facebook

Kobietnik - inna bajka

Jak miło jest pomagać! - "Dobre uczynki Cecylki Knedelek"

10:30

Któż by pomyślał, że telewizja może być tak inspirująca!;) Choć jeśli mamy być precyzyjni, to nie tyle cała telewizja, co jeden, szczególny program telewizyjny sprzed lat - Teleranek! Otóż propagowano w nim akcję "Niewidzialnej ręki" - należało pomagać innym osobom, ale tak, by nie wiedzieli oni, kim była ta pomocna osoba. Akcję tę wcielała w życie, a potem opisała pewna dziewczynka, Eleonora, która niegdyś spędzała w Starym Knedelkowie letnie wakacje. A jej pamiętnik, celowo pozostawiony, by zainspirował innych, trafił w ręce Cecylki. I było to idealne zrządzenie losu, można by tak powiedzieć - strzał w dziesiątkę! W końcu nie kto inny, jak Cecylka słynie ze swej pracowitości, empatii, chęci pomocy innym, ma grupę serdecznych przyjaciół, którzy ją wspierają, ma też wiele ciekawych pomysłów, zatem godnie kontynuuje dzieło Eleonory sprzed lat.

A okazji jest mnóstwo. Jeśli w niewielkim miasteczku jak Stare Knedelkowo można tak wiele zrobić, to na pewno i każdy z młodych czytelników może się wykazać dobrym sercem, pomocnymi dłońmi, pomysłowością i otwartością na potrzeby innych. Okazji jest mnóstwo - są ludzie, którzy mają przeróżne problemy, są smutni, samotni, potrzebują wsparcia, są bezdomne czy bezpańskie zwierzęta, jest też sporo spraw, które młodzi, chętni do pomocy wolontariusze mogą naprawić, zmienić.

Joanna Krzyżanek przywołuje znaną z przeróżnych mediów autentyczną akcję szycia lalek w szczytnym celu zdobycia funduszy na leki dla chorej dziewczynki. Warto dodać, że to nadal aktualna sprawa i ci, którzy mają chęć pomóc, mogą zajrzeć na stronę internetową po wskazówki w tej kwestii.

Ale poza tym Cecylka i jej przyjaciele pomagają sąsiadom - sprawiają, że smutna pani Alicja wreszcie się uśmiecha, zapewniają aprowizację przemiłej, bardzo licznej rodzinie Maślanków, zaprzyjaźniają się z głuchoniemą dziewczynką, którą do tej pory uważali za czarownicę, bo... wymachiwała rękami. Są i "transakcje wymienne" - Cecylka dzięki panu Erykowi dostaje świetną ocenę za referat o grzybach, sama zaś z kolei uczy starszego pana obsługi komputera. Wiele ciepłych uczuć mają dzieci dla "braci mniejszych", czyli kotków, piesków, które nie mają domu czy też właściciela - i ich nie zostawiają bez pomocy.

Swoje artystyczne talenty wykorzystuje drużyna dzielnych pomocników dla upiększenia miasteczka, a także by wystawić prawdziwą sztukę! Sami również korzystają z efektów tych inicjatyw: organizują akcję zbierania lektur, tak by w bibliotece było wiele ciekawych pozycji dla każdego, a także wymieniają się ubraniami, co okazuje się tanim i pomysłowym sposobem na zaradzenie brakom w tej materii.
Uczą wszystkich mieszkańców Starego Knedelkowa dbania o środowisko, wykorzystywania powtórnie przeróżnych przedmiotów oraz oszczędzania energii, wody.

Z zapisków Eleonory wynika, że po spełnieniu takiego dobrego uczynku czujemy się tak, jakbyśmy jedli ciasteczko z leśnymi poziomkami. Chyba każdy przyzna, że to kusząca perspektywa, zatem warto naśladować Cecylkę i jej przyjaciół w tym szczytnym dziele pomagania innym.

Przygody wolontariuszy są nie tylko inspirujące, ale i świetnie opisane - barwnie i zabawnie, a do tego - tradycyjnie już, jak wszystkie książki o Cecylce - znakomicie zilustrowane. Dlatego na pewno warto sięgnąć po tę lekturę i zaczerpnąć z niej garść pomysłów!

Polecam
Katarzyna







"Dobre uczynki Cecylki Knedelek"
Autor: Joanna Krzyżanek
Ilustrator: Zenon Wiewiurka
Wydawnictwo: Jedność
Oprawa: twarda
Liczba stron: 200
Format: 15x21 cm
ISBN: 978-83-7660-739-9


Read On 0 komentarze

"Findus się wyprowadza" - o kocim dorastaniu;)

10:00


Bardzo nostalgiczna lektura;) Oczywiście - z punktu widzenia czytających rodziców. Gdzie te czasy, gdy Findus w pudełku po groszku wymoszczonym tkaniną w pasy przybył pod dach Pettsona przyniesiony przez troskliwą sąsiadkę, Bedę Andersson. Teraz to już nie maluch obawiający się borsuka, ale skwapliwie korzystający z okazji do usamodzielnienia się kot. I pomyśleć, że to sam Pettson proponuje to swemu podopiecznemu! A powód niby błahy, w rzeczywistości wcale taki nie jest. Otóż Findus uwielbia skakać po łóżku... Pewnie młodzi czytelnicy doskonale rozumieją tę namiętność, naprawdę trudno się oprzeć pokusie, by nie skakać, zwłaszcza po sprężynujących meblach. Dzieci i koty muszą się wyhasać;) Ale nie o czwartej rano!!! Tak, właśnie - to tę porę wybrał sobie Findus na idealny czas na poranną gimnastykę. W końcu jeśli się o tej porze budzi, jest rano, zatem ćwiczenia trzeba niezwłocznie zacząć. Niestety, bladym świtem Pettson jest wyjątkowo niewyrozumiały... Stawia ultimatum: albo koniec ze skokami, albo Findus ma się wynieść.

I kot ochoczo przystaje na tę propozycję. Tym bardziej, że wynosi się nieopodal. Ma zamieszkać - ni mniej, ni więcej - tylko w... starym wychodku! Wprawdzie ta propozycja na początku bulwersuje, ale niebawem to nietuzinkowe lokum zyskuje atrakcyjny wygląd. Czy to rozstanie jest dobrym pomysłem? W zasadzie byli współlokatorzy mają siebie pod bokiem, w zasięgu wzorku, ale to już zupełnie inna sytuacja, niż przed wyprowadzką kota. Findus ma okazję zakosztować samodzielności, niezależności, zaś Pettson - przekonać się, ile znaczy towarzystwo tego psotnego łobuziaka. A my dowiemy się, jak łatwo w pewnych okolicznościach osiągnąć konsensus;)

Jak zwykle jeśli chodzi o warstwę ilustracyjną mamy tu znany doskonale z wcześniejszych pozycji zabieg multiplikacji postaci kota, tak by oddać jego energię, ruchliwość i wszędobylstwo, są mukle i są kury. Zatem można by powiedzieć - dobrzy znajomi i kolejna, zajmująca historyjka. I nie mogę tego nie napisać: bardzo cieszę się, że autorką tłumaczenia jest Magdalena Lewandowska. To oczywiście jedynie moje skromne zdanie, ale podoba mi się dzięki niemu ta historia o wiele bardziej...

Polecam
Katarzyna






"Findus się wyprowadza"
Autor, ilustrator: Sven Nordqvist
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 21x29,7 cm
ISBN: 978-83-7278-842-9

Read On 0 komentarze

"Pan Mruczek i mysia rodzina" - o wszystkim, co ważne;)

10:00

Książka Danuty Parlak "Pan Mruczek i mysia rodzina" traktuje o naszych ulubionych tematach: są tu koty, bo oprócz tytułowego Mruczka pojawiają się jego przyjaciele, no i są książki. Myszki na ogół darzy się mniejszym sentymentem, ale to naprawdę wyjątkowo sympatyczna rodzina gryzoni, które mieszkają w antykwariacie, bo ich pasją także są książki! Weszły w komitywę z Mruczkiem, zatem nic nie mąci ich spokoju. Ale do czasu... Ich córka nosząca oryginalne imię Konstrukcja poznaje Łyntera! To mysz z supermarketu, jego prawdziwe imię to Winter Fresh. Wprawdzie po odwiedzinach w tym przybytku konsumpcji okazuje się, że książki tam nie są w zbyt wielkim poważaniu, ale miłość młodych zwycięża. Rodzice nie chcą stawać na drodze do szczęścia córki, Konstrukcja przenosi się do swego wybranka. I tu następuję dramatyczne wydarzenie... Ta malutka, drobniutka myszka wskutek zbiegu różnych okoliczności osiąga takie rozmiary jak kot Mruczek i staje się atrakcją supermarketu! Zamknięta w klatce, wystrojona w świąteczne elementy stroju ma przyciągać gapiów i wabić klientów.

Zmartwiony małżonek Konstrukcji oraz zatroskany ojciec olbrzymiej teraz myszki próbują na wszelkie sposoby pomóc nieszczęśliwie uwięzionej. Do niełatwe zadanie, ale w tej trudnej sytuacji wesprze ich przyjaciel-kot. Kto chce poznać szczegóły tego przedsięwzięcia, niech sięgnie po lekturę!

Ta zabawna historyjka ze szczęśliwym zakończeniem ma także wymiar edukacyjny. Pokazuje młodemu czytelnikowi zalety tolerancji, otwartości na innych, dostrzegania w każdym jego pozytywów. I jest przestrogą przed konsumpcyjnym podejściem do rzeczywistości, bo to między innymi doprowadziło do tego niefortunnego zdarzenia w życiu Konstrukcji.

Świetnym dopełnieniem tej opowieści są ilustracje: bardzo różnorodne, pomysłowe. Ilustratorka wykorzystała wiele technik, połączyła je w harmonijną całość, efekt jest ciekawy i zajmuje nawet tych najmłodszych czytelników, mniej może cierpliwych, gdy mają wysłuchać długich historii;) A warto tę książkę poznać: jest mądra i zabawna, miła dla oka i zapada w pamięć!

Polecam
Katarzyna




"Pan Mruczek i mysia rodzina"
Autor: Danuta Parlak
Ilustrator: Marta Pokorska
Wydawnictwo: Bis
Oprawa: twarda
Format: 27,3x21,6 cm
Liczba stron: 60
ISBN: 978-83-7551-116-1



Read On 0 komentarze

Uczymy się literek i cyferek z wydawnictwem Olesiejuk!

10:30


Serie "Mały chłopiec" i "Mała dziewczynka" zna pewnie całkiem sporo najmłodszych czytelników. Wersja dla chłopców to wierszowane przedstawienie funkcjonalności przeróżnych pojazdów;) Mówią o tym same tytułu: "Motor Marka", "Łódka Jurka" czy "Samolot Karola". Pozycje dla dziewczynek są związane z różnymi zabawami: w sklep, w szkołę, w lekarza, w gotowanie dla lalek. To właśnie obrazki z tych książeczek posłużyły za materiał ilustracyjny dla pozycji uczących liter i cyfr.

W broszurce "Mała dziewczynka. Literki" znajdziemy sporo miejsca do ćwiczenia pisania liter. U góry strony mamy swoistą instrukcję - podana jest kolejność pisania poszczególnych elementów litery, kierunek ruchu. Poniżej jest siedem linii do ćwiczeń: cztery do pisania małych liter, trzy - wielkich. Na każdej stronie są też nieduże ilustracje. Podpisy do nich zawierają literę z danej strony, jest ona wyróżniona czerwonym kolorem. Nieco odmiennie niż to na ogół bywa w tego typu książeczkach, ćwiczona litera znajduje się nie tylko na początku wyrazu, ale też w środku, na końcu.

Pozycja dotycząca cyferek jest siłą rzeczy nieco mniejsza objętościowo. Na kolejnych stronach mały użytkownik może ćwiczyć pisanie cyfr - i tu schemat jest podobny. Na górze strony jest schemat pisania danej cyfry, potem siedem linii do ćwiczeń. W niektórych są kropki, które należy jedynie połączyć, w kolejnych dziecko już samo próbuje swych sił. Oprócz tych zadań graficznych znajdziemy na sąsiednich stronach zagadki, polecania związane z daną cyfrą.

W obu książeczkach, w ich środku znajdują się sztywniejsze kartki z perforacją. Łatwo je podzielić na kwadraty. Znajdziemy na nich odpowiednio litery oraz cyfry i znaki działań. Dzięki takiej pomocy mali entuzjaści nauki mogą układać pierwsze słowa czy też wykonywać proste dodawanie.

Kolorowe książeczki i znajomi bohaterowie to przepis na zachęcenie dziecko do sięgnięcia po takie pozycje. Na pewno będą one fajnym wsparciem w nauce liter i cyfr.

Polecam
Katarzyna







"Cyferki. Mały chłopiec", "Literki. Mała dziewczynka"
Wydawnictwo: Olesiejuk
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 24
Format: 19x21,5 cm
ISBN: 978-83-274-0282-0, 978-83-274-0283-7

 Książki Wydawnictwa Olesiejuk do nabycia w Fabryka.pl.


Read On 0 komentarze

"Wielka księga opowieści" - wszyscy kochamy Puchatka!

11:00

Mam wrażenie, że ten sympatyczny miś o małym rozumku, mimo tej swojej cechy podbił serca chyba  wszystkich dzieci. To genialna postać, a przesympatyczne przygody są od lat czytane z niesłabnącym entuzjazmem. Cytaty z obu książeczek - "Kubusia Puchatka" i "Chatki Puchatka" na stałe weszły do języka wielu osób, a sam Kubuś stał się bohaterem seriali animowanych, filmów pełnometrażowych, zagościł na przeróżnych gadżetach, ubraniach, przyborach szkolnych. Tu na ogół wykorzystywany jest jego wizerunek stworzony w wytwórni Walta Disneya. Poczciwy, okrąglutki miś w czerwonej koszulce przyciąga przed odbiorniki rzeszę wiernych małych fanów, a i dorośli chętnie zerkają na jego przygody, w końcu to rzecz kultowa.

Wydana niedawno przez Egmont "Wielka księga opowieści" to fantastyczna pozycja dla wielbicieli przygód Puchatka. W książce znajdziemy wizerunki bohaterów znane z produkcji Disneya, a same przygody to nowe teksty stworzone przez współczesnych autorów jednak w stylu, w klimacie zbliżone do opowiastek znanych z utworów A.A. Milne'a. Ich przygody doskonale dają się przełożyć na codzienne sytuacje z życia najmłodszych, relacje w rodzinie, wśród przyjaciół z podwórka czy też z przedszkola. Na pewno już sam dobór bohaterów można uznać za ciekawą interpretację powiedzenia, iż przeciwieństwa przyciągają się. To grupa tak odmiennych postaci, że wydawać by się mogło, iż porozumienie między nimi jest niemożliwe. Puchatek, jak już zostało to wspomniane, to miś o małym rozumku, Sowa zaś  nie bez przyczyny nosi przydomek Przemądrzałej. Królik jest niezwykle pracowity, sumienny, zaś Tygrys cały dzień spędziłby najchętniej na brykaniu, poza tym to wulkan energii, zaś na przykład Kłapouchy jest wcieleniem nadzwyczajnego spokoju, powolności. Mały Prosiaczek jest nieśmiały, co zdecydowanie różni go od reszty bohaterów. Jednak te odmienności nie przeszkadzają w stworzeniu więzów przyjaźni. Tymi zresztą słowami kończy się ostatnie z opowiadań: "Bo przecież po to są przyjaciele - żeby im wybaczać". A czasem jest i co wybaczać: Tygrys tak bryka, że każdemu z mieszkańców Stuwiekowego Lasu coś psuje, innym razem wymyśla zabawę, która jemu jedynie odpowiada, zaś Puchatek wciąż odwiedza wszystkich w celu skonsumowania ich zapasów miodu. Ale przecież obaj są sympatyczni, bez nich Stuwiekowy Las nie byłby już tym samym miejscem. W końcu to właśnie w tak doborowej kompanii miło jest bawić się w chowanego czy też w misie-patysie, do czego przyjaciołom posłużą patyki z szałasu Kłapouchego, który rozpadł się po wichurze. A gdy sytuacja tego wymaga, to wszyscy wspólnie pomogą potrzebującemu i niestraszny im jest żaden trud! Bohaterowie dostrzegają tę swoją odmienność, akceptują ją, starają się zawsze znaleźć kompromis, wspierają się w trudnych sytuacjach. Bo przecież wiadomo, że razem każda chwila jest radośniejsza!

Ta sympatyczna książka to osiem bardzo radosnych historyjek, wesołe ilustracje, solidne wydanie oraz mnóstwo ważnych prawd wynikających z opowiastek. Nam najbardziej spodobało się opowiadanie o Puchatku, który za radą Królika próbował czegoś nowego, zatem gotował zupę, jadł żołędzie, a nawet pokusił się o pisanie pamiętnika. Jednak jak się okazało, jest stworzony do innych rzeczy - i te właśnie ulubione powinien robić. My zaś jesteśmy - jak się okazało stworzone do czytania o Puchatku, zatem pisząc tę notkę musiałam trochę walczyć ze Starszą o książkę, bo koniecznie znowu chciała "czytać" (choć w jej przypadku to jeszcze nadal "oglądać";)).

Polecamy
Katarzyna i dziewczynki





"Wielka księga opowieści"
Autor: Catherine Hapka, Thea Feldman
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 264
Format: 20x27,5 cm
ISBN: 978-83-237-6989-7



Read On 1 komentarze

"Zosia z ulicy Kociej" - rzućmy się w wir przygody!

11:00


Żółty kolor okładki oraz ilustracje autorstwa Agaty Raczyńskiej przywodzą mi na myśl "Dzieci z Bullerbyn". A wyznam, że była to moja najukochańsza lektura, zatem to podobieństwo było dla mnie wielką zachętą do sięgnięcia po książkę Agnieszki Tyszki. A i perypetie przez nią opisane są równie sympatyczne, jak i przygody Lisy, jej braci i sąsiadów. Zosia to na pewno dziewczynka, której trudno nie polubić. Jest optymistką, ma mnóstwo energii, masę pomysłów oraz zupełnie nietuzinkową rodzinę. Jej czteroletnia siostrzyczka Mania czarująco przekręca słowa i hoduje motyla, mama Alina ilustruje książki dla dzieci i jest pasjonatką ogrodnictwa, choć nie ma do tego za grosz talentu;) Tata jest psychologiem, zatem teoretycznie powinien znaleźć radę w każdej sytuacji, ale w praktyce to często młodsze pokolenie przejmuje ster działań, a wspiera dziewczynki ciocia - Malina, pełna zwariowanych pomysłów artystka, mama dwóch chłopczyków. Każdy z bohaterów jest niezwykle ciekawą osobowością. A wyznam, że to tylko krótkie wprowadzenie w galerię intrygujących postaci, które przewiną się przez karty tej powieści. Są i zwierzęta: koty, psy, pająki, pewien bardzo ważny motyl...

Gdy zajdą jeszcze między wszystkimi tymi bohaterami przeróżne interakcje, to możemy mieć pewność - radość z lektury będzie wielka! Zosia i jej rodzina opuszczają Warszawę, by zamieszkać pod miastem, z dala od niesprzątających po swoich psach sąsiadów. Jak się okazuje, trafiają z deszczu pod rynnę. Zamiast psów, są bezpańskiej koty, które wybrały krzak w ich ogrodzie na swoistą kuwetę. W sąsiedztwie mieszkają trzy dziewczynki wystylizowane na gwiazdy estrady i marzące o zrobieniu takiej właśnie kariery. Z kolei Zosia uważa takie zajęcia za stratę czasu. Nic nie jest przyjazne, dziewczynka nikogo nie zna, na dodatek koleżanki z klasy uważają, że zamieszkała na wsi. Może kto inny załamałby ręce, ale na pewno nie Zosia! Zwłaszcza gdy ma wsparcie w swojej nieocenionej cioci i pozostałych członkach tej zwariowanej rodziny. Okazuje się, że ciocia potrafi zorganizować pogrzeb biednej myszce, zaprzyjaźnić się z kotem, nawiązać znajomość z miłymi sąsiadami i wreszcie pomóc w oswojeniu tego nowego, obcego miejsca tak, by stało się ukochanym domem.

Niebagatelną rolę odgrywają także zakleństwa;) To zabawne rymowanki, które niespodziewanie przychodzą do głowy Zosi i jakby domagają się wyartykułowania. A jak się okazuje - faktycznie czynią cuda!
Świetnym dopełnieniem tej sympatycznej historii są ilustracje. Jest ich naprawdę mnóstwo, zdobią każdą stronę, są uzupełnieniem i ciekawym komentarzem do tekstu. To po prostu lektura, od której trudno się oderwać, dobrze zatem, że zbliża się czas wakacji, bo odłożenie tej książki, by odrabiać lekcje byłoby niezwykle trudne;)

Polecam
Katarzyna



"Zosia z ulicy Kociej"
Autor: Agnieszka Tyszka
Ilustrator: Agata Raczyńska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 224
Format: 14x19,2 cm
ISBN: 978-83-10-12207-0


Read On 0 komentarze

"Jak to możliwe?" - czyli Staś Pytalski nie ma już pytań;)

11:00

Zamiłowanie do tego typu publikacji wyniosłam niejako z domu;) Jako rodzinna legenda przekazywana jest opowieść, jak to nauczyłam się czytać w wieku lat czterech, z niezwykle praktycznych - jak się okazało - kart do "Piotrusia". Potem czytałam już nałogowo, wszystkie lektury przeczytałam sporo lat wcześniej, wypożyczone książki starczały mi czasem na dwa dni, zatem rodzice doszli do wniosku, że kupowanie beletrystyki mija się z celem, bo znane utwory zalegały na półce, głód nowości był wielki, więc stały i kurzyły się smętnie. Co innego wszelkie kompendia, różnego typu leksykony, słowniki, publikacje popularno-naukowe! Te można było wertować po wielokroć, odnajdywać potrzebne informacje, studiować kolejne zagadnienia, które zaintrygowały. Czasem wyjaśnienia odsyłały do innego rozdziału, więc podążając z tą wskazówką czytało się dalej, zgłębiając tajniki świata przyrody, tajemnice dawnych cywilizacji, zawiłości odkryć z dziedziny techniki...

Mam w pamięci moje ulubione pozycje - "Księgę odkryć" oraz "Lilavati" - ciekawe, zajmujące, wciągające, poszerzające wiedzę i horyzonty myślowe. Jeśli miałabym wskazać jakąś ich "wadę", to z dzisiejszej perspektywy widać, iż wydawcy borykali się z problemami w kwestii stosowanego papieru, ilustracje były czarno-białe, ewentualnie w sepii.

Sentyment do pożytecznych i użytecznych lektur pozostał. Wprawdzie i beletrystyka gości oczywiście na naszych półkach, ale solidnie opracowane kompendium to pozycja, której nie mogę się oprzeć!
Wiele osób hołduje przekonaniu,  że tego typu publikacje świetnie zastąpi internetowa wyszukiwarka. Szczerze odpowiem, że wątpię w jej niezawodność w rozwiewaniu naszych wątpliwości. Powodów jest kilka. Nie bez kozery zarzuca się niektórym źródłom internetowym nierzetelność. Nie da się ukryć, że nie każda strona przynosi solidną, sprawdzoną, wiarygodną wiedzę. Poza tym samo sformułowanie pytania czasem nasuwa nam problemy. I wreszcie kwestia najistotniejsza: taka książka przyniesie wyjaśnienie problemu, ale też rozbudzi ciekawość. Często jest tak, że szukając informacji na dany temat, po przeczytaniu ich, rzucamy okiem na kolejne teksty, na następne strony, wertujemy, czytamy, odkrywamy kolejne sekrety otaczającej nas rzeczywistości. Czasem pewnych kwestii nawet sobie nie uświadamiamy, zatem gdyby nie sięgnięcie po taką publikację, pozostałyby one dla nas zupełnie obce.

Dlatego bez wahania zachęcam do sięgnięcia po książki takie jak "Jak to możliwe? Rozwiązujemy zagadki życia codziennego". Formuła tej pozycji pozwala na łatwe odnalezienie odpowiedzi na dręczące nas pytania, ale też świetnie sprawdza się ona jako lektura dla ciekawych świata. Wyjaśniane zagadnienia podzielono na sześć rozdziałów. Ciekawi tajemnic naszego ciała, zasad jego funkcjonowania, rozwoju czy wzrostu powinni wnikliwie przestudiować rozdział pierwszy zatytułowany "Ciało" - znajdą tu mnóstwo interesujących informacji. Kolejny rozdział - "Jedzenie i picie" przynosi wyjaśnienia odnośnie powstawania przeróżnych potraw czy produktów żywnościowych.W części "Niebo i ziemia" znajdziemy informacje o klimacie, zjawiskach atmosferycznych, o kosmosie, zróżnicowaniu powierzchni Ziemi. Sekrety fauny i flory to temat kolejnego działu, a następny dotyczy wszelkich rodzajów przemieszczania się za pośrednictwem przeróżnych pojazdów. Książkę zamyka dział poświęcony technicznym wynalazkom na co dzień przez nas stosowanym. Wprawdzie są one nam bardzo bliskie w sensie materialnym, to ich działanie często jest dla nas przysłowiową czarną magią. By tak nie było - warto sięgnąć po tę lekturę. To najobszerniejsza część, bo przyznajmy szczerze - mnóstwo w naszym otoczeniu wszelakich udogodnień, urządzeń, maszyn, praktycznych przedmiotów.

"Jak to możliwe?" to nie encyklopedia, zatem nie znajdziemy tu drobiazgowych opisów wszystkich gatunków zwierząt, informacji o budowie ziemi czy precyzyjnych danych na temat budowy statku. Za to poznamy odpowiedzi na mnóstwo ciekawych pytań, między innymi - jak powstaje masło, dlaczego mleko kipi, czemu po wysiłku bolą nas mięśnie, co sprawia, że woda morska jest słona, jak mówi papuga i dlaczego koty mruczą. Ostatni rozdział klarownie przedstawia na przykład działanie kalkulatora, baterii czy mydła i wyjaśnia wszelkie tajniki rzeczy otaczających nas na co dzień. Dodatkowa zaleta tej książki to fotografie, rysunki, ciekawostki oraz kilka propozycji eksperymentów, możemy na przykład wyhodować kryształy czy zrobić jogurt, a także wywołać i usunąć rdzę!
Ciekawa i poszerzająca wiedzę pozycja!

Polecam
Katarzyna
 





"Jak to możliwe? Rozwiązujemy zagadki życia codziennego"
Autor: Tatjana Alish
Wydawnictwo: Jedność
Oprawa: twarda
Liczba stron: 160
Format: 21,5x28 cm
ISBN: 978-83-7660-565-4

Read On 0 komentarze

"Ciocia Jadzia. Szkoła" - o najcudowniejszej krewnej pod słońcem:)

11:00

To, że rodzice chcą dla nas jak najlepiej, to sprawa oczywista. Ale nawet jeśli zawsze potrafią zrozumieć problemy najmłodszych, ich dylematy, kłopoty i obawy, to nie zawsze mogą być blisko, służyć pomocą. Dlatego najcudowniejszym zrządzeniem losu jest posiadanie takiej krewnej jak ciocia Jadzia! Jest to tak sympatyczna, serdeczna i pełna empatii osoba, że zapewniam, iż pokochacie ją już po pierwszym rozdziale! Otóż mała bratanica debiutuje jako uczennica, a ciocia Jadzia w tej samej szkole rozpoczyna pracę jako woźna! Takie wsparcie jest nieocenione, bo ciocia jest naprawdę wyjątkowa. Rozumie wszystko, ma najgenialniejsze pomysły, zawsze znajdzie rozwiązanie - nawet w najtrudniejszej sytuacji, poza tym wie wszystko, ma intuicję, masę nietuzinkowych znajomych i charyzmę. Chodzący ideał - jednym słowem, ale do tego to tak serdeczna i tak pełna empatii osoba, że jej obecność jest krzepiącym faktem i nic już nie jest straszne w tej nowej, obcej szkole. I jak się okazuje - szkoła to całkiem sympatyczne miejsce, choć na pewno duża w tym zasługa cioci Jadzi.

Wprawdzie funkcja woźnej zarówno bratu cioci Jadzi, czyli tacie małej bohaterki, jak i paru osobom z klasy, ze szkoły wydaje się mało atrakcyjna, wręcz niewarta uwagi, jednak z czasem okazuje się, że tak woźna to skarb! Wkrótce zostaje "ciocią" wszystkich dzieci, pomaga w rozwikłaniu najtrudniejszych problemów, zawsze służy radą i wsparciem, a jej znajomi także stają na wysokości zadania, zatem pierwszakom dni w szkole i na wyjazdach szkolnych upływają w jak najlepszej atmosferze. Pojawią się znani już z poprzednich części przygód cioci Jadzi bohaterowie: Pelagia Rzepa, Heniek Rockman, Zenek Pieluszka, będzie zabawnie i radośnie, bo taka ciocia nie pozwala na zwieszanie nosa na kwintę;)

To lektura, którą czyta się błyskawicznie - zatem żal, że poznajemy osiem opowiadań w iście ekspresowym tempie, bo czytanie tak wciąga. Na pociechę mamy jeszcze dwa poprzednie tomy - "Ciocia Jadzia" oraz "Ciocia Jadzia. Tęcza". No i czekamy na kolejne przygody sympatycznej cioci!

Polecam
Katarzyna







"Ciocia Jadzia. Szkoła"
Autor, ilustrator: Eliza Piotrowska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Oprawa: twarda
Liczba stron: 56
Format: 21x22,7 cm
ISBN:  978-83-7278-836-8



Read On 0 komentarze

Natalia Usenko "Wyliczanki" - rymowany, cudowny świat

10:30

Chyba każdy pamięta dziecięce rymowanki towarzyszące zabawom: "Pałka-zapałka, dwa kije, kto się nie schowa ten kryje", o bombie w piwnicy czy myszach w samolocie. Ich wykrzykiwanie sprawiało autentyczną radość, a czasem były wręcz niezbędne - bo jak wyznaczyć, kto ma szukać w zabawie w chowanego? Wówczas rymowane wyliczanki stawały się nieodzownym elementem gier i zabaw. Mnie szczególnie zapadła w pamięć ta, którą spopularyzowała książka Hanny Ożogowskiej "Dziewczyna i chłopak czyli heca na 14 fajerek" - o locie w kosmos, zaczynająca się od słów: "Biełka, Sierełka, sobaka, pies, rakieta na księżyc gotowa jest..." Wyliczanki są niezbędne, by zabawa gładko się potoczyła - choć różnie bywa, czasem i tak słyszało się zarzuty: "Oszukiwałeś, licz jeszcze raz!";)

Ale "Wyliczanki" Natalii Usenko wydane przez Egmont w serii "Wierszem pisane", pomysłowo zilustrowane przez Joannę Rusinek, to nie tylko świetne teksty do wyznaczania uczestników zabaw, to małe arcydzieła pure nonsensu, zaskakującej wyobraźni autorki, jej umiejętności do tworzenia ciekawych scenek, intrygujących zdarzeń, stosowania przeróżnych rytmów i rymów.

Uwielbiamy twórczość pani Natalii Usenko od czasu "333 kotów", które poetka i tłumaczka tak pięknie, mistrzowsko przetłumaczyła, zinterpretowała wierszami. Od tamtej pory bez wahania sięgamy po każdą publikację jej autorstwa. I tym razem radość z lektury była wielka! Wprawdzie może ktoś uważać, że rymowanki to mało poważna twórczość - i to prawda;) Mało tu powagi, a mnóstwo zabawy, a już odpowiadając serio - stworzenie niesztampowej, rytmicznej, zapadającej w pamięć rymowanki to niełatwe zadanie. Autorce udało się je wykonać znakomicie.

A dodam, że publikacja ta to nie tylko zbiór mistrzowskich rymowanek, są i wspomniane wcześniej barwne, urocze ilustracje - niby zwykłe wycinanki, a tak naprawdę - małe arcydzieła, kolorowe, przykuwające uwagę podczas oglądania. Nawet stopka wydawnicza jest oryginalnie, ciekawe przedstawiona, warto i tam zajrzeć! No i jeszcze propozycje zabaw. Na kolejnych stronach znajdziemy precyzyjnie opisane układy ruchowe, które mogą towarzyszyć recytowaniu wyliczanek, zabawy dla większych i mniejszych grup lubiących aktywność dzieci. Są i rozrywki dla amatorów łamigłówek - rebusy nawiązujące do treści wierszyków.

A same wierszyki to oczywiście zabawne bestiarium: mucha-smakoszka, wymyślająca dziwne słowa świnka, robiący zakupy tygrys, dwa smoki i dbające o higienę jamy ustnej krokodyle, co i rusz spotykają się kotek z pieskiem, pojawia się nawet dziobak. Także bardzo różne osoby tu spotkamy - wśród nich jest Kopciuszek i bandyta, są robotnicy, babcia smażąca konfitury, zakochany w Agatce Alojzy... Kogo tu nie ma, czego tu nie ma;) Na pewno - nie ma nudy! Świetna pozycja do poczytania, do poznania nowych wyliczanek i propagowania ich w trakcie podwórkowych zabaw.

Polecam
Katarzyna






"Wyliczanki"
Autor: Natalia Usenko
Ilustrator: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format: 20x25 cm
ISBN: 978-83-237-7974-2


Read On 0 komentarze

"Wielka księga zwierząt" - ze zwierzętami za pan brat!

11:00

Flora i fauna niezwykle intrygują najmłodszych. A nawet można śmiało stwierdzić, że świat zwierząt nawet bardziej zajmuje, ciekawi. Zatem chyba nie ma rodzica, który nie byłby zasypywany gradem pytań odnośnie poszczególnych gatunków. U nas - i zapewne nie tylko u nas - królują tematy żywieniowe;) Wciąż słyszymy to samo pytanie: "A co jedzą krokodyle? A foki? A lwy? Co jedzą mrówki? Konie? Ryby?" Na szczęście nie są to sprawy tak trudne, jak pytania o budowę wszechświata czy jakieś egzystencjalne zagadnienia, jednak i tu czasem trzeba się chwilę zastanowić, nierzadko sięgnąć po jakieś źródło.

I "Wielka księga zwierząt" sprawdza się genialnie. Śmiem twierdzić, że spodoba się każdemu dziecku, będzie ciekawą pozycją do oglądania dla najmłodszych, nieco starsze dzieci dowiedzą się z niej kilku interesujących danych - dzięki wspólnej lekturze z rodzicami. No i wreszcie najmłodsi uczniowie  zdobędą solidne podstawy wiedzy na temat wielu gatunków zwierząt.

Zdjęcia są świetne: dokładne, duże zbliżenia, oglądanie tej publikacji to prawdziwa przyjemność. A treść? Bardzo pomysłowo przedstawiona! Na każdej stronie znajdziemy "List gończy" - najistotniejsze informacje odnośnie każdemu gatunku - wagę, wielkość, długość życia, występowanie, no i to, co dla nas w tej chwili najbardziej intrygujące;) - pożywienie! Z racji wieku często od tego właśnie zaczynamy. Dziewczynki pytają o to, co jedzą kaczki. Zatem szybkie zerknięcie do indeksu, który ułatwia bardzo odnajdywanie potrzebnych informacji w książce. Już wiemy, strona 142, zaglądamy, oglądamy, czytamy... I nigdy nie zdarza się tak, że książka zostaje odłożona! Oglądamy kolejne zdjęcia, poznajemy informacje o następnych zwierzętach, wertujemy, wracamy, porównujemy. To zajęcie na długo, wciąga, bawi i uczy, wiedza naprawdę przyrasta! Młodsza dziś rozpoznała kukułkę!:)

A co odkryją bardziej zaawansowani wiekowo czytelnicy?;) Na stronie z fotografią mamy w ramce umieszczoną krótką informację-ciekawostkę, na sąsiedniej stronie mamy tekst przybliżający dany gatunek, informacje o umaszczeniu, liczbie młodych, ich rozwoju, o tym, gdzie zwierzę zamieszkuje w naturalnych warunkach, o korzyściach ze zwierząt hodowlanych, o usposobieniu domowych pupili, o tajemnicach życia zwierząt żyjących w puszczy czy też w wodzie... I wiele jeszcze innych wiadomości!

Na wklejce są ślady zwierząt i sięgając po tę książkę naprawdę czujemy się jak tropiciele, przed którymi świat fauny nie ma już tajemnic!:)

Polecam
Katarzyna





"Wielka księga zwierząt. Tajemnice natury"
Autorzy: Antje Kleinelumern-Depping i Christina Langer
Wydawnictwo: Jedność 
Oprawa: twarda, szyta nićmi, z ozdobnym flokiem
Stron: 160
Format: 22,4x22,4 cm
ISBN: 978-83-7660-566-1



Read On 0 komentarze

Konkurs na powitanie lata!:)

10:26




Wielki letni konkurs bardzo artystyczny!!!
Iście letnia aura, zatem sportretowanie lata nie będzie trudne! A lato to najwspanialsze wycieczki, wyjazdy nad wodę, kąpiele, podróże, przygody, lody… A właśnie – lody – tak słodkie jak i nagrody dla Was! Są to książki pod tytułem „Popraw się, Cukierku!” autorstwa Waldemara Cichonia ufundowane przez wydawcę – wydawnictwo Dreams. W konkursach czy zawodach są trzy miejsca na podium, ale nie u nas;) My nagrodzimy aż cztery osoby!
Mamy nadzieję, że lektura sprawi Wam wielką radość, a i samo uczestnictwo w konkursie oraz przygotowanie prac będzie przyjemnością. 
Prosimy o twórczą interpretację tematu: „Wymarzone lato, wytęsknione wakacje!”. Dziecięca wyobraźnia jest nieograniczona, zatem już cieszymy się na te urocze małe arcydzieła, które będą także – to dodatkowe wyróżnienie – ozdobą naszej strony Kobietnik – Inna Bajka.
Parę słów o nagrodzie: Cukierek to mały, pręgowany kotek. Mały, ale wyjątkowy! Potrafi wywrócić do góry nogami dotychczasowe życie Marcela i jego rodziny. To idealna propozycja dla miłośników kotów, lecz nie tylko – także dla każdego, kto lubi książki pełne humoru, zwariowanych zwrotów akcji oraz zabawnych dialogów. Wydawnictwo Dreams, sponsor nagród, tak przedstawia perypetie opisane w tej pozycji:
"Oto właśnie, proszę dzieci
O Cukierku tomik trzeci!
O czym zatem nam opowie
Nim postawi świat na głowie?
Czy się uda wygrać z kretem?
Czemu trzeba iść na dietę?
Czy sąd kocie uzna racje?
Jak się wyrwać na wakacje?
O tym wszystkim, drogie dzieci
Powie kot nam po raz trzeci…"

Zasady konkursu plastycznego „Wymarzone lato, wytęsknione wakacje!”
1. Organizatorem konkursu jest blog Kobietnik Inna Bajka.
2. Sponsorem nagród jest wydawnictwo Dreams.
3. Udział w konkursie jest dobrowolny, nieodpłatny, podanie danych uczestnika jest dobrowolne.
4. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest wykonanie pracy plastycznej będącej twórczą interpretacją hasła: „Wymarzone lato, wytęsknione wakacje!”. Technika wykonania jest dowolna, mogą być to prace rysunkowe, malowane farbami, kolaże czy prace łączące wszystkie te techniki.
Fotografię pracy wysyłamy na adres: katarzyna@kobietnik.pl
Pracę proszę opatrzyć podpisem (dowolna, wybrana przez zgłaszającego forma – imię, imię i nazwisko, pseudonim oraz wiek dziecka). 
4. Prosimy o polubienie naszego profilu na Facebooku oraz profilu sponsora - wydawnictwa Dreams.
5. Jedna osoba może wysłać jedno zgłoszenie konkursowe. Jeśli obie nasze pociechy lub więcej dzieci pragnie wziąć udział, prosimy o przesłanie wspólnie wykonanej pracy.
6. Konkurs trwa 10 dni, rozpoczyna się 21.06.2013 i kończy 30.06.2013 (o godzinie 23.59).
7. Wyniki zostaną ogłoszone do dnia 04.07.2013 na stronie Kobietnika na Facebooku.
8. Zwycięzcami zostaną 4 osoby, których prace konkursowe najbardziej spodobają się Jury, w skład którego wejdą przedstawiciele bloga oraz wydawnictwa Dreams – sponsora nagród.

Po ogłoszeniu wyników należy przesłać dane do wysyłki nagrody na adres: katarzyna@kobietnik.pl w terminie 7 dni od ogłoszenia werdyktu Jury. Po upływie wyznaczonego terminu, laureat traci prawo do nagrody, przechodzi ona na kolejną osobę zgodnie z wskazaniem Jury. Dane do wysyłki zostaną przekazane sponsorowi – wydawnictwu Dreams, po przesłaniu ich przez wszystkich laureatów.
Nagrody zostaną wysłane przez sponsora w ciągu dwóch tygodni od otrzymania danych do wysyłki nagrody.





Read On 0 komentarze

"Krasnoludki" - małe, lecz wspaniałe!

13:00

Jeśli chodzi o krasnoludki, to sprawa jest jasna: małe istotki, mieszkające w lesie pod grzybkiem czy też liśćmi paproci. Czasem też lubią pojawić się w wiejskiej chatce i pomóc biednym jej mieszkańcom. No tak, ale to nie jest - jak się okazuje constans;) Otóż opisane przez Melanię Kapelusz krasnoludki jako miejsce osiedlenia wybrały dom Ady, choć pomieszkują także w domku dla lalek, również do Ady należącym. Jeśli chodzi o pomaganie, to okazuje się, że zarówno dziewczynka jak i jej rodzice chyba nieźle sobie ze wszystkim radzą, gdyż krasnoludki raczej nie ingerują w te kwestie;)

Tu spotykamy całkiem sporą drużynę krasnoludków:) Są braćmi i jest ich trzynastu. A wiadomo - w takiej grupie nudzić się nie sposób, co więcej - każdy ma jakiś intrygujący pomysł, propozycję, krasnoludki różnią się także charakterem, pasjami. Dlatego przygód jest mnóstwo, niektóre idealnie odzwierciedlające nasze codzienne sytuacje w życiu - na przykład opowiadanie o wymownym tytule  "Ktoś zabrał moją skakankę" czy w innym - "Stoję i nigdzie nie chodzę" - w którym bracia przygotowują przyjęcie-niespodziankę dla Wieśka świętującego urodziny, ale ten także chce być włączony w ich prace i sekrety. Są i przygody typowo krasnoludkowe - na przykład huśtanie się na krzesełku z domku lalek przywiązanym sznurowadłami do krzeseł albo zawody lekkoatletyczne, w których biegano wokół krzesła. Ale choć akcesoria są na miarę trzynastu malutkich braci, to rozwój wypadków, reakcje krasnoludków są i dla ludzi ciekawym przekazem. Dla tych małych ludzi, ale i dla dużych;) Często bardzo zabawne są te przygody, obserwacje zaskakują, bo przecież z kilkucentymetrowej perspektywy nasze ludzkie sprawy wyglądają zupełnie inaczej!

No i jest to też niezwykle edukacyjna pozycja;) Dowiemy się, dlaczego nie należy dłubać w nosie i gwizdać, jak wygląda zabawa w "Starą wiewiórkę" (bardzo fajna!) i dlaczego lepiej samemu posprzątać swoje zabawki, niż liczyć na pomoc choćby i dwunastu braci;)
A ilustracje? Najmilsze i najradośniejsze! Krasnoludki stworzone przez Ewę Poklewską-Koziełło są urocze i przesympatyczne. I wcale nie noszą wyłącznie czerwonych strojów!

Polecam
Katarzyna





 "Krasnoludki"
Autor: Melania Kapelusz
Ilustrator: Ewa Poklewska-Koziełło
Wydawnictwo: Bis
Oprawa: twarda
Format: 19,5x20,5 cm
Liczba stron: 84
ISBN: 978-83-7551-006-5




Read On 0 komentarze

Niebawem:

- "Pupy, ogonki i kuperki. Audiobook" (Babaryba)
- "Królewna z wieży" (Prószyński i S-ka)
- "Husarskie skrzydła. Zdarzyło się w Polsce" (Literatura)



Archiwum bloga

Translate

Obserwuj Inną Bajkę

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Odwiedzono nas:

Pani Zorro radzi i podpowiada;)

Festina Lente - do słuchania, do czytania...

Duże Ka

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *