facebook

Kobietnik - inna bajka

Calvin i Hobbes - fajerwerki humoru i niebanalne pomysły

23:05



Calvin to chyba typowy chłopiec - "chyba", bo wiadomo - my na co dzień dziewczyny mamy pod ręką. Zatem może lepiej napisać to taki "stereotypowy" chłopiec: każdy ryzykowny pomysł, który wpadnie mu do głowy, na pewno zostanie zrealizowany; snuje karkołomne plany dotyczące zmian we wszechświecie, zakłada "bandę", cóż z tego, że dwuosobową, wszak na jej czele stoi "najwyższy władca i dyktator na wieki Calvin";) Poza tym nie pała miłością do szkoły, a matematyka to jego największa zmora. No i nie cierpi dziewczyn! Apeluje także do rodziców o zmniejszenie częstotliwości kąpieli, ale są one wprost niezbędne, zatem na tym tle pojawiają się zatargi. No i wreszcie uwielbia dinozaury, marzy o podróżach międzygalaktycznych. A nawet łączy te dwie pasje w jedno! Czasem także wciela się w wyobraźni w rozmaite postacie, choćby prywatnego detektywa. 

To, co nietypowe, to brak sukcesów na niwie sportowej, choć Calvin angażuje się bez reszty w gry i ćwiczenia... No i jeszcze ma wyjątkowego przyjaciela! Tygrys Hobbes towarzyszy mu w sportowych rozgrywkach, razem spędzają wolny czas, choć właściwie lepiej ująć to w ten sposób, iż wspólnie spędzają cały czas oprócz godzin w szkole. Trzeźwo myślący Hobbes czasem psuje Calvinowi przyjemność z wymyślonych psot, bardzo często sprawia, że niezbędna okazuje się kąpiel, ale też i dodaje otuchy chłopcu, służy dobrą radą i podsuwa pomysły, które pozwalają wyjść z twarzą z trudnej sytuacji. Ale też czasem okazuje się zdrajcą (!) czy też naigrawa się z Calvina. Warto dodać, że do interakcji między przyjaciółmi dochodzi tylko w sytuacji, gdy są jedynie we dwójkę, w innych przypadkach postronne osoby widzą jedynie chłopca z... przytulanką, pluszowym tygrysem! 

Przygody bohaterów są czasem nieco dramatyczne, a humor przeplata się z mrożącymi krew w żyłach zdarzeniami - jak choćby w "Ataku obłąkanych, zmutowanych śnieżnych potworów zabójców" (swoją drogą - co za tytuł!), gdy stworzony "przypadkiem" przerażający bałwan sam się multiplikuje i czyha na swego twórcę - Calvina! Na szczęście na wszystkie te przygody możemy patrzeć z przymrużeniem oka, traktować je jako swego rodzaju twór wyobraźni bardzo kreatywnego chłopca. Podobnie warto traktować rozmowy Calvina z rodzicami, bo wyłaniający się z nich obraz udręczonych i zmęczonych dorosłych nie może chyba być prawdą;)

Kolejne historyjki mają po kilka stron, czasem dotyczą jednej przygody, niekiedy znajdziemy w takim swego rodzaju rozdziale parę historyjek, bywają i krótkie, kilkuobrazkowe. 

Ich autor, Bill Watterson, tworzył je przez blisko dwadzieścia lat na potrzeby prasy - były one publikowane w wielu gazetach. Niniejsze zbiory to piąty oraz siódmy tom cyklu - oba równie zabawne, zaskakujące, oryginalne. To świetna lektura dla młodych czytelników, ale i dla dorosłych. Ci ostatni może spojrzą nieco pobłażliwiej na niektóre przygody pociech, bo w końcu wniknięcie w ich intencje nie są tak prostą sprawą, dla osób, które są tak wiekowe...;) Zatem są te komiksy rewelacyjną rozrywką, nas bawiły wprost nieziemsko, tak jak i nieziemscy są bohaterowie: sześcioletni Calvin i pluszowy-jak-żywy tygrys;) Zabieramy się za kompletowanie pozostałych tomów!

Polecam
Katarzyna







"Calvin i Hobbes. Atak obłąkanych, zmutowanych śnieżnych potworów zabójców", "Calvin i Hobbes. Zemsta pilnowanych"
Autor: Bill Watterson
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Liczba stron: 128, 128
Format: 21,5 x 23 cm, 21,4x23 cm
ISBN: 978-83-237-2826-9, 978-83-237-6158-7





Read On 0 komentarze

"Akademia ekologii. Dbam o środowisko" - z przyrodą za pan brat!

20:20



Musimy się pochwalić, że ze świadomością na temat szanowana przyrody, ochrony otaczającego nas środowiska nie jest u nas źle - zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę niezbyt jeszcze zaawansowany wiek dziewczyn. Zatem oburzają się, gdy zauważą jakiś śmieć rzucony niedbale na trawnik czy chodnik. Same oczywiście zawsze wrzucają niepotrzebne rzeczy do śmietnika. A segregacja to nasz konik;)

Ale wiadomo - warto wiedzieć więcej! A pozycja "Akademia ekologii. Dbam o środowisko" dostarcza sporą porcję wiedzy na bardzo wiele tematów, począwszy od segregacji odpadów, poprzez ochronę przyrody, problem dziury ozonowej, zasady zachowania w lesie oraz ekologiczne sposoby postępowania na co dzień - oszczędzanie energii, wody, rozsądne kupowanie, ekologiczne podróżowanie.

"Akademia ekologii. Dbam o środowisko" to książka aktywizująca, zatem obok porcji wiedzy teoretycznej podanej w klarowny sposób znajdziemy tu ćwiczenia pozwalające na sprawdzenie w praktyce wiadomości zdobytych przez najmłodszych. Do wykonania niektórych zadań przyda się umiejętność pisania - na przykład do uzupełnienia krzyżówki, choć mogą w tym oczywiście pomóc dorośli. Ale znakomita większość propozycji jest na tyle uniwersalna, że znakomicie poradzą sobie z nimi i przedszkolacy, zwłaszcza z grup starszaków. Są zatem między innymi polecenia związane z kolorowaniem, odnajdywaniem szczegółów różniących ilustracje, trzeba naklejać w odpowiednie miejsca nalepki, stworzyć plakat propagujący ideę ochrony przyrody. 

Książkę kończy quiz sprawdzający wiedzę zdobytą dzięki lekturze i ćwiczeniom. A miłą nagrodą dla młodych ekologów będzie zarówno dyplom znajdujący się na okładce pozycji, jak i gra planszowa umieszczona w środku książki. 

Bardzo sympatyczne, pełne szczegółów obrazki zachęcają do skupienia się na zadaniach. Treść jest ważna, ale podana w sposób jasny, przyjazny najmłodszym. Jest to więc bez wątpienia trafna propozycja, która nie tylko dostarczy rozrywki, ale i sporej porcji wiedzy. W tej samej serii Wydawnictwo Skrzat oferuje także "Akademię ekologii. Segreguję odpady" poszerzającą wiadomości tego tematu dotyczące. 

Polecam
Katarzyna







"Akademia ekologii. Dbam o środowisko"
Autor opracowania: Kinga Macias
Ilustrator: Agata Nowak
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Format: 20x28,5 cm
ISBN: 978-83-7437-968-7



Read On 0 komentarze

"Zima, której nie było" - o urokach rzeczy nielubianych;)

17:30



Taka niedługa, a tak pełna treści książka! Nieco przypomina nam "A ja czekam" Davide′a Cali z ilustracjami autorstwa Serge′a Blocha, choć jest bardziej kolorowa;) Kolorowa i o zimie? - pewnie niektórzy się zdziwią. No tak, ale zgodnie z tytułem - to historia o zimie, "której nie było", a poza tym klucz do dobrego nastroju podczas jesienno-zimowych chłodów to radosne barwy ubrań - zatem i Małej (widocznej na okładce) humor poprawiają śliczne, czerwone śniegowce! 

Bo nadejście zimy wszystkich wprowadza raczej w minorowe nastroje. Wiadomo: zimno, ciemno, trzeba się ubierać w dodatkowe warstwy odzieży, opatulać niezbyt wygodnymi czasem okryciami, konieczne jest odśnieżanie, no i wiele przyjemności takich jak jazda na rowerze czy jedzenie lodów jest teraz niedostępnych... 

Pewnie do tej listy dorzucilibyśmy bez wahania kilka pozycji: odmawiające posłuszeństwa samochody, mnóstwo piasku w mieszkaniach, bo śliskie chodniki są nim hojnie posypywane, kontuzje wynikające z upadków...

A gdyby tak zima nie przyszła? Ominęła nas, zapomniała się pojawić? Jeśli ta myśl wydaje się nam kusząca, to tylko dlatego, iż ostatnio mróz jest wyjątkowo dokuczliwy... Pamiętamy pewnie doskonale, jak bardzo marzyliśmy o śniegu na święta, jak wypatrujemy go, by móc pozjeżdżać na sankach czy nartach, stoczyć śnieżną bitwę czy ulepić najpiękniejszego bałwana na świecie!

Zatem narzekamy na zimę, ale i lubimy ją - tak jak rodzice Małej, jej brat. Bo Mała słucha z obawą ponurych wizji starszych, a potem z zaskoczeniem obserwuje, ja ta groźna, nielubiana zima wywołuje u najbliższych stan euforii! Piękna, filozoficzna opowiastka o uniwersalnej wymowie, bo czyż nie jest podobnie w przypadku innych spraw? Na szczęście nasze utyskiwania nie zmieniają naturalnego porządku rzeczy: my też wprawdzie teraz odczuwamy niejaki przesyt jeśli chodzi o niskie temperatury, ale liczymy, że lada dzień mróz zelżeje, a my wyprawimy się na długie, saneczkowe szaleństwa!

Polecam
Katarzyna






"Zima, której nie było"
Autor: Katarzyna Minasowicz
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 19,8 x 24 cm
ISBN: 978-83-280-0313-2




Read On 0 komentarze

Twórcze aktywności i rozrywki na zimowy czas - propozycja Wydawnictwa Bellona

14:00



Znany z kultowego filmu "Miś" Wujek Dobra Rada wyraził bardzo trafną uwagę: "klimat był raczej zawsze przeciwko nam";) Nie da się ukryć, że jednak trudno lubić zimę... Wprawdzie zimowe spacery, skrzący się pięknie w słońcu śnieg, sporty zimowe to kuszące obrazy, jednak rzeczywistość była diametralnie różna. Nadzieje na "białe święta" nie ziściły się, a gdy się już śnieg pojawił to przy okazji i taki mróz, że trudno wyjść na dłużej nie narażając się na odmrożenia. A na dodatek, gdy już temperatura oscyluje w akceptowalnych granicach, okazuje się, że małoletnich dopadły wirusy, kichają, kaszlą i z szaleństw na śniegu nici...

To oczywiście dość czarny scenariusz, ale niestety, dość często się ziszcza. W oczekiwaniu zatem na piękną zimę i zdrowotną formę trzeba znaleźć atrakcyjne zajęcia, by dzieci nie rozniosły domu, nie zanudziły się. Dobrze, by na dodatek dowiedziały się czegoś, nauczyły, choć i rozrywka sama w sobie jest ważna, ale odrobina "wartości dodanej" w postaciu poszerzenia wiedzy to coś, co bardzo rodziców cieszy.

Ciekawe pomysły można znaleźć w różnych źródłach, są strony oferujące bezpłatnie zadania do wydrukowania, a i w księgarniach znajdziemy niedrogie pozycje, które przydadzą się, gdy za oknem niesprzyjająca aura, a najmłodsi marudzą. Dlaczego warto po nie sięgnąć? Bo to poręczne i ciekawe propozycje. Można je zabrać ze sobą i wykorzystać w poczekalni u lekarza czy podczas długiej podróży, w praktycznym formacie i solidnym wydaniu znajdziemy mnóstwo różnych zadań, nie musimy przeszukiwać internetowych stron, by znaleźć coś ciekawego.

Poza tym w przypadku książek wydanych przez Bellonę mamy do czynienia z sympatycznymi rysunkami, bardzo urozmaiconymi zadaniami - zarówno jeśli chodzi o treść, jak i o poziom umiejętności, wiedzy. Dlatego książki te posłużą i maluchom, ale będą także miłą rozrywką dla nieco starszych użytkowników.

Zima to oczywiście i święta - choć właśnie ostatnio jakoś te dwie rzeczy nieco się rozmijają. W zasadzie jednak grudzień już nam się z zimą kojarzy, zatem wtedy warto już zaopatrzyć się w te dwie pozycje - "Zimowe łamigłówki" oraz "Zimowe zadania dla dziewczynek", bo wiele pomysłów wiąże się z przygotowaniami do świąt, świątecznymi zwyczajami, ubieraniem choinki, wizytą Mikołaja, prezentami, bożonarodzeniową szopką oraz kolędowaniem. Do nas książeczki te trafiły nieco spóźnione, bo już w styczniu, ale nastrój świąteczny nadal dziewczynom nie mija, do tej pory z emocjami wspominają ubieranie choinki, spotkania z bliskimi, no i oczywiście prezenty, cały czas wyśpiewują kolędy, zatem i zadania tej tematyki dotyczące przyjmują z wielkim entuzjazmem. Ale pojawiają się i inne tematy - dotyczące świata fauny i flory, a poza tym autorzy tej obszerniejszej pozycji przywołują i inne pory roku, bo przecież niedawno była jesień, a po zimie przyjdzie wiosna, a po niej lato!;) 

Jeśli zaś chodzi o umiejętności, którymi muszą się wykazać najmłodsi podczas wykonywania zadań, to jest to kolorowanie i rysowanie, wyszukiwanie wskazanych elementów czy szczegółów różniących dwa obrazki, są polecenia związane z łączeniem punktów, dorysowywaniem brakujących detali czy też naśladowaniem wzorów. Dzieci ćwiczą umiejętność liczenia, systematyzują wiedzę, wiele zadań stwarza okazję do rozmowy: o świątecznych tradycjach, o zimowych zabawach, o dokarmianiu zwierząt. Są też inspiracje do wykonania ozdób choinkowych. 

Warto dodać, że obrazki są miłe dla oka, twarze sympatyczne, a zwierzęta łatwo rozpoznawalne. W książce "Zimowe zadania dla dziewczynek" kartki są zadrukowane jednostronnie, zatem sąsiadujące strony mogą służyć do swobodnej twórczości, choćby inspirowanej ilustracjami. 

Polecam
Katarzyna










"Zimowe łamigłówki"
Autor: Krzysztof Wiśniewski
Wydawnictwo: Bellona
Oprawa: miękka
Liczba stron: 100
Format: 16,5x23,5 cm
ISBN: 978-83-11-12954-2

"Zimowe zadania dla dziewczynek"
Autorzy: Anna Wiśniewska, Krzysztof Wiśniewski
Wydawnictwo: Bellona
Oprawa: miękka
Liczba stron: 400
Format: 18,5x23 cm
ISBN: 978-83-11-12950-4



Read On 2 komentarze

"Pamiątki babuni" - wiersze pełne uczuć i wspomnień

18:30



Zapewne wiele osób zna zabawny wiersz Emilii Waśniowskiej "Pytania", w którym poetka bawi się wyrażeniami mającymi w składzie nazwy części ciała. Kończy go intrygujące i jakże prawdziwe pytanie: "Dlaczego łatwiej pytanie stawiać niż odpowiadać na nie?". To tylko jeden z wierszy w bogatym dorobku autorki: wydała kilkanaście tomików, a "Pamiątki Babuni" to ostatni - ukazał się już po śmierci poetki.

Można by powiedzieć, że treść jego znakomicie koresponuje z niedawno obchodzonymi świętami - Dniem Babci i Dniem Dziadka, bo wiele utworów dotyczy tych właśnie bliskich osób. Przestrzeń w nich przedstawiona to świat małych miasteczek, wiejskich krajobrazów, przyrody. A czas jakby zastygł, stanął w miejscu: podmiot liryczny tych wierszy to mała dziewczynka, z jej perspektywy oglądamy świat, jej oczami patrzymy na pamiątki z dzieciństwa babci, na spacerującego dziadka, na ryneczek przy którym przysiadły razem z babcią. 

Wzruszające są te utwory, pełne ciepła, radosnych wspomnień. Ich treścią są codzienne zdarzenia, ale i świąteczne chwile, sprawy zwykłe, ale tak miłe, tak szczególne miejsce mające w pamięci tych, którzy je przeżyli. 

Wiersze te to nie rymowanki, często są wręcz rymów pozbawione, poetka zastosowała różne systemy wersyfikacyjne, sięgnęła po obrazowe metafory, niebanalne epitety. To poezja pełna uczuć, nastrojowych obrazów, urzekająca i wzruszająca.

Charakterystyczne jest dla nich przedstawianie tego, co przeminęło, tego, co ulotne, krótkotrwałe, wiele wierszy dotyczy przemijania, przeszłości, która nieco się nawet zatarła w pamięci - są więc one próbą ocalenia tych doświadczeń, które niezapisane, tracą barwę i intensywność. Ale warto też dodać, iż mimo tej niezbyt radosnej tematyki, utwory nie są ponure czy też przygnębiające. Bije z nich radość, ciepło, miłość, widać w nich empatię w stosunku do innych, a także docenienie dobrych zdarzeń, które człowieka spotykają. 

Tej poruszającej poezji towarzyszą piękne ilustracje. Ich autorka zastosowała niezwykle ciekawy zabieg: ilustracje są ujęte w ramy, to jakby obrazki przedstawiające zatrzymany moment z przeszłości. Na sąsiedniej stronie znajdziemy zaś ornament z elementów nawiązujących do treści utworu. Piękne przedstawienia, nieco baśniowe, zachwycają i są idealnym dopełnieniem wierszy.

"Pamiątki Babuni" to zbiór niezwykły, odmienny od typowych, dziecięcych rymowanek, urokliwy i poruszający.

Polecam
Katarzyna








"Pamiątki babuni"
Autor: Emilia Waśniowska
Ilustrator: Elżbieta Krygowska-Butlewska
Wydawnictwo: Mila
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 17 x 24 cm
ISBN: 83-923076-8-2

Read On 0 komentarze

"Akademia wzorowej wymowy S" - świetna pomoc przy problemach z pewną syczącą głoską;)

11:30



Ostatnio znajome osoby - oczywiście bez chwalenia się - przedstawiały umiejętności swoich pociech, rówieśników Starszej oraz nieco młodszego dziecięcia niż Młodsza. Zatem znajomość liter jest powszechna, dzieci nazywają, wskazują, po polsku, ba - po angielsku przykłady wyrazów daną głoską się rozpoczynające przytaczają. U nas w tej materii mizeria. Zresztą i pani wychowawczyni w przedszkolu na ostatnim zebraniu uświadomiła nas, że w szkole nasze dzieci nudzić się nie będą, bo "będą miały co robić". Może to i dobrze, bo ja się nudziłam.

Starsza na fali naśladownictwa nauczyła się składać podpis na swoich pracach - "A Lenka umie się podpisać" - to była ta pobudka;) Ale okazuje się, że nawet identyfikowanie liter w swoim imieniu nie jest dla niej proste, a zbyt wiele ich nie ma... Mamy jednak o wiele pilniejsze sprawy, zatem ta kwestia nie spędza nam snu z powiek. Co innego mówienie, a właściwie artykułownie jednej głoski - "s". Przemiła pani logopeda stwierdziła, że "mamy" z tym problem, zatem w domu często słychać u nas syczenie węży;) Ćwiczymy we trzy i widać postępy! 

Ale aby nie zanudzić się tym syczeniem i zmotywować do prób wymawiania głoski, choć chęci akurat brak, warto sięgnąć po fachową pomoc. Polecono nam pewną pozycję, która ma swoje zalety, choć tym, co od razu zauważamy, jest powtarzalność ćwiczeń: opierają się na tym samym schemacie, zatem plusem będzie szybkie wdrożenie się w rytm pracy, a minusem - nieuchronne znużenie pojawiające się po cyklu zadań. 

Dlatego tak bardzo podobają się nam zeszyty ćwiczeń proponowane przez Wydawnictwo Skrzat! Ich autorki - Danuta Klimkiewicz i Elżbieta Siennicka-Szadkowska są doświadczonymi pedagodami, zatem są to wartościowe pozycje - co istotne dla wszystkich użytkowników, a do tego - bardzo urozmaicone, co docenią także i najmłodsi, i dorośli. Wiadomo, że pozytywne nastawienie korzystnie wpływa na efekty. Jeśli dziecko traktuje ćwiczenia jako przykry obowiązek, wówczas bywa, że trudno je nakłonić do pracy. Inaczej jest, gdy te zadania są tak różne, pomysłowe, ciekawe. Oprócz zadań polegających na powtarzaniu usłyszanych wyrazów bądź samodzielnym, głośnym odczytywaniu ich, znajdziemy tu mnóstwo innych aktywności: pokreślanie, rysowanie, kolorowanie, trzeba czasem coś napisać, odczytać wiersz podając nazwy przedmiotów przedstawionych na rysunkach, są zagadki i rebusy, tak lubiane przez dzieci. No i naklejki, których nalepianie jest zapewne dla wielu wciąż ulubionym zajęciem. 

Pomocne dla rodziców będą niewątpliwie rady zebrane w rozdziale "Wspieranie rozwoju mowy i języka u dziecka", a szczególnie warta podkreślenia jest uwaga: "Czas poświęcony własnemu dziecku powinien być dla rodziców prawdziwą radością!" - są zatem i opisane zabawy paluszkowe, i sugestia, by wspólnie wykonywać te ćwiczenia, wspierać najmłodszych w pracy, dopingować i cieszyć z sukcesów. A te niezawodnie się pojawią, bo nie wątpię, że w wielu domach można będzie usłyszeć tak jak i u nas: "Kiedy będziemy robić ćwiczenia?".

Zaletą "Akademii wzorowej wymowy" są też instrukcje dotyczące wymawiania głoski, wzbogacone o zdjęcie - podobne plansze widziałyśmy w poradni, zatem to trafny pomysł, by znalazły się w tego typu publikacji. 

I jeszcze jedna pozytywna cecha tych książek: dzieci nie tylko powtarzają wyrazy, ćwiczą wymowę, ale i wzbogacają wiedzę, systematyzują ją. Polecenia dotyczą różnych spraw, prowokują do myślenia, a takie główkowanie to naprawdę świetna rozrywka. 

Na końcu książki znajdziemy jeszcze domino obrazkowe do samodzielnego wykonania oraz słowniczek trudnych wyrazów. Na pewno najwięcej skorzystają z niej młodzi użytkownicy, którzy posiedli sztukę czytania i pisania, ale i dla nas jest to kształcąca i wartościowa pozycja. No i teraz nie tylko syczenie węży słychać u nas, lecz także mnóstwo śmiechu podczas ćwiczeń i nowe wyrazy w konwersacjach ze Starszą: senior, popas, ambaras... :)

Polecamy
Katarzyna i Starsza






"Akademia wzorowej wymowy S"
Autorzy: Danuta Klimkiewicz, Elżbieta Siennicka-Szadkowska
Ilustrator: Aleksandra Kowal
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: miękka
Liczba stron: 56
Format: 20x28,5 cm
ISBN: 978-83-7437-914-4




Read On 2 komentarze

"Mysz jak nie mysz" - opowieść pełna uroku i magii

12:15



Ta książeczka to taka mała perełka: niewielka jeśli chodzi o format, niezbyt długa, a ostatnio wciąż i wciąż wśród lektur naszych się pojawia. A na dodatek wcale nie brokatowo-różowa, ani o księżniczkach - co bywa kluczem do sukcesu w przypadku pozycji dla młodych czytelniczek;)

Ilustracje Elżbiety Krygowskiej-Butlewskiej od razu przykuwają uwagę, przywodzą skojarzenia z witrażami, są urokliwe, zachwycające i niewątpliwie sprowokowały Młodszą do sięgnięcia po tę książkę - bo ona, jak już wspominałam, jest fanką zwierząt wszelakich, a kotów przede wszystkim. A choć tu kot okazuje się być niezbyt pozytywną postacią, to na szczęście inni bohaterowie rekompensują ten brak. 

Joanna Kulmowa przedstawia najmłodszym taką nietypową mysz - "jak nie mysz", bo o odmiennych niż inne myszki mają aspiracjach, która zamiast pracowicie zbierać zboże, marzy o rzeczach wielkich - choćby o słuchaniu księżycowej piosenki. A na dodatek to altruistka - bo cała opowieść zaczyna się, gdy w konarach jabłonki utknął wiatr, zaplątały się jego skrzydła w gałęzie, nikt pomóc uwięzionemu nie chciał, oprócz niewielkiej myszki. Lecz na szczęście okazało się, że jeśli się czegoś pragnie, to znajdzie się sposób, by to osiągnąć. Uda się zatem i akcja niesienia pomocy, a nawet - spełni się marzenie myszki! 

To piękna historia - pokazuje wagę wzajemności, otwartości na innych, bycia nieobojętnym na ich sprawy - to ważne, nie tylko w perspektywie rewanżu, choć w tym przypadku nie tylko myszka pomogła wiatrowi, ale i on odwdzięczył się dzielnej, niewielkiej ratowniczce.

Ma też ta książka pewnien wymiar ekologiczny, bo zarówno z lektury historii o myszce, jak i wiersza "Po niczemu" taki przekaz możemy wysnuć. A poza tym jest nieco magiczna, tajemnicza i doskonale sprawdza się jako lektura na dobry sen. 

Polecamy
Katarzyna i Młodsza







"Mysz jak nie mysz"
Autor: Joanna Kulmowa
Ilustrator: Elżbieta Krygowska-Butlewska
Wydawnictwo: Mila
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 12,5x18,5 cm
ISBN: 978-83-926565-3-1




Read On 0 komentarze

"Anastazy", Amelia, delektowanie się światem;)

22:10




I pomyśleć, że książka chwilę poleżała sobie na półce, zanim przeczytana została... A przeczytana na raz po wielokroć i zawsze tak przy okazji lektury apetyt nam się rozbudza i trudno poprzestać na jednej lekturze. Aż się zapewne nie chce wierzyć w jej urokliwość, zatem przy ponownym natychmiastowym czytaniu szuka się potwierdzenia;) 

Z tej półki książka ochoczo zerkała, bo format ma niestandardowy, więc można by powiedzieć, że wyzieranie i zachęcanie do czytania ma w naturze. Ale z drugiej strony temat zobowiązuje: książka o jamniku nie powinna przecież mieć innych parametrów niż nawiązujące do długość tegoż zwierzęcia;)

Dlaczego tak polubiłyśmy Anastazego? Bo to bohater bardzo radosny! Na kolejnych stronach autor przedstawia wszelkie jego pasje, ulubione zajęcia, pewne słabostki i przyzwyczajenia. Przypomina w tym nieco tytułową bohaterkę filmu Jean-Pierre Jeuneta "Amelia";)

To dobry pomysł na poprawę nastroju: uświadomienie sobie, jak wiele rzeczy lubimy robić, co nam sprawia prawdziwą przyjemność. Potem wystarczy wykonywać te czynności jak najczęściej - by uśmiech nie znikał nam z twarzy lub w przypadku jakichś niemiłych okoliczności - by jak najszybciej się pojawił. 

Niewykluczone, że jednym z tych ulubionych zajęć będzie czytanie książek autorstwa Przemysława Wechterowicza - my zawsze z radością sięgamy po te lektury. Autor ma niezwykły talent do pomysłowego przedstawiania nawet zwykłych spraw. Bo w sumie wiele pasji Anastazego jest dość typowych dla wszystkich przedstawicieli tego gatunku, ale ich niebanalne opisanie bawi i zaskakuje. 

Ciekawie są przedstawieni także autorzy: Przemysław Wechterowicz i Jagoda Kidawa, nie zapomnijcie przeczytać notek o nich na końcu książki. 

Anastazy ze swoją radością życia, niezłomnością w dążeniu do celu, pogodą ducha i otwartością na innych jest nie tylko sympatycznym bohaterem, ale i dobrym wzorem do naśladowania;)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki







"Anastazy"
Autor: Przemysław Wechterowicz
Ilustrator: Jagoda Kidawa
Wydawnictwo: Format
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format: 30 x 15 cm
ISBN: 978-83-61488-00-2




Read On 0 komentarze

"Paskudki słowiańskie" - galeria niezwykłych bohaterów!

12:00


Jakaż niezwykła to książka! Sprawa pierwsza, od razu widoczna - wizualnie jest ona bardzo nietypowa: tło pracowicie "nakrapiane", rysunki wielowarstowe, o liniach wyraźnych, kolorach niby przygaszonych, ale wcale nie ponurych. A i przedstawione postacie są zadziwiające: kształtami, kolorami - a gdy się już wczytamy w wierszowane opowieści o nich - także zwyczajami, zachowaniem. 

Bo też ci bohaterowie to nie na co dzień spotykane osoby, ani też poczciwe zwierzątka upersonifikowane czy też z naturalnymi przymiotami. Treść jest po prostu fantastyczna, magiczna i tajemnicza! Dziś wszystko tłumaczymy z perspektywy nauki, praw fizyki, chemii, zatem nasz świat jest uboższy o całą rzeszę tytułowych "paskudków". I choć generalnie nie było to bardzo pomocne towarzystwo, a wręcz przeciwnie - psocili, wodzili na manowce, mamili wzrok i słuch, to jednak warto chyba o nich pamiętać. W końcu to w pewnym sensie spuścizna duchowa naszych przodków. 

Zatem zachęcamy do sięgniecia po tę książkę. Znajdziemy w niej wierszowane opowieści o poszczególnych duszkach, istotach pojawiających się w okolicach domów i w samych domach, napotykanych w polu czy w lesie, nad wodą. Czasem trudno je opisać, bo wygląd miały nietypowy, poruszały się szybko, a i postać swą umiały doskonale zmieniać. Tym bardziej trud ich ukazania jest godny podziwu. A podjęły się go dwie przyjaciółki: Magdalena Mrozińska i Maria Dek (polecam ciekawy wywiad z autorkami przeprowadzony przez Macieja Gierszewskiego).

Warto dodać, że wiersze mają także wymiar dydaktyczny, choćby pomagają zwalczyć manię przeglądania się wciąż w lustrze, czy też podpowiadają, jak wybierać przyjaciół. A książkę zamyka słowniczek, który przybliża najmłodszym świat wierzeń Słowian.

Miłe wrażenia przynosi ta lektura, aż się chciałoby spotkać takiego jednego czy drugiego psotnika na swej drodze;) 

Polecam
Katarzyna






"Paskudki słowiańskie"
Autor: Magdalena Mrozińska
Ilustracje: Maria Dek
Wydawnictwo: Ośrodek Twórczej Edukacji Kangur s.c.
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 27 x 20,5
ISBN: 978-83-62755-56-1




Read On 0 komentarze

"Mój dom" - w uroczym świecie niebanalnych istot

21:00



To nie jest książka dla starszaków, zdecydowanie! Babcia czy dziadek otworzywszy ją mogą szybko ją zamknąć, ba - może się okazać, że nawet będą głośno wyrażać dezaprobatę i postulować inne "lektury". Biorę to słowo w cudzysłów, bo - sami spójrzcie na zdjęcia - umiejętność czytania owszem, przyda się, ale to książka do oglądania, podziwiania, wymyślania historii, śledzenia losów bohaterów, odnajdywania wciąż nowych smaczków... 

To pozycja dla młodych, a nawet dla najmłodszych. Posiadaczy tajemniczych przyjaciół, którzy obcują na co dzień z niezwykłymi istotami bohaterowie nie zrażą - a wprost przeciwnie: zaciekawią. Dziewczyny dostrzegają każdy detal, tłumaczą go rodzicom, analizują nastroje niebanalnych bohaterów, przejmują się problemami - zagubionym kotem, zawieruszonym/skradzionym butem. 

Nam "historie domowe" Delphine Durand przypominają pomysły Starszej, która realizuje się twórczo sięgając po przeróżne techniki, ale potem sporo czasu wyjaśnia, co się na kartce znalazło. Te niewiarygodne tytuły pilnie zapisujemy: „Akwarium i puszka na cukierki”, „Narysowałam smutnego tatę, który wszystko zgubił: ręce, brzuch, nogi”, "To jestem ja, jak kąpię się w morzu i mam taką długą brodę", "Mama jadła niebieskie cukierki, ma więc niebieski brzuch. Teraz jest na podwórku i ma parasol w ręku", "Ludzik, co ma bardzo dużo rąk", "Kaczka szyje sukienkę", "Brudny rekin", "Ktoś dziwny" - nic zatem dziwnego, że "Mój dom" w najmłodszych odbiorczyniach budzi wielki entuzjazm - bo tu też jest "dziwnie", jest niesamowicie, dzieje się dużo (albo i jeszcze więcej;)), różne sprawy mogą przykuć uwagę, więc lektura nie jest nigdy taka sama.

Taki dom to wymarzone lokum dla nieletnich - tu jest miejsce na wszystko, jest gwarnie, bohaterowie bardzo się różnią, ale są wobec siebie nastawieni przyjaźnie, służą dobrą radą, pomocą, dzielą się wiedzą, wspólnie spędzają czas, zdobywają się na pewne ustępstwa. Można wręcz powiedzieć: wszędzie jest wszystko - tak jak w domu, w którym są i dzieci. 

A na dodatek autorka prowokuje odbiorców do współtworzenia - ostatnie strony to miejsce na nieskrępowaną twórczość - trochę inspirowaną, bardzo kreatywną, na spróbowanie swych sił w wymyślaniu niewiarygodnych przygód. W tym najmłodsi sprawdzają się rewelacyjnie! I tak oto powstaje niepowtarzalna książka. A niewykluczone, że dla niektórych będzie to inspiracja do dalszych tego typu działań. W końcu w wielu domach można spotkać tajemnicze istoty, które najchętniej zaprzyjaźniają się z nieletnimi;)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki






"Mój dom"
Autor, ilustrator: Delphine Durand
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Wydawnictwo: Entliczek
Oprawa: twarda
Format: 20x20 cm
Liczba stron: 44
ISBN: 978-83-63156-02-2





Read On 0 komentarze

"Przedszkoludki. Sto radości i dwa smutki" - z naciskiem na radości!:)

18:10



Każde dziecko jest inne, ale zadzwiająco często okazuje się, że sprawy przedszkolne to wielki sekret między przedszkolakami;) Trudno wyciągnąć ze Starszej więcej niż dwa zdania, choć na inne tematy wypowiada się nader barwnie i bardzo długo. Czasem mam wrażenie, jakby jakaś amnezja ją dotykała z chwilą opuszczenia przedszkola. Ale nie, coś pamięta, tyle że trzeba to pytaniami właściwie sformułowanymi wyciągać. I dlatego pokochałam "Przedszkoludki"!:) Tak - ja! Bo to, że się dziewczynom książka bardzo spodobała, to oczywiste, ale mnie najbardziej uradował fakt, iż te sympatyczne opowieści jakość "otwierają" Starszą: zatem bardzo podobne zdarzenia z własnego "podwórka" jej się przypominają, a czasem jest nieco inaczej - bo wiadomo, dzieci są różne...

Dobrze się czyta te historie, bo są niedługie, zatem chęć podzielenia się własnymi przeżyciami nie gaśnie w oczekiwaniu na zakończenie. Poza tym doskonale przedstawiają one dzień przedszkolaka - przeróżne zajęcia, które co dzień stanowią ważny element dnia, ale i okazje niezwykłe, świąteczne, miłe atrakcje jak koncert czy też przedstawienie.

W przedszkolu - wiadomo - dużo się dzieje: posiłki, zabawa, nauka, czytanie, leżakowanie, spacery - aktywności zmieniają się jak w kalejdoskopie. I świetnie pasuje do tych tematów forma książki - przeplatają się tu teksty pisane prozą i wiersze, a nawet połączone w jedno.

Druga oczywista sprawa związana z przedszkolem to to, że nie zawsze wszystko gładko się układa... Początki bywają bardzo trudne, bo smutno, bo tęskni się za mamą, tatą, babcią, dziadkiem, za swoimi zabawkami... Wszystko tu inne: jedzenie, zabawy, często i rytm dnia. A gdy na dodatek spotyka malucha jakaś przykrość, to nastrój minorowy nie mija długo. Teksty autorstwa Agnieszki Frączek pokazują, że to stan naturalny: nie zawsze tryskamy optymizmem, radość przeplata się ze smutkiem - ale jak mówi tytuł - radości jest o wiele więcej! Wiele z tych historii jest także potwierdzeniem powiedzenia: "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" - początkowo niezbyt radośnie toczące się zdarzenia przybierają pomyślny obrót, a to co nowe - okazuje się równie miłe jak dobrze znane sprawy. Jest zatem to także doskonała lektura dla dzieci, które przedszkolny debiut mają dopiero przed sobą - dowiedzą się dzięki niej, jakie wyzwania, jakie miłe chwile je czekają, ile ciekawych zajęć stanie się ich udziałem, co może stać się problemem - i jak go uniknąć. Wiersze i opowiadania mogą stać się świetnym punktem wyjścia do rozmów i "oswojenia" nowego miejsca. 

To już kolejne wydanie tego zbioru tekstów, tym razem sygnowane przez Wydawnictwo Bis, z ilustracjami Ewy Poklewskiej-Koziełło, które czarują, urzekają, bawią, cieszą radosnymi barwami. Piękne wydanie i bardzo solidne. Potwierdza to fakt, iż częste przeglądanie przez dziewczyny nie pozostawiło znaków. A na dodatek Młodsza przestudiowawszy po raz kolejny całą publikację, zerknęła na okładkę i stwierdziła, dziobiąc paluszkiem w zdjęcie autorki: "Mama jest bardzo podobna do tej pani" - jak zatem nie lubić "Przedszkoludków"?;) To oczywiście wartość dodana, nawet jeśli nikt z najbliższego otoczenia nie przypomina Pani Agnieszki, to książkę przeczytać jak najbardziej warto - bo choć dzieci są przeróżne, to wszystkie uwielbiają radosne opowieści o tym, co najbliższe. I piękne ilustracje!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki 







"Przedszkoludki. Sto radości i dwa smutki"
Autor: Agnieszka Frączek
Ilustrator: Ewa Poklewska-Koziełło
Wydawnictwo: Bis
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format: 20 x 25 cm
ISBN: 978-83-7551-312-7




Read On 0 komentarze

"Szczęśliwi rodzice" - pięknymi słowami o szczególnych sprawach

22:40



Trzy rozkładówki ze środka i okładka - mało, bardzo mało... Najchętniej pokazałabym Wam całość tej książki, strona po stronie - bo takie zachwycające są te ilustracje: pełne symboli i szczegółów do odkrycia, w szlachetnej, nieszerokiej gamie barw, przyciągające uwagę w sposób magnetyczny. A nie robię tego choćby z takiego powodu, że i tak nie oddałyby zdjęcia piękna, niesamowitego uroku tych - nie bójmy się tego słowa - obrazów. 

Zatem pierwszym, bo najbardziej widocznym powodem, dla którego warto mieć tę lekturę, są ilustracje. Zachwycające! Ale i tekst można cytować, cytować i cytować, przytoczyć w całości, odnosić do własnych doświadczeń (bo to taka książka-przypowieść: uniwersalna, ponadczasowa, ważna dla każdego - no, może dla wszystkich rodziców). 

A temat ważki, głęboki, ba, ciężki też, nieco... Choć nie bardzo - bo przecież tytuł jest bardzo prawdziwy i adekwatny. Zatem jest to lektura o wielkiej zmianie, która w życiu następuje: gdy już nie dwoje, a troje stanowi rodzinę, gdy i kolejne pociechy się pojawiają. I o tym, jak ewoluujemy, jak się nasze priorytety zmieniają, jak jedne sprawy tracą znaczenie, a inne zyskują niebagatelną wagę. Książka o życiu. O tych smutnych, trudnych jego stronach także. Bo różowo - jak na okładce - jest przede wszystkim w sferze planów, marzeń, zanim się księżniczka i książę nie staną rodzicami. A potem jest już kolorowo - różne barwy ta nasza codzienna egzystencja zyskuje, czasem najradośniejsze, niekiedy przygaszone, ciemne. A choć jest inaczej niż w marzeniach, to chyba już innego życia nie wyobrażamy, prawda?

Jako czytelniczka nie tylko pięknych książek dla najmłodszych, ale też i blogów, recenzji, spotkałam się z takimi opiniami, że to pozycja niekoniecznie dla dzieci. Może nie dla każdego - zresztą jak gros lektur, chyba nie ma książek idealnie trafiających w gust wszystkich. Ale to jak najbardziej książka i dla tych młodszych! Wszelkie niuanse znaczeniowe docenią wprawdzie przede wszystkim rodzice, a dzieci? Ha, Starsza co wieczór ordynuje: - Czytamy "Szczęśliwych rodziców"! 
Zatem czytamy. I wspominamy, znajdujemy analogie, podziwiamy ilustracje, które i zachwycają, i bawią, wzruszają. A zakończenie - zwłaszcza u osoby czytającej;) - wyciska niezmiennie łzę. 

Dlatego "Szczęśliwi rodzice" dołączyli do moich dwóch innych naj-, naj-, najukochańszych książek (te "wcześniejsze" to "Trzy pytania" Johna Mutha oraz "Pamiętnik Blumki" Iwony Chmielewskiej). 

A potem, w ramach czytelniczych wieczorów czytamy "Tajemniczą kopertę listonosza Artura", która według córki jest idealną lekturą na zakończenie dnia - bo taka radosna i pełna nadziei.

Książki z Formatu - nasze wieczorne uniesienia i oczarowania, radości...

Polecamy
Katarzyna i Starsza








"Szczęśliwi rodzice"
Autor: Laetitia Bourget
Ilustrator: Emmanuelle Houdart
Wydawnictwo: Format
Oprawa: twarda
Liczba stron: 56
Format: 23,5 mm x 32 cm
ISBN: 978-83-61488-33-0



Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Dwór" (Widnokrąg)
- "Proszę słonia" (Wilga)




Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *