facebook

Kobietnik - inna bajka

"Auta", "Na budowie" - wielkie książki i mnóstwo radości!:)

12:15



Młodsza jest niestrudzoną czytelniczką, choć lepiej pewnie byłoby tu użyć słowa "oglądaczką". Bywa, że całe przedpołudnie spędzi na studiowaniu kolejnych pozycji. Czasem trzeba jej towarzyszyć, ale często sama woli kartkować, opowiadać, co się dzieje (ulubione książki czytane po wielokroć odtwarza z wielką precyzją, na temat innych twórczo fantazjuje inspirując się ilustracjami - powstają wtedy cudowne historie!). Niekiedy co kilkanaście minut trzeba dostarczać nowy stos lektur, ale są i takie pozycje, które zajmują przez długi czas. 

Do takich książek należy "Auta" i "Na budowie", a powodów jest mnóstwo;) Choć liczą zaledwie po dziesięć stron, to nie sposób ich odłożyć po jednokrotnym obejrzeniu - są takie książki, które nie nużą i te dwie do nich trzeba zaliczyć. Sprawa kolejna to zawartość - wielkość. Zerknijcie na rozmiary: po otwarciu książki mamy olbrzymią płaszczyznę - 52 cm na 35,5 cm! A rozkładówki te pełne są postaci, które mają od dwóch do pięciu centymetrów, zatem jest ich naprawdę wiele na takich dwóch stronach, jest kogo obserwować, no i dzieje się bardzo wiele! Lakonicznie brzmiące tytułu kryją moc intrygujących spraw. 

"Na budowie" to historia powstawania kilku użytecznych obiektów. W miasteczku Sprężyna Zdrój prace rozpoczynają się jesienią, a ich finał następuje latem. Zmiany związane z kolejnymi porami roku wiążą się także z dokumentacją następujących po sobie etapów powstawania nowego domu, ale też i domku na drzewie, Sprężynowego Centrum Nauki oraz basenu, a także wszelkich elementów miejskiej infrastruktury. Jesienią prace ruszają pełną parą, zimą - mimo śniegu - nikt nie ociąga się, wiosną mamy wiele energii - zatem i tu praca wre, by latem wszyscy mogli cieszyć się z nowych, użytecznych miejsc. 

Kolejny tytuł brzmi bardzo "męsko";) - "Auta" - choć przecież dziewczyny także po przeróżne pojazdy sięgają, zatem to uniwersalna pozycja, tak jak i wszechstronne są auta. Na kolejnych stronach zobaczymy, że bez nich - ani rusz;) Widzimy zatem wóz straży pożarnej, jest karetka pogotowia, są samochody dostawcze i osobowe, taksówki, autobusy, samochody policji, śmieciarka, maszyny budowlane i rolnicze, no i wreszcie auta wyścigowe! Stephan Lomp portretuje je w akcji, przy pracy, w ruchu, zatem dzieje sie tu bardzo wiele. 

Jeśli chodzi o ilustracje, to przywodzą mi one na myśl Muka ("Muk w podróży dookoła świata"), bardzo tu barwnie, pełno szczegółów, a bohaterami są zwierzątka, które nietrudno zidentyfikować, zatem i ten element studiowania książek może stać się ciekawym zadaniem. Z tyłu na okładce znajdziemy kilka postaci, które możemy śledzić na kolejnych stronach - zatem choć kartek niewiele, to radości mnóstwo!

Polecamy
Katarzyna i Młodsza







"Auta", "Na budowie"
Ilustrator: Stephan Lomp
Wydawnictwo: Babaryba
Oprawa: twarda, całostronicowa
Liczba stron: 10
Format: 26 x 33,5 cm
ISBN: 978-83-62965-02-1, 978-83-62965-03-8



Read On 0 komentarze

"Dwa miśki na wynos!" - poznajcie sekrety Świętego Mikołaja!

12:30

Skąd też ten Święty Mikołaj bierze prezenty dla wszystkich grzecznych dzieci?;) To intrygujące pytanie, równie ciekawe jak to, w jaki sposób dociera jednej, wigilijnej nocy do każdego domu, mieszkania, niezależnie od tego na jakim krańcu świata się one znajdują... 

Dociekliwe osoby mogą odetchnąć z ulgą: oto macie okazję zaspokoić swoją ciekawość, bo na Wasze pytania odpowie lektura "Dwa miśki na wynos!". Może niektórzy będą najmłodszych czytelników mamić zastępem pracowitych elfów, które w pocie czoła produkują wszelkie zachwycające i dostarczające mnóstwo radości zabawki. Jednak tak było w "zamierzchłych czasach", w dzieciństwie Waszych rodziców;)  Jak jest obecnie? Sekret zdradza Marcin Przewoźniak. Dziś elfy są prawdopodobnie na zasłużonej emeryturze, a gwiazdkowe prezenty wytwarza rzesza dzielnych... zabawek! Zastanawiacie się, jak to możliwe? Przecież zabawki są sztuczne, nie mogą działać, tworzyć, nie myślą... Ha, ta ostatnia kwestia jest wielce dyskusyjna. Zdradzę Wam, że Wasze zabawki wszystko słyszą, myślą, ale nie mogą odpowiedzieć ani zareagować. Przyznajcie się: zdarzyło się, że jakaś lalka z urwaną ręką, rozpruty miś czy pogięty samochodzik wylądowały w koszu na śmieci, bo w skutek beztroskiego traktowania nie nadawały się już do zabawy? Jeśli tak, to wiedzcie, że wszystkie te zabawki wraz z wszelkimi zgubami są pracowicie wyszukiwane przez wysłanników Świętego Mikołaja i w jego dobrze ukrytej kwaterze zyskują... życie! 

Tak właśnie potoczyły się losy Zająca - ukochanej przytulanki Piotrusia, która po pogryzieniu przez nowego przyjaciela chłopczyka, wymarzonego szczeniaczka, wylądowała w kuble na śmieci. Wydawać by się mogło, że to kres radosnych chwil w jego egzystencji. Ale szczęśliwym trafem przelatywały tamtędy sanie. Choć była to wiosna, prace w kwaterze już trwały. A jak się okaże, swój wydatny udział w przygotowaniach do świąt będzie miał - już po ożywieniu - Zając. Ba, kilkakrotnie okaże się wręcz niezastąpiony! 

Musicie wiedzieć, że zadań jest mnóstwo: oprócz wyprodukowania niezliczonej ilości przeróżnych zabawek, zapakowania ich, zorganizowania sprawnej dostawy tych podarków w świąteczny czas, pracownicy kwatery zajmują się także odczytywaniem listów do Świętego Mikołaja, zatem wiedzcie, że Wasze marzenia są wnikliwie czytane i drobiazgowo analizowane! Dlatego też zdarzają się kontrole wysłanników, którzy sprawdzają, czy prośby są uzasadnione, czy się nie mijacie z prawdą i jak sprawić, byście byli naprawdę szczęśliwi! Jeśli więc zamiast wymarzonego elektronicznego gadżetu otrzymacie coś, co zmotywuje Was do innego spędzania czasu, to będzie to z całą pewnością celowe posunięcie.;)

Dwadzieścia rozdziałów prowadzi nas od wiosennego wieczoru, w którym Zając trafia do śmietnika aż do pełnej magii wigilijnej nocy, kiedy to wszystko jest możliwe... Poznamy wraz z tym sympatycznym bohaterem wszystkie zakamarki kwatery Świętego Mikołaja, dowiemy się, kim naprawdę jest Śnieżynka, będziemy mieli okazję poznać odpowiedzi na pytania rozpoczynające ten tekst, przeżyjemy też wraz z dzielnymi pracownikami wielkiego dobrodzieja mnóstwo emocjonujących przygód.

To świetna lektura na przedświąteczny czas: pełna wzruszających chwil, a jak na współczesną pozycję przystało - sporo nowoczesności wdarło się w ten świat;) A książka nie tylko bawi, ale i w nienachalny sposób przekazuje prawdy odnośnie szanowania zabawek, sensu ich posiadania, jak też na temat tego, co ważne w życiu, w kwestii traktowania innych osób. Mądra i sympatyczna historia, na dodatek świetnie zilustrowana. A zakończenie... wzrusza i wprawadza nas w bardzo już świąteczny nastrój! 

Polecam
Katarzyna





"Dwa miśki na wynos!" 
Autor: Marcin Przewoźniak
Ilustrator: Zbigniew Dobosz
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: twarda
Liczba stron: 256
Format: 16,5x24 cm
ISBN: 978-83-7437-966-3



Read On 0 komentarze

Aukcja charytatywna dla Julki - pomóżmy jej żyć!

11:22
Image courtesy of Kittisak at FreeDigitalPhotos.net

Na blogu Kobietnik Gosia zaprasza do udziału w licytacji na cel charytatywny. Jej przedmiotem jest zachwycająca świąteczna dekoracja, szydełkowa girlanda.

A elfy Świętego Mikołaja podpowiedziały nam, że dobrym pomysłem będzie wsparcie tej inicjatywy. Mamy kilka nowych, ciekawych książek, które warto przeczytać. Aby je zdobyć, weźcie udział w licytacji. Książki, które proponuję to: „Tutlandia” Agnieszka Ginko, „Ciocia Jadzia. Szkoła” Eliza Piotrowska – obie lektury od Wydawnictwa Media Rodzina oraz „Moje pierwsze lata. Chłopiec” Navarro Angels – świetny album do wspólnego tworzenia i wspominania od Wydawnictwa Arkady.

Licytację rozpoczynamy od symbolicznej kwoty, ale liczymy, że Wasze gorące serca sprawią, iż zechcecie ofiarować na ten cel nieco więcej pieniędzy.
Pokryję koszt wysyłki wysyłki książek i deklaruję, iż będzie ona natychmiastowa!

Tu link do licytacji (do 3 grudnia, godzina 10.30): 
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=593254064061303&set=gm.1422611977970097&type=1

i jeszcze jeden (do 5 grudnia! do godziny 21.30!!!):
https://www.facebook.com/events/1418503538380941/permalink/1423428604555101/

Jak jeszcze można pomóc Julce dowiecie się z jej strony:
http://www.pomagamjulii.pl/


Zachęcam do pomocy i udziału w licytacjach!

Katarzyna






Licytujemy "górną" pozycję w niebieskiej tonacji:
"Moje pierwsze lata. Chłopiec".


Read On 0 komentarze

"Wierszyki na giętkie języki" - zabawne ćwiczenia dla starszych i młodszych:)

10:30




Niezwykle zabawne są te "wierszyki"! Jeśli chodzi o formę, to blisko im do wyliczanek, nieco absurdalnych, gdzie wydaje się, że wszystko jest możliwe, wszystkie prawa zostają zawieszone, a dominantą jest wyraźne zrytmizowanie. Lwia część to utwory czterowersowe, zatem i szybko zapadające w pamięć. 

A trzeba przyznać, że najmłodsi lubią takie pełne dziwnych zdarzeń historie: tu nikt nie jest nudny czy banalny, każdy z opisanych bohaterów mógłby dostarczyć sensacyjnego materiału do prasy czy też innych mediów. Zresztą przeczytajcie sami, co spotkało Szymona ("Rozpacz Szymona"):
"Pryszczaty Szymon raz szukał szczoteczki.
Nie znalazł i skoczył z rozpaczy do rzeczki.
Lecz w rzeczce nie było powyższej szczoteczki,
Więc Szymon w proteście się schował do beczki."

Jeśli spróbujecie przeczytać ten czterowiersz głośno, wówczas pewnie jasny stanie się tytuł tego zbiorku: oj, niełatwo takie nagromadzenie głosek szeregu szumiącego wymówić! Ale to właśnie zaleta tej pozycji - jej celem - oprócz bawienia, dostarczenia rozrywki, jest taka swoista terapia logopedyczna. Powtarzając te zabawne historie ćwiczymy aparat mowy (wszystkie trzy szeregi głosek i wszelkie inne "łamańce"!;)), zatem i tytułowy język będzie giętki, i coraz większą biegłość w tej materii z czasem osiągniemy!

Jeśli nas zrażają początkowe niepowodzenia i nie udaje się bezbłędnie odczytać, wyrecytować danego wiersza i wydaje się to nam zgoła niemożliwe, wówczas warto sięgnąć po dołączoną do książki płytę. Przekonamy się, że nie jest to zadanie nie do wykonania, co więcej - płytę rozpoczyna cykl ćwiczeń na "rozruszanie buzi". Wszystkie wiersze zostały nagrane we wzorowej interpretacji (tu przykład). 

Autorem wierszy i ich wykonawcą na płycie jest Maurycy Polaski, współzałożyciel Kabaretu Pod Wyrwigroszem, którego bogate doświadczenie sceniczne (gra także w zespole rockowym Kurtyna Siemiradzkiego) gwarantuje biegłość w materii, którą przedstawia. I jeszcze słówko o ilustracjach Agi Semaniszyn-Konat: już wcześniej zetknęłyśmy się z nimi (tu i tu), tym razem "wzbogacone" są one o kolor - nieodmiennie śmieszne i doskonale wpisujące się w klimat wierszy Maurycego Polaskiego. 

Polecam
Katarzyna





"Wierszyki na giętkie języki"
Autor: Maurycy Polaski
Ilustrator: Agnieszka Semaniszyn-Konat
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: miękka
Liczba stron: 36
Format: 20x19 cm
ISBN: 978-83-7437-953-3


Read On 0 komentarze

"Pali się!" - czyli "jak pracowali dzielni strażacy"

10:00


Jest w  w tym wydaniu coś, co wzbudza zachwyt - wiemy to doskonale, bo Młodsza zobaczywszy "Pali się!" przytuliła książkę mocno do siebie (nie bacząc na miękką okładkę) i zadeklarowała dobitnie: "To moja książka!". Zatem jeśli ją czytamy, to jest to zawsze podreślone, kto jest prawowitym właścicielem niniejszej pozycji;). Spieszę jeszcze uspokoić wielbicieli nienagannego stanu lektur, że książka nie ucierpiała zanadto podczas tego gwałtownego wybuchu uczuć;)

Powiedzmy słówko o treści, która także zelektryzowała nieco obie dziewczyny. Nie na darmo śpiewają unisono: 
"Jedzie, jedzie straż pożarna 
Do pożaru jedzie 
Jedzie, jedzie straż pożarna 
Wóz strażaków wiezie (...)".
Ba, gdy się rozśpiewają, to niejednokrotnie słyszymy ten wdzięczny utwór. Poza tym budujemy z klocków remizę, a potem dzielni strażacy gaszą pożar, ratują kota, który utknął na drzewie, pomagają podczas wypadków... Nie da się ukryć, że zawód ten cieszy się w oczach obu córek wielką estymą, dlatego i lekturę przyjęły z entuzjazmem. 

Wiersza "Pali się!" nie znajdziemy w każdym tomiku z wierszami Brzechwy, a na pewno warto go znać, bo bawi komizmem sytuacyjnym, emocjami, których nie brak w utworze, na dodatek w przypadku tego wydania mamy naprawdę świetnie pasujące i ciekawe ilustracje. 

Opowiedziane wypadki rozpoczynają się od pełnego werwy ataku muchy na strażaka, ale później wydarzenia są o wiele bardziej dramatyczne. Otóż ni mniej, ni więcej - tylko wybuchł pożar! Niezbędny jest natychmiastowy ratunek, ale wątpliwości budzi sprawa, cóż to i gdzie się pali, a po ustaleniu tych faktów, okazuje się, że udzielenie pomocy nie jest możliwe, gdyż spiętrzyło się sporo przeszkód: brak podkowy u konia, dziurawa beczka... Jak widać, opisane zdarzenia dzieli od naszych czasów sporo lat i dzielni ratownicy muszą posiłkować się takim właśnie sprzętem. Na szczęście wszystkie problemy rozwiązano, a bohaterska akcja (bardzo malowniczo opisana i ciekawie zilustrowana) będzie miała - jak zapewne nietrudno przewidzieć - pozytywny finał. 

Nas poruszył także bardzo los kota, ale i on szczęśliwie nie ucierpiał! Wszystko kończy się triumfem ludzi nad żywiołem, strażacy odbierają zasłużone pochwały i wracają do remizy. Raz jeszcze pojawia się mucha, która teraz wraca do swego domu - niepozornemu stworzeniu należą się także wyrazy uznania. W końcu to jej atak sprawił, że pożar został tak szybko zauważony!

Autorem ilustracji do książki jest Zbigniew Dobosz. Artysta zastosował ciekawy zabieg - elementów architektury nie wypełnił kolorem, pozostawił je jedynie naszkicowane. Barwne są postacie, przedmioty, to skupia uwagę na bohaterach zdarzeń. Ich wyrazista mimika, emocje widoczne na twarzach świetnie dopełniają treści wynikające z wiersza.
U nas to ostatnio lektura obowiązkowa, zatem spore fragmenty już znamy na pamięć!:)

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki






"Pali się!"
Autor: Jan Brzechwa
Ilustrator: Zbigniew Dobosz
Wydawnictwo: Skrzat
Oprawa: miękka
Liczba stron: 24
Format: 20x28,5 cm
ISBN: 978-83-7437-957-1






Read On 0 komentarze

"Księga spraw ważnych Lamelii Szczęśliwej" - o istotnych sprawach w ciekawej formie

10:40


To już kolejna "Księga", zatem pewnie wiele osób doskonale zna Lamelię Szczęśliwą, nietuzinkową panią, która ma mnóstwo pasji, wiele ciekawych pomysłów, cieszy się z drobnostek, żyje w zgodzie ze światem i z innymi ludźmi. Ci, którzy mieli okazję czytać inne pozycje Joanny Krzyżanek z tą bohaterką w roli głównej, bezbłędnie rozpoznają schemat konstrukcyjny książki. 

Najpierw poznajemy garść faktów na temat samej Lamelii, a że wszystko, co jej dotyczy jest niebanalne, zatem każda nowa wiadomość intryguje, zaś wszystkie tworzą portret nader oryginalnej osoby. Potem tradycyjnie także spokojny poranek w domu bohaterki przerywa dwoje dzieci: Gabrysia Gałka i Kajtek Kurek. Jak zwykle też mają oni poważny problem, a powodzenie ich planów zależy od Lamelii... Jeśli nie zgodzi się ona na udzielenie im paru lekcji, kilku ważnych wyjaśnień, wówczas rodzice nie spełnią ich marzeń - tym razem chodzi o kurczątka na Wielkanoc. Przyznam szczerze, że ten fragment nieodmiennie budzi we mnie mieszane odczucia - Lamelia traktuje dzieci niezbyt serdecznie, by nie powiedzieć niegrzecznie... Dość obcesowo odmawia, zmienia po chwili zdanie - być może jest to dowcip, który do mnie nie trafia po prostu... 

W końcu jednak dzieci trafiają pod dach Lamelii, mieszkają z nią, wysłuchują jej opowieści, rozmawiają, uczą się, zmieniają swoje postępowanie. Poprzednie tomy dotyczyły ortografii, gramatyki oraz zdrowego odżywiania. Tym razem przedmiotem "nauk" są tytułowe "sprawy ważne" - a czym one są podpowie nam ilustracja na okładce - serce jest zwyczajowo uznawane za siedlisko uczuć, więc o tym między innymi traktowały opowiastki tej niezwykłej nauczycielki. 

Kolejne historie dotyczą zatem szczęścia, samodzielności, cierpliwości czy gościnności, mali czytelnicy dowiedzą się, czym jest papugowanie i czy warto tak postępować (a może lepsze jest naśladownictwo?), dlaczego kłamstwo nie popłaca, czy obiecywanie "złotych gór" to dobry pomysł, co zyskują ludzie uczciwi, co zrobić, by był pokój na świecie (trudna sprawa, lecz jak się okaże - każdy z nas może w tej kwestii czegoś dokonać!). Dowiemy się, czy tolerancja jest dobrą cechą, czy też wprost przeciwnie. Przeczytamy także historię przekonującą o wartości współpracy. 

W każdej z dwudziestu opowieści sportretowani zostali inni bohaterowie. Są dzieci i osoby dorosłe, są i postacie ze świata zwierząt. Wydarzenia dzieją się współcześnie, ale też i czasem akcja przenosi się w przeszłość. Na ogół to bardzo udane historie, wyraziste przykłady do naśladowania lub wprost przeciwnie: od razu widzimy, że dany osobnik nie postępuje właściwie i nie warto iść w jego ślady. Po każdej opowiastce następuje swego rodzaju podsumowanie, wyjaśnienie wątpliwości, autorka przytacza także myśli osób słynnych i nieco mniej znanych. Od razu rozpoznawalna kreska Zenona Wiewiurki bawi, ilustracje pomysłowo dopełniają treść przekazu. 

Ale mam i pewne zastrzeżenia. Dotyczą one rozdziału o kradzieży. Delikatna materia, poza tym chciała autorka zwrócić uwagę na problem ściągania, który chyba często bywa bagatelizowany. Ale zbiór pytań testowych dla klasy IV B zaskakuje, choć największe zdumienie wywołują pytania i odpowiedzi w części podsumowującej rozdział. Pojawia się pytanie o najmniejsze miasto na świecie, zaś w odpowiedziach mamy już najmniejsze państwo, które nota bene nie jest uznawane za państwo... (Sealand, Sealandia) Pytanie ósme brzmi: "Ko wynalazł gumę do żucia?" Oprócz literówki w pytaniu zastrzeżenia budzi odpowiedź: "Gumę do żucia wynaleźli Indianie z Ameryki Południowej". Owszem, żuli "coś" (była to żywica czy też sok z odpowiednich gatunków drzew), ale trudno nazwać to gumą... W błąd wprowadza odpowiedź na pytanie piąte: "Kim był Mieszko I?" - czytamy na sąsiedniej stronie: "Mieszko I był królem Polski". Smutne, że takie błędy, tak w sumie prostych spraw dotyczące znajdziemy w publikacji dla najmłodszych, która ma ambicje, by uczyć, wychowywać... Ale cóż: nie myli się ten, kto nic nie robi. Zatem niech te strony staną się inspiracją do poszukiwań w innych źródłach rzetelnych informacji.

Poza tym książka zawiera wiele inspirujących historii, pokazujących, że warto troszczyć się o innych, postępować uczciwie, kierować się empatią, dowiadujemy się, że nasze zachowanie wpływa na nastrój innych i że nie warto bezmyślnie kopiować stylu innych osób. Wiele ciekawych tekstów, które pomogą młodym czytelnikom zrozumieć "sprawy ważne"!

Polecam
Katarzyna






"Księga spraw ważnych Lamelii Szczęśliwej"
Autor: Joanna Krzyżanek
Ilustrator: Zenon Wiewiurka
Wydawnictwo: Święty Wojciech
Oprawa: twarda
Liczba stron: 152
Format: 21x27 cm
ISBN 978-83-7516-485-5


Read On 0 komentarze

„Moje pierwsze lata. Dziewczynka”, „Moje pierwsze lata. Chłopiec" - wspólna podróż w najmilszą przeszłość;)

17:00



Jesteśmy wszyscy chyba ostatnio nieco zanurzeni w świątecznych klimatach, ale jest coś, co może się równać z tymi planami i marzeniami - to "wyprawy" w przeszłość! Od pewnego czasu Starsza zaczyna zasypywać nas pytaniami odnośnie tego, jaka była, gdy była "mała" (bo teraz to oczywiście wielka jest niesamowicie;)). Taka rozmowa rozwija się i toczy w sposób niekontrolowany: jedno niewinne pytanie o jakąś sprawę pociąga kolejne i sypią się one jak... no choćby prezenty z mikołajowego worka;)

Pewnie niektórzy posiadają albumy dokumentujące te pierwsze lata - to świetna pamiątka i dobry sposób na zaspokojnie dziecięcej ciekawości. Tego typu wydawnictw jest na naszym rynku sporo: rodzice pracowicie wyklejają, opisują - dla siebie, ale przede wszystkim dla tego malucha, który kiedyś, po latach, będzie z rozrzewnieniem te strony oglądał. Dlaczego jednak warto sięgnąć po publikacje Wydawnictwa Arkady? Otóż jest to książka inna niż wszytkie! Wcześniej wspomniane albumy są przeznaczone do wypełnienia przez dorosłych, tu pamiątkowa księga ma być wspólnym dziełem rodziców i dziecka! Ba, dopiero dokonania małych, dziecięcych rączek nadadzą jej ten niepotwarzalny, urokliwy klimat wyjątkowej pamiątki. 

Jest zatem na pierwszej stronie miejsce do wypisania danych małego posiadacza, jego wieku w momencie, gdy książkę o sobie zaczął uzupełniać. Kolejne strony będą dokumentacją wspomień z narodzin, pierwszych dni, pierwszych przyzwyczajeń, ulubionych zabawek czy zajęć - w odpowiednie miejsca mały właściciel albumy wklei nalepki załączone do tej publikacji, będzie miał też okazję narysować zabawkę, swoją buzię wyrażającą różne uczucia. Przewidziano także miejsce na wklejenie zdjęć bliskich, koleżanek, kolegów. Na stronach zatytułowanych "Co umiałam robić?" będzie można pochwalić się swoimi osiągnięciami zaznaczając odpowiednie czynności, które jako dwu- czy trzylatek sprawnie się wykonywało:)
Można także wspólnie powspominać przedszkole, zabawne zdarzenia z przeszłości, pierwsze podróże, spacery, pierwsze słowa... 

Miłe dla oka są strony tej publikacji: książka dla dziewczynek jest w tonacji różowej, dla chłopców - w błękitach, na kolejnych kartkach pojawiają się drobne rysunki, dekoracje czy też stylowe, niewielkie fotografie. Twarda oprawa zapewnia solidność temu wydaniu, zatem przy jego wypełnianiu czy też późniejszym oglądaniu na pewno nie poniesie uszczerbku. 

Według sugestii wydawnictwa książka jest odpowiednia już dla czterolatków. U nas właśnie w tym wieku pojawiły się pytania o te wcześniejsze lata, dlatego jeśli chcecie sprawić przyjemność jakiemuś "tak dorosłemu" już dziecku;) - sprezentujcie mu taką książkę! Będzie to okazja do wspomnień, wspólne wypełnianie na pewno da wiele radości, zbliży jeszcze bardziej, no i pozwoli stworzyć album o tym, co najpiękniejsze!:)

Polecam
Katarzyna






„Moje pierwsze lata. Dziewczynka”, „Moje pierwsze lata. Chłopiec”
Autor: Angels Navarro
Ilustrator: Marta Montana
Wydawnictwo: Arkady 
Oprawa: twarda
Format: 31x24,5 cm
Liczba stron: 96
ISBN: 978-83-213-4773-8, 978-83-213-4772-1



Read On 0 komentarze

"Lamelia Szczęśliwa i porwanie krewetki" - wielkie marzenia i szczęśliwe zrządzenia losu:)

11:00



Ach, własne zwierzę! Nadchodzi czas, gdy ta sprawa staje się palącą kwestią, a wszelkie rozmowy nie wiadomo w jaki sposób o ten temat zahaczają... Są obietnice i przyrzeczenia, prośby pełne starannie przemyślanych argumentów, pertraktacje trwają i nierzadko wcześniej czy później przybywa nowy domownik: futrzasty czy pierzasty, mały lub nieco większy - zawsze dostarczający mnóstwa radości! 

I nam ten temat nie jest obcy, zatem i lektury go poruszające cenimy bardzo! Ostatnio wpadła nam w ręce książka o sympatycznym psie, który otrzymał imię Przemyt, gdyż właśnie w taki sposób trafił do domu chłopczyka - przemycony przez niego pod bluzą. Zabawna, choć i nieco mrożąca krew w żyłach historia;) Należy jednak przyznać, że stawianie rodziców przed faktem dokonanym to nieco ryzykowne posunięcie... Zgoła inaczej rozpoczęła starania o pupila Lamelia Szczęśliwa. Zapewne wielu czytelników zna tę nietuzinkową bohaterkę, lecz już jako osobę dorosłą - tym razem Joanna Krzyżanek przedstawia nam historię z dzieciństwa Lameli, kiedy to czesała włosy w dwa koczki, nosiła turkusowe buciki i pasiaste pończochy! Wtedy także marzyła o posiadaniu zwierzątka, które byłoby jej przyjacielem... 

Ba, kolejne strony i kolejne propozycje zwierząt, które mogłyby trafić pod dach tej sympatycznej rodziny przynoszą mnóstwo pomysłów dotyczących tego, jakim wsparciem będzie każde z nich: pies pomoże zjeść zbyt dużą porcję kalafiorów, kot zliże rozlane mleko, myszka odstraszy łakomą kuzynkę od puszki z ciastkami... Argumentów podawanych przez Lamelię jest tak wiele i są one tak pomysłowe, że wybuchy śmiechu przy lekturze tej części książki są gwarantowane! Niestety, łyżką dziegciu są słowa rodziców: każde ze zwierząt powodowałoby jakieś problemy, na przykład przeszkodami są uczulenie taty czy też szkody, jakie pupil by wyrządzał... Wprawdzie wyjaśnieniom rodziców nie można odmówić rzeczowości, ale też są one dość przykre - i aż nam samym zrobiło się smutno, gdy kolejna prośba została storpedowana.

Na szczęście jednak kolejne strony przynoszą ciąg sympatycznych wydarzeń: cała rodzina wybiera się na pyszne kluchy do restauracji, a wizyta ta połączona z tajemniczymi zajściami przyniesie zupełnie niespodziewany efekt w postaci... spełnienia marzenia Lamelii!
Ale zanim do tego dojdzie, spróbujemy wspólnie rozwikłać zagadkowe zniknięcie pupilki pana Kluchy, dowiemy się, czym jest dedukcja i jak ważny jest zmysł obserwacji oraz kojarzenie faktów, no i pewnie nabierzemy ochoty na małą przekąskę, bo bardzo apetycznie opisane zostały dania z restauracyjnego menu;) 

Ta sympatyczna i zabawna lektura dostarczy nam niewątpliwie wielu okazji do uśmiechu, choć najmłodszych zmobilizuje być może do wzmożenia intensywności próśb o zwierzątko... Ale bądźmy szczerzy - taki nowy domownik ma istotnie mnóstwo zalet!

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki
                                                            





"Lamelia Szczęśliwa i porwanie krewetki"
 Autor: Joanna Krzyżanek
Ilustrator: Zenon Wiewiurka
Wydawnictwo: Święty Wojciech 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 21x23 cm
ISBN 978-83-7516-527-2


Read On 0 komentarze

"Danuta Wawiłow dzieciom" - poetyckie oczarowanie najbliższym światem

23:15



Pewnie zapytani o autorów wierszy dla dzieci jednym tchem wymienilibyśmy Tuwima i Brzechwę, może jeszcze Konopnicka przyszłaby nam na myśl - to taki kanon, ale przecież to nie jedyni poeci, którzy najmłodszych odbiorców obrali sobie jako adresatów! Nasza Księgarnia proponuje nam kolejny obszerny, starannie wydany tom - po zbiorach utworów Jana Brzechwy i Juliana Tuwima, po pozycjach zawierających teksty Wandy Chotomskiej i Ludwika Jerzego Kerna, mamy teraz okazję rozczytać się w wierszach i prozie Danuty Wawiłow.

Zdarzyło się nam już na tej stronie polecać wiersze poetki inspirowane folklorem angielskim, pisałam także o sympatycznej lekturze sennym marzeniom poświęconej ilustrowanej przez Jolę Richter-Magnuszewską, zatem sięgnięcie po tom "Danuta Wawiłow dzieciom" było jak spotkanie z dobrymi, bardzo lubianymi znajomymi!

Są tacy, którzy uwielbiają wiersze Danuty Wawiłow (wyznam, że my właśnie do nich należymy), ale są pewnie tacy, którzy lubią je, choć tego sobie nie uświadamiają;) To pewien paradoks, ale tak właśnie jest: utwory poetki są niezwykle popularne, choć nie zawsze każdy bezbłędnie potrafi zidentyfikować ich autora. Przywołam jedynie garść tytułów: "Szybko" (wykonywane choćby przez Nie Wiem Kto - i inne utwory z ich debiutanckiej płyty: "Jak ja się nazywam", "Kałużyści", "Zapach czekolady", "Jak tu ciemno", "Pożałuj mnie"), "Jak wygląda wiatr" (cudowny, urokliwy tekst pięknie interpretuje Ania Broda, która równie miło dla ucha wykonuje inne teksty poetki - "Czarny lew", "Będę babuleńką", "Siedzieli na ganku" czy "Czarne kury") czy nie mniej popularna "Moja siostra królewna". A gdy sięgniemy do części tomu z tekstami prozatorskimi, to się okaże, że wiele z nich pamiętamy z podręczników szkolnych - w latach dzieciństwa dostarczały nam wzruszeń, a i dziś są przez szkolniaków z emocjami czytane.

A jakie są te wiersze? Przeróżne! Można by je określić słowami zaczerpniętymi z wiersza "Spacerek": "różne bajeczki i bzdurki" - ale takie urzekające bajeczki i zabawne bzdurki, mnóstwo obrazów z marzeń zaczerpniętych, pełnych fantazji wyobrażeń, domysłów i historii, które zaskakują bogactwem pomysłów. Nawet gdy poetka portretuje rzeczywistość, to jest w tym szczypta nierealności, która oswaja wszystkie lęki, łagodzi smutki. 

Piękne są obrazy przyrody, zwierząt - i te wizerunki, te portrety choć dziwne, oryginalne, to po namyśle należy uznać za niezwykle trafne. Poetycki porównania i metafory zaskakują celnością obrazowania, a przy tym są takie bliskie dziecięcej wyobraźni! Wiele utworów dotyczy też codziennego życia rodzinnego, to tak sympatyczne relacje, scenki tak ciepłe, radosne, że i czytelnikom, słuchaczom uśmiech pojawia się na twarzach. Jest "Ziemniaczana zabawa", gdy siostrzyczka z bratem w kształtach tych pospolitych warzyw dostrzegają ludzi, zwierzęta, śniegowego bałwana, jest "Niewidzialna plastelina", w której mała bohaterka tworzy dla rodziców mnóstwo pięknych rzeczy z tytułowej masy;), w wierszu "O Rupakach" (to "autorskie" stworzenia Danuty Wawiłow) zasypiające dziecko tuż przed zaśnięciem tłumaczy mamie, czym są te stworzonka. Bawi rozmowa córeczki z mamą w wierszu "Strasznie ważna rzecz" - mama piszę i - jak można podejrzewać - to sama autorka, bo we wstępie córka Danuty Wawiłow, Natalia Usenko, zdradza, że ich codzienne życie, rodzina, którą tworzyli (rodzice, ona i brat) - była to materia do kolejnych utworów (dobitnie świadczą o tym wiersz "Nasza rodzina" czy "Wiersz o mnie"). Choć i w innych sytuacjach poetka lubiła kontaktować się z najmłodszymi, słuchać ich opowieści, celnych stwierdzeń: Jadąc autobusem, mama zawsze starała się zająć miejsce obok dzieci. "Mogę być pewna, że usłyszę coś ciekawego. Kto wie, może nawet będzie z tego bajka czy wiersz?".
To chyba jeden z powodów popularności twórczości Danuty Wawiłow: jest taka prawdziwa, inspirowana codziennymi doświadczeniami, dziecięcą wyobraźnią, serdecznością relacji wśród kochających się, bliskich sobie ludzi. 

Słowo wstępne napisane przez Natalię Usenko przynosi nam także obraz małej poetki in spe: otóż już w wieku ośmiu lat, jako dziewczynka, postanowiła Danuta Wawiłow, co będzie robić w przyszłości, ba, zapełniła wiele stron tytułami książek, które zamierzała w przyszłości napisać;) Widać zatem, że pisanie, tworzenie było jej prawdziwą pasją - o czym świadczą utwory zebrane w tym tomie. 

Tym, którzy do tej pory znali te najbardziej popularne, polecamy gorąco sięgnięcie po tę pozycję. Ci, którzy jak my uwielbiają Danutę Wawiłow, książka dostarczy wiele wzruszeń przypomnieniem ulubionych wersów, wierszy. Ale i oni znajdą tu zapewne jakieś do tej pory nieznane tytuły. Nas zauroczył "wierszyk do krzyczenia": "Am stram gram!", rozbawiły portrety Fabiana ("O Fabianie") i Marcinka ("Marcinek"), uśmiech na twarzach wywołał także bardzo nietypowy "Alfabet" w oryginalny sposób przywołujący kolejne litery.

Tom zamykają teksty pisane prozą: opowiadania o codziennych troskach najmłodszych, o poszukiwaniu bratniej duszy, wrażliwości na potrzeby innych. Nowością dla mnie były teksty tworzone w ramach inicjatywy "Teatrzyk parapet" - to historie przedstawiające problemy i radości nastolatków, przesiadujących na korytarzu na rzeczonym parapecie - pełne emocji charakterystycznych dla tego wieku, pisane młodzieżowym językiem.

Jak już wspomniałam - podoba nam się sposób, w jaki Jola Richter-Magnuszewska zilustrowała wiersze i prozę autorki: twarze o wyrazistej mimice, nieco przerysowane kształty zwierząt, różne techniki - rysunek, kolaż, baśniowe, fantazyjne obrazowanie. 
To książka do wielokrotnego czytania, pozycja, która nie znuży; warto po nią sięgnąć! 

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki








"Danuta Wawiłow dzieciom" 
Autor: Danuta Wawiłow
Ilustrator: Jola Richter-Magnuszewska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: twarda
Liczba stron: 280
Format: 16,5 x 21,5 cm
ISBN: 978-83-10-12401-2



Read On 1 komentarze

"Basia i Boże Narodzenie" - o pierniczkach, Mikołaju i udanych świętach:)

10:00

Media nader często informują o zbliżających się świętach - przede wszystkim to zmasowany atak reklam zabawek wszelkiego rodzaju. Nieco rozbudza to pragnienia, nie da się ukryć, że się lista marzeń do spełnienia przez brodatego jegomościa w czerwonym stroju rozrosła... Ale i mnóstwo innych oczekiwań mają dziewczyny. "A zrobimy pierniczki?", "Choinka będzie w tym roku?";) - takie wątpliwości się pojawiają, bo dziewczyny jeszcze niezbyt wiekowo zaawansowane i kwestie tradycji nie są im tak dobrze znane. Zatem uspkajamy: pierniczki będą, choinka także, będziemy wspólnie robić nowe zabawki, by przyozdobić świąteczne drzewo - wszystko tak jak u Basi! 

Ach, bo też i Basia nie zawodzi nas - jak zawsze zresztą! Opowieść o przygotowaniach do świąt w domu tej tak lubiącej bluzeczki w paski dziewczynki stoją pod znakiem zapytania... Niestety, w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności mama zostaje wyłączona z codziennych aktywności. A przecież wiadomo - bez mamy ani rusz! Ale też tradycyjnie okazuje się, że w potrzebie zawsze można liczyć na bliskich, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a tym, co się najbardziej liczy podczas świąt nie jest lśniące czystością mieszkanie, ani też mnóstwo potraw własnoręcznie przygotowanych i olśniewających wyglądem, nie są to też prezenty: najistotniejsza jest obecność bliskich, świadomość ich ciepłych, życzliwych uczuć.

I nawet jeśli nie wszystko układa się idealnie i w stu procentach zgodnie z planem, to najważniejsze jest przecież to, że każdy stara się dołożyć swoją "cegiełkę", zrobić tyle, ile może i najlepiej jak może. 
Zatem w domu Basi pierniczki będą miały bardzo zaskakujące formy, na wszelki wypadek bardzo dużo sianka znajdzie się pod obrusem, a tradycyjne czytanie Pisma Świętego zastąpi wyjątkowo swoista, unikatowa scenka rodzajowa;) Ale będzie też ciepło i bliskość, czas dla siebie, wspólne pielęgnowanie zwyczajów, wybaczenie niedociągnięć, radość z wspólnie spędzanych świątecznych chwil.

Okaże się także, że chyba mama niepotrzebnie martwiła się - nie warto wyręczać innych. Nadzorowanie wszystkiego pozwala dopiąć sprawy na ostatnie guzik, ale gdy damy członkom rodziny dojść do głosu, wówczas mamy okazję doświadczyć czegoś nowego, wyrobić samodzielność w najmłodszych, a co za tym idzie - poczucie dumy z własnych dokonań.

To przemiła lektura na przedświąteczny czas - i niech w każdym domu święta będą tak pełne rodzinnych, ciepłych uczuć jak to ma miejsce u Basi!

Polecam
Katarzyna




"Basia i Boże Narodzenie"
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 24
Format:  21,5 x 26 cm
ISBN: 978-83-2375-328-5



Read On 3 komentarze

List do Świętego Mikołaja - konkurs zakończony

10:00





Wprawdzie aura jeszcze wybitnie jesienna, ale chyba wszyscy czujemy już przedświąteczne podekscytowanie! W końcu niebawem w naszych domach zagości sympatyczny starszy pan z długą brodą i workiem pełnym prezentów! Na początku grudnia sprawdzi czystość bucików i doceni ten fakt miłym drobiazgiem, a potem, pod choinkowym drzewkiem spróbuje spełnić niektóre marzenia tych najmłodszych i nieco starszych;)

My też chcemy nieco pomóc Mikołajowi i przesłać Wam kilka ciekawych lektur. Zatem mamy dla Was zadanie. Dzieci! Napiszcie z pomocą rodziców w komentarzu, jak u Was w domu składacie zamówienia na prezenty u Mikołaja? Piszecie listy do Mikołaja? A może rysujecie? Wysyłacie pocztą czy kładziecie gdzieś? Jak przekonujecie Mikołaja, że zasłużyłyście na taki prezent? Może była jakaś zabawna historia związana z takim listem? A może Mikołaj Wam odpisał? Zostawcie adres email w formie: kobietnik(at)kobietnik.pl

Elfy Św. Mikołaja wyłonią trzech zwycięzców, którzy dostaną książki : „Tutlandia” Agnieszka Ginko, „Ciocia Jadzia. Szkoła” Eliza Piotrowska – obie lektury od Wydawnictwa Media Rodzina oraz „Moje pierwsze lata” Navarro Angels – świetny album do wspólnego tworzenia i wspominania od Wydawnictwa Arkady.


Regulamin:
1. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest dodanie komentarza zawierającego odpowiedź na konkursowe pytanie, prosimy też o podpisanie go imieniem dziecka.
2. W komentarzu należy także umieścić adres mailowy autora/rodziców, opiekunów.
3. Miło nam będzie, jeśli polubicie nasz profil na Facebooku czy też dodacie nasz blog do obserwowanych.
4. Konkurs trwa do 6 grudnia, do godziny 23.59. Wyniki zostaną podane na naszej facebookowej stronie do 9 grudnia. Zwycięzców poinformujemy także mailowo, na odpowiedź zwrotną z adresem do wysyłki nagród czekamy do 12 grudnia.
5. Nagrody wysyłamy na terenie Polski.



Czekamy na Wasze komentarze!




Dziękujemy wszystkim za zainteresowanie. Informujemy, że konkurs zostaje zakończony przed czasem, a książki przekazujemy na cele charytatywne. 
Read On 0 komentarze

"Bogowie i herosi mitów greckich" - najmłodsi odkrywają świat mitów

21:30



Zapewne zaskoczeniem może być nazwisko na okładce - Tony Wolf jest twórcą ilustracji, teksty mitów napisała Anna Casalis. Jak sądzę, ten zabieg wynika z faktu, iż ilustrator jest bardzo dobrze znany wielu dzieciom, bo i w naszych księgarniach, bibliotekach czy domowych zbiorach znajdziemy sporo książek, w których rysunki wyszły spod jego ręki. W znanych nam pozycjach dominują portrety przeróżnych zwierzątek, tu mamy częściej do czynienia z ludzkimi kształtami, bo choć bohaterami są bogowie, bohaterowie, to sposób ich przedstawiania jest taki właśnie;)

Książka kusi swoją atrakcyjną formą: duży format, złocona okładka, mnóstwo postaci na niej przedstawionych zaciekawia - któż to jest? Czemu się tak zachowuje? Odpowiedzi znajdziemy oczywiście wewnątrz, bo są to fragmenty ilustracji z wnętrza książki. Krótki tekst poprzedzający mity jest swego rodzaju wprowadzeniem w świat dawnych wierzeń, wyjaśnieniem, w jakim celu powstawały te historie. 

Kolejne strony przynoszą dwadzieścia pięć mitów w prostej, klarownej formie. Nie obyło się bez pewnych uproszczeń, skrótów - zapewne wynikało to i z założenia, by każda z historii zmieściła się na dwóch stronach, ale też powodem jest i adresat: kilkulatek, bo mity te są przeznaczone dla najmłodszych dzieci. Dlatego też będzie to dobra lektura nawet dla czterolatków - o ile są zainteresowani tematem.
Oczywiście tekst wzbogacają ilustracje, dodają mu atrakcyjności, przedstawiają najważniejsze zdarzenie w danej historii. Dzięki temu na pewno lepiej zostaną one zapamiętane. 

Wśrod postaci znaczące miejsce zajmuje władca Olimpu, poznajemy też jego żonę. dzieci - Hefajstosa, Aresa, Hermesa, jest i historia Pigmaliona, króla Midasa, kilka tekstów związanych jest z wydarzeniami na Krecie - budowa labiryntu, ucieczka Dedala i Ikara, walka Tezeusza z Minotaurem. Przedstawiono też Heraklesa i jego prace, wydarzenia związane z wojną trojańską oraz wyprawę Jazona po złote runo (tu najdobitniej pokazana jest kwestia pewnej modyfikacji treści ze względu na młody wiek odbiorców - mit kończy się słowami: "(...) niestety historia Jazona i Medei miała smutny koniec, dlatego wolimy go przemilczeć".)

Znajmość mitów jest niezbędna - wiele motywów z nich zaczerpniętych jest stale obecnych w kulturze, sporo frazeologizmów wiąże się z tymi tekstami. A jeżeli kilkulatka zaintrygują jakieś fakty tej materii dotyczące, zapragnie poznać mity - wówczas "Bogowie i herosi mitów greckich" będą doskonałą pozycją w ciekawej formie przekazującą te opowieści. 

Polecam
Katarzyna









"Bogowie i herosi mitów greckich"
Autor: Anna Casalis
Ilustrator: Tony Wolf
Wydawnictwo: Jedność
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format: 24x26 cm
ISBN: 978-83-7660-624-8

Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Dwór" (Widnokrąg)
- "Proszę słonia" (Wilga)




Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *