryty"
Autor, ilustrator: Tomasz Samojlik
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format: 23 x 25 cm
ISBN: 978-83-942952-8-8
Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *