facebook

Kobietnik - inna bajka

Elf - dla tych, którzy mają kota na punkcie psa;)

23:40


Wcześniej psy widziałam jakoś tak mimochodem;) Właściwie istniały jako męczące, głośne, mało delikatne stworzenia. Do tego stopnia nie zwracaliśmy (bo i tata dziewczynek również;)) uwagi na psy, że nawet nie zarejestrowaliśmy, iż wujek ma psa takiej rasy, jak nasza Lunka, od pojawienia się której w naszym domu zmieniło się wszystko:) Teraz dostrzegamy każdego psa - zwłaszcza gdy idziemy z naszą pupilką, żaden psi okaz nie umyka naszej uwadze. I wreszcie widzimy, jak fajne i urocze są to zwierzęta, jak niezwykłe relacje wiążą je ze swoimi opiekunami, ile mądrości jest w psich łebkach;)!

Niegdyś zapewne nie zrozumiałabym zachwytów nad czworonogiem, ale gdy nasza rodzina powiększyła się o Lunkę, optyka zmieniła się o 180 stopni! No właśnie - rodzina, bo pies to nie zabawka, stróż, chwilowy kaprys, jeśli decydujemy się na stworzenie domu dla niego, to decyzja ta nas zobowiązuje do troski o podopiecznego. Jak ważne i poważne to zadanie, przekonamy się czytając książki o przygodach Elfa. A żeby nie było tak bardzo serio, to oczywiście dowiemy się też, ile radości daje nam taki psi przyjaciel, jak wiele dobrego może wyniknąć z obecności psa przy naszym boku! 

Sięgając po te książki nie poznacie ze szczegółami sami początków znajomości Dużego, Małego i Elfa - ta historia rozpoczęta została bowiem w części noszącej tytuł "Sposób na Elfa", kontynuowana w tomie "Elfie, gdzie jesteś?". Ale historię te poznajemy "z grubsza", w pewnym zarysie - bohaterowie przypominają fakty opisane we wcześniejszych pozycjach, więc zapewniamy, że te dwie części czytało się nam bardzo miło i bez poczucia dezorientacji, choć rzecz jasna bardzo nas zaciekawiły i te inne przygody, zatem mamy nadzieję i je poznać!

A dzieje się w tych książkach bardzo wiele! Jeśli dorośli pamiętają francuską komedię kryminalną "Pechowiec", to Elf przywodzi na myśl przyciągającego nieszczęścia urzędnika - choć - w pewnym sensie - à rebours, bo taki odważny, pomysłowy i z wielkim uporem realizujący swe plany pies jest pożądany w każdej sytuacji. I nawet z największych tarapatów potrafi wyjść z tarczą!;) Ba, okazuje się, że Elf ratuje swoich opiekunów, pomaga w wykryciu i ujęciu rozmaitych przestępców, odnajduje cenne ślady i wartościowe przedmioty... Pies na medal! A do tego tak przyjazny - dla dobrych ludzi, których rozpoznaje bezbłędnie dzięki węchowi i intuicji;) 

Obie książki to sensacyjne historie dla młodych odbiorców - tytułowy "skarb wuja Leona" to niezwykle cenny spadek, ale by go otrzymać, trzeba odnaleźć pewną skrzyneczkę skrywającą drogocenności... Ma na to ochotę spore grono osób, a czasu pomysłowy krewny pani Małgorzaty, bibliotekarki goszczącej Dużego - pisarza w związku z cyklem spotkań z młodymi czytelnikami, dał bardzo niewiele... Ale obecność takiego psa i jego właścicieli, którzy również nie lubią siedzieć z założonymi rękami, zwłaszcza gdy przyjaciele potrzebują wsparcia, sprawia, że szczęśliwy finał nie jest tylko marzeniem;) Zresztą "wszechmogący" Elf dowiódł tego już wcześniej, podczas pobytu nad morzem. Tu seria kradzieży - i to nawet tak nietypowych jak zniknięcie pensjonatu! - sprawiła, że trójka przybyszy z Wrocławia musiała nieco zmienić swe urlopowe plany i wziąć czynny udział w ujęciu amatorów cudzych dóbr. 

Niewielka rodzina składająca się z ojca, syna i ich psa to niezwykłe trio - wspaniale się dogadują, świetnie rozumieją, czytają sobie w myślach. Każdy troszczy się o pozostałych, zatem to ciepła, sympatyczna lektura, a z drugiej strony nie pozbawiona sporej dawki dobrego humoru,  bohaterowie świetnie się znają, mają mnóstwo zabawnych wspomnień, a ich poczucie humoru sprawia, że i my doskonale się bawimy czytając o ich relacjach i przygodach. Duża w tym zasługa pomysłu, by oddać głos czworonogowi;) Mamy okazję obserwować zdarzenia z dwóch punktów widzenia - przedstawia je Duży, a genialnie uzupełnia... Elf! Fragmenty, w których to jemu zostaje oddany głos, są niezwykle pogodne, bawią psim pojmowaniem naszych ludzkich spraw, ale też pokazują, jak ważni jesteśmy my, właściciele, dla naszych podopiecznych... 

Marcin Pałasz chce nie tylko bawić i dostarczać rozrywki. Książki mają walory dydaktyczne, bo autor przemyca mnóstwo treści dotyczących opieki nad psem. Rozmaite codzienne zdarzenia pokazują, czym jest odpowiedzialność za zwierzę, jak wiele spraw musimy zaplanować, o czym pamiętać, o co zadbać, by nasz pupil był zdrowy, szczęśliwy, by nie narazić go na stresujące czy groźne sytuacje. Podane w formie krótkich informacji będących komentarzem do wydarzeń z pewnością są dobrą lekcją dla obecnych lub przyszłych właściciel czworonogów. 

Świetne, ciekawe, wciągające, a jednocześnie ciepłe i krzepiące lektury!
Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Elf wszechmogący", "Elf i skarb wuja Leona"
Autor: Marcin Pałasz
Ilustrator: Katarzyna Kołodziej
Wydawnictwo: Literatura
Oprawa: twarda
Liczba stron: 176, 160
Format: 15x21 cm
ISBN: 978-83-7672-487-4, 978-83-7672-488-1
Read On 0 komentarze

"Wędrowne ptaki" - zasiać ziarno nadziei i tolerancji

13:00


"Taka piękna książka, ale bardzo krótka" - oceniła Starsza, gdy skończyłyśmy lekturę. Tak właśnie jest z niektórymi pozycjami - chciałoby się, by były to "niekończące się" książki; na pociechę pozostaje rzecz jasna możliwość ponownego sięgnięcia po nie, zanurzenia się po raz kolejny w świat nieco magiczny, poetyki, symboliczny, przeżycie tych uczuć, które towarzyszyły nam przy poznawaniu opowieści o ludziach-wędrownych ptakach...

Poruszony przez autora temat jest uniwersalny, a obecnie - nader aktualny. "Obcy", przybysze przyjeżdżający do innego kraju, osiedlający się na czas jakiś - czasem na dłużej, z opcją "na zawsze", szukający swego nowego miejsca lub chcących po prostu nieco zarobić, są przyjmowani bardzo różnie... Nierzadko i wrogo, normą jest chłodny dystans, pozytywne emocje rzadko się zdarzają - ale jednak! 

Łukasz jest zafascynowany Wędrownymi Ptakami (zastosuję taką pisownię, bo rzecz dotyczy przybyszy, którzy na chwilę osiedlili się w miasteczku), ciekawi ich odmienność, barwność, umiejętność radzenia sobie w niełatwych warunkach, hart ducha i pogoda ducha - które zachowują pomimo przeciwności losu. To grupa teatralna, a może cyrkowa, a może jedynie strudzeni pielgrzymi, których ubrania - zapewne czasem przypadkowe, łatane i naprawiane sugerują artystyczne talenty ujawniające się choćby w wolnych chwilach, by umilić czas wspólnym śpiewaniem, zabawą, odrywającą myśli od prozy egzystencji...

Tak jak ptasi odpowiednicy, od których wzięli nazwę, przybysze pojawiają się wiosną, a gdy liście zaczynają żółknąć, robi się chłodniej. Ale w ich przypadku to nie jest zew natury, to konieczność - nie są "u siebie", nie są mile widziani, tolerowani przez jakiś czas, właśnie jako tymczasowi goście, zdecydowanie mniej chętnie jako potencjalni sąsiedzi... Czy może być inaczej? To trudne, przykre, bolesne i niezrozumiałe - wszak każdy człowiek ma takie same uczucia, pragnienia, każdy z nas marzy o odnalezieniu swego miejsca, o nawiązania przyjaźni, realizowaniu swoich pasji. Rozwój wydarzeń daje nadzieję na to, że bycie obcym to nie piętno na całe życie...

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 










"Wędrowne ptaki"
Autor: Michael Roher
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 21 x 28,6 cm
ISBN: 978-83-8097-099-1




Read On 0 komentarze

"Kim i Ktoś z Nikim" - przyjaźń ma megamoc!:)

23:20


Nieco enigmatyczny tytuł tej książki to zapowiedź doskonałej zabawy, jakiej dostarczy lektura. Nie przypadkiem wyrazy zapisane są wielkimi literami - to nie zaimki, ale takie oryginalne imiona! A jako że są to imiona znaczące, to dialog bohaterów przeradza się w radosne przekomarzanie, zabawę słowami, są tak lubiane przez najmłodszych sekrety (Młodsza wciąż czyni nam przeróżne wyznania i cieszy się, że mamy wspólną tajemnicę, czasem łączącą wszystkich członków rodziny;)). 

Otwierając tę książkę wkraczamy do świata, który rządzi się prawami zrozumiałymi dla najmłodszych, jak dla nich skrojonego - tu zdarzyć się może wszystko, każdy pomysł da się zrealizować, nie ma przeszkód nie do pokonania, króluje fantazja, żywiołowość, działanie, kreatywność. 

Hasłem tej lektury mogłoby być "odkrywanie" - Kim, sympatyczna dziewczynka w sukience w wielkie grochy, otwiera skrzypiące drzwi... Co z nimi znajdzie? Ach, w tym wypadku trafniejsze będzie pytanie: "Kogo spotka?" Tajemnica budzi ciekawość, ale może też wielkie znaczenie ma determinacja dziewczynki, fakt, iż nie zraża się brakiem otwartości interlokutora. Znakomicie odnajduje się w tej sytuacji, podejmuje grę, pyta i odpowiada, nakłania i ośmiela - i jakie skuteczne okazuje się to działanie!

Kim, Ktoś i Nikt przekonują się czy też utwierdzają w przekonaniu, że przyjaźń jest sprawą bezcenną, niezwykle ważną, taką, która potrafi zmienić... niemal wszystko! Czytając tę opowieść upewniamy się, że tak właśnie jest - przecież w przypadku bohaterów tak właśnie się stało!

Przyjaźń to taka budująca siła, okazja do przekroczenia siebie, doświadczenia czegoś odmiennego, bycie przyjacielem procentuje - jesteśmy dla innych, ale też my sami z tej sytuacji korzystamy. Zresztą - wiele pozytywnych emocji wypływa z tej lektury i jeszcze wiele przemyśleń pojawi się w Waszych rozmowach w trakcie czytania, po skończeniu tej historii. 

Do takiej refleksji zachęca także autorka - na końcu książki znajdziecie propozycję podzielenie się swoimi odczuciami i myślami odnośnie Waszych przyjaciół. I to niebezinteresownie;) - dzięki wysłaniu swej pracy możecie - jako laureaci konkursu - stać się posiadaczami pracy autorstwa pani Jolanty Marcolli. 

Nie sposób nie wspomnieć o ilustracjach - są magnetyzujące! Pełne detali, niebanalnych przedstawień, są jakby odzwierciedleniem śmiałych marzeń i pomysłów najmłodszych. Nasycone kolory, barwne plamy, które dają początek niezwykłym formom. Oryginalny pomysł wyróżnia tę pozycję i sprawia, że świat przedstawiony przyciąga, skupia uwagę, zapada w pamięć.

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 










"Kim i Ktoś z Nikim"
Autor i ilustrator: Jolanta Marcolla
Wydawnictwo Jedyne Takie 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 20x23 cm
ISBN: 978-83-942785-1-9



Read On 0 komentarze

"Czytam sobie" - lektura plus wiedza

23:30


Od pięciu lat pozycje z serii "Czytam sobie" zachęcają najmłodszych do pokochania lektur, do sięgania po nie, przeżywania wraz z bohaterami ich przygód i emocji, do podróży w czasie, w przestrzeni, wcielenia się w kogoś innego dzięki słowu pisanemu;)

Nie da się nie czytać! Bogactwo tematów zaciekawia, inspiruje, intryguje. Wielbiciele frapującej fabuły znajdą mnóstwo świetnych propozycji, a niejednokrotnie "przy okazji" książki te dostarczają sporej porcji wiedzy. Podana niebanalnie zostaje w głowie na dłużej.

Tak właśnie jest w przypadku najnowszych tytułów. Oba spodobały się nam bardzo - "Cuda z mleka" zaciekawiły pomysłem podróży do wnętrza bidonu, a właściwie do... środka mleka;) Dziewczyny słuchały z wielką uwagą, pytań nie było zbyt wiele, bo trzeba przyznać, że autorka (lubiana przez nas bardzo za wyjaśnienie sekretu ginących skarpetek;)) pisze prosto, obrazowo, ciekawie. Wprawdzie nieco zdziwił mnie opis cytoplazmy, ale córki nie zgłaszały zastrzeżeń;) Dobre i złe bakterie to konik Młodszej, zatem "Cuda z mleka" są lekturą na czasie!

Życie wielkiego wynalazcy to z kolei wymarzona pozycja dla Starszej. Wprawdzie samodzielne czytanie chwilę jej zajęło, ale jaka była usatysfakcjonowana, gdy skończyła tę książkę. Przyznam, że i mnie zaciekawiła. I wyznam ze wstydem, iż miałam blade pojęcie o Edisonie... Kiedyś coś tam z pewnością człowiek na lekcjach usłyszał, ale jakoś nam, starszakom tylko żarówka się zapamiętała;), co do której okazało się, iż udoskonalił ją Edison, a prócz tego opatentował mnóstwo praktycznych, użytecznych wynalazków, całe życie działał, eksperymentował, poświęcał spore sumy na dalsze innowacje. 

Koleje życia Thomasa Alvy Edisona fascynują - realia życia ponad półtora wieku temu są zaskakujące dla młodych czytelników, ale jeszcze bardziej intryguje sam wynalazca - genialny samouk, pracowity i sumienny geniusz, niestrudzony innowator, pomysłowy i pełen pasji człowiek. Świetna, ciekawa, inspirująca pozycja - co zresztą podkreśla autorka, zachęcając młodych czytelników do pójścia w ślady jej bohatera. Nowe hasło promocyjne serii brzmi: "Czytam sobie! Mogę być, kim chcę!" - i jest wspaniałą zachętą do lekturowych wypraw w światy dotąd nieznane, intrygujące, otwierające przed najmłodszymi nowe horyzonty i ciekawą przyszłość. Zresztą - sprawdźcie sami i dajcie się przekonać, że czytanie warto uczynić swym hobby: https://youtu.be/AmVURL9MP50

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki









"Cuda z mleka. Pankracy i Tatarak na tropie bakterii"
Autor: Justyna Bednarek
Ilustrator: Marzka Dobrowolska
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 48
Format: 14,5x18,5 cm
ISBN: 9788328122352
 
"Edison. O wielkim wynalazcy"
Autor: Ewa Nowak
Ilustrator: Agata Kopff
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 64
Format: 14,5x18,5 cm
ISBN: 9788328123335

Read On 0 komentarze

"Mgnienie oka" - wielkiego artysty portret niecodzienny

20:05


Pięknym pomysłem Wydawnictwa Muchomor jest upamiętnienie osób związanych z Gdańskiem. Serię "Gdańscy Artyści" otwiera opowieść o Danielu Chodowieckim. Nie każdy z pewnością zetknął się z tym nazwiskiem, a lektura książki przekonuje, iż warto je poznać - i to ze względu na dokonania artysty, ale też i z powodu poglądów, przemyśleń, jego filozofii życiowej. 

Autorka - Anna Czerwińska-Rydel, ma na swoim koncie wiele książek-biografii, przybliżających młodym czytelnikom wybitne postaci ze świata sztuki, nauki, kultury. Bardzo podoba się nam sposób, w jaki przedstawia swoich bohaterów. Nawet w przypadku tak ciekawych osób banalnie ujęty życiorys mógłby znużyć odbiorcę, zwłaszcza młodego, zatem by uniknąć takiej sytuacji, autorka zaskakuje rozwiązaniem fabularnym, punktem widzenia, rozłożeniem akcentów, pomysłem na przedstawienie istotnych faktów tak, by zapadły w pamięć, ale jednocześnie dały nam poczucie bliskości z opisywaną postacią. 

Daniel Mikołaj Chodowiecki to żyjący w osiemnastym wieku ilustrator książek. Jego prace znalazły się w wydaniach wielkich dzieł tamtej epoki - "Don Kichocie", "Kandydzie", "Cierpieniach młodego Wertera". Doceniany i uwielbiany przez mu współczesnych, był wicedyrektorem, a potem dyrektorem Królewskiej Pruskiej Akademii Sztuk w Berlinie. 

Jego dzieje poznajemy dzięki podróży z Berlina, w którym mieszka od trzydziestu lat, do rodzinnego Gdańska. Po tak długiej nieobecności artysta pragnie odwiedzić matkę, a z wyprawą tą wiążą się nadzieje i obawy, tęsknota i wyrzuty sumienia, że tak długo zwlekał - aż wręcz zatarł mu się w pamięci obraz matki... Jeśli i my będziemy zdumieni, to przebieg zdarzeń sytuację tę rozjaśni - spora rodzina, wiele zamówień, praca w charakterze kupca godzona z artystycznymi działaniami, studia poszerzające umiejętności w tworzeniu akwafort, a wreszcie i nie tak prosta do pokonania droga tłumaczą w pewnym stopniu tę kwestię.

Teraz jednak - na początku czerwca 1773 roku, Chodowiecki rusza w drogę. Jedzie sam, konno, wiezie portret swojej rodziny, obiecuje najstarszemu synowi tworzyć w trakcie podróży rysunki, by w ten sposób przekazać swe doznania, doświadczenia. A jako że jest człowiekiem wrażliwym, spostrzegawczym, nieobojętnym na losy ludzi, dostrzegającym więcej, to ten artystyczny pamiętnik z peregrynacji do rodzinnego miasta jest ciekawym obrazem ludzi, miejsc, zdarzeń, zwyczajów. 

Wiele przeróżnych zdarzeń stanie się udziałem artysty, a jego komentarze, myśli, doznania przekonują nas, że to nie tylko wybitny rysownik, ale i wyjątkowy człowiek. Poruszająca opowieść może jedynie sprawić zawód swą długością - chciałoby się jeszcze ją czytać, ale wiadomo, że nad tym aspektem zaważyła też dostępność materiałów źródłowych, koncepcja tej historii. 

Sięgając po tę książkę możemy od razu przekonać się, jak wielkim twórcą był Daniel Mikołaj Chodowiecki, gdyż ilustracje w niej się znajdujące to właśnie jego prace. Ciekawa pozycja i obiecujący początek serii - z całą pewnością godnej uwagi i poznania.

Polecam
Katarzyna



+





"Mgnienie oka"
Autor: Anna Czerwińska-Rydel
Wydawnictwo: Muchomor
Oprawa: twarda
Liczba stron: 72
Format: 16 x 21,5cm
ISBN:  978-83-65650-02-3



Read On 1 komentarze

"24 godziny. Co się dzieje w porcie?" - wyszukiwanka tętniąca życiem i pełna niespodzianek:)

23:30


Odległe porty pobudzają wyobraźnię także dorosłych marzycieli;) Najmłodsi może nie do końca czy też nie w pełni zdają sobie sprawę, cóż takiego się w porcie dziać może - i to przez cały dzień, bo to wszak nie biuro czynne od ósmej do czwartej po południu, ale miejsce tętniące życiem, gwarne, pełne krzątaniny, często bez względu na porę dnia! By zaradzić tej "niewiedzy", sięgnijcie po piękną pozycję autorstwa Britty Teckentrup! 

Nazwisko autorki nie jest zapewne obce wielbicielom ciekawych książek dla najmłodszych - to dzięki niej maluchy mogły ćwiczyć swą spostrzegawczość, szukając niepasujących zwierzątek ("Kto do pary?", "Coś tu nie gra?"), tym razem także ta umiejętność może być szlifowana, bo "24 godziny. Co się dzieje w porcie?" to niebanalna wyszukiwanka w ciekawej lokalizacji sytuująca szerokie grono bohaterów.

Poprzednie dwa tytuły, które ukazały się na polskim rynku sugerowałyby, że autorka jest wielbicielką fauny, a niniejszy tylko tę teorię potwierdza, bo próżno na kartach książki szukać przedstawicieli homo sapiens - mamy "za to" mnóstwo gatunków sympatycznych zwierzaków poddanych antropomorfizacji - są ptaki, ssaki, a z racji umiejscowienia zdarzeń mamy też i wszelakie morskie stworzenia, choć te oczywiście w ich "naturalnej" roli.

Główni bohaterowie to zajęcza familia - rodzice, pociechy (Miłka i Maksio) oraz Babcia Długoucha. Na plan pierwszy wysuwa się także Borys Borsuk (w oryginale Dietrich Dachs;)) - dodajmy, że to w pewnym sensie symboliczne "wysunięcie", gdyż owego osobnika wcale nie tak łatwo jest zlokalizować! Wszystkie postacie znajdziemy na końcu książki - okaże się zatem, że sporo gatunków się nam zaprezentuje, a ich imiona zapadają w pamięć dzięki powtarzalności głosek: spotkamy zatem Żelisława Żółwia, Kaja Kajaka, Teobalda Tygrysa, Dźwigowego Dzidka, zdarzyć się może, że odszukać własne imię (Katarzyna Kaczka;)). Możecie wybrać ulubionego bohatera i śledzić go na kolejnych stronach, potem wybór ten zmienić - a liczba postaci sprawia, że długo będziemy z zaciekawieniem studiować ilustracje i wyszukiwać postaci. 

Dzień w porcie zaczyna się o siódmej rano, kończy - bardzo późno w nocy. Jesteśmy świadkami przybijania rozmaitych jednostek do nabrzeża, wypływania ich w morze, wiele osób tu pracuje, sporo pojawia się, bo ciekawi ich to, co się tu dzieje. Jest i muzeum - na pirackim statku, platforma wiertnicza, prom, łódź podwodna... Zmienia się pogoda - tylko bohaterowie niestrudzenie poznają tajemnice portu;) I nie dziwimy im się wcale - tyle się tu dzieje! 

Barwne ilustracje i wierne odzwierciedlenie infrastruktury portu, rozmaitych jednostek pływających to niewątpliwie atuty tej publikacji. Polubią ją miłośnicy zwierząt, kociarze;) - bo i taki akcent tu znajdziemy. Dzięki tej książce nawet nie mieszkający nad morzem będą doskonale zorientowani, co też ciekawego dzieje się w porcie!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








 "24 godziny. Co się dzieje w porcie?"
Autor: Britta Teckentrup
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 16
Format: 25,6 x 33,5 cm
ISBN: 978-83-8097-077-9



Read On 0 komentarze

"Moje bajeczki o Annie i Elsie" - magiczne opowieści dla najmłodszych

19:40


Animacja "Kraina lodu" podobała się osobom chyba ze wszystkich przedziałów wiekowych;) Do kina wybrałam się ze Starszą, która wówczas miała niespełna pięć lat - obie wyszłyśmy zachwycone, ale zgodnie uznałyśmy, że Młodsza (wówczas trzylatka) jeszcze chwilę musi poczekać, bo i film dość długi, i pewne treści zbyt trudne "dla maluchów". 

Ale i takie brzdące mogą z przyjemnością posłuchać opowieści zebranych w książce "Moje bajeczki o Annie i Elsie"! Osiem sympatycznych historii przybliża przygody tytułowych bohaterek, ale nie tylko - spotkamy tu także ich przyjaciół - Kristoffa z nieodłącznym reniferem Svenem i trolle będące przybraną rodziną chłopca, wesołego bałwanka Olafa, rodziców Anny i Elsy... 

Pamiętacie zapewne, że siostry poznajemy jako małe dziewczynki. Kolejne zdarzenia ukazane w filmie przenoszą nas do chwil, gdy są już dorosłe. Podobnie jest w przypadku tych opowiadań - towarzyszymy kilkuletnim bohaterkom w świętowaniu piątych urodzin Anny, swoje święto obchodzi także mały Kristoff. Dziewczynki doskonale bawią się w pałacu, dzięki magicznym umiejętnościom Elsy, a kolejne pięć opowiadań rozgrywa się kilkanaście lat później. Jednak i w tym przypadku nastrój jest pogodny, radosny, akcja obfituje w zabawne zdarzenia i zmierza do szczęśliwego finału. 

Opowiadania pokazują nam siłę przyjaźni, wagę rodzinnych więzi, to jak niezwykle cenne jest oparcie, jakie dają nam bliscy. Mali odbiorcy poznają smak uczciwej rywalizacji, przekonają się, że warto umieć docenić osiągnięcia innych. Kilka historii związanych jest ze świętowaniem rocznicy urodziny - i tu najważniejsze okazują się być nie prezenty, ale pamięć najbliższych, przygotowanie niespodzianki z myślą o drogiej sercu osobie, wspólne spędzenie czasu. Anna musi na dzień zastąpić siostrę w roli władczyni Arendelle i po tym doświadczeniu docenia pracę siostry, jej wszechstronność, umiejętność radzenia sobie w każdej sytuacji.

Książka adresowana do młodych odbiorców zachwyca także formą - mnogość ilustracji bawi, ciekawi, zajmuje. Przyznam, że dość długo jeździła ona z nami autem, a Młodsza oglądała ją z zainteresowaniem i tworzyła własne historie. Publikacja świetnie się nadaje do zabierania ze sobą, bo ma "poręczny" rozmiar, niegrubą oprawę, a niedługie opowiadania można przeczytać czekając na wizytę u lekarza (sprawdzone:)).

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki











"Moje bajeczki o Annie i Elsie"
Autor: praca zbiorowa
Ilustrator: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Format:  16x16 cm
ISBN: 978-83-281-2238-3



Read On 0 komentarze

"Anna i Elsa. Puchar Arendelle" - emocjonująca przygoda ulubionych bohaterek

23:38


Filmowa opowieść o Annie i Elsie podbiła serca tak szerokiego grona odbiorców, że aż dziwi fakt, iż nie pojawiła się jej kontynuacja...;) "Za to" fani mogą bawić się oglądając krótki film o urodzinach młodszej z sióstr ("Gorączka lodu") oraz zagłębić się w liczne lektury kontynuujące wątki rozpoczęte w animacji czy przedstawiające nowe, emocjonujące przygody dziewcząt. 

Niniejsza pozycja to ukłon w stronę nieco starszych fanek, które z przyjemnością zagłębią się w perypetie związane z wyścigiem zaprzęgów o Puchar Arendelle. Po raz pierwszy udział w zmaganiach weźmie kobieca drużyna gospodarzy, a w jej skład wchodzi królowa Elsa i księżniczka Anna! Dziewczęta przygotowywały się z wielkim poświęceniem i samozaparciem. Ale zwycięstwo w konkursie jest marzeniem każdej z pięciu załóg, każda z nich startuje z myślą o chwili, gdy na mecie wymarzone trofeum można będzie z dumą wznieść w górę...

Drużyny różnią się nastawieniem, techniką, doświadczeniem, nawet różne zwierzęta ciągną sanie zawodników. To naturalne, że między zawodnikami czuć ducha rywalizacji, choć nie tylko... Czy upragniona nagroda może przesłonić inne sprawy? Czy niesympatyczni i nieco zarozumiali przedstawiciele Weselton mogą liczyć na pomoc, gdy popadną w prawdziwe tarapaty? 

Zapewne domyślacie się, że bohaterki znane z kultowej animacji nie pozostaną obojętne na los innych, a dzięki niezwykłym umiejętnościom starszej z sióstr zagrożenie związane z przedzieraniem się przez górski, zimowy krajobraz zostanie zażegnane... 

Piękna opowieść o empatii i przyjaźni, o odpowiedzialności i umiejętności dokonywania trafnych wyborów, co w życiu jest ważne, co liczy się najbardziej przykuwa uwagę od pierwszej do ostatniej strony. Kolejne rozdziały połykałyśmy, a Starsza cieszyła się, że "nie ma aż tak dużo ilustracji";), bo wiadomo, że kontemplowanie ich zawsze spowalnia nieco tempo czytania, zatem choć ciekawe i miłe dla oka, w tym przypadku nie były aż tak niezbędne;)

Historia wyścigu drużyn uczy młodych odbiorców umiejętności rezygnacji z ambicji w imię wyższych celów. To z pewnością nieco "na wyrost" przekaz, ale z drugiej strony - istotny, bardzo mądry, warty przemyślenia. 

Młodym odbiorcom na pewno spodoba się wydanie - piękna, srebrzysta okładka, lakier wybiórczy, ulubione bohaterki w charakterystycznych strojach. A gdy zerkną na tył książki, okaże się, że książek o przygodach Anny i Elsy jest o wiele więcej!:) Warto na pewno poznać inne pozycje wchodzące w skład tej serii, by przeżyć takie pozytywne emocje, doświadczyć za pośrednictwem lektury bogactwa uczuć w zimowym krajobrazie (bardzo a propos, bo dziś wiele osób ucieszył poranny śnieg, a niektóre nawet pewnie skorzystały z tej pogodowej niespodzianki i urządziły bitwę na śnieżki;)).

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 








"Anna i Elsa. Puchar Arendelle"
Autor: Erica David
Ilustrator: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Format:  13,3x20,4 cm
ISBN: 978-83-281-2242-0


Read On 0 komentarze

Basia jest najlepsza na wszystko!:) ;)

23:00


Basia radzi sobie doskonale w każdej sytuacji - a nawet, jeśli pojawiają się jakieś kłopoty, to zdecydowanie przejściowe i sympatyczna bohaterka zawsze wychodzi obronną ręką. Problemy bywają różne - takie codzienne, najbardziej frustrujące najmłodszych (jak deszcz psujący plany spaceru do parku czy uszkodzenie jednej karty z kolekcji brata), ale też poważniejsze, a nawet bardzo serio - jak właśnie w przypadku opowieści o przyjacielu Basi - Titim. 

Chłopiec pochodzi z Haiti, a choć jest kilkulatkiem, to bagaż jego doświadczeń jest przygniatający - przeżył  prawdziwą tragedię, wie, co to poczucie bezsilności, zagrożenie życia. Ma nadzieję, że teraz rozpocznie się jego nowe życie, zatem mimo onieśmielenia, mimo że jeszcze nie w pełni poznał język, kulturę nowej ojczyzny, cieszy się z nowych przyjaźni, drobnych i wielkich spraw, które go co dzień spotykają. Ale nie każde spotkanie jest równie miłe, nie wszystkie osoby są tak otwarte jak koleżanki z przedszkola - Basia, Anielka czy ich bliscy... 

Miły spacer w piękny dzień niespodziewanie przeradza się w smutne doświadczenie, a to za sprawą przypadkowo spotkanego starszego pana, który bezpardonowo wykrzykuje, co myśli o obcokrajowcach... Zapewne domyślacie, nie są to miłe słowa. Jak to bywa w takich sytuacjach, mężczyzna oskarża przybyszy, zarzuca im wszelkie możliwe wady i przewinienia. Co gorsze, gdy jego "przeciwnikiem" jest mały chłopczyk i jego mama, pozwala sobie być bardzo niemiły... To spotkanie psuje humor, ale i zapada w pamięć, przykre słowa są jak gorzkie ziarno, które kiełkuje, mąci spokój, przeraża, każe bać się kolejnych interakcji z obcymi... Titi ma wokół siebie wiele sympatycznych, pełnych empatii, serdecznych osób, ale nie tak łatwo będzie zatrzeć w pamięć te słowa. Czy się uda? Jak przekreślić bezmyślne uwagi wrogo nastawionego starszego pana? Nowy tytuł opowiadający o przeżyciach, doświadczeniach przyjaciół Basi porusza arcyważny temat, aktualny, nieraz poruszany w mediach, w rozmowach. Dzieci w przedszkolach, szkołach spotykają osoby innej narodowości, warto zatem wyrobić właściwą optykę, dostrzec człowieka mającego takie same potrzeby, prawa, marzenia...

Niektóre opowieści o przygodach Basi dotyczą nowych doświadczeń małej bohaterki - wspólna rodzinna wyprawa na plac zabaw, świętowanie urodzin w muzeum, wyjazd do lasu - to wszystko okazje, by odkryć coś nowego, miło spędzić czas w gronie rodziny, przyjaciół, czegoś się dowiedzieć, nauczyć. Podobnie rzecz się ma w przypadku nowego tytuły - "Basia i biblioteka". 

Dziewczynka wraz z innymi przedszkolakami wybiera się do biblioteki ze szczególnej okazji - tego dnia z młodymi czytelnikami - a może jeszcze "słuchaczami' - zatem można użyć słowa "odbiorcami" ma się spotkać uwielbiana przez najmłodszych autorka książek. Pani Róża nie tylko pisze w sposób doskonale trafiający w gust dzieci, jest także sympatyczną, bezpośrednią osobą, ma mnóstwo pomysłów, jak zaciekawić, rozbawić, skłonić do twórczego działania. Dzięki temu - nawet jeśli znaleźli się w tym gronie jacyś mniej zagorzali entuzjaści książek, po spotkaniu na pewno ich zapatrywanie na nie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni! 

Tytuł ten pokazuje, że biblioteka to nie tylko książki, obowiązkowe lektury do przeczytania na lekcje polskiego, terminy, kary, setki stron zadrukowanych maczkiem... W większości bibliotek oddział dla najmłodszych to kolorowe i zachęcające do odwiedzin miejsce! Sporo się tam dzieje - zwłaszcza w czasie ferii zimowych, choć nie tylko - "Noc bibliotek", akcja "Przeczytaj i obejrzyj", "Bajkowe spotkania", zabawy literacko-plastyczne, językowe, rozwijające kreatywność... - to garść propozycji "naszej" biblioteki. Warto tu bywać, warto pokochać książki! Na pewno niesamowitym wabikiem są takie sympatyczne wizyty twórców takich jak pani Róża Marcinek (ze sprawdzonych źródeł wiemy, że sama Autorka z tak wielkim zaangażowaniem i sercem prowadzi warsztaty z najmłodszymi, tak ciekawie opowiada o swoich bohaterach, tak aktorsko prezentuje fragmenty swoich książek), czekamy na nie tu, na rubieżach;)! 

Jakie są nowe "Basie"? Tradycyjnie - niezawodne w przybliżaniu ważnych spraw najmłodszych, ciekawe, angażujące młodych odbiorców, mądre. My, mimo coraz bardziej zaawansowanego wieku;), wciąż jesteśmy wiernymi odbiorczyniami i gwarantujemy, że nie zamierzamy wyrastać z tych lektur!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki













"Basia i przyjaciele. Titi", "Basia i biblioteka"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format:  21x25 cm
ISBN: 9788328123052, 9788328121980


Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Dwór" (Widnokrąg)
- "Proszę słonia" (Wilga)




Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *